Kubot i Melo zagrają w ATP Finals 2020

Łukasz Kubot i Marcelo Melo wprawdzie przegrali w półfinale gry podwójnej halowego turnieju ATP Masters 1000 w Paryżu (pula nagród 3,3 mln euro) z polsko-kanadyjską parą Hubert Hurkacz – Felix Auger-Aliassime, ale okazało się, że już zwycięstwo w piątkowej potyczce w 1/4 finału zapewniło polsko-brazylijskiemu duetowi czwarty z rzędu awans do kończącego sezonu turnieju mistrzów – ATP Finals 2020, który rozpocznie się w niedzielę 15 listopada.

Hurkacz i Auger-Aliassime w swoim drugim wspólnym występie w grze podwójnej sprawili sensację wygrywając turnieju rangi Masters 1000. W drodze do finału polsko-kanadyjski debel rozprawił się nie tylko z Kubotem i Melo, ale wcześniej, w 1/8 finału, wyeliminował z turnieju rozstawionych w paryskiej imprezie z numerem 1 Kolumbijczyka Roberta Faraha i Argentyńczyka Horacio Zeballosa, zaś w ćwierćfinale pokonali rozstawionych z numerem 7. Australijczyka Johna Peersa i Nowozelandczyka Michaela Venusa. Kubot i Melo w paryskiej hali Bercy byli rozstawieni z numerem 4., natomiast finałowi rywale Hurkacza i Augera-Aliassime, Chorwat Mate Pavić i Brazylijczyk Bruno Soares, których w niedziel pokonali 6:7, 7:6, 10-2, byli turniejową „dwójką”. Hurkacz dzięki triumfowi w deblu poprawił sobie trochę nastrój po porażce w I rundzie singla z niżej notowanym Mołdawianinem Radu Albotem 5:7, 7:6(5), 4:6.
Ale mimo półfinałowej porażki Kubot i Melo wyjadą z Paryża zadowoleni, bo osiągnęli tam zamierzony cel sportowy, jakim było wywalczenie na koniec sezonu miejsca w gronie ośmiu najlepszych par deblowych, co gwarantuje udział w prestiżowym turnieju ATP Finals w londyńskiej hali 02 Arena. Polak i Brazylijczyk wspólnie zagrają w turnieju mistrzów po raz czwarty z rzędu. W 2017 roku dotarli do finału ATP Finals, w którym przegrali z Finem Henrim Kontinenem i Australijczykiem Johnem Peersem. Rok później odpadli w fazie grupowej, a w zeszłym roku zakończyli zmagania w półfinale. Dla Kubota natomiast będzie to już siódmy występ w ATP Finals. W latach 2009 i 2010 grał w tym turnieju w parze z Austriakiem Oliverem Marachem, a w sezonie 2014 ze Szwedem Robertem Lindstedtem. Pochodzący z Belo Horizonte partner Kubota występuje w turnieju mistrzów nieprzerwanie od 2013 roku. W latach 2013-2016 Melo kwalifikował się do tych zawodów wspólnie z Ivanem Dodigiem. W sezonie 2014 brazylijsko-chorwacki debel doszedł do finału, w którym lepsi okazali się legendarni bracia Bob i Mike Bryanowie.
A zatem o triumf w tegorocznym ATP Finals w grze podwójnej zagrają: Rajeev Ram (USA) i Joe Salisbury (Wielka Brytania), Mate Pavić (Chorwacja) i Bruno Soares (Brazylia), Kevin Krawietz i Andreas Mies (obaj Niemcy), Marcel Granollers (Hiszpania) i Horacio Zeballos (Argentyna), Wesley Koolhof (Holandia) i Nikola Mektić (Chorwacja), John Peers i Michael Venus (obaj Australia), Jamie Murray i Neal Skupski (obaj Wielka Brytania) oraz Kubot i Melo. Po raz kolejny zatem 39-letni Kubot będzie jedynym reprezentantem Polski w turnieju mistrzów.
W singlu obsada uczestników tegorocznego turnieju mistrzów również była już wcześniej ustalona, a jako ostatni do ósemki graczy dołączył Argentyńczyk Diego Schwartzman, który wprawdzie przegrał w ćwierćfinale paryskiego turnieju z Rosjaninem Daniłem Miedwiediewem, ale ponieważ mogący go wyprzedzić w klasyfikacji Hiszpan Pablo Carreno Busta również odpadł z imprezy, to tenisista z Buenos Aires ostatecznie rzutem na taśmę uzyskał kwalifikację do londyńskiego turnieju mistrzów, w którym w puli nagród jest 8,5 mln dolarów. Dla 28-letniego Schwartzmana będzie to debiut w tej prestiżowej imprezie, ale przed nim grało w niej aż siedmiu tenisistów z Argentyny – Guillermo Vilas, Jose-Luis Clerk, Guillermo Cori, David Nalbandian, Gaston Gaudio, Mariano Puerta i Juan Martin del Potro. Występ w ATP Finals będzie zwieńczeniem najlepszego jak dotąd w karierze sezonu Schwartzmana, w któym awansował także do Top 10 rankingu ATP, dotarł do półfinału wielkoszlemowego French Open i finału turnieju rangi ATP Masters 1000 w Rzymie, a także do finałów imprez niższej rangi w Cordobie, Kolonii oraz do półfinału turnieju w Buenos Aires.
W tegorocznym ATP Finals w Londynie w grze pojedynczej zagrają zatem: Serb Novak Djoković, Hiszpan Rafael Nadal, Austriak Dominic Thiem, Rosjanin Danił Miedwiediew, Grek Stefanos Tsitsipas, Niemiec Alexander Zverev, Rosjanin Andriej Rublow i wspomniany Argentyńczyk Diego Schwartzman.
Już jednak wiadomo, że Djoković po raz szósty w karierze zakończył sezon jako lider rankingu ATP. Wcześniej dokonał tego w latach 2011-2012, 2014-2015 i 2018. Serb wyrównał tym samym rekordowe osiągnięcie Amerykanina Pete’a Samprasa z lat 1993-1998. Nagrodę odbierze podczas ATP Finals w londyńskiej hali 02 (15-22 listopada).

