Australian Open 2021: Świątek awansowała, Hurkacz nie dał rady

Z trójki reprezentantów Polski w grze pojedynczej, do drugiej rundy wielkoszlemowego Australian Open awansowała jedynie Iga Świątek, która w dwóch setach wyeliminowała Holenderkę Arantxę Rus. Nie popisali się natomiast obaj nasi singliści – Hubert Hurkacz odpadł po porażce ze Szwedem Mikaelem Ymerem, a Kamila Majchrzaka z turnieju wykosił Serb Miomir Kecmanović.

Rozstawiona w turnieju z numerem 15. Świątek w pierwszej rundzie trafiła na Holenderkę Arantxę Rus, którą w trwającym 76 minut pojedynku pokonała 6:1, 6:3. Tym samym polska tenisistka zrewanżowała się sklasyfikowanej obecnie na 77. pozycji rywalce za ubiegłoroczną porażkę w pierwszej rundzie turnieju WTA w Rzymie, który poprzedzał wielkoszlemowy French Open zakończony jak wszyscy pamiętamy wielkim triumfem Świątek. Warszawianka zaczęła mecz z impetem i po 12 minutach prowadziła już 3:0, a cał partię po 32 minutach wygrała 6:1. W drugim secie Holenderka była skuteczna tylko na początku i ostatecznie przegrał 3:6.
Przed rokiem warszawianka na kortach w Melbourne odpadła w 1/8 finału. W US Open dotarła do trzeciej rundy, a w turnieju French Open sięgnęła po historyczny dla polskiego tenisa tytuł. Co ciekawe, w imprezach pod szyldem WTA nie odnotowała tak dobrych rezultatów jak w Wielkim Szlemie. „Nie wiem, dlaczego lepiej mi idzie w turniejach wielkoszlemowych. Może to kwestia przygotowań, może to po prostu idealny dla mnie czas na grę? Ale moim celem jest dobrze wypadać w każdym turnieju. Na razie jednak jest tak, chociaż nie powinno, że bardziej sprężam się w Wielkim Szlemie, bo mam w głowie zakodowane, że są to najważniejsze zawody w sezonie” – podsumowała Świątek na pomeczowej konferencji prasowej.
Dorwać Camilę Giorgi
Warszawianka została przed tegorocznym turniejem na kortach Melbourne Park zaliczona do grona faworytek, głównie jednak dlatego, że ma na koncie wielkoszlemowy tytuł. Ale tenisowi eksperci do najpoważniejszych kandydatek do zwycięstwa zaliczają Australijkę Ashleigh Barty (liderka rankingu WTA w pierwszej rundzie rozgromiła reprezentantkę Czarnogóry Dankę Kovinić 6:0, 6:0), Amerykankę Serenę Williams, Japonkę Naomi Osakę, Hiszpankę Garbine Muguruzę i Rumunkę Simonę Halep, ale duże szanse na triumf dają też Ukraince Jelinie Switolinie i broniącej tytułu Amerykance Sofii Kenin.
Na razie jednak Iga Świątek ma na głowie pojedynek w II rundzie z Camilą Giorgi. To znacznie bardziej wymagająca rywalka od Rus, bo 29-letnia włoska tenisistka, chociaż w tej chwili w wyniku regresu formy zajmuje w rankingu WTA dopiero 79. lokatę, to ma wielkie doświadczenie i styl gry, który nie odpowiada naszej tenisistce. Giorgi uwielbia uderzać piłki z całą mocą, a jeśli ma swój dzień, to samymi serwisami potrafi doprowadzić do frustracji każdą tenisistką z Top 100 światowego rankingu. Warto przypomnieć, że piłka po jej podaniach często przekracza 200 km/h. Ma też jednak uzasadnioną opinię zawodniczki chimerycznej i nieobliczalnej, przez co trudno jest jej utrzymać wysoką dyspozycję czasem nawet w jednym meczu, a c o dopiero w turnieju czy całym sezonie. Niewiadomą jest też forma fizyczna włoskiej tenisistki. W poprzedzającym Australina Open turnieju w Melbourne musiała skreczować w pojedynku z Sofią Kenin z powodu kontuzji mięśnia przywodziciela, a w I rundzie wielkoszlemowej imprezy wyszła