48 godzin sport

Wielki powrót Ewy Pajor do reprezentacji Polski

Ewa Pajor (na zdjęciu) udanie wróciła do reprezentacji Polski piłkarek nożnych po długiej przerwie spowodowanej kontuzją. Występująca na co dzień w niemieckim zespole VfL Wolfsburg piłkarka strzeliła dwa gole w przegranym przez biało-czerwone 2:4 towarzyskim meczu z drużyną Szwecji. Dla Pajor były do jej 40. i 41. trafienia w narodowych barwach w 62. występie. 25-letnia zawodniczka ma na koncie mistrzostwo Europy do lat 17 wywalczone w 2013 roku i tytuł najlepszej piłkarki do lat 17 na świecie przyznany przez UEFA. W tym samym roku zadebiutowała też w pierwszej reprezentacji Polski w meczu Polska – Czechy, rozegranym w ramach turnieju towarzyskiego Balaton Cup na Węgrzech. Chociaż pojawiła się na boisku w 75 minucie, niemal tuż po wejściu do gry wywalczyła rzut karny i zdobyła debiutancką bramkę.

Awans polskich futsalistów do finałów mistrzostw Europy

Reprezentacja Polski w futsalu pokonała Czechy 8:5 w ostatnim meczu eliminacji mistrzostw Europy. Dzięki zwycięstwu biało-czerwoni zajęli drugie miejsce w grupie, za Portugalią, ale wywalczyli awans do europejskiego czempionatu, który w przyszłym roku odbędzie się w Holandii. Bohaterem w polskiej drużynie był strzelec czterech goli Sebastian Leszczak.

Z Brazylią reprezentacja naszych tenisistek zagra bez gwiazd

W najbliższy weekend w Bytomiu odbędzie się mecz kobiecych reprezentacji tenisowych Polski i Brazylii w ramach rozgrywek Billie Jean King Cup (dawny Puchar Federacji). Z występu zrezygnowały dwie nasze najlepsze tenisistki – Iga Świątek i Magda Linette. Na mecz z Brazylijkami trener kadry Dawid Celt powołał Katarzynę Kawę, Magdalenę Fręch, Urszulę Radwańską, Weronikę Falkowską i deblistkę Paulę Kanię-Choduń. Natomiast zespół rywalek przyleciał w składzie: Gabriela Ce, Laura Pigossi, Carolina Meligeni-Alves i Luisa Stefani.

Fabian Drzyzga zostaje w Rzeszowie na kolejne trzy sezony

Rozgrywający reprezentacji Polski, Fabian Drzyzgi, postanowił rozwiać wątpliwości dotyczące jego przyszłości klubowej. Doświadczony siatkarz zdecydował się pozostać w PlusLidze i przedłużyć obowiązującą umowę z Asseco Resovią o kolejne trzy lata. W rozgrywkach PlusLigi Drzyzga w ciągu 10 sezonów rozegrał w sumie 272 mecze, w których zdobył 476 punktów. W sezonie 2020/2021 w barwach Asseco Resovii rozegrał 110 setów, zapisując na swoim koncie 60 punktów.

Hurkacz szybko odpadł z turnieju w Monte Carlo

Hubert Hurkacz już w II rundzie pożegnał się z turniejem ATP Masters 1000 w Monte Carlo. Nasz najlepszy obecnie tenisista, sklasyfikowany w rankingu ATP na 16. pozycji, przegrał w niewiele ponad godzinę z niżej notowanym Brytyjczykiem Danielem Evansem (ATP 33) 4:6, 1:6. Dla Hurkacza był to drugi występ w Monte Carlo. Dwa lata temu w I rundzie przegrał z Chorwatem Borną Coriciem po trzysetowej bitwie. Evans po raz pierwszy awansował do III rundy imprezy rangi Masters 1000 w singlu. Jego kolejnym rywalem był lider rankingu ATP Novak Djoković.

W ten weekend gra piłkarska ekstraklasa

Zestaw par 25. kolejki. Piątek: Podbeskidzie Bielsko-Biała – Pogoń Szczecin, godz. 18:00; Górnik Zabrze – Śląsk Wrocław, godz. 20:30. Sobota: Lechia Gdańsk – Piast Gliwice, godz. 15:00; Raków Częstochowa – Lech Poznań, godz. 17:30; Wisła Kraków – Warta Poznań, godz. 20:00. Niedziela: Stal Mielec – Zagłębie Lubin, godz. 12:30; Wisła Płock – Jagiellonia Białystok, godz. 15:00; Legia Warszawa – Cracovia, godz. 17:30.

Niemcy odwołali żużlowy turniej Grand Prix w Teterow

Nie obędzie się zaplanowane na 22 maja Grand Prix Niemiec w Teterow. To już druga runda indywidualnych mistrzostw świata odwołana przez panującą na świecie pandemię koronawirusa. Tegoroczne zmagania w cyklu Speedway Grand Prix miały rozpocząć się 24 kwietnia we włoskim Terenzano, ale organizatorzy już kilka tygodni temu odwołali imprezę. Aktualny kalendarz cyklu Speedway Grand Prix 2021 wygląda więc tak: 5 czerwca – Grand Prix Czech (Praga), 19 czerwca – lokalizacja do ustalenia, 17 lipca – Grand Prix Wielkiej Brytanii (Cardiff), 31 lipca – Grand Prix Polski (Wrocław), 7 sierpnia – Grand Prix Polski (Warszawa), 14 sierpnia – Grand Prix Szwecji (Malilla), 28 sierpnia – Grand Prix Rosji (Togliatti), 11 września – Grand Prix Danii (Vojens), 2 października – Grand Prix Polski (Toruń).

Hurkacz walczy w Monte Carlo

W najbliższym tygodniu najważniejsza tenisową imprezą w męskim tenisie będzie ATP Masters 1000 na ziemnych kortach w Monte Carlo. Najlepszy obecnie polski tenisista, Hubert Hurkacz, który niedawno wygrał turniej tej samej rangi w Miami, w równie prestiżowym Rolex Monte Carlo Masters został rozstawiony z numerem 13.

