Triumfalna ofensywa cenzury

Zablokowanie Donaldowi Trumpowi kont na tzw. mediach społecznościowych stało się dla ministra Zbigniewa Ziobry inspiracją do forsowania rozwiązań prawnych umożliwiających cenzurowanie tychże mediów przez jakieś nowe ciało powołane przez sejmową większość, która wiadomo jaka jest. Po przejęciu przez prorządowy Orlen prasy regionalnej jest to kolejny krok na drodze do dominacji jednolitej linii propagandowej w środkach masowego przekazu.

Jednakże Ziobro nie jest w swych totalitarnych ciągotkach bynajmniej odosobniony i nawet wypada dość blado na tle innych krajów – zwraca uwagę szewc Fabisiak. To, że w państwie zwanym Mjanma (dawniej Birma) wojsko po dokonaniu zamachu stanu znacznie ograniczyło obywatelom dostęp do internetu jest zjawiskiem zrozumiałym. Taka jest bowiem norma postępowania w przypadkach siłowego przejęcia władzy. Jednak nie tylko Mjanma wprowadziła medialną cenzurę. Dotyczy to także Ukrainy. W tym hołubionym przez Zachód ze względu na swój antyrosyjski kurs państwie jednym pociągnięciem prezydenckiego pióra zamknięto trzy stacje telewizyjne 112 Ukraina, NewsOne oraz ZIK a na ich szefostwa nałożono sankcje finansowe. Te trzy stacje naraziły się władzy ponieważ nie dość że prezentowały one własny a nie prorządowy punkt widzenia to jeszcze w dodatku w języku rosyjskim. Decyzja ta zgodnie z ukraińskim prawem jest nieodwołalna. Wprawdzie dekret prezydenta może być zaskarżony przed Sądem Najwyższym, to jednak takie zażalenie nie przysługuje wobec postanowienia Rady Bezpieczeństwa Narodowego i Obrony RBNO, która podjęła analogiczną decyzję.

Zamknięcie stacji telewizyjnych wywołało krytyczną reakcję ze strony Międzynarodowej i Europejskiej Federacji Dziennikarzy. Organizacja ta w wydanym oświadczeniu stwierdza, iż „takie zakazy powinny mieć zastosowanie jedynie w niezwykle wyjątkowych okolicznościach”. Ze stanowiskiem tym stara się polemizować sekretarz RBNO Ałeksiej Daniłow. Otóż jego zdaniem stacje telewizyjne stały się narzędziem wojny prowadzonej przez Rosję przeciwko Ukrainie. Radząc międzynarodowej organizacji bliższe zapoznanie się z istotą prawy Daniłow posłużył się dość ciekawym argumentem. Zadał bowiem retoryczne w jego mniemaniu pytanie o to czy podczas II Wojny Światowej byłaby możliwa w USA i Wielkiej Brytanii swoboda działania filii nazistowskich gazet i rozgłośni radiowych. Szewc Fabisiak wraca w tym momencie uwagę na zasadniczą różnicę pomiędzy hitlerowskimi i ukraińskimi środkami masowego przekazu, co obala całą misterną argumentację ukraińskiego wysokiego urzędnika. Różnica ta polega na tym, że owe trzy stacje telewizyjne powiązane są z Blokiem Opozycyjnym – Za Życie, które to ugrupowanie jest nie tylko legalną partią polityczną ale ma też swoją reprezentację w parlamencie i cieszy się dużym poparciem wśród mieszkańców wschodniej części Ukrainy.

Symptomatyczna jest natomiast reakcja oficjalnych czynników zagranicznych. Nie trzeba być szczególnie domyślnym aby dojść do wniosku, że gdyby taka sytuacja miała miejsce w Rosji to czołowi zachodni politycy gromko by grzmieli na temat łamania wolności słowa. Jednakże prozachodnia Ukraina to nie Rosja dlatego wobec niej należy stosować inne kryteria. Akredytowani w Kijowie ambasadorowie grupy G7 stanęli w rozkroku pomiędzy poszanowaniem wolnościowych wartości a popieraniem antyrosyjskiej Ukrainy. Jak stwierdza ich oświadczenie, „istnieje potrzeba walki z dezinformacją w ramach wolności i pluralizmu środków masowego przekazu”. Zdaniem szewca Fabisiaka, doprawdy trzeba mieć tęgi łeb aby wymyślić tak zagmatwaną formułkę.
Z tej jednolitej oceny wyłamała się Wielka Brytania. Jej ambasadorka bowiem w pełni poparła „zdecydowane działania prezydenta Zełenskiego w walce z dezinformacją przynoszącą szkody Ukrainie”. W stanowisku tym szewc Fabisiak dostrzega pewną konsekwencję bowiem działania ograniczające swobodę dziennikarską zostały w ostatnim czasie podjęte również w ojczyźnie pani ambasador. Jak informuje brytyjski portal The Independent, fotoreporter Andy Aitchison został zatrzymany przez policję, ponieważ robił zdjęcia z protestu starających się o azyl uchodźców mieszkających w barakach w miejscowości Folkestone. Wyrażając swój protestu wobec złych warunków życia uchodźcy podczas trwającej zaledwie koło 10 minut demonstracji wyrzucali różne przedmioty przed wejściem do obozu. Wszystko to usiłował sfotografować Aitchison. Jednakże pięciu policjantów aresztowało go w jego własnym domu argumentując to podejrzeniem o karalne uszkodzenie substancji mieszkaniowej. Fotografowi zabrano telefon komórkowy oraz kartę pamięci jego kamery. Był przez ponad 5 godzin przetrzymywany w areszcie a następnie wypuszczony za kaucją z równoczesnym zakazem zbliżania się do obozu uchodźców do czasu zakończenia prowadzonego przeciwko niemu śledztwa.

Podobnie jak w przypadku ukraińskich telewizji także i tu zaprotestowała organizacja dziennikarska. Również i tu i tam żadne pełne wolnościowych frazesów państwo ani też miłująca wolność i demokrację Unia Europejska nie zareagowały krytycznie na owe wynaturzenia. Czyżby medialna cenzura stawała się już nie podlegającą krytyce normą? – zastanawia się szewc Fabisiak.