„Ucieczki za żelazną kurtynę” – w pogoni za wolnością i marzeniami

1 lut 2021

Kolejny tom, już 5. Kolekcji Prenumeratorów ”Wyborczej”, jest poświęcony wcale nie takim rzadkim w okresie PRL-u ucieczkom Polaków za żelazną kurtynę do bliskich Francji, Austrii lub Republiki Federalnej Niemiec czy odległych Stanów Zjednoczonych, Kanady, Australii. A uciekali i żołnierze ówczesnego LWP, i dyplomaci, i działacze polityczni, i piłkarze, i szarzy Polacy.

Uciekali pieszo, porywali samoloty, kutry, ryzykując życiem i długoletnimi karami pozbawienia wolności. Ten exodus trwał przez wiele lat, przy czym jego apogeum przypadło na lata osiemdziesiąte minionego wieku. Nie ma dokładnych danych, ilu Polaków wówczas wyjechało z kraju, ale ostrożne szacunki mówią, że było ich ponad milion. Nasi rodacy uciekali, bo uznali, że w kraju realnego socjalizmu nie ma dla nich żadnych perspektyw, nie wierzyli jak napisał Mirosław Maciorowski: „że kiedykolwiek Polska stanie się krajem normalnym – wolnym i suwerennym”. 5. tom składa się ze „Wstępu”, autorstwa Mirosława Maciorowskiego, 14 opowieści o spektakularnych udanych i nieudanych ucieczkach Polaków na Zachód, które napisali Beata Maciejewska, Leszek Frelich, Marek Wąs, Adam Leszczyński, Adam Zadworny, Magdalena Michalska, Maciej Blaut i Paweł Czado oraz swoistego podsumowania pod wiele mówiącym tytułem „Druga Wielka Emigracja”, napisanego przez Józefa Krzyka. Tom otwiera opowieść o ucieczce na Zachód, w październiku 1947 roku, przywódcy Polskiego Stronnictwa Ludowego Stanisława Mikołajczyka, autorstwa Beaty Maciejewskiej. Natomiast kończy opowieść Adama Leszczyńskiego ”Ambasadorowie wybierają wolność” o Romualdzie Spasowskim, ambasadorze PRL-u w Waszyngtonie i Zdzisławie Rurarzu ambasadorze PRL-u w Tokio, którzy po ogłoszeniu stanu wojennego w grudniu 1981 roku poprosili Amerykanów o azyl polityczny. W książce znajdziemy też historie nieudanej ucieczki na Zachód w 1951 roku starszego sierżanta Jana Kępy i jego towarzyszy, buntu na ORP „Żuraw” i jego uprowadzenia do Szwecji, ucieczki w 1954 roku podpułkownika Józefa Światły zastępcy szefa X Departamentu Ministerstwa Bezpieczeństwa Publicznego czy choćby wyjazdu w 1957 roku z kraju znakomitego pisarza Marka Hłaski i kilku innych. „Ucieczki za żelazną kurtynę” to smutna lektura, przedstawiająca ponury obraz czasów słusznie minionych, o których warto jednak pamiętać. Tym bardziej, że pomimo zmiany ustroju w 1989 roku i uzyskania prawa do swobodnego podróżowania po całym świecie, Polacy nadal masowo wyjeżdżają z kraju, niejednokroć na stałe. I ciekawe dlaczego tak czynią? Czyżby uznali, że obecnie w kraju nad Wisłą, Odrą i Nysą Łużycką nie ma dla nich perspektyw?
„Ucieczki za żelazną kurtynę” Kolekcja Prenumeratorów „Wyborczej” Przewodnik po czasach słusznie minionych tom 5 Warszawa 2020 str.157 ISBN 978-83-268-3415-8

Najnowsze

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...