Pierwszym rywalem Hurkacza na ceglanej mączce w Monte Carlo będzie zawodnik z kwalifikacji. Jeśli wrocławianin wygra ten pojedynek, w następnej rundzie na jego drodze stanie lepszy z pary Daniel Evans (Wielka Brytania) – Dusan Lajović (Serbia). W przypadku zwycięstwa przeciwnikiem polskiego tenisisty będzie prawdopodobnie najwyżej rozstawiony w turnieju lider rankingu ATP Serb Novak Djoković. Słowo „prawdopodobnie” nie jest wcale takie niedorzeczne, bo Djoković już w swojej pierwszej potyczce może trafić na rewelacyjnego Jannika Sinnera, z którym Hurkacz wygrał w poprzednią niedzielę w finale Miami Open 2021. 19-letni włoski tenisista z kolei w swoim inauguracyjnym pojedynku na kortach w Monte Carlo zagra z 33-letnim Hiszpanem Albertem Ramosem-Vinolasem, którego lekceważyć nie można, bo to finalista monakijskiej imprezy z 2017 roku (przegrał wtedy z Rafaelem Nadalem).
Do górnej części turniejowej drabinki trafiło zresztą kilka wschodzących gwiazd męskiego tenisa. Oprócz Hurkacza znaleźli się w niej jeszcze m.in. Niemiec Alexander Zverev, Grek Stefanos Tsitsipas (już w II rundzie zagra z Włochem Lorenzo Musettim lub Rosjaninem Asłanem Karacewem), Włoch Matteo Berrettini czy Kanadyjczyk Felix Auger-Aliassime. Ale w tej części drabinki „królem polowania” będzie rzecz jasna Djoković, triumfator tegorocznego wielkoszlemowego
Australian Open.
W dolnej połówce wszystkie oczy będą z kolei zwrócone na Hiszpana Rafaela Nadala, który celuje w 12. mistrzostwo w turnieju w Monte Carlo. „Rafa” został w tegorocznej edycji rozstawiony z numerem 3., a jego pierwszym przeciwnikiem będzie kwalifikant lub Francuz Adrian Mannarino. W jego ćwiartce ulokowani zostali również m.in. inny z hiszpańskich tenisistów Roberto Bautista oraz Rosjanin Andriej Rublow. W tej części turniejowego rozstawienia znalazł się też najlepszy obecnie z rosyjskich graczy Daniił Miedwiediew, któremu z racji miejsca w rankingu przysługuje numer 2. Na inaugurację Miedwiediew, finalista tegorocznego Australian Open, powalczy z Serbem Filipem Krajinoviciem lub Gruzinem Nikołozem Basilaszwilim. Potem na jego drodze może stanąć mistrz z 2019 roku (w sezonie 2020 turniej nie odbył się), Włoch Fabio Fognini, zaś w ćwierćfinale może trafić na Hiszpana Pablo Carreno lub Argentyńczyka Diego Schwartzmana. Rywalizacja w głównej drabince zawodów Rolex Monte-Carlo Masters 2021 ruszy już w niedzielę (11 kwietnia). Triumfatora poznamy w kolejną niedzielę (18 kwietnia).
W turnieju debla w Monte Carlo zagra dwóch naszych tenisistów. Łukasz Kubot wystąpi w parze z Holendrem Wesleyem Koolhofem. Polsko-holenderska para została rozstawiona z numerem szóstym, a na początek spotka się z francuskim duetem Adrian Mannarino – Benoit Paire. Potem mogą trafić na włosko-argentyński debel Fabio Fognini – Diego Schwartzman lub austriacko-australijski Oliver Marach – Luke Saville.
Do gry podwójnej zgłosił się też Hurkacz, który ponownie zagra w parze z Kanadyjczykiem Feliksem Augerem-Aliassime. W listopadzie wygrali turniej w Paryżu, a w Monte Carlo ich pierwszymi przeciwnikami będą nagrodzeni dziką kartą tenisiści gospodarzy, Romain Arneodo i Hugo Nys. Monakijczycy to półfinaliści zawodów w Monte Carlo z 2017 roku. Jeśli polsko-kanadyjska para wygra, to w 1/8 finału trafi na najwyżej rozstawionych w grze podwójnej Kolumbijczyków Juana Sebastiana Cabala i Roberta Faraha. W losowaniu drabinki deblowej Kubot i Hurkacz trafili do tej samej turniejowej „ćwiartki”, więc przy sprzyjających wiatrach mogą na siebie trafić, ale dopiero w ćwierćfinale.
Szansę i duże chęci na występ w turnieju głównym w Monte Carlo miał jeszcze Kamil Majchrzak (ATP 118), który wystartował w dwustopniowych kwalifikacjach. W pierwszej rundzie tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego wygrał z wyżej notowanym Włochem Gianlucą Magerem (ATP 91) 6:3, 6:3, zaś w niedzielę w finale kwalifikacji zmierzył się innym włoskim tenisistą Stefano Travaglią (ATP 69). W starciu z tym rywalem nasz reprezentant przegrał w trzech setach 4:6, 6:3, 2:6. Szkoda, bo w przypadku zwycięstwa Majchrzak mógł trafić na Hurkacza i mielibyśmy być może polski pojedynek na ziemnych kortach w Monte Carlo.

Hurkacz dogonił Świątek w rankingu

Hubert Hurkacz wygrał jeden z najważniejszych turniejów w cyklu ATP – Miami Open. W finale polski tenisista pokonał wyżej notowanego Włocha Jannika Sinnera 7:6(4), 6:4 i w najnowszym notowaniu rankingu ATP awansował na najwyższe w karierze 16. miejsce. Taką samą lokatę w rankingu WTA zajmuje też Iga Świątek.

