Iga ponownie numerem 1

Po wielkoszlemowym French Open w Paryżu do sporych zmian doszło tylko w rankingu WTA, natomiast hierarchia w męskim tenisie nie uległa zmianie. Z naszych reprezentantów największy skok zanotowała Iga Świątek, awansując ze 104. na najlepsze w karierze 67. miejsce. Hubert Hurkacz wypadł z Top 50 rankingu ATP.

W paryskim turnieju 18-letnia tenisistka z Warszawy dotarła do 1/8 finału, ale w pojedynku o ćwierćfinał dostała tęgie lanie od broniącej mistrzowskiego tytułu Rumunki Simony Halep, z którą przegrała po 45 minutach 1:6, 0:6. Mimo dotkliwej porażki Świątek była zadowolona z występu w tegorocznym French Open, bo osiągnęła w nim najlepszy w karierze wynik w turniejach Wielkiego Szlema, a awansując na 67. pozycję na światowej liście odzyskała też pierwszą lokatę w hierarchii polski tenisistek, spychając z fotela liderki Magdę Linette, która z kolei zjechała w dół z 87. na 96. miejsce. W drugiej setce zestawienia nie mamy ani jednej reprezentantki, za to w trzeciej aż trzy – 221. lokatę zajmuje Magda Fręch, 223. Katarzyna Kawa, a 273. Urszula Radwańska. Za plecami tych tenisistek na 303. pozycji plasuje się 17-letnia Maja Chwalińska.

W czołowej dziesiątce światowej listy też doszło do sporych przetasowań. Pozycje liderki co prawda utrzymała Japonka Naomi Osaka, ale na drugie miejsce awansowała triumfatorka French Open Australijka Ashleigh Barty. Jej finałowa rywalka, 19-letnia Czeszka Marketa Vondrousova, przeskoczyła o 22 miejsca i jest teraz jest 16. rakietą na świecie. Pozostałe miejsca w Top 10 zajmują: Czeszka Karolina Pliskova, Holenderka Kiki Bertens, Czeszka Petra Kvitova, Niemka Angelique Kerber, Ukrainka Elina Svitolina, Rumunka Simona Halep, Amerykanka Sloane Stephens i Białorusinka Aryna Sabalenka. Z największych sław kobiecego tenisa najwyżej, bo na na 11. miejscu znajduje się Amerykanka Serena Williams, na 14. Dunka Karolina Woźniacka, na 42. Białorusinka Wiktoria Azarenka, na 53. Venus Williams, a na 86. Rosjanka Maria Szarapowa.
Najwyżej obecnie klasyfikowany polski tenisista, Hurbert Hurkacz, nie obronił 160 punktów z poprzedniego sezonu (II runda French Open i zwycięstwo w turnieju w Poznaniu). W tym roku wrocławian odpadł z paryskiego turnieju już w I rundzie, a Poznaniu doszedł tylko do półfinału i w efekcie w najnowszym notowaniu rankingu ATP zjechał z 44. na 54. pozycję. Niewielki awans ze 117. na 115. lokatę zanotował natomiast drugi w hierarchii polskich tenisistów Kamil Majchrzak.

Triumfatorem tegorocznego French Open po raz 12. w karierze został Rafael Nadal, który w finale pokonał Austriaka Dominica Thiema. W rankingu ATP pozostał jednak na drugiej pozycji, a lider zestawienia Serb Novak Djoković, chociaż odpadł w półfinale, nawet powiększył przewagę nad resztą stawki, ponieważ poprawił swój zeszłoroczny wynik uzyskany w Paryżu. Trzeci w zestawieniu Szwajcar Roger Federer umocnił swoją pozycję, bo w tym roku wrócił na korty Rolanda Garrosa po trzyletniej przerwie. Czwarte miejsce zajmuje pokonany w niedzielę przez Nadala Austriak Dominic Thiem. W Top 10 zadebiutowali na dwóch ostatnich miejscach Rosjanin Karen Chaczanow i Włoch Fabio Fognini. Pozostałe cztery lokaty zajmują Niemiec Alexander Zverev, Grek Stefanos Tsitsipas, Japończyk Kei Nishikori i reprezentant Republiki Południowej Afryki Kevin Anderson.

