Zwycięska seria Hurkacza

Hubert Hurkacz awansował do półfinału turnieju w Auckland. Rozstawiony w imprezie z numerem szóstym Polak pokonał Hiszpana Feliciana Lopeza 6:4, 6:7(11), 6:4. O finał Hurkacz zagra w piątek rano polskiego czasu z wyżej notowanym od niego Francuzem Benoitem Paire.

Nasz najlepszy obecnie tenisista pozostaje niepokonany w tym roku. Zajmujący 34. miejsce w światowym rankingu Hurkacz wygrał szósty z rzędu singlowy mecz w tym sezonie. W poprzednim tygodniu w ATP Cup pokonał trzech wyżej od siebie notowanych rywali, w tym czwartego na światowej liście Austriaka Dominika Thiema, a w tym tygodniu kontynuuje zwycięską serię w turnieju WTA w Auckland (z pulą nagród 610 tys. dolarów). Występ zaczął o zwycięstwa nad Włochem Lorenzo Sonego 7:5, 6:3, w drugiej rundzie w niespełna sto minut uporał się z nadzieją szwedzkiego tenisa Mikaelem Ymerem 6:2, 7:6(2), zaś w miniony czwartek po raz drugi w karierze zmierzył się z 61. w światowym rankingu 38-letnim Feliciano Lopezem, który w 1/8 finału wyeliminował rozstawionego z numerem 1 Włocha Fabo Fogniniego. Wcześniej nasz tenisista grał przeciwko Hiszpanowi w drugiej rundzie ubiegłorocznego turnieju w Winston-Salem, ale wtedy jego rywal skreczował, natomiast wrocławianin wygrał imprezę i jest to jego jedyny jak na razie turniejowy triumf w karierze. Co ciekawe, w finale w Winston-Salem Hurkacz pokonał Benoita Paire, aktualnie 24. na światowej liście, z którym w piątek powalczy w Auckland w 1/2 finału. Drugą parę półfinałową tworzą rozstawiony Amerykanin John Isner i Francuz Ugo Humbert.
Turniej w Nowej Zelandii jest ostatnim sprawdzianem formy przed rozpoczynającym się w poniedziałek w Melbourne wielkoszlemowym Australian Open. Hurkacz będzie jedynym Polakiem rywalizującym w turnieju singlowym, bowiem Kamil Majchrzak w ostatniej chwili wycofał się z udziału z powodu kontuzji. Dla 24-letniego tenisisty z Piotrkowa Trybunalskiego to strata, bo w Melbourne po raz pierwszy w karierze miał zagrać w turnieju Wielkiego Szlema bez eliminacji.
Wracając zaś do Hurkacza, to warto odnotować, że po raz pierwszy w karierze został rozstawiony w imprezie Wielkiego Szlema, otrzymując numer 31. Polak znalazł się zatem w elicie męskiego tenisa. Oto lista rozstawionych: Rozstawieni tenisiści: 1. Rafael Nadal (Hiszpania), 2. Novak Djoković (Seria), 3. Roger Federer (Szwajcaria), 4. Daniił Miedwiediew (Rosja), 5. Dominic Thiem (Austria), 6. Stefanos Tsitsipas (Grecja), 7. Alexander Zverev (Niemcy), 8. Matteo Berrettini (Włochy), 9. Roberto Bautista Agut (Hiszpania), 10. Gael Monfils (Francja), 11. David Goffin (Belgia), 12. Fabio Fognini (Włochy), 13. Denis Shapovalov (Kanada), 14. Diego Schwartzman (Argentyna), 15. Stan Wawrinka (Szwajcaria), 16. Karen Chaczanow (Rosja), 17. Andriej Rublow (Rosja), 18. Grigor Dymitrow (Bułgaria), 19. John Isner (USA), 20. Felix Auger-Aliassime (Kanada), 21. Benoit Paire (Francja), 22. Guido Pella (Argentyna), 23. Nick Kyrgios (Australia), 24. Duszan Lajović (Serbia), 25. Borna Ćorić (Chorwacja), 26. Nikołoz Basilaszwili (Gruzja), 27. Pablo Carreno Busta (Hiszpania), 28. Jo-Wilfried Tsonga (Francja), 29. Taylor Fritz (USA), 30. Dan Evans (W. Brytania), 31. Hubert Hurkacz (Polska), 32. Milos Raonic (Kanada).
W losowaniu przeciwników wrocławianin miał szczęście, bo jego pierwszym przeciwnikiem w tegorocznym Australian Open będzie jeden z uczestników wyłoniony w trzystopniowych kwalifikacjach.
W grze pojedynczej kobiet wystąpią dwie reprezentantki Polski. Magda Linette (WTA 43) w pierwszej rundzie zmierzy się z holenderską tenisistką Arantxą Rus (WTA 89), natomiast Iga Świątek (WTA 56) trafiła na Węgierkę Timeę Babos (WTA 86). W kwalifikacjach do głównej drabinki turniejowej wzięły udział cztery nasze tenisistki – Magdalena Fręch, Katarzyna Kawa, Maja Chwalińska i Urszula Radwańska. Niestety, wszystkie odpadły już po pierwszych meczach.
Tegoroczny Australian Open będzie rozgrywany w trudnych warunkach, bo z powodu szalejących w Australii pożarów powietrze w Melbourne jest mocno zanieczyszczone i tenisiści uskarżają się na problemy z oddychaniem. Dyrektor turnieju Craig Tiley zapewnia jednak, że impreza nie zostanie odwołana. Gdyby do tego doszło, zdarzyłoby się to po raz pierwszy od zakończenia II Wojny Światowej. Kompleks tenisowy Melbourne Park ma tylko trzy korty pod dachem.