Dla tenisisty z Wrocławia to trzecie turniejowe zwycięstwo w cyklu zawodów ATP, ale najcenniejsze w dorobku. Poprzednio triumfował w ATP 250 w Winston Salem w 2019 roku i tegorocznym Delray Beach. Turniej Miami Open zaliczany jest do zawodów najwyższej kategorii – ATP Masters 1000. Za wygraną Polak otrzymał 1000 punktów do rankingu i dzięki temu awansował na 16. pozycję na światowej liście. W historii polskiego tenisa wyżej od niego w hierarchii męskiego tenisa byli tylko Wojciech Fibak (10) i Jerzy Janowicz (14), ale żadnemu z nich nie udało się zwyciężyć w zawodach tak wysokiej rangi.
W Miami Open (pula nagród 3,4 mln dolarów) Hurkacz został rozstawiony z numerem 26., dzięki czemu w pierwszej rundzie miał wolny los. Potem jednak na jego drodze stawali gracze wyżej notowani w rankingu. Z Kanadyjczykiem Denisem Shapovalovem (rozstawiony w turnieju z numerem 6.) wygrał 6:3, 7:6(6), z jego rodakiem Milosem Roanicem (12) 4:6, 6:3, 7:6(4), a z Grekiem Stefanosem Tsitsipasem (2) 2:6, 6:3, 6:4. W półfinale Polak nadspodziewanie łatwo pokonał 6:3, 6:4 rozstawionego w imprezie z numerem 4. Rosjanina Andrieja Rublowa.
Już awansując do ćwierćfinału Hurkacz ustanowił swój życiowy rekord w turniejach rangi ATP 1000, a następnie kolejnymi awansami tylko go śrubował. Podobnie czynił jego finałowy rywal, 19-letni Jannik Sinner, uznawany za wielką nadzieję męskiego tenisa. W półfinale rozstawiony w turnieju z numerem 21. włoski tenisista pokonał Hiszpana Roberto Bautistę Aguta (7) 5:7, 6:4, 6:4 i został czwartym w historii nastolatkiem, który dotarł do finału Miami Open. Przed nim z włoskich graczy tylko Fabio Fognini zaszedł w zawodach rangi ATP Masters 1000 tak daleko, awansując w 2019 roku do finału turnieju w Monte Carlo, który zresztą wygrał. Sinner na swój pierwszy triumf w imprezach tej rangi będzie musiał jeszcze poczekać.
Hurkacz i Sinner znają się bardzo dobrze, można nawet powiedzieć, że ostatnio mocno sie zaprzyjaźnili. Pomogły im w tym dwa wspólne występy w deblu – przed Miami Open zagrali razem w Dubaju. W singlu nigdy wcześniej nie stawali przeciwko sobie. Sinner może się już pochwalić jednym wielkoszlemowym ćwierćfinałem (Roland Garros 2020), a Hurkacz jeszcze na taki wynik czeka. Obaj po raz pierwszy wystąpili w finale imprezy rangi Masters 1000. Polak wcześniej triumfował w amerykańskich turniejach w Winston-Salem (2019) i Delray Beach (2021), Włoch wygrał turnieje w Sofii (2020) i Great Ocean Road Open w Melbourne (2021).
Po raz pierwszy od 18 lat do decydującego pojedynku o zwycięstwo w tym prestiżowym turnieju stanęli tenisiści spoza pierwszej trzydziestki światowej listy (Sinner był notowany na 31., a Hurkacz na 37. pozycji). Obaj mieli ułatwione zadanie, bo z występu w tegorocznej edycji zrezygnowali najwięksi gracze w stawce – Novak Djoković, Rafael Nadal, Dominic Thiem i Roger Federer. Sinner i Hurkacz to tenisiści grający na podobnym poziomie. Dobrze serwują, mocno i w urozmaicony sposób potrafią zagrywać piłki, są szybcy, zwrotni i świetnie przygotowani kondycyjnie. Nawet pod względem charakterologicznym są bardzo do siebie podobni – obaj mają opinie dżentelmenów na korcie, przestrzegających zasad fair play i koleżeńskich. „Sinner i Hurkacz naprawdę są przyjaciółmi, cenią się nawzajem, na korcie i poza nim są bardzo do siebie podobni, zarówno pod względem stylu gry, jak i charakteru. W Dubaju oraz wcześniej w Melbourne grali razem w debla i doszli w tych turniejach do ćwierćfinałów. LHurkacz po triumfie w Miami Open dołączył do innych sław polskiego tenisa. W przeszłości w tym turnieju triumfowali Agnieszka Radwańska (2012) w singlu oraz rok wcześniej wraz ze Słowaczką Danielą Hantuchovą w deblu, a Łukasz Kubot w 2017 wygrał tu debla w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo.
W najnowszym notowaniu rankingu ATP Polak awansował na najwyższym w karierze 16. miejsce i zadebiutował w Top 20 światowej listy. Sinner przesunął się na 22. miejsce. Liderem pozostał Serb Novak Djoković, przed Rosjaninem Daniiłem Miedwiediewem i Hiszpanem Rafaelem Nadalem. Kolejne miejsca w czołowej dziesiątce zajmują Austriak Dominic Thiem, Stefanos Tsitsipas, Niemiec Alexander Zverev, Szwajcar Roger Federer, Rosjanin Andrej Rublew, Argentyńczyk Diego Schwartzman i Włoch Matteo Berrettini. Hurkacz ma na koncie 2600 punktów i do zajmującego 10. lokatę Bertettinego traci już tylko 840 punktów. Awans do Top 10 rankingu ATP nie jest więc dla niego mrzonką, tylko całkiem realnym do osiągnięcia celem.
W najnowszym notowaniu rankingu WTA Iga Świątek także zajmuje 16. lokatę. Nasza najlepsza obecnie tenisistka w Miami Open w singlu odpadła w trzeciej rundzie, po zaskakującej porażce z niżej notowana Chorwatką Aną Konjuh. Na jej szczęście ta wpadka nie odbiła się na jej rankingowej pozycji. Pozycje liderki światowej listy utrzymała Australijka Ashleigh Barty, druga jest Japonka Naomi Osaka, a trzecia Rumunka Simona Halep. Kolejne lokaty w Top 10 zajmują: 4. Amerykanka Sofia Kenin, Ukrainka Elina Switolina, Kanadyjka Bianca Andreescu, Białorusinka Aryna Sabalenka, Amerykanka Serena Williams, Czeszka Karolina Pliskova i Holenderka Kiki Bertens. Na 51. pozycji sklasyfikowana jest Magda Linette, która spadła o jedno miejsce. Katarzyna Kawa awansowała o cztery lokaty na 126. miejsce, a Magdalena Fręch zajmuje 159. pozycję. Pozostałe polskie tenisistki plasują się poza Top 200 światowej listy. Świątek w Miami Open doszła natomiast do półfinału gry podwójnej, grając w parze z rutynowaną Amerykanka Bethanie Mattek-Sands. Dzięki wywalczonym punktom warszawianka awansowała w rankingu deblistek na 61. miejsce i jest w tej chwili najwyżej sklasyfikowaną polską tenisistką także w grze podwójnej. Druga z naszych zawodniczek w zestawieniu, Alicja Rosolska, zajmuje obecnie 786. miejsce. Najlepszą deblistką w najnowszym notowaniu rankingu WTA jest Tajwanka Su-Wei Hsieh, przed Czeszką Barborą Strycovą i Węgierką Timeą Babos.
Warto też odnotować, że w tegorocznym rankingu kwalifikacyjnym do WTA Finals Świątek zajmuje obecnie 9. lokatę, a na liście najlepiej zarabiających tenisistek w tym sezonie jest na 13. pozycji z dorobkiem 318 550 dolarów. Hurkacz w klasyfikacji do kończącego sezon turnieju mistrzów zajmuje obecnie piąte miejsce, a jego konto z nagród turniejowych wywalczonych w tym roku powiększyło się o 447 tys. dolarów.

