Djoković dogonił Federera i Nadala

Novak Djoković po raz szósty w karierze wygrał Wimbledon, pokonując w finale 6:7(4), 6:4, 6:4, 6:3 Włocha Matteo Berrettiniego. To zarazem jego 20. wielkoszlemowy tytuł w karierze. Pod tym względem serbski tenisista zrównał się z Rogerem Federerem i Rafaelem Nadalem w klasyfikacji wszech czasów.

Dla 34-letniego Djokovicia tegoroczny trium na wimbledońskiej trawie był już szóstym w karierze. Pierwszy raz wygrał na kortach All England Club w 2011 roku, pokonując w finale Rafaela Nadala, a potem triumfował jeszcze w edycjach 2014, 2015 (w obu w finale pokonał Federera), 2018 (wygrał z Kevinem Andersonem) i 2019 (ponownie pokonał Federera). Dzięki tegorocznej wygranej Djoković w liczbie trofeów wywalczonych w Wimbledonie zdystansował Bjoerna Borga oraz Laurence’a Doherty’ego i awansował na4. pozycję w historycznej klasyfikacji. Więcej triumfów na londyńskiej trawie wywalczyli Roger Federer (osiem) oraz Pete Sampras i William Renshaw (po siedem).
Federer, Nadal i Djoković teraz wspólnie są na czele klasyfikacji wszech czasów w liczbie wielkoszlemowych zwycięstw. Na samodzielne prowadzenie jeden z nich będzie mógł wysunąć się za dwa miesiące – ten, który wygra US Open (30 sierpnia – 12 września). Djoković będzie w tej imprezie podwójnie zmotywowany, bo w tym roku wygrał już Australian Open, French Open i Wimbledon, więc do zdobycia Wielkiego Szlema została mu ostatnia lewa. A Serb może jeszcze pokusić się o zdobycie tzw. Złotego Wielkiego Szlema, do którego zalicza się jeszcze triumf w turnieju olimpijskim. To unikatowe osiągnięcie, bo do tej pory udało się dokonać takiego wyczynu tylko Steffi Graf. Niemiecka tenisistka w 1988 roku wygrała wszystkie cztery imprezy wielkoszlemowe oraz zdobyła złoty medal w singlu na igrzyskach w Seulu. Djoković jednak zastanawia się nad rezygnacją z olimpijskiego występu w Tokio. Podczas konferencji prasowej po niedzielnym zwycięstwie nad Matteo Berrettinim serbski tenisista powiedział, szanse na jego udział w tej imprezie wynoszą 50 na 50.
Nasza sześcioosobowa reprezentacja tenisowa do Tokio wybiera się w pełnym składzie. W ekipie biało-czerwonych wystartują zatem Iga Świątek, aktualnie ósma rakieta na świecie w rankingu WTA i Hubert Hurkacz, sklasyfikowany w najnowszym rankingu ATP na najwyższym w karierze 11. miejscu. Na dobre wyniki tej dwójki liczymy najbardziej, ale także na udane występy Magdy Linette (WTA 43) i Kamila Majchrzaka (ATP 109) w singlu oraz Hurkacza i Łukasza Kubota oraz Linette i Alicji Rosolskiej w deblu, a być może także Świątek i Kubota w mikście. W aktualnym rankingu ATP Hurkacz po dotarciu do półfinału Wimbledonu powiększył swoje konto do 3163 punktów rankingowych i awansował z 18. na 11. pozycję. Tym samym 24-letniego wrocławianina dzieli już tylko jedna lokata od rekordowego w polskim męskim tenisie osiągnięcia Wojciecha Fibaka, który na światowej liście doszedł do 10. miejsca. A w aktualnym rankingu ATP ma przed sobą już tylko dziesięciu graczy: 1. Novaka Djokovicia (Serbia) – 12 113 pkt; 2. Daniiła Miedwiediewa (Rosja) – 10 370; 3. Rafaela Nadala (Hiszpania) – 8270; 4. Stefanosa Tsitsipasa (Grecja) – 8150); 5. Alexandra Zvereva (Niemcy) – 7475; 6. Dominika Thiema (Austria) – 7425; 7. Andrieja Rublewa (Rosja) – 6255; 8. Matteo Berrettiniego (Włochy) – 5488; 9. Rogera Federera (Szwajcaria) – 4215 i Denisa Shapovalova (Kanada) – 3625.
Hurkacz przeskoczył natomiast z 11. na ósmą pozycję w rankingu „Race to Turin”, który uwzględnia tylko tegoroczne wyniki i służy do wyłonienia ośmiu najlepszych graczy w jednym roku, którzy na koniec sezonu wystąpią w turnieju mistrzów w Turynie. Liderem tego zestawienia oczywiście także jest Djoković, a kolejne lokaty zajmują: Tsitsipas, Berrettini, Rublew, Zverev, Miedwiediew i Nadal, zaś za plecami Hurkacza plasują się Asłan Karaczew i Shapovalov.
Na czele rankingu WTA liderka pozostała Australijka Ashleigh Barty, która wygrała Wimbledon 2021 i umocniła się na prowadzeniu. W Top 10 zestawienia doszło jednak do sporych zmian. Zajmująca 3. lokatę przed Wimbledonem Rumunka Simona Halep spadła na dziewiąte miejsce, z czołowej dziesiątki wypadła Amerykanka Serena Williams, a do elity wróciła finalistka Wimbledonu Czeszka Karolina Pliskova. Top 10 rankingu WTA wygląda obecnie tak: 1. Ashleigh Barty (Australia) – 9635 pkt; 2. Naomi Osaka (Japonia) – 7336; 3. Aryna Sabalenka (Białoruś) – 6965; 4. Sofia Kenin (USA) – 5640; 5. Bianca Andreescu (Kanada) – 5331; 6. Elina Switolina (Ukraina) – 5125; 7. Karolina Pliskova (Czechy) – 4975; 8. Iga Świątek (Polska) – 4695; 9. Simona Halep (Rumunia) – 4330; 10. Garbine Muguruza (Hiszpania) 4165. Iga Świątek zajmuje też wyższe miejsca od Hurkacza w rankingu kwalifikującym do wieńczącego sezon turnieju mistrzyń (Porsche Rice). W tym zestawieniu 20-letnia warszawianka jest na wysokiej 4. pozycji za Barty, Sabalenką i Czeszką Barborą Krejcikovą, a przed Pliskovą, Osaką, Muguruzą i Rosjanką Anastasja Pawluczenkową.

Wimbledon 2021: Hurkacz pokonał legendę tenisa

Roger Federer w XXI wieku nie przegrał seta do zera, a na trawiastych kortach Wimbledonu, na których triumfował ośmiokrotnie, nikomu nie dał się pokonać w trzech setach. To dlatego jego porażka z Hubertem Hurkaczem 3:6 6:7(4), 0:6 została przez światowe media uznana za „sensację stulecia”. Także ze względu na łatwość, w jaką 24-letni Polak rozbił 40-letniego gwiazdora.

