Bigos tygodniowy

„Dania jest więzieniem” – mówił szekspirowski Hamlet. Dziś ta metafora dziwnie pasuje do życia wielu z nas w pandemii koronawirusa. Możliwość poruszania się po Europie ograniczona została do minimum i dopuszczalna pod warunkiem posiadania aktualnego negatywnego wyniku testu lub zaświadczenia o przyjęciu szczepionki. Czyli – była Unia Europejska i nie ma Unii Europejskiej. Jeszcze rok temu można było poruszać się po kontynencie, od wschodu po zachód, od północy po południe. Dla obywateli Unii Europejskiej granice państw przestały być zauważalne i oto granice te powróciły. Już nie mamy de facto praw obywateli UE, bo to oczywiste, że pełnoprawny obywatel ma prawo bez ograniczeń poruszać się po przestrzeni, której jest obywatelem. Jesteśmy więc jak chłopi pańszczyźniani przywiązani do własnych krajów. Owszem, można gdzieś podróżować, ale pod ścisłymi rygorami. To pokazuje jak wątła i krucha jest konstrukcja UE, jak iluzoryczna jej idea. Okazało się, że jest to konstrukcja na pogodę, ale już nie na niepogodę.


Do najbardziej dokuczliwych więzień należy Polska, w której pisowska władza wprowadziła w życie Narodowy Program Rodzenia Trupów. Radykalne zaostrzenie prawa aborcyjnego uczyniło ten kraj piekłem kobiet w stopniu do tej pory niewyobrażalnym. Nie tylko z uwagi na kształt tego „prawa”, ale także z tego powodu, że warunki pandemiczne i ograniczenie możliwości przekraczania granic oznaczają także radykalne ograniczenie możliwości przeprowadzania przerwania ciąży za granicą. Nadal nie mogę się otrząsnąć z uczucia upiornego koszmaru. W kraju należącym do Unii Europejskiej przyjęto „prawo” jakby wymyślone w ramach ponurej dystonii, jakby rodem z upiornej, makabrycznej baśni braci Grimm, „prawo” nakładające na kobiety państwowy przymus chodzenia w ciąży z trupem czy półtrupem, a następnie wydania go na świat. To kolejny dowód na to jak słabym w praktyce, choć pięknym jako idea, konstruktem okazała się Unia Europejska, skoro coś takiego mogło się pod – bądź co bądź – jej dachem – nomen omen – urodzić.


Na stanowisko kierownictwa Platformy Obywatelskiej skłaniające się ku uznaniu potrzeby liberalizacji ustawy dotyczącej aborcji (możliwość legalne aborcji do 12 tygodnia ciąży) można by z lewicowego punktu widzenia wszechstronnie powybrzydzać. Że jednak zbyt zachowawcze w tych ograniczeniach i warunkach, że „rychło w czas”, że to efekt koniunkturalizmu i tak dalej i tak dalej. W tej jednak sprawie, tak ważnej społecznie, trzeba okazać wielkoduszność. Jakby nie było, to dobrze, że PO się w końcu na to odważyła po tylu latach postawy tchórzliwej i asekuranckiej. Lepiej późno niż wcale.


Kilka dni temu zatrzymano polskiego pedofila i sprowadzono do kraju. Odnaleziono go na terenie Filipin, gdzie krył się od kilku lat, po prawomocnym wyroku, skazującym go na karę pozbawienia wolności. Tymczasem w Polsce, pedofile w sutannach latami działają bezkarnie, pod parasolem ochronnym hierarchów, pod nosem organów ścigania.


Tymczasem represje polityczne rozkręcają się na full. Dziennikarka Jewish Telegraphic Agency Katarzyna Markusz na łamach „Krytyki Politycznej” zadała pytanie: „Czy doczekamy dnia, w którym polska władza również przyzna, że niechęć do Żydów była wśród Polaków nagminna, a polski współudział w  Zagładzie jest faktem historycznym?”. Niewiarygodne, ale za postawienie tego pytania została przesłuchana przez policję na polecenie prokuratury!!! Dziennikarze – uważajcie, bo jeszcze trochę i niedługo nie będzie można pisnąć słowa, które nie spodoba się reżymowi PiS. Ziobro et consortes już nad tym pracuje.


Inny przykład skrajnie prawicowej ofensywy ideologicznej: niejaki Górecki Artur współpracujący z Ordo Iuris, zastępca dyrektora w Departamencie Programów Nauczania i Podręczników w Ministerstwie Edukacji i Nauki Czarnka, będzie dodatkowo koordynował prace nad treściami podręczników szkolnych i treściami nauczania. Czyli już niedługo będą one kształtowane na modłę Ordo Iuris, a ściśle biorąc na modłę katolicką. Górecki stwierdził, że szkolne treści, które oddalają młodzież i dzieci od zbawienia są groźniejsze niż brak monitoringu (sic!). Podobny profil w MEN reprezentuje nowo mianowany szef gabinetu politycznego Czarnka, niejaki Brzózka Radosław.


Jeszcze inny przykład ideologicznej ofensywy: trwa proces przeciwko Elżbiecie Podleśnej i dwóm innym kobietom o obrazę uczuć religijnych, polegającej na wywieszeniu plakatów z wizerunkiem tzw. „Matki Boskiej” w barwach tęczowych. W Bigosie nie wystarczyłoby miejsca na pomieszczenie wszystkich przypadków brutalnej ofensywy ideologicznej kleroprawicy.


Zjednoczona Prawica jest zjednoczona tylko z nazwy. Porozumienie Jarosława Gowina, właśnie cofnęło rekomendacje ministerialne dla swoich trzech byłych członków, póki co bez efektu, bo Mateo ich nie zdymisjonował. Natomiast tenże Mateo, za zgodą kierownictwa PiS czytaj: Kaczor, podpisał dymisję niejakiego Kowalskiego Janusza, wiernego żołnierza Ziobra, zasilającego rozbuchany ministerialny zasób, od dłuższego czasu kontestującego działania rządu. W tej sytuacji należy się zastanowić czy jeszcze mamy Zjednoczoną Prawicę i rząd, a jeśli mamy to czy jest zdolny w tym pandemicznym czasie rządzić.


Duduś odwiedził stoki narciarskie w Wiśle, oczywiście w kilkuosobowej obstawie sopowców. Pierwszy narciarz RP, jest znanym miłośnikiem sportów zimowych i wykorzystał oczywiście czasowe poluzowanie obostrzeń pandemicznych, aby zrealizować swoje pasje. Nieważne, że miażdżąca część narodu walczy z biedą i pandemią, o jakimkolwiek wyjeździe nawet nie marząc. Dudusiowi nikt szusowania nie zabroni, zmęczył się robotą na państwowym, po prostu zharał, niech Andrzejek się zatem zrelaksuje, bo czas szaleństw na skuterze wodnym odległy.


Zybertowicz Andrzej powiedział, że kobieta nie jest właścicielem swojej macicy, gdy jest w ciąży, bo jej zawartość składa się także z materiału genetycznego zapładniacza. Z jakiej wartości materiału genetycznego składa się mózgownica Zybertowicza?