Ruch w rankingach po French Open

Tenisowe rankingi po wielkoszlemowych turniejach zwykle przynoszą duże zmiany w klasyfikacji. Nie inaczej było po French Open. Polskich kibiców najbardziej ucieszył rzecz jasna ogromny awans Igi Świątek, która po triumfie na paryskich kortach im. Rolanda Garrosa awansował z 54. na 17. pozycję i jest w tej chwili najwyżej sklasyfikowana na światowych listach z reprezentantów Polski.

Za triumf w tegorocznym French Open Świątek otrzymała 2000 punktów rankingowych, co zapewniło jej łącznie 2960 punktów i awans na światowej liście tenisistek aż o 37 miejsc (na 127. pozycję). To oczywiście jest jej najwyższa lokata w rankingu singlowym WTA w karierze, która zapewnia jej także nieformalny tytuł najlepszej polskiej tenisistki. Ciesząca się wcześniej tym splendorem Magda Linette odpadła na paryskiej mączce już w pierwszej rundzie i w konsekwencji z dorobkiem 1573 pkt spadła w rankingu z 36. na 40. miejsce. W dół światowej listy nieznacznie obsunęły się też Katarzyna Kawa, która w najnowszym notowaniu zajęła 134. pozycję (557 pkt). W drugiej setce zestawienia plasuje się jeszcze na 165. pozycji Magdalena Fręch (430 pkt), natomiast w trzeciej setce na 219. pozycji mamy jeszcze Maję Chwalińską (293 pkt)) i na 285. Urszulę Radwańską (218 pkt).
Mimo rezygnacji ze startu w Paryżu pozycję liderki rankingu utrzymała Australijka Ashleigh Barty (8717 pkt). Mogła ją stracić na rzecz drugiej w zestawieniu Simony Halep (7255 pkt), a Rumunka potrzebowała do tego zwycięstwa na ziemnych korach im. Rolanda Garrosa. Jak wiadomo, odpadła jednak w 1/8 finału po porażce z Igą Światek 1:6, 2:6. Trzecią lokatę z najnowszym notowaniu zajęła Japonka Naomi Osaka (5780 pkt), a na czwartą awansowała pokonana w finale French Open przez Świątek Amerykanka Sofia Kenin (5760 pkt). Kolejne miejsca w Top 10 rankingu WTA zajęły: 5. Ukrainka Elina Switolina (5260 pkt), 6. Czeszka Karolina Pliskova (5205 pkt), 7. Kanadyjka Bianca Andreescu (4555 pkt), 8. półfinalistka tegorocznego French Open Czeszka Petra Kvitova (4516 pkt), 9. Holenderka Kiki Bertens (4505 pkt) i 10. Amerykanka Serena Williams (4080 pkt.
A tak prezentuje się druga dziesiątka najnowszego rankingu WTA: 11. Belinda Bencić (Szwajcaria) – 4010 pkt, 12. Aryna Sabalenka (Białoruś) – 3675 pkt, 13. Johanna Konta (Wielka Brytania) – 3152 pkt, 14. Wiktoria Azarenka (Białoruś) – 3122 pkt, 15. Garbine Muguruza (Hiszpania) – 3016 pkt, 16. Madison Keys (USA) – 2962 pkt, 17. Iga Świątek (Polska) – 2960 pkt, 18. Petra Martić (Chorwacja) – 2850 pkt, 19. Jelena Rybakina (Kazachstan) – 2696pkt i 20. Marketa Vondrousova (Czechy) – 2538 pkt.
W rankingu tenisistów mimo sromotnej porażki w finale French Open z Rafaelem Nadalem 0:6, 2:6, 5:7, pozycję lidera utrzymał Serb Novak Djoković (11 740 pkt). Jeśli zachowa pierwsze miejsce do marca 2021 roku, to pobije rekord wszech czasów należący do Szwajcara Rogera Federera, który był numerem jeden rankingu ATP przez 310 tygodni. Hiszpan natomiast, który w minioną niedzielę po raz 13. wygrał paryski turniej, umocnił się na drugiej pozycji z dorobkiem 9850 pkt. Trzecią lokatę w zestawieniu utrzymał Austriak Dominic Thiem (9125 pkt), a czwartą nieobecny w Paryżu Federer (6630 pkt). Na dalszych pozycjach w Top 10 doszło jednak do kilku roszad. Na piąte miejsce kosztem Rosjanina Daniła Miedwiediewa awansował Grek Stefanos Tsitsipas (5925 pkt), a rosyjski tenisista z dorobkiem 5890 pkt obsunął się na szóstą lokatę. Za nim uplasował się Niemiec Alexander Zverev (4650 pkt), na ósmą pozycję awansował debiutant w Top 10 rankingu, Argentyńczyk Diego Schwartzman (3180 pkt), na dziewiątą lokatę spadł Włoch Matteo Berrettini (3075 pkt), a pierwszą dziesiątkę zamknął drugi z debiutantów tym elitarnym gronie, Rosjanin Andriej Rublow (2974 pkt).
Hubert Hurkacz pozostał na 31. pozycji, chociaż w I rundzie French Open odpadł po porażce z Amerykaninem Tennysem Sandgrenem. W tym tygodniu nasz tenisista walczy o kolejne punkty rankingowe w turnieju ATP Tour 250 w Kolonii.
Kamil Majchrzak także odpadł w paryskiej imprezie już w pierwszym meczu, przegrywając z Rosjaninem Karenem Chaczanowem, a następnie bez powodzenia startował w challengerze w Parmie, dlatego w najnowszym notowaniu spadł o pięć miejsca na 105. lokatę.
Słaby występ w Paryżu Łukasza Kubota i jego brazylijskiego partnera deblowego Marcelo Melo kosztował obu utratą miejsca w Top 10 rankingu w grze podwójnej mężczyzn. W najnowszym notowaniu zostali sklasyfikowani na 12. pozycji. Liderami tego zostawienia pozostali Kolumbijczycy Robert Farah i Juan Sebastian Cabal.

Awansowała tylko Iga Świątek

Dla trójki reprezentantów Polski, Huberta Hurkacza, Magdy Linette i Kamila Majchrzaka, ich występy w 1. rundzie tegorocznego French Open okazały się jedynymi w tym turnieju. Do następnej rundy zdołała awansować jedynie najmłodsza z biało-czerwonych Iga Światek, która łatwo, 6:1, 6:2, pokonała finalistkę ubiegłorocznej edycji paryskiej imprezy, Czeszkę Martketę Vondrousovą.