W rankingu deblistów pierwszy jest Amerykanin Mike Bryan, ale pozycję wicelidera zajmuje Polak Łukasz Kubot, który w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo po raz drugi z rzędu odpadł w III rundzie French Open. W klasyfikacji najlepszych par sezonu, na bazie której są przyznawane miejsca w londyńskich Finałach ATP World Tour, polsko-brazylijski duet jest siódmy. Prowadzą Kolumbijczycy Juan Sebastian Cabal i Robert Farah, a na drugą pozycję wskoczyli sensacyjni mistrzowie z Paryża, Niemcy Kevin Krawietz i Andreas Mies.

 

Hurkacz nie dał rady Novakowi

Hubert Hurkacz przegrał z liderem rankingu ATP Novakiem Djokovicem w pierwszej rundzie wielkoszlemowego French Open 4:6, 2:6, 2:6. Serbski tenisista wygrał po 96 minutach gry, ale po meczu komplementował Polaka.

Trudno było liczyć na zwycięstwo w tym spotkaniu zawodnika z Wrocławia. Serb przyjechał do Paryża, żeby wygrać drugi w tym roku turniej Wielkiego Szlema. Najlepszy obecnie tenisista w rankingu ATP ma na ten sezon jasno postawiony cel – chce wygrać wszystkie cztery wielkoszlemowe turnieje. Na razie wygrał Australian Open. Do występu w Paryżu Djoković przygotowywał się od kilku tygodni. Wygrał rozgrywany na nawierzchni ziemnej turniej w Madrycie, a w Rzymie przegrał dopiero w finale z niekwestionowanym mistrzem gry na ceglanej mączce Rafaelem Nadalem.

Hurkacz nie mógł zatem liczyć na taryfę ulgową. Djoković chciał wygrać jak najszybciej, bo na tej nawierzchni długie mecze dają w kość, ale nie zlekceważył Hurkacza. Walczył o każdą piłkę, o każdy punkt. 22-letni wrocławianin niewiele mógł wskórać w starciu z tak nastawionym i perfekcyjnie grającym rywalem. Wygrał osiem gemów, zaserwował sześć asów, raz przełamał Serba. Różnica w grze obu zawodników – liderem i 44. w rankingu Hurkacza – nie podlegała dyskusji. Ale inne są też cele obu tenisistów. Djoković chce przejść do historii światowego tenisa, zaś Hurkacz marzy na razie tylko o awansie do Top 10.

Nie jest to chyba cel nieosiągalny, bo naszemu tenisiście w tym roku przepowiedział to wielki Roger Federer, a teraz to samo prorokował mu Novak Djoković. Obaj co prawda prawili Hurkaczowi komplementy po wygranych przez siebie meczach i niewykluczone, że w ich słowach było też dużo kurtuazji dla pokonanego rywala, ale nie zmienia to faktu, że już po pierwszej rundzie nie mamy w singlu mężczyzn żadnego reprezentanta.

 

French Open 2019: Hurkacz kontra Djoković

W niedzielę rozpoczęły się międzynarodowe mistrzostwa Francji na kortach paryskiego kompleksu tenisowego im. Rolanda Garrosa. W tegorocznym French Open startuje piątka Polaków – Hubert Hurkacz, Magda Linette i Iga Świątek w grze pojedynczej, a Łukasz Kubot i Alicja Rosolska w deblu, w którym zdecydował się zagrać także Hurkacz.

Hurkacz jest jedynym polskim tenisistą w głównej drabince French Open 2019. W kwalifikacjach startował Kamil Majchrzak, ale ich nie przebrnął. Niestety, w losowaniu 22-letnio wrocławianin miał pecha, bo trafił na lidera rankingu ATP Novaka Djokovicia. Serb jest rzecz jasna faworytem potyczki i raczej nie zlekceważy polskiego tenisisty, który w tym roku ma na rozkładzie takich tuzów, jak Austriak Dominic Thiem czy Japończyk Kei Nishikori, a niedawno mocno postawił się samemu „Maestro” Rogerowi Federerowi. Djoković celuje drugie w karierze zwycięstwo na paryskich kortach, który będzie też 16. wielkoszlemowym triumfem w jego dorobku. Poza tym ma wielką szansę ustrzelić swojego prywatnego Wielkiego Szlema, bo wygrał w ubiegłym roku Wimbledon i US Open, a w tym Australian Open. Na pewno jest w jednym z głównych faworytów do triumfu w Paryżu, bo na ziemnych kortach w Madrycie i Rzymie zademonstrował wielką formę. Hurkacz nie miał jeszcze okazji zmierzyć się z Djokoviciem, zwycięzcą 74 turniejów. Z liderem światowego rankingu Polak stanie do walki w poniedziałek. Nikt nie daje mu większych szans, bo w części sezonu na kortach ziemnych nie błyszczał. Co prawda w pierwszej połowie maja wystąpił w 1/8 finału w Madrycie, ale poza tym odpadł w pierwszej rundzie w Monte Carlo, Budapeszcie i Lyonie, a w Rzymie nie przeszedł eliminacji. Przed rokiem Hurkacz doszedł w paryskiej imprezie do drugiej rundy.

