Zamrożone rankingi WTA i ATP

Wszystkie imprezy tenisowe w powodu pandemii koronawirusa zostały odwołane aż do czerwca. W tej sytuacji Stowarzyszenie Tenisistów Profesjonalnych (ATP) oraz Women’s Tennis Association (WTA) podjęły decyzje o zamrożeniu na ten czas rankingów. Wśród pań liderką pozostanie zatem Australijka Ashleigh Barty, a wśród panów Serb Novak Djoković.

Z powodu koronawirusa odwołano m.in. prestiżowe marcowe turnieje w Indian Wells i Miami oraz imprezy planowane w kwietniu i maju w Europie na kortach ziemnych – w Stuttgarcie, Monte Carlo, Barcelonie, Madrycie, Rzymie, a kończący tę część sezonu wielkoszlemowy turniej French Open w Paryżu przeniesiono na koniec września. ATP i WTA postąpiły w jedyny możliwy w takiej sytuacji sposób, czyli zamroziły rankingi do czasu wznowienia rozgrywek. Na razie jeszcze nie wiadomo, kiedy to nastąpi. W tej chwili przyjęto, że tenisiści wrócą do rywalizacji 10 czerwca w Mercedes Cup w Stuttgarcie i Libema Open w holenderskim ‚s-Hertogenbosch, natomiast tenisistki 12 czerwca w turniejach na nawierzchni trawiastej w Nottingham i ‚s-Hertogenbosch. Nie ma jednak stuprocentowej pewności, że te terminy zostaną dotrzymane, bo już pierwszy turniej na trawie, Surbiton Trophy, został odwołany. Turniej w Surbiton ma 17-letnią tradycję i nieoficjalnie uważano go za inaugurujący część sezonu na kortach trawiastych w Wielkiej Brytanii. Impreza nie jest zaliczana do głównego cyklu. Męska edycja ma rangę ATP Challenger Tour, a kobieca ITF Women’s World Tour. Odbywa się zwykle w drugim tygodniu wielkoszlemowego French Open. W tym roku miała zostać rozegrana w dniach 31 maja – 7 czerwca, lecz z powodu epidemii koronawirusa została już odwołana. Organizatorzy innych zaplanowanych w maju turniejów na tej nawierzchni (niemieckim Halle, tureckiej Antalyi oraz w Londynie i Eastbourne) na razie tych imprez nie odwołali, także kończący tę część sezonu wielkoszlemowy Wimbledon nadal planowany jest w ustalonym terminie 1-14 lipca.
Dla układu siła na światowych listach nie będzie to jednak miało żadnego znaczenia, bo WTA i ATP postanowiły zamrozić rankingi. Kobieca organizacja jako podstawę przyjęła notowanie z dnia 9 marca i do rankingu nie wliczała już punktów zdobytych przez zawodniczki w niedokończonych turniejach, a także nie odejmował punktów za imprezy odwołane. Natomiast w rankingu ATP zostały uwzględnione wyniki z challengerów oraz turniejów ranggi ITF, które nie zostały dokończone w ubiegłym tygodniu, ale nie odpisano zawodnikom punktów jakich mieli bronić w odwołanych imprezach. Skorzystał na tym m.in. nasza najwyżej sklasyfikowany obecnie na światowej liście tenisista, Hubert Hurkacz, który miał do obrony m.in. 180 punktów za ćwierćfinał turnieju w Indian Wells. Wrocławianin z dorobkiem 1353 punktów pozostał na 29. miejscu i to się nie zmieni aż do wznowienia rozgrywek. Na 108. miejscu przeczeka natomiast ten okres Kamil Majchrzak (523 pkt). Trzecią rakietą w naszym męskim tenisie jest aktualnie Kacper Żuk (305. lokata), a czwartą Daniel Michalski (434. miejsce).
Na czele rankingu ATP pozostał Serb Novak Djoković (10 220 pkt), drugi jest Hiszpan Rafael Nadal (9850), a trzeci Austriak Dominic Thiem (7045). Kolejne miejsca w Top 10 światowej listy zajmują: Szwajcar Roger Federer (6630), Rosjanin Daniił Miedwiedew (5890), Grek Stefanos Tsitsipas (4745), Niemiec Alexander Zverev (3630), Włoch Matteo Berrettini (2860), Francuz Gael Monfils (2860) i Belg David Goffin (2555).
W rywalizacji pań wśród Polek rakietą numer 1 pozostanie do czerwca Magda Linette, aktualnie sklasyfikowana na 36. pozycji, a rakietą numer 2 Iga Świątek (WTA 49). Zamrożenie rankingu jest bardziej korzystne dla Świątek, która miałaby do obrony punkty za zeszłoroczne występy w Lugano oraz na kortach Rolanda Garrosa.
Liderką rankingu WTA pozostała Australijka Ashleigh Barty (8717 pkt), druga lokatę zajmuje Rumunka Simona Halep (6076), a najniższe miejsce na podium przypadło Czeszce Karolinie Pliskovej (5205). Czwarta w rankingu jest triumfatorka tegorocznego wielkoszlemowego Australian Open Amerykanka Sofia Kenin (45900, a piąte miejsce okupuje Ukrainka Elina Switolina (4580). Dzięki zachowaniu punktów za ubiegłoroczny triumf w Indian Wells szóstą pozycję w Top 10 utrzymała lecząca od wielu tygodni kontuzje Kanadyjka Bianca Andreescu (4555). Cztery pozostałe miejsca zajęły: Holenderka Kiki Bertens (4335), Szwajcarka Belinda Bencic (4010), Amerykanka Serena Williams (3915) i Japonka Naomi Osaka (36250.

Sport przegrywa z wirusem Covid-19

Koronawirus w coraz większym stopniu wpływa na sportowy kalendarz. Włoski rząd w poniedziałek zawiesił do 3 kwietnia wszelkie rozgrywki sportowe w tym kraju, a tego dnia do listy odwołanych wielkich zawodów dołączył turniej w Indian Wells, piąta pod względem znaczenia, po Wimbledonie, French Open, US Open i Australian Open tenisowa impreza na świecie.