Hurkacz zagra w Auckland

Po drużynowym ATP Cup nasz najlepszy obecnie tenisista, Hubert Hurkacz, zgłosił się do udziału w turnieju ATP 250 w nowozelandzkim Auckland. Został rozstawiony z numerem szóstym.

Po znakomitym występie w ATP Cup, w którym wygrał wszystkie trzy pojedynki singlowe, w których pokonał wyżej notowanych od siebie graczy, m. in. czwartego w światowym rankingu Austriaka Dominika Thiema, Hubert Hurkacz (ATP 37) przeniósł się do Nowej Zelandii i tam będzie szlifował formę do wielkoszlemowego Australian Open. Dla naszego tenisisty będzie to debiut w imprezie turnieju WTA 250 ASB Classic. Został w nim rozstawiony z numerem szóstym i w I rundzie trafił na Włocha Lorenzo Sonego (ATP 51). Jego rywal też ma za sobą najlepszy sezon w karierze i podobnie jak wrocławianin w 2019 roku awansował do Top 50 klasyfikacji singlistów, a w Antalyi zdobył swój premierowy tytuł w głównym cyklu. Rozgrywki 2020 rozpoczął od porażki w I rundzie w Dosze z Laslo Djere.
Hurkacz i Sonego już grali przeciwko sobie, w kwietniu 2018 roku w I rundzie turnieju w Budapeszcie i wówczas Włoch zwyciężył 6:7(2), 7:6(8), 6:4. Prócz tego, także w sezonie 2018, dwukrotnie spotkali się w challengerach. W Shenzhen wygrał Polak, a w Genui lepszy okazał się tenisista z Turynu.
Jeśli Hurkacz wygra pierwszy mecz, w 1/8 finału zagra z Francesco Tiafoe (ATP 47) bądź z kwalifikantem. Potencjalnym ćwierćfinałowym rywalem Polaka może być rozstawiony w Auckland z numerem 1 Włoch Fabio Fognini (ATP 12). Włoch w I rundzie ma wolny los, a rywalizację rozpocznie pojedynkiem ze zwycięzcą meczu dwóch hiszpańskich graczy – Feliciano Lopeza i Pablo Andujara. Oprócz Fogniniego w nowozelandzkim turnieju zagra jeszcze czterech tenisistów z Top 20 światowej listy – Kanadyjczyk Denis Shapovalov (ATP 14), Rosjanin Karen Chaczanow (ATP 17) i Amerykanin John Isner (ATP 19).
Tytułu broni Amerykanin Tennys Sandgren. Zwycięzca turnieju otrzyma 250 punktów do rankingu i 91,6 tys. dolarów.

Żuk zaszalał w ATP Cup

Nasi tenisiści zakończyli swój udział w pierwszej edycji ATP Cup w fazie grupowej, ale swojego występu nie muszą się wstydzić. Przegrali po 1:2 z Argentyną i Chorwacją, lecz w ostatnim spotkaniu pokonali 2:1 Austrię. Rewelacyjnie spisał się niepokonany w trzech meczach Hubert Hurkacz, ale największą sensację sprawił 21-letni Kacper Żuk.

Jeszcze kilka tygodni temu nawet wytrawni kibice tenisa niewiele wiedzieli o Kacprze Żuku, poza tym, że pochodzi z Nowego Dworu Mazowieckiego, ma 20 lat i w rankingu ATP plasuje się pod koniec czwartej setki. On sam też nie był pewny swoich szans w zawodowym tenisie, bo poważnie rozważał czy nie lepiej dla niego będzie podjąć studia w Stanach Zjednoczonych. Nad ofertą Marcina Matkowskiego, który zaproponował mu miejsce w reprezentacji Polski na turniej ATP, jednak się nie zastanawiał, tylko przyjął ją w ciemno. I tak trafił do jednej drużyny z najlepszymi obecnie polskimi tenisistami – Łukaszem Kubotem, Hubertem Hurkaczem i Kamilem Majchrzakiem. Wraz z nim w roli rezerwowego znalazł się też kończący właśnie wiek juniora Wojciech Marek. „Zakwalifikowanie się do kadry Polski uważam za swój ogromy sukces, ale jestem realistą. Na jeden mecz w ATP Cup składają się dwa spotkania w grze pojedynczej i jedno w grze podwójnej. W singlu zagrają na pewno Hubert i Kamil, a w deblu Łukasz z Hubertem, bo jak wiadomo obaj szykują się do wspólnego występu na igrzyskach w Tokio. Mam więc niewielką szansę na występ, ale nawet jeśli nie zagram, to będę mógł spędzić potrenować z najlepszymi polskimi zawodnikami i przyjrzeć się jak grają tacy legendarni gracze, jak Novak Djoković i Rafael Nadal. Te dwa tygodnie to będzie dla mnie ogromne przeżycie” – mówił przed wyjazdem do Australii Kacper.