Hurkacz po raz pierwszy w karierze dotarł najpierw do ćwierćfinału, a następnie półfinału wielkoszlemowego turnieju. Dokonał tej sztuki jako czwarty polski tenisista w historii – po Wojciechu Fibaku, Jerzym Janowiczu i Łukaszu Kubocie, zaś awansując do półfinału dorównał tym osiągnięciem Janowiczowi, który dotąd był jedynym polskim tenisistą z występem w wielkoszlemowym półfinale na koncie – zaszedł tak daleko w 2013 roku w Wimbledonie, eliminując w ćwierćfinale w „polskim meczu” Kubota. Ale Hurkacz ma szansę jeszcze większy sukces, a byłby nim już awans do finału, lecz po triumfie Igi Świątek w ubiegłorocznym wielkoszlemowym French Open miarą sukcesu w polskim tenisie jest teraz zwycięstwo w Wielkim Szlemie.
„Roger Federer wypada z Wimbledonu, przegrywając w trzech setach z Hubertem Hurkaczem w szokującym pojedynku na korcie centralnym, na dodatek oddając ostatniego seta 0:6, po raz pierwszy w historii londyńskiej imprezy!” – skomentował wyczyn polskiego tenisisty angielski dziennik „Daily Mail”.
Jak podkreśla gazeta, dawno już Federer nie został tak upokorzony na korcie. „Hurkacz miał zaledwie sześć lat, gdy Federer zdobywał swój pierwszy tytuł w Wimbledonie, a teraz dopisał własną historię w sportowej biografii Szwajcara, bo został pierwszym zawodnikiem, który wygrał z nim seta do zera na wimbledońskiej trawie i pierwszym od czasu wygranej 6:0 przez Rafaela Nadala w finale French Open w 2008 roku” – podkreśla „Dalily Mail”. Dodajmy, że Hurkacz jest też pierwszym graczem od 2002 roku, który pokonał Federera w Wimbledonie w trzech setach. Dziewiętnaście lat udała się ta sztuka Chorwatowi Mario Anciciciowi. Polak jest też trzecim tenisistą w historii, który pokonał Federera w trzech setach – po Patricku Rafterze (1999) i Rafaelu Nadalu (2008). Obaj dokonali tego w ziemnych kortach Rolanda Garrosa w Paryżu.
Federer na obowiązkowej konferencji prasowej po meczu był jednak pytany głównie o to, co zamierza dalej. Ciekawość dziennikarzy była uzasadniona, bo od jakiegoś czasu krążą plotki, że ten wielki tenisista zastanawia się nad zakończeniem karier.
„Potrzebujesz celu, kiedy przechodzisz rehabilitację, co mnie spotkało. Nie możesz myśleć o zdobyciu góry, potrzebujesz małych kroków. Wimbledon był pierwszym wielkim krokiem. Teraz gdy jest już po wszystkim, muszę to wszystko na nowo ocenić. Trzeba się zastanowić, gdzie jest ciało, kolano i umysł. Teraz muszę porozmawiać z moim zespołem, dać sobie czas na wypracowanie decyzji, którą mam podjąć. Ale dzisiaj mam nadzieję, że to nie był jeszcze mój ostatni Wimbledon w karierze. Celem jest grać dalej”. O przegranym pojedynku z Hurkaczem Szwajcar powiedział niewiele. „Ostatni set był dla mnie bolesny. Po kilku gemach poczułem, że już nie wrócę do gry. Nie jestem przyzwyczajony do takich sytuacji. Owacja od kibiców była fantastyczna. Uwielbiam to i dlatego wciąż gram w tenisa. Szkoda, że kibice, którzy wrócili w takiej dużej liczbie na trybuny, byli akurat świadkami takiej mojej porażki” – powiedział szwajcarski tenisista. Hurkacz w stonowany sposób okazywał radość z pokonania 20-krotnego zwycięzcy turniejów Wielkiego Szlema, gracza, który przez ponad dwie dekady odgrywał w światowym tenisie czołową rolę. Hurkacz wielokrotnie w publicznych wypowiedziach podkreślał, że Federer jest jego idolem i wzorem do naśladowania. To zwycięstwo zatem z pewnością zapamięta na całe życie. Teraz jednak przed nim kolejne wyzwanie. W piątek w meczu 1/2 finału Hurkacz zmierzy się z Włochem Matteo Berrettinim, który w ćwierćfinale pokonał Kanadyjczyka Felixa Augera-Aliassime’a 6:3, 5:7, 7:5, 6:3. W drugiej parze półfinałowej lider rankingu ATP Novak Djoković zmierzy się Denisem Shapolavovem. Serb w 1/4 finału wygrał z Węgrem Mortonem Fucsovicsem 6:3, 6:4, 6:4, a Kanadyjczyk pokonał Rosjanina Karena Chaczanowa 6:4, 3:6, 5:7, 6:1, 6:4.
Hurkacz dzięki awansowi do półfinału Wimbledonu w najnowszym rankingu ATP awansuje na najwyższe w karierze 11. miejsce, a jego konto powiększy się o premię w wysokości 465 tys. funtów. A to nie musi być koniec jego zysków w tej imprezie.

Wimbledon 2021: Hurkacz i Kubot trzymają poziom

Iga Świątek w 1/8 finału wielkoszlemowego Wimbledonu nie sprostała 26-letniej Tunezyjce Ons Jabeur. Polka po zaciętej walce wygrała pierwszego seta 7:5, lecz potem na korcie królowała niepodzielnie rywalka wygrywając 6:1, 6:1 i cały mecz 2-1. Do ćwierćfinału debla awansował natomiast Łukasz Kubot, ponownie występując w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo, ale we wtorek większą sensację sprawił Hubert Hurkacz, pokonując w przełożonym z poniedziałku pojedynku wicelidera rankingu ATP Daniiła Miedwiediewa. W środę nasz tenisista zagra o półfinał z legendą swiatowego tenisa Szwajcarem Rogerem Federererm.