Premier Włoch Giuseppe Conte zaakceptował w miniony poniedziałek rozwiązanie zaproponowane przez Włoski Komitet Olimpijski (CONI) i zatwierdził decyzję o odwołaniu wszystkich wydarzeń sportowych na terenie kraju do 3 kwietnia. Ma to oczywiście związek z epidemią koronawirusa, która na Półwyspie Apenińskim zbiera największe w Europie śmiertelne żniwo. Z powodu koronawirusa zmarło tam już ponad 400 osób. Decyzja włoskich władz nie dotyczy jednak międzynarodowych rozgrywek, w których udział biorą włoskie kluby i reprezentacje, czyli m.in. rozgrywek Ligi Mistrzów piłkarzy nożnych i siatkarzy.
Ale dla krajowych rozgrywek ligowych w tych dyscyplinach sportu zawieszenie rywalizacji do kwietnia to poważny problem, bo trudno będzie znaleźć wolne terminy dla przełożonych meczów, przede wszystkim z powodu czerwcowych mistrzostw Europy. Włoska federacja piłkarska rozważa nawet zakończenie rozgrywek i uznanie ich za nieodbyte, bo kluby nie chcą grać przy pustych trybunach. Włochy to w tej chwili największe ognisko koronawirusa w Europie i czwarte na świecie. Według najnowszych danych, liczba śmiertelnych ofiar dochodzi już do pół tysiąca, a zakażonych liczy się już w setkach tysięcy.
Imprezy sportowe odwołuje się już jednak nie tylko w Chinach, Japonii czy w Europie, lecz także za oceanem. W nocy z niedzieli na poniedziałek organizatorzy prestiżowego turnieju tenisowego w Indian Wells w USA ogłosili, że z powodu zagrożenia koronawirusem odwołują zawody. „Zdrowie i bezpieczeństwo fanów, graczy, wolontariuszy, sponsorów, pracowników, sprzedawców i wszystkich osób zaangażowanych w to wydarzenie było dla nas najważniejsze” – stwierdził dyrektor turnieju w Indian Wells Tommy Haas.
Błyskawiczny rozwój epidemii zaskakuje nie tylko organizatorów poszczególnych imprez, ale przede wszystkim światowe organizacja zarządzające sportem. Typoweym przykladem są tu tenisowe WTA, ATP i ITF. Owszem, w kwestiach podstawowych jeszcze jakoś sobie radzą, czego dowodzą wydane zalecenia: podczas turniejów należy ograniczać do minimum kontakt zawodników z osobami pracującymi przy turnieju oraz fanami. Z tego względu gracze zostali zobowiązani sami nosić swoje ręczniki czy napoje, a dzieci po podawania piłek mają korzystać z rękawiczek. Ponadto tenisiści zostaną pouczeni, aby po meczach czy treningach nie podawać części swojego ubioru czy sprzętu kibicom.
Nie rozwiązały natomiast problemu jaki powstał po odwołaniu turnieju w Indian Wells. Wszyscy uczestnicy tej imprezy stracili punkty rankingowe, wśród nich m.in. Polacy – Hubert Hurkacz, który przed rokiem doszedł tu do ćwierćfinału Magda Linette za dojście do II rundy oraz Iga Świątek za drugą rundę eliminacji. A rankingi w tenisie to 52-tygodniowy system uaktualnianych co tydzień zestawień, od którego jak na razie nie ma wyjątków, bo WTA i ATP nie zdążyły jeszcze zareagować, choc powinny od razu zamrozić ranking. Kolejny wielki turniej po Indian Wells, w Miami, też jest zagrożony, a potem tenisowa kawalkada zjedzie na cykl zawodów w Europie, którym też grozi odwołanie.
W takim bałaganie system rankingowy przestanie być sprawiedliwy, a przecież na jego podstawie dokonuje się też kwalifikacji olimpijskich. Żeby zagrać na igrzyskach w singlu, trzeba do 8 czerwca być w rankingu ATP/WTA najniżej na 56. miejscu. Jeśli odwołane zostaną kolejne turnieje, szans na poprawienie swojej pozycji w rankingu może być bardzo mało. Na ten moment na igrzyska pojechaliby Hurkacz (29. ATP), Linette (36. WTA) i Świątek (49. WTA), lecz jeśli do czerwca z powodu odwoływanych turniejów stracą dużo punktów, może być z tym różnie.

Hurkacz i Linette wciąż są najlepsi w Polsce

W najnowszych rankingach WTA i ATP w hierarchii polskich tenisistek i tenisistów nie zaszły zmiany. Wśród pań nadal rakietą numer 1 jest Magda Linette, chociaż spadła z 33. na 36. miejsce, zaś wśród panów „jedynką” mimo niepowodzenia w Dubaju jest niezmiennie Hubert Hurkacz, sklasyfikowany na 29. pozycji.

Pozycję rakiety numer 2 wśród polskich tenisistek utrzymała Iga Świątek która odzyskała najwyższą w karierze 48. lokatę. 18-letnia warszawianka, podobnie jak Magda Linette, w ubiegłym tygodniu uczestniczyła w turnieju WTA Premier 5 w katarskiej Dosze. W odróżnieniu od swojej starszej koleżanki, która zmagania zakończyła już I rundzie, Świątek wygrała jeden mecz i dzięki temu awansowała z 50. na 48. pozycję na światowej liście.
W następnym tygodniu obie nasze najlepsze zawodniczki zagrają w turnieju w Indian Wells. Liderką rankingu WTA pozostała Australijka Ashleigh Barty, która utrzymała dużą przewagę punktową nad druga w zestawieniu Rumunką Simoną Halep oraz trzecią Czeszką Karoliną Pliskovą. Kolejne miejsca w Top 10 zajmuja: 4. Kandyjka Bianca Andreescu, 5. Amerykanka Sofia Kenin, 6. Holenderka Kiki Bertens, 7. Ukrainka Jelija Switolina, 8. Szwajcarka Belinda Bencić, 9. Amerykanka Serena Williams i 10. Japonka Naomi Osaka. Na 11. pozycję przesunęła się mistrzyni turnieju w Katarze Białorusinka Aryna Sabalenka.
W drugiej setce rankingu plasują się dwie kolejne polskie tenisistki – Katarzyna Kawa zajmuje 121. miejsce, a Magdalena Fręch 169. Kolejne dwie zawodniczki znajdują się w trzeciej setce – to zajmująca 229. lokatę Maja Chwalińska i 265. na liście Urszula Radwańska.
W rankingu ATP pozycję lidera utrzymał Serb Novak Djoković, drugi jest Hiszpan Rafael Nadal, natomiast po raz pierwszy w karierze na trzecie miejsce wspiął się Austriak Dominic Thiem, który wyprzedził Szwajcara Rogera Federera. Kolejne miejsca w Top 10 światowej listy tenisistów zajmują: 5. Rosjanin Daniił Miedwiediew, 6. Grek Stefanos Tsitsipas, 7. Niemiec Alexander Zverev, 8. Włoch Matteo Berrettini, 9. Francuz Gael Monfils i 10. Belg David Goffin.
Hubert Hurkacz, choć nie obronił 90 punktów wywalczonych w ubiegłym sezonie w Dubaju, to jednak awansował z 30. na 29. pozycję. W tej chwili wrocławianin jest jedynym naszym tenisistą w Tom 100 światowej listy. Zmagający się wciąż z kontuzją Kamil Majchrzak spadł ze 107. na 108. lokatę. Trzecvią rakietą w Polsce wśród panó jest obecnie Kacper Żuk, który po dotarciu do półfinału challengera w Calgary awansował na 302. miejsce.
Na czele rankingu deblistów pozostał Kolumbijczyk Robert Farah, który wspólnie ze swoim rodakiem Juanem Sebastianem Cabalem doszedł do finału turnieju w Acapulco, w którym lepsi okazali się Łukasz Kubot i Marcelo Melo. Polak i Brazylijczyk dzięki tej wygranej przesunęli się na światowej liście na piątą pozycję, którą zajmują ex aequo.