Pojedynek Świątek z Vondrousovą trwał zaledwie 63 minuty. Polka zaczęła z ogromny impetem i w niespełna dziewięć minut wygrała trzy gemy, mając na koncie jedno przełamanie serwisu Czeszki. Nic nie było ją w stanie wybić z uderzenia, nawet przenikliwe zimno i konieczność gry w krępującym ruchy ciepłym odzieniu. Warszawianka w pierwszym secie przegrała tylko jednego gema i wygrała po 29 minutach jednostronnej gry.
W drugiej partii Vondrousova wzięła się w garść i zaczęła grać zdecydowanie lepiej, ale to było stanowczo za mało na powstrzymanie rozpędzonej i wciąż nakręcającej się do coraz lepszej gry polskiej tenisistki. Od stanu 2-1 Światek łatwo wygrała trzy kolejne gemy, jej rywalka jeszcze raz zerwała się do walki wygrywając gema na 2:5, ale 19-letnia Polka przy swoim podaniu nie dała jej szans i zakończyła drugą partię wynikiem 6:2.
Zadziwiająco łatwe zwycięstwo Świątek być może jest zapowiedzią jeszcze lepszego niż przed rokiem występu w paryskim turnieju. W poprzedniej edycji warszawianka odpadła w IV rundzie, lecz teraz może zajść znacznie dalej. Wygrała przecież z ubiegłoroczną finalistą French Open, uznawaną za wybitną specjalistkę od gry na kortach ziemnych, na dodatek znajdującą się w wysokiej formie, bo tuż przed paryskim turniejem doszła do półfinału mocno obsadzonego turnieju WTA w Rzymie. W drodze do niego m.in. rozbiła piątą na świecie Elinę Switolinę 6:3, 6:0, zaś nasza tenisistka w tym samym turnieju odpadła już w pierwszej rundzie po porażce z aktualnie niżej od niej notowaną 29-letnią Holenderką Arantxą Rus.
W drugiej rundzie Świątek zmierzy się 34-letnią zawodniczką z Tajwanu Su-Wei Hsieh, która zaczęła turniej na kortach im. Rolanda Garrosa od pokonania Austriaczki Barbary Haas 6:3, 7:6(1). To rywalka doświadczona i pokonanie jej może być dla Świątek znacznie trudniejszym wyzwaniem, niż Vondrousovej.
Powinniśmy jednak trzymać za nią kciuki, bo w grze pojedynczej już tylko ona została na placu boju z czwórki naszych reprezentantów. Magda Linette w I rundzie przegrała 6:1, 2:6, 3:6 z młodszą o 10 lat i znacznie niżej notowaną w rankingu WTA Kanadyjką Leyhlah Annie Fernandez, która dopiero w tym roku zadebiutowała w głównej drabince Wielkiego Szlema. W Australian Open odpadła już w pierwszej rundzie, a w US Open w drugiej. Linette tak oceniła swój nieudany występ w meczu z Fernandez: „Mam poczucie, że wynik był w większym stopniu efektem mojej słabszej gry w drugim i trzecim secie. Pozwoliłam rywalce wrócić do gry i uzyskać przewagę. Zawodnicze na moim poziomie nie powinno coś takiego się zdarzyć”. Linette w Paryżu rywalizuje jeszcze w deblu.
Z turnieju odpadał też dwójka naszych tenisistów. Porażka Kamila Majchrzaka była do przewidzenia, bo miał najmniej szczęścia w losowaniu i w I rundzie trafił na rozstawionego z numerem 15. Rosjanina Karena Chaczanowa, tenisistę o ugruntowanej pozycji w czołówce i znajdującego się w dobrej formie. Potwierdził to w poniedziałek pokonując Majchrzaka 7:6(3), 6:3, 6:3.
Sporym rozczarowaniem była natomiast porażka już w I rundzie naszego najlepszego obecnie gracza Huberta Hurkacza (WTA 31), który w paryskim turnieju został rozstawiony z numerem 29. Po blisko 4,5 godzinnym pojedynku musiał uznać wyższość 29-letniego Amerykanina Tennysa Sandgrena (ATP 47), z którym przegrał 5:7, 6:2, 6:4, 6:7(1), 9:11. „Byłem bardzo blisko zwycięstwa. Zabrakło mi jednej piłki. Takich meczów żal najbardziej. Cały czas są rzeczy, nad którymi muszę popracować, ale generalnie uważam, że zmierzam w dobrym kierunku. Odpowiednio wykorzystałem pobyt w Stanach Zjednoczonych, choć oczywiście są jeszcze elementy w mojej grze, które muszę poprawić” – stwierdził po meczu z Sandgrenem polski tenisista. Nie wszyscy podzielają jednak jego opinię, że czyni systematyczne postępy. Słynny przed laty amerykański tenisista John McEnroe uważa, że jest wręcz odwrotnie. „Kiedy zobaczyłem, jak gra Hurkacz z Djokoviciem na Wimbledonie, w lipcu 2019 roku, powiedziałem wtedy, że ten facet może zrobić wielkie rzeczy, bo ma naturalne wyczucie gry. Ale tym co ostatnio pokazuje na kortach jestem mocno zawiedziony, bo spodziewałem się po nim znacznie więcej” – ocenił McEnroe.

Polacy nie mają lekko w Paryżu

W niedzielę rozpoczął się w Paryżu przełożony z powodu pandemii koronawirusa wielkoszlemowy turniej French Open. W podanym przez organizatorów terminarzu gier w pierwszym dniu zaplanowano 20 pojedynków singlowych kobiet i 19 pojedynków singlowych mężczyzn. Nikt z czwórki reprezentantów Polski (Magda Linette, Iga Świątek, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak) nie został wyznaczony do niedzielnych meczów.