Powołania do narodowej drużyny Żuk otrzymał w listopadzie ub. roku, gdy był trzecią rakietą w Polsce w singlu, ale po ATP Cup przymierzał się do wyjazdu do USA na studia. „Mam stamtąd oferty i mógłbym łączyć studia z grą w zespole uniwersyteckim. Nie ma co ściemniać, młody tenisista z Polski musi mieć w życiu plan B i zadbać o swoje wykształcenie, jeśli ma trudności z przebiciem się do światowej czołówki” – tłumaczy swoje motywacje Żuk. I dodaje: „W Stanach dostałbym opiekę trenerską i miałbym świetne warunki do treningu, ale nie miałbym gwarancji rozgrywania turniejów przez cały rok. To byłoby pięć albo sześć turniejów w trakcie roku akademickiego i potem kilka turniejów latem. Bardzo trudno jest w takim przypadku poprawiać swoją lokatę w światowym ranking”.

Tenisista Legii Warszawa nie pojawił się w polskiej kadrze bez powodu. To jeden z najbardziej utalentowanych zawodników młodego pokolenia. Jako junior dotarł m. in. do półfinału Australian Open w deblu (w 2017, w parze z Alexeiem Popyrinem). Najwyżej sklasyfikowany w juniorskim rankingu ITF był na 21. pozycji (7 marca 2016). W kategoriach młodzieżowych regularnie zdobywał tytuły mistrza kraju, a w grudniu ubiegłego roku zdobył w Bytomiu mistrzostwo Polski seniorów w hali. Na arenie międzynarodowej też notował, skromne bo skromne, ale jednak jakieś pierwsze sukcesy – w 2019 roku zwyciężył w trzech turniejach singlowych rangi ITF i trzech deblowych w parze z Janem Zielińskim. W rankingu ATP wspiął się w listopadzie na 446. pozycję w singlu i na 365. w grze podwójnej. Dzięki temu zarobił 22 086 tys. dolarów, a także zasłużył na wsparcie grupy LOTOS, sponsora Polskiego Związku Tenisowego oraz zacieśnił współpracę z agencją sportową WSG, która do niedawna pilotował też karierę Igi Świątek. Nie ulega jednak kwestii, że Kacepr Żuk wciąż jest na takim etapie tenisowej kariery, na którym zawodnik więcej wydaje niż zarabia.

Pierwszy mecz biało-czerwonych w ATP Cup, z Argentyną, Żuk w całości obejrzał z trybun, bo zgodnie z jego przewidywaniami w singlu zagrali Hurkacz z Majchrzakiem, a w deblu Kubot z Hurkaczem. Sytuacja zmieniła się przed potyczką z Chorwacją, bowiem Majchrzakowi przytrafiła się lekka kontuzja i nie chcąc ryzykować jej pogłębienia w przededniu startu w wielkoszlemowym Australian Open, zrezygnował z gry. Szef i trener polskiej ekipy Marcin Matkowski postanowił wtedy, że w miejsce Majchrzaka wystąpi właśnie Żuk.

Jeśli był to skok na głęboka wodę, do na bardzo głęboką, bo po drugiej stronie kortu naprzeciwko Żuka stanął triumfator US Open z 2014 roku Marin Cilić, obecnie sklasyfikowany co prawda na 38. miejscu w rankingu ATP, ale to wciąż o ponad 400 miejsc wyżej od młodszego o ponad dekadę Polaka. Chorwacki gwiazdor musiał być nielicho zaskoczony napotykając ze strony kompletnie mu nieznanego rywala zacięty opór. Ostatecznie wygrał 7:6(8), 6:4, ale musiał się nieźle napocić.
Po takim meczu Matkowski nie miał już żadnych obaw, żeby wystawić Żuka do gry także w spotkaniu z Austrią. W starciu z zajmującym obecnie 105. miejsce w rankingu Dennisem Novakiem Kacper zagrał wybornie i wygrał 5:7, 7:6(3), 6:3, zapewniając zwycięstwo polskiej drużynie. Jeśli umie już tak dużo, to powinien już w tym roku dołączyć do Hurkacza i Majchrzaka w Top 100 światowej listy. Trzymajmy za niego kciuki.

 

W ATP Finals wygrywał tylko Hurkacz

Nie powiodło się naszym tenisistom w pierwszej edycji drużynowego turnieju ATP Cup. Biało-czerwoni przegrali po 1:2 z Argentyną oraz Chorwacją i już przed ostatnim spotkaniem w grupie, z Austrią, stracili szanse na awans.

Do gry w rozgrywanym po raz pierwszy ATP Cup nasza reprezentacja zakwalifikowała się dzięki wysokiej pozycji rankingowej Huberta Hurkacza. Wrocławianina nie mogło zatem zabraknąć w polskiej ekipie. Oprócz niego znaleźli się w niej jeszcze Kamil Majchrzak, Kacper Żuk oraz deblista Łukasz Kubot, zaś w roli szefa i trenera wystąpił świeżo upieczony tenisowy emeryt Marcin Matkowski.