Największym faworytem French Open wśród panów jest 11-krotny triumfator tej imprezy Rafael Nadal. Hiszpan został rozstawiony z numerem drugim i na początek zmierzy się z kwalifikantem, 27-letnim Niemcem Yannickiem Hanfmannem. W jego turniejowej ćwiartce znalazł się także m.in. Japończyk Kei Nishikori. W ewentualnym półfinale na drodze hiszpańskiego tenisisty może stanąć Roger Federer, który wrócił na korty Rolanda Garrosa po trzyletniej przerwie, albo rewelacyjny Grek Stefanos Tsitsipas. Djoković i Hurkacz znaleźli się w górnej połówce turniejowej drabinki. Do ich ćwiartki trafił rozstawiony z numerem piątym Niemiec Alexander Zverev, z którym Hurkacz przegrał w Madrycie 1:2. Poniżej, w drugiej ćwiartce, najwyżej rozstawieni są Austriak Dominic Thiem i Argentyńczyk Juan Martin del Potro. Ten pierwszy to zeszłoroczny finalista Rolanda Garrosa i bardzo chciałby poprawić ten swój życiowy sukces, czyli wreszcie wygrać wielkoszlemową imprezę.

Znacznie więcej szczęścia w losowaniu rywalek miały Magda Linette i Iga Świątek. Obie nasze tenisistki trafiły na reprezentantki gospodarzy, które do głównej drabinki turnieju dostały się dzięki przyznanym im przez organizatorów tzw. dzikim kartom. Zajmująca 86. miejsce w światowym rankingu Linette trafiła na 223. w zestawieniu Chloe Paquet. 27-letnią poznaniankę, która dwa lata temu dotarła do trzeciej rundy French Open, czeka jednak trudna przeprawa, bo młodsza od niej o dwa lata Francuzka, chociaż dotąd występowała głównie w turniejach niższej rangi (ITF), to w minionym tygodniu dotarła do półfinału turnieju WTA w Strasburgu, gdzie uległa Caroline Garci 3:4, 4:6. Linette na domiar złego nie jest ostatnio w najwyższej formie. Na początku roku wystąpiła w finale turnieju WTA w Hua Hin, ale potem w kolejnych imprezach szybko odpadała z rywalizacji. W ostatnich dwóch miesiącach zagrała w sześciu turniejach na kortach ziemnych, a wygrała w nich tylko jeden pojedynek. Nawet jeśli pokona Paquet, to na dalsze awanse nie ma co liczyć, albowiem w drugiej rundzie czeka ją mecz z broniącą tytułu Rumunką Simoną Halep.

Iga Świątek, która 31 maja będzie obchodziła 18. urodziny, rok temu w juniorskich zmaganiach paryskiego turnieju dotarła do półfinału w singlu, a w grze podwójnej triumfowała. W tym roku ta młoda zawodniczka rywalizuje już w gronie seniorek. W Australian Open przeszła przez eliminacje i odpadła w drugiej rundzie. Teraz, dzięki dotarciu w kwietniu do finału imprezy WTA w Lugano i awansowi na światowej liście, warszawianka uzyskała miejsce w głównej drabince French Open. Na ziemnych kortach wiodło się Świątek raczej kiepsko, pomijając wspomniany szwajcarski turniej, w kolejnych startach „na cegle” nie szło jej dobrze – w Pradze jako kwalifikantka odpadła już w pierwszej rundzie, potem wycofała się z udziału w kwalifikacjach do turnieju w Madrycie, a do imprezy w Rzymie nie przeszła przez eliminacje.

