Hurkacz zaszalał w Indian Wells

Hubert Hurkacz pokonał 6:2 3:6 6:4 Francuza Lucasa Pouille’a, tegorocznego półfinalistę Australian Open, i awansował do III rundy turnieju Indian Wells z pulą nagród 9,2 mln dolarów, w której we wtorek w nocy zmierzył się z Japończykiem Keiem Nishikorim. Te kwoty i te nazwiska dowodzą, że Polak zaczyna rywalizować w tenisowej pierwszej lidze.

W rankingu ATP Hurkacz przed turniejem w Indian Wells był sklasyfikowany na 67. pozycji, ale miał do obrony aż 81 punktów z ubiegłego sezonu za udane występy w dwóch chińskich challengerach – półfinał w Shenzhen i finał w Zhuhai. Występ w wielkim amerykańskim turnieju, jednym z najlepiej obsadzonych w sezonie, był więc dla Polaka sporym ryzykiem, bo dopiero awans do czwartej rundy, za który przyznawane jest 90 punktów rankingowych, nie groził spadkiem na światowej liście. Ale na drodze do tego etapu Hurkacza czekały potyczki z graczami z najwyższej półki.

W pierwszej rundzie nasz tenisista trafił na 29-letniego Amerykanina Donalda Younga, aktualnie 21. rakietę w Stanach Zjednoczonych, sklasyfikowanego w rankingu ATP na 206. miejscu, który do turnieju Indian Wells dostał się dzięki tzw. dzikiej karcie. Hurkacz pokonał go bez większego trudu 6:3, 6:3, ale w II rundzie czekało go starcie z przeciwnikiem znacznie bardziej wymagającym. Zajmujący obecnie 30. lokatę w rankingu ATP Francuz Lucas Pouille błysnął w tegorocznym wielkoszlemowych Australian Open, którego był jedną z rewelacji dochodząc aż do półfinału. Z tego też powodu starszy od Hurkacza o trzy lata rywal był faworytem pojedynku. Na korcie już tego jednak nie potwierdził, przegrywając z Polakiem 2:6, 6:3, 4:6. Dla Hurkacza był to życiowy sukces w turniejach rangi Masters 1000, bo wcześniej w żadnym nie udało mu się zakwalifikować do trzeciej rundy.

Po meczu Poullie komplementował polskiego tenisistę. „Znam go trochę, ponieważ dwa lata temu ćwiczyliśmy razem w Dubaju. To dobry zawodnik, już w zeszłym roku nie był zły. Rozegrał cztery sety z Cilicem w French Open, a ostatnio pokonał Nishikoriego, z którym zagra teraz w III rundzie Indian Wells. Wiedziałem, że mecz z nim będzie trudny, jak sądzę wie to także Nishikori. Sam jestem ciekawy jakim wynikiem skończy się ich pojedynek. Hurkacz ma warunki fizyczne i umiejętności pozwalające mu realnie myśleć o awansie do Top 10 światowej listy, ale czy się do niej dostanie, na razie trudno powiedzieć. Dla wszystkich dobrych graczy przecież nie starczy w niej miejsca” – powiedział Lucas Pouille.

Faworytem wtorkowej potyczki Nishikoriego z Hurkaczem (zakończyła się po zamknięciu wydania) był rzecz jasna sklasyfikowany obecnie na 7. miejscu rankingu ATP Japończyk, chociaż dwa tygodnie temu przegrał w Dubaju z polskim tenisistą w drugiej rundzie 5:7, 7:5, 2:6. Gdyby nasz tenisista ponownie pokonał Nishikoriego i awansował do IV rundy Indian Wells, otrzymałby za to 90 punktów i 91 205 dolarów. A w walce o ćwierćfinał zmierzyłby się ze zwycięzcą pojedynku między 10. w rankingu ATP Marina Cilicia i 24. Kanadyjczykiem Denisem Shapovalovem. A to już jest tenisowa pierwsza liga.