48 godzin sport

Zmarł filar Górnika Zabrze
Stefan Floreński, 11-krotny reprezentant Polski i legendarny obrońca Górnika Zabrze, zmarł w poniedziałek 24 lutego w wieku 86 lat. Urodzony 17 grudnia 1933 roku w Gliwicach piłkarz karierę zaczął w klubie Orzeł (później Górnik) Sośnica, z którego przeszedł do Górnika Zabrze. W barwach zabrzańskiego klubu w latach 1957-71 zanotował 258 występów w ekstraklasie, w których zdobył dwie bramki. Z Górnikiem wywalczył dziewięć tytułów mistrza Polski i pięć razy zdobył z nim Puchar Polski. Zagrał też w 1970 roku finale Pucharu Zdobywców Pucharów przeciwko Manchesterowi City. Przez 15 lat tworzył ze Stanisławem Oślizło najlepszą parę stoperów w polskiej lidze. Na zakończenie bogatej kariery do 1973 roku występował jeszcze w Górniku Wesoła, który po fuzji przekształcił się w GKS Tychy. W latach 1957-1968 rozegrał 11 meczów w reprezentacji Polski. Floreński był w reprezentacji olimpijskiej na igrzyska 1960 roku w Rzymie, ale nie wystąpił w żadnym meczu.

Fabiański pomógł Liverpoolowi
W kończącym 27. kolejkę Premier League poniedziałkowym meczu FC Liverpool pokonał na swoim stadionie West Ham United 3:2. Tym zwycięstwem ekipa „The Reds” nie tylko umocniła się na prowadzeniu, lecz także wyrównała rekord 18 zwycięstw z rzędu w angielskiej ekstraklasie, ustanowiony w sezonie 2017/2018 przez Manchester City. W bramce West Hamu tym razem nie popisał się Łukasz Fabiański, który popełnił błędy przy golach Georginio Wijnalduma i Mohameda Salaha, za co angielskie media obarczyły go całą winą za porażkę „Młotów”. West Ham zjechał w tabeli do strefy spadkowej, ale ma jednak tylko jeden punkt straty do zajmującego pierwszą bezpieczną lokatę zespołu Aston Villi.

Przypomniał o sobie Kądzior
Damian Kądzior strzelił gola dla Dinama Zagrzeb w wygranym 3:2 meczu 23. kolejki chorwackiej ekstraklasy z Interem Zapresić. Była to jego siódma ligowa bramka w tym sezonie. Kądzior rozegrał całe spotkanie. 27-letni pomocnik przeszedł do ekipy z Zagrzebia latem 2018 roku z Górnika Zabrze. Ma na koncie cztery występy w reprezentacji Polski i jedną zdobytą bramkę.

Wyróżnienie dla gracza Vive
Obrotowy PGE Vive Kielce Artiom Karalek został wybrany do najlepszej siódemki 13. kolejki fazy grupowej Ligi Mistrzów. Białorusin był najskuteczniejszym zawodnikiem polskiej drużyny w meczu z Motorem Zaporoże (33:26). To już ósme tego typu wyróżnienie dla zawodnika kieleckiego zespołu w obecnej edycji Ligi Mistrzów. Cztery razy do najlepszej siódemki kolejki wybierany był już niemiecki bramkarz Andreas Wolff, dwukrotnie hiszpański rozgrywający Alex Dujshebaev, a raz chorwacki rozgrywający Igor Karacić. Oprócz Karaleka w najlepszej siódemce 5. kolejki znaleźli się: bramkarz Arpad Sterbik (Telekom Veszprem), lewoskrzydłowy Andrej Jurynok (Mieszkow Brześć), lewy rozgrywający Ante Kuduz (Dinamo Bukareszt), środkowy rozgrywający Ante Gadza (PPD Zagrzeb), prawy rozgrywający Jure Dolenec (FC Barcelona Lassa), prawoskrzydłowy Nikita Waliupow (Mieszkow).

Wyróżnili Lewego po raz siódmy
Robert Lewandowski po raz siódmy w tym sezonie znalazł się w najlepszej drużynie kolejki Bundesligi, wybieranej przez magazyn „Kicker”. Polak został wyróżniony za piątkowy występ w meczu z Paderborn (3:2), w którym strzelił dwa gole. Dostał za swój występ notę „1,5”(„1” oznacza klasę światową). Na drugim biegunie znalazł się grający w Herthcie Berlin Krzysztof Piątek, któremu przyznano najgorszą z możliwych notę „6”. A tak prezentuje się najlepsza „11” kolejki: Oliver Baumann (TSG Hoffenheim) – Matthias Ginter (Borussia Moenchengladbach), Andre Hoffmann (Fortuna Duesseldorf), Dan-Axel Zagadou (Borussia Dortmund) – Nadiem Amiri (Bayer Leverkusen), Elvis Rexhbecaj (FC Koeln), Florian Kainz (FC Koeln), Renato Steffen (VfL Wolfsburg), Christopher Nkunku (RB Lipsk) – Robert Lewandowski (Bayern), Jhon Cordoba (FC Koeln).