W starciach z Argentyną i Chorwacją oba punkty dla Polski wywalczył sklasyfikowany przed turniejem na 37. pozycji w światowym rankingu Hurkacz. W pierwszym meczu pokonał wyżej od niego notowanego Diego Schwartzmana (ATP 14) 4:6, 6:2, 6:3, natomiast w drugim rozbił niewiele ponad godzinę 28. na światowej liście Bornę Coricia 6:2, 6:2. W obu tych pojedynkach najlepszy obecnie polski tenisista zademonstrował wysoka formę, ale popis gry dał zwłaszcza w starciu z Chorwatem.
Wrocławianin sam przyznał, że był to jeden z jego najlepszych występów w karierze. Warto odnotować, że z Coriciem Hurkacz zmierzył się dopiero po raz drugi w karierze. W ich pierwszym starciu, w maju zeszłego roku w Monte Carlo, Chorwat wygrał 6:4 5:7 7:5 po niemal trzech godzinach gry. A trzeba wiedzieć, że w ATP Cup Corić wcześniej ograł Austriaka Dominica Thiema, czwartą obecnie rakietę na świecie.

Niestety, zwycięstwa Hurkacza niewiele naszej reprezentacji dały, bo w spotkaniu z Argentyną pojedynek z Guido Pellą Majchrzak przegrał 2:6, 6:2, 2:6, a w starciu z Chorwacją zastępujący go 20-letni Kacper Żuk (ATP 448) przegrał 6:7(8), 4:6 z Marinem Ciliciem, zaś w obu meczach debel Hurkacz – Łukasz Kubot okazał się gorszy od rywali – uległ Argentyńczykom Maximo Gonzalezowi i Andresowi Molteniemu 2:6, 4:6 oraz Chorwatom Ivanowi Dodigowi i Nikoli Mekticiowi 2:6, 1:6. Dwie porażki przekreśliły szanse biało-czerwonych na wyjście z grupy i rozegrany we worek w nocy mecz z Austrią nie miał już w tej kwestii żadnego znaczenia.

Wyniki miały jednak znaczenie dla naszych zawodników, bo za udział w ATP Cup przyznawane są cenne punkty rankingowe. Dzięki dwóm wygranym pojedynkom w Australii Hurkacz zdobył o 115 punktów więcej niż przed rokiem, kiedy to triumfował w turnieju rangi challenger w Canberze, ale odpadł w I rundzie turniejów w Pune i Melbourne. Dzięki świetnej postawie w Sydney wrocławianin ma jeszcze szansę na zajęcie miejsce w rankingu dające rozstawienie w wielkoszlemowym Australian Open 2020.
Dzięki punktom wywalczonym w ATP Cup do Top 100 światowej listy wrócił Majchrzak, a Żuk, który stoczył z Ciliciem zaskakująco zacięty bój, zaliczy awans do trzeciej setki rankingu ATP.

 

ATP Finals dla młodzieży, ale w rankingu górą weterani

Debiutujący w turnieju mistrzów 21-letni Grek Stefanos Tsitsipas pokonał w finale 26-letniego Austriaka Dominika Thiema 6:7(6), 6:2, 7:6(5). W rankingu ATP trzy czołowe lokaty zajmują jednak weterani – liderem jest 33-letni Hiszpan Rafael Nadal, drugie miejsce zajmuje 32-letni Serb Novak Djokovic, a trzecie 38-letni Szwajcar Roger Federer.

Finałowy pojedynek Tsitsipasa z Thiemem trwał 155 minut. Obaj tenisiści wznieśli się na wyżyny swoich umiejętności i stworzyli pasjonujące widowisko, zwłaszcza w tie-breaku trzeciego seta. Grek prowadził już 4-1, lecz niezrażony tym Austriak doprowadził do wyrównania. W końcówce odrobinę lepszy był Tsitsipas i zasłużenie zwyciężył. 21-letni grecki tenisista jest siódmym graczem w 49-letniej historii ATP Finals, który wygrał ten turniej startując w nim po raz pierwszy. Przed nim tej sztuki dokonali Amerykanin Stan Smith (1970, pierwsza edycja), Rumun Ilie Nastase (1971), Argentyńczyk Guillermo Villas (1974), Amerykanin John McEnroe (1978), Hiszpan Alex Corretja (1998) i Bułgar Grigor Dimitrow (2017).

W stawce startujących w londyńskim turnieju zawodników Tsitsipas był najmłodszy. Do rywalizacji przystąpił jako szósty zawodnik w rankingu ATP. W fazie grupowej pokonał Rosjanina Daniła Miedwiediewa i broniącego tytułu Niemca Aleksandra Zvierieva, przegrał zaś w trzech setach z Rafaelem Nadalem. W półfinale pokonał jednak Rogera Federera. Za zwycięstwo w ATP Finals 2019 Tsitsipas, dla którego był to czwarty w turniejowy trium w karierze, otrzymał 1300 punktów do rankingu ATP i premię w wysokości 2,7 mln dolarów. Pokonany przez niego Dominic Thiem dostał 800 punktów rankingowych i 1,3 mln dolarów. Obaj finaliści londyńskiej imprezy awansowali w najnowszym notowaniu światowej listy – Thiem wskoczył na czwartą, a Tsitsipas na szóstą pozycję.