na mecz z reprezentantką Kazachstanu Jarosławą Szwiedową z bandażem na nodze. Nie przeszkodziło jej to jednak wygrać pewnie 6:3, 6:3. Świątek dobrze pamięta ostatnie spotkanie z Giorgi. „Nasz mecz z 2019 roku był dla mnie bardzo trudny, bo wtedy po raz pierwszy spotkałam się z rywalką, która potrafi tak mocno uderzać. Na szczęście od tego czasu poczyniłam postępy i jestem lepiej przygotowana. Mam jednak świadomość, że w środę czeka mnie trudny pojedynek, bo Camila potrafi grać na najwyższym poziomie” – przyznała szczerze Polka w jednym z wywiadów. Dla przypomnienia – dwa lata temu Świątek i Giorgi trafiły na siebie także w II rundzie Australian Open. Warszawianka przegrała wtedy gładko 2:6, 0:6, ale miała wtedy ledwie 17 lat i był to jej debiutancki występ w turnieju głównym Wielkiego Szlema. A od tego czasu w jej karierze wiele się przecież zmieniło.
Jeśli Świątek wyeliminuje Giorgi, to w trzeciej rundzie czeka ją pojedynek z Francuzką Fioną Fero lub reprezentantką Kazachstanu Jeleną Rybakiną, natomiast w IV rundzie może trafić na żądną rewanżu za French Open wiceliderkę rankingu WTA Simonę Halep.
„W Paryżu Iga zrobiła historyczny wynik, ale niech się nam nie wydaje, że Wielkie Szlemy wygrywa się codziennie. W tenisie nikt poza Sereną Williams, Federerem, Nadalem czy Djokoviciem nie startuje w nich z myślą, że je wygra. A wynik Igi w Australin Open sprzed roku, czwarta runda, zostanie z nią w rankingu WTA jeszcze przynajmniej przez rok. Jeśli w tym roku zajdzie dalej, to będzie duży bonus, ale jeśli jej się to nie uda, punkty i tak zachowa” – podkreślił trener 19-letniej warszawianki Piotr Sierzputowski.
Szwed okazał się lepszy
Na pierwszej rundzie swoją tegoroczną przygodę z Australian Open zakończyli natomiast obaj nasi reprezentanci w grze pojedynczej. O ile porażkę Kamila Majchrzaka z 21-letnim Serbem Miomirem Kecmanoviciem (ATP 42) 2:6, 4:6, 3:6 trudno uznać za sensację, bo piotrkowianin daleki jest od swojej najlepszej formy i zajmowane przez niego aktualnie 109. miejsce w rankingu tylko to potwierdza.
Zdecydowanie większym rozczarowaniem jest przegrana Huberta Hurkacza z dużo niżej notowanym 22-letnim Szwedem Mikaelem Ymerem 6:3, 3:6, 6:3, 5:7, 3:6. Sklasyfikowany obecnie na 30. pozycji w rankingu wrocławianin zdawał się być w wysokiej formie, co potwierdził w czasie styczniowych startów w USA i w rozegranym w Melbourne turnieju ATP 250, w którym doszedł do ćwierćfinału. Porażka z notowanym na 95. miejscu światowej listy szwedzkim tenisistą została uznana przez znawców tego sportu za sensację, bo Hurkacz przez Australian Open był wymieniany w gronie graczy zdolnych do zamieszania w zdominowanej przez weteranów czołówce. Z „mieszaniem” Polak będzie jednak musiał poczekać do następnych wielkoszlemowych turniejów.
Na pocieszenie został mu jeszcze udział w grze podwójnej. W deblowym turnieju Australian Open zagra w parze z Kanadyjczykiem Felixem Augerem-Aliassime, a ich przeciwnikami w I rundzie będą Brytyjczycy, bracia Ken i Neal Skupscy. W deblowej rywalizacji zobaczymy też Łukasza Kubota, który w tym sezonie będzie występował w parze z Holendrem Wesleyem Koolhofem. Kubot i Koolhof zostali rozstawieni w turnieju z numerem 4. i w I rundzie zmierzą się z Urugwajczykiem Arielem Beharem i Ekwadorczykiem Gonzalo Escobarem. Deblowe potyczki z udziałem Kubota i Hurkacza odbędą się w środę 10 lutego.