W niedzielę i poniedziałek w rywalizacji tenisistek mają się odbyć pojedynki zawodniczek rozlosowanych w górnej połówce turniejowej drabinki, natomiast w poniedziałek i wtorek do rywalizacji przystąpią też zawodniczki z dolnej połówki. Jeśli panująca teraz w Paryżu deszczowa pogoda nie pokrzyżuje szyków organizatorom French Open, to w poniedziałek zgodnie z planem gier swój pojedynek powinna rozegrać Iga Świątek. Przeciwniczką 19-letniej warszawianki w I rundzie będzie wyżej od niej sklasyfikowana w rankingu Czeszka Marketa Vondrousova (WTA 19), ubiegłoroczna finalistka zmagań na kortach im. Rolanda Garrosa. Będzie to ich pierwsze starcie w zawodach głównego cyklu. Polka, aktualnie 54. na światowej liście, przed rokiem zadebiutowała w paryskim turnieju i doszła do IV rundy, lecz w pojedynku z 21-letnią Vondrousovą mało kto daje jej szanse na zwycięstwo.
Druga z naszych reprezentantek, Magda Linette (WTA 36), znalazła się w dolnej połówce turniejowej drabinki i w pierwszej rundzie w poniedziałek lub wtorek zmierzy się z utalentowaną 18-letnią Kanadyjką Leylah Annie Fernandez (WTA ). Dla rywalki naszej najlepszej tenisistki będzie to debiut na ziemnych kortach kompleksu im. Rolanda Garrosa, natomiast dla Linette jest to już szósty występ w paryskim turnieju. Najdalej doszła w 2017 roku, ale była to tylko trzecia runda. Z Fernandez zagra po raz pierwszy.
Ubiegłoroczna triumfatorka French Open, Australijka Ashleigh Barty, zrezygnowała z obrony tytułu. Oprócz niej z zawodniczek sklasywikowanych w czołowej dziesiątce rankingu WTA w Paryżu zabraknie jeszcze Japonki Naomi Osaki i Kanadyjki Bianki Andreescu. A w losowaniu par I rundy niepokonana od 14 meczów Rumunka Simona Halep (rozstawiona w imprezie z numerem 1) trafiła na Hiszpankę Sarę Sorribes Tormo. Turniejowa „dwójka”, Czeszka Karolina Pliskova, swój udział w turnieju rozpocznie od starcia z kwalifikantką, Egipcjanką Mayar Sherif. Z kolei Ukrainka Elina Switolina (nr 3) i Amerykanka Sofia Kenin (nr 4) spotkają się z Rosjankami, odpowiednio Warwarą Graczewą i Ludmiłą Samsonową.
Holenderka Kiki Bertens (nr 5) trafiła na Ukrainkę Katarinę Zawacką, zaś trzykrotna mistrzyni French Open, Amerykanka Serena Williams (nr 6) zagra ze swoją rodaczką Kristie Ahn. Czeszkę Petrę Kvitovą (nr 7) czeka natomiast pojedynek z Francuzką Oceane Dodin, rozstawioną z numerem 8. Białorusinkę Arynę Sabalenkę z reprezentantką USA Jessicą Pegulą, a Brytyjkę Johannę Kontę (nr 9) z 16-letnią Amerykanką Cori Gauff. Wracająca do światowej elity Białorusinka Wiktoria Azarenka, finalistka tegorocznego US Open, a w Paryżu rozstawiona z „10”, rywalizację rozpoczęła od potyczki z Czarnogórką Danką Kovinić.
W rywalizacji mężczyzn obaj repre4zentanci Polski, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak, trafili do górnej połówki turniejowej drabinki, więc swoje pierwsze mecze rozegrają w poniedziałek lub wtorek. Rywalem Hurkacza będzie Amerykanin Tennys Sandgren, którego już pokonał na paryskiej mączce dwa lata temu. Amerykanin jeszcze nigdy nie wygrał meczu w turnieju głównym French Open, a zanotuje w nim czwarty występ (debiutował w 2017 roku). W innych wielkoszlemowych turniejach spisywał się lepiej, zwłaszcza w Australian Open, gdzie dwa razy doszedł do ćwierćfinału (2018, 2020). Hurkacz na kortach im. Rolanda Garrosa zagra po raz trzeci. Jego najlepsze jak dotąd osiągnięcie to druga runda w premierowym starcie w 2018 roku.
Pierwszym rywalem Majchrzaka będzie natomiast Rosjanin Karen Chaczanow, ćwierćfinalista French Open z ubiegłego roku. Z tego powodu on jest faworytem tego pojedynku, bo dla naszego tenisisty będzie to debiut w paryskiej imprezie.
Lider rankingu ATP Serb Novak Djoković (nr 1) na otwarcie zmierzy się ze Szwedem Mikaelem Ymerem. Tytułu bronił będzie Rafael Nadal (nr 2), dwunastokrotny mistrz turnieju, który w I rundzie zagra z Białorusinem Jegorem Gerasimowem, Austriak Dominic Thiem (nr 3) z Chorwatem Marinem Ciliciem, Rosjanin Danił Miedwiediew (nr 4) trafił na Węgra Martona Fucsovicsa, Grek Stefanos Tsitsipas (nr 5) wylosował Hiszpana Jaume Munara, Niemiec Alexander Zverev (nr 6) Austriaka Dennisa Novaka, Włoch Matteo Berrettini (nr 7) Kanadyjczyka Vaska Pospisila, Francuz Gael Monfils (nr 8) trafił zaś na Kazacha Aleksandra Bublika.

Wielki Szlem na ziemnym korcie

W niedzielę 27 września na ziemnych kortach paryskiego kompleksu im. Rolanda Garrosa rozpocznie się przełożony z powodu pandemii koronawirusa wielkoszlemowy turniej tenisowy French Open. Planowo powinien odbyć się w dniach 24 maja – 7 czerwca. Do obrony mistrzowskiego tytułu w singlu mężczyzn stanie Hiszpan Rafael Nadal, natomiast Australijka Ashleigh Barty zrezygnowała z przyjazdu do Paryża.