Porażka ekipy Heynena i Leona
Zespół Vitala Heynena i Wilfredo Leona Sir Safety Perugia przegrał w finale Pucharu Włoch 2:3 z Cucine Lube Civitanova. W półfinale klubowi podopieczni belgijskiego selekcjonera reprezentacji Polski Vitala Heynena pokonali zespół Bartosza Bednorza Leo Shoes Modena 3:0. Natomiast Cucine Lube, którego barw broni Mateusz Bieniek, wygrało z Itasem Trentino 3:2. Finał był starciem dwóch najlepszych obecnie siatkarskich zespołów w Italii. Obie ekipy są naszpikowane gwiazdami światowej siatkówki. W Perugii bryluje duet Wilfredo Leon – Aleksandar Atanasijević, w Cucine Lube Osmany Juantorena i Yoandy Leal. Na parkiecie brylował Leon, który zdobył 31 punktów. W zespole zwycięzców najlepiej punktowali Osmany Juantorena (27) i Leal (23), zaś Bieniek wchodził tylko na zmiany.

Nadgorliwość USADA
Amerykański sztangista Robert Strange został zdyskwalifikowany na rok za stosowanie niedozwolonych środków – poinformowała Amerykańska Agencja Antydopingowa (USADA). W organizmie zawodnika podczas ubiegłorocznych mistrzostw świata wykryto obecność dehydroepiandrosteronu. Kara jest humorystyczna, albowiem Strange ma 83 lata, startuje w zawodach weteranów, jest po operacji zastawki serca, a steryd anaboliczny przepisał mu lekarz.

Agent prał brudne pieniądze?
Piłkarski agent Fali Ramadani, reprezentujący m.in. grającego obecnie w Manchesterze City reprezentanta Niemiec Leroy’a Sane’a, ma poważne problemy z prawem. Hiszpańscy śledczy oskarżają go o pranie brudnych pieniędzy, a także o unikania płacenia podatków. Niemieckie media już spekulują, jak to wpłynie na rozmowy Bayernu Monachium w sprawie transferu Sane. Ramadani latem ub. roku przeprowadził transferem Luki Jović do Realu Madryt, a jego klientami są także Jerome Boateng, Miralem Pjanić i Kalidou Koulibaly.

Hurkacz 30. w rankingu ATP
Serb Novak Djoković wciąż prowadzi w rankingu tenisistów ATP, zaś Hubert Hurkacz, który przegrał w 1/8 finału turnieju w Marsylii, a w miniony wtorek w I rundzie imprezy w Dubaju, spadł z 29. na 30. miejsce. Kamil Majchrzak także stracił w rankingu i zajmuje obecnie 107. lokatę.

48 godzin sport

Lekki spadek Hurkacza
Hubert Hurkacz spadł na 29. miejsce w najnowszym notowaniu rankingu ATP. To skutek znakomitej postawy Chilijczyka Cristiana Garina, który wygrał turniej ATP Tour 250 na mączce w Cordobie i wyprzedził Polaka. Wrocławianin o kolejne punkty w rankingu powalczył halowym turnieju ATP Tour 500 w Rotterdamie, ale w pierwszej rundzie trafił na wyżej notowanego Greka Stefanosa Tsitsipasa. W deblu natomiast grając w parze z Felixem Augerem-Aliassime awansował do ćwierćfinału. W I rundzie Polak i Kanadyjczyk wyeliminowali rozstawionych z numerem trzecim Holendra Wesleya Koolhofa i Chorwata Nikolę Mekticia. Także Kamil Majchrzak w najnowszym notowaniu nie utrzymał poprzedniej lokaty i ze 105. spadł na 108. miejsce. Liderem światowej listy pozostaje Serb Novak Djokovcić. Nasze najlepsze tenisistki, Magda Linette (WTA 42) i Iga Świątek (WTA 48), utrzymały swoje lokaty. Liderką rankingu WTA nadal jest Australijka Ashleigh Barty.

Zmiana trenera w Serie A
Luigi di Biagio został oficjalnie trenerem drużyny Serie A SPAL 2013 Ferrara. Zastąpił Leonarda Sempliciego, który przeszedł z tym klubem drogę od trzeciej do pierwszej ligi. Di Biagio rozegrał 31 meczów w reprezentacji Włoch, występował m.in. w Romie i Interze Mediolan. Jako szkoleniowiec nie pracował dotychczas z zespołami klubowymi. Był trenerem kadry Italii do lat 20 (2011-13) i do lat 21 (2013-19). Krótko pełnił również funkcję tymczasowego selekcjonera pierwszej reprezentacji – w dwóch meczach towarzyskich w marcu 2018 roku. W zespole SPAL występują trzej polscy piłkarze – Thiago Cionek, Arkadiusz Reca i Bartosz Salamon.

Z Chorwacji trafił do Gdańska
Lechia Gdańsk pilnie potrzebowała zapełnić lukę po odejściu Artura Sobiecha do drugoligowego tureckiego Fatih Karagümrük SK, zwłaszcza że wobec kontuzji Jakuba Araka trener Piotr Stokowiec miał do dyspozycji w linii ataku jedynie 35-letniego Portugalczyka Flavio Paixao. Gdański klub porozumiał się więc z HNK Gorica i przyspieszył ustalony już transfer 26-letniego Łukasza Zwolińskiego o pół roku. Nowy napastnik Lechii występował w chorwackim zespole o 2018 roku, rozegrał w jego barwach 54 mecze i zdobył 23 bramki. Zwolniński w Polsce grał wcześniej w Pogoni Szczecin, Arce Gdynia, Górniku Łęczna oraz Śląsku Wrocław. W ekstraklasie zaliczył dotąd 124 występów i strzelił 22 gole.

Polacy w 1/4 Pucharu Niemiec
W ćwierćfinale Pucharu Niemiec najciekawiej zapowiada się rywalizacja Bayernu Monachium (Robert Lewandowski) z Schalke 04 Gelsenkirchen. W pozostałych parach zmierzą się Union Berlin (Rafał Gikiewicz) z Bayerem Leverkusen, Eintracht Frankfurt z Werderem Brema oraz czwartoligowy 1. FC Saarbrucken z Fortuną Duesseldorf (Dawid Kownacki). Mecze zostaną rozegrane 3 i 4 marca. Finał odbędzie się 23 maja na Stadionie Olimpijskim w Berlinie. W poprzednim sezonie rozgrywki te wygrał Bayern Monachium, który w finale pokonał RB Lipsk 3:0.

Roszady w rankingach

Jak zawsze po zakończeniu wielkoszlemowego turnieju, w światowych rankingach doszło do sporych przetasowań. Wśród pań pozycję liderki utrzymała Australijka Ashleigh Barty, ale wśród panów doszło do zmiany na tronie, bo zasiadł na nim triumfator tegorocznego Australian Open Novak Djoković.