W Miami Hurkacz zaszalał w singlu, a Świątek w deblu

Po raz drugi w karierze Hubert Hurkacz awansował do ćwierćfinału turnieju ATP Masters 1000. W IV rundzie Miami Open Polak pokonał Kanadyjczyka Milosa Raonicia 4:6, 6:3, 7:6(4), a o półfinał w czwartek wieczorem zagrał z Grekiem Stefanosem Tsitsipasem. W rywalizacji w grze podwójnej pań Iga Świątek w parze z Amerykanką Bethanie Mattek-Sands awansowała do półfinału.

Hurkacz zmierzył się z Raoniciem po raz pierwszy w karierze, ale obaj tenisiści dobrze się znają z wspólnych treningów. Kanadyjczyk jest w rankingu ATP obecnie na 19. miejscu, więc był uważany za faworyta w spotkaniu z Polakiem (ATP 37). Także dlatego, że ma w dorobku występ w finale wielkoszlemowego Wimbledonu (2016) i trzecią lokatę na światowej liście. W tegorocznym Australian Open przegrał w IV rundzie z późniejszym triumfatorem Novakiem Djokoviciem.
Awans do ćwierćfinału turnieju ATP Masters 1000 to jeden z największych sukcesów w karierze 24-letniego polskiego tenisisty. Na tym poziomie w tej rangi turnieju grał tylko raz – dwa lata temu w Indian Wells. Przegrał wtedy z Rogerem Federerem. W Miami w walce o półfinał rywalem Hurkacza był piąty w rankingu ATP Grek Stefanos Tsitsipas. Ich czwartkowy pojedynek zakończył się po zamknięciu wydania. W pozostałych parach Rosjanin Daniił Miedwiediew zmierzył się z Hiszpanem Roberto Bautistą-Agutem, Włoch Jannik Sinner z Kazachem Aleksandrem Bublikiem, a Amerykanin Sebastian Korda z Rosjaninem Andriejem Rublowem.
Zawody BNP Paribas Open i Miami Open są określane jako piąta lewa Wielkiego Szlema. Ich drabinki są rozpisane na 96 nazwisk, a 32 tenisistów otrzymuje w I rundzie wolny los. Hurkacz jest pierwszym polskim singlistą, który dotarł do fazy ćwierćfinałowej w obu tych imprezach. U pań dokonała tego tylko Agnieszka Radwańska, która w Indian Wells była w finale (2014), a turniej w Miami wygrała (2012).
Z siedmiu rozegranych wcześniej spotkań pomiędzy Hurkaczem a Tsitsipasem Polak wygrał tylko jeden, dwa lata temu w turnieju ATP 1000 w Kanadzie. W tym roku zmierzyli się ze raz, w Rotterdamie (Grek wygrał 6:4, 4:6, 7:5)
W turnieju pań Iga Świątek grająca w parze z Amerykanką Bethanie Mattek-Sands wetuje sobie niepowodzenie w singlu (odpadłą w trzeciej rundzie po porażce z Chorwatką Anją Konjuh). Świątek i Mattek-Sands w drodze do półfinału pokonały Alinę Blinkową (Rosja) i Monicę Niculescu (Rumunia), Chinki Yifan Xu i Shuai Zhang, a ćwierćfinale Ukrainkę Ljudmiłę Kiczenok i Łotyszkę Jelenę Ostapenko 6:1, 6:4. W piątek w półfinale polsko-amerykański debel zmierzy się z Japonkam i Eną Shibaharą i Shuko Aoyamą. Dla Świątek to trzeci kolejny półfinał w turnieju deblowym. Polka zagrała w tej fazie turnieju w ubiegłym roku w Cincinnati w Western & Southern Open (w parze ze Słowaczką Viktorią Kuzmovą) i w Roland Garrosie (w parze z Nicolą Melichar).

48 godzin sport

Udany rewanż Hurkacza
Hubert Hurkacz pokonał Denisa Shapovalova 6:3, 7:6(6) w trzeciej rundzie turnieju ATP 1000 w Miami, rewanżując się kanadyjskiemu tenisiście za porażkę poniesioną dwa tygodnie temu w Dubaju. Kolejnym rywalem Polaka był także Kanadyjczyk, Milos Raonić. Ich rozegrany we wtorek pojedynek o awans do ćwierćfinału zakończył się po zamknięciu wydania.

Skandal po szwajcarsku
Kilkanaście minut przed rozpoczęciem meczu eliminacyjnego do MŚ 2022 Szwajcaria – Litwa okazało się, że jedna z bramek jest niewymiarowa. Według inspektorów UEFA była o 10 cm za wysoka. Pracownicy z obsługi technicznej próbowali obniżyć słupki, ale na minutę przed pierwszym gwizdkiem gospodarze spotkania postanowili jednak bramkę wymienić. Nowa spełniała wymogi, ale mecz rozpoczął się z 18-minutowym opóźnieniem. Szwajcarzy wygrali 1:0, a zwycięską bramę już w 2. minucie gry zdobył Xherdan Shaqiri.

Zburzą skocznie w Trondheim
Kompleks skoczni narciarskich Granasen w Trondheim zostanie wyburzony, a w ich miejscu powstaną nowe obiekty. Wszystko z myślą o mistrzostwach świata, których Norwegia będzie gospodarzem w 2025 roku. Projekt zaakceptowała Międzynarodowa Federacja Narciarska (FIS), a całość ma kosztować 620 mln koron norweskich (około 288 mln złotych). Przewiduje się, że pierwsze skoki na nowych obiektach mają zostać oddane w 2023 roku podczas zawodów z cyklu Raw Air.