Rafael Nadal na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa jest hegemonem. W piętnastu występach w tym wielkoszlemowym turnieju triumfował aż 12 razy i wygrał 93 z 95 rozegranych pojedynków. W tegorocznej edycji French Open także jest uważany za murowanego faworyta, chociaż po półrocznej przerwie w startach nie prezentuje jeszcze najwyższej formy. W jedynym turnieju w jakim wystąpił przed imprezą w Paryżu, w ATP Masters 1000 w Rzymie, w której w przeszłości triumfował pięciokrotnie, niespodziewanie przegrał w ćwierćfinale z Argentyńczykiem Diego Schwartzmanem 2:6, 5:7. Była to sensacja, bo we wcześniejszych dziewięciu pojedynkach z tym tenisistą Hiszpan stracił zaledwie dwa sety. „To nie była moja noc. Diego zagrał bardzo dobrze, a ja nie. Zagrałem kiepski mecz przeciwko świetnemu rywalowi, a kiedy tak się dzieje, to się przegrywa. Ale wiem, co muszę poprawić. I wiem też, jak to zrobić. Będę trenował z odpowiednim nastawieniem, żeby znowu dobrze wypaść w Paryżu” – zapewniał wicelider rankingu ATP po porażce ze Schwartzmanem.
Słynny przed laty niemiecki tenisista Boris Becker, sześciokrotny mistrz wielkoszlemowy i były lider rankingu ATP, w wypowiedzi dla hiszpańskiego dziennika „Mundo Deportivo” stwierdził: „Moim zdaniem tegoroczny French Open będzie szczególnie trudny dla Nadala. On jest także moim faworytem numerem jeden, ale zauważam też, że różnica w dyspozycji między nim a innymi zawodnikami z czołówki jest dużo mniejsza niż w minionych latach. Przypuszczam, że to przez brak rytmu meczowego, bo Rafa zwykle przystępował do gry w Paryżu po czterech na ogół świetnych turniejach na kortach ziemnych”.
Tegoroczny French Open będzie wyjątkowy nie tylko z powodu nietypowego terminu imprezy. Zawody te zaczynały się zwykle w czwartą niedzielę maja i kończyły na początku czerwca i w kalendarzu tenisowym były drugim w kolejności imprezą Wielkiego Szlema – jedyną na kortach ziemnych, drugą po styczniowym Australian Open, a zawsze poprzedzała rozgrywany na kortach trawiastych Wimbledon. Ze względu na trwającą pandemię Francuska Federacja Tenisowa przesunęła początek French Open najpierw na 20 września, by ostatecznie wyznaczyć datę startu na 27 września, zaledwie dwa tygodnie po zakończonym zgodnie z terminarzem wielkoszlemowym US Open. Po raz pierwszy od 1947 roku paryska impreza nie odbędzie się więc w tradycyjnym terminie, a po raz pierwszy od wprowadzenia tzw. Ery Otwartej w tenisie duży turniej został przesunięty na inny termin, nie zaś całkowicie odwołany.
Po raz pierwszy w 124-letniej historii turnieju będzie można w jego trakcie rozgrywać mecze podczas padającego deszczu, bo od końca 2019 roku na korcie im. Phillipe’a Chatriera funkcjonuje rozsuwany dach. Podobną konstrukcję zarządzający kompleksem tenisowym im. Rolanda Garrosa planują zainstalować także na korcie im. Suzanne Lenglen, ale jej ukończenie planowane jest dopiero w 2023 roku. Inną nowinką paryskiego turnieju jest zainstalowanie oświetlenia na czterech głównych kortach.
Organizatorzy French Open w powodu pandemii zdecydowali się rozegrać kwalifikacje do głównej drabinki turniejowej bez udziału publiczności, a rosnące zagrożenie epidemiczne we Francji spowodowało, że władze zgodziły się na ograniczoną liczbę widzów tylko na trzech największych obiektach kompleksu Rolanda Garrosa – na korach Philippe Chatrier, Court Suzanne Lenglen oraz Simonne Mathieu.
W tegorocznym French Open polski tenis w grze pojedynczej reprezentować będzie czwórka graczy – Magda Linette i Iga Świątek w rywalizacji pań, a Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak w zmaganiach mężczyzn.
W kwalifikacjach uczestniczyły dwie kolejne nasze zawodniczki. Magdalena Fręch odpadła już w pierwszej rundzie po porażce z Argentynką Nadią Podoroską 2:6, 2:6, natomiast Katarzyna Kawa powodu pozytywnego wyniku testu na koronawirusa została wycofana. Po powrocie do Polski zawodniczka wykonała jednak dwa kolejne testy i w obu przypadkach wynik był negatywny. Z jednej strony to dobrze, że jest zdrowa, lecz tenisistka nie może odżałować zmarnowanej przez czyjeś niedopatrzenie szansy na zakwalifikowanie się po raz pierwszy w karierze do gównej drabinki wielkoszlemowego French Open.

Kawa na kwarantannie

Polska tenisistka Katarzyna Kawa w miniony poniedziałek została wycofana z turnieju kwalifikacyjnego do wielkoszlemowego French Open z powodu wykrycia u niej koronawirusa Covid-19.

W poniedziałek rozlosowano drabinkę eliminacji do turnieju singla kobiet i zabrakło na niej nazwiska naszej reprezentantki. Katarzyna Kawa miała być w kwalifikacjach wysoko rozstawiona i bardzo chciała po raz pierwszy awansować do paryskiego turnieju. Kilkadziesiąt minut po opublikowaniu drabinki 27-letnia tenisistka przekazała złe wieści. „Niestety z powodu pozytywnego testu na Covid-19 zostałam wycofana z turnieju w Paryżu. Mój pierwszy test był negatywny, próbka pobrana 40h później okazała się pozytywna. Nie mam żadnych objawów, czuję się wręcz bardzo dobrze. Najbliższe dni spędzę w kwarantannie i następnie powtórzę test. Wynik jest dla mnie kompletnym szokiem, ponieważ miałam wykonanych wiele testów w ostatnich tygodniach i naprawdę uważałam na kontakt z innymi i noszenie maski. Nie zadziałało to w moim przypadku, ale mam nadzieję, że dzięki temu uchroniłam inne osoby przez zarażeniem” – napisała na swoim profilu na Facebooku 131. obecnie rakieta globu. Zgodnie z obowiązującymi w Paryżu protokołami sanitarnymi Kawa została odizolowana i będzie musiała poddać się kwarantannie. Jej występ na kortach Rolanda Garrosa jest wykluczony, dlatego Polka nie przystąpi we wtorek do rywalizacji w eliminacjach.
W niedzielę media ujawniły, że z gry w kwalifikacjach musieli zrezygnować Uzbek Denis Istomin, Hiszpan Bernabe Zapata Miralles, Serb Pedja Krstin, Amerykanin Ernesto Escobedo i Bośniak Damir Dzumhur. Wieczorem organizatorzy poinformowali, że u dwóch tenisistów wykryto Covid-19, a trzech pozostałych miało kontakt z zakażonymi trenerami.
Jedyną Polką w kwalifikacjach jest Magdalena Fręch, zaś miejsce w głównej drabince mają zapewnione Magda Linette, Iga Świątek, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak. Zmagania w w turnieju głównym ruszają w niedzielę 27 września.