Na czele rankingu ATP nie doszło do zmian i pierwsze trzy miejsca utrzymali Rafael Nadal (9985v pkt), Novak Djokovic (9145) i Roger Federer (6590). Szwajcar ma jednak nad czwartym Thiemem już tylko niespełna osiemset „oczek” przewagi. Piątą lokatę w najnowszym notowaniu zajmuje Miedwiediew (5705), na siódmą z czwartej spadł Zverev (3345), ósmy jest jest Włoch Matteo Berrettini (2870), dziewiąty Hiszpan Roberto Bautista Agut (2540), a stawkę w Top 10 zamyka Francuz Gael Monfils (2530).
W czołowej setce światowej listy mamy obecnie tylko jednego zawodnika – Hubert Hurkacz utrzymał 37. miejsce, wypadł natomiast zajmujący wcześniej 91. lokatę Kamil Majchrzak, który spadł na 101. pozycję.

W grze podwójnej triumfowali Francuzi Pierre-Hugues Herbert i Nicolas Mahut. Francuzi w całym turnieju nie stracili nawet seta. W finale pokonali 6:3, 6:4 reprezentanta RPA Ravena Klaasena i Nowozelandczyka Michaela Venusa, a po drodze wyeliminowali m.in. rozstawionych z numerem 1 Kolumbijczyków Juana Sebastiana Cabala i Roberta Faraha oraz z numerem 2 Łukasza Kubota i Brazylijczyka Marcelo Melo (nr 2). Wygrali ATP Finals jako pierwsza francuska para od 2005 roku.

 

Polacy w rankingach ATP i WTA

Z Polaków najwyżej sklasyfikowany w tenisowych rankingach singlistów jest Hubert Hurkacz, który w najnowszym notowaniu ATP zajmuje 37. miejsce. Druga pod tym względem Magda Linette plasuje się w zestawieniu WTA na 42. pozycji, trzecia w hierarchii Iga Świątek jest 61., a czwarty Kamil Majchrzak 89. W rankingu deblistów piątą lokatę zajmuje Łukasz Kubot.

Po roku przerwy na pierwsze miejsce rankingu tenisistów wrócił Rafael Nadal. Dla 33-letniego gracz będzie to 197. tydzień na czele klasyfikacji tenisistów. Starszym od niego liderem rankingu ATP był tylko Roger Federer, a w liczbie tygodni na szczycie zestawienia lepsi od Hiszpana są tylko wspomniany Federer (310 tygodni), Amerykanin Pete Sampras (286), Serb Novak Djokovic (275), urodzony w Czechosłowacji, ale reprezentujący potem USA Ivan Lendl (270) i Amerykanin Jimmy Connors (268).
W ubiegłym tygodniu Nadal skreczował w półfinale turnieju Masters 1000 w Paryżu. W tym halowym turnieju w hali Bercy triumfował Djoković, ale niewiele mu to punktów przyniosło, bo rok wcześniej doszedł tu do finału, natomiast jego hiszpański konkurent wtedy w tej imprezie nie uczestniczył.

Lidera wyłoni turniej mistrzów

O tym, że w najnowszym notowaniu Nadal wyprzedzi Djokovicia wiadomo było już od turnieju w Szanghaju. Serbskiemu tenisiście odpisano punkty za rozgrywany w tym terminie zeszłoroczny ATP Finals w Londynie i dlatego na pierwsze miejsce wrócił Nadal, lecz Hiszpan pewny tej lokaty może być jedynie do 18 listopada. Hiszpański gracz ma obecnie 640 punktów przewagi nad Serbem i ich rywalizacja o pozycję lidera rankingu ATP na koniec 2019 roku rozstrzygnie się podczas londyńskiego turnieju mistrzów.

Żeby wyprzedzić Nadala, Djoković musi jednak w ATP Finals dojść co najmniej do finału, a jeszcze w fazie grupowej nie może przegrać więcej jak jeden mecz. Dużo też zależy od Nadala, a raczej od tego, czy zdoła wyleczyć na czas uraz mięśni brzucha i jednak wystąpić w Londynie w turnieju mistrzów.

Z Top 10 światowej listy wypadł Rosjanin Karen Chaczanow, który nie obronił tytułu w halowym turnieju w paryskiej hali Bercy. Skorzystali na tym Włoch Matteo Berrettini i Hiszpan Roberto Bautista, ale najwięcej Francuz Gael Monfils, który awansował w miejsce rosyjskiego tenisisty do pierwszej dziesiątki zestawienia. Miejscami w Top 10 zamienili się natomiast Grek Stefanos Tsitsipas (ATP 6) i Niemiec Alexander Zverev (ATP 7). Pierwszą piątkę rankingu tworzą obecnie Rafael Nadal, Novak Djoković, Szwajcar Roger Federer, Rosjanin Danił Miedwiediew oraz Austriak Dominic Thiem.

Kubot w czołówce deblistów

Nasz najlepszy obecnie tenisista Hubert Hurkacz zakończył tegoroczny sezon na 37. miejscu. Wrocławianin udał się na zasłużone wakacje, na co nie mógł sobie jeszcze pozwolić zajmujący 89. lokatę Kamil Majchrzak. Piotrkowianin jeszcze nie kończy sezonu (w tym tygodniu wziął udział w halowym turnieju kategorii challenger w Bratysławie), bo chce utrzymać się w Top 100 światowej listy i mieć pewność, że zakwalifikuje się do głównej drabinki wielkoszlemowego Australian Open. W zestawieniu deblistów Łukasz Kubot utrzymał piątą lokatę, a jego partner, Brazylijczyk Marcelo Melo, szóstą. Pozycję liderów rankingu w grze podwójnej mężczyzn utrzymali Kolumbijczycy Juan Sebastian Cabal i Robert Farah, a polsko-brazylijski duet wyprzedzili jeszcze Francuz Nicolas Mahut i Argentyńczyk Horacio Zeballos. Warto podkreślić, że Kubot i Melo zakwalifikowali się do ósemki najlepszych par deblowych tego zesonu i zagrają w tegorocznej edycji turnieju mistrzów w Londynie.

