Australian Open 2022 jednak bez Djokovicia

Jan T. Kowalski
Australian Open 2022 jednak bez Djokovicia

Rozpoczął się wielkoszlemowy Australian Open. W turnieju pań tytułu broni Japonka Naomi Osaka, natomiast w rywalizacji panów zabraknie obrońcy trofeum, bowiem australijskie władze ostatecznie deportowały z kraju niezaszczepionego przeciwko COVID-19 Novaka Djokovicia. Na tych, co dopełnili tego wymogu, w puli nagród czeka 46,6 mln euro.

Po prawie dwóch latach pandemii, podczas której organizatorzy turniejów, także wielkoszlemowych, musieli zmniejszać finansowe premie, w tym sezonie pule nagród w tenisowych imprezach znów zaczynają rosnąć. W Australian Open organizatorzy uwzględnili jednak w podziale pieniędzy sugestie tenisowego środowiska i w pierwszej kolejności zwiększyli premie za występy w pierwszej rundzie, po której jak wiadomo swój udział zakończy połowa uczestników turnieju. Podwyżka wynosi co prawda tylko trzy procent w porównaniu z poprzednim sezonem, ale w tym roku za występ w 1. rundzie turnieju premia wynosi 65 tys. euro, za II rundę 98 tys. euro, za III rundę 140 tys. euro, za IV rundę 208 tys. euro, za ćwierćfinał 342 tys. euro, za półfinał 568 tys. euro, za występ w finale 999,5 tys. euro, a za zwycięstwo 1,8 mln euro. W grze podwójnej stawki są dużo niższe – np. za I rundę przewidziano 12 tys. euro, za ćwierćfinał 50,5 tys. euro, a dla zwycięzców 366,6 tys. euro. Inflacji te kwoty nie zrekompensują, ale uspokoiły nieco buntownicze nastroje wśród tenisistek i tenisistów domagających się coraz natarczywiej udziału w zyskach.
Tuż przed rozpoczęciem turnieju kwestie finansowe zeszły jednak na drugi plan, bo tematem głównym stały się perypetie lidera rankingu ATP Novaka Djokovicia. Serbski tenisista przyleciał do Melbourne niezaszczepiony i na dodatek mocno mataczył próbując uzasadnić swój „medyczny wyjątek”, na podstawie którego organizatorzy Australian Open wyrazili zgodę na jego udział w turnieju. Ale władze Australii okazały się w tym względzie dużo mniej wyrozumiałe i po sądowej batalii ostatecznie serbski tenisista został z kraju deportowany. W niedzielny poranek zadecydował o tym tamtejszy sąd. „Jestem bardzo rozczarowany orzeczeniem sądu” – napisał w oświadczeniu Novak Djoković. To koniec trwającej od blisko dwóch tygodni przepychanki między organizatorami wielkoszlemowego turnieju w Melbourne, a australijskim rządem. Mimo wcześniejszych zapowiedzi, że w imprezie będą mogli uczestniczyć jedynie zaszczepieni gracze, wydano Djokovicovi pozwolenie na udział w turnieju na zasadzie „wyjątku medycznego”. Ale gdy tylko serbski tenisista wylądował w Australii, jego wiza została cofnięta, a on sam został odesłany do ośrodka dla imigrantów. Zawodnik złożył apelację i w sądzie uzyskał cofnięcie tej decyzji, lecz minister urzędu imigracyjnego Alex Howke ponownie anulował Djokoviciowi wizę. Ponowna rozprawa w sądzie zakończyła się już jednak dla dziewięciokrotnego triumfatora Australian Open niekorzystnym dla niego wyrokiem. „Po decyzji ministra o anulowaniu mojej wizy nie mogę zostać w Australii i uczestniczyć w turnieju. Szanuję jednak orzeczenie i będę współpracował z odpowiednimi władzami w związku z moim wyjazdem z kraju. Czuję się nieswojo, że ostatnie tygodnie rząd Australii skupił na mnie całą swoja uwagę, ale mam nadzieję, że teraz wszyscy uczestnicy turnieju będą mogli skoncentrować się już tylko na grze. Chciałbym im wszystkim życzyć, a także oficjelom, personelowi, wolontariuszom i kibicom, wszystkiego najlepszego, a mojej rodzinie, przyjaciołom, zespołowi, fanom i wszystkim Serbom na całym świecie dziękuje za nieustające wsparcie” – napisał lider światowego rankingu.
W tegorocznej edycji Australian Open wystartuje piątka reprezentantów Polski – Iga Świątek, Magda Linette i Magdalena Fręch oraz Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak. Pierwszy do gry przystąpił Hurkacz, który w poniedziałek nad ranem polskiego czasu zmierzył się z Białorusinem Jegorem Gierasimowem (ATP 106). Wrocławianin z tym zawodnikiem zmierzył się też w I rundzie ubiegłorocznego US Open i wówczas wygrał z nim 6:3, 6:4, 6:3. Wcześniej pokonał go także w kwalifikacjach do tego turnieju w roku 2018, tak więc był faworytem poniedziałkowej potyczki na kortach Melbourne Park. Pozostałej czwórce biało-czerwonych pierwsze pojedynki w turnieju wyznaczono na wtorek. Iga Świątek trafiła na kwalifikantkę 25-letnią Brytyjką Harriet Dart. W ubiegłym roku nasza najlepsza tenisistka odpadła w Australian Open w IV rundzie po porażce z Rumunką Simoną Halep (6:3, 1:6, 4:6), w tej edycji liczy na lepszy wynik. A skoro już o Halep mowa, to w I rundzie na była liderkę światowej listy tym razem trafiła w losowaniu inna z naszych tenisistek, Magdalen Fręch. Natomiast Magda Linette zmierzy się z Łotyszką Anastazją Sevastovą, zaś Kamil Majchrzak trafił na 37-letniego włoskiego weterana kortów Adreasa Sepiego.

Poprzedni

Lewy w klubie „300”

Następny

Biało-czerwoni zaczęli ME 2022 od zwycięstwa