48 godzin sport

Wilczek już straszy Piasta
Kamil Wilczek zdobył dwie bramki w debiucie w barwach FC Kopenhaga w przegranym 2:3 meczu 1. kolejki duńskiej ekstraklasy z Odense Boldklub. Zespół Polaka to potencjalny rywal Piasta Gliwice w III rundzie eliminacji Ligi Europy. W II rundzie FC Kopenhaga zmierzy się ze szwedzkim IFK Goeteborg, a Piast zagra z austriackim TSV Hartberg. Wilczek był zawodnikiem gliwickiej drużyny w latach 2009-2010 i 2013-2015, w jej barwach wywalczył w sezonie 2014/2015 tytuł króla strzelców polskiej ekstraklasy.

Leon w Superpucharze Italii
W pierwszych meczach półfinałowych Superpucharu Włoch wygrane odniosły zespoły Sir Safety Conad Perugia (Wilfredo Leon) oraz Itasu Trentino. Zespół z Perugii ograł Leo Shoes w trzech setach (kolejno do 24, 23 i 20), dzięki czemu znacząco przybliżył się do awansu do finału Superpucharu Italii. Gospodarzy do tego triumfu poprowadził duet Wilfredo Leon (16 pkt) – Sebastian Sole (12 pkt). Drugie półfinałowe starcie pomiędzy Trentino a Cucine Lube Civitanova było o wiele bardziej zacięte i zakończyło się zwycięstwem ekipy z Trydentu po tie-breaku. Najwięcej punktów dla Itasu (23) zdobył Nimir Abdel-Aziz. Spotkania rewanżowe odbędą się 20 września.

Majka trzeci nad Adriatykiem
Ścigający sie w barwach grupy kolarskiej Bora – Hansgrohe Rafał Majka ukończył wyścig Tirreno-Adriatico na trzecim miejscu. Zwyciężył Brytyjczyk Simon Yates (Michelton-Scott) przed swoim rodakiem Geraintem Thomasem (Ineos). Majka jest trzecim Polakiem, który kończy ten wyścig na podium. Dwa lata temu zwycięstwo w „Wyścigu Dwóch Mórz” odniósł Michał Kwiatkowski, a w 1990 roku Zenon Jaskuła był drugi.

Awanse Polaków w rankingach
Hubert Hurkacz awansował z 33. na 31. miejsce w najnowszym notowaniu rankingu światowego tenisistów. Do Top 100 zestawieni wrócił natomiast Kamil Majchrzak, który w poprzednim tygodniu wygrał tenisowy challenger ATP w czeskim Prościejowie i zajmuje teraz 98. lokatę. Swoje lokaty w Top 100 rankingu WTA poprawiły też nasze najlepsze tenisistki – Magda Linette, która w tym tygodniu w I rundzie turnieju w Rzymie wyeliminowała mistrzynię French Open Jelenę Ostapenko, awansowała z 37. na 35 miejsce, natomiast Iga Świątek z 53. na 52. Liderami obu rankingów są niezmiennie Serb Novak Djoković i Australijka Ashleigh Barty.

Jóźwiak dołączy do Bielika
Po wielu tygodniach negocjacji Lech Poznań i występujące w angielskiej II lidze Derby County doszły do porozumienia w sprawie transferu Kamila Jóźwiaka. 22-letni skrzydłowy poleciał do Wielkiej Brytanii na testy medyczne, co powinno być jedynie formalnością. Za transfer Jóźwiaka, który niedawno dobrze wypadł w meczach reprezentacji Polski w Lidze Narodów, angielski klub ma zapłacić Lechowi cztery miliony euro plus bonusy. Graczem Derby County jest leczący obecnie kontuzję Krystian Bielik.

Linette lepsza od Hurkacza

W tegorocznym US Open w grze pojedynczej wystartowała piątka biało-czerwonych: 28-letnia Magda Linette (WTA 37), 19-letnia Iga Świątek (WTA 53), 27-letnia Katarzyna Kawa (WTA 125), 23-letni Hubert Hurkacz (ATP 33) i 24-letni Kamil Majchrzak (ATP 107) oraz w grze podwójnej 38-letni Łukasz Kubot.