Djoković ma teraz w rankingu 9720 punktów i o 325 wyprzedza zepchniętego na drugie miejsce Hiszpana Rafaela Nadala (9395). Dla serbskiego tenisisty będzie to 276. tydzień w roli lidera rankingu ATP i jeśli utrzyma obecną formę do końca sezonu, ma szansę jeszcze w tym roku pobić rekord Rogera Federera w liczbie tygodni spędzonych na czele światowej listy. A skoro o szwajcarskim weteranie mowa, to w najnowszym notowaniu utrzymał trzecią lokatę z dorobkiem 7130 pkt. Tuż za jego plecami ulokował się finalista tegorocznego Australian Open Dominic Thiem. Austriak ma teraz na koncie 7045 pkt, a awansował na czwarte miejsce kosztem Rosjanina Daniła Miedwiediewa (5960). Kolejne miejsca w Top 10 rankingu ATP zajmują: 6. Stefanos Tsitsipas (Grecja) – 4745 pkt, 7. Alexander Zverev (Niemcy) – 3885, 8. Matteo Berrettini (Włochy) – 2905, 9. Gael Monfils (Francja) – 2700 i 10. David Goffin (Belgia) – 2555.
Z polskich tenisistów najwyżej w zestawieniu jest Hubert Hurkacz, który zajmuje obecnie najwyższa w karierze 28. lokatę (1433 pkt). Drugą rakietą wśród naszych graczy jest sklasyfikowany na 105. miejscu Kamil Majchrzak (526), a trzecią zajmujący 403. lokatę Kacper Żuk (83 pkt).
Do roszad doszło również w rankingu deblistów. Samodzielnym liderem jest od poniedziałku tymczasowo zawieszony za stosowanie dopingu Kolumbijczyk Robert Farah, który wyprzedza swojego rodaka Juana Sebastiana Cabala tylko mniejszą liczbą rozegranych turniejów. Najlepszy z Polaków, Łukasz Kubot, spadł na dziewiątą pozycję. Top 10 zamyka jego brazylijski partner Marcelo Melo.
W rankingu tenisistek pierwsze miejsce utrzymała Australijka Ashleigh Barty (8367 pkt), na drugie miejsce awansowała Rumunka Simona Halep (6101), która zepchnęła na trzecie miejsce Czeszkę Karolinę Pliskovą (5290. Największe straty zanotowała Japonka Naomi Osaka, która w Australian Open nie obroniła tytułu ni z czwartej pozycji spadła na dziesiątą. Do Top 10 z impetem awansowała natomiast triumfatorka tegorocznych zmagań na kortach w Melbourne Park Amerykanka Sofia Kenin, która z dorobkiem 4495pkt uplasowała się na siódmej pozycji. Finalistka tegorocznego Australian Open Hiszpanka Garbine Muguruza awansowała o 16 miejsc i zajmuje obecnie 16. lokatę.
Pozostałe miejsca w Top 10 rankingu WTA zajmują: 4. Ukrainka Elina Switolina (4775 pkt), 5. Szwajcarka Belinda Bencić (4675), 6. Kanadyjka Bianca Andreescu (4665), 8. Holenderka Kiki Bertens (3965), a 9. najstarsza w tym gronie 38-letnia amerykańska gwiazda Serena Williams (3915 pkt). Z czołowej dziesiątki zestawienia wypadłą natomiast Czeszka Petra Kvitova, która zajmuje obecnie 11. miejsce (3466).
Z polskich tenisistek najwyżej sklasyfikowana jest Magda Linette, która z dorobkiem 1212 pkt zajmuje 42. miejsce. O sześć lokat niżej znajduje się Iga Świątek, która po udanym występie w Australian Open awansowała z 56. na 48. pozycję. Trzecią rakietą w naszym kobiecym tenisie jest zajmująca 127. miejsce Katarzyna Kawa (485 pkt), a w Top 200 jest jeszcze 163. w zestawieniu Magdalena Fręch (362 pkt.).

Pogoda utrudnia grę w Australian Open

Mimo problemów z niekorzystną aurą, bo przez ulewne deszcze trzeba było przełożyć wiele pojedynków, rywalizacja w tegorocznym Australian Open ruszyła pełną parą. I jak w każdym wielkoszlemowym turnieju już w pierwszej rundzie sypnęło niespodziankami.

