Bigos futurystyczny na powitanie roku 2022

KLUB
Bigos paryski

Lubcz

Bigos nie wróżka, nie Ossowiecki, nie Józefina Pellegrini, Bigos nawet nie jasnowidz Jackowski, a tym bardziej nie Czarownica z „Makbeta”. Mimo to popróbuje wróżb politycznych na rok 2022, raz kozie śmierć.
Będzie to rok wszelakiego wzrostu.

********
Wzrośnie, co najmniej do 10 procent, inflacja. Ta oficjalna, albowiem realnie i inflacja i ceny wzrosną znacznie, znacznie bardziej.

********
Wzrośnie, zwłaszcza w pierwszych tygodniach roku, drugie pisowskie 500 plus ofiarowane narodowi polskiemu, czyli liczba zmarłych na covid-19 z powodu zbrodniczej, politycznie skalkulowanej taktyki rządu PiS.

********
Wzrośnie kwota jaką kościołowi kat. odpala państwo PiS z budżetu narodowego. Spadnie kościołowi tylko liczna wiernych w młodym pokoleniu.

********
Wzrośnie liczba ujawnionych mejli z telefonu Dworczyka Michała i liczba ujawnionych podsłuchiwanych Pegasusem.

********
Wzrosną koszty potrzebnych jak dziura w moście flagowych inwestycji PiS: mającego zdetronizować Frankfurt na Menem Portu Lotniczego w Baranowie i przekopu Mierzei Wiślanej.

********
Rosnąć będzie nienawiść PiS do Unii Europejskiej i wszystkich jej instytucji. Wzrośnie nienawiść do Niemiec Olafa Scholtza. Skoro Pisowcy potrafili znienawidzieć poczciwą i wyrozumiałą Angelę Merkel, to na jej następcy będą się wręcz sadystycznie wyżywać. Będą okropnie straszyć Niemcem, dzieci i dorosłych. A przecież to Niemcom zawdzięcza dzika Polska to, że za czasów Bolesława Chrobrego, została królestwem. Sprawił to Cesarz Rzymski Narodu Niemieckiego Otton III, który w czasie uczty w Gnieźnie, podczas pielgrzymki monarchów europejskich do grobu świętego Wojciecha w roku 1000, zdjął z głowy koronę cesarską, włożył ją na głowę księciu Bolkowi i przemowę po łacinie na jego cześć zakończył okrzykiem: „Niech żyje Bolesław, król Polski!”. Do koronacji doszło dopiero 25 lat później, w roku 1025, ale wiadomo, że takie sprawy idą, zwłaszcza w Polsce, jak po grudzie, ale jednak doszło. Może więc bez Niemca Ottona III Polska do dziś byłaby jakimś lokalnym kraikiem o randze Monaco, ale bez ich kasyn i bez ich kasy. Należy się więc Niemcom odrobinę wdzięczności za Gniezno ‘25, niezależnie od wyczynów Fryca Wielkiego, Bismarcka i Hitlera. Jak się historii polsko-niemieckiej dokładnie przyjrzeć, to ich czasy były w tysiącletnich dziejach nie aż tak długimi, choć okrutnymi epizodami.