W I rundzie Linette pokonała 22-letnią Australijkę Maddison Inglis (WTA 119) 6:1, 4:6, 6:4, a w drugiej rundzie zmierzyła się z 25-letnią reprezentantką Czarnogóry Danką Kovinic (WTA 92). Tenisistki te spotkały się po raz pierwszy w głównym cyklu turniejowym, ale była to ich trzecia potyczka – w 2012 roku w Grado i turnieju ITF wygrała Kovinic, a sześć lat później w Bol Polka była od niej lepsza w challengerze WTA. Linette uczestniczy w US Open po raz szósty, ale wcześniej ani razu nie przebiła się do 3. rundy. Udała jej się ta sztuka dopiero w tegorocznym starcie. Nasza najlepsza obecnie tenisistka pokonała Kovinić 6:1, 6:7(2), 7:6(4). Dzięki temu zwycięstwu Linette została drugą Polką, która osiągnęła trzecią rundę w każdym turnieju wielkoszlemowym. Pierwszą była oczywiście Agnieszka Radwańska. W kolejnym meczu w US Open Linette zmierzy się z wyżej notowaną 24-letnią Estonką Anett Kontaveit (WTA 21).
Z kolei Świątek zaczęła nowojorski turniej od zaskakująco łatwej wygranej 6:3, 6:3 z wyżej notowaną 23-letnią Rosjanką Weroniką Kudiermietową (WTA 42). Zwycięstwo warszawianki może napawać optymizmem, bo wygrała z zawodniczka rozstawioną w nowojorskiej imprezie. Ich pojedynek trwał 92 minuty. Świątek zaserwowała jednego asa, wykorzystała pięć z dziewięciu piłek na przełamanie, posłała 16 zagrań kończących, popełniła tylko osiem niewymuszonych błędów i łącznie zdobyła 69 punktów, o 11 więcej od rywalki. W drugiej rundzie trafiła na teoretycznie łatwiejszą rywalkę, bo na sklasyfikowaną obecnie na 160. miejscu światowej listy 25-letnią Amerykankę Sachię Vickery (ich czwartkowy mecz zakończył się po zamknięciu wydania).
Z trójki naszych tenisistek w pierwszej rundzie najtrudniejszą rywalkę miała Kawa, której los przydzielił zajmującą obecnie 31. miejsce w rankingu WTA 26-letnią Tunezyjkę Ons Jabeur. Polka łatwo przegrała pierwszego seta 2:6, dopiero w drugim stawiła wyżej notowanej rywalce większy opór ulegając 6:7(6), ale z turniejem musiała się pożegnać.
Z dwójki naszych tenisistów w I rundzie zawiódł jedynie Majchrzak, który w pierwszej wersji terminarza miał zagrać z wyżej notowanym Francuzem Benoitem Paire. Miał jednak szczęście, bo rywal wycofał się po wykryciu zakażenia koronawirusem, a w jego miejsce wyznaczono sklasyfikowanego na 185. pozycji w rankingu ATP 25-letniego Amerykanina Ernesto Escobedo. Ta zmiana niewiele jednak dała, bo Majchrzak, który przed rokiem doszedł w US Open do trzeciej ryndy, nie jest obecnie w najwyższej formie i nieoczekiwanie przegrał 6:7(3), 2:6, 3:6.
Do drugiej rundy pewnie natomiast awansował Hurkacz, pokonując 6:3, 6:4, 6:4 26-letniego Niemca Petera Gajowczyka (ATP 127). Kolejnym rywalem naszego najlepszego obecnie tenisisty był 21-letni Hiszpan Alejandro Davidovich Fokina (ATP 99), dlatego spodziewano się, że wrocławianin w swoim trzecim starcie w nowojorskiej imprezie wreszcie zajdzie dalej niż do drugiej rundy (w debiucie w 2018 roku odpadł na tym poziomie, a przed rokiem już w pierwszej rundzie). Niestety, Hurkacz niespodziewanie przegrał z Fokiną 4:6, 6:1, 2:6, 2:6. Pewnym usprawiedliwieniem może być to, że miał problemy z prawą ręka i w czwartej partii poprosił o pomoc medyczną. Rywal nie dał się jednak wybić z uderzenia.
Z turnieju odpadł też nasz jedyny reprezentant w grze podwójnej, Łukasz Kubot, grający w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo. Obaj są sklasyfikowani na siódmym miejscu w rankingu deblistów, dlatego ich porażka z niżej notowanym belgijskim duetem Sander Gille (ATP 44) – Joran Vliegen (ATP 36) jest sensacją.
Tak więc z szóstki naszych reprezentantów w tegorocznym US Open na placu boju pozostała Linette, która awansowała do 3. rundy oraz Świątek, którą jednak w czwartek czekał jeszcze bój w drugiej rundzie z Sachią Vickery. Warto przypomnieć, że za udział w I rundzie organizatorzy US Open płacą 61 tys. dolarów premii, za przejście drugiej premia rośnie do 100 tys. dolarów, za trzecią do 163 tys. dolarów, a za czwartą płacą już 250 tys. dolarów. Ćwierćfinał wyceniono w tym roku na 425 tys. dolarów, a półfinał na 800, zaś finalista zgarnie 1,5 mln, a zwycięzca równe trzy miliony dolarów. Kwoty te, chociaż imponujące, są jednak mniejsze niż przed rokiem, bo z powodu strat poniesionych w wyniku pandemii koronawirusa organizatorzy zmniejszyli pulę nagród do 53 mln dolarów.

48 godzin sport

Triumf Jastrzębskiego Węgla
Turniej Giganci Siatkówki jest rozgrywany od 10 lat. Jego gospodarzami były w przeszłości Oleśnica, Szczecin i Wieluń, a tegoroczną edycję w miniony weekend zorganizowano w Kępnie. Wzięły w niej udziała cztery czołowe zespoły PlusLigi – VERVA Warszawa, PGE Skra Bełchatów, Trefl Gdańsk i Jastrzębski Węgiel. W półfinałach PGE Skra Bełchatów pokonała 3:1 z Trefl Gdańsk, zaś Jastrzębski Węgiel wygrał 3:2 z VERVĄ Warszawa. Pokonani w tym meczach, Trefl i VERVA, zagrali o 3. miejsce i w tej potyczce lepsi okazali się siatkarze z Warszawy, którzy zwyciężyli 3:0. W finale natomiast Jastrzębski Węgiel pokonał po tie-breaku PGE Skrę Bełchatów 3:2.

Zmiany w rankingach ATP i WTA
W ostatnim przed wielkoszlemowym US Open notowaniu rankingu ATP Hubert Hurkacz spadł z 29. na 33. miejsce, zaś Kamil Majchrzak awansował ze 108. na 107. pozycję. Na czele światowej listy tenisistów umocnił się Serb Novak Djoković, który w sobotę wygrał w Nowym Jorku turniej Western&Southern Open. W klasyfikacji deblistów Łukasz Kubot zajmuje aktualnie siódmą lokatę. W rankingu WTA pozycję liderki utrzymała Australijka Ashleigh Barty. W Top 100 zestawienia są dwie Polki – Magda Linette zajmuje obecnie 37., a Iga Świątek 53. pozycję (obie zaliczyły spadek o dwa miejsca).

Upamiętnili Kazimierza Deynę
We wtorek na warszawskim Ursynowie w 31. rocznicę tragicznej śmierci legendarnego piłkarza Legii i reprezentacji Polski Kazimierza Deyny odsłonięto mural z jego podobizną. Deyna zginął w wypadku drogowym w USA 1 września 1989 roku. W Legii grał przez 12 lat, rozegrał w jej barwach 304 mecze i strzelił 94 gole. W drużynie narodowej wystąpił w 97 spotkaniach, w których zdobył 41 bramek. Był jej kluczowym graczem w mistrzostwach świata w 1974 i 1978 roku oraz w turniejach olimpijskich w 1972 i 1976 roku.