Hubert Hurkacz do tegorocznego Australian Open po raz pierwszy w turniejach Wielkiego Szlema jako zawodnik rozstawiony (z numerem 31) i z takim też, najwyższym w karierze, miejscem w rankingu ATP. 23-letni wrocławianin awans na światowej liście zawdzięczał udanemu występowi w turnieju w Auckland, w którym dotarł do półfinału. W pierwszej rundzie zmagań na kortach Melbourne Park nasz najlepszy obecnie tenisista trafił na niżej notowanego Austriaka Dennisa Novaka (ATP 99), którego miał okazję oglądać z bliska w akcji w rozegranym na początku stycznia tego roku drużynowego turnieju ATP Cup. W meczu Polska – Austria, wygranym przez biało-czerwonych 2-1, Hurkacz walczył z czwartą rakietą na świecie Dominikiem Thiemem, którego pokonał, natomiast Novak przegrał wtedy z drugą rakietą w naszej ekipie, notowanym w czwartej setce światowego zestawienia Kacprem Żukiem. Nikt zatem nie dawał Novakowi większych szans w starciu z Polakiem, któremu wielu ekspertów wróży awans do Top 10 jeszcze w tym sezonie.
Tymczasem wrocławianin nieoczekiwanie przegrał dwa pierwsze sety 6:7(4) i 1:6, ale w trzeciej partii opanował skołatane niepowodzeniem nerwy i zaczął grać już na swoim poziomie. A to w zupełności wystarczyło na pewne wygrane 6:2, 6:3, 6:4 w kolejnych trzech setach i zwycięstwo w meczu 3:2. Tak oto Hurkacz po raz pierwszy w karierze zakończył zwycięsko pięciosetowy pojedynek, co z pewnością okaże się cennym doświadczeniem na przyszłość. Nie zmienia to jednak opinii, że przeciwko Novakowi, którego do występu w Melbourne przygotował znakomity przed laty austriacki tenisista Thomas Muster, zaliczył chyba swój najgorszy występ w tym roku.
Australijczyk na drodze
W drugiej rundzie Hurkacz trafił na reprezentanta gospodarzy Johna Millmana (ATP 47), który awansował po raczej niespodziewanym zwycięstwie nad Francuzem Ugo Humbertem (ATP 43) 7:6(3), 6:3, 1:6, 7:5. Humbert tuż przed Australian Open wygrał turniej ATP w Auckland, ten sam, w którym Hurkacz doszedł do półfinału, dlatego uważano go za faworyta w starciu z Millmanem. Ale 30-letni australijski weteran, który w swoim najlepszym jak dotąd występie na kortach Melbourne Park, w 2018 roku, dotarł do trzeciej rundy, ale ma też na koncie ćwierćfinał US Open, walczył z Francuzem zawzięcie o każdą piłkę. I zapewne z nie mniejszą ambicją zagra też w środę rano polskiego czasu na Melbourne Arena, trzecim co do wielkości korcie w kompleksie Melbourne Park, przeciwko Hurkaczowi. W środę swój mecz rozegra też Iga Świątek, która zmierzy się z Węgierka Timeą Babos. O ile rzecz jasna pogoda znów nie pokrzyżuje szyków organizatorom, jak miało to miejsce w poniedziałek, gdy z powodu obfitych opadów deszczu trzeba było przenieść część meczów na następny dzień.
Przymusowa zwłoka z powodów atmosferycznych nie przysłużyła się niestety naszej najlepszej obecnie tenisistce Magdzie Linette, bo klasyfikowana obecnie na 43. pozycji w rankingu WTA poznanianka we wtorek przegrała nieoczekiwanie ze znacznie niżej notowaną Holenderką Arantxą Rus (WTA 93) 6:1, 3:6, 4:6. Polka grała z tą rywalką po raz pierwszy, ale Rus nie jest nowicjuszką. Linette w wielkoszlemowych turniejach najdalej dotarła do III rundy (w French Open 2017, Australian Open 2018 i Wimbledonie 2019). Rus do II rundy Australian Open awansowała po raz drugi (wcześniej udało jej się to w 2011 roku), a jej najlepszy wielkoszlemowy występ to awans do 1/8 finału French Open. W ubiegłym sezonie Holenderka wygrała 10 turniejów rangi ITF i dzięki temu wróciła do Top 100 rankingu WTA. Jej kolejną rywalką będzie Amerykanka Madison Keys.
Linette towarzyszką Szarapowej
Porażka Magdy Linette jest niespodzianką, ale na pewno nie sensacja. Do tej kategorii z pewnością zaliczają się jednak przegrane potyczki w pierwszej rundzie dwóch wielkich mistrzyń – Amerykanki Venus Williams (ATP 55) z niespełna 16-letnią rodaczką Cori Gauff (ATP 66) oraz Rosjanki Marii Szarapowej (ATP 145), która do głównej drabinki turniejowej dostała się dzięki tzw. dzikiej karcie, ale już w pierwszym pojedynku 33-letnia rosyjska gwiazda „poległa” w starciu z młodszą o 10 lat Chorwatką Donną Vekić 3:6, 4:6. Dla Szarapowej, triumfatorki Australian Open z 2008 roku, był to już 16. występ w tym turnieju i trzecia porażka w I rundzie (wcześniej odpadała tak wcześnie w 2003 i 2010 roku). Rosyjska tenisistka przez tą porażkę wpadnie w rankingowe tarapaty, bo nie obroni punktów za 1/8 finału sprzed roku i w najnowszym notowaniu światowej listy wypadnie Top 300.
Tytułów w singlu bronią Japonka Naomi Osaka, która w pierwszej rundzie wyeliminowała Czeszkę Marię Bouzkovą 6:2, 6:4, natomiast wśród panów Novak Djoković. Serbski tenisista w swoim pierwszym meczu pokonał Niemc Jana-Lennarda Struffa 7:6(5), 6:2, 2:6, 6:1 i było to jego 900. turniejowe zwycięstwo w karierze. Djoković jest szóstym tenisistą w historii, który osiągnął granicę dziewięciuset wygranych pojedynków w cyklu ATP. Inny z tuzów męskiego tenisa, rozstawiony z numerem 3 Szwajcar Roger Federer, który ma na koncie już sześć turniejowych triumfów na kortach Melbourne Park, tegoroczna edycję zaczął od pokonania Amerykanina Steve’a Johnsona 6:3, 6:2, 6:2. 38-letni „Il Maestro” startuje w Australian Open już po raz 21. Takim osiągnięciem nie może się pochwalić żaden inny singlista. Świetnie zaczął turniej też lider rankingu ATP Rafael Nadal. Hiszpan łatwo ograł Boliwijczyka 26-letniego Hugo Delliena 6:2, 6:3, 6:0.

Zwycięska seria Hurkacza

Hubert Hurkacz awansował do półfinału turnieju w Auckland. Rozstawiony w imprezie z numerem szóstym Polak pokonał Hiszpana Feliciana Lopeza 6:4, 6:7(11), 6:4. O finał Hurkacz zagra w piątek rano polskiego czasu z wyżej notowanym od niego Francuzem Benoitem Paire.