Bałagan przed Australian Open

Organizatorzy międzynarodowych mistrzostw Australii postanowili, że w pierwszym dniu odbędą się mecze z górnej połówki singla mężczyzn i dolnej połówki singla kobiet. Taki rozstaw gier oznaczał, że Iga Świątek i Kamil Majchrzak swoje pojedynki musieli stoczyć już w poniedziałek, a w turniejach poprzedzających Australian Open sypnęło walkowerami.

Z powodu opóźnień w programie turniejów poprzedzających Australian Open, spowodowanych przez jeden pozytywny test na Covid-19 u osoby pracującej w Grand Hyatt Hotel, jednym z hoteli, w którym ulokowani zostali tenisiści i sędziowie biorący udział w tenisowych imprezach, w czwartek zawieszono wszelkie rozgrywki, co kompletnie zdewastowało terminarz gier. Kilka tenisistek oddało swoje mecze walkowerem, albo zgłosiły kontuzje – w ten sposób zrezygnowały z walki o zwycięstwo m.in. Amerykanka Serena Williams, Japonka Naomi Osaka i Białorusinka Wiktoria Azarenka. W tej sytuacji finały turniejów Gippsland Trophy i Yarra Valley Classic przesunięto na niedziel, a w Grampians Trophy zrezygnowano z rozgrywania spotkania finałowego i wszystkim półfinalistkom przyznano punkty i nagrody pieniężne przewidziane dla finalistek. A ten akurat turniej wprowadzono do kalendarza dodatkowo z myślą o zawodniczkach, które po przybyciu do Australii musiały poddać się surowej kwarantannie. Spowodowane to było pozytywnymi wynikami testów na COVID-19 wśród uczestników lotów czarterowych na antypody.
Iga Świątek w poniedziałek w nocy zmierzyła się z Holenderką Arantxą Rus, natomiast Kamil Majchrzak w pierwszej rundzie trafił na Serba Miomira Kecmanovicia. Trzeci z naszych singlistów, Hubert Hurkacz, swój pierwszy pojedynek w turnieju stoczy we wtorek, a jego rywalem będzie Szwed Mikael Ymer.

W Melbourne Park Hurkacz bryluje w singlu i deblu

Na kilka dni przed startem Australian Open tenisowe życie na kortach kompleksu Melbourne Park na chwilę zamarło. Powodem był pozytywny wynik testu na obecność Covid-19 u pracownika jednego z hoteli, w którym zakwaterowano uczestników turnieju. 160 tenisistek i tenisistów natychmiast odizolowano, a toczące się rozgrywki wstrzymano do piątku. Z Polaków uczestniczy w nich jeszcze tylko Hubert Hurkacz.