Zajmująca obecnie 104. lokatę w rankingu WTA Świątek w pierwszej rundzie French Open zmierzy się z młodszą o rok Seleną Janicijevic. Rywalka warszawianki jest jeszcze juniorką i nie jest w ogóle sklasyfikowana na liście WTA. Obie Polki swoje pojedynki w pierwszej rundzie także rozegrają w poniedziałek.

Paryski turniej może na nowo ustalić hierarchię w kobiecym tenisie. Aż pięć zawodniczek – Japonka Naomi Osaka, Czeszki Karolina Pliskova i Petra Kvitova, Niemka Andżelika Kerber lub Belgijka Kiki Bertens – miało szansę po French Open objąć prowadzenie w rankingu WTA, który zostanie opublikowany 10 czerwca. Co ciekawe, szans na odzyskanie pozycji liderki nie miała broniąca tytułu Simona Halep. Nawet jeśli Rumunka wygra turniej, to nie wrócić na pierwsze miejsce, które aktualnie zajmuje Naomi Osaka. Jeśli Japonka dojdzie w Paryżu do finału, pozostanie na tronie bez względu na wyniki pretendentek. Gdyby jednak powinęła jej się noga, to mogą wyprzedzić ją Czeszka Karolina Pliskova i Holenderka Kiki Bertens, ale muszą dojść co najmniej do finału. Kerber już wypadła z gry, bo odpadła w niedzielę już w pierwszej rundzie po porażce z 18-letnią Rosjanka Anastasją Potapową. Kvitova musi wygrać turniej i liczyć jeszcze na słabsze występy pozostałych kandydatek.

Inaczej przedstawia się sytuacja u panów. Novak Djoković odpadł w zeszłym roku w ćwierćfinale Rolanda Garrosa i już od kilku tygodni wie, że po paryskim turnieju będzie liderem klasyfikacji ATP. Serb może jeszcze poprawić swoją sytuację, bowiem jego najgroźniejszy konkurent, Hiszpan Rafael Nadal, ma do obrony 2000 punktów za triumf na paryskiej mączce. W grze podwójnej zagra troje Polaków – Alicja Rosolska, Łukasz Kubot i Hurkacz.

 

Hurkacz awansował do tenisowej elity

Hubert Hurkacz do głównej drabinki turnieju ATP 100 w Madrycie musiał przebijać się przez kwalifikacje, ale wyszło mu to na dobre. Wrocławian przeszedł jak burza do trzeciej rundy, w której zmierzył się z broniącym tytułu Niemcem Aleksem Zverevem.

Cztery mecze i cztery zwycięstwa – taki był bilans Huberta Hurkacza w jego debiutanckim występie w turnieju ATP 1000 w Madrycie przed czwartkową potyczką ze Zverevem. Polak zaczął od eliminacji, w których pokonał Hiszpanów Marcela Granollersa i Roberto Carballesa. W turnieju głównym jego pierwszym przeciwnikiem był wyżej notowany Australijczyk Alex De Minaur, aktualnie 27. w rankingu ATP. w II rundzie wrocławianin wyeliminował Francuza Lucas Pouille. Wszystkie te cztery pojedynki Hurkacz wygrał w dwóch setach.

Dzięki zdobytym punktom nasz najlepszy obecnie tenisista w najnowszym notowaniu rankingu ATP już na pewno awansuje do czołowej pięćdziesiątki, co będzie jego kolejnym sukcesem. Stawką potyczki z klasyfikowanym obecnie na 4. miejscu światowej listy Zverevem był skok na miejsce w Top 40.

Niemiecki tenisista był jednak zdecydowanym faworytem tego meczu, poza tym miał nie mniejszą motywację niż Polak, bo bronił tytułu i zdobytego w Madrycie rok temu tysiąca punktów rankingowych. Ale w turniejach na ziemnych kortach Zverev w tym sezonie grał w kratkę, więc Hurkacz nie był bez szans (pojedynek zakończył się po zamknięciu wydania).

 

Troje Polaków pewnych gry w Paryżu

Hubert Hurkacz oraz Iga Świątek i Magda Linette mają już pewne miejsce w turnieju gry pojedynczej tegorocznego wielkoszlemowego French Open na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa.

