Towarzysz hrabia WSPOMNIENIE

„Ignacy Stanisław z Siecina hrabia Krasicki, dziennikarz, publicysta, wieloletni korespondent zagraniczny, pisarz, świadek historii, erudyta, mecenas kultury i sztuki, współzałożyciel i opiekun Galerii Delfiny w Warszawie” – jak informuje jeden z nekrologów, w wieku 90 lat zmarł w Warszawie 25 września 2018 roku. Był także m.in. komentatorem i korespondentem zagranicznym naszej antenatki – „Trybuny Ludu”.

 

Pamiętam Go z wypowiedzi telewizyjnych i radiowych jeszcze z lat sześćdziesiątych. Wytworny pan w średnim wieku, o szlachetnej fizjonomii i o ładnej, modulowanej barwie niskiego, nieco gardłowego głosu. Pobrzmiewało w nim jego pochodzenie. Nawiasem mówiąc, jakoś specjalnie pod tym względem wtedy się nie wyróżniał, bo w czasach Polski Ludowej, które zwykło się określać zazwyczaj jako nacechowane ludową właśnie siermiężnością, spikerzy radiowi i telewizyjni mieli nierzadko bardzo nobilne głosy, a i powierzchowność i „wzięcie” czasem iście „pańskie”, że wspomnę choćby Stanisława Cześnina czy Jana Suzina. Nie mniej, gdy na ekranie pojawiał się redaktor Ignacy Krasicki trudno było uniknąć skojarzenia z nazwiskiem sławnego biskupa warmińskiego, „księcia poetów polskich”, twórcy „Monachomachii”. Przyjaciele mówili o nim: „Igo”. Tego przydomka, w trybie ironicznym, używali w stosunku do niego także ludzie mu nieprzychylni.

Relacje Polski Ludowej z ludźmi pochodzenia arystokratycznego bynajmniej nie były jednoznaczne. Zasadniczo i generalnie rzeczywiście było to środowisko pozostające z władzą ludową w ideologicznej kolizji, traktowane w propagandzie jako wroga, klasowa, obszarnicza, warstwa dawnych wyzyskiwaczy, obciążona genetyczną niechęcią do socjalizmu, a także smutnym często dziedzictwem historycznym zdrady narodowej. Po zmianie ustroju w roku 1944 spora część arystokratów wyemigrowała do Europy Zachodniej, do USA, Australii etc., względnie tam po wojnie pozostała, część padła ofiarą represji w okresie stalinowskim, część podjęła skromne profesje sytuujące jej byt na niskim poziomie, jaki był udziałem większości ówczesnego społeczeństwa i który dla tych ludzi oznaczał deklasację społeczną i pauperyzację ekonomiczną. Jednakże, jak wskazuje dziennikarska kariera Ignacego Krasickiego, byli i tacy, którzy dobrze zaaklimatyzowali się w nowym ustroju. Dopiero w połowie lat siedemdziesiątych, na łamach tygodnika „Polityka” ukazał się obszerny, bardzo wtedy głośny tekst poświęcony losom rodów arystokratycznych m.in. w PRL. Napisany w tonacji rzeczowej, wyzbytej ideologicznego zacietrzewienia dokonał wyłomu w relacjach PRL z tym środowiskiem.