Awantura w kadrze Walii
Hal Robson-Kanu, Rabbi Matondo i Tyler Roberts zostali oddaleni ze zgrupowania reprezentacji Walii za „naruszenie protokołu sanitarnego”. Nie podano żadnych szczegółów dokonanego przez nich przewinienia. Żaden z tych trzech piłkarzy nie był przewidziany do występu w pierwszym składzie Walijczyków na wtorkowy mecz z Czechami.

Puchar Narodów Afryki
Na afrykańskich boiskach zakończyła się w sobotę przedostatnia, piąta seria eliminacji Pucharu Narodów. Awans do finałowego turnieju w Kamerunie zapewnili sobie Nigeryjczycy pokonując na wyjeździe Benin 1:0. Nigeria jest 17. zespołem, który zakwalifikował się do PNA. Wcześniej dokonały tego ekipy Mali, Senegalu, Algierii, Tunezji, Gwinei, Burkina Faso, Ghany, Gabonu, Gambii, Egiptu, Komory, Zimbabwe, Gwinei Równikowej, Wybrzeża Kości Słoniowej i Maroka, a Kamerun ma zapewnione miejsce jako gospodarz turnieju, w którym w na przełomie stycznia i lutego 2022 roku zagrają 24 afrykańskie zespoły.

Dwucyfrowy wygrana Kanady
Aż 11:0 wygrała reprezentacja Kanady z Kajmanami w meczu eliminacyjnym do MŚ 2022 w strefie CONCACAF. To najwyższe zwycięstwo w dziejach kanadyjskiej reprezentacji i druga dwucyfrowy wynik w tych eliminacjach. Wcześniej w strefie azjatyckiej Iran rozbił Kambodżę 14:0.

Porażka Świątek w Miami

Iga Świątek odpadła w III rundzie z turnieju Miami Open przegrywając sensacyjnie 4:6, 6:2, 2:6 z niżej notowaną Aną Konjuh (WTA 338). W męskiej części turnieju do 3. rundy rundy awansował za to Hubert Hurkacz.

Kibice tenisa ostrzyli sobie zęby na spodziewany w IV rundzie pojedynek Igi Świątek z Simoną Halep. Polka pokonała Rumunkę w ubiegłorocznym French Open, ale w dwóch tegorocznych potyczkach z nią przegrała. Rewanżu za te porażki nie będzie, bo trzecia obecnie rakieta w kobiecym tenisie z powodu urazu barku oddała w III rundzie walkowerem mecz Łotyszce Anastazji Sewastowej. Do czwartej rundy nie zdołała też awansować Świątek, doznając porażki z chorwacką tenisistką Anją Konjuh.
Chorwatka w dwóch wcześniejszych rundach także sprawiła niespodzianki, eliminując najpierw wyżej notowaną Czeszkę Katerinę Siniakovą, a następnie Amerykankę Madison Keys (WTA 18). W pojedynku z mistrzynią French Open 2020 potwierdziła wyborną formę i przypomniała, że w kilka lat temu należała do światowej czołówki. W 2013 roku Konjuh wygrała juniorskie turnieje w Australian Open i US Open, a dwa taka później w wieku 17 lat wygrała w Nottingham pierwszy turniej w głównym cyklu. W kolejnym sezonie dotarła do ćwierćfinału US Open, a w lipcu 2017 roku znalazła się na 20. miejscu w rankingu WTA. Niestety, potem zaczęły się jej trwające blisko trzy lata problemy zdrowotne (m.in. przeszła cztery operacje łokcia i leczyła konuzję kostki). Wróciła do gry dopiero we wrześniu 2020 roku i zaczęła mozolnie piąć się w rankingu WTA. Przystępując do turnieju na Florydzie, Konjuh była dopiero na 338. miejscu.
Hubert Hurkacz w drugiej rundzie turnieju Miami Open pokonał Amerykanina Denisa Kudlę 7:6, 6:4. Spotkanie trwało godzinę i 34 minut. Pojedynek w trzeciej rundzie nasz tenisista stoczy w poniedziałek, a jego rywalem będzie Kanadyjczyk Denis Shapovalov. Dla Hurkacza będzie to okazja do rewanżu za porażkę poniesioną z tym graczem w Dubaju (4:6, 3:6).

Świątek walczy w Miami Open

W tym tygodniu największym tenisowym wydarzeniem jest turniej Miami Open. W rywalizacji pań uczestniczą w nim dwie Polki – rozstawiona w imprezie z numerem 15. Iga Świątek oraz wracająca po kontuzji Magda Linette, natomiast w rywalizacji mężczyzn wystąpią rozstawiony z numerem 27. Hubert Hurkacz w singlu oraz Łukasz Kubot w deblu.