Nasz najlepszy obecnie tenisista pozostaje niepokonany w tym roku. Zajmujący 34. miejsce w światowym rankingu Hurkacz wygrał szósty z rzędu singlowy mecz w tym sezonie. W poprzednim tygodniu w ATP Cup pokonał trzech wyżej od siebie notowanych rywali, w tym czwartego na światowej liście Austriaka Dominika Thiema, a w tym tygodniu kontynuuje zwycięską serię w turnieju WTA w Auckland (z pulą nagród 610 tys. dolarów). Występ zaczął o zwycięstwa nad Włochem Lorenzo Sonego 7:5, 6:3, w drugiej rundzie w niespełna sto minut uporał się z nadzieją szwedzkiego tenisa Mikaelem Ymerem 6:2, 7:6(2), zaś w miniony czwartek po raz drugi w karierze zmierzył się z 61. w światowym rankingu 38-letnim Feliciano Lopezem, który w 1/8 finału wyeliminował rozstawionego z numerem 1 Włocha Fabo Fogniniego. Wcześniej nasz tenisista grał przeciwko Hiszpanowi w drugiej rundzie ubiegłorocznego turnieju w Winston-Salem, ale wtedy jego rywal skreczował, natomiast wrocławianin wygrał imprezę i jest to jego jedyny jak na razie turniejowy triumf w karierze. Co ciekawe, w finale w Winston-Salem Hurkacz pokonał Benoita Paire, aktualnie 24. na światowej liście, z którym w piątek powalczy w Auckland w 1/2 finału. Drugą parę półfinałową tworzą rozstawiony Amerykanin John Isner i Francuz Ugo Humbert.
Turniej w Nowej Zelandii jest ostatnim sprawdzianem formy przed rozpoczynającym się w poniedziałek w Melbourne wielkoszlemowym Australian Open. Hurkacz będzie jedynym Polakiem rywalizującym w turnieju singlowym, bowiem Kamil Majchrzak w ostatniej chwili wycofał się z udziału z powodu kontuzji. Dla 24-letniego tenisisty z Piotrkowa Trybunalskiego to strata, bo w Melbourne po raz pierwszy w karierze miał zagrać w turnieju Wielkiego Szlema bez eliminacji.
Wracając zaś do Hurkacza, to warto odnotować, że po raz pierwszy w karierze został rozstawiony w imprezie Wielkiego Szlema, otrzymując numer 31. Polak znalazł się zatem w elicie męskiego tenisa. Oto lista rozstawionych: Rozstawieni tenisiści: 1. Rafael Nadal (Hiszpania), 2. Novak Djoković (Seria), 3. Roger Federer (Szwajcaria), 4. Daniił Miedwiediew (Rosja), 5. Dominic Thiem (Austria), 6. Stefanos Tsitsipas (Grecja), 7. Alexander Zverev (Niemcy), 8. Matteo Berrettini (Włochy), 9. Roberto Bautista Agut (Hiszpania), 10. Gael Monfils (Francja), 11. David Goffin (Belgia), 12. Fabio Fognini (Włochy), 13. Denis Shapovalov (Kanada), 14. Diego Schwartzman (Argentyna), 15. Stan Wawrinka (Szwajcaria), 16. Karen Chaczanow (Rosja), 17. Andriej Rublow (Rosja), 18. Grigor Dymitrow (Bułgaria), 19. John Isner (USA), 20. Felix Auger-Aliassime (Kanada), 21. Benoit Paire (Francja), 22. Guido Pella (Argentyna), 23. Nick Kyrgios (Australia), 24. Duszan Lajović (Serbia), 25. Borna Ćorić (Chorwacja), 26. Nikołoz Basilaszwili (Gruzja), 27. Pablo Carreno Busta (Hiszpania), 28. Jo-Wilfried Tsonga (Francja), 29. Taylor Fritz (USA), 30. Dan Evans (W. Brytania), 31. Hubert Hurkacz (Polska), 32. Milos Raonic (Kanada).
W losowaniu przeciwników wrocławianin miał szczęście, bo jego pierwszym przeciwnikiem w tegorocznym Australian Open będzie jeden z uczestników wyłoniony w trzystopniowych kwalifikacjach.
W grze pojedynczej kobiet wystąpią dwie reprezentantki Polski. Magda Linette (WTA 43) w pierwszej rundzie zmierzy się z holenderską tenisistką Arantxą Rus (WTA 89), natomiast Iga Świątek (WTA 56) trafiła na Węgierkę Timeę Babos (WTA 86). W kwalifikacjach do głównej drabinki turniejowej wzięły udział cztery nasze tenisistki – Magdalena Fręch, Katarzyna Kawa, Maja Chwalińska i Urszula Radwańska. Niestety, wszystkie odpadły już po pierwszych meczach.
Tegoroczny Australian Open będzie rozgrywany w trudnych warunkach, bo z powodu szalejących w Australii pożarów powietrze w Melbourne jest mocno zanieczyszczone i tenisiści uskarżają się na problemy z oddychaniem. Dyrektor turnieju Craig Tiley zapewnia jednak, że impreza nie zostanie odwołana. Gdyby do tego doszło, zdarzyłoby się to po raz pierwszy od zakończenia II Wojny Światowej. Kompleks tenisowy Melbourne Park ma tylko trzy korty pod dachem.

Hurkacz zagra w Auckland

Po drużynowym ATP Cup nasz najlepszy obecnie tenisista, Hubert Hurkacz, zgłosił się do udziału w turnieju ATP 250 w nowozelandzkim Auckland. Został rozstawiony z numerem szóstym.

Po znakomitym występie w ATP Cup, w którym wygrał wszystkie trzy pojedynki singlowe, w których pokonał wyżej notowanych od siebie graczy, m. in. czwartego w światowym rankingu Austriaka Dominika Thiema, Hubert Hurkacz (ATP 37) przeniósł się do Nowej Zelandii i tam będzie szlifował formę do wielkoszlemowego Australian Open. Dla naszego tenisisty będzie to debiut w imprezie turnieju WTA 250 ASB Classic. Został w nim rozstawiony z numerem szóstym i w I rundzie trafił na Włocha Lorenzo Sonego (ATP 51). Jego rywal też ma za sobą najlepszy sezon w karierze i podobnie jak wrocławianin w 2019 roku awansował do Top 50 klasyfikacji singlistów, a w Antalyi zdobył swój premierowy tytuł w głównym cyklu. Rozgrywki 2020 rozpoczął od porażki w I rundzie w Dosze z Laslo Djere.
Hurkacz i Sonego już grali przeciwko sobie, w kwietniu 2018 roku w I rundzie turnieju w Budapeszcie i wówczas Włoch zwyciężył 6:7(2), 7:6(8), 6:4. Prócz tego, także w sezonie 2018, dwukrotnie spotkali się w challengerach. W Shenzhen wygrał Polak, a w Genui lepszy okazał się tenisista z Turynu.
Jeśli Hurkacz wygra pierwszy mecz, w 1/8 finału zagra z Francesco Tiafoe (ATP 47) bądź z kwalifikantem. Potencjalnym ćwierćfinałowym rywalem Polaka może być rozstawiony w Auckland z numerem 1 Włoch Fabio Fognini (ATP 12). Włoch w I rundzie ma wolny los, a rywalizację rozpocznie pojedynkiem ze zwycięzcą meczu dwóch hiszpańskich graczy – Feliciano Lopeza i Pablo Andujara. Oprócz Fogniniego w nowozelandzkim turnieju zagra jeszcze czterech tenisistów z Top 20 światowej listy – Kanadyjczyk Denis Shapovalov (ATP 14), Rosjanin Karen Chaczanow (ATP 17) i Amerykanin John Isner (ATP 19).
Tytułu broni Amerykanin Tennys Sandgren. Zwycięzca turnieju otrzyma 250 punktów do rankingu i 91,6 tys. dolarów.