Omonia zagra z Crveną Zvezdą
W poniedziałek w siedzibie UEFA w Nyonie rozlosowano pary III rundy eliminacyjnej Ligi Mistrzów. Przeciwnikiem Omonii Nikozja, która pokonała w poprzedniej fazie Legię Warszawa, będzie mistrz Serbii Crvena Zvezda Belgrad.

Dominacja piłkarek z Lyonu trwa
Piłkarki nożne Olympique Lyon po raz piąty raz z rzędu wygrały Ligę Mistrzyń UEFA. W rozegranym w San Sebastian finale francuska drużyna pokonała VfL Wolfsburg 3:1. W niemieckim zespole do 61. minuty grała reprezentantka Polski Ewa Pajor i zaliczyła asystę przy honorowej bramce. Rezerwową bramkarką ekipy z Wolfsburga była Katarzyna Kiedrzynek, także reprezentantka Polski.

Ciro Immobile nadal w Lazio
Król strzelców włoskiej Seria A” w poprzednim sezonie i zdobywca „Złotego Buta” dla najskuteczniejszego strzelca lig europejskich, dostał w Lazio Rzym nowy kontrakt, obowiązujący do końca czerwca 2025 roku.Będzie zarabiał rocznie cztery miliony euro netto.

Turniej Wielkiego Szlema w Nowym Jorku

Turniej w Nowym Jorku zwykle kończył roczny cykl imprez Wielkiego Szlema. W tym sezonie tylko rozgrywany w styczniu Australian Open odbył się zgodnie z terminarzem, ale z powodu wybuchu pandemii koronawirusa już majowy French Open w Paryżu przeniesiono na koniec września, zaś czerwcowy Wimbledon w ogóle odwołano. US Open ostatecznie doszedł do skutku, lecz z udziału w rozpoczynających się 31 sierpnia zmaganiach zrezygnowało wielu czołowych tenisistek i tenisistów.

Rozpoczynający się w poniedziałek US Open będzie pierwszy wielkoszlemowy turniej rozgrywany od ogłoszenia pandemii. W styczniu, gdy skala zakażenia Covid-19 nie była jeszcze globalna, udało się bez przeszkód przeprowadzić zmagania w Australian Open, ale już na początku marca turnieje pod szyldem ATP, WTA i ITF zostały odwołane. Organizatorzy French Open zdecydowali się przesunąć swój turniej na jesień, ale Wimbledon odwołano, bo Brytyjczycy nie chcieli narazić swoich trawników na dewastację w porze roku niesprzyjającej ich utrzymaniu w odpowiednim stanie.
Rywalizację na światowych kortach wznowiono dopiero w sierpniu, ale najwięcej kontrowersji wzbudzał US Open. Rozważano na jakich zasadach ma być przeprowadzony nowojorski turniej. Sugestie, że powinien zostać odwołany, amerykańska federacja nie przyjmowała do wiadomości, bo jej działacze nie chcieli tego ze względu na gigantyczne straty finansowe. Zgodzili się więc zrobić imprezę bez udziału publiczności, choć to już było dla nich wyrzeczenie, ograniczyli liczbę par deblowych oraz zrezygnowali z przeprowadzenia eliminacji w singlu. Znacząco ograniczono też liczbę osób, które mogą towarzyszyć zawodnikom podczas turnieju i na kortach. po długich debatach ostatecznie wykreślono z programu tegorocznego US Open zmagania mikstów i rozgrywki juniorskie. Planowano jeszcze wykreślić zawody w tenisie na wózkach, ale po protestach graczy niepełnosprawnych wycofano się z tego zamiaru. Wszyscy uczestnicy turnieju rozgrywanego na obiektach Flushing Meadows zostali umieszczeni w odizolowanej od otoczenia strefie, są regularnie badani na obecność koronawirusa.
Te obostrzenia nie wszystkich jednak przekonały do gry w US Open. Ze startu w tym wielkoszlemowym turnieju zrezygnowali m.in. broniący tytułów w singlu Kanadyjka Bianca Andreescu i Hiszpan Rafael Nadal, ale znaleźli wielu naśladowców. W rywalizacji pań na kortach Flushing Meadows zabraknie liderki rankingu WTA Australijki Ashleigh Barty, wiceliderki Simony Halep (Rumunia), piątej w zestawieniu Jeliny Switoliny (Ukraina), siódmej Kiki Bertens (Holandia) i ósmej Belindy Bencic (Szwajcaria). Z czołowych tenisistów na przyjazd do Nowego Jorku, oprócz wspomnianego Rafaela Nadala, nie zdecydowali się też Szwajcarzy Roger Federer (poddał się operacji kolana i nie zagra już w tym roku) oraz Stan Wawrinka, Francuz Gael Monfils, Australijczyk Nick Kyrgios i Japończyk Kei Nishikori.
Skorzystali na tym zawodniczki i zawodnicy z dalszych miejsc rankingowych, także nasi reprezentanci. Zajmująca obecnie 35. miejsce na światowej liście Magda Linette (w poniedziałek w 1. rundzie zmierzy się z Australijką Maddison Inglis) została po raz pierwszy turniejach Wielkiego Szlema rozstawiona w głównej drabince turniejowej (dostała numer 24).
Hubert Hurkacz także został rozstawiony z numerem 24 i w 1. rundzie trafił na Niemca Petera Gojowczyka. Oprócz tej dwójki w singlu zagrają też Iga Świątek (WTA 51), która zmierzy się z Rosjanką Weroniką Kudermetową, Kamil Majchrzak (ATP 108), na którego w 1. rundzie czeka rozstawiony z numerem 17. Francuz Benoit Paire oraz debiutująca w głównej drabince zawodów tej rangi Katarzyna Kawa (WTA 125). Ona też miała pecha w losowaniu, bo jej rywalką znakomicie grająca ostatnio Tunezyjka Ons Jabeur (WTA 27).
W deblu natomiast Łukasz Kubot zagra w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo. Tym razem na Flushing Meadows zabraknie także specjalizującej się w grze podwójnej Alicji Rosolskiej. Dla 34-letniej tenisistki z Warszawy to pierwsza nieobecność w turnieju Wielkiego Szlema od 2006 roku. W US Open Rosolska dwa lata temu dotarła do finału miksta.