All about the money

11 wrz 2020

Dostałem od nowego rektora Uniwersytetu Warszawskiego informację, że zajęć stacjonarnych na UW nie będzie w tym semestrze wcale albo prawie wcale. Bo covid. Wcześniej takie same decyzje podjęły senaty Uniwersytetu Śląskiego i SGH. Tymczasem minister Murdzek mówi, żeby wracać do nauki, bo nie ma przeciwskazań. A tu, masz ci Wiktor, jednak jakieś są.

Akuratnie jestem w trakcie webinarium w Lublinie. Webinarium to taka konferencja naukowa/wykład, prowadzona za pomocą internetu. Może być wyłącznie onlajnowa albo hybrydowa, tzn. trochę onlajnu i trochę stacjonarnie. Ta dzisiejsza, w Lublinie jest właśnie hybrydowa. Część prelegentów przyjechała do Lublina i mówi w czasie rzeczywistym. Przeważająca jednak część, w tym ja, wybrała wersję onlajnową. Organizatorzy udostępniają zainteresowanym stream i łączą się na czas prelekcji z mówcą; po wystąpieniu, podobnie jak drzewiej to bywało, następuje (lub nie) dyskusja. Niby wszystko odbywa się zgodnie ze sztuką i metodologią, jak Pan Bóg przykazał. Czegoś jednak brakuje.

Ci, którzy zdecydowali się przyjechać do Lublina i wziąć udział w konferencji na żywo, oprócz pamiątkowych dyplomów dostali w pakiecie przerwę kawową, w erze covidu ograniczoną do kwadransa bez kuluarowych dyskusji, oraz przerwę obiadową: zapakowane w folię i styropian lanczboxy oraz płyn dezynfekcyjny do zdezynfekowania dłoni. Konsumpcja odbywać się ma na stosowną odległość między konsumentami. Można na jej czas zrzucić maseczkę, ale jak ktoś umie spożywać bez zdejmowania, to nie musi. Tak ma wyglądać integracja środowiska akademickiego tu i teraz. Wymiana poglądów, krytyczny i kreatywny spór. Albo na odległość dwóch metrów w masce, albo przez internet. Z dwóch metrów ciężko się jednak ludziom wzajemnie odnaleźć, stuknąć kieliszkiem, wypić bruderszaft. Przez internet mało co słychać i niewiele widać, obraz i fonia zacinają się i nie można na niczym skupić uwagi. Ktoś w dyskursie naukowym zakorzeniony, może to jeszcze jakoś przecierpieć. W końcu idzie o prawdę, do ciężkiej cholery. Nie mogę sobie jednak wyobrazić, jak studenci, zwłaszcza pierwszych lat, mieli by się odnaleźć w tym przedziwnym i quasinaukowym cyberświecie. Bo z tym każdy się zgodzi, że jakość takiego kształcenia jest cokolwiek dyskusyjna, a w niektórych przypadkach/dziedzinach, po prostu żadna. Słuszność więc ma minister, że wzywa do nauki jak dawniej, przed covidem. Ma słuszność, ale nie ma pieniędzy.

Czemu trzy duże uczelnie zrezygnowały z nauki rzeczywistej kosztem zdalnej? Ano głównie dlatego, że nie mogłyby utrzymać narzuconych reżimów sanitarnych. Dodajmy, nie mogłyby za te same pieniądze, którymi muszą gospodarować na bieżąco. W oparciu o tę pulę państwowych dotacji, nie możliwym byłoby zapełnianie w odpowiednim stopniu sal seminaryjnych i wykładowych. Trzeba by zmniejszyć liczbę studentów, a tym samym zwiększyć zatrudnienie kadry. Dałoby się to uczynić, jednakże nie za darmo. Najpierw pan minister musiałby wysupłać u premiera dodatkowy grosz na extra pensum dla wykładowców i to jest cała tajemnica. Ale kto da kasę na naukę i wyższe uczelnie. Polikwidujcie deficytowe kierunki: filozofię, nauki społeczne, kulturoznawstwo, a sami zobaczycie, że oszczędności od razu się znajdą.

