Szanować partnera

6 mar 2025

Do rozmów trzeba dwojga — i to takich, którzy będą chcieli porozumienia, a nie poniżenia rozmówcy.

O szanowaniu partnera pisał, chyba niezupełnie szczerze, Mieczysław Rakowski w swoim artykule z 1981 r., wskazując na potrzebę prowadzenia uczciwych rozmów z solidarnościową opozycją. Dziś z pełną szczerością i w całkowicie nieuczciwy sposób, brak szacunku dla prezydenta Zełenskiego i jego walczącego o wolność kraju okazuje prezydent Trump. Nawet Władimir Putin nie mógł sobie wymarzyć scenariusza, w którym Trump będzie chciał upokorzyć i rzucić na kolana Ukrainę, żądając przeprosin od Zełenskiego (też zapewne wygłoszonych na kolanach) oraz wstrzymując pomoc wojskową. 

Czy nieszczęsne spotkanie obu przywódców w Waszyngtonie mogło mieć inny, mniej fatalny przebieg?. Krzysztof Skubiszewski, minister spraw zagranicznych w latach 1989-1993, który reguły dyplomacji znał na wylot, powiedział kiedyś: „Prezydenci nie negocjują. Prezydenci spotykają się po to, aby zawrzeć umowy już uzgodnione”.

Umowa o minerałach ziem rzadkich, która miała być podpisana w trakcie spotkania w Waszyngtonie, była już uzgodniona, a jej ostatnia wersja została nieco poprawiona zgodnie z oczekiwaniami strony ukraińskiej. Przed tym spotkaniem nie uzgodniono natomiast kwestii fundamentalnej: gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. Jeżeli prezydent Zełenski miał nadzieję, że osobiście wynegocjuje te gwarancje podczas rozmowy w Gabinecie Owalnym z Trumpem, Vancem i Rubio, to popełnił kardynalny błąd. Tak ważnych spraw nie zostawia się niezałatwionych, licząc na to, że gdy głowy państwa się spotkają, to w trakcie rozmowy wspólnie wypracują zadowalające rozwiązanie. Tym bardziej że było wiadomo, iż obie strony mają odmienne oczekiwania — i nie istniały żadne podstawy, by liczyć na nagłą zmianę stanowiska prezydenta Trumpa, zgodną z pragnieniami strony ukraińskiej. Trump wprawdzie brutalnie, ale zgodnie z prawdą powiedział przecież do Zełenskiego: „Nie masz żadnych kart w ręku”.

Jak wiadomo, Trump chciał odwołać piątkowe spotkanie z prezydentem Ukrainy, zapewne dlatego, że nie spodziewał się efektownego sukcesu i zmuszenia go do rozmów pokojowych z Rosją na warunkach, jakie mu narzuci. Zmienił zdanie podobno w wyniku mediacji prezydenta Francji, wiedząc też, że Zełenskiemu bardzo zależy na spotkaniu. Mógł więc oczekiwać, że w tej sytuacji ukraiński przywódca okaże się bardziej ustępliwy — i pokornie zaakceptuje przystąpienie do rokowań z Rosją bez amerykańskich gwarancji bezpieczeństwa. Tak się nie stało, na co Trump i wiceprezydent Vance zareagowali niewybrednymi połajankami.

Na co natomiast liczył prezydent Zełenski, występując jako petent proszący o pomoc i wiedząc, że bezpieczeństwo Europy, zwłaszcza środkowo-wschodniej, jest dla Trumpa bez znaczenia? Chyba tylko na to, że jakimś cudem nakłoni go jednak do udzielenia gwarancji Ukrainie, powołując się na racje moralne i współczucie, jakie należy się ofierze brutalnej agresji ze strony agresywnego, potężnego sąsiada. Być może miał też nadzieję, że prorosyjski kurs przyjęty przez administrację amerykańską to przede wszystkim wynik podszeptów najbliższych współpracowników prezydenta USA, podczas gdy sam Trump mógłby w bezpośredniej rozmowie okazać większe zrozumienie dla ukraińskich racji. Dokładnie takie samo złudzenie miał minister Beck, przypuszczając, że to głównie Ribbentrop żąda przyłączenia Gdańska do Rzeszy, podczas gdy z rzekomo bardziej ugodowym Hitlerem uda się jakoś dogadać.

Wiedząc, jak zakończyło się waszyngtońskie spotkanie obu przywódców, należy żałować, że w ogóle do niego doszło. Niestety, to jak Trump i Vance potraktowali Zełenskiego nie jest niczym nowym. Podobnie Hitler i Goering potraktowali Hachę w 1939 r., a Stalin i Mołotow – Mikołajczyka w 1944.