Sezon w rywalizacji tenisistów zakończą w listopadzie dwie wielkie imprezy – turniej ATP Finals w Londynie (10-17 listopada), z udziałem najlepszych zawodników tegorocznego sezonu oraz rozpoczynający się 18 listopada finałowy turniej Pucharu Davisa w Madrycie, po raz pierwszy z udziałem 18 zespołów.

Barty numerem 1 wśród pań

Wśród pań po zakończonym w miniony weekend WTA Finals w Shenzhen króluje niepodzielnie Ashleigh Barty. Australijka triumfowała w turnieju mistrzyń i umocniła się na pozycji liderki światowego rankingu – prowadzi z przewagą 1911 punktów nad drugą w rankingu Czeszką Karoliną Pliskovą. Trzecia jest Japonka Naomi Osaka, czwarta Rumunka Simona Halep, a piąta Kanadyjka Bianca Andreescu. Na szóste miejsce wskoczyła Ukrainka Elina Switolina, która nie obroniła wywalczonego w zeszłym roku tytułu w WTA Finals, ale dochodząc do finału zdołała wyprzedzić w rankingu Czeszkę Petrę Kvitovą i Szwajcarkę Belindę Bencić. Na dziewiątej pozycji zakończyła rok Holenderka Kiki Bertens, zaś Top 10 zamyka Amerykanka Serena Williams.

Najlepsze polskie tenisistki już wcześniej zakończyły sezon. Magda Linette utrzymała 42. lokatę, a Iga Świątek 61. W drugiej setce rankingu WTA są notowane Katarzyna Kawa i Magdalena Fręch, w trzeciej Maja Chwalińska i Urszula Radwańska.
Najlepszą deblistką sezonu 2019 została Czeszka Barbora Strycova. Tuż za nią sklasyfikowane są Francuzka Kristina Mladenović i Węgierka Timea Babos, które w Shenzhen obroniły w grze podwójnej tytuł w WTA Finals. Najlepsza z Polek, Alicja Rosolska, skończyła ten rok na 32. miejscu.

 

Powalczą w ATP Cup

Reprezentacja Polski tenisistów zakwalifikowała się do nowej prestiżowej imprezy – ATP Cup z pula nagród 15 mln dolarów. Turniej z udziałem 24 drużyn odbędzie się w styczniu w Australii, tuż przed Australian Open.

ATP Cup zostanie rozegrany w dniach 3-12 stycznia w trzech australijskich miastach: Sydney, Perth i Brisbane. Wezmą w nim udział 24 reprezentacje podzielone na sześć grup. Z każdej awansują zwycięzcy oraz dwie najlepsze z drugich miejsc. Od ćwierćfinałów obowiązywać będzie system pucharowy. Każdy mecz rozgrywany będzie w formacie: dwa mecze singlowe i jeden deblowy. Dla uczestniczących w imprezie tenisistów przewidziano nie tylko premie finansowe, ale też punkty do rankingu ATP.
Biało-czerwoni dostali się do ATP Cup dzięki Hubertowi Hurkaczowi. 22-letni wrocławianin na koniec tego sezonu zajmie 37. miejsce w światowym rankingu ATP i będzie rzecz jasna najwyżej sklasyfikowanym polskim tenisistą. Nasza drużyna w rankingu narodów zajmie na koniec roku 21. miejsce, a awans do australijskiego turnieju uzyskają 24 ekipy.

W rozgrywkach ATP Cup zagrają najlepsi tenisiści świata, w tym m. in. Serb Novak Djoković i Hiszpan Rafael Nadal. Z czołowego tercetu najwyżej obecnie klasyfikowanych graczy w ostatnim momencie z udziału w imprezie zrezygnował jedynie Szwajcar Roger Federer.

Poznaliśmy już podział na grupy i ewentualnych rywali naszych tenisistów. W połowie listopada nasza drużyna zostanie przydzielona w wyniku losowania do grupy A, B, D, C lub E. W ATP Cup w naszych barwach musi zagrać najwyżej klasyfikowany w rankingu Hubert Hurkacz, a oprócz niego w singlu wystąpi też zapewne drugi z naszych graczy w Top 100 Kamil Majchrzak, natomiast tylko w deblu Łukasz Kubot.

 

Polacy powalczą w ATP Cup?

ATP Cup to nowe rozgrywki w tenisowym kalendarzu, odpowiednik rozgrywanego w przeszłości w Duesseldorfie drużynowego pucharu świata. Szykowany na antypodach turniej będzie miał jednak znacznie poważniejszą rangę oraz pulę nagród – 15 mln dolarów. Zwycięzcy turnieju otrzymają także po 750 punktów do rankingu ATP.

