Koniec sporu WSG z Igą Świątek

Toczący się od połowy 2019 roku spór prawny między agencją Warsaw Sport Group, a Igą Świątek, został zakończony. Obie strony złożyły pozwy do sądu, a ich przedmiotem była wysokość kwoty zadośćuczynienia, jakiej agencja, która wspierała zawodniczkę w juniorskim okresie kariery, żądała od tenisistki za zerwanie kontraktu menedżerskiego.

Agencja przez kilka lat finansowała rozwój nastoletniej wówczas zawodniczki, więc po zerwaniu kontraktu przez Tomasza Świątka, ojca wtedy jeszcze niepełnoletniej Igi Świątek, domagała się zwrotu poniesionych kosztów i narzuconego też w umowie procentu od premii turniejowych i wpływów reklamowych tenisistki. Mecenas Jarosław Chałas twierdzi, że roszczenia WSG były „odrealnione i nieadekwatne”, co nie dawało podstaw do polubownego załatwienia sporu. W oświadczeniu napisał: „Osiągnęliśmy nasz cel, którym od początku było doprowadzenie do porozumienie bazującego na uczciwym podejściu do kwestii spornych. Ugoda jest prawomocna i zamyka możliwość dochodzenia jakichkolwiek dalszych roszczeń między stronami”.
Prezes Warsaw Sports Group Artur Bochenek na początku sportu prezentował twarde stanowisko. „Oni (rodzina Igi Świątek) chcą nam zwrócić jedynie udokumentowane wydatki, które według ich oceny były zasadne i faktycznie przysłużyły się do rozwoju kariery Igi. Ale to błąd w rozumowaniu. Sens naszego działania nie polega na tym, by przez kilka lat finansować początkującego zawodnika aż dojdzie do wysokiego poziomu, a potem odzyskać jedynie poniesione koszta. Umowa została tak skonstruowana, że w przypadku niepowodzenia w karierze zawodniczka nie musiałaby zwracać nam nawet złotówki, lecz w przypadku powodzenia do zwrotu kosztów dochodziła jeszcze suma będąca zwrotem poniesionego ryzyka oraz wysiłku pracujących na to osób. Był to określony procent z premii turniejowych i kontraktów marketingowych. To całkowicie naturalny zapis w takich umowach”. Wygląda na to, że sąd nie uznał tego zapisu za naturalny. Ale WSG chyba krzywdy nie ma, bo agencja skwitowała ugodę życzliwym komunikatem: „Chcemy potwierdzić, że zaakceptowaliśmy warunki ugody przedstawione przez pełnomocników Igi Świątek, co pozytywnie rozwiązuje sytuację, jaka miała miejsce między WSG a zawodniczką. Dziś każdy idzie w swoją stronę i będzie realizował swoje cele. Gorąco kibicujemy zawodniczce i jej sztabowi wierząc, że to co najlepsze dopiero przed nimi. Powodzenia”.
Iga Świątek rozpoczęła natomiast przygotowania do wielkoszlemowego Wimbledonu. Od 21 czerwca na rozgrzewkę wystąpi w turnieju na trawiastych kortach w Eastbourne. Jej pierwszą rywalką będzie Brytyjka Hether Watson.

Barbora Krejcikova nową królową French Open

W poprzedniej edycji turnieju na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu sensacją był triumf Polki Igi Świątek. W tym roku królową kobiecej części tego wielkoszlemowego turnieju została Czeszka Barbora Krejcikova, która w finałowym pojedynku pokonała Rosjankę Anastazję Pawluczenkową.