Imprezy WTA i ATP w Miami to turnieje najwyższej rangi z pulą nagród 1,9 mln dolarów, mimo to spora grupa zawodniczek i zawodników zrezygnowała ze startu. Kibice, którzy w ograniczonej liczbie i przy zachowaniu sanitarnych procedur będą mogli na żywo oglądać zmagania na kortach, nie zobaczą w akcji ośmiokrotnej (w latach 2002, 2003, 2004, 2007, 2008, 2013, 2014 i 2015) triumfatorki Miami Open Sereny Williams. 39-letnia Amerykanka tuż przed rozpoczęciem turnieju poinformowała, że musi zrezygnować ze startu z powodu przebytej niedawno operacji jamy ustnej. Oprócz niej z udziału w imprezie zrezygnowały m.in. Karolina Muchova, Donna Vekić, Barbora Strycova, Anastazja Pawluczenkowa, Su-Wei Hsieh, Polona Hercog czy mistrzyni z Petersburga, Daria Kasatkina, natomiast w turnieju panów nie zobaczymy Novaka Djokovicia, Rafaela Nadala, Dominika Thiema i Rogera Federera.
Iga Świątek (WTA 16) przed przyjazdem do USA uczestniczyła w turnieju WTA 1000 w Dubaju, gdzie odpadła w III rundzie po porażce ze zwyciężczynią imprezy Hiszpanką Garbine Muguruzą (0:6, 4:6). W Miami Open została rozstawiona z numerem 15. i w pierwszej rundzie otrzymała wolny los. Jej pierwszą rywalką w turnieju będzie 25-letnia Czeszka Barbora Krejcikova (WTA 39) lub 22-letni Rosjanka Anna Blinkowa (WTA 73). 19-letnia warszawianka nie miała jednak szczęścia w losowaniu turniejowej drabinki. Krejcikova to finalistka turnieju WTA 1000 w Dubaju. W pojedynku o tytuł też przegrała z Muguruzą w dwóch setach, lecz jej mecz ze zwyciężczynią turnieju był dużo bardziej wyrównany. Jeśli Polka awansuje do trzeciej rundy, może w niej trafić na 26-letnią Amerykankę Madison Keys (WTA 19), finalistkę US Open z 2017 roku. W starciu z tą tenisistką nasza mistrzyni French Open nie będzie bez szans, ale w przypadku awansu do kolejnej, czwartej rundy niemal na sto procent przyjedzie jej ponownie zmierzyć się z Simoną Halep. Rozstawiona z numerem 3. 28-letnia Rumunka w ostatnim półroczu grała z Polką już trzykrotnie, za każdym razem właśnie w IV rundzie. W ubiegłorocznym French Open Świątek była lepsza, lecz w dwóch kolejnych pojedynkach rozegranych już w tym roku rumuńska mistrzyni wychodziła zwycięsko.
Gdyby jednak Polka tym razem wygrała, w ćwierćfinale jej potencjalna przeciwniczką może być niedawna partnerka treningowa podczas kwarantanny przed Australian Open, 26-letnia Ukrainka Jelina Switolina (WTA 5), ale też równie dobrze 31-letnia Czeszka Petra Kvitova (WTA 10). Rywalką Świątek w tej fazie turnieju może też zostać rodaczka Magda Linette (WTA 50), która też znalazła się w tej części turniejowej drabinki. 29-lwtnia tenisistka z Poznania opuściła kilka turniejów z powodu kontuzji i start w Miami jest jej powrotem do zawodów głównego cyklu. W pierwszej rundzie trafiła na reprezentantkę gospodarzy Robin Montgomery (WTA 388) i będzie w tym starciu faworytką. Jeśli awansuje do drugiej rundy, zmierzy się w niej z rozstawioną z numerem 17. Brytyjką Johanną Kontą, a w razie zwycięstwa w kolejnej fazie raczej z Petrą Kvitovą.
Hubert Hurkacz, aktualnie sklasyfikowany w rankingu ATP na 37. pozycji, dzięki nieobecności kilku graczy z czołówki, w turnieju panów został rozstawiony z numerem 26. i w pierwszej rundzie także otrzymał wolny los. Pod nieobecność Serba Novaka Djokovicia turniejową „jedynką” został wicelider światowej listy Rosjanin Danił Miedwiediew. Ze startu w Miami zrezygnowali też Hiszpan Rafael Nadal (ATP 3), Austriak Dominic Thiem (ATP 4), Szwajcar Roger Federer (ATP 6), ale też spora grupa wyżej od Hurkacza sklasyfikowanych graczy, m.in. Matteo Berrettini (ATP 10), Gael Monfils (ATP 14), Pablo Carreno (ATP 15) czy Stana Wawrinki (ATP 21).
Hurkacza w II rundzie zmierzy się 34-letnim Francuzem Jeremym Chardym (ATP 49) albo Amerykaninem Denisem Kudlą (ATP 123). Jeśli zwycięży, w kolejnej rundzie może trafić na rozstawionego z numerem 6. Kanadyjczykiem Denisem Shapovalovem (ATP 11), a w 1/8 finału na innego z kanadyjskich tenisistów, Milosa Raonicia (ATP 19), rozstawionego w imprezie z numerem 12. Potencjalnym rywalem w ćwierćfinale może być natomiast rozstawiony w Miami z numerem 2. Grek Stefanos Tsitsipas (ATP 5).
Zwycięzca turnieju otrzyma 1000 punktów do rankingu ATP oraz 300 tys. dolarów premii. Na taką samą zdobycz punktową i finansową może też liczyć triumfatorka rywalizacji pań.

Wicelider rankingu ATP z Rosji

W najnowszym rankingu ATP po raz pierwszy od lipca 2005 roku w czołowej dwójce znalazł się tenisista spoza kwartetu Novak Djoković, Roger Federer, Rafael Nadal i Andy Murray. Wiceliderem został Daniił Miedwiediew.