W trzech pierwszych występach na wimbledońskiej trawie Świątek dosłownie zmiotła rywalki, nie tracą nawet seta i oddając Tajwance Su-Wei Hsieh, Rosjance Wierze Zwonariowej i Rumunce Irinie-Camelii Begu łącznie tylko 13 gemów. Ale w poniedziałek przyszło jej stoczyć pojedynek z zawodniczką co prawda dużo niżej od niej notowaną w rankingu WTA (Tunezyjka przed Wimbledonem była sklasyfikowana na 24. miejscu), ale na korcie rankingi nie grają, zaś Jabeur już drugi sezon z rzędu imponuje wysoką formą. W Australian Open 2020 po raz pierwszy awansowała do wielkoszlemowego ćwierćfinału i przeszła do historii kobiecego tenisa jako pierwsza arabska tenisistka, która dokonała takiego wyczynu. Teraz w Wimbledonie ponownie osiągnęła ten szczebel rozgrywek, a wcześniej w Birmingham wygrała pierwszy w karierze turniej WTA.
Jabeur w drugim wielkoszlemowym turnieju z rzędu trafiła na rywalkę z Polski – na ziemnych kortach Rolanda Garrosa w Paryżu rozprawiła się w trzech setach z Magdą Linette, zwyciężając 3:6, 6:0, 6:1. W miniony poniedziałek pojedynek z Igą Świątek na wimbledońskim trawniku także zaczęła od porażki w pierwszym secie, chociaż prowadziła w nim już 5:3. Ale Polka wróciła do gry i wygrała cztery gemy z rzędu. Potem coś się jednak w jej grze popsuło i w dwóch kolejnych partiach zdołała ugrać tylko dwa gemy. W trwającym godzinę i 41 minut meczu atletycznie zbudowana Tunezyjka zaserwowała aż dziewięć asów, a Świątek odpowiedziała tylko dwoma. Poza tym warszawianka zdobyła zaledwie 14 z 37 punktów przy swoim drugim podaniu. Rywalka natomiast przy własnym pierwszym podaniu wygrała 39 z 52 piłek i wykorzystała wszystkie siedem szans na przełamanie, posłała 30 kończących uderzeń przy 23 niewymuszonych błędach. Polce zanotowano 20 piłek wygranych bezpośrednio i 27 pomyłek.
Dla Świątek był to drugi występ w Wimbledonie w głównym turnieju. W 2018 roku wygrała rywalizację w kategorii juniorek, a w swoim debiutanckim występie w gronie seniorek w 2019 roku odpadła już w I rundzie. Rywalką Jabeur w ćwierćfinale była we wtorek Białorusinka Aryna Sabalenka, która w 1/8 finału pokonała reprezentującą od trzech lat Kazachstan Rosjankę Elenę Rybakinę 6:3, 4:6, 6:3. Oprócz nich do 1/4 finału awansowały: Australijki Asheigh Barty i Alija Tomljanović, Niemka polskiego pochodzenia Angelique Kerber i Czeszka Karolina Muchova, kolejna Czeszka Karolina Pliskova i Szwajcarka Viktoria Golubic.
W rywalizacji panów do ćwierćfinału po raz 50 w Wielkim Szlemie awansował lider rankingu ATP Serb Novak Djoković, a w środę jego rywalem będzie Węgier Marton Fucsovics. Skład ćwierćfinalistów uzupełnili Rosjanin Karen Chaczanow i Kanadyjczyk Denis Shapovalov, Włoch Matteo Berrettini i kolejny Kanadyjczyk Felix Auger-Aliassime, zaś w czwartej parze Szwajcar Roger Federer musiał czekać na rywala do wtorku, bowiem pojedynek Huberta Hurkacza z wiceliderem rankingu ATP Rosjaninem Daniiłem Miedwiediewem przełożono z powodu opadów deszczu na następny dzień przy wyniku 2:6, 7:6(2), 3:6, 4:3. Po wznowieniu gry szybko się okazało, że przerwa lepiej posłużyła Polakowi. Hurkacz dominował na korcie i przerwaną partię wygrał 6:3. W decydującym piątym secie wrocławianin nie zwolnił tempa i wygrał również 6:3. W nagrodę za ten wyczyn Hurkacz w środę zagra po raz pierwszy w karierze z „Il Maestro”, Rogerem Federerem.
Szwajcarski tenisista był zniesmaczony decyzją organizatorów i przyznał, że przełożenie meczu Hurkacza i Miedwiediewa było „niesprawiedliwe”, bo z tego powodu zwycięzca tego pojedynku będzie miał mniej czasu na regenerację. Ale 40-letni mistrz kortu nie omieszkał też zażartować, że obaj są młodzi i powinni takie próby wytrzymywać, bo on w ich wieku też tak musiał. Hurkacza czeka więc trudna przeprawa, ale jest w takiej formie, że może pokusić się o pokonanie wielkiego mistrza.
Z polskich tenisistów rywalizujących w tegorocznym Wimbledonie jeszcze tylko Łukasz Kubot zdołał awansować do ćwierćfinału. Ponownie tworzący deblową parę z Brazylijczykiem Marcelo Melo legniczanin nawet nie musiał wychodzić na kort, bo w 1/8 finału rywale, Brytyjczyk Lloyd Glasspool i Fin Harri Heliovaara, oddali mecz walkowerem. W 2017 roku Kubot i Melo triumfowali w Wimbledonie w grze podwójnej, ale w tym roku będzie im trudno powtórzyć ten sukces, bo już w ćwierćfinale trafili na rozstawionych w turnieju z numerem 1 Chorwatów Mate Pavicia i Nikolę Mekticia.

Do rywalizacji w deblu kobiet w tegorocznej edycji Wimbledonu zgłosiły się jako para Magda Linette i Alicja Rosolska, ale nasze tenisistki odpadły już w pierwszej rundzie.

Znów grają na trawnikach Wimbledonu

Magdalena Fręch, Katarzyna Kawa, Maja Chwalińska, Urszula Radwańska, Kacper Żuk i Kamil Majchrzak nie przebili się do głównej drabinki wielkoszlemowego Wimbledonu. W singlu na wimbledońskiej trawie zagrają zatem tylko Iga Świątek, Magda Linette i Hubert Hurkacz.Turniej rozpoczyna się 28 czerwca i potrwa do 11 lipca.

