Andrzej, który się waha

13 sty 2020

Jak mnie gdzieś nie chcą, to się nie napraszam. Czasami jednak bardzo mi na czymś zależy. Wtedy wyglądam, a listonosza wciąż nie ma, spoglądam na telefon, a SMS przychodzi albo nie. Walczę sam ze sobą, że może to ja wykonam pierwszy krok, ale w końcu odpuszczam. Trzeba mieć choć odrobinę godności. Chociaż, oczywiście, nie należy z nią przesadzać.

Kiedy dowiedziałem się tydzień temu, że prezydent Andrzej Duda waha się, czy pojechać na obchody rocznicowe do Jerozolimy, osłupiałem. Mają być tam najwięksi z Europy, no i sam rosyjski prezydent, a nasz prezydent się waha. Jak Nike z wiersza Herberta. Andrzej, który się waha. Nad czym tu się zastanawiać, pomyślałem. Kiedy na wschód od Polski trwa w najlepsze festiwal półprawd i nieprawd względem prawd historycznych na temat tego, kto podczas II wojny światowej był okupantem, a kto okupowanym, lepszej okazji do spojrzenia w oczy Władimira Putina nie będzie. Nie nadarzy się lepsza okazja, żeby pośród największych graczy starej Europy, upomnieć się o swoje i powiedzieć, jak było naprawdę, w czym zgodzili się wszyscy w Sejmie, no, może oprócz jednego, smutnego pana w muszce. Wszyscy się zgodzili i poprali odezwę, a prezydent wciąż się waha.
Dopiero później doszły do uszu opinii publicznej dodatkowe informacje, na temat izraelskich obchodów i zaproszenia dla Polski. Zaproszenie, owszem, wystosowano, ale nie przewidziano w oficjalnej części imprezy czasu na zabranie głosu przez polskiego prezydenta. Ktokolwiek by nim nie był. Rosja owszem, bo zwycięstwo nad faszyzmem, Francja, Anglia, Ameryka, tak, bo alianci, ale Polska już niekoniecznie. Bo żaden z niej był aliant, a że obozy i piece krematoryjne hitlerowcy postawili na jej terenach? Bad luck guys. Innymi słowy: możecie sobie dzieci popatrzeć, jak dorośli rozmawiają, ale w sprawy dorosłych się nie mieszajcie, boście za smarkaci i za głupi. Jak się uda wygospodarować pięć minut dzień przed, kiedy akurat będą ustawiać zastawę i rozwijać dywany, to może sobie coś Wasz prezydent przeczytać z kartki do pustej sali, ale jak zaczniemy na poważnie imprezę, to lepiej, żeby Was tu jednak nie było. To znaczy, być sobie możecie, ale się nie odzywajcie, bo nic tu po Was i nie taka wasza rola. No i prezydent Polski na obchody nie pojechał. Nie wiem, czy kiedykolwiek zdarzyło mi się napisać coś podobnego w przypadku Andrzeja Dudy, ale dziś wiem, że dobrze zrobił.

Jestem ostatnim, który by bardziej cenił dyplomatyczne protokoły i pustosłowie wypchane honorem, narodem, dumą i godnością, niźli realną politykę i siłę miękkiej dyplomacji. Uważam, że dużo więcej można dla siebie ugrać w świecie, jeśli ocenia się swoje aktywa i pasywa w sposób do bólu politycznie merkantylny, a nie symboliczno-historyczny, jak to my lubimy i potrafimy; jesteśmy dumnym jak paw narodem, ale paw oskubany do ostatniego pawiego piórka. Należy więc jeździć tam, gdzie nas nie chcą. Rozmawiać z tymi, którzy nas nie lubią. Zaprzestać czapkowania tym, którzy mają nas gdzieś. Trzymać się blisko wrogów. Realnie oceniać przyjaciół. Tak właśnie należy czynić. Jednakowoż wszystko ma swoje granice. I w Jerozolimie tą granicę wyznaczono bardzo daleko od polskiej racji stanu.

Prezydent Polski miałby pełnić na obchodach wyzwolenia Auschwitz, wymowną funkcję niewymownego klakiera, bijącego brawo podczas toastów w imię współpracy międzynarodowej i pokoju między państwami i nacjami. Milcząco dałby do zrozumienia, że akceptuje taki stan i to, jaką wizję powojennego świata przedstawia się narodom za pomocą kremlowskiego dyskursu. Mało to komfortowa rola i nie dziwię się, że Andrzej Duda grać jej nie chcę. Sam bym nie chciał. Siedzenia cichcem na imprezie w przyciasnych butach uszytych przez administrację putinowską, może wywołać na licu, nawet tak gładkim, jak andrzejowowdudowe, grymas bólu i zażenowania, co zapewne nie byłoby fajne ani dla niego, ani dla nas, współobywateli, którzy byśmy na ten przykry spektakl spoglądali.

Najnowsze

Noże w szkołach, wojna z edukacją zdrowotną.

Noże w szkołach, wojna z edukacją zdrowotną.

🔴 NOŻE W POLSKICH SZKOŁACH. MŁODZIEŻ POTRZEBUJE POMOCY, A PRAWICA I KOŚCIÓŁ WALCZĄ Z EDUKACJĄ ZDROWOTNĄ!

💔 Ostrołęka – dziewięć osób rannych. Pod Wyszkowem 15-latek śmiertelnie rani 37-letnią pracownicę szkoły. W Sierpcu policja udaremnia potencjalny atak.

Co dzieje się z polską szkołą? Dlaczego młodzi ludzie sięgają po przemoc? I gdzie są dorośli, którzy powinni im pomagać?