O dominacji „Wielkiej Czwórki” świadczy nie tylko to, że przez ponad 15 lat ci czterej znakomici gracze okupowali dwa pierwsze miejsca w rankingu ATP, lecz również to, że rzadko oddawali też trzecią lokatę. Od 2005 roku na najniższym stopniu podium zdołało się przedrzeć tylko 15 zawodników spoza kwartetu Djoković, Federer, Nadal, Murray. W latach 2005-2007 byli to: Australijczyk Leyton Hewitt, Amerykanin Andy Roddick, Rosjanin Marat Safin, Argentyńczyk David Nalbadian, Chorwat Ivan Ljubicić, Rosjanin Nikołaj Dawidienko, a od 2013 roku Hiszpan David Ferrer, Szwajcar Stan Wawrinka, Kanadyjczyk Milos Raonić, Niemiec Aleksander Zverev, Bułgar Grigor Dimitrow, Chorwat Marin Cilić, Argentyńczyk Juan Martin Del Potro, Austriak Dominik Thiem i ostatnio Daniił Miedwiediew.
Rosjanin w najnowszym notowaniu zepchnął z drugiego miejsca Rafaela Nadala. Na trzecią lokatę awansował po tegorocznym Australian Open, w którym doszedł do finału, a po zwycięstwie w turnieju w Marsyliiwskoczył za plecy lidera Novaka Djokovicia, który właśnie zaczął 312. tydzień na pierwszym miejscu światrowej listy. Serbski tenisista ma na koncie 12008 pkt i dużą przewagę nad Miedwiediewem (9940 pkt). Trzeci w zestawieniu Rafael Nadal ma w dorobku 9670 pkt, zaś czwarty Dominic Thiem 8625.
Najwyżej sklasyfikowany w rankingu z polskich tenisistów, Hubert Hurkacz, po serii turniejowych niepowodzeń zaliczył spadek w klasyfikacji z 30. na 35. pozycję. Zjazd ze 111. na 113. lokatę zaliczył też Kamil Majchrzak, natomiast trzeci w hierarchii naszych graczy Kacper Żuk po awansie do finału halowego challengera w Petersburgu wywalczył 48 punktów i awansował o 17 miejsc i zajmuje obecnie 216. lokatę.
W kobiecym rankingu WTA w czołowej dziesiątce nie zaszły żadne zmiany. Na czele pozostaje Australijka Ashleigh Barty (9186 pkt), druga jest Japonka Naomi Osaka (7835 pkt), a trzecie Rumunka Simona Halep (7255 pkt). Pozostałe lokaty w Top 10 zestawienia zajmują: 4. Sofia Kenin (USA) – 5760 pkt, 5. Elina Switolina (Ukraina) – 5370 pkt, 6. Karolina Pliskova (Czechy) – 5205 pkt, 7. Serena Williams (USA) – 4915 pkt, 8. Aryna Sabalenka (Białoruś) – 4815 pkt, 9. Bianca Andreescu (Kanada) – 4735 pkt i 10. Petra Kvitova (Czechy) – 4571 pkt.
Iga Świątek (3570 pkt)zanotowała spadek o jedną pozycję i obecnie jest sklasyfikowana na 16. miejscu. Warszawianka ostatnio brała udział w turnieju w Dubaju, w którym odpadła w trzeciej rundzie po porażce z późniejsza triumfatorką Hiszpanką Garbine Muguruzą 0:6, 4:6. To właśnie Hiszpanka zepchnęła Świątek o jedno miejsce, bo sama z 16. na 13. miejsce. W Top 100 rankingu z polskich tenisistek jest jeszcze tylko Magda Linette (49. lokata, 1573 pkt), w Top 200 mamy na 128. miejscu Katarzynę Kawę (656 pkt) i na 161. Magdalenę Fręch (466 pkt), a w Top 300 jeszcze Maję Chwalińską (218. miejsce i 325 pkt) oraz Urszulę Radwańską (233. lokata i 300 pkt).

Australian Open 2021: Świątek awansowała, Hurkacz nie dał rady

Z trójki reprezentantów Polski w grze pojedynczej, do drugiej rundy wielkoszlemowego Australian Open awansowała jedynie Iga Świątek, która w dwóch setach wyeliminowała Holenderkę Arantxę Rus. Nie popisali się natomiast obaj nasi singliści – Hubert Hurkacz odpadł po porażce ze Szwedem Mikaelem Ymerem, a Kamila Majchrzaka z turnieju wykosił Serb Miomir Kecmanović.

