Dolce vita

7 lis 2022

Faszysta myśli fiutem. Jak fatalna to w gruncie rzeczy strategia wie każdy, już trochę ogarnięty mężczyzna. Ale faszysta jest najmniej facetowatą istotą na świecie. Nazywanie go mężczyzną nie byłoby komplementowaniem na siłę, a czystą konfabulacją. Uprzejmie przypomnę, że posiadanie penisa nie czyni z mężczyzny mężczyzny. Niektórzy wciąż o tym nie wiedzą. Najczęściej ci, którzy składają się z samego ciała jamistego. Ludzkie fiuty kiepsko kończą, niektóre drastycznie kiepsko. Jak na przykład Mussolini, rozstrzelany i powieszony głową w dół z daszku mediolańskiej stacji benzynowej – takie „dolce-vita” czasów przełomu. 

Przy fantazjach o „rzymskich wakacjach” obecnie trzepie sobie Robert Bąkiewicz. Oznajmił na twitterze, że wierzy, iż za rok – 11.11.2023 – jednak spotka się z pewną kobietą… Równaj szereg, ptaszku maleńki. Aż 365 dni wyczekiwania na idealną randkę z premierką Włoch! Bąkiewicz, niesiony jednym z bąków ambicji, zainwestował w płaszcz typu Covert Coat i proszę: premiery się odezwały. Proponuję jeszcze dokupić sobie czarną fedorę jak Marek Suski. Aby nosić ją tak fikuśnie niby pisowski parlamentarzysta należy wydać komendę zaprzyjaźnionemu psu: żuj! Plus taki, że do tej czynności nie potrzeba pieskowi obcinać pazurków… Biję się, chłopie, w chudą pierś, bo oto przyszło mi na myśl takie powiedzenie, bardzo, bardzo brzydkie. Brzydkie, bo noszące znamiona ordynarnego klasizmu: „ubrał się jak stróż w Boże Ciało”, to znaczy w Narodowe Święto Niepodległości. Cały problem z Bąkiewiczem polega na tym, że kiedy zaczyna się przeszukiwać internet rzekłabym – w intencji kolegi – wyszukiwarki pokazują jedno wielkie ZERO. Stąd powyższy opis, bo aksamitny kołnierzyk zreformowanej dyplomatki ma więcej charakteru i charyzmy od całego Robercika. A Robercik miesza, bo nie wie, że mu mieszać pozwalają. Teraz został wydymany przez blondynkę i nawet tego nie poczuł. Mój klasizm, z którym uporczywie walczę, to nic w porównaniu z klasizmem ministra Glińskiego i jego kolegów. Czy Bąkiewicz – pod rozchylonymi połami płaszcza – skrywa zraniony, zakompleksiony umysł? I stąd ta rozpaczliwa potrzeba przynależności, w tym wypadku do ruchu, który obdziera nie tylko z resztek indywidualizmu, godności, ale i człowieczeństwa. Oferującego za to mit o prawdziwej męskiej witalności. Ostatecznie lepiej byłoby wziąć viagrę i pomalować sobie świat na niebiesko, a nie spuszczać na własny łeb brunatną zasłonę. Z szmatą na głowie nie sposób dostrzec, że faszyzm idzie ramię w ramię z kapitalizmem. A kapitalizm dyma biednych, sfrustrowanych i okłamywanych młodych mężczyzn, którzy później ochoczo na platfusach drepczą za Bąkiewiczem. Rzekłabym: nie tędy droga, chłopcy, nic nie zyskujecie poza tym, że wywalona w narodowy uniesieniu petarda może wam pourywać paluchy. A kciuk to może się znowu przydać… W dodatku idea życie przeżytego, a nie życia straconego ostatecznie może wam się spodobać. Generalnie socjaliści nie wysyłają narybku na wojnę o sporną miedzę, z której to wojny wraca się sztywnym, ale w czarnym worku. Faszyści za to mają w tym kierunku pewną patologiczną tendencję… „Niewinne” pokrzykiwanie o wolności i narodzie może skończyć się w kamaszach. Ślubowanie NMP jest mocno przereklamowane, skoro w okopach krzyczy się: „mamo, mamo” – jednak mając na myśli tę jak najbardziej matkę ziemską – z ciała, krwi, troski o obtarte kolana i zagilone nosy.

Bąkiewiczowi – tak czy siak – powinna towarzyszyć myśl, że jednak nie jest Mussolinim. I nigdy nie będzie. Nawet jeśli tekst listu od włoskiej premierki zaczyna się od słów „Egregio Presidente”… Ja rozumiem, że po takim wstępie Robercikowi mógł się zadek ścisnąć z wielkiej rozkoszy! Ale dalej Giorgia Meloni napisała: „Dziękuję za Pana wiadomość ze słowami zachęty, które z całą pewnością były dobrą wróżbą na wybory parlamentarne 25 września. Niestety najbliższe zobowiązania instytucjonalne, związane z rozpoczęciem działalności mojego rządu uniemożliwiają mi przyjęcie waszego zaproszenia [na Marsz Niepodległości]. Życzę wam sukcesu manifestacji i korzystam z okazji, by ponowić moje uczucia przyjaźni dla narodu polskiego”. W tłumaczeniu z kurtuazyjnego na szolcowy brzmi to tak: „Włazidupcu, z brunatnej randki będzie – Grosses Nichts. Spierdalaj teraz, za 365 dni toże i na wieki wieków, comprende?”

Najnowsze

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prawo do strajku tylko na papierze

Prawo do strajku tylko na papierze

1 maja w Warszawie odbyła się demonstracja „Dość zakazu strajków! Czas na silne związki zawodowe!”. Protest rozpoczął się w południe pod Sejmem. Uczestnicy domagali się zmian w przepisach o rozwiązywaniu sporów zbiorowych i przywrócenia pracownikom realnego prawa do...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ekonomia społeczna wychodzi z niszy. Ruszył rządowy komitet

Ruszyły prace Krajowego Komitetu Rozwoju Ekonomii Społecznej V kadencji. Nowe gremium ma doradzać rządowi w sprawach ekonomii społecznej, która coraz częściej wychodzi poza tradycyjne ramy pomocy społecznej. W środowisku spółdzielczym wraca postulat, by mówić o niej...