 

Życiowy sukces Hurkacza

Najwyżej sklasyfikowany w rankingu ATP polski tenisista Hubert Hurkacz sprawił ogromną sensację w turnieju ATP World Tour 500 w Dubaju (pula nagród 2,8 mln dolarów). 22-letni wrocławianin w 1/8 finału wyeliminował turniejową „jedynkę” Japończyka Keia Nishikoriego. To pierwszy zawodnik z Top 10 światowego rankingu pokonany przez Hurkacza.

Notowany na 77. miejscu rankingu ATP Hurkacz wygrał z klasyfikowanym na szóstej pozycji Nishikorim 7:5, 5:7, 6:2. W pierwszej rundzie obaj tenisiści mieli za przeciwników Francuzów. Polak wyeliminował z turnieju Corentina Mouteta (6:3, 7:5), zaś Japończyk Benoita Paire’a. Pojedynek Dubaju był pierwszym starciem Hurkacza z Nishikorim, wcześniej nigdy na siebie nie trafili. 29-letni japoński tenisista ma na koncie 11 wygranych turniejów cyklu ATP Tour, zaś w 2014 roku doszedł do finału wielkoszlemowego Australian Open. W tym roku na kortach Melburne Park odpadł w ćwierćfinale, ale mógł już w pierwszej rundzie, bo przegrywał z innym polskim tenisistą, Kamilem Majchrzakiem, już w setach 0:2. Wyszedł jednak z opresji obronną ręką i wygrał dwie kolejne partie, zaś w piątej Polak skreczował z powodu urazu dłoni.

Polacy zmora Japończyka

Z tej lekcji Nishikori najwyraźniej nie wyciągnął wniosków i do starcia z Hurkaczem podszedł bez należytej analizy jego stylu gry i zapłacił za to porażką. W pierwszej odprawili Francuzów. Polak wyeliminował Corentina Mouteta, a Japończyk pokonał Benoita Paire’a. W środę wrocławianin po raz pierwszy spotkał się z finalistą US Open 2014. W I rundzie tegorocznego Australian Open azjatyckiemu tenisiści opór stawił Kamil Majchrzak, który prowadził 2-0 w setach, ale organizm odmówił mu posłuszeństwa i skreczował w piątej partii. Hurkacz nie przestraszył się utytułowanego rywala i pokonał szóstą rakietę globu 7:5, 5:7, 6:2.

W pierwszym secie obaj tenisiści bez większych problemów utrzymywali podanie. Wyjątek nastąpił w piątym gemie, w którym Hurkacz odparł dwa break pointy przy 15-40 dzięki świetnym serwisem. Polak dobrze atakował, solidnie się bronił. Nieźle returnował utrudniając rywalowi szybkie przechodzenie do ofensywy. Serwis wrocławianina był urozmaicony, przez co Nishikori miał problemy z odczytywaniem jego zamiarów. Z czasem w grze Hurkacza zaczęło pojawiać się więcej nerwowości. Imponujący żelazną defensywą Japończyk coraz częściej przeprowadzał skuteczne ataki. Polak nie wytrzymywał presji, spóźniał się do piłek i popełniał sporo błędów. Tak było w dziewiątym gemie, w którym oddał podanie wyrzucając bekhend.

Hurkacz wyciągnął wnioski, wrócił do grania głębokich piłek, zmieniał kierunki i zmuszał rywala do biegania. Znakomicie funkcjonował jego forhend. W odrobieniu straty pomógł mu trochę Nishikori, który popełnił podwójny błąd. Jednak Polak potrafił wykorzystać szansę, jaka się przed nim otworzyła. Na 5:5 wyrównał ostrym forhendem wymuszającym błąd. W końcówce doświadczony Japończyk całkowicie zgubił rytm i koncepcję gry. Popełnił serię błędów, w tym kolejny podwójny. W 12. gemie oddał podanie do zera i set dobiegł końca.