Sklasyfikowana w rankingu WTA na 9. pozycji Iga Świątek została w Wimbledonie rozstawiona z numerem siódmym, bo z udziału w turnieju wycofały się Japonka Naomi Osaka (WTA 2) i obrończyni tytułu Rumunka Simona Halep (WTA 3). W losowaniu nasza najlepsza obecnie tenisistka trafiła na rutynowaną 36-letnią Tajwankę Su-Wei Hsieh (WTA 62), znakomitą i utytułowaną deblistkę, która m.in. w grze podwójnej dwukrotnie triumfowała na wimbledońskiej trawie. Do tej pory na Polka i Tajwanka zmierzyły się tylko raz, w ubiegłorocznym French Open – Świątek w 2. rundzie wygrała pewnie 6:1. 6:4. Ale teraz czeka ją dużo trudniejsze zadanie, bo Su-Wei Hsieh świetnie sobie radzi na trawiastych kortach, lecz jeśli Świątek ją pokona, to w drugiej rundzie przyjdzie jej zmierzyć się z Czeszką Marie Bouzkovą lub Rosjanką Wierą Zwonariową. Kolejną rywalką Polki może być w III rundzie Chorwatka Petra Martić, a gdyby udało jej się awansować do IV rundy, to może na tym szczeblu trafić na Hiszpankę Garbine Muguruzę lub Tunezyjkę Ons Jabeur. W tej części drabinki najwyżej rozstawiona została Białorusinka Aryna Sabalenka, turniejowa „dwójka”, a są w niej także Amerykanka Sofia Kenin oraz Czeszki Karolina Pliskova i Petra.
Druga z naszych tenisistek, Magda Linette (WTA 44), znalazła się w drugiej ćwiartce turniejowej drabinki. Poznanianka w pierwszej rundzie trafiła na 19-letnią Amerykankę Amandę Anisimovą (WTA 81) i dla obu zawodniczek będzie to „powtórka z rozrywki”, bo w poprzedniej edycji Wimbledonu w 2019 roku Linette pewnie wygrała. Na zwyciężczynię tegorocznego starcia w w drugiej rundzie czeka potyczka z Ukrainką Eliną Switoliną lub Belgijką Alison van Uytvanck. W ćwiartce Polki znalazły się także m.in. Amerykanka Serena Williams, Szwajcarka Belinda Bencić czy wielka nadzieja amerykańskiego kobiecego tenisa, 17-letnia Cori Gauff. „Jedynką” w górnej połówce będzie liderka rankingu WTA, Ashleigh Barty. Australijka otwiera pierwszą ćwiartkę, a jej rywalką będzie na inaugurację kończąca karierę Hiszpanka Carla Suarez. Rozstawione zostały w tej części drabinki Kanadyjka Bianca Andreescu, Białorusinka Wiktoria Azarenka, Czeszka Barbora Krejcikova i Brytyjka Johanna Konta.
Jedyny Polak w turnieju singla, Hubert Hurkacz, też nie będzie miał łatwo. W turnieju wrocławianin został rozstawiony z numerem 14. numerem i jego pierwszym przeciwnikiem będzie Włoch Lorenzo Musetti (Hurkacz przegrał z nim w tym roku w Rzymie). Jeśli Hurkacz tym razem go pokona, to jego kolejnym rywalem będzie lepszy z pary Emil Ruusuvuori (Finlandia) – Marcos Giron (USA), a jeśli dojdzie do III rundy, to jego przeciwnikiem na tym etapie imprezy może być Bułgar Grigor Dimitrow, Hiszpan Fernando Verdasco lub Kazach Michaił Kukuszkin.

48 godzin sport

Anglik pogwiżdże Polakom
Polska zmierzy się ze Szwecją o godzinie 18:00 w Sankt Petersburgu. Mecz poprowadzi angielski sędzia Michael Oliver, który na tym turnieju prowadził już mecz Węgry – Francja. Asystować mu będą Stuart Burt i Simon Peter Bennett. W roli arbitra technicznego zobaczymy Anthonego Taylora. Na VAR zasiądą Gary Beswick, Christopher Kavanagh i Lee Betts z Anglii, a także Christian Dingert z Niemiec. Dla sędziego Michaela Oliviera jest to pierwszy w historii duży turniej. Do tej pory na swoim koncie zgromadził 18 spotkań Ligi Mistrzów, a także 20 Ligi Europy. Polsce sędziował w 2018 roku w meczu towarzyskim z Nigerią.

Świątek nadal w Top 10
Iga Świątek utrzymała 9. lokatę w najnowszym rankingu WTA. Także Magda Linette nic nie straciła i nadal jest na 44. pozycji. Niewielki awans w zestawieniu zanotowały natomiast Katarzyna Kawa (WTA 133) i Magdalena Fręch (WTA 145), spadły natomiast Maja Chwalińska (WTA 225) i Urszula Radwańska (WTA 233). Ta czwórka tenisistek już w najbliższy wtorek przystąpi do kwalifikacji wielkoszlemowego Wimbledonu. Na czele rankingu pozostaje Australijka Ashleigh Barty, która wyprzedza Japonkę Naomi Osakę i Rumunkę Simonę Halep. W czołówce światowej listy doszło tylko do jednej zmiany. Miejscami zamieniły się Ukrainka Elina Switolina (WTA 5) i Amerykanka Sofia Kenin (WTA 6).

Górnik Łęczna w ekstraklasie
Piłkarze I-ligowego Górnika Łęczna wygrali 1:0 finałowy mecz barażowy z ŁKS Łódź i tym samym wywalczyli awans do PKO Ekstraklasy. Dla ekipy z Łęcznej to powrót na najwyższy poziom rozgrywkowy po czterech latach przerwy. Bezpośredni awans do ekstraklasy z I ligi zapewniły sobie zespoły Bruk-Betu Nieciecza i Radomiaka Radom.

Macedonia bez selekcjonera
Trener piłkarskiej reprezentacji Macedonii Północnej Igor Angelovski stracił posadę. Władze macedońskiej federacji poinformowały, że nie przedłużą z nim wygasającego z końcem lipca tego roku kontraktu. Drużyna Macedonii Północnej zajęła w grupie C Euro 2020 ostatnie miejsce ponosząc trzy porażki – z Austrią, Ukrainą i Holandią.

Hurkacz utrzymał 17. lokatę
Hubert Hurkacz zachował 17. miejsce w najnowszym notowaniu rankingu tenisistów. Kamil Majchrzak, który dotarł ostatnio do finału challengera ATP, awansował na 105. pozycję. W drugiej setce rankingu ATP plasuje się też trzeci z polskich graczy, Kacper Żuk, który zajmuje 170. lokatę. Liderem zestawienia pozostaje Serb Novak Djoković.

Szeremeta znokautowany
Jaime Munguia nie dał szans Kamilowi Szeremecie i przez techniczny nokaut pokonał polskiego pięściarza. Dzięki wygranej bokser z Meksyku obronił mistrzowski pas WBO Intercontinental w wadze wagi średniej.

French Open 2021: Świątek w obronie tytułu

W niedzielę rozpoczęły się zmagania w 120. edycji wielkoszlemowego turnieju French Open rozgrywanego na kortach ziemnych tenisowego kompleksu im. Rolanda Garrosa w Paryżu. Tytułów w singlu bronią
Polka Iga Świątek i Hiszpan Rafael Nadal.

