Szłam w Nieśmiertelnym Pułku

14 maj 2018

Nie identyfikuję się z „patriotyzmem” w wydaniu dzisiejszej prawicy, całkowicie przez nią zawłaszczonym. Ale z całego serca sprzeciwiam się nazizmowi – niczego się tak nie boję jak jego powrotu. Dlatego poszłam w marszu Nieśmiertelnego Pułku. Żeby pokazać, że jest nas więcej. Że pamiętamy wszystkich, którzy poświęcili swoje życie i zdrowie, aby zbrodnicza ideologia już nigdy nikogo nie zatruła.
Nieśmiertelny Pułk to inicjatywa, która zrodziła się w 2007 w rosyjskim Tomsku – ulicami miasta przeszła spontaniczna Parada Zwycięzców. Później akcja rozprzestrzeniła się na całą Rosję i inne kraje (9 maja marsz idzie w ponad 50 stolicach państw). W Moskwie w tym roku padł rekord: ponad milion uczestników. Wśród nich całe rodziny, weterani drugiej wojny światowej a także krewni walczących wówczas na froncie. Przyjęło się, że w tym pochodzie Rosjanie niosą portrety swoich nieżyjących bliskich i dzielą się ich historiami.

O świat bez nazizmu

Wśród nich szłam również ja i moi współpracownicy z redakcji portalu Strajk.eu – Maciej Wiśniowski i Małgorzata Kulbaczewska-Figat. Red. Wiśniowski przyjechał uczcić swojego ojca, Małgorzata – brata swojego dziadka, który jako polski (choć prawosławny) ochotnik Armii Czerwonej wyzwalał Słowację. Ostatni znak życia rodzina miała od Vasyla Stolict w 1945 roku. Potem słuch po nim zaginął.

Szedł na Berlin

Mój dziadek, plutonowy Bronisław Książek, szedł na Berlin razem z 11 Samodzielnym Batalionem Mostowym. Z wykształcenia był stolarzem, więc dosłownie zbudował drogę wyzwolicielom Berlina. Razem z nimi wrócił, ale służby nie zakończył. W 1947 jego jednostka została wcielona do 62. Pułku Piechoty. Walczył o umacnianie władzy ludowej, między innymi z hordami UPA. Kiedy przeszedł do rezerwy, odbudowywał państwo – również dosłownie. Pod okiem warszawskiego konserwatora zabytków odrestaurowywał wnętrze warszawskiej Katedry Św. Jana na Starym Mieście. Spod jego ręki wyszły między innymi tamtejsze stale (ławy, w których podczas nabożeństwa zasiadają hierarchowie).
Medali miał – dosłownie – całe garści: polskich, radzieckich, dostał je między innymi od Świerczewskiego i Jazruzelskiego. W mojej rodzinie dziadek był cichym bohaterem codziennego dnia. Nigdy nie chwalił się swoją odwagą. W domu był usłużny, zgodny i prawie przezroczysty. Mało by brakowało, a nigdy nie dowiedziałabym się, że robił wielkie rzeczy.
Nigdy nie należał do Partii, ale kochał Polskę Ludową. Na szczęście nie dożył chwili, kiedy dowiedziałby się, że należy obniżyć mu emeryturę, bo według rządzącej prawicy jest zdrajcą kraju.

Nie znają historii

Na marsz przyjechaliśmy z grupą polskich weteranów. Obok mnie w pochodzie szedł Tadeusz Otulak, sekretarz generalny Związku Weteranów i Rezerwistów Wojska Polskiego (powstał on na znak protestu byłych żołnierzy Wojska Ludowego przeciwko szkalowaniu ze strony środowisk prawicowych dobrego imienia, czci i honoru żołnierzy, którzy w nim służyli zawodowo, odbywali służbę ochotniczo lub z poboru) . Jego ojciec wyzwalał Warszawę, on sam nie czuje się „prawdziwym weteranem”, ale spadkobiercą pamięci. Pytałam go między innymi o szalejącą dziś w Polsce rusofobię. Odpowiedział:
– Ludzie nie znają historii, wkładu Armii Czerwonej w wyzwolenie. Kiedy podzieli się liczbę polskich ofiar nazistów – czyli 6 milionów z okładem, przez liczbę dni okupacji, to wychodzi, że każdego dnia ginęło 3,5 tysiąca obywateli. To Armia Radziecka przerwała to krwawe żniwo. Wielu Polaków nie chce dziś tego przyjąć do wiadomości.
Zagadnęłam go o to, jak obchody Dnia Zwycięstwa w Moskwie skomentowały „Wiadomości” TVP: określiły je jako „polityczny teatr cynicznego dyktatora”.
– Widzi tu pani teatr? Ja widzę autentyczną radość. To piękne, że na ten pochód przyszły całe rodziny. Szkoda, że w Polsce nie ma już pochodów pierwszomajowych, takich jak kiedyś. Ludzie szli na nie chętnie, wbrew temu, co teraz nam się mówi.

W sercach obywateli

Historii o bliskich, którzy oddali życie za walkę z nazistowskimi Niemcami, którzy poznali i pokochali się na froncie, których nigdy nie odnaleziono – można było na moskiewskim pochodzie usłyszeć mnóstwo.
Otworzył go zresztą sam prezydent Putin. Niósł portret swojego ojca, żołnierza pierwszej linii, który walczył z niemieckim okupantem. Towarzyszyli mu Benjamin Netanjahu i Aleksandar Vučić – czołowi politycy Serbii i Izraela byli w Moskwie od rana, gdy rozpoczęła się Parada Zwycięstwa.
– Wartość tej inicjatywy polega na tym, że nie zrodziła się ona w biurach, a nie w strukturach administracyjnych, ale w sercach naszych obywateli, czego dowodzi szacunek, z jakim traktujemy pokolenia, które broniły kraju – powiedział mediom 9 maja.

Najnowsze

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Jak się czujesz, gdy nie możesz znaleźć pracy?

Część pierwsza – miłe złego początki Tekst archiwalny, napisany ponad osiem lat temu. Choć od tamtego czasu zmienił się mój sposób patrzenia na rzeczywistość społeczną i rynek pracy, zasadnicza wymowa tego tekstu pozostaje dla mnie aktualna — tym bardziej dziś, gdy...

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Bomby i pokój

Bomby i pokój

Im bardziej Amerykanie przegrywali politycznie, tym więcej zrzucali bomb. Kolejne wietnamskie piekło zaczęło się od pokojowym rokowań. Konferencja genewska w 1954 podzieliła „tymczasowo” Wietnam wzdłuż 17 równoleżnika na północną Demokratyczną Republikę Wietnamu,...

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...