W drugiej partii Polak wyraźnie się pogubił i przegrywał już 0:3, potem poderwał się do walki, ale grał zrywami, nierówno i ostatecznie przegrał 5:7. W trzecim secie role znów sie odwróciły, bo to Nishikori obniżył loty, a Hurkacz znów zaczął grać swobodnie i pewnie, pozwalając wyżej notowanemu rywalowi na ugranie zaledwie dwóch gemów. W trwającym dwie godziny i trzy minuty meczu wrocławianin zaserwował dziewięć asów, cztery razy oddał podanie, a sam wykorzystał sześć z siedmiu break pointów. Naliczono mu 31 kończących uderzeń i 30 niewymuszonych błędów. Japończyk zaliczył jednego asa, miał 23 piłki wygrane bezpośrednio i 32 pomyłki.
Hurkacz odniósł pierwszego zwycięstwo nad tenisistą z Top 10 rankingu ATP i po raz pierwszy w karierze awansował do ćwierćfinału turnieju cyklu WTA Tour. Zdobył 90 punktów rankingowych, co zapewni mu w najnowszym notowaniu awans w okolice najlepszego w karierze 65. miejsca.

Tsitsipas wciąż poza zasięgiem

Ale na tym jego występ w Dubaju nie musiał się skończyć. W czwartek Hurkacz w ćwierćfinale zmierzył się rewelacyjnie ostatnio grającym Grekiem Stefanosem Tsitsipasem, 11. w rankingu ATP, z którym niedawno przegrał w halowym turnieju w Marsylii 4:6, 2:4. Był to ich trzeci pojedynek w historii, bo w 2018 Grek okazał się lepszy w fazie grupowej mediolańskich turnieju tenisowych nadziei Next Gen ATP. I tym razem poradził sobie z polskim graczem, ale kosztowało go znacznie więcej sił.
W dwóch poprzednich starciach ze Stefanosem Tsitsipasem nasz reprezentant nie wygrał nawet seta. W zeszłym roku panowie spotkali się w mediolańskich Finałach Next Gen ATP. Z kolei osiem dni temu rozegrali mecz II rundy w halowej imprezie ATP World Tour 250 w Marsylii. We Francji Grek zwyciężył 6:4, 6:2, a następnie sięgnął po drugie w karierze trofeum w głównym cyklu. W Dubaju musiał oddać Polakowi seta. Ostatecznie wygrał 7:6 (4), 6:7 (1), 6:1. Ale Hurkacz może być zadowolony ze swojego występu w Dubaju, bo osiągnął tam życiowy sukces. Po raz pierwszy w karierze pokonał notowanego w Top 10 zawodnika i osiągnął ćwierćfinał zawodów głównego cyklu, zdobył 90 punktów do klasyfikacji ATP oraz czek na 75 tys. dolarów. W najnowszym notowaniu rankingu ATP przesunie się o kilka miejsc, w okolice 65. pozycji.

Teraz nasz najlepszy tenisista przenosi się za ocean. W Stanach Zjednoczonych zagra kolejno w Indian Wells i Miami, a potem niemal z marszu przystąpi do rywalizacji na kortach ziemnych. Jego pierwszym turniejem na tej nawierzchni ma być marokański Marrakesz, a celem głównym dobry występ w wielkoszlemowym French Open ka kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu.

 

 

Przetasowania w tenisowych rankingach

Po Australian Open doszło do zmian w tenisowych rankingach. Wśród pań nową liderką została Japonka Naomi Osaka, a na drugie miejsce awansowała pokonana przez nią w finale Czeszka Petra Kvitova. Wśród panów nie doszło do zmian na szczycie – liderem pozostał zwycięzca turnieju Serb Novak Djoković, a wiceliderem pokonany przez niego Hiszpan Rafael Nadal.

Osaka jest pierwszą japońską tenisistką na czele światowej listy, a 26. w historii tego prestiżowego zestawienia. 21-letnia zawodniczka zmieniła na prowadzeniu Rumunkę Simonę Halep, która prowadziła niemal nieprzerwanie od 9 października 2017 roku (między 29 stycznia a 19 lutego ubiegłego roku na moment wyprzedzała ją Dunka polskiego pochodzenia Karolina Woźniacka). Japonka jest najmłodszą liderką rankingu WTA od 2010 roku. Wtedy pierwszą rakietą świata wśród kobiet została 20-letnia wówczas Woźniacka. Wyniki australijskiej lewy Wielkiego Szlema ustawiły na nowo hierarchię w Top 10 światowej listy. Z czołowej dziesiątki wypadła Rosjanka Daria Kastkina, a w jej miejsce awansowała Białorusinka Aryna Sabalenka (3485 pkt). Dziewiątą lokatę zajmuje Karolina Woźniacka (3566), triumfatorka ubiegłorocznej edycji Australian Open, która tym razem odpadła już w 3. rundzie, za co zapłaciła spadkiem w rankingu aż o sześć miejsce.