Żuk zaszalał w ATP Cup

Nasi tenisiści zakończyli swój udział w pierwszej edycji ATP Cup w fazie grupowej, ale swojego występu nie muszą się wstydzić. Przegrali po 1:2 z Argentyną i Chorwacją, lecz w ostatnim spotkaniu pokonali 2:1 Austrię. Rewelacyjnie spisał się niepokonany w trzech meczach Hubert Hurkacz, ale największą sensację sprawił 21-letni Kacper Żuk.

Jeszcze kilka tygodni temu nawet wytrawni kibice tenisa niewiele wiedzieli o Kacprze Żuku, poza tym, że pochodzi z Nowego Dworu Mazowieckiego, ma 20 lat i w rankingu ATP plasuje się pod koniec czwartej setki. On sam też nie był pewny swoich szans w zawodowym tenisie, bo poważnie rozważał czy nie lepiej dla niego będzie podjąć studia w Stanach Zjednoczonych. Nad ofertą Marcina Matkowskiego, który zaproponował mu miejsce w reprezentacji Polski na turniej ATP, jednak się nie zastanawiał, tylko przyjął ją w ciemno. I tak trafił do jednej drużyny z najlepszymi obecnie polskimi tenisistami – Łukaszem Kubotem, Hubertem Hurkaczem i Kamilem Majchrzakiem. Wraz z nim w roli rezerwowego znalazł się też kończący właśnie wiek juniora Wojciech Marek. „Zakwalifikowanie się do kadry Polski uważam za swój ogromy sukces, ale jestem realistą. Na jeden mecz w ATP Cup składają się dwa spotkania w grze pojedynczej i jedno w grze podwójnej. W singlu zagrają na pewno Hubert i Kamil, a w deblu Łukasz z Hubertem, bo jak wiadomo obaj szykują się do wspólnego występu na igrzyskach w Tokio. Mam więc niewielką szansę na występ, ale nawet jeśli nie zagram, to będę mógł spędzić potrenować z najlepszymi polskimi zawodnikami i przyjrzeć się jak grają tacy legendarni gracze, jak Novak Djoković i Rafael Nadal. Te dwa tygodnie to będzie dla mnie ogromne przeżycie” – mówił przed wyjazdem do Australii Kacper.

Powołania do narodowej drużyny Żuk otrzymał w listopadzie ub. roku, gdy był trzecią rakietą w Polsce w singlu, ale po ATP Cup przymierzał się do wyjazdu do USA na studia. „Mam stamtąd oferty i mógłbym łączyć studia z grą w zespole uniwersyteckim. Nie ma co ściemniać, młody tenisista z Polski musi mieć w życiu plan B i zadbać o swoje wykształcenie, jeśli ma trudności z przebiciem się do światowej czołówki” – tłumaczy swoje motywacje Żuk. I dodaje: „W Stanach dostałbym opiekę trenerską i miałbym świetne warunki do treningu, ale nie miałbym gwarancji rozgrywania turniejów przez cały rok. To byłoby pięć albo sześć turniejów w trakcie roku akademickiego i potem kilka turniejów latem. Bardzo trudno jest w takim przypadku poprawiać swoją lokatę w światowym ranking”.

Tenisista Legii Warszawa nie pojawił się w polskiej kadrze bez powodu. To jeden z najbardziej utalentowanych zawodników młodego pokolenia. Jako junior dotarł m. in. do półfinału Australian Open w deblu (w 2017, w parze z Alexeiem Popyrinem). Najwyżej sklasyfikowany w juniorskim rankingu ITF był na 21. pozycji (7 marca 2016). W kategoriach młodzieżowych regularnie zdobywał tytuły mistrza kraju, a w grudniu ubiegłego roku zdobył w Bytomiu mistrzostwo Polski seniorów w hali. Na arenie międzynarodowej też notował, skromne bo skromne, ale jednak jakieś pierwsze sukcesy – w 2019 roku zwyciężył w trzech turniejach singlowych rangi ITF i trzech deblowych w parze z Janem Zielińskim. W rankingu ATP wspiął się w listopadzie na 446. pozycję w singlu i na 365. w grze podwójnej. Dzięki temu zarobił 22 086 tys. dolarów, a także zasłużył na wsparcie grupy LOTOS, sponsora Polskiego Związku Tenisowego oraz zacieśnił współpracę z agencją sportową WSG, która do niedawna pilotował też karierę Igi Świątek. Nie ulega jednak kwestii, że Kacepr Żuk wciąż jest na takim etapie tenisowej kariery, na którym zawodnik więcej wydaje niż zarabia.

Pierwszy mecz biało-czerwonych w ATP Cup, z Argentyną, Żuk w całości obejrzał z trybun, bo zgodnie z jego przewidywaniami w singlu zagrali Hurkacz z Majchrzakiem, a w deblu Kubot z Hurkaczem. Sytuacja zmieniła się przed potyczką z Chorwacją, bowiem Majchrzakowi przytrafiła się lekka kontuzja i nie chcąc ryzykować jej pogłębienia w przededniu startu w wielkoszlemowym Australian Open, zrezygnował z gry. Szef i trener polskiej ekipy Marcin Matkowski postanowił wtedy, że w miejsce Majchrzaka wystąpi właśnie Żuk.

Jeśli był to skok na głęboka wodę, do na bardzo głęboką, bo po drugiej stronie kortu naprzeciwko Żuka stanął triumfator US Open z 2014 roku Marin Cilić, obecnie sklasyfikowany co prawda na 38. miejscu w rankingu ATP, ale to wciąż o ponad 400 miejsc wyżej od młodszego o ponad dekadę Polaka. Chorwacki gwiazdor musiał być nielicho zaskoczony napotykając ze strony kompletnie mu nieznanego rywala zacięty opór. Ostatecznie wygrał 7:6(8), 6:4, ale musiał się nieźle napocić.
Po takim meczu Matkowski nie miał już żadnych obaw, żeby wystawić Żuka do gry także w spotkaniu z Austrią. W starciu z zajmującym obecnie 105. miejsce w rankingu Dennisem Novakiem Kacper zagrał wybornie i wygrał 5:7, 7:6(3), 6:3, zapewniając zwycięstwo polskiej drużynie. Jeśli umie już tak dużo, to powinien już w tym roku dołączyć do Hurkacza i Majchrzaka w Top 100 światowej listy. Trzymajmy za niego kciuki.