Gdyby jednak, jakimś cudem, pieniądze się znalazły, można by wtedy pousadzać studentów co drugi rząd. Pozmniejszać liczebność grup. Zapewniam, że nawet przed covidem, wszystkim wyszłoby to na zdrowie. Prowadzenie ćwiczeń w grupie 35 osobowej nie jest na UW, największej, polskiej uczelni, niczym nietypowym. Szłoby więc, przy odpowiedniej determinacji uczelnianych władz, to wszystko pohetać i ogarnąć; studenci wróciliby na uczelnie od października rzeczywiście a nie onlajnowo. Niestety, bez pieniędzy się nie uda. Jak ze służbą zdrowia; jeśli ma być nowoczesna i sprawna, trzeba na nią łożyć więcej niż na armię i nowe zabawki do zabijania. O tym już pan minister Murdzek nie wspomniał. Podobnie jak żaden inny minister, który wzywa do powrotu do normalnego życia jak przed covidem, ale nie mówi już, że nawet tak banalna sprawa jak życie, po covidzie, więcej ludzi kosztuje. Finansowo zwłaszcza.

Nawijałem na konferencji lubelskiej 15 minut. Raz mnie nie było widać, raz słychać. Raz jedno i drugie. Od października mam zacząć mówić młodym ludziom o tym i owym przez internet. Raz mnie nie będzie słychać, raz widać, a najczęściej młodzież po prostu wyłączy kamerę, żeby mieć święty spokój. Ja bym tak zrobił.

Najnowsze

Przemysław Wipler z Konfedracji – 6,7 miliona złotych. Gdzie się kończy uczciwość a gdzie zaczyna się dyktowanie prawa pod siebie

Przemysław Wipler z Konfedracji – 6,7 miliona złotych. Gdzie się kończy uczciwość a gdzie zaczyna się dyktowanie prawa pod siebie

Dziennikarskie śledztwo ujawnia powiązania między Przemysławem Wiplerem, posłem Konfederacji, a jego działalnością biznesową. Firmy, które założył, wystawiły faktury na 6,7 miliona złotych dla podmiotów, których interesy były omawiane w jego zespole parlamentarnym. Pojawia się wiele pytań o etykę i transparentność w polityce.

Rok systemu kaucyjnego w Polsce. 5 miliardów zwróconych opakowań i rachunek na 44 miliardy złotych

Rok systemu kaucyjnego w Polsce. 5 miliardów zwróconych opakowań i rachunek na 44 miliardy złotych

System kaucyjny w Polsce, który zadebiutował w październiku 2025 roku, zwrócił 5 miliardów butelek i puszek w ciągu roku, co świadczy o sukcesie ekologicznej inicjatywy. Jednak przewidywane koszty operacyjne sięgają 44 miliardów złotych, co budzi obawy dotyczące obciążenia finansowego dla konsumentów oraz konieczności większej przejrzystości w wydatkach.

Sprawdź również

Europa Środkowa, korzyści z integracji

Europa Środkowa, korzyści z integracji

Integracja Europy Środkowej przynosi regionowi wymierne korzyści w zakresie bezpieczeństwa, rozwoju gospodarczego oraz umożliwia skuteczną prezentację wspólnych interesów w Unii Europejskiej. Do najciekawszych przykładów integracji regionu należą: 1. Utworzony w 1991...

Czerwona kartka za aborcję. Protesty w rocznicę wyroku TK

Czerwona kartka za aborcję. Protesty w rocznicę wyroku TK

Sześć lat temu politycy zdecydowali, że ideologia może być ważniejsza od zdrowia i decyzji kobiet. Dziś, mimo zmiany władzy, Polki wciąż czekają na realizację obietnic dotyczących praw reprodukcyjnych. Sejm właśnie przyjął dwie ustawy łagodzące restrykcyjne przepisy,...