Żadna z finalistek tegorocznej edycji French Open przed rozpoczęciem imprezy nie mieściła się w pierwszej trzydziestce rankingu singlowego WTA – 29-letnia Pawluczenkowa sklasyfikowana była na 31., a 25-letnia Krejcikova na 33. pozycji. Czeska tenisistka profesjonalną karierę zaczęła w 2010 roku, od turnieju rangi ITF w Pieszczanach. We wrześniu 2011 wygrała w Osijeku swój pierwszy turniej w grze podwójnej rangi ITF, w którym dotarła także do finału gry pojedynczej. W sumie w cyklu ITF wygrała czternaście turniejów singlowych i dziewiętnaście deblowych. Jako juniorka osiągnęła finał gry podwójnej dziewcząt podczas Australian Open i została zwyciężczynią French Open, Wimbledonu oraz US Open w 2013 roku w tej samej kategorii (we wszystkich w parze z rodaczką Kateriną Siniakovą). We wrześniu 2015 roku z Belgijką An-Sophie Mestach wygrała w Quebecu pierwszy turniej deblowy w WTA Tour. Największe sukcesy w deblu odniosła jednak w duecie z Siniakovą, z którą wygrała French Open i Wimbledon w 2018 roku. W 2019 roku w parze z Amerykaninem hinduskiego pochodzenia Rajeevem Ramem wygrała turniej miksta w Australian Open, a rok później wraz z Chorwatem Nikolą Mekticiem obroniła tytuł.
W tym roku Krejcikova w duecie z Siniakovą doszła w Australian Open do finału w grze podwójnej kobiet, a z Ramem do finału w grze mieszanej, w którym ponownie obroniła tytuł. Coraz lepiej grała też w singlu, bowiem w Strasburgu wywalczyła swój pierwszy tytuł w WTA Tour w grze pojedynczej, pokonując w finale Rumunke Soranę Cirsteę 6:3, 6:3. Fenomenalna formę osiągnęła jednak w French Open, pokonując w drodze do finału kolejno: rodaczkę Kristinę Pliskovą 5:7, 6:4, 6:2; Rosjankę Jekaterinę Aleksandrową 6:2, 6:3; Ukrainkę Jelinę Switolinę 6:3, 6:2; Amerykankę Sloane Stephens 6:2, 6:0; Amerykankę Cori Gauff 7:6(3), 6:3; Greczynkę Marię Sakkari (wyeliminowała w 1/4 finału Igę Świątek) 7:5, 4:6, 9:7), a w finale pokonała Rosjankę Anastazję Pawluczenkową 6:1, 2:6, 6:4.
Krejcikova jako singlistka zaczęła odnosić sukcesy dopiero w tym roku. W marcu Dubaju doszła do finału turnieju, w którym przegrała z Hiszpanką Garbine Muguruzą. Po tej imprezie awansowała na 33. miejsce w rankingu WTA, najwyższe w karierze. Następnie w Rzymie była bardzo bliska pokonania Igi Świątek w 1/8 finału. Ze stolicy Włoch Krejcikova udała się do Strasbourga, gdzie wygrała turniej. Ale jej obecność w finale singla i tak jest niespodzianką.
Czeszka jest pierwszą tenisistką od czasu Sereny Williams, która awansowała w turnieju Wielkiego Szlema do finału singla i debla. Amerykanka była najlepsza w grze pojedynczej i podwójnej w Wimbledonie 2016. Ostatnią zawodniczką, która wygrała w Paryżu zarówno w singlu, jak i w deblu, była Amerykanka Mary Pierce. Dokonała tej sztuki w 2000 roku. Iga Świątek w ubiegłym roku była bliska tego osiągnięcia, ale w grze podwójnej, grając w parze z Amerykanką czeskiego pochodzenia Nicole Melichar, odpadła w półfinale.
W tegorocznej edycji paryskiego turnieju naszej najlepszej obecnie tenisistce nie udało się obronić singlowego tytułu, bo w ćwierćfinale uległa 4:6, 4:6 Marii Sakkari. Zdetronizowana przez Krejcikovą w singlu Świątek nie omieszkała szczerze pogratulować czeskiej tenisistce życiowego sukcesu (wcześniej Krejcikova najdalej w grze pojedynczej zaszła na kortach im. Rolanda Garrosa do 1/8 finału). Polka w mediach społecznościowych napisała: „Gratulacje. Twoja gra na tym turnieju, jak i w ostatnim czasie jest niesamowita. Do zobaczenia na korcie jutro”.
W niedzielne południe w finale gry podwójnej kobiet spotkały się dwie singlowe mistrzynie French Open – ubiegłoroczna z tegoroczną. Partnerką Krejcikovej była jej rówieśniczka Katerina Siniakova, a partnerką Świątek 36-letnia Amerykanka Bethanie Mattek-Sands, złota medalistka igrzysk 2016 roku w Rio de Janeiro w grze mieszanej, a także deblowa mistrzyni Australian Open 2015 i 2017, French Open 2015 i 2017 oraz US Open 2016.
Polsko-amerykański duet w drodze na szczyt pokonał kolejno: Francuzki Aubane Droguet i Selenę Janicijevic 6:0, 6:1; Chinkę Wang Yafan i Niemkę Annę-Lenę Friedsam 7:5, 6:3; Tajwankę Hsieh Su-wei i Belgijkę Elise Mertens 5:7, 6:4, 7:5; Chorwatkę Dariję Jurak i Słowenkę Adreję Klepac 6:3, 6:2; a w półfinale Argentynkę Nadię Podoroską i Rumunkę Irinę-Camelię Begu 6:3, 6:4. Krejcikova i Siniakova natomiast w drodze do finału wyeliminowały: Francuzki Amandine Hesse i Harmony Tan 6:3, 6:2; rodaczkę Kvetę Peschke i Niemkę Vivian Heisen 6:4, 6:0; Kanadyjki Gabriele Dabrowski i Leylah Annie Fernandez 6:3, 3:6, 6:3; Karolinę i Kristinę Pliskove 6:4, 6:4; a w półfinale Polkę Magdę Linette i Amerykankę Bernardę Perę 6:1, 6:2.
Czeskie tenisistki w finałowej potyczce z parą Mattek-Sands i Świątek zagrały fenomenalnie, nawet przez moment nie tracąc kontroli nad meczem. Wygrały pewnie 6:4, 6:2. Krejcikova tym samy zapisała się w annałach kobiecego tenisa jako triumfatorka w jednym turnieju Wielkiego Szlema w singlu i deblu. Na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu narodziła się nowa czeska gwiazda światowego tenisa.
Po zakończeniu finału debla pań na kort wyszli finaliści turnieju panów – rozstawiony z w turnieju z numerem 5 Grek Stefanos Tsitsipas, który w półfinale pokonał rozstawionego z numerem 6. Niemca Alexandra Zvereva 6:3, 6:3, 4:6, 4:6, 6:3. Tsitsipas jest pierwszym greckim tenisistą, który dotarł do finału wielkoszlemowego turnieju. Jego przeciwnikiem był lider rankingu ATP Serb Novak Djkovic, który z koleiu w półfinale wyeliminował „króla Paryża”, 13-krotnego triumfatora French Open Hiszpana Rafaela Nadala, pokonując go 3:6, 6:3, 7:6(4), 6:2.