Skutki pandemii koronawirusa dotknęły też turniej French Open, bo w tym roku organizatorzy z powodu problemów finansowych musieli zmniejszyć pulę nagród o trzy miliony euro. W poprzedniej edycji Iga Świątek zarobiła za triumf w paryskiej imprezie 1,6 mln euro, w tym roku jeśli obroni tytuł dostanie „tylko” 1,4 mln euro. Pokonani w finale gry pojedynczej zarobią po 750 tys. euro, półfinaliści po 375 tys. euro, a ćwierćfinaliści po 255 tys. euro. Im niżej, tym premie są mniejsze – za dojście do 1/8 finału 170 tys. euro, do 3. rundy 113 tys. euro, do 2. rundy 84. tys. euro, a za występ w 1. rundzie 60 tys. euro. Taką kwotę już zarobiła czwórka naszych reprezentantów w tegorocznej edycji French Open, czyli wspomniana już Iga Świątek, a także Magda Linette, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak.
W kwalifikacjach do głównej drabinki paryskiego turnieju wzięła udział cztery nasze tenisistki, z których najdalej zaszła Magdalena Fręch, która odpadła w finale kwalifikacji. Trzy pozostałe Polki, Katarzyna Kawa, Maja Chwalińska i Urszula Radwańska, odpadły już w pierwszej rundzie. Ich los podzielił też w rywalizacji panów Kacper Żuk. Tak więc biało-czerwone barwy na kortach Rolanda Garrosa w tym roku reprezentuje nasz żelazny kwartet singlistów – Iga Świątek (w I rundzie zagra z Kają Juvan) i Magda Linette (jej pierwszą rywalką będzie Chloe Pacuet) oraz Hubert Hurkacz (jego rywalem w niedzielę był Botic van de Zandschulp) i Kamil Majchrzak (w I rundzie zmierzy się z Arthurem Cazaux).
Największe zainteresowanie z nich, co oczywiste, wzbudza broniąca mistrzowskiego tytułu Świątek. W pierwszej rundzie warszawianka trafiła w losowaniu na Słowenkę Kaję Juvan, swoją dobrą koleżankę i deblową partnerkę z juniorskich czasów, z którą w 2017 roku wygrała juniorski Wimbledon. W tym roku trafiły na siebie w lutym podczas turnieju w Melbourne. Wtedy lepsza okazała się Iga Świątek, która wygrała ze Słowenką w trzech setach. W przypadku zwycięstwa i awansu do II rundy w Paryżu Polka zmierzy się z lepszą zawodniczką z pary Rebecca Peterson (Szwecja) – Shelby Rogers (USA).
Wielu tenisowych ekspertów umieściło Świątek w gronie faworytek paryskiej imprezy. Taka opinię wyraziła m.in. legendarna amerykańska tenisistka czeskiego pochodzenia Martina Navratilova. „Iga Świątek pojawiła się w światowej czołówce nagle. Pamiętam, że gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy na korcie kilka lat temu, zapytałam jak wymawia się jej nazwisko. Od razu wiedziałam, że będę w przyszłości musiała je wymawiać wielokrotnie. Moja intuicja mnie jak widać nie zawiodła” – powiedziała na łamach portalu wtatennis.com zdobywczyni 59 tytułów w turniejach Wielkiego Szlema.
Świątek bardziej jednak przeżywała spotkanie z Rafaelem Nadalem. Hiszpański tenisista, 13-krotny triumfator paryskiego turnieju, to jej wielki tenisowy idol. Polka przyznała, że jej marzeniem jest kiedyś potrenować z nim na korcie. Jako juniorka szkoliła się przez jakiś czas w akademii tenisowej Rafaela Nadala i do dzisiaj w publicznych wypowiedziach zapewnia: „Jestem jego wielką fanką i jeśli będę miała okazję zapytać go o kilka rzeczy, a także nauczyć się czegoś od niego, to będę bardzo szczęśliwa. Niestety, oboje jesteśmy zajęci” – stwierdziła w jednym z wywiadów.
Organizatorzy French Open zadbali jednak, żeby obrońcy tytułów spotkali się na chwilę i razem wyszli na kort. Rafael Nadal w mediach społecznościowych zamieścił fotkę z tego wydarzenia z podpisem: „Wspaniale było dzisiaj z tobą poodbijać. Powodzenia w turnieju”. Świątek zrewanżowała się żartobliwym wpisem pod wspólnym zdjęciem z hiszpańskim tenisistą: „To było super inspirujące. Jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebować partnera do odbijania piłki, to jestem tutaj”.
Miejmy nadzieję, że kolejną okazję do wspólnego pozowania oboje będą mieli 13 czerwca, gdy przyjdzie przed obiektywami prezentować zdobyte trofea – w przypadku Nadala byłby to 14., a dla Świątek drugi triumf na paryskich kortach.

48 godzin sport

Wielki powrót Ewy Pajor do reprezentacji Polski

Ewa Pajor (na zdjęciu) udanie wróciła do reprezentacji Polski piłkarek nożnych po długiej przerwie spowodowanej kontuzją. Występująca na co dzień w niemieckim zespole VfL Wolfsburg piłkarka strzeliła dwa gole w przegranym przez biało-czerwone 2:4 towarzyskim meczu z drużyną Szwecji. Dla Pajor były do jej 40. i 41. trafienia w narodowych barwach w 62. występie. 25-letnia zawodniczka ma na koncie mistrzostwo Europy do lat 17 wywalczone w 2013 roku i tytuł najlepszej piłkarki do lat 17 na świecie przyznany przez UEFA. W tym samym roku zadebiutowała też w pierwszej reprezentacji Polski w meczu Polska – Czechy, rozegranym w ramach turnieju towarzyskiego Balaton Cup na Węgrzech. Chociaż pojawiła się na boisku w 75 minucie, niemal tuż po wejściu do gry wywalczyła rzut karny i zdobyła debiutancką bramkę.

Awans polskich futsalistów do finałów mistrzostw Europy

Reprezentacja Polski w futsalu pokonała Czechy 8:5 w ostatnim meczu eliminacji mistrzostw Europy. Dzięki zwycięstwu biało-czerwoni zajęli drugie miejsce w grupie, za Portugalią, ale wywalczyli awans do europejskiego czempionatu, który w przyszłym roku odbędzie się w Holandii. Bohaterem w polskiej drużynie był strzelec czterech goli Sebastian Leszczak.

Z Brazylią reprezentacja naszych tenisistek zagra bez gwiazd

W najbliższy weekend w Bytomiu odbędzie się mecz kobiecych reprezentacji tenisowych Polski i Brazylii w ramach rozgrywek Billie Jean King Cup (dawny Puchar Federacji). Z występu zrezygnowały dwie nasze najlepsze tenisistki – Iga Świątek i Magda Linette. Na mecz z Brazylijkami trener kadry Dawid Celt powołał Katarzynę Kawę, Magdalenę Fręch, Urszulę Radwańską, Weronikę Falkowską i deblistkę Paulę Kanię-Choduń. Natomiast zespół rywalek przyleciał w składzie: Gabriela Ce, Laura Pigossi, Carolina Meligeni-Alves i Luisa Stefani.

Fabian Drzyzga zostaje w Rzeszowie na kolejne trzy sezony

Rozgrywający reprezentacji Polski, Fabian Drzyzgi, postanowił rozwiać wątpliwości dotyczące jego przyszłości klubowej. Doświadczony siatkarz zdecydował się pozostać w PlusLidze i przedłużyć obowiązującą umowę z Asseco Resovią o kolejne trzy lata. W rozgrywkach PlusLigi Drzyzga w ciągu 10 sezonów rozegrał w sumie 272 mecze, w których zdobył 476 punktów. W sezonie 2020/2021 w barwach Asseco Resovii rozegrał 110 setów, zapisując na swoim koncie 60 punktów.