Turniej rozpocznie się w niedzielę 26 maja, ale miejsca na liście startowej rozdzielono już teraz. Została ustalona na bazie rankingów WTA i ATP z 15 kwietnia. Na ich podstawie pewne występu w głównej drabince turnieju pań są Iga Świątek (WTA 88) i Magda Linette (WTA 89). Dla 17-letniej Świątek będzie to debiut w paryskim turnieju, 27-letnia Linette ma większe doświadczenie, bo w 2017 roku na kortach Rolanda Garrosa dotarła do trzeciej rundy (1/16 finału). Turniejową jedynką w singlu pań będzie aktualna liderka rankingu WTA 21-letnia Japonka Naomi Osaka. Tytułu będzie bronić Rumunka Simona Halep.

W turnieju panów w singlu pewne miejsce w gronie 128 zawodników ma z Polaków jedynie Hubert Hurkacz (ATP 52). Tenisista z Wrocławia zadebiutował w French Open w ubiegłym roku, docierając do drugiej rundy, ale do głównej drabinki turniejowej musiał przebijać się przez trzystopniowe kwalifikacje.

Pierwsze mecze głównej drabinki pań i panów zostaną rozegrane w niedzielę 26 maja. Kilka dni wcześniej rozpoczną się eliminacje, w których wystąpią Magdalena Fręch i Kamil Majchrzak. Być może wystąpi w nich też Katarzyna Kawa (WTA 230), ale musi w ciągu najbliższych dwóch tygodni awansować do Top 200 rankingu.

 

Wszyscy powoli pną się w górę

Z polskich tenisistów miniony tydzień był najbardziej udany dla Kamila Majchrzaka, który wygrał challenger ATP w Saint-Brieuc. W najnowszym notowaniu rankingów prawie wszyscy nasi reprezentanci poprawili swoje lokaty. W singlu najwyżej sklasyfikowany jest Hubert Hurkacz (ATP 52), a w deblu Łukasz Kubot (ATP 4).

Hurkacz, który dotarł do 3. rundy turnieju ATP Masters 1000 w Miami, w najnowszym notowaniu światowej listy tenisistów awansował o dwie lokaty i zajmuje obecnie najwyższe w karierze 52. miejsce. Wcześniej 22-letni wrocławianin dotarł do ćwierćfinału w dwóch turniejach z rzędu – w Dubaju i Indian Wells. W obu tych imprezach wyeliminował szóstego na światowej liście Japończyka Kei Nishikoriego, a w Miami pokonał klasyfikowanego wtedy na czwartym miejscu Dominika Thiema. Liderem rankingu pozostaje niezmiennie Serb Novak Djoković, drugi jest Hiszpan Rafael Nadal, a trzeci Niemiec Alexander Zverev.

Zadowolony ze swoich dokonań w poprzednim tygodniu może być drugi w hierarchii polskich singlistów Kamil Majchrzak, który w minioną niedzielę wygrał challengera ATP w Saint-Brieuc. Był to jego pierwszy triumf w karierze w imprezie tej rangi. Dzięki zdobytym punktom Majchrzak awansował na 130. lokatę w rankingu ATP i jest to jego życiowy rekord.
W zestawieniu „Race to London”, które wyłoni ośmiu uczestników kończącego sezon listopadowego turnieju mistrzów Hurkacz jest obecnie klasyfikowany na 30. miejscu, a Majchrzak na 82. Wypada też odnotować poprawę notowania Łukasza Kubota, który wraz z Brazylijczykiem Marcelo Melo w Miami dotarł do półfinału i w rankingu deblistów awansował z piątej pozycji na czwartą. Prowadzenie utrzymał Amerykanin Mike Bryan.

W kobiecym rankingu WTA w Top 100 nadal mamy tylko jedna reprezentantkę, Magdę Linette, która awansowała o trzy lokaty i zajmuje obecnie 85. miejsce. Poznanianka w tym tygodniu startowała w turnieju w Charleston, ale w losowaniu już w pierwszej rundzie trafiła na Australijkę Ajlę Tomljanović, z którą przegrała trzy wcześniejsze pojedynki. Tym razem także okazała się słabsza od urodzonej w Chorwacji, ale od 2014 roku reprezentującej Australię rywalki i przegrała z nią 2:6, 6:7(7).

