Trzask Łubududu i po wyborach

Wyborcy mają nareszcie spokój, siły polityczne – trzy lata czasu na myślówę o następnych wyborach – ocenia szewc Fabisiak.

Co do Zjednoczonej póki co Prawicy sytuacja wydaje się być jasna. Zapowiada się twórcza kontynuacja tzw. dobrej zmiany. Dobrej dla rządzących, lecz dla reszty społeczeństwa, o opozycji nie wspominając, już niekoniecznie. Nie było to trudne do przewidzenia nawet w tak mało przewidywalnym państwie. Takie wnioski wysnuwa szewc Fabisiak z pierwszych enuncjacji lidera obozu rządzącego Jarosława Kaczyńskiego. W jego wypowiedzi na antenie Polskiego Radia trudno się doszukać nawoływań do budowania wspólnoty narodowej, co w drugiej turze było jednym z wiodących haseł obydwu zaciekle się zwalczających konkurentów. Napomyka on natomiast o wyborczym starciu cywilizacyjnym pomiędzy obrońcami tradycyjnych wartości a tymi, którzy chcą – jak się wyraził – otworzyć Polskę na rewolucję, która odbywa się na zachodzie Europy czy wręcz ją Polakom narzucić. Prezesowi chodziło zapewne o ewolucję postaw obyczajowych w odniesieniu do osób o mniejszościowej orientacji seksualnej co dla osób kultywujących obyczajowy konserwatyzm już jest rewolucją. W ten sposób najbardziej wpływowa osoba w państwie ponownie eksponuje wyciszony w końcówce kampanii wyborczej temat LGBT. Skoro już zostały rozdane pieniądze na cele socjalne, ustawa o bonie turystyczny podpisana, czeki rozdane, wozy strażackie przyznane, wiek emerytalny powrócił do dawnej normy, to cóż on może jeszcze mówić? – pyta retorycznie szewc Fabisiak.

W odwodzie pozostaje jedynie wyimaginowana konfrontacja cywilizacyjna, która pozwala na tak ulubione przez PiS i jego przywódcę poszukiwanie wrogów i nieustane dzielenie społeczeństwa tak jak gdyby nie było ono już dość podzielone. Podziały te mają się pogłębiać, gdyż – jak zadekretował prezes – „jeżeli ktoś uważa, że warto być Polakiem, to musi być po tej stronie, która broni tradycyjnych wartości”. Szewc Fabisiak jako człek niewierzący, daleki od składania hołdów bóstwom wszelakim tudzież żołnierzom wyklętym uważa się jednak za Polaka, gdyż takimi byli jego przodkowie i żadna retoryka tych faktów nie zmieni. Szewc Fabisiak, podobnie jak wielu innych Polaków, ma swoje lewicowe wartości i tradycje i nie lubi, gdy ktoś usiłuje mu te swoje tradycje narzucać.

Jarosław Kaczyński zapowiedział też repolonizację mediów do końca parlamentarnej kadencji. Jednak chyba nie wszystkich. Repolonizowanie oznacza odbieranie zagraniczniakom to, co odebrali polskim dysponentom. W przypadku, gdy sami takie media stworzyli byłaby to po prostu polonizacja bez re – precyzuje szewc Fabisiak. Wątpi też, czy cała ta operacja rzeczywiście będzie mogła mieć miejsce. Być może rządzącym uda się przejąć Fakt, który swoim poziomem publicystycznym oraz ilustracyjnym jak ulał wpisuje się w pisowski sposób uprawiania propagandy. Gorzej może być z nienawistną stacją TVN. Wszak należy ona do Amerykanów i nie po to Duda jeździł do Trumpa w trakcie kampanii wyborczej, by narażać się na interwencję ze strony pani ambasador Mosbacher, do której to interwencji niechybnie by doszło.

W tym czasie, gdy PiS główkuje nad umacnianiem dobrozmianowych poczynań, opozycja, która o ciut włosa przegrała wybory prezydenckie, usilnie poszukuje godnego dla siebie miejsca na polskiej politycznej, nie mylić z cyrkiem, arenie. Najwyraźniej upojony uzyskaniem w drugiej turze 10 milionów z hakiem głosów Rafał Trzaskowski zapowiedział tworzenie nowego ruchu obywatelskiego – oficjalnie obok, a faktycznie sterowanego przez Platformę Obywatelską, której jest nadal wiceprzewodniczącym. Uważa, że powinien iść za ciosem po to by „kontynuować budowę nowej solidarności” i organizacyjnie zmobilizować tych wszystkich, którzy nań głosując opowiedzieli się przeciwko rządom PiS. Tymczasem niemal wszyscy komentatorzy umiejący wyciągać wnioski z wyniku wyborów zgodnie podkreślają, że głosowano w II turze przeciwko Dudzie, niekiedy jako wybór mniejszego zła, a tylko w pewnym stopniu za Trzaskowskim. Takie były motywacje wielu wyborców, którzy jak to się mówi spełnili swój patriotyczny obowiązek, a faktycznie skorzystali z przysługującego im prawa, i niekoniecznie będą się angażować w działanie jakiegoś nowego ruchu. Szewc Fabisiak zwraca uwagę na to, że rzeczywiste poparcie dla Trzaskowskiego wynosi nieco mniej niż jego wynik z I tury, jako że głosowało na niego m. in. wielu wyborców lewicy uznając,, że ma on największe szanse startu z względnie przyzwoitym wynikiem w rundzie II.
Wydawałoby się, że Rafał Trzaskowski potrafi wyciągać wnioski z tego, jak potoczyły się losy tworzonych oddolnie ruchów społecznych jak KOD czy Obywatele RP. Pierwsze wiece KOD-u gromadziły tysiące uczestników, w tym również takich, którzy nigdy dotąd nie brali udziału w ulicznych manifestacjach. Okazało się jednak, że tak masowy ruch bynajmniej nie uruchomił potencjału obywatelskiej aktywności. KOD zniknął z pola widzenia tak, jak gdyby nie należało już bronić demokracji i domagać się przestrzegania konstytucji. Słomiany ogień – jak głosi stare polskie porzekadło. Niewidoczni są również Obywatele RP, choć w ostatnich dniach wystąpili oni do Trzaskowskiego z apelem o wystąpienie z PO tak jakby taki formalny zabieg miał jakiekolwiek znaczenie. Zdaniem szewca Fabisiaka, naiwność nie jest najbardziej odpowiednim przymiotem dla kogoś, kto na serio chce się parać polityką. Odnosi się to nie tylko do wyżej wspomnianych Obywateli, lecz także do Rafała Trzaskowskiego i całej tej jego Platformy.