Hurkacz szybko odpadł z turnieju w Monte Carlo

Hubert Hurkacz już w II rundzie pożegnał się z turniejem ATP Masters 1000 w Monte Carlo. Nasz najlepszy obecnie tenisista, sklasyfikowany w rankingu ATP na 16. pozycji, przegrał w niewiele ponad godzinę z niżej notowanym Brytyjczykiem Danielem Evansem (ATP 33) 4:6, 1:6. Dla Hurkacza był to drugi występ w Monte Carlo. Dwa lata temu w I rundzie przegrał z Chorwatem Borną Coriciem po trzysetowej bitwie. Evans po raz pierwszy awansował do III rundy imprezy rangi Masters 1000 w singlu. Jego kolejnym rywalem był lider rankingu ATP Novak Djoković.

W ten weekend gra piłkarska ekstraklasa

Zestaw par 25. kolejki. Piątek: Podbeskidzie Bielsko-Biała – Pogoń Szczecin, godz. 18:00; Górnik Zabrze – Śląsk Wrocław, godz. 20:30. Sobota: Lechia Gdańsk – Piast Gliwice, godz. 15:00; Raków Częstochowa – Lech Poznań, godz. 17:30; Wisła Kraków – Warta Poznań, godz. 20:00. Niedziela: Stal Mielec – Zagłębie Lubin, godz. 12:30; Wisła Płock – Jagiellonia Białystok, godz. 15:00; Legia Warszawa – Cracovia, godz. 17:30.

Niemcy odwołali żużlowy turniej Grand Prix w Teterow

Nie obędzie się zaplanowane na 22 maja Grand Prix Niemiec w Teterow. To już druga runda indywidualnych mistrzostw świata odwołana przez panującą na świecie pandemię koronawirusa. Tegoroczne zmagania w cyklu Speedway Grand Prix miały rozpocząć się 24 kwietnia we włoskim Terenzano, ale organizatorzy już kilka tygodni temu odwołali imprezę. Aktualny kalendarz cyklu Speedway Grand Prix 2021 wygląda więc tak: 5 czerwca – Grand Prix Czech (Praga), 19 czerwca – lokalizacja do ustalenia, 17 lipca – Grand Prix Wielkiej Brytanii (Cardiff), 31 lipca – Grand Prix Polski (Wrocław), 7 sierpnia – Grand Prix Polski (Warszawa), 14 sierpnia – Grand Prix Szwecji (Malilla), 28 sierpnia – Grand Prix Rosji (Togliatti), 11 września – Grand Prix Danii (Vojens), 2 października – Grand Prix Polski (Toruń).

Hurkacz walczy w Monte Carlo

W najbliższym tygodniu najważniejsza tenisową imprezą w męskim tenisie będzie ATP Masters 1000 na ziemnych kortach w Monte Carlo. Najlepszy obecnie polski tenisista, Hubert Hurkacz, który niedawno wygrał turniej tej samej rangi w Miami, w równie prestiżowym Rolex Monte Carlo Masters został rozstawiony z numerem 13.

Pierwszym rywalem Hurkacza na ceglanej mączce w Monte Carlo będzie zawodnik z kwalifikacji. Jeśli wrocławianin wygra ten pojedynek, w następnej rundzie na jego drodze stanie lepszy z pary Daniel Evans (Wielka Brytania) – Dusan Lajović (Serbia). W przypadku zwycięstwa przeciwnikiem polskiego tenisisty będzie prawdopodobnie najwyżej rozstawiony w turnieju lider rankingu ATP Serb Novak Djoković. Słowo „prawdopodobnie” nie jest wcale takie niedorzeczne, bo Djoković już w swojej pierwszej potyczce może trafić na rewelacyjnego Jannika Sinnera, z którym Hurkacz wygrał w poprzednią niedzielę w finale Miami Open 2021. 19-letni włoski tenisista z kolei w swoim inauguracyjnym pojedynku na kortach w Monte Carlo zagra z 33-letnim Hiszpanem Albertem Ramosem-Vinolasem, którego lekceważyć nie można, bo to finalista monakijskiej imprezy z 2017 roku (przegrał wtedy z Rafaelem Nadalem).
Do górnej części turniejowej drabinki trafiło zresztą kilka wschodzących gwiazd męskiego tenisa. Oprócz Hurkacza znaleźli się w niej jeszcze m.in. Niemiec Alexander Zverev, Grek Stefanos Tsitsipas (już w II rundzie zagra z Włochem Lorenzo Musettim lub Rosjaninem Asłanem Karacewem), Włoch Matteo Berrettini czy Kanadyjczyk Felix Auger-Aliassime. Ale w tej części drabinki „królem polowania” będzie rzecz jasna Djoković, triumfator tegorocznego wielkoszlemowego
Australian Open.
W dolnej połówce wszystkie oczy będą z kolei zwrócone na Hiszpana Rafaela Nadala, który celuje w 12. mistrzostwo w turnieju w Monte Carlo. „Rafa” został w tegorocznej edycji rozstawiony z numerem 3., a jego pierwszym przeciwnikiem będzie kwalifikant lub Francuz Adrian Mannarino. W jego ćwiartce ulokowani zostali również m.in. inny z hiszpańskich tenisistów Roberto Bautista oraz Rosjanin Andriej Rublow. W tej części turniejowego rozstawienia znalazł się też najlepszy obecnie z rosyjskich graczy Daniił Miedwiediew, któremu z racji miejsca w rankingu przysługuje numer 2. Na inaugurację Miedwiediew, finalista tegorocznego Australian Open, powalczy z Serbem Filipem Krajinoviciem lub Gruzinem Nikołozem Basilaszwilim. Potem na jego drodze może stanąć mistrz z 2019 roku (w sezonie 2020 turniej nie odbył się), Włoch Fabio Fognini, zaś w ćwierćfinale może trafić na Hiszpana Pablo Carreno lub Argentyńczyka Diego Schwartzmana. Rywalizacja w głównej drabince zawodów Rolex Monte-Carlo Masters 2021 ruszy już w niedzielę (11 kwietnia). Triumfatora poznamy w kolejną niedzielę (18 kwietnia).
W turnieju debla w Monte Carlo zagra dwóch naszych tenisistów. Łukasz Kubot wystąpi w parze z Holendrem Wesleyem Koolhofem. Polsko-holenderska para została rozstawiona z numerem szóstym, a na początek spotka się z francuskim duetem Adrian Mannarino – Benoit Paire. Potem mogą trafić na włosko-argentyński debel Fabio Fognini – Diego Schwartzman lub austriacko-australijski Oliver Marach – Luke Saville.
Do gry podwójnej zgłosił się też Hurkacz, który ponownie zagra w parze z Kanadyjczykiem Feliksem Augerem-Aliassime. W listopadzie wygrali turniej w Paryżu, a w Monte Carlo ich pierwszymi przeciwnikami będą nagrodzeni dziką kartą tenisiści gospodarzy, Romain Arneodo i Hugo Nys. Monakijczycy to półfinaliści zawodów w Monte Carlo z 2017 roku. Jeśli polsko-kanadyjska para wygra, to w 1/8 finału trafi na najwyżej rozstawionych w grze podwójnej Kolumbijczyków Juana Sebastiana Cabala i Roberta Faraha. W losowaniu drabinki deblowej Kubot i Hurkacz trafili do tej samej turniejowej „ćwiartki”, więc przy sprzyjających wiatrach mogą na siebie trafić, ale dopiero w ćwierćfinale.
Szansę i duże chęci na występ w turnieju głównym w Monte Carlo miał jeszcze Kamil Majchrzak (ATP 118), który wystartował w dwustopniowych kwalifikacjach. W pierwszej rundzie tenisista z Piotrkowa Trybunalskiego wygrał z wyżej notowanym Włochem Gianlucą Magerem (ATP 91) 6:3, 6:3, zaś w niedzielę w finale kwalifikacji zmierzył się innym włoskim tenisistą Stefano Travaglią (ATP 69). W starciu z tym rywalem nasz reprezentant przegrał w trzech setach 4:6, 6:3, 2:6. Szkoda, bo w przypadku zwycięstwa Majchrzak mógł trafić na Hurkacza i mielibyśmy być może polski pojedynek na ziemnych kortach w Monte Carlo.