Iga Świątek nie przebiła się przez kwalifikacje ani w Indian Wells, ani w Miami, ale mimo to 17-letnia warszawianka poprawiła swoją lokatę awansując na 118. pozycję, najwyższą w karierze. Pozycję liderki utrzymała Japonka Naomi Osaka. W Miami mogła ją odzyskać Rumunka Simona Halep, ale musiał dotrzeć co najmniej do finału. W sukurs Osace przyszła Czeszka Karolina Pliskova, która wyeliminowała Halep w 1/2 finału. Rumuńska tenisistka musiała zadowolić się jedynie awansem na pozycje wiceliderki, spychając na trzecie miejsce inną z czeskich zawodniczek, Petrę Kvitovą. Wypada odnotować, że z Top 10 rankingu wypadła Amerykanka Serena Williams, a w jej miejsce awansowała Australijka Ashley Barty.

 

W Miami walczy już tylko Kubot

W turnieju ATP w Miami z polskich tenisistów na placu boju został jedynie Łukasz Kubot, który w deblu w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo dotarł już do ćwierćfinału. Hubert Hurkacz odpadł w II rundzie singla, na tym etapie w grze podwójnej swój udział zakończyła też Alicja Rosolska.

Kubot i Melo w turnieju w Miami (pula nagród 8,4 mln dolarów) w grze podwójnej zostali rozstawieni z numerem 1. Tydzień wcześniej Polak i Brazylijczyk w imprezie tej samej rangi w Indian Wells dotarli do finału, a swoją dobrą grą w Miami potwierdzają, że po chwilowej zapaści wrócili na zwycięską ścieżkę. W meczu o awans do ćwierćfinału polsko-brazylijski tandem zmierzył się z Argentyńczykiem Guido Pellą i Portugalczykiem Joao Sousą. Rywale są przede wszystkim singlistami, ale w debla też potrafią grać znakomicie.

Przekonali się o tym Kubot i Melo, bo chociaż byli aktywniejsi i częściej atakowali przy siatce, mieli duże problemy z przełamaniem defensywy rywali. Argentyńczyk i Portugalczyk wbrew kanonom obowiązującym w grze podwójnej najczęściej ustawiali się na linii końcowej i robili wszystko, by przedłużać wymiany. Ostatecznie, dzięki świetnym końcówkom obu setów, Polak i Brazylijczyk okazali się lepsi, zwyciężając 7:5, 6:3. Mecz trwał godzinę i 18 minut. W tym czasie Kubot i Melo zaserwowali cztery asy i ani razu nie zostali przełamani. W ćwierćfinale zagrają z rozstawiona z numerem 5 para Oliver Marach (Austria) i Mate Pavić (Chorwacja).

 

Pokonał czwartą rakietę globu

W drugiej rundzie turnieju ATP 1000 w Miami Hubert Hurkacz wyeliminował Dominika Thiema, pokonując go 6:4. 6:4. Austriacki tenisista przed tygodniem triumfował w Indian Wells, a w światowym rankingu zajmuje obecnie 4. miejsce.

W Indian Wells Hurkacz odpadł w ćwierćfinale, po drodze eliminując m.in. 9. w rankingu ATP Japończyka Keia Nishikoriego. Mógł zatem ze swojego występu być zadowolony, bo doszedł najwyżej w karierze w turnieju tej rangi, a poza w pojedynku o półfinał przegrał z nie byle kim, bo samym Rogerem Federerem. Szwajcarski mistrz pokonał Polaka 6:4, 6:4, ale ostatecznie nie wygrał 101. turnieju w swojej bogatej w triumfy karierze. W finale lepszy od niego okazał się 25-letni Dominic Thiem. Austriak dzięki zwycięstwu awansował w rankingu ATP na czwarte miejsce, za Serba Novaka Djokovicia, Hiszpana Rafaela Nadala i Niemca Aleksandra Zvereva.

I w glorii czwartej rakiety globu wyruszył do Miami po kolejne trofeum. W pierwszej rundzie otrzymał wolny los, a w drugiej na drodze stanął mu groźny przeciwnik, którego grę komplementował w ubiegłym tygodniu nawet „Maestro” Federer. Austriacki tenisista bynajmniej nie zlekceważył mierzącego 190 cm Polaka. Wręcz przeciwnie – przygotował się do pojedynku z nim solidnie i jak wieść niesie, nawet obejrzał od deski do deski mecz Hurkacza w I rundzie z Włochem Matteo Berrettinim, wygrany przez Polaka 6:4, 6:3. Niewiele mu to jednak dało. Wrocławianin rozegrał jednak znakomity mecz i niespodziewanie zwyciężył 6:4, 6:4.

Hurkacz w ostatnich tygodniach robi furorę na światowych kortach. W tym roku na rozkładzie ma już Keia Nishikoriego (pokonał go dwukrotnie), Francuza Lucasa Pouille’a i Kanadyjczyka Denisa Shapovalova. W sobotę do tej listy dopisał Dominika Thiema, pierwszego gracza z Top 5 rankingu, którego pokonał.

Austriak docenił postawę rywala. „W zeszłym tygodniu miałem sporo emocji, ale od tego czasu miałem kilka dni przerwy, co powinno mi wystarczyć. Były momenty, kiedy miałem przewagę przełamania i trzeba to było utrzymać, ale ogólnie Hubert był po prostu lepszy. Wydaje mi się, że nie zagrałem na swoim najwyższym poziomie, choć czułem się dobrze. Jego pierwsze podanie jest bardzo trudne do odgadnięcia. Bardzo dobrze też returnował w chwilach, kiedy najbardziej tego potrzebował. Mój serwis nie był najlepszy, a on wywierał na mnie presję. Muszę jednak przyznać, że Hubert zasłużył na wygraną w tym spotkaniu” – ocenił pojedynek Thiem.

Przeciwnikiem 22-letniego wrocławianina w 3. rundzie był młodszy od niego o cztery lata Kanadyjczyk Felix Auger-Aliassime. Zmierzyli się w niedzielę wieczorem (spotkanie zakończyło sie po zamknięciu wydania), ale Hurkacz nie był bynajmniej faworytem. Auger-Aliassime jest wprawdzie obecnie sklasyfikowany w rankingu o trzy miejsca niżej od Polaka (ATP 57), ale choć to najmłodszy tenisista w Top 100 światowej listy, ułomkiem nie jest – mierzy 191 cm, tyle co Hurkacz, lecz waży 88 kg, czyli o osiem więcej od Polaka.

 

Warto piąć się w rankingu ATP

W najnowszym notowaniu światowej listy tenisistów Hubert Hurkacz został sklasyfikowany na 54. miejscu. To efekt jego dobrego występu w Indian Wells. Triumfator tego turnieju, Austriak Dominic Thiem, awansował na czwartą pozycję.

Warto walczy o jak najwyższe miejsce w rankingu ATP, bo miejsce w czołówce otwiera drzwi do najlepiej punktowanych i opłacanych turniejów. Hurkacz zakończył 2018 rok jako 87. tenisista świata. Dzięki temu miał pewne miejsce w wielkoszlemowym Australian Open 2019. Przed występem w Melbourne Polak zdecydował się na start w challengerze w Canberze. Zwycięstwo w tej imprezie pozwoliło mu wskoczyć do Top 80 rankingu ATP i chociaż Australian Open odpadł już w I rundzie, to do turnieju w Indian Wells wrocławianin dostał się do głównej drabinki bez konieczności gry w eliminacjach, podobnie jak do rozgrywanego obecnie turnieju tej samej rangi w Miami. Zdobyte 90 punktów w Dubaju i 180 w Indian Wells wywindowało go na najwyższą w karierze 54. pozycję na światowej liście. Polak ma obecnie na koncie 904 punkty.

Dzięki temu Hurkacz ma duże szanse na udział w mocno obsadzonym turnieju w Monte Carlo bez kwalifikacji, bo na miesiąc przez tymi zawodami jest pierwszym oczekującym do miejsce w głównej drabince. W turnieju który rozpocznie się 15 kwietnia największymi gwiazdami będą dwaj najwyżej sklasyfikowaniu obecnie w światowym zestawieniu tenisiści – lider rankingu Serb Novak Djoković i drugi na liście Hiszpan Rafael Nadal.

Djoković ma dużą przewagę, którą zapewne jeszcze powiększy po imprezie w Miami, bowiem jego hiszpański konkurent wycofał się z niej z powodu kontuzji. Serb ma na koncie 10 990 punktów i wyprzedza Nadala o 2265 „oczek”. Trzeci na liście jest Niemiec Alexander Zverev (6630 pkt), a czwarty Austriak Dominic Thiem (4755), który w finale Indian Wells pokonał Rogera Federera i przeskoczył go w zestawieniu. Szwajcar jest piąty z dorobkiem 4600 pkt. Top 10 rankingu ATP uzupełniają: 6. Kei Nishikori (Japonia) – 4235 pkt, 7. Kevin Anderson (RPA) – 4115, 8. Juan Martin del Potro (Argentyna) – 3585, 9. John Isner (USA) – 3485 i 10. Stefanos Tsitsipas (Grecja) – 3160 pkt.