W środę służby medyczne stanu Wiktoria poinformowały, że pozytywny wynik testu na COVID-19 otrzymał 26-letni mężczyzna pracujący w Grand Hyatt Hotel. W związku z tym w izolacji znalazło się 507 osób, w tym 160 zawodniczek i zawodników, którzy byli w tym hotelu. Całej tej grupie wykonano testy, ale ich wyniki miały być znane dopiero w piątek, zatem działacze Tennis Australia podjęli decyzję o zawieszeniu wszystkich zaplanowanych na czwartek meczów na kortach Melbourne Park. W tej sytuacji na piątek przełożono też losowanie drabinki turniejowej Australian Open, a nawet pojawiły się plotki, iż organizatorzy rozważają przesunięcie terminu rozpoczęcia wielkoszlemowej imprezy o kilka dni. Plotki te zdementował jednak dyrektor turnieju Craig Tiley. „Jesteśmy całkowicie przekonani, że Australian Open ruszy w poniedziałek. Ostatnie wyniki testów mamy otrzymać w czwartek wieczorem. Oceniamy, że prawdopodobieństwo wystąpienia koronawirusa uczestników jest bardzo niskie, spodziewamy się więc negarywnych wyników wszystkich testów, a jeśli się to potwierdzi, to od piątku znów będzie można bez przeszkód kontynuować trwające obecnie turniejowe rozgrywki w Melbourne Park oraz organizować zajęcia treningowe. Będziemy mieli na to wszystko trzy dni i tyle czasu powinno wystarczyć” – stwierdził Tiley.
W grupie odizolowanych zawodniczek znalazła się między innymi zakwaterowana w Grand Hyatt Hotel Iga Świątek. Mistrzyni French Open 2020 musiała cierpliwie czekać w swoim apartamencie na wynik testu, miała więc dużo wolnego czasu na przeanalizowanie swojej nadspodziewanie łatwej przegranej 4:6, 2:6 w trzeciej rundzie turnieju Gippsland Trophy z niżej notowaną w rankingu Rosjanką Jekateriną Aleksandrową (WTA 33). Dla 19-letniej polskiej tenisistki był to dopiero drugi w tym roku występ w oficjalnym meczu. W poprzedniej rundzie wyeliminowała Słowenkę Kaję Juvan pokonując ją po 96 minutach gry 2:6, 6:2, 6:1. Rosyjska tenisistka w drugiej rundzie też nie miała łatwo, bo musiała stoczyć także trzysetowy bój ze Słowaczką Anną Karoliną Schmiedlovą (4:6, 6:4, 6:2)
Świątek w starciu z Aleksandrową trzymała poziom tylko do stanu 2:2 w pierwszym secie, ale potem Rosjanka uzyskała przewagę, którą utrzymała do końca. Nasza zawodniczka nie potrafiła znaleźć recepty na agresywny styl gry Rosjanki, co powodowało w jej grze coraz większą nerwowość i kolejne błędy. Rywalka miała w tym pojedynku siedem asów i mnóstwo zdobytych punktów po swoim podaniu, a Świątek nie miała w swoim arsenale takiej skutecznej broni. Zepchnięta do defensywy nie odebrała rywalce inicjatywy już do końca meczu. Aleksandrowa po 79 minutach gry zakończyła spotkanie wygrywającym serwisem.
Ten pojedynek pokazał, że nasza najlepsza w tej chwili tenisistka (WTA 17) nie jest w najwyższej formie, więc raczej nie należy oczekiwać, że w tegorocznym Australian Open odegra jakąś znaczącą rolę. Nie można też tego rzecz jasna wykluczyć, bo w rozgrywanych w Melbourne Park turniejach szybko odpadło wiele zawodniczek z Top 20, m.in. Czeszki Karolina Pliskova i Petra Kvitova, Białorusinka Aryna Sabalenka, Chorwatka Petra Martić, Brytyjka Johanna Konta.
Natomiast z dwójki szykujących się do Australian Open naszych tenisistów dobrze zapowiada się lepszy z nich, czyli Hubert Hurkacz (Kamil Majchrzak nie przeszedł nawet jednej rundy), który w turnieju Great Ocean Road Open (pula nagród 320 tys. USD) dotarł już do III rundy w singlu. Wrocławianin w pierwszej rundzie był rozstawiony i miał wolny los, a w 1/16 finału wyeliminował Duńczyka Mikaela Torpegaarda 6:4, 6:3, zaś o ćwierćfinał miał w czwartek zagrać z Urugwajczykiem Pablo Cuevasem (ATP 70). Ten pojedynek, jak wszystkie inne, przełożono na piątek. Hurkacz świetnie spisuje się też w grze podwójnej w parze z Włochem Jannikiem Sinnerem. Polsko-włoski duet w 1/8 finału sprawił wielką sensację awansując do ćwierćfinału po zwycięstwie 6:1, 6:4 nad rozstawionymi z numerem czwartym Francuzem Pierre’m-Huguesem Herbertem i Finem Henrim Kontinenem, a to są przecież czołowi debliści na świecie. Po tych wynikach można wnosić, że Hurkacz przyjechał do Melbourne świetnie przygotowany, więc może w Australian Open zajdzie wysoko.

Australian Open z kibicami

Wielkoszlemowy Australian Open 2021 zostanie rozegrany z kibicami na trybunach. W sobotę organizatorzy poznali, ilu ludzi będzie mogło przebywać na obiektach Melbourne Park w dniach 8-21 lutego.