Kalendarz przyszłorocznych rozgrywek zmodyfikowano, żeby w ATP Cup mogli wziąć udział najlepsi tenisiści. Turniej ma być dla nich formą przygotowań do wielkoszlemowego Australian Open. Zasady kwalifikacji są proste – decyduje pozycja rankingowa najlepszego singlisty z danego kraju. Do zmagań przystąpią 24 zespoły. Zainteresowaniu nowymi rozgrywkami jest ogromne. Akces gry w ATP Cup zgłosili wszyscy tenisiści z Top 10 oraz 27 z 30 najlepszych zawodników w rankingu. W pierwszej fazie kwalifikacji wyłoniono 19 zespołów – 18 na bazie rankingu plus gospodarze Australijczycy, którym przyznano tzw. dzika kartę. Pozostałe pięć drużyn dołączy 13 listopada tego roku po zakończeniu drugiego etapu kwalifikacji. Szansę występu w pierwszej edycji ATP Cup mają też Polacy, którzy w tej chwili w rankingu plasują się na 22. pozycji. Takie wysokie miejsce to zasługa Huberta Hurkacza, który zgromadził 1243 punkty.

W wyniku przeprowadzonego 16 września losowania 24 drużyny zostały podzielone na sześć czterozespołowych grup. Faza grupowa zostanie rozegrana w dniach 3-8 stycznia 2020 roku w Brisbane, Perth i Sydney. Następnie 9-10 stycznia rozegrane zostaną ćwierćfinały z udziałem zwycięzców grup oraz dwóch najlepszych ekip z drugich miejsc. Półfinałowe zmagania zaplanowano na 11 stycznia, zaś wielki finał na 12 stycznia. Decydujące mecze zostaną rozegrane w Sydney.

Drużyny zakwalifikowane do ATP Cup 2020
1. Serbia – Novak Djoković, Dusan Lajović; 2. Hiszpania – Rafael Nadal, Roberto Bautista; 3. Szwajcaria – Roger Federer, Henri Laaksonen. 4. Rosja – Danił Miedwiediew, Karen Chaczanow; 5. Austria – Dominic Thiem, Dennis Novak; 6. Niemcy – Alexander Zverev, Jan-Lennard Struff; 7. Grecja – Stefanos Tsitsipas, Michail Pervolarakis; 8. Japonia – Kei Nishikori, Yoshihito Nishioka; 9. Włochy – Fabio Fognini, Matteo Berrettini; 10. Francja – Gael Monfils, Benoit Paire; 11. Belgia – David Goffin, Steve Darcis; 12. Chorwacja – Borna Corić, Marin Cilić; 13. Argentyna – Diego Schwartzman, Guido Pella; 14. Gruzja – Nikołoz Basilaszwili, Aleksandre Metreweli; 15. RPA – Kevin Anderson, Lloyd Harris; 16) USA – John Isner, Taylor Fritz; 17) Kanada – Felix Auger-Aliassime, Milos Raonić; 18. Wielka Brytania – Andy Murray, Kyle Edmund; 19) Australia – Nick Kyrgios, Alex de Minaur.

 

Ateńska wiktoria

Polscy tenisiści triumfowali w rozegranym na na kortach ziemnych w Atenach turnieju Grupy III Strefy Euro-Afrykańskiej Pucharu Davisa. W decydującym meczu biało-czerwoni pokonali Estonię.

Do kadry Polski na turniej w Atenach kapitan związkowy Radosław Szymanik powołał Huberta Hurkacza i Kamila Majchrzaka oraz deblistów Łukasza Kubota i Marcin Matkowskiego, dla którego był to pożegnalny występ na zakończenie kariery. W fazie grupowej biało-czerwoni odnieśli pokonali Grecją 2:1 (jedyną porażkę w tym turnieju poniósł Hurkacz, ulegając 7. rakiecie w rankingu ATP Stefanosowi Tsitsipasowi) oraz po 3:0 Monako i Luksemburg 3:0. W sobotę biało-czerwoni zagrali o pierwsze miejsce w imprezie z najlepszym zespołem z drugiej grupy, Estonią. W pojedynku drugich rakiet niepokonany w tym turnieju Majchrzak wygrał z Kennethem Raismą 6:0, 6:2, zaś w starciu „jedynek” Hurkacz pokonał sklasyfikowanego na 886. miejscu Kristjana Tamma 6:1, 7:5 i przesądził o zwycięstwie. W tej sytuacji meczu deblowego już nie rozgrywano, czego pewnie żałował najbardziej Matkowski, bo byłby to jego ostatni występ w bogatej karierze.

Polacy rok temu wygrali z Rumunią 3:2 spotkanie 3. rundy Grupy II Strefy Euro-Afrykańskiej i zapewnili sobie przepustkę na wyższy poziom. Później jednak nastąpiła reforma rozgrywek. Elita zagra w listopadzie w Madrycie, a pozostałe drużyny podzielono na grupy wedle aktualnego rankingu. A że Polacy są w nim za karę na odległym miejscu (odjęto im 2000 punktów za nieprzepisową nawierzchnię w meczu z Argentyną w 2016 roku), to musieli grać w Grupie III. Ale po wygranej w Atenach biało-czerwoni awansowali do baraży, które zaplanowano na marzec przyszłego roku. Ich stawką będzie miejsce w nowo powstałej Grupie Światowej II.