48 godzin sport

Maria Sakkari zatrzymał Igę Świątek w ćwierćfinale
Iga Świątek (na zdjęciu) nie obroniła mistrzowskiego tytułu na ziemnych kortach Rolanda Garrosa w Paryżu. W 1/4 finału tegorocznego French Open 20-letnia polska tenisistka przegrała z 25-letnią Greczynką Marią Sakkari 4:6, 4:6. W półfinale Sakkari zmierzyła się ze swoją rówieśniczką, Czeszką Barborą Krejcikovą i przegrała 5:7, 6:4, 7:9. W drugiej półfinale 23-letnia Słowenka Tamara Zidansek nie sprostała 29-letniej Rosjance Anastazji Pawluczenkowej przegrywając z nią 5:7, 3:5. Świątek w wielkoszlemowym Frech Open nadal rywalizuje jeszcze w grze podwójnej. Wraz ze swoja deblową partnerką Amerykanką Bethanie Mattek-Sands w piątek zagra o finał z rumuńsko-argentyńską parą Irina Camelia Begu – Nadia Podoroska. Do 1/2 finału debla dotarła też druga z polskich tenisistek, Magda Linette, po zwycięstwie nad rosyjsko-kazachskim duetem Anzastazja Pawluczenkowa – Jelena Rybakina 7:5, 4:6, 6:2 i także w piątek o finał zagra z Czeszkami Barborą Krejcikovą i Kateriną Siniakovą. W rywalizacji mężczyzn w półfinale dojdzie do pojedynku dwóch najwyżej sklasyfikowanych tenisistów w rankingu ATP – Serba Novaka Djokovicia z Hiszpanem Rafaelem Nadalem, a w drugiej parze zagrają Niemiec Alexander Zverev i Grek Stefanos Tsitsipas.

Nowy rekord Krukowskiego
Podczas rozegranego w miniony wtorek mityngu w fińskim Turku Marcin Krukowski wynikiem 89,55 m ustanowił nowy rekord Polski w rzucie oszczepem. Poprzedni także należał do 28-letniego lekkoatlety i wynosił 88,09 m. Uzyskany w Turku rezultat daje naszemu oszczepnikowi drugą lokatę na tegorocznej światowej liście wyników. Dalej od niego w tym roku rzucił jedynie Niemiec Johannes Vetter, który podczas drużynowych mistrzostw Europy w Chorzowie posłał oszczep na odległość 96,29 m (trzeci wynik w historii). Na mityngu w Turku dobrze spisali się też inni polscy lekkoatleci. Mateusz Borkowski zajął trzecie miejsce w biegu na 800 m z czasem 1.44,85, którym ustanowił swój rekord życiowy i zdobył minimum na igrzyska. Triumfował Kenijczyk, Cornelius Tuwei (1:44,42). W biegu na 110 m przez płotki druga lokatę zajął Damian Czykier z czasem 13,50 s. Triumfował David King (13,37 s).

Australijczycy boja się grać w baseball w Meksyku
Reprezentacja Australii w baseballu zrezygnowała z udziału w turnieju kwalifikacyjnym do igrzysk w Tokio. Początkowo turniej miał się rozpocząć 17 czerwca na Tajwanie, ale ze względu na gwałtowny wzrost liczby zakażeń koronawirusem na tej azjatyckiej wyspie zdecydowano o przeniesieniu zawodów do Meksyku. Zmieniono też datę na 22-26 czerwca. „Taka późna zmiana terminu oraz miejsca rozgrywania zawodów nie pozwala nam z powodów logistycznych na uczestnictwo, bo nie jesteśmy w stanie zagwarantować w tak krótkim czasie bezpiecznego środowiska dla naszej drużyny” – oświadczył szef australijskiego związku baseballowego Glenn Williams. Z przeniesionego do Meksyku turnieju kwalifikacyjnego wycofały się też reprezentacje Chin i Tajwanu. Igrzyska olimpijskie w Tokio rozpoczną się 27 lipca i potrwają do 8 sierpnia. Turniej baseballowy odbędzie się w Fukushimie i Jokohamie.

Nowy szef FIS zapowiada rewolucję w sportach zimowych
Brytyjczyk Johan Eliasch został wybrany na nowego prezydenta Międzynarodowej Federacji Narciarskiej (FIS). W głosowaniu jego kandydaturę poparło 55 procent delegatów na zjazd wyborczy. Jego najgroźniejszy konkurent, Szwajcar Urs Lehmann uzyskał 22 procent głosów. Eliasch, którego majątek szacuje się na dwa miliardy funtów, zapowiedział dokonanie wielu rewolucyjnych zmian w sportach zimowych. Chce np. organizować mistrzostwa świata w każdym sezonie zimowym oraz wprowadzeniem nowej dyscypliny, w ramach której zawodnicy rywalizowaliby w biegach, skokach i jednej z alpejskich konkurencji. Podczas kongresu dokonano też wyboru 16-osobowej rady FIS, w której nie znalazł się przedstawiciel Polski. Jej kadencja potrwa do 2022 roku.