Sytuacja epidemiczna związana z pandemią koronawirusa jest w Australii zdecydowanie lepsza, niż choćby ostatnio w Europie. Do tego stopnia, że w miniony piątek wpuszczono widzów na pokazowy turniej tenisowy w Adelajdzie i wszystko wskazuje, że kibice będą obecni też trybunach zaplanowanych na początku lutego imprez w Melbourne oraz podczas wielkoszlemowego Australian Open. W sobotę odbyła się konferencja prasowa z udziałem ministra sportu stanu Wiktoria, Martina Pakuli. Przekazał on, że dzienny limit fanów obecnych na trybunach podczas Australian Open 2021 będzie wynosić 30 tysięcy osób. Ponieważ w ostatnich pięciu dniach zawodów będzie mniej meczów, to limit zostanie zmniejszony do 25 tysięcy. To oznacza, że turniej na żywo obejrzy około 390 tysięcy kibiców, czyli mniej więcej połowa średniej liczby z lat
przed pandemią.
Większość tenisistów zakończyła już obowiązkową kwarantannę i może swobodnie poruszać się po Melbourne. Wcześniej przez dwa tygodnie od dnia przylotu do Australii mogli opuszczać swoje kwatery tylko na pięć godzin dziennie i wyłącznie po to, żeby odbyć trening, a 72 uczestników, którzy objęto tzw. twardą izolacją, bo podróżowali z osobami zakażonymi koronawirusem, nie mogło nawet opuszczać swoich hotelowych pokoi. Teraz już nie muszą przebywać w zamknięciu i choć wciąż obowiązują ich rygory protokołu sanitarnego, to mogą cieszyć się z wyjścia na spacer czy do restauracji. Od niedzieli toczy się też rywalizacja w dwóch turniejach WTA 500. Panowie zaczną zmagania od poniedziałku w imprezie ATP 250 oraz w drużynowym turnieju ATP Cup.
Wielkoszlemowy Australian Open 2021 odbędzie się w dniach 8-21 lutego. Weźmie w nim udział czworo Polaków: Iga Świątek, Hubert Hurkacz, Kamil Majchrzak i Łukasz Kubot.

Duszna atmosfera w Melbourne Park

Iga Świątek po przylocie do Melbourne uniknęła ścisłej kwarantanny i może trenować na korcie w wyznaczonych godzinach. W gorszej sytuacji są niektóre jej potencjalne rywalki, które miały pecha znaleźć się w samolocie do Australii wraz z osobami zakażonymi koronawirusem. Zgodnie z rozporządzeniem miejscowych władz przez dwa tygodnie nie mogą w ogóle opuszczać swoich hotelowych pokoi.

Ten pech spotkał ponad 70 uczestników tenisistek i tenisistów. Osoby zakwalifikowane do tzw. twardej kwarantanny są poddane ścisłej izolacji i nie mogą opuszczać swoich hotelowych pokoi. Zamknięci w czterech ścianach gracze mocno przeciwko tej decyzji protestują i domagają się złagodzenia restrykcji, podkreślając, że takie warunki utrudniają im przygotowania do turnieju. Szefowie australijskiego tenisa oraz władze stanu Wiktoria pozostają jednak głusi na te prośby. Nie przekonują ich nawet opinie ekspertów, wedle których ścisła izolacja to złamania zasady równych szans. Matt Little, trener Andy’ego Murraya, powiedział, że „twarda” kwarantanna jest zagrożeniem dla zdrowia tenisistów w perspektywie występu w Australian Open. „Właściwie to dla nich katastrofa. Szybko odzyskają większość cech z tenisowego i taktycznego punktu widzenia, ale narażenie organizmu na tak obciążającą pracę po dwóch tygodniach przymusowego odpoczynku będzie dla nich naprawdę niebezpieczne” – twierdzi Little.
Poddani ścisłej kwarantannie uczestnicy Australian Open zostaną wypuszczeni „na wolność” w pierwszych dniach lutego. Na treningi przed Australian Open będą mieć około tygodnia (turniej rozpocznie się 8 lutego). Zawodniczki i zawodnicy, mogący w tej chwili normalnie trenować, będą mieć nad nimi znaczącą przewagę, którą trudno będzie zniwelować w krótkim czasie.
Do szczęśliwców, których ominęła ścisła izolacja należy trójka naszych reprezentantów – Iga Świątek, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak. Mistrzyni French Open 2020 ćwiczy w parze z Ukrainką Eliną Switoliną. „Staram się docenić każdy moment spędzony na zewnątrz w trakcie przechodzenia kwarantanny w Melbourne. Korzystamy z każdej minuty treningu” – napisała Świątek na Instagramie.
Australian Open 2021 odbędzie się w dniach 8-21 lutego.

48 godzin sport

Świątek i Hurkacz bez wirusa
Iga Świątek (na zdjęciu) i Hubert Hurkacz znaleźli się w gronie uczestników Australian Open, którym udało im się uniknąć ścisłej kwarantanny z powodu wspólnego lotu do Australi z osobami zakażonymi COVID-19 na pokładzie. Oboje dostali zgodę na rozpoczęcie przygotowań do wielkoszlemowego turnieju z możliwością treningów na korcie. W pierwszym tygodniu treningów na korcie zawodnicy mają cały czas jednego partnera. Zajmująca 17. miejsce Świątek przyjęła propozycję Ukrainki Jeliny Switoliny (WTA 5), a 29. na liście ATP wrocławianin tworzy duet z Amerykaninem Mackenzie McDonaldem (ATP 194). Partnerem trzeciego z reprezentantów Polski uprawnionego do gry w turnieju, Kamila Majchrzaka (ATP 108), jest Francuz Corentin Moutet (ATP 80). Takiego szczęścia nie miała duża grupa tenisistek i tenisistów (w sumie ponad 70 osób), bo chociaż mieli negatywne wyniki testów, to przez fakt, że ich współpasażerami na pokładzie jednego z kilkunastu lotów czarterowych do Melbourne był ktoś z pozytywnym rezultatem badania na obecność Covid-19, zostali odesłani na tzw. twardą kwarantannę i przez dwa tygodnie mają oni całkowity zakaz opuszczania pokoju hotelowego.

Pokażą nowy bolid Alfa Romeo w Warszawie
Należący do zespołu Alfa Romeo Racing Orlen nowy bolid Formuły 1 model C41 zostanie pokazany 22 lutego w Warszawie. Będzie to pierwsza taka prezentacja w Polsce. W wydarzeniu uczestniczyć będą członkowie zespołu. Wiadomość o tym przekazało w środę do publicznej wiadomości biuro prasowe PKN Orlen.

Terminy meczów 1/8 finału piłkarskiego Pucharu Polski
Wszystkie spotkania będą transmitowane na antenach Polsatu. Mecze wyznaczone na wtorek 9 lutego: Puszcza Niepołomice – Lechia Gdańsk, godz. 14:30; Warta Poznań – Cracovia, godz. 17:30; ŁKS Łódź – Legia Warszawa, godz. 20:30. Mecze w środę 10 lutego: Pogoń Szczecin – Piast Gliwice, godz. 17:30; Raków Częstochowa – Górnik Zabrze, godz. 20:30. Mecze w czwartek 11 lutego: Chojniczanka Chojnice – Zagłębie Lubin, godz. 17:30; Radomiak Radom – Lech Poznań, godz. 20:30. Mecz we wtorek 16 lutego: Arka Gdynia – Górnik Łęczna, godz. 18:00.

Koronawirus demoluje rozgrywki w NHL
Z powodu ogniska koronawirusa w ekipie Carolina Hurricanes odwołano kolejne dwa mecze tej drużyny w lidze NHL – Z Nashville Predators i Florida Panthers. Zakażeniu uległo pięciu hokeistów i zdecydowano o zamknięciu klubowych obiektów. Najbliższy wciąż zaplanowany mecz Hurricanes ma się odbyć 27 stycznia z broniącą tytułu ekipą Tampa Bay Lightning. Sezon NHL rozpoczął się w poprzednim tygodniu. Żadnego spotkania nie rozegrali jeszcze hokeiści Dallas Stars. W teksańskim klubie tuż przed startem rozgrywek stwierdzono aż 17 przypadków zakażeń.

Piłkarze Bayernu Monachium zdominowali drużynę roku UEFA
Robert Lewandowski znalazł się w drużynie roku UEFA, którą tradycyjnie w głosowaniu za pośrednictwem strony internetowej federacji wybrali kibice. Uczestnicy plebiscytu mogli głosować na 11 z 50 nominowanych zawodników. W 2020 rok fani wybrali drużynę: Manuel Neuer (Bayern Monachium) – Joshua Kimmich (Bayern), Sergio Ramos (Real Madryt), Virgil Van Dijk (FC Liverpool), Alphonso Davies (Bayern) – Thiago Alcantara (Bayern/FC Liverpool), Leo Messi (FC Barcelona), Kevin De Bruyne (Manchester City) – Cristiano Ronaldo (Juventus Turyn), Robert Lewandowski (Bayern), Neymar (Paris Saint-Germain). „Lewy” w tym sezonie pracuje już na miejsce w drużynie roku 2021. W minioną środę w meczu 17. kolejki Bundesligi z Augsburgiem (1:0) zdobył z rzutu karnego zwycięską bramkę dla Bayernu. Było to jego 22. ligowe trafienie w 16 występie w obecnych rozgrywkach niemieckiej ekstraklasy.

Zwycięstwo Hurkacza w turnieju na Florydzie

Hubert Hurkacz wygrał drugi w swojej karierze turnieju ATP. 23-letni polski tenisista w miniona środę pokonał w finale ATP Delray Beach na Florydzie 20-letniego Amerykanina Sebastiana Kordę 6:3, 6:3. Za zwycięstwo otrzymał 31 tysięcy dolarów oraz auto marki BMW. Dzięki zdobytym punktom w najnowszym notowaniu awansuje na 28. miejsce na światowej liście. A to zapewni mu rozstawienie w Australian Open.

Hurkacz w turnieju w Delray Beach został rozstawiony z numerem czwartym, dzięki czemu miał wolny los w pierwszej rundzie. W drodze do finału pokonał kolejno Kolumbijczyka Daniela Elahiego Galana, Ekwadorczyka Roberto Quiroza, w półfinale rozprawił się z Amerykaninem Christianem Harrisonem. Z żadnym z tych zawodników Polak nie stracił nawet seta, ale też trzeba zaznaczyć, że byli to gracze spoza Top 100 światowego rankingu.
Finałowy przeciwnik Hurkacza, Sebastian Korda, jest aktualnie sklasyfikowany w rankingu ATP na 119 miejscu, ale ten 20-letni amerykański tenisista jest synem znakomitego przed laty czeskiego tenisisty Petra Kordy, który jednak zakończył sportową karierę w niesławie. Podczas kontroli dopingowej w wielkoszlemowym Wimbledonie w 1998 roku wykryto u niego nandrolon. Został zdyskwalifikowany i nie wrócił już do zawodowego tenisa. Ale zdążył zarobić na korcie ponad 10 milionów dolarów. Jeszcze jako zawodnik zamieszkał w USA, w Bradenton na Florydzie, gdzie znajduje się słynny ośrodek tenisowy. Tam też tenisowego abecadła uczył się jego syn. Cenioną tenisistką, przynajmniej w Czechosłowacji, a potem w Czechach, była też matka Sebastiana, Regina Rajchrtova. Nie wygrała co prawda żadnego turnieju WTA, ale reprezentowała Czechosłowację na igrzyskach w Seulu oraz w Pucharze Federacji, a przez pięć lat utrzymywała się w pierwszej setce rankingu WTA. Najwyżej była w 1991 roku – na 26. miejscu.
Sebastian poszedł w ślady rodziców. Ma za sobą udaną karierę juniorską, ale dopiero w poprzednim sezonie znacząco awansował w rankingu. W pojedynku z Hurkaczem nie miał jednak wiele do powiedzenia. Wrocławianin popisywał się widowiskowymi zagraniami i pewnie wygrał 6:3, 6:3. Dzięki tej wygranej awansuje na 28. miejsce w rankingu ATP i wyrówna swój najlepszy wynik w karierze z lutego 2020 roku. Teraz nasz tenisista przeniesie się do Australii, gdzie po odbyciu kwarantanny na początku lutego zagra w turnieju w Melbourne, a 8 lutego wystartuje w Australian Open. Jeszcze przed finałowym meczu w Delray Beach było wiadomo, że Hurkacz w imprezie na kortach Melbourne Park znajdzie się w grupie 32 rozstawionych graczy, bo z turnieju wycofało sie kilku wyżej od niego notowanych zawodników – Chilijczyk Cristian Garin, Szwajcar Roger Federer, Francuzi Lucas Pouille i Jo-Wilfried Tsonga oraz Amerykanin John Isner. Lista rozstawionych graczy w pierwszym w tym roku turnieju Wielkiego Szlema zostanie ustalona na podstawie notowania z 1 lutego.

Hurkacz walczy na Florydzie

Hubert Hurkacz w swoim pierwszym tegorocznym występie zasygnalizował wysoką formę. W rozgrywanym w USA turnieju ATP w Delray Beach (z pulą nagród 350 tys. dolarów) wrocławianin awansował do półfinału pokonując po drodze Kolumbijczyka Daniela Galana Riverosa 6:2, 6:2, a w 1/4 finału Ekwadorczyka Roberto Quiroza 6:4, 6:4. Zwycięstwo w drugim z wymienionych pojedynków było jubileuszowym, triumfem Hurkacza w turniejach organizowanych pod szyldem ATP.

Nasz najlepszy obecnie tenisista do występu w wielkoszlemowym Australian Open przygotowuje się w Stanach Zjednoczonych. Tam też wystartował w Delray Beach na Florydzie w turnieju rangi ATP 250. W imprezie tej Hurkacz, sklasyfikowany obecnie w światowym rankingu na 35. miejscu, został rozstawiony z numerem czwartym i dzięki temu miał wolny los w pierwszej rundzie. Jego pierwszym rywalem był 24-letni Kolumbijczyk Daniel Elahi Galan (ATP 115), którego pokonał w równo godzinę 6:2, 6:2. W ćwierćfinale Polak trafił na kolejnego gracza z Ameryki Południowej, na 28-letniego Ekwadorczyka Roberto Quiroza (ATP 293), dla którego był to pierwszy w karierze występ w 1/4 finału zawodów głównego cyklu. Wcześniej Ekwadorczyk w Delray Beach pokonał w eliminacjach Gonzalo Escobara i Viktora Galovicia, a w głównej drabince wyeliminował Noaha Rubina i Ivo Karlovicia. Hurkacz był jednak faworytem w pojedynku z Quirozem i nie zawiódł oczekiwań. Pokonał rywala w 87 minut w dwóch setach 6:4, 6:4 i mógł świętować nie tylko awans do półfinału turnieju, lecz także swoje jubileuszowe, pięćdziesiąte zwycięstwo w zawodach ATP.
We wtorkowym półfinale, który zakończył się po zamknięciu wydania, rywalem Hurkacza był reprezentant gospodarzy 26-letni Christian Harrison. Amerykański tenisista, chociaż w światowym rankingu zajmuje odległe, 789. miejsce, w Delray Beach grał wybornie, ale większy rozgłos zyskał nieodpowiedzialnym zachowaniem po wygranym pojedynku w II rundzie z najwyżej rozstawionym w turnieju Chilijczykiem Cristianem Garinem (ATP 22) 7:6, 6:2. Harrison odmówił udzielenia wywiadu na korcie gdy usłyszał, że musi założyć maseczkę ochronną. Organizatorzy ukarali go za to grzywną trzech tysięcy dolarów. Sankcja była widać wystarczająco dotkliwa, bo już w po zwycięstwie w ćwierćfinale z Włochem Gianluką Magerą Amerykanin udzielił wywiadu w masce. Harrison pierwszy raz w karierze doszedł do półfinału zawodów głównego cyklu. W drugiej parze zmierzyli się 25-letni Brytyjczyk Cameron Norrie (ATP 74) i 20-letni amerykański gracz czeskiego pochodzenia Sebastian Korda (ATP 119).
Wygłup Harrisona z odmową przestrzegania rygorystycznych procedur sanitarnych wprowadzonych z powodu nowej fali pandemii przebił w miniony poniedziałek inny z amerykańskich tenisistów, 28-letni Denis Kudla. W pojedynku I rundy rozgrywanych wyjątkowo w stolicy Kataru Dosze kwalifikacji do wielkoszlemowego Australian Open, Kudla pewnie pokonał reprezentanta Maroka Elliota Benchetrita (jeszcze w ubiegłym roku grał on dla Francji) 6:4, 6:3. Po zakończeniu spotkania pokonany zawodnik wyznał w mediach społecznościowych, że przy stanie 3:5 w drugim secie Kudla otrzymał informację o pozytywnym teście na Covid-19. Nie zgłosił jednak tego faktu sędziemu i spotkanie nie zostało przerwane. W tenisowym światku zawrzało, bo już sam fakt dopuszczenia Kudli do gry bez przedstawienia przez niego aktualnego testu na obecność koronawirusa był skandalem, ale już zatajenie wiadomości o pozytywnym wyniku badania to już był kryminał. Organizatorzy turnieju po naradzie uznali wygraną Kudli w meczu z Benchetritem, ale od razu Amerykanina zdyskwalifikowali, na czym skorzystał Australijczyk Dane Sweeny, z którym Kudla miał walczyć o awans do trzeciej rundy kwalifikacji. Oczywiście australijski gracz otrzymał walkowera.
Nawet gdyby Hurkacz wygrał turniej w Delray Beach, nie znajdzie się w gronie faworytów tegorocznego Australian Open, bo w tym wielkoszlemowym turnieju w rywalizacji mężczyzn za murowanego kandydata do zwycięstwa uważa się lidera światowego rankingu Novaka Djokovicia. Serb wygrywał w Melbourne Park już ośmiokrotnie i jest pod tym względem rekordzistą wszech czasów, a poza tym triumfował tu w dwóch ostatnich imprezach. Jesli ktoś może mu przeszkodzić w kolejnym zwycięstwie, to chyba tylko wicelider rankingu Hiszpan Rafael Nadal, trzeci na światowej liście Austriak Dominic Thiem. W dalszej kolejności wymienia się jeszcze Rosjanina Daniiła Miedwiediewa, Greka Stefanosa Tsitsipasa oraz Niemca Alexandra Zvereva.
W rywalizacji pań do faworytek media i bukmacherzy zaliczają Japonkę Naomi Osakę, Australijkę Ashleigh Barty oraz z szacunku dla dawnych dokonań Amerykankę Serenę Williams, lecz spora część tenisowych ekspertów uważa, że w tym gronie powinna się też znaleźć sensacyjna triumfatorka ubiegłorocznego French Open Iga Świątek. „Polka zakończyła 2019 rok na 61. miejscu w rankingu, a 2020 po wygranej w Paryżu na 17. Turniej w Melbourne rozpocznie spragniona gry i głodna kolejnego sukcesu. Jeśli podczas zimowej przerwy nie zatraciła formy, może pokusić się o wygrania Australian Open” – napisał w komentarzu „Sports Betting”. Co ciekawe, w medialnych spekulacjach wyżej ocenia się szanse naszej tenisistki, niż choćby Rumunki Simony Halep czy broniącej tytułu Amerykanki Sofii Kenin. Przed rokiem Świątek na kortach w Melbourne Park odpadła w czwartej rundzie po porażce z Estonką Anett Kontaveit 7:6, 5:7, 5:7.
Tegoroczny Australian Open po raz pierwszy od ponad stulecia rozpocznie się nie w styczniu, ale w lutym. Z powodu pandemii turniej zacznie się 8, a zakończy 21 lutego). Wszyscy uczestnicy zmagań będą musieli zjawić się w Melbourne już 15 stycznia i przejść dwutygodniową kwarantannę w tzw. turniejowej bańce. W sumie zatem najlepsi z stawce będą musieli spędzić w niej pięć tygodni. Ale mają o co grać, bo pula nagród wynosi w tym roku blisko 50 mln dolarów amerykański, a zwycięzcy w grze pojedynczej zgarną po 2,8 mln USD.