Hurkacz dogonił Świątek w rankingu

Hubert Hurkacz wygrał jeden z najważniejszych turniejów w cyklu ATP – Miami Open. W finale polski tenisista pokonał wyżej notowanego Włocha Jannika Sinnera 7:6(4), 6:4 i w najnowszym notowaniu rankingu ATP awansował na najwyższe w karierze 16. miejsce. Taką samą lokatę w rankingu WTA zajmuje też Iga Świątek.

Dla tenisisty z Wrocławia to trzecie turniejowe zwycięstwo w cyklu zawodów ATP, ale najcenniejsze w dorobku. Poprzednio triumfował w ATP 250 w Winston Salem w 2019 roku i tegorocznym Delray Beach. Turniej Miami Open zaliczany jest do zawodów najwyższej kategorii – ATP Masters 1000. Za wygraną Polak otrzymał 1000 punktów do rankingu i dzięki temu awansował na 16. pozycję na światowej liście. W historii polskiego tenisa wyżej od niego w hierarchii męskiego tenisa byli tylko Wojciech Fibak (10) i Jerzy Janowicz (14), ale żadnemu z nich nie udało się zwyciężyć w zawodach tak wysokiej rangi.
W Miami Open (pula nagród 3,4 mln dolarów) Hurkacz został rozstawiony z numerem 26., dzięki czemu w pierwszej rundzie miał wolny los. Potem jednak na jego drodze stawali gracze wyżej notowani w rankingu. Z Kanadyjczykiem Denisem Shapovalovem (rozstawiony w turnieju z numerem 6.) wygrał 6:3, 7:6(6), z jego rodakiem Milosem Roanicem (12) 4:6, 6:3, 7:6(4), a z Grekiem Stefanosem Tsitsipasem (2) 2:6, 6:3, 6:4. W półfinale Polak nadspodziewanie łatwo pokonał 6:3, 6:4 rozstawionego w imprezie z numerem 4. Rosjanina Andrieja Rublowa.
Już awansując do ćwierćfinału Hurkacz ustanowił swój życiowy rekord w turniejach rangi ATP 1000, a następnie kolejnymi awansami tylko go śrubował. Podobnie czynił jego finałowy rywal, 19-letni Jannik Sinner, uznawany za wielką nadzieję męskiego tenisa. W półfinale rozstawiony w turnieju z numerem 21. włoski tenisista pokonał Hiszpana Roberto Bautistę Aguta (7) 5:7, 6:4, 6:4 i został czwartym w historii nastolatkiem, który dotarł do finału Miami Open. Przed nim z włoskich graczy tylko Fabio Fognini zaszedł w zawodach rangi ATP Masters 1000 tak daleko, awansując w 2019 roku do finału turnieju w Monte Carlo, który zresztą wygrał. Sinner na swój pierwszy triumf w imprezach tej rangi będzie musiał jeszcze poczekać.
Hurkacz i Sinner znają się bardzo dobrze, można nawet powiedzieć, że ostatnio mocno sie zaprzyjaźnili. Pomogły im w tym dwa wspólne występy w deblu – przed Miami Open zagrali razem w Dubaju. W singlu nigdy wcześniej nie stawali przeciwko sobie. Sinner może się już pochwalić jednym wielkoszlemowym ćwierćfinałem (Roland Garros 2020), a Hurkacz jeszcze na taki wynik czeka. Obaj po raz pierwszy wystąpili w finale imprezy rangi Masters 1000. Polak wcześniej triumfował w amerykańskich turniejach w Winston-Salem (2019) i Delray Beach (2021), Włoch wygrał turnieje w Sofii (2020) i Great Ocean Road Open w Melbourne (2021).
Po raz pierwszy od 18 lat do decydującego pojedynku o zwycięstwo w tym prestiżowym turnieju stanęli tenisiści spoza pierwszej trzydziestki światowej listy (Sinner był notowany na 31., a Hurkacz na 37. pozycji). Obaj mieli ułatwione zadanie, bo z występu w tegorocznej edycji zrezygnowali najwięksi gracze w stawce – Novak Djoković, Rafael Nadal, Dominic Thiem i Roger Federer. Sinner i Hurkacz to tenisiści grający na podobnym poziomie. Dobrze serwują, mocno i w urozmaicony sposób potrafią zagrywać piłki, są szybcy, zwrotni i świetnie przygotowani kondycyjnie. Nawet pod względem charakterologicznym są bardzo do siebie podobni – obaj mają opinie dżentelmenów na korcie, przestrzegających zasad fair play i koleżeńskich. „Sinner i Hurkacz naprawdę są przyjaciółmi, cenią się nawzajem, na korcie i poza nim są bardzo do siebie podobni, zarówno pod względem stylu gry, jak i charakteru. W Dubaju oraz wcześniej w Melbourne grali razem w debla i doszli w tych turniejach do ćwierćfinałów. LHurkacz po triumfie w Miami Open dołączył do innych sław polskiego tenisa. W przeszłości w tym turnieju triumfowali Agnieszka Radwańska (2012) w singlu oraz rok wcześniej wraz ze Słowaczką Danielą Hantuchovą w deblu, a Łukasz Kubot w 2017 wygrał tu debla w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo.
W najnowszym notowaniu rankingu ATP Polak awansował na najwyższym w karierze 16. miejsce i zadebiutował w Top 20 światowej listy. Sinner przesunął się na 22. miejsce. Liderem pozostał Serb Novak Djoković, przed Rosjaninem Daniiłem Miedwiediewem i Hiszpanem Rafaelem Nadalem. Kolejne miejsca w czołowej dziesiątce zajmują Austriak Dominic Thiem, Stefanos Tsitsipas, Niemiec Alexander Zverev, Szwajcar Roger Federer, Rosjanin Andrej Rublew, Argentyńczyk Diego Schwartzman i Włoch Matteo Berrettini. Hurkacz ma na koncie 2600 punktów i do zajmującego 10. lokatę Bertettinego traci już tylko 840 punktów. Awans do Top 10 rankingu ATP nie jest więc dla niego mrzonką, tylko całkiem realnym do osiągnięcia celem.
W najnowszym notowaniu rankingu WTA Iga Świątek także zajmuje 16. lokatę. Nasza najlepsza obecnie tenisistka w Miami Open w singlu odpadła w trzeciej rundzie, po zaskakującej porażce z niżej notowana Chorwatką Aną Konjuh. Na jej szczęście ta wpadka nie odbiła się na jej rankingowej pozycji. Pozycje liderki światowej listy utrzymała Australijka Ashleigh Barty, druga jest Japonka Naomi Osaka, a trzecia Rumunka Simona Halep. Kolejne lokaty w Top 10 zajmują: 4. Amerykanka Sofia Kenin, Ukrainka Elina Switolina, Kanadyjka Bianca Andreescu, Białorusinka Aryna Sabalenka, Amerykanka Serena Williams, Czeszka Karolina Pliskova i Holenderka Kiki Bertens. Na 51. pozycji sklasyfikowana jest Magda Linette, która spadła o jedno miejsce. Katarzyna Kawa awansowała o cztery lokaty na 126. miejsce, a Magdalena Fręch zajmuje 159. pozycję. Pozostałe polskie tenisistki plasują się poza Top 200 światowej listy. Świątek w Miami Open doszła natomiast do półfinału gry podwójnej, grając w parze z rutynowaną Amerykanka Bethanie Mattek-Sands. Dzięki wywalczonym punktom warszawianka awansowała w rankingu deblistek na 61. miejsce i jest w tej chwili najwyżej sklasyfikowaną polską tenisistką także w grze podwójnej. Druga z naszych zawodniczek w zestawieniu, Alicja Rosolska, zajmuje obecnie 786. miejsce. Najlepszą deblistką w najnowszym notowaniu rankingu WTA jest Tajwanka Su-Wei Hsieh, przed Czeszką Barborą Strycovą i Węgierką Timeą Babos.
Warto też odnotować, że w tegorocznym rankingu kwalifikacyjnym do WTA Finals Świątek zajmuje obecnie 9. lokatę, a na liście najlepiej zarabiających tenisistek w tym sezonie jest na 13. pozycji z dorobkiem 318 550 dolarów. Hurkacz w klasyfikacji do kończącego sezon turnieju mistrzów zajmuje obecnie piąte miejsce, a jego konto z nagród turniejowych wywalczonych w tym roku powiększyło się o 447 tys. dolarów.