Polska szkoła uczy wzorów, dat i przygotowuje do egzaminów. Ale czy wystarczająco uczy empatii, tolerancji, radzenia sobie z emocjami, szacunku do drugiego człowieka i rozwiązywania konfliktów bez przemocy?

📢 Właśnie takie umiejętności miała rozwijać między innymi edukacja zdrowotna!

Tymczasem część prawicy i hierarchii Kościoła katolickiego rozpoczęła przeciwko niej polityczną krucjatę. Straszenie seksualizacją, „lewacką ideologią”, apele o wypisywanie dzieci z zajęć. W tej wojnie niemal zniknęła rozmowa o zdrowiu psychicznym, przemocy rówieśniczej i potrzebie budowania zdrowych relacji.

❗ W roku szkolnym 2025/2026 z nieobowiązkowej edukacji zdrowotnej korzystało zaledwie około 30 proc. uprawnionych uczniów.

❗ Badania pokazują, że przemoc, poniżanie i wyśmiewanie są codziennością wielu polskich uczniów.

❗ Wciąż brakuje łatwo dostępnej pomocy psychologicznej i skutecznego reagowania na zgłaszane problemy.

Nie można twierdzić, że polityczna walka z edukacją zdrowotną spowodowała ostatnie tragedie. Ale można i trzeba zapytać, dlaczego zamiast wspólnie budować bezpieczną szkołę, politycy i duchowni uczynili z edukacji kolejne pole ideologicznej bitwy.

Bo młodzież nie potrzebuje następnej wojny światopoglądowej dorosłych. Potrzebuje psychologów, mądrych nauczycieli, rozmowy, akceptacji i szkoły, która uczy nie tylko zdawania egzaminów, ale również życia w społeczeństwie.

⚠️ Czy naprawdę musimy czekać na kolejne tragedie, żeby zrozumieć, że empatia, tolerancja i zdrowie psychiczne nie są żadną ideologią?!

🔴 Kto nauczy nasze dzieci szacunku, jeśli dorośli wolą prowadzić ideologiczne wojny?

👉 O przemocy, zaniedbaniach polskiej szkoły, odpowiedzialności państwa i wojnie prawicy z edukacją zdrowotną piszemy w najnowszym artykule na TRYBUNA.INFO.

PRZECZYTAJ. BO CHODZI O BEZPIECZEŃSTWO NASZYCH DZIECI.

Budżet 2027: 5,8 mld zł na mieszkania w czasie kryzysu

Budżet 2027: 5,8 mld zł na mieszkania w czasie kryzysu

Sejm szykuje się do burzliwej debaty o budżecie 2027, gdzie wydatki państwa przekraczają bilion złotych, ale na mieszkalnictwo wpuszczono tylko żałosne 5,8 miliarda złotych. Przy takiej kwocie, czy można mówić o poważnym rozwiązaniu kryzysu mieszkaniowego? Bezpieczeństwo obywateli to nie tylko wojsko, ale też dostęp do zdrowia, edukacji i mieszkań. Wydatki na sprzęt wojskowy rosną, a mieszkalnictwo pozostaje na marginesie. To, co z tego budżetu dostaną obywatele, pokazuje, jakie są prawdziwe priorytety rządu.

Kryzys mieszkaniowy w Europie: co obiecała Lewica?

Kryzys mieszkaniowy w Europie: co obiecała Lewica?

Europa zaczyna mówić językiem, którym Lewica mówiła wcześniej.
Parlament Europejski zajął się kryzysem dostępności mieszkań, podkreślając wzrost cen mieszkań i czynszów. Młodzi ludzie często pozostają u rodziców, mimo posiadania stabilnych dochodów. Lewica, będąca częścią koalicji rządowej, zwiększyła wydatki na mieszkalnictwo, jednak wciąż daleko jej do obiecanych kwot. Aby zrealizować hasło „Mieszkanie prawem, nie towarem”, Lewica musi skonfrontować się z realiami rządzenia .

Sprawdź również

Od PRL do epoki sztucznej inteligencji.

Od PRL do epoki sztucznej inteligencji.

Państwo oddało gospodarkę w prywatne ręce, ale biurokracja nadal kosztuje miliardy W 1989 roku w polskiej administracji pracowało około 162 tys. osób. W 2024 roku administracja państwowa i samorządowa liczyła już blisko 446 tys. etatów. W PRL państwo kontrolowało...

Noże w szkołach, wojna z edukacją zdrowotną.

Noże w szkołach, wojna z edukacją zdrowotną.

Kto nauczy młodzież empatii? W Ostrołęce dziewięć osób zostało rannych. Dzień później pod Wyszkowem 15-latek śmiertelnie ugodził nożem pracownicę szkoły. W Sierpcu policja udaremniła kolejny potencjalny atak. Polska znów pyta, skąd bierze się przemoc wśród młodych...

NFZ: Ograniczenia wynagrodzeń lekarzy w Polsce.

NFZ: Ograniczenia wynagrodzeń lekarzy w Polsce.

Czy uratuje NFZ, czy lekarze odpłyną z publicznej ochrony zdrowia? 240 zł brutto za godzinę, maksymalnie około 38 tys. zł miesięcznie przy jednym etacie i niespełna 77 tys. przy dwóch. Rząd chce postawić tamę najwyższym wynagrodzeniom finansowanym przez NFZ. Problem...

Emigracja Polaków: Powroty do Ojczyzny czy nowe kierunki?

Emigracja Polaków: Powroty do Ojczyzny czy nowe kierunki?

Bociany odlatują do ciepłych krajów, a Polacy wracają do Polski. Na stałe, cieszy się z tego polscy patrioci. Ostatnią, z kilku „wielkich emigracji” Polaków, obserwowaliśmy na początku XXI wieku. Po wejściu Polski do Unii Europejskiej w 2004 roku wielu polskich...