Wielkie gwiazdy tracą w Paryżu motywację

W 1/4 finału French Open z zawodniczek z czołowej dziesiątki rankingu WTA na placu boju pozostały już tylko Iga Świątek, ale ona też odpadła po porażce z Greczynką Marią Sakkari. Grą w ćwierćfinale nie był natomiast zainteresowany Roger Federer. Szwajcarski tenisista po wygraniu trzech pierwszych spotkań po prostu wycofał się z turnieju.

Sofia Kenin (WTA 5) w ubiegłym roku wygrała Australian Open i doszła do finału French Open, w którym musiała uznać wyższość Igi Świątek. W obecnej edycji zmagań na ziemnych kortach kompleksu im. Rolanda Garrosa w Paryżu amerykańska tenisistka nie powtórzy tego wyniku, bo w IV rundzie przegrała 1:6, 3:6 z Marią Sakkari (WTA 18). Dla Greczynki jest to w ogóle pierwszy w karierze awans do ćwierćfinału wielkoszlemowego turnieju w 21 starcie w tych prestiżowych zawodach. W drodze do 1/4 finału grecka tenisistka przegrała tylko jednego seta, w meczu III rundy z Belgijką Elise Mertens. O półfinał Sakkari walczyła z obrończynią tytułu Igą Świątek, która jeszcze w tegorocznym turnieju nie straciła seta. I niespodziewanie pokonała Polkę 6:4, 6:4.
Klęska zawodniczek z czołówki
Dla kibiców tenisa to może być szok, że w rozstrzygających pojedynkach na paryskiej mączce nie zobaczą w akcji Ashleigh Barty, Naomi Osaki, Aryny Sabalenki, Sofii Kenin, Bianki Andreescu, Jeleny Świtoliny, Sereny Williams, Garbine Muguruzy, Petry Kvitovej czy Karoliny Pliskovej, a w ich miejsce przyszło im podziwiać popisy Marii Sakkari, Pauli Badosa, Coco Gauff, Jeleny Rybakiny, Barbory Krejcikovej i Tamary Zidansek. Taka inwazja ćwierćfinałowych debiutantek w Wielkim Szlemie to rzadkość. A w finale zagrają dwie z nich – Paluczenkowa i Krejcikova.
Iga Świątek (WTA 9) walkę o obronę tytułu rozpoczęła w dniu swoich 20. urodzin. Przed pojedynkiem z Kostiuk odprawiła trzy rywalki bez straty seta. W III rundzie pokonała 7:6(4), 6:0 Estonkę Anett Kontaveit, a w IV rundzie odesłała do domu 18-letnią Martą Kostiuk (WTA 81) wygrywając z nią po kapitalnym widowisku 6:3, 6:4. Ukrainka podobnie jak Świątek, odnosiła sukcesy jako juniorka. W 2017 roku wygrała Australian Open w singlu oraz US Open w deblu. Cztery lata temu obie spotkały się w finale turnieju AGL Loy Yang Traralgon Junior International. Wygrała wtedy Świątek 6:3, 6:3, ale w profesjonalnym tenisie zmierzyły się po raz pierwszy. I zapewne nie po raz ostatni, bo obie należą do najlepiej zapowiadających się tenisistek młodego pokolenia. Podobnie jak 17-letnia Amerykanka Cori Gauff (WTA 25), która w 1/8 finału bez większego trudu wyeliminowała pogromczynię Magdy Linette, 26-letnią Tunezyjkę Ons Jabeur 6:3, 6:1.
W gronie ćwierćfinalistek z zawodniczek Top 20 światowej listy, poza rzecz jasna Igą Świątek, ostała się w stawce jeszcze tylko 25-letnia Sakkari (WTA 18). Ich mecz był więc hitem zmagań o awans do półfinału. W pozostałych parach 1/4 finału zagrały: 23-letnia Słowenka Tamara Zidansek (WTA 85) z 23-letnią Hiszpanką Paulą Badosą (WTA 35), 21-letnbia reprezentantka Kazachstanu Jelena Rybakina (WTA 22) z 29-letnią Rosjanką Anastazją Pawluczenkową (WTA 32), a Gauff z 25-letnią Czeszką Barborą Krejcikovą (WTA 33).
Smutne pożegnanie weteranek