Ignacy Stanisław Krasicki urodził się w Krakowie 30 września 1928 roku. W 1949 ukończył studia prawnicze na Uniwersytecie Jagiellońskim oraz Szkołę Nauk Politycznych przy Wydziale Prawa UJ. W czasie studiów współpracował z „Echem Krakowa”, „Przekrojem” i „Krakowską Trybuną Robotniczą”. W latach 1949‒1954 był kierownikiem działu gospodarczego, a następnie sekretarzem redakcji „Gazety Krakowskiej”, w latach 1954‒1956 redaktorem naczelnym „Dziennika Polskiego”, a od stycznia do grudnia 1957 redaktorem naczelnym „Gazety Krakowskiej”. Był także wykładowcą ekonomii politycznej w Sekcji Dziennikarskiej przy UJ. W 1958 został korespondentem Polskiego Radia i Agencji Robotniczej w Paryżu, a w 1960 mianowano go dyrektorem Ośrodka Badań Prasoznawczych RSW „Prasa-Książka-Ruch” w Krakowie. W latach 1961‒1967 był korespondentem m.in. Polskiego Radia i Agencji w Rzymie i Watykanie. W tej roli relacjonował obrady Soboru Watykańskiego II. W latach 1973‒1974 zajmował się komentowaniem spraw zagranicznych dla „Trybuny Ludu”, w latach 1975‒1979 był jej korespondentem w Algierii, Maroku, Tunezji i Portugalii, a w latach 1980‒1989 ponownie komentatorem spraw zagranicznych w „Trybunie Ludu”. Od 1950 był członkiem PZPR, należał do SDP (w latach 1954‒1957 był prezesem Oddziału Krakowskiego, a w latach 1953‒1957 i w 1973 członkiem prezydium zarządu), w latach 1972-1974 członkiem prezydium Towarzystwa Krzewienia Kultury Świeckiej, a od roku 1983 członkiem Stowarzyszenia Dziennikarzy PRL. Był autorem licznych książek na tematy społeczno-polityczne. Jako dziennikarz specjalizujący się w tematyce Ameryki Łacińskiej opublikował m.in.: „Chile – tragedia i nadzieja zielonego kontynentu” (1974), „Dokąd zmierza Ameryka Łacińska” (1976), „Evita, Isabelita i caudillo” (1977). Islamowi i judaizmowi poświęcił książki: „Ideologia islamu” (1981) i „Judaizm jako światopoglądowe źródło syjonizmu” (1968). Najwięcej książek poświęcił jednak dwóm zakresom tematycznym, których był najwyborniejszym znawcą – włoskiej i watykańskiej: „Komuniści i centrolewica we Włoszech” (1965), „Rzymskie ABC” (1966), „Ku czemu zmierza Watykan?” (1971), „Watykan na rozdrożu 1960-1970. Tło i wyniki soboru watykańskiego II” (1971), „Formy kryzysu Kościoła posoborowego” (1972), „Papiestwo bez tiary” (1972), „Z tej i z tamtej strony Spiżowej Bramy” (1973), „Kościół katolicki a świat współczesny” (1975), „Watykan” (1977). Zajmował się też teorią i praktyką bieżącej polityki na polu mediów, czego owocem była m.in. jedna z jego ostatnich prac: „Radio „Wolna Europa”. Mocodawcy, założenia, program” ( 1982).

Redaktor Ignacy Krasicki należał do najbardziej zaangażowanych politycznie dziennikarzy PRL i – choć często przeciwnicy zarzucali mu konformizm – odznaczał się ostrym, odważnym temperamentem publicystycznym. Sprawiało to, że budził niechęć i kontrowersje nie tylko wśród przeciwników Polski Ludowej (Stefan Kisielewski umieścił jego nazwisko na swojej głośnej „Liście Kisiela”, wśród najbardziej przez siebie znienawidzonych dziennikarzy związanych z ówczesnym ustrojem), ale bywało, że także w obozie władz PRL i w niektórych związanych z nim środowiskach (m.in. przypisywano go do tzw. grupy moczarowskiej, sugerowano, że był agentem wywiadu PRL). Jako znawca problematyki watykańskiej i kościelnej, który demaskował polityczny charakter i praktyki instytucji Kościoła katolickiego, był redaktor Ignacy Krasicki szczególnie znienawidzony przez kręgi klerykalne i episkopalne. Był też zawsze wierny swoim lewicowym przekonaniom i choć zapewne nie brakowało mu, zwłaszcza po roku 1989, okazji do „konwersji” ideologiczno-politycznej, nigdy z tego nie skorzystał.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *