Twarde boje na trawie Wimbledon 2019: Twarde boje na trawie

Hubert Hurkacz awansował do III rundy i w piątek zagra z liderem rankingu ATP Novakiem Djokoviciem. W deblu do II rundy przebili się Łukasz Kubot i Alicja Rosolska, odpadła natomiast Magda Linette. Ona jednak miała jeszcze szansę odegrać się w singlu.

Hubert Hurkacz awansował do trzeciej rundy gry pojedynczej, co jest jego najlepszym osiągnięciem na wimbledońskiej trawie. W swoim debiutanckim występie przed rokiem 22-letni wrocławianin odpadł już w pierwszym meczu. W obecnej edycji zmagań na kortach All England Club najpierw pokonał po trwającym dwie godziny i 55 minut boju rozstawionego w imprezie z numerem 32 Serba Duszana Lajovicia 6:3, 4:6, 6:4, 6:4, a w środę również w czterech setach wyeliminował Argentyńczyka Leonarda Mayera 6:7(4), 6:1, 7:6 (7), 6:3. Na więcej nie mamy raczej co liczyć, bo kolejnym rywalem Hurkacza będzie lider światowego rankingu Novak Djoković. Serbski tenisista, który broni zdobytego tu przed rokiem tytułu, w pierwszej rundzie wygrał z Niemcem Philippem Kohlschreiberem 6:3, 7:5, 6:3, a w środę odesłał do domu Amerykanina Denisa Kudlę pokonując go 6:3, 6:2, 6:2.

Przed piątkowym starciem z polskim tenisistą Djoković był pewny swego, chociaż o rywalu wypowiadał się w superlatywach. „To będzie zupełnie inny mecz niż ten we French Open. W Paryżu wygrałem 6:4, 6:2, 6:2, ale już wtedy nie był to dla mnie łatwy pojedynek, a teraz na dodatek zagramy na innej nawierzchni, więc muszę inaczej przygotować się do tego spotkania. Znam Hurkacza także ze wspólnych treningów, to dobry zawodnik i fajny człowiek. Uważam, że już dzisiaj jest jednym z liderów tenisistów młodej generacji. Czeka mnie trudne starcie, bo on nie ma nic do stracenia. Wiem jednak na co mnie stać i mam nadzieję, że w piątek rozegram z nim dobry mecz i wygram” – zapewniał lider rankingu ATP w wypowiedziach dla serbskich mediów.

Rywalizację rozpoczęli też debliści. Wśród panów najwyżej rozstawieni zostali Łukasz Kubot i Marcelo Melo. Polsko-brazylijski duet jak przystało na faworytów awansowali do drugiej rundy, pokonując w meczu otwarcia Nowozelandczyka w japońskich barwach Bena McLachlana i Niemca Jana-Lennarda Struffa 4:6, 6:3, 7:5, 7:5. Kubot i Melo to triumfatorzy Wimbledonu sprzed dwóch lat, ale w tym roku grają nierówno i dlatego zwycięstwo w środowym starciu nie przyszło im łatwo. Mieli sporo problemów z utrzymaniem podania, zwłaszcza przy serwisie Brazylijczyka, który po kontuzji wciąż nie odzyskał swojej optymalnej formy. W drugiej rundzie polsko-brazylijski duet zmierzy się z Australijczykami Mattem Reidem i Aleksem De Minaurem. Przed rokiem Kubot i Melo odpadli w tej fazie turnieju, ale może tym razem pójdzie im lepiej. W grze podwójnej w rywalizacji pań wystartowały dwie nasze zawodniczki – Magda Linette w parze z Rumunką Iriną Barą i Alicja Rosolska w parze z Australijką Astrą Sharmą. Linette i Bara odpadły już w pierwszym meczu, przegrywając z rozstawionymi w turnieju z numerem 7 Amerykanką Nicole Melichar i Czeszką Kvetą Peschke 5:7, 2:6. Lepiej powiodło się Rosolskiej i jej australijskiej koleżance, bo okazały się lepsze od rywalek wygrywając 7:6, 6:3. W drugiej rundzie ich przeciwniczkami będą Niemka Anna-Lena Groenefeld i Holenderka Demi Schuurs.

Wspomniana Magda Linette w czwartek wieczorem miała jeszcze szanse na dorównanie Hurkaczowi w grze pojedynczej, stając do walki o awans do III rundy z 18-letnią Amerykanką rosyjskiego pochodzenia Amandą Anisimovą. Polka nie była jednak faworytką tego pojedynku, bo jej rywalka, chociaż młodsza o osiem lat, jest znacznie wyżej sklasyfikowana w rankingu WTA, a poza tym to półfinalistka tegorocznego wielkoszlemowego French Open i wielka nadzieja amerykańskiego kobiecego tenisa. Na trawiastej nawierzchni Anisimova nie ma co prawda jeszcze znaczących osiągnięć, a występ w tegorocznym Wimbledonie jest jej debiutem w tym wielkoszlemowym turnieju, ale dla Linette awans do II rundy to także najlepszy wynik w na wimbledońskiej trawie. Ale tylko jedna z nich mogła przejść o kolejnego etapu (pojedynek Linette z Anisimovą zakończył sie po zamknięciu wydania).

 

Wimbledon 2019: Linette i Hurkacz grają dalej

W grze pojedynczej w tegorocznej edycji Wimbledonu wystartowało czterech reprezentantów Polski. Do drugiej rundy awansowali Hubert Hurkacz i Magda Linette, natomiast z turniejem pożegnali się Iga Świątek i Kamil Majchrzak.

Hurkacz w pierwszej rundzie turnieju na trawiastych kortach Wimbledonu pokonał rozstawionego z numerem 32 Serba Duszana Lajovicia 6:3, 4:6, 6:4, 6:4. Mecz trwał dwie godziny 34 minuty. W kolejnym meczu 22-letni wrocławianin zmierzy się 32-letnim Argentyńczykiem Leonardo Mayerem. Hurkacz po raz szósty staruje w turnieju głównym Wielkiego Szlema. Jego dotychczasowy bilans to dwa mecze wygrane i pięć przegranych. W ubiegłorocznym Wimbledonie musiał przebijać się przez eliminacje, zaś w I rundzie został wyeliminowany przez Australijczyka Bernarda Tomica.

W tegorocznej edycji miejsce w głównej drabince miał zapewnione dzięki wysokiemu rankingowi, ale w losowaniu trafił na mocnego przeciwnika i chociaż tuż przed wimbledońską imprezą błysnął formą w turnieju ATP 250 w Eastbourne, gdzie doszedł do ćwierćfinału (przegrał w nim z późniejszym zwycięzcą Amerykaninem Taylorem Fritzem), to jednak faworytem był wyżej notowany na światowej liście (ATP 23) i bardziej doświadczony 29-letni Lajović. Serb w Wimbledonie wcześniej dwukrotnie przebrnął przez I rundę i tym razem tak był pewny awansu, że porażkę z Polakiem skwitował wybuchem wściekłości. Kolejny rywal naszego tenisisty, Leonardo Mayer, wywalczył awans pokonując w trzech setach Łotysza Ernestsa Gulbisa. Dla Argentyńczyka był to pierwszy wygrany mecz na wimbledońskich kortach od 2015 roku. W potyczce z Hurkaczem nie będzie jednak faworytem, ale zwycięzca w trzeciej rundzie trafi na lidera rankingu ATP Novaka Djokovicia.

W poniedziałkowej serii gier swoje marzenia o sukcesie w Wimbledonie pogrzebali natomiast 23-letni Kamil Majchrzak i 18-letnia Iga Świątek. Piotrkowianin, który do głównej drabinki awansował w kwalifikacjach, za przeciwnika wylosował hiszpańskiego weterana kortów 35-letniego Fernando Verdasco i chociaż stawiał mu twardy opór, to jednak przegrał z nim w trzech setach 4:6, 4:6, 4:6. Nasz tenisista był trochę zawiedziony porażką, ale on przynajmniej nie musiał się jej wstydzić.

Gorzej pod tym względem wypadła okrzyczana naszą największą tenisową nadzieją Świątek. Warszawianka jako mistrzyni Wimbledonu juniorek z ubiegłego roku dostała od organizatorów tzw. dziką kartę. Klasyfikowana obecnie na 64. miejscu w rankingu WTA Polska w pierwszej rundzie trafiła na niżej notowaną Szwajcarkę Viktoriję Golubic (WTA 81), ale na korcie nie miała wiele do powiedzenia w starciu ze starszą o osiem lat rywalką. Przegrała 2:6, 6:7(3-), popełniając w meczu aż 50 niewymuszonych błędów. Świątek ma teraz wakacje, a po nich rozpocznie przygotowania do rywalizacji na kortach twardych na drugiej półkuli. Zagra w Waszyngtonie, Toronto i Cincinnati oraz rzecz jasna w wielkoszlemowym US Open, ale jej postawa daje coraz mniej przesłanek do stawiania tezy, że stać ją na znaczące sukcesy, choćby na miarę obecnej na wimbledońskich kortach w roli gościa i widza Agnieszki Radwańskiej (jej mąż Dawid Celt jest tam sparingpartnerem Karoliny Woźniackiej).

We wtorek jako ostatnia z naszych reprezentantów przystąpiła do rywalizacji Magda Linette. Klasyfikowana obecnie na 75. miejscu rankingu poznanianka nigdy wcześniej nie wygrała meczu w Wimbledonie (bilans 0-4 w turnieju głównym, 0-3 w kwalifikacjach). W końcu jednak przełamała fatalna passę i wygrała w I rundzie z debiutującą w londyńskiej imprezie Rosjankę Annę Kalinską (WTA 144) 6:0, 7:6(9). Teraz Linette może się pochwalić awansem do II rundy w każdym z czterech wielkoszlemowych turniejów. Przed nią takiego wyczynu dokonały jedynie siostry Agnieszka i Urszula Radwańskie oraz Magdalena Grzybowska. Kolejną rywalką poznanianki będzie w czwartek Rumunka Sorana Cirstea lub Amerykanka Amanda Anisimova.

 

Harce na trawnikach Wimbledonu

W poniedziałek 1 lipca rozpocznie się 143. turniej na trawiastych kortach Wimbledonu. Rozgrywana od 1877 roku na obiektach All England Lawn Tennis and Croquet Club impreza to najstarszy i najbardziej prestiżowy turniej tenisowy na świecie, zaliczany wraz z Australian Open, French Open i US Open do tzw. Wielkiego Szlema.

Wśród mężczyzn rekordzistą w liczbie triumfów na wimbledońskiej trawie jest Szwajcar Roger Federer, który wygrywał tu osiem razy (2003-2007, 2009, 2012, 2017). Wśród kobiet najwięcej razy (dziewięciokrotnie) triumfowała Amerykanka czeskiego pochodzenia Martina Navratilova (1978-1979, 1982-1987, 1990). W tegorocznym Wimbledonie tytułów bronić będą Angelique Kerber oraz Novak Djokovic.

Tradycja ponad wszystko

Wimbledon jest w tej chwili jedynym turniejem wielkoszlemowym, rozgrywanym na trawie. W przeszłości taką nawierzchnię miały też korty trzech pozostałych imprez wielkoszlemowych – French Open do 1928, US Open do 1975, a Australian Open do 1988 roku. Dwie główne areny Wimbledonu, kort centralny (widownia na 14 tys. osób) i kort nr 1 (11 000 miejsc) są używane tylko podczas turnieju. Na pozostałych 17 kortach rozgrywa się również inne imprezy organizowane przez All England Lawn Tennis and Croquet Club.

Organizatorzy londyńskiego turnieju są mocno przywiązani do tradycji – choćby w kwestii koloru ubiorów. Nadal wymagają, aby gracze byli ubrani od stóp do głów na biało. Niedziela w środku imprezy zazwyczaj jest dniem wolnym, a odstępstwa od tej zasady zdarzają tylko w sytuacji, gdy opady deszczu doprowadzą do nadmiernych zaległości w terminarzu gier. Dla tysięcy fanów śledzących na żywo zmagania miłą dla podniebienia tradycją są podawane tu truskawki ze śmietaną – przez dwa tygodnie uczestnicy Wimbledonu zjadają prawie 30 ton tych owoców i doprawianych siedmioma tysiącami litrów śmietany.
Jak do tej pory żaden polski tenisista czy tenisistka nie wygrał singla na wimbledońskich trawnikach. Najbliżej triumfu były panie – w 1937 legendarna Jadwiga Jędrzejowska uległa w finale Brytyjce Dorothy Round 2:6, 6:2, 5:7, a w 2012 roku Agnieszka Radwańska przegrała z Amerykanką Sereną Williams 1:6, 7:5, 2:6. Co ciekawe, w rywalizacji juniorskiej możemy pochwalić się czterema zwycięstwami naszych zawodniczek – w 1995 roku sztuki tej dokonała Aleksandra Olsza, w 2005 roku Agnieszka Radwańska, dwa lata później jej młodsza siostra Urszula, a przed rokiem Iga Świątek. W grze podwójnej seniorów sukces odniósł natomiast Łukasz Kubot, który w duecie z Brazylijczykiem Marcelo Melo wygrał tu debla w 2017 roku.

Polski kwartet w singlu
W tegorocznej edycji Wimbledonu w grze pojedynczej mężczyzn nasz tenis reprezentować będą Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak, a w grze pojedynczej pań Iga Świątek i Magda Linette. Rywalem notowanego w rankingu ATP na 52. miejscu Hurkacza w 1. rundzie będzie Serb Dusan Lajović (ATP 32). 22-letni wrocławianin grał z nim dotąd tylko raz i wyszedł zwycięsko z tego pojedynku. W przypadku wygranej Hurkacz w 2. rundzie zagra z Łotyszem Ernestsem Gulbisem lub Argentyńczykiem Leonardo Mayerem, a gdyby przebrnął do trzeciej rundy, trafi tam zapewne na lidera obrońcę tytułu Novaka Djokovicia. Z serbskim mistrzem nasz zawodnik miał okazję zmierzyć się w 1. rundzie French Open i odpadł po porażce w trzech setach.

Drugi z naszych reprezentantów, 23-letni Kamil Majchrzak, aktualnie sklasyfikowany w rankingu na 111. pozycji, do głównej drabinki wimbledońskich zmagań musiał przebijać się przez trzystopniowe kwalifikacje. Dla piotrkowianina będzie to drugi występ w Wielkim Szlemie. W styczniowym Australian Open skreczował w piątym secie meczu pierwszej rundy z Japończykiem Keiem Nishikorim. Jego rywal, zajmujący obecnie 36. miejsce w rankingu ATP i starszy o 13 lat Hiszpan Fernando Verdasco na londyńskiej trawie najdalej zaszedł w 2013 roku, gdy dotarł do ćwierćfinału. W trzech ostatnich edycjach Hiszpan przegrywał jednak już w 1. rundzie, co daje Majchrzakowi jakąś nadzieję. Jeśli wygra, to jego kolejnym rywalem będzie albo Brytyjczyk Kyle Edmund, albo kolejny Hiszpan Jaume Munar.

Szczęście Magdy i Igi

Los był bardziej łaskawy dla naszych tenisistek. Zajmująca 75. miejsce w rankingu WTA Linette trafia na sklasyfikowaną na 144. miejscu rankingu WTA Rosjankę Annę Kalinską, która do głównej drabinki dostała się z kwalifikacji. W turnieju Wielkiego Szlema Rosjanka zagra po raz czwarty, ale jeszcze nigdy nie wygrała meczu. Linette zmierzy się z Kalinską po raz pierwszy. Jeśli ją pokona, to w następnej rundzie trafi na rozstawioną z numerem 25 18-letnią Amerykankę Amandę Anisimovą lub Rumunkę Soranę Cirsteę.

Z kolei Iga Świątek, która otrzymała od organizatorów tzw. dziką kartę, w rankingu WTA plasuje się na 63. pozycji, natomiast jej pierwsza rywalka w tegorocznym Wimbledonie, 26-letnia Szwajcarka Viktorija Golubić, sklasyfikowana jest na 81. pozycji. Obie panie nie miały jeszcze okazji zmierzyć się w bezpośredniej walce. Golubic nie ma żadnych osiągnięć na trawie, Świątek w razie awansu do 2. rundy trafi jednak na wiceliderkę rankingu Japonkę Naomi Osakę lub Julię Putincewą z Kazachtanu.

 

Australijka nową liderką rankingu WTA

W najnowszym notowaniu rankingu WTA nastąpiła zmiana liderki. Okupująca tę pozycję od 27 stycznia tego roku 21-letnia Japonka Naomi Osaka ustąpiła miejsca 23-letniej Australijce Ashleigh Barty.

Barty jest trzecią tenisistką, która w tym roku objęła prowadzenie w światowym rankingu. Przed Australian Open liderką była Rumunka Simona Halep, po niej na tronie zasiadła Osaka, a teraz jej miejsce zajęła 23-letnia Australijka, która jest 27. zawodniczką w historii rankingu WTA stającą na czele zestawienia. W 1976 roku rodaczka Barty, Evonne Goolagong, panowała tylko przez dwa tygodnie, filigranowa Ashleigh (mierzy 166 cm) ma szanse poprawić jej osiągnięcie, bo chociaż wycofała się z turnieju w Eastbourne, to przed zaczynającym się 1 lipca wielkoszlemowym Wimbledonem powinna utrzymać prowadzenie, a nie jest powiedziane, że na wimbledońskiej trawie nie pokusi się o dobry wynik, który pozwoli jej umocnić się na pozycji liderki. Barty, przypomnijmy – triumfatorka tegorocznego French Open, przewodzi w rankingu z dorobkiem 6540 pkt i wyprzedza drugą na liście Osakę o 163 pkt, a trzecią Czeszkę Karoline Pliskovą o 855 pkt. Trzecie miejsce utrzymała Czeszka Karolina Pliskova, a czwarte Holenderka Kiki Bertens. Do Top 5 wróciła Niemka Andżelika Kerber. Kolejne miejsca w Top 10 światowego rankingu zajmują: 4. Kiki Bertens (Holandia) – 5425 pkt, 5. Andżelika Kerber (Niemcy) – 4685, 6. Petra Kvitova (Czechy) – 4555, 7. Simona Halep (Rumunia) – 3963, 8. Elina Switolina (Ukraina) – 3868, 9. Sloane Stephens (USA) – 3682 i 10. Aryna Sabalenka (Białoruś) – 3565.

Drugą dziesiątkę otwiera Amerykanka Serena Williams (3411 pkt), a kolejne lokaty zajmują: 12. Anastasija Sevastova (Łotwa) – 3296, 13. Belinda Bencić, (Szwajcaria) – 3073, 14. Karolina Woźniacka (Dania) – 2833, 15. Qiang Wang (Chiny) – 2752, 16. Marketa Vondrousova (Czechy) – 2745, 17. Madison Keys (USA) – 2615, 18. Julia Goerges (Niemcy) – 2605, 19. Johanna Konta (Wielka Brytania) – 2430 i 20. Anett Kontaveit (Estonia) – 2335 pkt.

Z polskich zawodniczek najwyżej sklasyfikowana jest 18-letnia Iga Świątek, która z dorobkiem 878 pkt zajmuje najwyższe w karierze 63. miejsce. Na polskiej liście wszech czasów warszawianka wyprzedziła Iwonę Kuczyńską, która najwyżej była 64. Wyżej klasyfikowane w rankingu od Piątek było sześć tenisistek – Agnieszka Radwańska, Urszula Radwańska, Magdalena Grzybowska, Marta Domachowska, Katarzyna Nowak i Magda Linette, która obecnie zajmuje 75. pozycję z dorobkiem 800 pkt. Kolejne Polki zajmują lokaty w trzeciej setce (Katarzyna Kawa, Magdalena Fręch i Urszula Radwańska).

W rankingu tenisistów nie doszło do zmian na szczycie. Liderem niezmiennjie jest Serb Novak Djoković, który prowadzi z dorobkiem 12 415 pkt i wyprzedza drugiego w zestawieniu Hiszpana Rafaela Nadal aż o 4470 punktów. Jeszcze większą przewagę ma nad trzecim na liście Szwajcarem Rogerem Federerem – 5795. Kolejne lokaty w Top 10 zajmują: 4. Dominic Thiem (Austria) – 4595, 5. Alexander Zverev (Niemcy) – 4405, 6. Stefanos Tsitsipas (Grecja) – 4215, 7. Kei Nishikori (Japonia) – 4040, 8. Kevin Anderson (RPA) – 3610, 9. Karen Chaczanow (Rosja) – 2980 i 10. Fabio Fognini (Włochy) – 2785 pkt.

Jedynym Polakiem w Top 100 jest sklasyfikowany na 52. miejscu Hubert Hurkacz, który nawet poprawił lokatę o jedno „oczko”, chociaż na trawie zupełnie mu się nie wiodło. Dopiero w Eastbourne zdołała przełamać złą passę i wreszcie przerwał serię czterech kolejnych porażek w imprezach rangi ATP Tour. Na wygraną czekał od 8 maja, gdy w Madrycie pokonał Lucasa Pouille’a. Wygrana w I rundzie turnieju w Eastbourne w dwóch setach z Włochem Marco Cecchinato była pierwszą Hurkacza na trawie w turniejach pod szyldem ATP. Do czołowej setki coraz bliżej ma Kamil Majchrzak. Po półfinale challengera w Ilkley piotrkowianin awansował na 111. miejsce w rankingu ATP, ale to nie zwolniło go z konieczności udziału w eliminacjach do głównej drabince Wimbledonu.

 

Iga ponownie numerem 1

Po wielkoszlemowym French Open w Paryżu do sporych zmian doszło tylko w rankingu WTA, natomiast hierarchia w męskim tenisie nie uległa zmianie. Z naszych reprezentantów największy skok zanotowała Iga Świątek, awansując ze 104. na najlepsze w karierze 67. miejsce. Hubert Hurkacz wypadł z Top 50 rankingu ATP.

W paryskim turnieju 18-letnia tenisistka z Warszawy dotarła do 1/8 finału, ale w pojedynku o ćwierćfinał dostała tęgie lanie od broniącej mistrzowskiego tytułu Rumunki Simony Halep, z którą przegrała po 45 minutach 1:6, 0:6. Mimo dotkliwej porażki Świątek była zadowolona z występu w tegorocznym French Open, bo osiągnęła w nim najlepszy w karierze wynik w turniejach Wielkiego Szlema, a awansując na 67. pozycję na światowej liście odzyskała też pierwszą lokatę w hierarchii polski tenisistek, spychając z fotela liderki Magdę Linette, która z kolei zjechała w dół z 87. na 96. miejsce. W drugiej setce zestawienia nie mamy ani jednej reprezentantki, za to w trzeciej aż trzy – 221. lokatę zajmuje Magda Fręch, 223. Katarzyna Kawa, a 273. Urszula Radwańska. Za plecami tych tenisistek na 303. pozycji plasuje się 17-letnia Maja Chwalińska.

W czołowej dziesiątce światowej listy też doszło do sporych przetasowań. Pozycje liderki co prawda utrzymała Japonka Naomi Osaka, ale na drugie miejsce awansowała triumfatorka French Open Australijka Ashleigh Barty. Jej finałowa rywalka, 19-letnia Czeszka Marketa Vondrousova, przeskoczyła o 22 miejsca i jest teraz jest 16. rakietą na świecie. Pozostałe miejsca w Top 10 zajmują: Czeszka Karolina Pliskova, Holenderka Kiki Bertens, Czeszka Petra Kvitova, Niemka Angelique Kerber, Ukrainka Elina Svitolina, Rumunka Simona Halep, Amerykanka Sloane Stephens i Białorusinka Aryna Sabalenka. Z największych sław kobiecego tenisa najwyżej, bo na na 11. miejscu znajduje się Amerykanka Serena Williams, na 14. Dunka Karolina Woźniacka, na 42. Białorusinka Wiktoria Azarenka, na 53. Venus Williams, a na 86. Rosjanka Maria Szarapowa.
Najwyżej obecnie klasyfikowany polski tenisista, Hurbert Hurkacz, nie obronił 160 punktów z poprzedniego sezonu (II runda French Open i zwycięstwo w turnieju w Poznaniu). W tym roku wrocławian odpadł z paryskiego turnieju już w I rundzie, a Poznaniu doszedł tylko do półfinału i w efekcie w najnowszym notowaniu rankingu ATP zjechał z 44. na 54. pozycję. Niewielki awans ze 117. na 115. lokatę zanotował natomiast drugi w hierarchii polskich tenisistów Kamil Majchrzak.

Triumfatorem tegorocznego French Open po raz 12. w karierze został Rafael Nadal, który w finale pokonał Austriaka Dominica Thiema. W rankingu ATP pozostał jednak na drugiej pozycji, a lider zestawienia Serb Novak Djoković, chociaż odpadł w półfinale, nawet powiększył przewagę nad resztą stawki, ponieważ poprawił swój zeszłoroczny wynik uzyskany w Paryżu. Trzeci w zestawieniu Szwajcar Roger Federer umocnił swoją pozycję, bo w tym roku wrócił na korty Rolanda Garrosa po trzyletniej przerwie. Czwarte miejsce zajmuje pokonany w niedzielę przez Nadala Austriak Dominic Thiem. W Top 10 zadebiutowali na dwóch ostatnich miejscach Rosjanin Karen Chaczanow i Włoch Fabio Fognini. Pozostałe cztery lokaty zajmują Niemiec Alexander Zverev, Grek Stefanos Tsitsipas, Japończyk Kei Nishikori i reprezentant Republiki Południowej Afryki Kevin Anderson.

W rankingu deblistów pierwszy jest Amerykanin Mike Bryan, ale pozycję wicelidera zajmuje Polak Łukasz Kubot, który w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo po raz drugi z rzędu odpadł w III rundzie French Open. W klasyfikacji najlepszych par sezonu, na bazie której są przyznawane miejsca w londyńskich Finałach ATP World Tour, polsko-brazylijski duet jest siódmy. Prowadzą Kolumbijczycy Juan Sebastian Cabal i Robert Farah, a na drugą pozycję wskoczyli sensacyjni mistrzowie z Paryża, Niemcy Kevin Krawietz i Andreas Mies.

 

Hurkacz nie dał rady Novakowi

Hubert Hurkacz przegrał z liderem rankingu ATP Novakiem Djokovicem w pierwszej rundzie wielkoszlemowego French Open 4:6, 2:6, 2:6. Serbski tenisista wygrał po 96 minutach gry, ale po meczu komplementował Polaka.

Trudno było liczyć na zwycięstwo w tym spotkaniu zawodnika z Wrocławia. Serb przyjechał do Paryża, żeby wygrać drugi w tym roku turniej Wielkiego Szlema. Najlepszy obecnie tenisista w rankingu ATP ma na ten sezon jasno postawiony cel – chce wygrać wszystkie cztery wielkoszlemowe turnieje. Na razie wygrał Australian Open. Do występu w Paryżu Djoković przygotowywał się od kilku tygodni. Wygrał rozgrywany na nawierzchni ziemnej turniej w Madrycie, a w Rzymie przegrał dopiero w finale z niekwestionowanym mistrzem gry na ceglanej mączce Rafaelem Nadalem.

Hurkacz nie mógł zatem liczyć na taryfę ulgową. Djoković chciał wygrać jak najszybciej, bo na tej nawierzchni długie mecze dają w kość, ale nie zlekceważył Hurkacza. Walczył o każdą piłkę, o każdy punkt. 22-letni wrocławianin niewiele mógł wskórać w starciu z tak nastawionym i perfekcyjnie grającym rywalem. Wygrał osiem gemów, zaserwował sześć asów, raz przełamał Serba. Różnica w grze obu zawodników – liderem i 44. w rankingu Hurkacza – nie podlegała dyskusji. Ale inne są też cele obu tenisistów. Djoković chce przejść do historii światowego tenisa, zaś Hurkacz marzy na razie tylko o awansie do Top 10.

Nie jest to chyba cel nieosiągalny, bo naszemu tenisiście w tym roku przepowiedział to wielki Roger Federer, a teraz to samo prorokował mu Novak Djoković. Obaj co prawda prawili Hurkaczowi komplementy po wygranych przez siebie meczach i niewykluczone, że w ich słowach było też dużo kurtuazji dla pokonanego rywala, ale nie zmienia to faktu, że już po pierwszej rundzie nie mamy w singlu mężczyzn żadnego reprezentanta.

 

French Open 2019: Hurkacz kontra Djoković

W niedzielę rozpoczęły się międzynarodowe mistrzostwa Francji na kortach paryskiego kompleksu tenisowego im. Rolanda Garrosa. W tegorocznym French Open startuje piątka Polaków – Hubert Hurkacz, Magda Linette i Iga Świątek w grze pojedynczej, a Łukasz Kubot i Alicja Rosolska w deblu, w którym zdecydował się zagrać także Hurkacz.

Hurkacz jest jedynym polskim tenisistą w głównej drabince French Open 2019. W kwalifikacjach startował Kamil Majchrzak, ale ich nie przebrnął. Niestety, w losowaniu 22-letnio wrocławianin miał pecha, bo trafił na lidera rankingu ATP Novaka Djokovicia. Serb jest rzecz jasna faworytem potyczki i raczej nie zlekceważy polskiego tenisisty, który w tym roku ma na rozkładzie takich tuzów, jak Austriak Dominic Thiem czy Japończyk Kei Nishikori, a niedawno mocno postawił się samemu „Maestro” Rogerowi Federerowi. Djoković celuje drugie w karierze zwycięstwo na paryskich kortach, który będzie też 16. wielkoszlemowym triumfem w jego dorobku. Poza tym ma wielką szansę ustrzelić swojego prywatnego Wielkiego Szlema, bo wygrał w ubiegłym roku Wimbledon i US Open, a w tym Australian Open. Na pewno jest w jednym z głównych faworytów do triumfu w Paryżu, bo na ziemnych kortach w Madrycie i Rzymie zademonstrował wielką formę. Hurkacz nie miał jeszcze okazji zmierzyć się z Djokoviciem, zwycięzcą 74 turniejów. Z liderem światowego rankingu Polak stanie do walki w poniedziałek. Nikt nie daje mu większych szans, bo w części sezonu na kortach ziemnych nie błyszczał. Co prawda w pierwszej połowie maja wystąpił w 1/8 finału w Madrycie, ale poza tym odpadł w pierwszej rundzie w Monte Carlo, Budapeszcie i Lyonie, a w Rzymie nie przeszedł eliminacji. Przed rokiem Hurkacz doszedł w paryskiej imprezie do drugiej rundy.

Największym faworytem French Open wśród panów jest 11-krotny triumfator tej imprezy Rafael Nadal. Hiszpan został rozstawiony z numerem drugim i na początek zmierzy się z kwalifikantem, 27-letnim Niemcem Yannickiem Hanfmannem. W jego turniejowej ćwiartce znalazł się także m.in. Japończyk Kei Nishikori. W ewentualnym półfinale na drodze hiszpańskiego tenisisty może stanąć Roger Federer, który wrócił na korty Rolanda Garrosa po trzyletniej przerwie, albo rewelacyjny Grek Stefanos Tsitsipas. Djoković i Hurkacz znaleźli się w górnej połówce turniejowej drabinki. Do ich ćwiartki trafił rozstawiony z numerem piątym Niemiec Alexander Zverev, z którym Hurkacz przegrał w Madrycie 1:2. Poniżej, w drugiej ćwiartce, najwyżej rozstawieni są Austriak Dominic Thiem i Argentyńczyk Juan Martin del Potro. Ten pierwszy to zeszłoroczny finalista Rolanda Garrosa i bardzo chciałby poprawić ten swój życiowy sukces, czyli wreszcie wygrać wielkoszlemową imprezę.

Znacznie więcej szczęścia w losowaniu rywalek miały Magda Linette i Iga Świątek. Obie nasze tenisistki trafiły na reprezentantki gospodarzy, które do głównej drabinki turnieju dostały się dzięki przyznanym im przez organizatorów tzw. dzikim kartom. Zajmująca 86. miejsce w światowym rankingu Linette trafiła na 223. w zestawieniu Chloe Paquet. 27-letnią poznaniankę, która dwa lata temu dotarła do trzeciej rundy French Open, czeka jednak trudna przeprawa, bo młodsza od niej o dwa lata Francuzka, chociaż dotąd występowała głównie w turniejach niższej rangi (ITF), to w minionym tygodniu dotarła do półfinału turnieju WTA w Strasburgu, gdzie uległa Caroline Garci 3:4, 4:6. Linette na domiar złego nie jest ostatnio w najwyższej formie. Na początku roku wystąpiła w finale turnieju WTA w Hua Hin, ale potem w kolejnych imprezach szybko odpadała z rywalizacji. W ostatnich dwóch miesiącach zagrała w sześciu turniejach na kortach ziemnych, a wygrała w nich tylko jeden pojedynek. Nawet jeśli pokona Paquet, to na dalsze awanse nie ma co liczyć, albowiem w drugiej rundzie czeka ją mecz z broniącą tytułu Rumunką Simoną Halep.

Iga Świątek, która 31 maja będzie obchodziła 18. urodziny, rok temu w juniorskich zmaganiach paryskiego turnieju dotarła do półfinału w singlu, a w grze podwójnej triumfowała. W tym roku ta młoda zawodniczka rywalizuje już w gronie seniorek. W Australian Open przeszła przez eliminacje i odpadła w drugiej rundzie. Teraz, dzięki dotarciu w kwietniu do finału imprezy WTA w Lugano i awansowi na światowej liście, warszawianka uzyskała miejsce w głównej drabince French Open. Na ziemnych kortach wiodło się Świątek raczej kiepsko, pomijając wspomniany szwajcarski turniej, w kolejnych startach „na cegle” nie szło jej dobrze – w Pradze jako kwalifikantka odpadła już w pierwszej rundzie, potem wycofała się z udziału w kwalifikacjach do turnieju w Madrycie, a do imprezy w Rzymie nie przeszła przez eliminacje.

Zajmująca obecnie 104. lokatę w rankingu WTA Świątek w pierwszej rundzie French Open zmierzy się z młodszą o rok Seleną Janicijevic. Rywalka warszawianki jest jeszcze juniorką i nie jest w ogóle sklasyfikowana na liście WTA. Obie Polki swoje pojedynki w pierwszej rundzie także rozegrają w poniedziałek.

Paryski turniej może na nowo ustalić hierarchię w kobiecym tenisie. Aż pięć zawodniczek – Japonka Naomi Osaka, Czeszki Karolina Pliskova i Petra Kvitova, Niemka Andżelika Kerber lub Belgijka Kiki Bertens – miało szansę po French Open objąć prowadzenie w rankingu WTA, który zostanie opublikowany 10 czerwca. Co ciekawe, szans na odzyskanie pozycji liderki nie miała broniąca tytułu Simona Halep. Nawet jeśli Rumunka wygra turniej, to nie wrócić na pierwsze miejsce, które aktualnie zajmuje Naomi Osaka. Jeśli Japonka dojdzie w Paryżu do finału, pozostanie na tronie bez względu na wyniki pretendentek. Gdyby jednak powinęła jej się noga, to mogą wyprzedzić ją Czeszka Karolina Pliskova i Holenderka Kiki Bertens, ale muszą dojść co najmniej do finału. Kerber już wypadła z gry, bo odpadła w niedzielę już w pierwszej rundzie po porażce z 18-letnią Rosjanka Anastasją Potapową. Kvitova musi wygrać turniej i liczyć jeszcze na słabsze występy pozostałych kandydatek.

Inaczej przedstawia się sytuacja u panów. Novak Djoković odpadł w zeszłym roku w ćwierćfinale Rolanda Garrosa i już od kilku tygodni wie, że po paryskim turnieju będzie liderem klasyfikacji ATP. Serb może jeszcze poprawić swoją sytuację, bowiem jego najgroźniejszy konkurent, Hiszpan Rafael Nadal, ma do obrony 2000 punktów za triumf na paryskiej mączce. W grze podwójnej zagra troje Polaków – Alicja Rosolska, Łukasz Kubot i Hurkacz.

 

Hurkacz awansował do tenisowej elity

Hubert Hurkacz do głównej drabinki turnieju ATP 100 w Madrycie musiał przebijać się przez kwalifikacje, ale wyszło mu to na dobre. Wrocławian przeszedł jak burza do trzeciej rundy, w której zmierzył się z broniącym tytułu Niemcem Aleksem Zverevem.

Cztery mecze i cztery zwycięstwa – taki był bilans Huberta Hurkacza w jego debiutanckim występie w turnieju ATP 1000 w Madrycie przed czwartkową potyczką ze Zverevem. Polak zaczął od eliminacji, w których pokonał Hiszpanów Marcela Granollersa i Roberto Carballesa. W turnieju głównym jego pierwszym przeciwnikiem był wyżej notowany Australijczyk Alex De Minaur, aktualnie 27. w rankingu ATP. w II rundzie wrocławianin wyeliminował Francuza Lucas Pouille. Wszystkie te cztery pojedynki Hurkacz wygrał w dwóch setach.

Dzięki zdobytym punktom nasz najlepszy obecnie tenisista w najnowszym notowaniu rankingu ATP już na pewno awansuje do czołowej pięćdziesiątki, co będzie jego kolejnym sukcesem. Stawką potyczki z klasyfikowanym obecnie na 4. miejscu światowej listy Zverevem był skok na miejsce w Top 40.

Niemiecki tenisista był jednak zdecydowanym faworytem tego meczu, poza tym miał nie mniejszą motywację niż Polak, bo bronił tytułu i zdobytego w Madrycie rok temu tysiąca punktów rankingowych. Ale w turniejach na ziemnych kortach Zverev w tym sezonie grał w kratkę, więc Hurkacz nie był bez szans (pojedynek zakończył się po zamknięciu wydania).

 

Troje Polaków pewnych gry w Paryżu

Hubert Hurkacz oraz Iga Świątek i Magda Linette mają już pewne miejsce w turnieju gry pojedynczej tegorocznego wielkoszlemowego French Open na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa.

Turniej rozpocznie się w niedzielę 26 maja, ale miejsca na liście startowej rozdzielono już teraz. Została ustalona na bazie rankingów WTA i ATP z 15 kwietnia. Na ich podstawie pewne występu w głównej drabince turnieju pań są Iga Świątek (WTA 88) i Magda Linette (WTA 89). Dla 17-letniej Świątek będzie to debiut w paryskim turnieju, 27-letnia Linette ma większe doświadczenie, bo w 2017 roku na kortach Rolanda Garrosa dotarła do trzeciej rundy (1/16 finału). Turniejową jedynką w singlu pań będzie aktualna liderka rankingu WTA 21-letnia Japonka Naomi Osaka. Tytułu będzie bronić Rumunka Simona Halep.

W turnieju panów w singlu pewne miejsce w gronie 128 zawodników ma z Polaków jedynie Hubert Hurkacz (ATP 52). Tenisista z Wrocławia zadebiutował w French Open w ubiegłym roku, docierając do drugiej rundy, ale do głównej drabinki turniejowej musiał przebijać się przez trzystopniowe kwalifikacje.

Pierwsze mecze głównej drabinki pań i panów zostaną rozegrane w niedzielę 26 maja. Kilka dni wcześniej rozpoczną się eliminacje, w których wystąpią Magdalena Fręch i Kamil Majchrzak. Być może wystąpi w nich też Katarzyna Kawa (WTA 230), ale musi w ciągu najbliższych dwóch tygodni awansować do Top 200 rankingu.

 

Wszyscy powoli pną się w górę

Z polskich tenisistów miniony tydzień był najbardziej udany dla Kamila Majchrzaka, który wygrał challenger ATP w Saint-Brieuc. W najnowszym notowaniu rankingów prawie wszyscy nasi reprezentanci poprawili swoje lokaty. W singlu najwyżej sklasyfikowany jest Hubert Hurkacz (ATP 52), a w deblu Łukasz Kubot (ATP 4).

Hurkacz, który dotarł do 3. rundy turnieju ATP Masters 1000 w Miami, w najnowszym notowaniu światowej listy tenisistów awansował o dwie lokaty i zajmuje obecnie najwyższe w karierze 52. miejsce. Wcześniej 22-letni wrocławianin dotarł do ćwierćfinału w dwóch turniejach z rzędu – w Dubaju i Indian Wells. W obu tych imprezach wyeliminował szóstego na światowej liście Japończyka Kei Nishikoriego, a w Miami pokonał klasyfikowanego wtedy na czwartym miejscu Dominika Thiema. Liderem rankingu pozostaje niezmiennie Serb Novak Djoković, drugi jest Hiszpan Rafael Nadal, a trzeci Niemiec Alexander Zverev.

Zadowolony ze swoich dokonań w poprzednim tygodniu może być drugi w hierarchii polskich singlistów Kamil Majchrzak, który w minioną niedzielę wygrał challengera ATP w Saint-Brieuc. Był to jego pierwszy triumf w karierze w imprezie tej rangi. Dzięki zdobytym punktom Majchrzak awansował na 130. lokatę w rankingu ATP i jest to jego życiowy rekord.
W zestawieniu „Race to London”, które wyłoni ośmiu uczestników kończącego sezon listopadowego turnieju mistrzów Hurkacz jest obecnie klasyfikowany na 30. miejscu, a Majchrzak na 82. Wypada też odnotować poprawę notowania Łukasza Kubota, który wraz z Brazylijczykiem Marcelo Melo w Miami dotarł do półfinału i w rankingu deblistów awansował z piątej pozycji na czwartą. Prowadzenie utrzymał Amerykanin Mike Bryan.

W kobiecym rankingu WTA w Top 100 nadal mamy tylko jedna reprezentantkę, Magdę Linette, która awansowała o trzy lokaty i zajmuje obecnie 85. miejsce. Poznanianka w tym tygodniu startowała w turnieju w Charleston, ale w losowaniu już w pierwszej rundzie trafiła na Australijkę Ajlę Tomljanović, z którą przegrała trzy wcześniejsze pojedynki. Tym razem także okazała się słabsza od urodzonej w Chorwacji, ale od 2014 roku reprezentującej Australię rywalki i przegrała z nią 2:6, 6:7(7).

Iga Świątek nie przebiła się przez kwalifikacje ani w Indian Wells, ani w Miami, ale mimo to 17-letnia warszawianka poprawiła swoją lokatę awansując na 118. pozycję, najwyższą w karierze. Pozycję liderki utrzymała Japonka Naomi Osaka. W Miami mogła ją odzyskać Rumunka Simona Halep, ale musiał dotrzeć co najmniej do finału. W sukurs Osace przyszła Czeszka Karolina Pliskova, która wyeliminowała Halep w 1/2 finału. Rumuńska tenisistka musiała zadowolić się jedynie awansem na pozycje wiceliderki, spychając na trzecie miejsce inną z czeskich zawodniczek, Petrę Kvitovą. Wypada odnotować, że z Top 10 rankingu wypadła Amerykanka Serena Williams, a w jej miejsce awansowała Australijka Ashley Barty.