W IV rundzie z paryskim turniejem pożegnały się dwie tenisistki, które w poprzedniej dekadzie nadawały ton rywalizacji w kobiecym tenisie. Blisko 40-letnia Serena Williams, która wciąż marzy o wyrównaniu rekordu 24 wielkoszlemowych triumfów Australijki Margaret Court (Amerykanka zatrzymała się na 23 zwycięstwach). Niestety, trzykrotna mistrzyni French Open (2002, 2013, 2015) do tegorocznej edycji przystąpiła kiepsko przygotowana. W trzech pierwszych rundach wyraźnie się męczyła. Z Rumunkami Iriną Camelią Begu wygrała 7:6(2), 6:2, a z Mihaelą Buzarnescu 6:3, 5:7, 6:1, zaś z niżej notowaną rodaczką Danielle Collins zwyciężyła 6:4, 6:4. I to wszystko, na co było ją stać. W pojedynku o ćwierćfinał przegrała z Rybakiną 3:6, 5:7 po ledwie 79 minutach walki. Gdy Williams pierwszy raz grała na kortach Rolanda Garrosa, Rybakiny nie było jeszcze na świecie. Ale w chwili największego zwycięstwa w karierze zachowała się tak, jak należy przy pożegnaniach wielkich mistrzyń – poczekała z manifestowaniem radości aż pokonana rywalka zejdzie z kortu.
Tak więc licznik wielkoszlemowych triumfów Sereny Williams od ponad czterech lat wciąż tkwi na liczbie 23. Chyba nawet ona sama nie liczyła, że na ziemnych kortach w Paryżu zdobędzie upragniony 24. tytuł, bo nawet w latach świetności była to jej najmniej lubiana nawierzchnia. Czwarta runda to osiągnięcie chyba na jej obecną miarę.
Rybakina o półfinał zagra z Anastazją Pawluczenkową, która nadspodziewanie łatwo wyeliminowała inną w wielkich gwiazd kobiecego tenisa ostatnich lat, Białorusinkę Wiktorię Azarenkę (5:7, 6:3, 6:2), byłą liderkę światowego rankingu i dwukrotna triumfatorka wielkoszlemowego Australian Open, na pożegnanie zrobiła organizatorom French Open małą awanturkę, oskarżając ich o to, że nie przestrzegają równości płci przy ustalaniu terminarza gier. Chodziło jej o to, że w tym roku organizatorzy French Open zdecydowały się na wprowadzenie sesji nocnych rozgrywanych przy sztucznym oświetleniu od godziny 21:00 na głównym korcie kompleksu Rolanda Garrosa. W pierwszym takim spotkaniu wystąpiły Serena Williams i Irina-Camelia Begu, ale sześć kolejnych pojedynków to już były mecze mężczyzn. Dopiero poniedziałkowy pojedynek Igi Świątek z Martą Kostiuk wyznaczono w sesji nocnej.
Rejterada Rogera Federera
Narzekania białoruskiej tenisistki, która ostatni raz awansowała do ćwierćfinału French Open osiem lat temu, przeszły bez echa, bo większe emocje w mediach i wśród kibiców wywołał Roger Federer, wycofując się nieoczekiwanie z turnieju. W sobotę już blisko 40-letni Szwajcar pokonał po trzech i pół godzinach walki Niemca Dominika Koepfera 7:6, 6:7, 7:6, 7:5, ale po meczu narzekał na kłopoty z kolanem. W poniedziałek ogłosił, że rezygnuje z udziału w imprezie. „Po dyskusjach z moich sztabem zdecydowałem o wycofaniu się z Rolanda Garrosa. Jestem po dwóch operacjach kolana i ponad rocznej rehabilitacji. Muszę słuchać swojego ciała” – oświadczył „Il Maestro”, którego czekał tego dnia pojedynek z Włochem Matteo Berrettinim.
Rejterada Federera wywołała burzę w tenisowym środowisku. Patrick McEnroe, były tenisista, mistrz wielkoszlemowy, kapitan reprezentacji USA w Pucharze Davisa, obecnie ekspert stacji ESPN, powiedział: „Rozumiem jego decyzję, ale ona mi się nie podoba. Wycofanie się z turnieju w środku rywalizacji nie wygląda ładnie. Wiele osób mówi, że Federer może robić, co chce, bo na to zasłużył. Ja ten pogląd nawet podzielam, ale nadal mi się jego zachowanie nie podoba” – ocenił McEnroe.