Ósma jest Holenderka Kiki Bertens (4430 pkt, awans o jedną pozycję), siódma Ukrainka Jelina Switolina (4940 pkt, pozycja bez zmian), szósta Niemka polskiego pochodzenia Angelique Kerber (4965 pkt i spadek z pozycji wiceliderki). Na piąte miejsce awansowała półfinalistka tegorocznej edycji Czeszka Karolina Pliskova (5100 pkt, skok o trzy pozycje), na czwarte Amerykanka Sloane Stephens (5307 pkt, poprzednio piąta). Niedawna liderka Simona Halep jest trzecia (5582 pkt), Kvitova z 6290 pkt jest druga. Osaka prowadzi z dorobkiem 7030 pkt. Wśród polskich tenisistek numerem 1 nadal jest Magda Linette, ale poznanianka spadła w rankingu aż o 18 miejsc i zajmuje obecnie 98. lokatę. Nasza rakietą numer 2 została 17-letnia Iga Świątek, która po udanym występie w Australian Open awansował o 37 miejsc na 140 pozycję.

Wśród panów nie doszło do tylu zmian. Novak Djoković po Australian Open umocnił się na prowadzeniu w rankingu ATP z dorobkiem 10955 pkt. Drugą lokatę utrzymał pokonany w finale Rafael Nadal (8320 pkt), ale z trzeciego miejsca spadł aż na szóste broniący tytułu Szwajcar Roger Federer (4600 pkt). Jego miejsce zajął Niemiec Alexander Zverev (6475 pkt). Na czwartą pozycję awansował Argentyńczyk Juan Martin Del Potro (5060 pkt), na piątą reprezentant RPA Kevin Anderson (4845 pkt), siódmy jest Japończyk Kei Nishikori (4110 pkt), ósmy Austriak Dominic Thiem (3960), dziewiąty Amerykanin John Isner (3155), a Top 10 zamyka Chorwat Marin Cilić (3140). Najlepszy z polskich tenisistów, Hubert Hurkacz, awansował o trzy lokaty i zajmuje obecnie 73. miejsce, najwyższe w jego karierze. Drugą rakietą jest Kamil Majchrzak, który w najnowszym notowaniu został sklasyfikowany na 156. pozycji, również najlepszej w karierze. W rankingu deblistów prowadzi Amerykanin Mike Bryan, a najlepszy z Polaków Łukasz Kubot a jest dziewiąty.

 

Rywalki grają, a Radwańska w domu

Fot. Agnieszka Radwańska po raz pierwszy od lat zaczęła 2019 rok z dala od tenisowych kortów

 

 

Kończą się tenisowe wakacje i światowa czołówka wraca do rywalizacji. Dla polskich kibiców będzie to pierwszy sezon od 13 lat bez udziału Agnieszki Radwańskiej i pierwszy od dekady bez Polki w ścisłej czołówce światowej listy tenisistek.

 

Podczas gdy niedawne rywalki Agnieszki Radwańskiej walczą o rankingowe punkty, ona delektuje się zaciszem domowego ogniska. Najbardziej utytułowana polska tenisistka w historii zrezygnowała nawet z sylwestrowej zabawy w jakimś egzotycznym miejscu i zamiast hucznej imprezy nowy rok przywitała w domu przy lampce szampana, co udokumentowała zdjęciem zamieszczonym na swoim profilu w mediach społecznościowych. „Pierwszy sylwester w domu od kilkunastu lat” – napisała w komentarzu była wiceliderka rankingu WTA.

W listopadzie 2018 roku Radwańska zakończyła oficjalnie karierę i w najnowszych notowaniu rankingu WTA jej nazwiska nie ma już na liście. Na razie jeszcze nie zdecydowała, czym będzie się zajmować po rozstaniu, ale na brak ofert nie narzeka – do współpracy zaprasza ja minister sportu, redakcja sportowa TVP, Polski Związek Tenisowy.