W Waszyngtonie bardzo szybko można było zauważyć, że do żadnego dogadania się nie dojdzie. Zełenski, osamotniony w negocjacjach, od pierwszych minut spotkania był planowo atakowany przez swoich rozmówców. Czasem też wdawał się w niepotrzebne spory z Trumpem, jak na przykład wtedy, gdy na jego słowa o tym, że ukraińskie miasta zostały obrócone w perzynę, odparł, że tak się nie stało, a w Ukrainie jest wiele pięknych miast. A przecież mógł potwierdzić, że napaść Rosji spowodowała olbrzymie zniszczenia, wyznać, że właśnie dlatego przyjechał prosić o wsparcie przywódcy wolnego świata, podkreślić jak mądrym i szanowanym liderem jest umiłowany prezydent Trump, zaapelować o pomoc dla słabszego, w duchu wartości wyznawanych przez wspaniały naród amerykański, itd. itp. Po takiej inwokacji klimat spotkania od razu byłby inny. Pewnie i tak zakończyłoby się ono fiaskiem, ale z lepszą perspektywą powrotu do rozmów w niedalekiej przyszłości. Teraz zaś, niezależnie od podpisania czy niepodpisania umowy o minerałach ziem rzadkich, przyszłość maluje się w dość ciemnych barwach, a każdy dzień bez rokowań pokojowych oznacza kolejne ofiary rosyjskiej agresji.

Najnowsze

Radio Ga Ga

Radio Ga Ga

Jakiś klasyk powiedział, że telewizja to wspaniały wynalazek, wystarczy wyłączyć wizję i mamy radio. Niestety,...

Pobite dziecko? „Ha ha”

Pobite dziecko? „Ha ha”

Dziękuję osobom, które pod moim poprzednim tekstem o pobiciu ukraińskiego dziecka przez dorosłego faceta zostawiły...

Od nagonki do przemocy

Od nagonki do przemocy

Dorosły facet pobił ukraińskiego nastolatka w Warszawie. Nagonka na osoby LGBT przestała się najwidoczniej klikać,...

Sprawdź również

Ile zarabia lekarz? Państwo woli nie widzieć, a powinno

Ile zarabia lekarz? Państwo woli nie widzieć, a powinno

Milion złotych rocznie z publicznego szpitala nie jest prywatną sprawą lekarza. To jest sprawa państwa, NFZ i każdego, kto płaci składkę zdrowotną. Przez lata przy zarobkach lekarzy podawano głównie jedną odpowiedź, bardzo wygodną dla środowiska lekarskiego – na...

Gnoza grozy

Gnoza grozy

Nadejście wakacji w Polsce zwiastują „paragony grozy”. Publikowane w internecie zdjęcia rachunków wystawionych w barach i restauracjach. Zlokalizowanych w popularnych wakacyjnych kurortach. Zawsze też ilustrowane wizerunkami dań, jakie po zamówieniu otrzymaliśmy. Bez...

Wojna orderowa

Wojna orderowa

Były już wojny opiumowe, była wojna futbolowa, były wojny głodowe, ale orderowej jeszcze nie było, chociaż pojedyncze odebrania czy zwroty orderów w przeszłości się zdarzały. Wojna obejmująca znaczną część elit politycznych dwóch krajów jest wynalazkiem...

Radio Ga Ga

Radio Ga Ga

Jakiś klasyk powiedział, że telewizja to wspaniały wynalazek, wystarczy wyłączyć wizję i mamy radio. Niestety, sztuczna inteligencja Google nie zna autora tego spostrzeżenia, a w mojej pamięci jego nazwisko się zatarło. Tak jak zatarła się wizja u polityków. W...

Pogoda dla rewolucjonistów, czyli nadzieja po katastrofie

Pogoda dla rewolucjonistów, czyli nadzieja po katastrofie

Jest piąteczek, więc może zamiast typowego sztorcowania polityków i kapitału, napiszę wam podsumowanie z Non Fiction Festiwal w Gdyni, na którym występowałem w weekend. Tym razem dyskutowaliśmy, jak już zapewne wiecie, z Przemysławem Wielgoszem o jego książce Pogoda...

Pobite dziecko? „Ha ha”

Pobite dziecko? „Ha ha”

Dziękuję osobom, które pod moim poprzednim tekstem o pobiciu ukraińskiego dziecka przez dorosłego faceta zostawiły reakcję „ha, ha” na Facebooku. Naprawdę, znakomita ilustracja do tego tekstu. Pisałem o tym, że algorytmy społecznościówek części populacji zrobiły wodę...

Od nagonki do przemocy

Od nagonki do przemocy

Dorosły facet pobił ukraińskiego nastolatka w Warszawie. Nagonka na osoby LGBT przestała się najwidoczniej klikać, więc polityczna szczujnia potrzebuje nowego wroga. „Dawid był z kolegami, z którymi wracał znad jeziorka Czerniakowskiego w Warszawie. Była sobota, po...