French Open 2021: Wszyscy stawiają na Igę Świątek

Z czwórki reprezentantów Polski rywalizujących w grze pojedynczej tegorocznej edycji wielkoszlemowego French Open pierwszy tydzień zmagań przetrwała jedynie broniąca tytułu Iga Świątek, która w trzeciej rundzie wyeliminowała Estonkę Anett Kontaveit. Z turnieju odpadli Magda Linette, Kamil Majchrzak i Hubert Hurkacz.

Przed turniejem na ziemnych kortach tenisowego kompleksu im. Rolanda Garrosa Iga Świątek (WTA 9) przez większość ekspertów była uważana za jedną z faworytek do zwycięstwa. Dziennik „L’Equipe” w rankingu kandydatek do triumfu w turnieju przyznał Polce w pięciostopniowej skali cztery gwiazdki, tyle samo ile przyznał liderce światowej listy tenisistek Ashleigh Barty. Z udziału w turnieju z powodu kontuzji zrezygnowała Rumunka Simona Halep (WTA 3), a druga w rankingu WTA Japonka Naomi Osaka niespodziewanie wycofała się z rywalizacji po pierwszym wygranym meczu. Z pozostałych zawodniczek z Top 10 światowej listy w pierwszym tygodniu zmagań odpadły: Ashleigh Barty, wyeliminowana przez Polkę Magdę Linette w 2. rundzie (1:6, 2:2, krecz); Białorusinka Aryna Sabalenka (WTA 4), pokonana w 3. rundzie przez Rosjankę Anastazja Pawliuczenkową (WTA 31) 4:6, 6:2, 0:6, Ukrainka Jelena Świtolina (WTA 6), którą za burtę turnieju wyrzuciła Czeszka Barbora Krejcikova (WTA 33), wygrywając łatwo 6:3, 6:2; Kanadyjka Bianca Andreescu (WTA 7), ograna już w 1. rundzie przez Słowenkę Tamarę Zidansek 7:6, 6:7, 7:9 oraz Czeszka Karolina Pliskova (WTA 10), którą wyeliminowała w 2. rundzie Amerykanka Sloane Stephens 5:7, 1:6. A zatem po pierwszym tygodniu zmagań z zawodniczek Top 10 światowej listy na placu boju pozostały, oprócz Świątek, dwie Amerykanki – Sofia Kenin (WTA 5) i Serena Williams (WTA 8).
Po porażce Barty i wycofaniu się Osaki w tegorocznym French Open po pierwszym tygodniu zmagań nie ma już w stawce dwóch czołowych zawodniczek rankingu WTA. Podobna sytuacja w tej fazie wielkoszlemowego turnieju wydarzyła się w ostatnich latach tylko dwukrotnie – w 2014 roku na kortach Rolanda Garrosa gdy w pierwszych dwóch rundach odpadły Serena Williams i Chinka Na Li oraz w 2018 roku w US Open, gdy wyeliminowane zostały Karolina Woźniacka i Simona Halep. Z imprezy odpadły też Gabrine Muguruza (zwyciężczyni z 2016 roku), Petra Kvitova (dwukrotna triumfatorka Wimbledonu), Jelena Ostapenko (triumfatorka French Open z 2017 roku). „Na tym zrujnowanym polu można znaleźć kilka skarbów, w tym jeden najcenniejszy, który nazywa się Iga Świątek. Polka to nie jest kometa. Ze swoim bardzo mocnym uderzeniem z forhendu, siłą mentalną, umiejętnością poruszania się na tej nawierzchni ma wystarczająco dużo atutów by obronić tytuł. Wielką niewiadomą jest jednak to jak zapanuje nad emocjami, bo utrzymuje ten sam poziom gry co w październiku ubiegłego roku” – zauważa w komentarzu „L’Equipe”.
Trudna rola faworytki
Na razie 20-letnia polska tenisistka trzyma nerwy na wodzy i w pojedynkach z trzema dotychczasowymi przeciwniczkami nie straciła nawet seta. W pierwszej rundzie pokonała Słowenkę Kaję Juvan (6:0, 7:5), w drugiej odprawiła Szwedkę Rebeccę Peterson (6:1, 6:1), a w trzeciej zrewanżowała się Anett Kontaveit za dwie wcześniejsze turniejowe porażki, zwyciężając ją 7:6(4), 6:0. Estonka była blisko odpadnięcia już w I rundzie, gdy broniła piłkę meczową w 12. gemie drugiego seta, by ostatecznie wygrać 6:7(4), 7:6(5), 6:0 z Viktoriją Golubić. Druga rywalka nie sprawiła jej najmniejszych problemów. Kontaveit rozbiła 6:2, 6:0 Kristinę Mladenović, ćwierćfinalistkę imprezy z 2017 roku i po raz szósty doszła do 4. rundy w wielkoszlemowym turnieju. W Paryżu dokonała tego po raz drugi (wcześniej zaszła tak daleko w 2018 roku). Jej najlepszym tegorocznym rezultatem jest finał