Po rezygnacji Radwańskiej kibice tenisa w Polsce zdążyli się już oswoić z faktem, że nasi najlepsi obecnie gracze, Magda Linette wśród pań i Hubert Hurkacz wśród panów, zajmują miejsca pod koniec pierwszej setki rankingów WTA i ATP. I na razie lepiej raczej nie będzie. Największa nadzieja polskiego tenisa, 17-letnia Iga Świątek, w nowozelandzkim Auckland na starcie dorosłej kariery zaliczyła falstart, nie przebijając się w trzystopniowych kwalifikacjach do turnieju pod szyldem WTA.

Warszawianka zaczęła je z impetem pokonując w pierwszej rundzie Nowozelandkę Elys Venturę 6:2, 6:2. Więcej trudu kosztowało ją wyeliminowanie kolejnej rywalki, Amerykanki Claire Liu, ale po ponad dwugodzinnej walce wygrała 3:6, 7:5, 6:2. Ostatnią przeszkodą na drodze do głównej drabinki turniejowej była 25-letnia Słowaczka Jana Cepelova. Świątek miała prawo liczyć na sukces, bo w sierpniu ubiegłego roku łatwo pokonała tę tenisistkę w imprezie ranki ITF w Budapeszcie 6:1, 6:1. Tym razem bardziej doświadczona rywalka była w zdecydowanie lepszej formie i po blisko dwóch godzinach pokonała naszą ubiegłoroczną juniorską mistrzynię Wimbledonu 6:2, 4:6, 6:4. Tak więc młoda Polka musi poczekać na debiutancki występ w turnieju WTA do następnej imprezy. Być może zacznie od razu od wielkoszlemowego Australian Open, co jest możliwe o ile 17-latka przebrnie przez kwalifikacje, które odbędą się w dniach 8-11 stycznia.

Rok 2019 Świątek zaczęła od spadku w rankingu WTA ze 179. na 186. miejsce, co jest wynikiem reformy przeprowadzonej przez światową federację tenisową. Jej ofiarami padło dziewięć polskich tenisistek, które zostały wykreślone z listy (m.in. Paula Kania). Ich tegoroczne wyniki będą uwzględnione w odrębnej klasyfikacji prowadzonej przez ITF.

 

Zagrają w Australian Open

Magda Linette i Hubert Hurkacz mają pewne miejsce w głównej drabince wielkoszlemowego Australian Open 2019. W eliminacjach do tego turnieju wystąpią natomiast Magdalena Fręch oraz Iga Świątek.

 

Podstawą do stworzenia listy uczestniczek singla kobiet było notowanie rankingu WTA z 3 grudnia 2018 roku. Jako ostatnia dostała się notowana na 102. pozycji Amerykanka Coco Vandeweghe. Z kolei z „zamrożonego” rankingu zdecydowały się skorzystać Szwajcarka Timea Bacsinszky, Niemka Laura Siegemund i Amerykanka Bethanie Mattek-Sands. Bezpośrednio do głównej drabinki Australian Open 2019 dostało się po 104 tenisistki i tenisistów. Warto zauważyć, że powiększona z 12 do 16 została liczba zawodniczek, które awansują z eliminacji. W wyniku tej zmiany pewnego miejsca w turnieju nie ma Lucie Safarova, dla której ma to być ostatni występ w karierze. Czeszka jest w tej chwili czwartą oczekującą do wejścia do głównej drabinki. Z zawodniczek aktualnie sklasyfikowanych w Top 100 rankingu chęci startu w Australian Open 2019 nie potwierdziła jedynie Agnieszka Radwańska (WTA 74), ale jak wiadomo nasza tenisistka w listopadzie ogłosiła zakończenie kariery.

Jeśli chodzi o panów, to z Polaków pewny debiutu w Australian Open jest Hubert Hurkacz. Z kolei Kamil Majchrzak po raz drugi z rzędu powalczy w kwalifikacjach. Jako ostatni do głównej drabinki dostał się notowany na 101. miejscu Włoch Thomas Fabbiano. Z „zamrożonego rankingu” chcą skorzystać Brytyjczyk Andy Murray, Serb Janko Tipsarević i Belg Steve Darcis. Podobnie jak w przypadku kobiet, z eliminacji dostanie się 16 tenisistów, a ośmiu otrzyma dzikie karty. Formalnie podstawą do ogłoszenia listy zgłoszeń do turnieju mężczyzn był ranking ATP z 3 grudnia 2018 roku.