********
Wzrośnie nienawiść do Francji, ale dopiero po majowych wyborach prezydenckich. ZKR czyli Kaczor, licząc na wygraną prezydencką madame Le Pen (to się wymawia: „Le Pen”, tak jak się pisze, a nie (!!!) „Le Pę”, co ku irytacji Bigosu czynią w telewizjach dość liczni dziennikarze i politycy) daje dowód tego, że nie zna i nie czuje Francji i jej „ducha”. Liczy na wygraną Madame, bo nie potrafi mentalnie przekroczyć progów swojego zaścianka umysłowego, nie potrafi spojrzeć na Francję jak na cywilizację zupełnie inną niż Polska. Bardziej nawet do Polski niepodobną niż odleglejsze geograficznie Wielka Brytania czy USA. Francja, gdy się nudzi, może sobie w przedbiegach wyłonić rozmaitych Zémmourów, Le Peny, Pecressy, może ekscytować się bujną i agresywną kampanią wyborczą, itd. ale na sam finał, przy urnie wyborczej, odezwie się w większościowym Francuzie (i Francuzce) wbite mu do głowy na blachę w przedszkolu, szkole, na uczelni, w pracy i w domu (tak jak w Polsce wbija się do łbów „Ojcze nasz” i „Zdrowaś Mario”) wolnościowe „Liberté, Egalité, Fraternité” i Francuz nie odda głosu na żadnego faszystę czy parafaszystę. Znaczy się Francuz większościowy. W przeciętnym Francuzie tkwi od 1789 roku twórca praw człowieka i obywatela, który reakcji przejść nie da. Francuzi przed 1939 i w czasie okupacji pozwolili poszaleć rozmaitym faszystom typu Deata, Doriota czy Lavala, a po wojnie wszystkich ich rozstrzelali (ciekawe, że nie zgilotynowali) bez pardonu.

********
A skoro na wstępie padło nawiązanie do szekspirowskiego „Makbeta” (Szekspir świetnie rozumiał i opisywał mechanizmy władzy i to jest aktualne, mimo zmiany dekoracji, do dziś), to rządy PiS będą coraz bardziej stawać się czymś, co można by nazwać „makbetiadą”. Jak wiadomo, Makbet po zdobyciu władzy wpadł w mechanizm zabijania wrogów, rzeczywistych i potencjalnych. Trochę z obłąkania, strachu i podejrzliwości, ale trochę z rzeczywistej konieczności eliminowania zagrożeń. W wydaniu PiS przyjmie to postać ciągłego wszczynania wojen politycznych, atakowania kolejnych osób i środowisk, nieustającej agresji, otwierania nowych frontów walki. Jednocześnie, jak wiadomo, Makbet miał poczucie bezkarności, bo Czarownice przepowiedziały mu: a) że nie da mu rady nikt zrodzony z kobiety, b) nic mu się nie stanie, „dopóki Las Birnamski nie przyjdzie do stóp Dunsinane” (jego zamku). Jednak antymakbetowa Zjednoczona Opozycja znalazła na to sposób. Po pierwsze, jako lidera wysunęła polityka (Macduff), który urodził się przez cesarskie cięcie (czego nie zakwalifikowano jako zwykłego porodu siłami natury). Po drugie, wiedząc, że żaden las sam się nie ruszy, zaopatrzono wojów oblegających zamek Makbeta w gałęzie odcięte z drzew, co z wysokości dało wrażenie, że las maszeruje. Tak wyprowadzony w pole Makbet został pokonany, utracił i władzę i głowę. Do wykorzystania podobnie sprytnych chwytów zostanie zmuszona opozycja, ale bardziej dopiero w roku wyborczym 2023, czyli kiedy – jak Bigos ma nadzieję – będzie ona coraz bardziej Zjednoczoną Opozycją.

********
Wzrośnie też liczba propagandowych bzdur mających przykryć złodziejstwo, indolencję i zupełną niekompetencję rządu w sterowaniu państwem. Będziemy żyli w pisowskim świecie „Sylwestrów marzeń”.

********
Na koniec nie prognoza, lecz marzenie Bigosu, które jednak nie ma szans na spełnienie w wyobrażalnym czasie. Otóż Bigos marzy o Europie Federalnej, składającej się z równouprawnionych Krajów czy Prowincji (jak zwał tak zwał), które będą się nazywać: „Prowincja Polska”, „Prowincja Francja”, „Prowincja Niemcy”, „Prowincja Niderlandy”, „Prowincja Hiszpania” i tak dalej. Dosiego 2022 Roku.

Poprzedni

Niepokojący projekt sądów pokoju

Następny

Gospodarka 48 godzin