Zagrają w bańce na antypodach

Po długich negocjacjach z władzami australijskiej federacji tenisowej prezydent stanu Wiktoria Daniel Andrews wydał zgodę na rozegranie wielkoszlemowego Australian Open 2021 w Melbourne. Turniej został przełożony o trzy tygodnie (na 8-21 lutego) i zostanie przeprowadzony w warunkach surowego protokołu sanitarnego.

Uczestnicy Australian Open 2021 będą musieli przybyć do Australii specjalnie wyczarterowanymi samolotami w dniach 15-16 stycznia. Po przylocie mają obowiązek poddania się dwutygodniowej kwarantannie. Podczas izolacji będą mogli opuścić swój pokój hotelowy jedynie na pięć godzin na dobę i nie będą mogli mieć kontaktu z osobami spoza tzw. turniejowej bańki. Ograniczenia będą podobne do tych, jakie wprowadzono w tegorocznych wielkoszlemowych US Open i French Open.
Przed wejściem na pokład samolotu do Melbourne każdy będzie musiał przedstawić negatywny wynik testu na obecność koronawirusa. Kolejne pięć testów przejdą w Australii podczas kwarantanny. Tenisiści, którzy już w Australii będą mieć pozytywny wynik badania, otrzymają prawo do ponownego testu. Wszystko po to, aby uniknąć kontrowersji, jakie miały miejsce podczas tegorocznego French Open w Paryżu, gdzie kilku tenisistów, w tym Polka Katarzyna Kawa, nie zostało dopuszczonych do startu z powodu zakażenia Covid-19, podczas gdy testy, jakie zrobili we własnym zakresie, dały wynik negatywny.
Jeśli ktoś z przybyłych do Melbourne uzyska pozytywny wynik testu zostanie poddany izolacji. O jej zakończeniu zadecydują lokalne agendy ministerstwa zdrowia. Jeśli tenisista nie będzie mógł wystąpić w Australian Open 2021 z powodu pozytywnego wyniku testu na obecność koronawirusa, otrzyma 50 procent premii finansowej przewidzianej za udział w I rundzie turnieju, ale jego miejsce w drabince startowej zajmie gracz z listy rezerwowej.
Rząd Wiktorii zezwolił na przybycie do Australii maksymalnie 1000 osób związanych z turniejem. Tenisiści mający pewne miejsce w obsadzie Australian Open 2021 oraz debliści z czołowej dziesiątki rankingów, będą mogli zabrać dwóch członków sztabu, pozostali tylko jednego. Każdy gracz może poprosić o powiększenie składu swojej ekipy do trzech osób, ale zgodę na to otrzyma jedynie wówczas, jeśli ktoś z pozostałych zawodników zadeklaruje przyjazd do Melbourne z mniejszą liczbą osób towarzyszących.
Może tak się zdarzyć, bo dla zawodniczek i zawodników, którzy zdecydują się przyjechać na turniej w pojedynkę, organizatorzy obiecują finansową rekompensatę w wysokości siedmiu tysięcy dolarów australijskich.
Podczas kwarantanny tenisiści będą mogli trenować przez pierwszy tydzień przez dwie godziny dziennie i wyłącznie z jednym sparingpartnerem, ale w drugim tygodniu już z trzema.
Dlatego uczestnicy Australian Open już teraz umawiają się na wspólne zajęcia. Wiadomo na przykład, że w duetach będą ćwiczyć m.in. Rafael Nadal i Jannik Sinner, Danił Miedwiediew i Roberto Bautista, Felix Auger-Aliassime i Matteo Berrettini czy Pablo Carreno i Joao Sousa.
Australian Open 2021 nie odbędzie się za zamkniętymi drzwiami. Organizatorzy turnieju dostali zezwolenie na obecność kibiców. Trybuny obiektów będą mogły zostać wypełnione maksymalnie w 50 procent, a fani zostaną zobowiązani do przestrzegania zasad bezpieczeństwa epidemicznego.
W głównej drabince tegorocznego Australian Open pewne miejsce na bazie aktualnego rankingu ma troje reprezentantów Polski – Iga Świątek (WTA 17), Magda Linette (WTA 40) i Hubert Hurkacz (ATP 34). Bliski dostania się do turnieju głównego jest jeszcze Kamil Majchrzak (ATP 107), który zajmuje obecnie drugą lokatę na liście oczekujących, więc jeśli z imprezy w Melbourne Park wycofa się jeszcze dwóch graczy, nasz tenisistka znajdzie się w gronie 128 uczestników męskiej części turnieju bez konieczność udziału w trzystopniowych kwalifikacjach.
Na wszelki wypadek Majchrzak zgłosił swój akces do turnieju eliminacyjnego, który w przypadku mężczyzn zostanie rozegrany w dniach 10-13 stycznia w katarskiej Dosze. W tym samym terminie odbędą się również kwalifikacje kobiet, tyle że w Dubaju. W stolicy Zjednoczonych Emiratów Arabskich o prawo gry w Australian Open zamierzają powalczyć trzy nasze tenisistki – Katarzyna Kawa, Magdalena Fręch i Maja Chwalińska.
Polscy fani tenisa największe nadzieje pokładają rzecz jasna w mistrzyni tegorocznego French Open Idze Świątek. Jej trener, Piotr Sierzputowski, nie planował żadnego startu przed Australian Open, ale po przesunięciu terminu rozpoczęcia imprezy o trzy tygodnie zmienił zdanie i jeszcze przed świętami wyjawił, że jego podopieczna być może zagra w którymś z dwóch turniejów rangi WTA 500 szykowanymi na początku lutego w Melbourne. Na razie nie ma jednak pewności, że te imprezy dojdą do skutku.
Ale zainteresowanie nimi wśród zawodniczek jest bardzo duże. W głównej drabince każdego z nich chęć występu już zgłosiło po 56 tenisistek.

Hurkacz zmyka za ocean

Hubert Hurkacz święta planuje spędzić w Stanach Zjednoczonych, gdzie zamierza kontynuować przygotowania do nowego sezonu tenisowego. I z USA nasz 23-letni tenisista poleci do Australii na Australian Open.

Plan przygotowań, który w drugiej połowie listopada miał Hurkacz, uległ niemal całkowitej zmianie. Pod koniec tego miesiąca, zgodnie z wcześniejszymi założeniami, polski tenisista udał się na obóz kondycyjny do Zakopanego. W połowie grudnia zaś początkowo miał lecieć do Australii i tam trenować przed pierwszymi startami w 2021 roku. Pierwotnie na antypodach tradycyjnie miały się odbyć najpierw turnieje ATP i WTA, a następnie Australian Open (18-31 stycznia).
Organizatorzy wielkoszlemowego turnieju dopiero w minioną sobotę oficjalnie podali termin rozpoczęcia przyszłorocznych zmagań. Zaczną się one dopiero 8 lutego. Po raz pierwszy w historii australijskiego turnieju kwalifikacje odbędą się w innych krajach – w dniach 10-13 stycznia tenisistki walczyć o awans do głównej drabinki turniejowej walczyć będą w Dubaju, a mężczyźni w Dausze. Hurkacz te ustalenia nie dotyczą, bo ma 34. pozycję w rankingu ATP i jest bliski nawet rozstawienia w turnieju.
Ale musi wszystkie swoje plany podporządkować koronawirusowym obostrzeniom. „Przez nie wszystko wciąż się zmienia. Teraz plan jest taki, że Hubert przed świętami Bożego Narodzenia poleci do USA i będzie kontynuował przygotowania w Saddlebrook Tennis Academy w Wesley Chapel. Zależy mu, by potrenować poważnie pod okiem Craiga Boyntona przed rozpoczęciem sezonu. Będzie tam aż do czasu wylotu do Australii” – przekazał Michał Zawada, odpowiedzialny w ekipie wrocławskiego tenisisty za kontakty z mediami. Ze względu na pandemię Covid-19 władze Australii wprowadziły obowiązek dwutygodniowej kwarantanny dla wszystkich osób przyjeżdżających z zagranicy. Zawodnikom przekazano, że dla uczestników Australian Open zorganizowane zostaną loty czarterowe z Dubaju, Los Angeles i Singapuru, którymi będą mogli bezpiecznie dotrzeć na antypody.