 

Zverev wygrał turniej mistrzów

Fot. Aleksander Zverev jest trzecim niemieckim tenisistą, który wygrał turniej mistrzów

 

 

Zakończony w minioną niedzielę turniej ATP World Tour Finals w Londynie wygrał 21-letni Alexander Zverev, który w finale pokonał lidera światowego rankingu 31-letniego Novaka Djokovicia 6:4, 6:3. Niemiecki tenisista wcześniej w półfinale wyeliminował Rogera Federera.

 

Wcześniej Djoković i Zverev zmierzyli się w fazie grupowej londyńskiego turnieju mistrzów i w tym pojedynku zdecydowanie lepszy był Serb, który wygrał pewnie 6:4, 6:1. Dlatego faworytem niedzielnego finału był Djoković, zwłaszcza że w tym sezonie imponował formą. Zdobył dwa tytuły wielkoszlemowe, wygrywając Wimbledon i US Open oraz zwyciężył w dwóch prestiżowych imprezach serii Masters 1000. W ATP Finals w trzech spotkaniach grupowych oraz w półfinale z Afrykanerem Kevinem Andersonem serbski tenisista nie stracił nawet seta.

W finałowym starciu ze Zverevem lider światowego rankingu nie był jednak w swojej optymalnej dyspozycji. Zaczęły łapać go skurcze, nie serwował z taka morderczą dokładnością jak w poprzednich pojedynkach, zdarzyły mu się nawet podwójne błędy. W ostatniej akcji pojedynku młody Niemiec popisał się efektownym bekhendowym minięciem i już po chwili mógł świętować swój największy sukces w karierze. Z jego rodaków w turnieju mistrzów triumfowali przed nim jedynie Michael Stich (wygrał w 1993 roku) oraz legendarny Boris Becker (wygrywał w latach 1998, 1992 i 1995).
W rozegranym kilka godzin wcześniej finale debla Amerykanie Mike Bryan i Jack Sock pokonali Francuzów Pierre-Huguesa Herberta i Nicolasa Mahuta 5:7, 6:1, 13-11. Uczestniczący w imprezie Łukasz Kubot, który grał w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo, zakończył rywalizacje na fazie grupowej.

Djoković był niepocieszony po porażce, bo chociaż ma już na koncie pięć zwycięstw w ATP World Tour Finals, to jego celem było dorównanie Rogerowi Federerowi, który ma o jeden trium więcej i jest rekordzistą pod tym względem. Ósemka najlepszy tenisistów sezonu walczyła jednak nie tylko o splendory, lecz także pokaźną gotówkę. Zverev za wygranie turnieju skasował 2,5 mln dolarów oraz 1300 punktów rankingowych, dzięki którym w najnowszym notowaniu rankingu ATP z łącznym dorobkiem 6385 pkt awansował na czwartą pozycję. Przed nim są już tylko Djoković (9045 pkt), nieobecny w Londynie z powodu kontuzji Hiszpan Rafael Nadal (7480) oraz Federer (6420). Za niemieckim tenisistą w Top 10 światowej listy plasują się: 5. Juan Martin del Potro (Argentyna) – 5300 pkt, 6. Kevin Anderson (RPA) – 4710, 7. Marin Cilić (Chorwacja) – 4250, 8. Dominic Thiem (Austria) – 4095, 9. Kei Nishikori (Japonia) – 3590 i na 10. John Isner (USA) – 3155.

Z Polaków najwyżej sklasyfikowany jest Hubert Hurkacz, zajmujący aktualnie 87. lokatę z dorobkiem 658 pkt. Kolejny z naszych tenisistów na światowej liście, Kamil Majchrzak, awansował z 221. na 184. miejsce.