 

Przetasowania po US Open

Japonka Naomi Osaka nie obroniła tytułu w US Open i w najnowszym notowaniu rankingu WTA spadła na czwarte miejsce. Liderką ponownie została Australijka Ashleigh Barty. Tegoroczna triumfatorka, Kanadyjka Bianca Andreescu, awansował na piątą lokatę. W rankingu ATP w czołowej trójce nie doszło do zmian – liderem pozostał Novak Djoković, drugi jest Rafael Nadal, a trzeci Roger Federer.

Chociaż Barty odpadła już w 1/8 finału nowojorskiego turnieju, mimo to znów jest na czele listy światowej i jako pierwsza zapewniła sobie udział w kończących sezon „turnieju mistrzyń” – WTA Finals w chińskim Shenzen. Dużo straciła dotychczasowa liderka, Japonka Naomi Osaka, która w US Open broniła tytułu, ale w odpadła już w 4. rundzie po porażce ze Szwajcarką Belindą Bencić 5:7, 4:6. Z 4846 punktami na koncie jest obecnie czwarta, ale piątą w zestawieniu Biancę Andreescu wyprzedza zaledwie o 11 „oczek”. Prowadząca na światowej liście Barty (6501 pkt) też nie ma zbyt dużej przewagi nad drugą w kolejności Czeszką Karoliną Pliskovą, która zgromadziła na koncie 6125 pkt. Zdecydowanie większą stratę notuje trzecia w rankingu Ukrainka Jelina Switolina – 5032 pkt. Stawkę w Top 10 uzupełniają: 6. Simona Halep (Rumunia) – 4803 pkt, 7. Petra Kvitova (Czechy) – 4326, 8. Kiki Bertens (Holandia) – 4325, 9. Serena Williams (USA) – 3935, 10. Belinda Bencic (Szwajcaria) – 3738.
Z polskich tenisistek najwyżej w najnowszym notowaniu sklasyfikowana została Magda Linette, która po udanym występie w US Open awansowała z 53. na najlepsze w karierze 45. miejsce. Iga Świątek natomiast spadła z 49. na 57. lokatę i straciła pozycję rakiety numer jeden w naszym kobiecym tenisie. W Top 100 światowej listy nie mamy już innych zawodniczek, natomiast w drugiej setce rankingu niewielki awans zanotowała Katarzyna Kawa (z 132. na 129. miejsce).

W singlu mężczyzn ubiegłoroczny triumfator, Novak Djoković, podobnie jak Osaka wśród pań, także nie obronił tytułu. Co ciekawe, serbski tenisista odpadł po porażce ze Stanem Wawrinką, rodakiem Belindy Bencić, także jak Japonka w IV rundzie. Drugi z przewodzących w światowym rankingu „trzech muszkieterów”, Szwajcar Roger Federer, pożegnał się z US Open w ćwierćfinale, więc na placu boju pozostał już tylko trzeci z nich, Hiszpan Rafael Nadal. I on też sięgnął po zwycięstwo w tegorocznej edycji zmagań na kortach Flushing Meadows w Nowym Jorku, pokonując w finale po trwającym ponad cztery i pół godziny epickim boju Rosjanina Daniła Miedwiediewa 7:5, 6:3, 5:7, 4:6, 6:4. Był to 19. wielkoszlemowy triumf hiszpańskiego tenisisty. Więcej od niego ma jedynie Federer (20), a Djokowić o trzy mniej (16). W 2019 roku tytuły w Wielkim Szlemie podzielili między siebie Serb i Hiszpan – Djoković wygrał Australian Open i Wimbledon, a Nadal French Open i US Open. To już trzeci sezon z rzędu, w którym gracze „wielkiej trójki” (Federer w poprzednich latach też wygrywał) nie pozwalają nikomu z zewnątrz zdobyć tych najbardziej prestiżowych laurów w tenisie.

W najnowszym notowaniu rankingu ATP widać, jak wielki dystans dzieli Djokovicia, Nadala i Federera od reszty graczy. Lider zestawienia, Djoković, ma na koncie 9865 pkt, drugi Nadal 9225 pkt, a trzeci Federer 7130 pkt. Finalista tegorocznego US Open Rosjanin Daniił Miedwiediew awansował na czwarte miejsce, ale ma w dorobku tylko 5235 pkt. Top 10 światowej listy tenisistów uzupełniają: 5. Dominic Thiem (Austria) – 4575 pkt, 6. Alexander Zverev (Niemcy) – 4095, 7. Stefanos Tsitsipas (Grecja) – 3420, 8. Kei Nishikori (Japonia) – 3375, 9. Karen Chaczanow (Rosja) – 2810, 10. Roberto Bautista Agut (Hiszpania) – 2575.
Z polskich graczy najwyżej sklasyfikowano Huberta Hurkacza, który po odpadnięciu w 1. rundzie US Open spadł z 29. na 33. miejsce. Znaczny awans odnotował natomiast drugi z Polaków w Top 100, Kamil Majchrzak. Piotrkowianin dostał się do głównej drabinki US Open jako tzw. szczęśliwy przegrany, zastępując Kanadyjczyka Milosa Raonicia. 23-letni Majchrzak wykorzystał szansę i dotarł aż do trzeciej rundy, w której przegrał po zaciętym spotkaniu z Bułgarem Grigorem Dimitrowem. Był to jego najlepszy występ w karierze, a dzięki zdobytym punktom awansował w rankingu ATP z 94. na 84. miejsce.