Rozstawiona w turnieju z numerem 15. Świątek w pierwszej rundzie trafiła na Holenderkę Arantxę Rus, którą w trwającym 76 minut pojedynku pokonała 6:1, 6:3. Tym samym polska tenisistka zrewanżowała się sklasyfikowanej obecnie na 77. pozycji rywalce za ubiegłoroczną porażkę w pierwszej rundzie turnieju WTA w Rzymie, który poprzedzał wielkoszlemowy French Open zakończony jak wszyscy pamiętamy wielkim triumfem Świątek. Warszawianka zaczęła mecz z impetem i po 12 minutach prowadziła już 3:0, a cał partię po 32 minutach wygrała 6:1. W drugim secie Holenderka była skuteczna tylko na początku i ostatecznie przegrał 3:6.
Przed rokiem warszawianka na kortach w Melbourne odpadła w 1/8 finału. W US Open dotarła do trzeciej rundy, a w turnieju French Open sięgnęła po historyczny dla polskiego tenisa tytuł. Co ciekawe, w imprezach pod szyldem WTA nie odnotowała tak dobrych rezultatów jak w Wielkim Szlemie. „Nie wiem, dlaczego lepiej mi idzie w turniejach wielkoszlemowych. Może to kwestia przygotowań, może to po prostu idealny dla mnie czas na grę? Ale moim celem jest dobrze wypadać w każdym turnieju. Na razie jednak jest tak, chociaż nie powinno, że bardziej sprężam się w Wielkim Szlemie, bo mam w głowie zakodowane, że są to najważniejsze zawody w sezonie” – podsumowała Świątek na pomeczowej konferencji prasowej.
Dorwać Camilę Giorgi
Warszawianka została przed tegorocznym turniejem na kortach Melbourne Park zaliczona do grona faworytek, głównie jednak dlatego, że ma na koncie wielkoszlemowy tytuł. Ale tenisowi eksperci do najpoważniejszych kandydatek do zwycięstwa zaliczają Australijkę Ashleigh Barty (liderka rankingu WTA w pierwszej rundzie rozgromiła reprezentantkę Czarnogóry Dankę Kovinić 6:0, 6:0), Amerykankę Serenę Williams, Japonkę Naomi Osakę, Hiszpankę Garbine Muguruzę i Rumunkę Simonę Halep, ale duże szanse na triumf dają też Ukraince Jelinie Switolinie i broniącej tytułu Amerykance Sofii Kenin.
Na razie jednak Iga Świątek ma na głowie pojedynek w II rundzie z Camilą Giorgi. To znacznie bardziej wymagająca rywalka od Rus, bo 29-letnia włoska tenisistka, chociaż w tej chwili w wyniku regresu formy zajmuje w rankingu WTA dopiero 79. lokatę, to ma wielkie doświadczenie i styl gry, który nie odpowiada naszej tenisistce. Giorgi uwielbia uderzać piłki z całą mocą, a jeśli ma swój dzień, to samymi serwisami potrafi doprowadzić do frustracji każdą tenisistką z Top 100 światowego rankingu. Warto przypomnieć, że piłka po jej podaniach często przekracza 200 km/h. Ma też jednak uzasadnioną opinię zawodniczki chimerycznej i nieobliczalnej, przez co trudno jest jej utrzymać wysoką dyspozycję czasem nawet w jednym meczu, a c o dopiero w turnieju czy całym sezonie. Niewiadomą jest też forma fizyczna włoskiej tenisistki. W poprzedzającym Australina Open turnieju w Melbourne musiała skreczować w pojedynku z Sofią Kenin z powodu kontuzji mięśnia przywodziciela, a w I rundzie wielkoszlemowej imprezy wyszła na mecz z reprezentantką Kazachstanu Jarosławą Szwiedową z bandażem na nodze. Nie przeszkodziło jej to jednak wygrać pewnie 6:3, 6:3. Świątek dobrze pamięta ostatnie spotkanie z Giorgi. „Nasz mecz z 2019 roku był dla mnie bardzo trudny, bo wtedy po raz pierwszy spotkałam się z rywalką, która potrafi tak mocno uderzać. Na szczęście od tego czasu poczyniłam postępy i jestem lepiej przygotowana. Mam jednak świadomość, że w środę czeka mnie trudny pojedynek, bo Camila potrafi grać na najwyższym poziomie” – przyznała szczerze Polka w jednym z wywiadów. Dla przypomnienia – dwa lata temu Świątek i Giorgi trafiły na siebie także w II rundzie Australian Open. Warszawianka przegrała wtedy gładko 2:6, 0:6, ale miała wtedy ledwie 17 lat i był to jej debiutancki występ w turnieju głównym Wielkiego Szlema. A od tego czasu w jej karierze wiele się przecież zmieniło.
Jeśli Świątek wyeliminuje Giorgi, to w trzeciej rundzie czeka ją pojedynek z Francuzką Fioną Fero lub reprezentantką Kazachstanu Jeleną Rybakiną, natomiast w IV rundzie może trafić na żądną rewanżu za French Open wiceliderkę rankingu WTA Simonę Halep.
„W Paryżu Iga zrobiła historyczny wynik, ale niech się nam nie wydaje, że Wielkie Szlemy wygrywa się codziennie. W tenisie nikt poza Sereną Williams, Federerem, Nadalem czy Djokoviciem nie startuje w nich z myślą, że je wygra. A wynik Igi w Australin Open sprzed roku, czwarta runda, zostanie z nią w rankingu WTA jeszcze przynajmniej przez rok. Jeśli w tym roku zajdzie dalej, to będzie duży bonus, ale jeśli jej się to nie uda, punkty i tak zachowa” – podkreślił trener 19-letniej warszawianki Piotr Sierzputowski.
Szwed okazał się lepszy
Na pierwszej rundzie swoją tegoroczną przygodę z Australian Open zakończyli natomiast obaj nasi reprezentanci w grze pojedynczej. O ile porażkę Kamila Majchrzaka z 21-letnim Serbem Miomirem Kecmanoviciem (ATP 42) 2:6, 4:6, 3:6 trudno uznać za sensację, bo piotrkowianin daleki jest od swojej najlepszej formy i zajmowane przez niego aktualnie 109. miejsce w rankingu tylko to potwierdza.
Zdecydowanie większym rozczarowaniem jest przegrana Huberta Hurkacza z dużo niżej notowanym 22-letnim Szwedem Mikaelem Ymerem 6:3, 3:6, 6:3, 5:7, 3:6. Sklasyfikowany obecnie na 30. pozycji w rankingu wrocławianin zdawał się być w wysokiej formie, co potwierdził w czasie styczniowych startów w USA i w rozegranym w Melbourne turnieju ATP 250, w którym doszedł do ćwierćfinału. Porażka z notowanym na 95. miejscu światowej listy szwedzkim tenisistą została uznana przez znawców tego sportu za sensację, bo Hurkacz przez Australian Open był wymieniany w gronie graczy zdolnych do zamieszania w zdominowanej przez weteranów czołówce. Z „mieszaniem” Polak będzie jednak musiał poczekać do następnych wielkoszlemowych turniejów.
Na pocieszenie został mu jeszcze udział w grze podwójnej. W deblowym turnieju Australian Open zagra w parze z Kanadyjczykiem Felixem Augerem-Aliassime, a ich przeciwnikami w I rundzie będą Brytyjczycy, bracia Ken i Neal Skupscy. W deblowej rywalizacji zobaczymy też Łukasza Kubota, który w tym sezonie będzie występował w parze z Holendrem Wesleyem Koolhofem. Kubot i Koolhof zostali rozstawieni w turnieju z numerem 4. i w I rundzie zmierzą się z Urugwajczykiem Arielem Beharem i Ekwadorczykiem Gonzalo Escobarem. Deblowe potyczki z udziałem Kubota i Hurkacza odbędą się w środę 10 lutego.

Bałagan przed Australian Open

Organizatorzy międzynarodowych mistrzostw Australii postanowili, że w pierwszym dniu odbędą się mecze z górnej połówki singla mężczyzn i dolnej połówki singla kobiet. Taki rozstaw gier oznaczał, że Iga Świątek i Kamil Majchrzak swoje pojedynki musieli stoczyć już w poniedziałek, a w turniejach poprzedzających Australian Open sypnęło walkowerami.

Z powodu opóźnień w programie turniejów poprzedzających Australian Open, spowodowanych przez jeden pozytywny test na Covid-19 u osoby pracującej w Grand Hyatt Hotel, jednym z hoteli, w którym ulokowani zostali tenisiści i sędziowie biorący udział w tenisowych imprezach, w czwartek zawieszono wszelkie rozgrywki, co kompletnie zdewastowało terminarz gier. Kilka tenisistek oddało swoje mecze walkowerem, albo zgłosiły kontuzje – w ten sposób zrezygnowały z walki o zwycięstwo m.in. Amerykanka Serena Williams, Japonka Naomi Osaka i Białorusinka Wiktoria Azarenka. W tej sytuacji finały turniejów Gippsland Trophy i Yarra Valley Classic przesunięto na niedziel, a w Grampians Trophy zrezygnowano z rozgrywania spotkania finałowego i wszystkim półfinalistkom przyznano punkty i nagrody pieniężne przewidziane dla finalistek. A ten akurat turniej wprowadzono do kalendarza dodatkowo z myślą o zawodniczkach, które po przybyciu do Australii musiały poddać się surowej kwarantannie. Spowodowane to było pozytywnymi wynikami testów na COVID-19 wśród uczestników lotów czarterowych na antypody.
Iga Świątek w poniedziałek w nocy zmierzyła się z Holenderką Arantxą Rus, natomiast Kamil Majchrzak w pierwszej rundzie trafił na Serba Miomira Kecmanovicia. Trzeci z naszych singlistów, Hubert Hurkacz, swój pierwszy pojedynek w turnieju stoczy we wtorek, a jego rywalem będzie Szwed Mikael Ymer.