 

Janowicz zniknął z listy

W Top 500 rankingu ATP mamy w tej chwili tylko dwóch tenisistów – sklasyfikowanego na 82. miejscu Huberta Hurkacza i 221. Kamila Majchrzaka. Z zestawienia wykreślono natomiast Jerzego Janowicza.

 

Janowicz był klasyfikowany w rankingu ATP nieprzerwanie od 27 sierpnia 2007 roku. W ostatnim czasie nie grał jednak w tenisa z powodu problemów zdrowotnych. W poniedziałek odliczono mu punkty za zeszłoroczny start w Bratysławie i tym samym nazwisko byłego 14. singlisty na świecie zostało wykreślone z zestawienia. Na 82. miejsce w rankingu ATP awansował natomiast Hubert Hurkacz, chociaż ostatnio nie wywalczył żadnych punktów, bo startował w mediolańskich Finals Next Gen ATP.

Z Top 200 wypadł natomiast Kamil Majchrzak, który bez powodzenia walczył o punkty w challengerze w Knoxville.
Liderem rankingu pozostanie Djoković, bez względu na wynik jaki osiągnie w rozgrywanym w tym tygodniu turnieju mistrzów w Londynie. Serb ma bezpieczną przewagę nad drugim w zestawieniu Hiszpanem Rafaelem Nadalem, a po niedzielnej porażce Szwajcara Rogera Federera z Japończykiem Keiem Nishikorim w fazie grupowej londyńskiego ATP Finals jest już pewne, że szwajcarskim tenisista nie przeskoczy w rankingu prowadzącej dwójki, a może jeszcze stracić trzecią lokatę na rzec Niemca Alexandra Zvereva.

W londyńskim ATP Finals mamy swojego przedstawiciela – w grze podwójnej występuje tam Łukasz Kubot w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo. Niestety, w pierwszym meczu polsko-brazylijski debel przegrał z Amerykanami Mikiem Bryanem i Jackiem Sockiem 3:6, 6:7(5). W grupie grają jeszcze Austriak Oliver Marach i Chorwat Mate Pavić, którzy na otwarcie pokonali Francuzów Pierre’a-Hugues’a Herberta i Nicolas Mahuta 6:4, 7:6(3).

 

Hurkacz nowej generacji

Hubert Hurkacz wystąpi w turnieju Next Gen ATP Finals, imprezie z udziałem ośmiu najlepszych w sezonie tenisistów do 21. roku życia. Polak zapewnił sobie udział dzięki zwycięstwu w Breście.

 

Nasz najlepszy obecnie tenisista jeszcze do niedawna nie mieścił się nawet na liście rezerwowej, ale po wygranej w Breście wyprzedził w rankingu „Race to Milan” Amerykanina Michaela Mmoha i Francuza Ugo Humberta. A ponieważ z występu w Mediolanie zrezygnowali Kanadyjczyk Denis Shapovalov i Niemiec Alexander Zverev, Polak dostał szansę debiutu w imprezie dla zawodników nowej generacji. Oprócz niego na kortach w Mediolanie pojawią się Grek Stefanos Tsitsipas, Australijczyk Alex de Minaur, Rosjanin Andriej Rublow, Hiszpan Jaume Munar oraz Amerykanie Frances Tiafoe i Taylor Fritz i reprezentant gospodarzy.

Dla naszego tenisisty udział w ATP Next Gen ATP Finals to kolejny milowy krok w karierze. W tym roku Hurkacz wygrał Challengery w Poznaniu i Breście, dotarł też do finału w Zhuhai, ale zadebiutował też w Wielkim Szlemie, a w Roland Garros i US Open wygrał nawet po jednym meczu. Te dobre występy dały awans do Top 100 rankingu ATP, w którym w ostatnim notowaniu został sklasyfikowany na najwyższym w karierze 79. miejscu, co gwarantuje mu udział w Australian Open 2019 bez konieczności gry w eliminacji.

Tegoroczny turniej Next Gen ATP Finals odbędzie się w dniach 6-10 listopada. W ubiegłym roku jego pierwszą edycję wygrał Koreańczyk Hyeon Chung. Zasady różnią się od innych turniejów pod szyldem ATP. Zawodnicy grają do trzech wygranych setów, ale w każdym secie rywalizują do czterech wygranych gemów. Po necie nie powtarza się serwisu, a przy wyniku 40:40 nie gra się na przewagi, tylko zwycięzcę wyłania pierwsza udana akcja.