Do czołowej dziesiątki światowej listy Hurkaczowi jeszcze wiele brakuje, ale od zajmującego 20. pozycję Belga Davida Goffina dzieli go różnica już tylko 784 punków. A od pozostałych graczy drugiej dziesiątki? Spójrzmy: 19. na liście Gruzin Nikołoz Basilaszwili ma 1865 pkt, 18. Francuz Gael Monfils 1875, 17. Włoch Fabio Fognini 1885, jego rodak 16. w zestawieniu Marco Cecchinato 2021, 15. Rosjanin Danił Miedwiediew 2230, 14. Kanadyjczyk Milos Raonić 2275, 13. Chorwat Borna Corić 2345, 12. Rosjanin Karen Chaczanow 2845, a 11. na liście Chorwat Marin Cilić 3095.

Celem Hurkacza jest jak najszybszy awans do Top 20. Jeśli ustabilizuje formę na poziomie z Indian Wells, powinien go bez większych problemów osiągnąć jeszcze w tym roku.

 

Hurkacz postawił się Federerowi

W ćwierćfinale turnieju ATP Masters 1000 w Indian Wells Hubert Hurkacz zmierzył się z żywą legendą światowego tenisa Rogerem Federerem. 22-letni wrocławianin nie sprostał 37-letniemu Szwajcarowi, ale przegrał po wyrównanej walce 4:6, 4:6.

Ćwierćfinałowy pojedynek z Federerem to szczytowe jak na razie osiągnięcie w karierze Hurkacza. Nigdy wcześniej nasz 22-letni tenisista nie grał na takim szczeblu w turnieju tej rangi, na dodatek z zawodnikiem tak utytułowanym i tak wysoko sklasyfikowanym w ranking. Był to też dla niego pierwsze starcie ze starszym o 16 lat Szwajcarem, jednym z najlepszych tenisistów w historii. Przed startem w Indian Wells Federer wygrał turniej w Dubaju i był to jego setny triumf w cyklu ATP. W kalifornijskim kurorcie „Il Maestro” stanął przed szansą na 101. zwycięstwo.

Po wyeliminowaniu Hurkacza Federer w półfinale miał zmierzyć się ze znacznie groźniejszym rywalem, aktualnym wiceliderem światowej listy Rafaelem Nadalem, ale Hiszpan w wygranym 7:6, 7:6 spotkaniu ćwierćfinałowym z Rosjaninem Karenem Chacznowem nabawił się urazu kolana i półfinał oddał walkowerem. W niedzielnym finale turnieju w Indian Wells szwajcarski tenisista zmierzył się z Austriakiem Dominikiem Thiemem, który w 1/2 finału wyeliminował Kanadyjczyka Milosa Raonica 7:6, 6:7, 6:4 (ich pojedynek zakończył się po zamknięciu wydania). Warto odnotować, że w finale debla Łukasz Kubot i jego brazylijski partner Marcelo Melo przegrali z chorwacko-argentyńskim duetem Nikola Mektic – Horacio Zeballos.

O triumfie Federera w potyczce z Hurkaczem przesądziły dwa przełamania, po jednym w każdym z setów. Cały mecz trwał niewiele ponad godzinę, ale Federer docenił umiejętności rywala. „To był dla mnie naprawdę trudny mecz. Teraz już wiem dlaczego sprawiał tak wiele problemów innym tenisistom” – komplementował młodego Polaka „Il Maestro”. Dla Hurkacza dobry występ w Indian Wells może być punktem przełomowym w karierze. Zdobył 180 punktów do rankingu i dzięki nim w najnowszym notowaniu światowej listy awansuje w okolice 50. miejsca. Będzie teraz bez większych problemów zgłaszać się do kolejnych turniejów najwyższej rangi i walczyć w nich o kolejne punkty. A także większe pieniądze. Za ćwierćfinał w Indian Wells Hurkacz otrzymał 182 tys. dolarów, co jest kwota pokaźną w na tle jego wszystkich dotychczasowych zarobków na zawodowych kortach (700 tys. dolarów).

Najbliższą okazję do poprawienia tych osiągnięć nasz najlepszy w tej chwili tenisista będzie miał już wkrótce, bo wystartuje w rozpoczynającym się od poniedziałku turnieju ATP 1000 w Miami.