turnieju w Melbourne Grampians Tropy. Kontaveit ma na koncie jeden turniejowy tytuł, wywalczony w 2017 roku na trawiastych kortach w Den Bosch. Debiut w Top 100 rankingu WTA zaliczyła we wrześniu 2015, a w październiku 2019 awansowała do Top 20 światowej listy. Estońska tenisistka przed tegorocznym French Open stoczyła z Świątek dwa pojedynki i oba wygrała – w 2019 roku w Cincinnati i w ubiegłorocznym Australian Open. Na paryskim korcie tylko w pierwszym secie miała jeszcze coś do powiedzenia, ale w drugim już nie istniała. Dla Świątek był to 10. z rzędu mecz bez straty seta w French Open.
W czwartej rundzie 20-letnia warszawianka zmierzy się z 18-letnią Ukrainką Martą Kostjuk. Ta utalentowana zawodniczka zadziwiła tenisowy światek już trzy lata temu, gdy jako 15-latka przeszła przez kwalifikacje Australian Open, a później dotarła aż do trzeciej rundy w głównej drabince tego turnieju. Była wtedy sklasyfikowana rankingu WTA na 521. miejscu. Rok temu Kostiuk wyrównała to osiągnięcie w US Open, a w tegorocznym French Open poprawiła je awansując do czwartej rundy turnieju. Ukrainka sprawiła sensację eliminując utytułowaną Hiszpankę Garbine Muguruzę (6:1, 6:4), następnie Chinkę Saisai Zheng (6:3, 6:4) i Rosjankę Warwarę Graczewą (6:1, 6:2). Kibice tenisa z niecierpliwością czekali więc na poniedziałkowy pojedynek Świątek i Kostiuk na ziemnych kortach Rolanda Garrosa.
W innych pojedynkach 3. rundy turnieju pań padły następujące rezultaty: Anastazja Pawluczenkowa (Rosja) – Aryna Sabalenka (Białoruś) 6:4, 2:6, 6:0; Serena Williams (USA) – Danielle Collins (USA) 6:4, 6:4; Wiktoria Azarenka (Białoruś) – Madison Keys (USA) 6:2, 6:2; Marketa Vondrousova (Czechy) – Polona Hercog (Słowenia) 6:3, 6:3; Jelena Rybakina (Kazachstan) – Jelena Wiesnina (Rosja) 6:1, 6:4; Paula Badosa (Hiszpania) – Ana Bogdan (Rumunia) 2:6, 7:6(4), 6:4; Tamara Zidansek (Słowenia) – Katerina Siniakova (Czechy) 0:6, 7:6(5), 6:2; Sorana Cirstea (Rumunia) – Daria Kasatkina (Rosja) 6:3, 6:2; Sofia Kenin – Jessica Pegula 4:6, 6:1, 6:4; Maria Sakkari (Grecja) – Elise Mertnes (Belgia) 7:5, 6:7(2), 6:2; Barbora Krejcikova – Jelina Switolina (Ukraina) 6:3, 6:2; Sloane Stephens (USA) – Karolina Muchova (Czechy) 6:3, 7:5; Cori Gauff (USA) – Jennifer Brady (6:1, krecz); Magda Linette – Ons Jabeur (Tunezja) 6:3, 0:6, 1:6). Zestaw par 4. rundy: Ons Jabeur – Cori Gauff, Sloane Stephens – Barbora Krejcikova, Sofia Kenin – Maria Sakkari, Iga Świątek – Maria Kostiuk, Serena Williams – Jelena Rybakina, Wiktoria Azarenka – Anastazja Pawluczenkowa.
Zastanawiająca porażka Linette
Do tegorocznego French Open Linette przystępowała jako 45. rakieta na świecie. 29-letnia tenisistka z Poznania nigdy wcześniej nie awansowała do czwartej rundy turnieju wielkoszlemowego. W zeszłym roku we French Open odpadła już w pierwszej rundzie – wtedy wyeliminowała ją Kanadyjka Leylah Annie Fernandez. W tym roku jednak poznanianka spisywała się w Paryżu wyśmienicie. W pierwszej rundzie pokonała 6:3, 6:3 grającą z „dziką kartą” Francuzkę Chloe Paquet, a w drugiej sensacyjnie wyeliminowała pierwszą rakietę na świecie Ashleigh Barty. Wygrała wprawdzie po kreczu Australijki, ale trzeba pamiętać, że prowadziła i była wyraźnie lepsza. Tak więc w 3. rundzie wielkoszlemowego turnieju mieliśmy dwie Polki, co jest nader rzadką sytuacją, zwłaszcza że obie świetnie radziły sobie także w deblu. Niestety, Tunezyjka Ons Jabeur (WTA 26)i, mistrzyni juniorskiego French Open sprzed dekady, okazała się dla Linette przeszkodą nie do przejścia. Po wygraniu pierwszego seta 6:3 w drugim Polka przegrała do zera, po czym wyraźnie zdruzgotana tym niepowodzeniem już nie zdołała odwrócić losów pojedynku i trzecią partię przegrała 1:6, trwoniąc okazję na osiągnięcie życiowego sukcesu.