 

Zacięta potyczka Polaków w Pucharze Davisa

W miniony weekend w Kluż-Napoce Polska zmierzyła się z Rumunią w III rundzie Grupy II Strefy Euroafrykańskiej Pucharu Davisa.

 

Mecz miał dużą stawkę, bowiem zwycięzcy w przyszłym roku po reformie rozgrywek dostaną szansę powalczenia o awans do grupy światowej Pucharu Davisa. Trener naszej ekipy Radosław Szymanik wystawił przeciwko Rumunii do gier pojedynczych Huberta Hurkacza i Kamila Majchrzaka, a w deblu Łukasza Kubota i Marcina Matkowskiego.

Na otwarcie Majchrzak przegrał z pierwszą rakietą w ekipie gospodarzy Mariusem Copilem 2:6, 4:6 i była to porażka zakładana z góry, bo chociaż w ostatnim czasie 27-letni rumuński tenisista zmagał się z kontuzją, to w rankingu ATP zajmuje miejsce o sto pozycji lepsze. W drugim pojedynku nasza rakieta numer 1, czyli Hurkacz (ATP 95), nie zawiódł oczekiwań i pokonał Adriana Ungura (ATP 674) 7:6(3), 7:5 i wyrównał stan meczu na 1-1.

Niestety, w deblu zawiedli Kuto i Matkowski, bo dali się pokonać Florinowi Mergei i Hori Tecau. Stan meczu na 2:2 wyrównał Hurkacz, wygrywając z Copilem 6:3, 6:4. O zwycięstwie miał więc przesądzić ostatni pojedynek, Majchrzaka z Ungurem (zakończył się po zamknięciu wydania).

 

Hurkacz w Top 100 rankingu ATP

Hubert Hurkacz po raz pierwszy w karierze awansował do drugiej rundy US Open. Dzięki temu w kolejnym notowaniu rankingu ATP awansuje do czołowej setki.

 

Nasz tenisista w pierwszej rundzie wyeliminował Włocha Stefano Travaglia (6:2, 2:6, 7:6, 3:0 – krecz rywala). Jego przeciwnik przerwał mecz po 161 minutach gry, bo nie był w stanie kontynuować walki z powodu urazu prawej nogi, ale nawet gdyby był zdrowy i tak zapewne Hurkacz byłby górą. Obaj do głównej drabinki US Open dostali się przez kwalifikacje, żaden zatem nie był faworytem w tym spotkaniu. Polak zaserwował 13 asów, jego przeciwnik o jednego mniej, Włoch popełnił 12 podwójnych błędów serwisowych, Hurkacz tylko cztery.

Travaglia wróci do domu bogatszy o 54 tys. dolarów, bo tyle wynosi premia za występ w I rundzie, nasz tenisista za przejście do II rundy zainkasuje 93 tys. dolarów i dość punktów rankingowych, żeby w następnym notowaniu światowej listy po raz pierwszy w karierze wskoczyć do czołowej setki zestawienia, gdzieś w okolice 95. lokaty. To duży sukces tego 21-letniego gracza, aktualnie najwyżej notowanego polskiego tenisisty w rankingu ATP.

Na większy awans w turnieju większych szans nikt mu nie dawał, bo w czwartek w nocy polskiego czasu czekał go pojedynek w II rundzie z 29-letnim Marinem Ciliciem, aktualnie siódmym tenisistą w rankingu ATP, triumfatorem US Open sprzed czterech lat. Z Chorwatem Hurkacz już w tym roku w wielkoszlemowym turnieju się mierzył, we French Open. W Paryżu też spotkali się w II rundzie i chorwacki tenisista był lepszy. W Nowym Jorku był oczywiście murowanym faworytem. Ale jeszcze przed pojedynkiem z Ciliciem Hurkacz w tegorocznym US Open okazał się najlepszy z reprezentantów Polski w grze pojedynczej, bo Agnieszka Radwańska i Magda Linette odpadły już w I rundzie.