W Miami Hurkacz zaszalał w singlu, a Świątek w deblu

Po raz drugi w karierze Hubert Hurkacz awansował do ćwierćfinału turnieju ATP Masters 1000. W IV rundzie Miami Open Polak pokonał Kanadyjczyka Milosa Raonicia 4:6, 6:3, 7:6(4), a o półfinał w czwartek wieczorem zagrał z Grekiem Stefanosem Tsitsipasem. W rywalizacji w grze podwójnej pań Iga Świątek w parze z Amerykanką Bethanie Mattek-Sands awansowała do półfinału.

Hurkacz zmierzył się z Raoniciem po raz pierwszy w karierze, ale obaj tenisiści dobrze się znają z wspólnych treningów. Kanadyjczyk jest w rankingu ATP obecnie na 19. miejscu, więc był uważany za faworyta w spotkaniu z Polakiem (ATP 37). Także dlatego, że ma w dorobku występ w finale wielkoszlemowego Wimbledonu (2016) i trzecią lokatę na światowej liście. W tegorocznym Australian Open przegrał w IV rundzie z późniejszym triumfatorem Novakiem Djokoviciem.
Awans do ćwierćfinału turnieju ATP Masters 1000 to jeden z największych sukcesów w karierze 24-letniego polskiego tenisisty. Na tym poziomie w tej rangi turnieju grał tylko raz – dwa lata temu w Indian Wells. Przegrał wtedy z Rogerem Federerem. W Miami w walce o półfinał rywalem Hurkacza był piąty w rankingu ATP Grek Stefanos Tsitsipas. Ich czwartkowy pojedynek zakończył się po zamknięciu wydania. W pozostałych parach Rosjanin Daniił Miedwiediew zmierzył się z Hiszpanem Roberto Bautistą-Agutem, Włoch Jannik Sinner z Kazachem Aleksandrem Bublikiem, a Amerykanin Sebastian Korda z Rosjaninem Andriejem Rublowem.
Zawody BNP Paribas Open i Miami Open są określane jako piąta lewa Wielkiego Szlema. Ich drabinki są rozpisane na 96 nazwisk, a 32 tenisistów otrzymuje w I rundzie wolny los. Hurkacz jest pierwszym polskim singlistą, który dotarł do fazy ćwierćfinałowej w obu tych imprezach. U pań dokonała tego tylko Agnieszka Radwańska, która w Indian Wells była w finale (2014), a turniej w Miami wygrała (2012).
Z siedmiu rozegranych wcześniej spotkań pomiędzy Hurkaczem a Tsitsipasem Polak wygrał tylko jeden, dwa lata temu w turnieju ATP 1000 w Kanadzie. W tym roku zmierzyli się ze raz, w Rotterdamie (Grek wygrał 6:4, 4:6, 7:5)
W turnieju pań Iga Świątek grająca w parze z Amerykanką Bethanie Mattek-Sands wetuje sobie niepowodzenie w singlu (odpadłą w trzeciej rundzie po porażce z Chorwatką Anją Konjuh). Świątek i Mattek-Sands w drodze do półfinału pokonały Alinę Blinkową (Rosja) i Monicę Niculescu (Rumunia), Chinki Yifan Xu i Shuai Zhang, a ćwierćfinale Ukrainkę Ljudmiłę Kiczenok i Łotyszkę Jelenę Ostapenko 6:1, 6:4. W piątek w półfinale polsko-amerykański debel zmierzy się z Japonkam i Eną Shibaharą i Shuko Aoyamą. Dla Świątek to trzeci kolejny półfinał w turnieju deblowym. Polka zagrała w tej fazie turnieju w ubiegłym roku w Cincinnati w Western & Southern Open (w parze ze Słowaczką Viktorią Kuzmovą) i w Roland Garrosie (w parze z Nicolą Melichar).