French Open 2021: Świątek w obronie tytułu

W niedzielę rozpoczęły się zmagania w 120. edycji wielkoszlemowego turnieju French Open rozgrywanego na kortach ziemnych tenisowego kompleksu im. Rolanda Garrosa w Paryżu. Tytułów w singlu bronią
Polka Iga Świątek i Hiszpan Rafael Nadal.

Skutki pandemii koronawirusa dotknęły też turniej French Open, bo w tym roku organizatorzy z powodu problemów finansowych musieli zmniejszyć pulę nagród o trzy miliony euro. W poprzedniej edycji Iga Świątek zarobiła za triumf w paryskiej imprezie 1,6 mln euro, w tym roku jeśli obroni tytuł dostanie „tylko” 1,4 mln euro. Pokonani w finale gry pojedynczej zarobią po 750 tys. euro, półfinaliści po 375 tys. euro, a ćwierćfinaliści po 255 tys. euro. Im niżej, tym premie są mniejsze – za dojście do 1/8 finału 170 tys. euro, do 3. rundy 113 tys. euro, do 2. rundy 84. tys. euro, a za występ w 1. rundzie 60 tys. euro. Taką kwotę już zarobiła czwórka naszych reprezentantów w tegorocznej edycji French Open, czyli wspomniana już Iga Świątek, a także Magda Linette, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak.
W kwalifikacjach do głównej drabinki paryskiego turnieju wzięła udział cztery nasze tenisistki, z których najdalej zaszła Magdalena Fręch, która odpadła w finale kwalifikacji. Trzy pozostałe Polki, Katarzyna Kawa, Maja Chwalińska i Urszula Radwańska, odpadły już w pierwszej rundzie. Ich los podzielił też w rywalizacji panów Kacper Żuk. Tak więc biało-czerwone barwy na kortach Rolanda Garrosa w tym roku reprezentuje nasz żelazny kwartet singlistów – Iga Świątek (w I rundzie zagra z Kają Juvan) i Magda Linette (jej pierwszą rywalką będzie Chloe Pacuet) oraz Hubert Hurkacz (jego rywalem w niedzielę był Botic van de Zandschulp) i Kamil Majchrzak (w I rundzie zmierzy się z Arthurem Cazaux).
Największe zainteresowanie z nich, co oczywiste, wzbudza broniąca mistrzowskiego tytułu Świątek. W pierwszej rundzie warszawianka trafiła w losowaniu na Słowenkę Kaję Juvan, swoją dobrą koleżankę i deblową partnerkę z juniorskich czasów, z którą w 2017 roku wygrała juniorski Wimbledon. W tym roku trafiły na siebie w lutym podczas turnieju w Melbourne. Wtedy lepsza okazała się Iga Świątek, która wygrała ze Słowenką w trzech setach. W przypadku zwycięstwa i awansu do II rundy w Paryżu Polka zmierzy się z lepszą zawodniczką z pary Rebecca Peterson (Szwecja) – Shelby Rogers (USA).
Wielu tenisowych ekspertów umieściło Świątek w gronie faworytek paryskiej imprezy. Taka opinię wyraziła m.in. legendarna amerykańska tenisistka czeskiego pochodzenia Martina Navratilova. „Iga Świątek pojawiła się w światowej czołówce nagle. Pamiętam, że gdy zobaczyłam ją po raz pierwszy na korcie kilka lat temu, zapytałam jak wymawia się jej nazwisko. Od razu wiedziałam, że będę w przyszłości musiała je wymawiać wielokrotnie. Moja intuicja mnie jak widać nie zawiodła” – powiedziała na łamach portalu wtatennis.com zdobywczyni 59 tytułów w turniejach Wielkiego Szlema.
Świątek bardziej jednak przeżywała spotkanie z Rafaelem Nadalem. Hiszpański tenisista, 13-krotny triumfator paryskiego turnieju, to jej wielki tenisowy idol. Polka przyznała, że jej marzeniem jest kiedyś potrenować z nim na korcie. Jako juniorka szkoliła się przez jakiś czas w akademii tenisowej Rafaela Nadala i do dzisiaj w publicznych wypowiedziach zapewnia: „Jestem jego wielką fanką i jeśli będę miała okazję zapytać go o kilka rzeczy, a także nauczyć się czegoś od niego, to będę bardzo szczęśliwa. Niestety, oboje jesteśmy zajęci” – stwierdziła w jednym z wywiadów.
Organizatorzy French Open zadbali jednak, żeby obrońcy tytułów spotkali się na chwilę i razem wyszli na kort. Rafael Nadal w mediach społecznościowych zamieścił fotkę z tego wydarzenia z podpisem: „Wspaniale było dzisiaj z tobą poodbijać. Powodzenia w turnieju”. Świątek zrewanżowała się żartobliwym wpisem pod wspólnym zdjęciem z hiszpańskim tenisistą: „To było super inspirujące. Jeśli kiedykolwiek będziesz potrzebować partnera do odbijania piłki, to jestem tutaj”.
Miejmy nadzieję, że kolejną okazję do wspólnego pozowania oboje będą mieli 13 czerwca, gdy przyjdzie przed obiektywami prezentować zdobyte trofea – w przypadku Nadala byłby to 14., a dla Świątek drugi triumf na paryskich kortach.

Tenis: Najpierw French Open, a zaraz potem Wimbledon

Kibice dopiero szykują się na emocje w wielkoszlemowym French Open w Paryżu (początek 30 maja), a organizatorzy następnego turnieju Wielkiego Szlema w Wimbledonie (28 czerwca – 11 lipca) już ogłosili listę startową.

Poprzednia edycja turnieju na wimbledońskiej trawie została odwołana z powodu pandemii koronawirusa, ale także obecny sezon imprez na kortach o tej nawierzchni, którego zwieńczeniem jest właśnie Wimbledon, będzie się różnił od tych sprzed pandemii, ponieważ będzie krótszy – zamiast jak zwykle trzy tygodnie potrwa jedynie dwa. W Wimbledonie w turnieju pań pewne miejsce mają tylko dwie nasze tenisistki – Iga Świątek i Magda Linette. Pierwsza z wymienionych będzie w londyńskiej imprezie rozstawiona, nawet jeśli nie obroni tytułu w French Open. Listę zgłoszeń do singla kobiet otwiera Australijka Ashleigh Barty. Druga w zestawieniu jest Japonka Naomi Osaka, a trzecia broniąca tytułu Rumunka Simona Halep. Z tzw. zamrożonego rankingu zdecydowały się skorzystać Rosjanka Jelena Wiesnina, Hiszpanka Carla Suarez Navarro, Niemka Andrea Petković, Australijka Samantha Stosur i Amerykanka Coco Vandeweghe. Listę oczekujących na miejsce w głównej drabince turnieju głównego otwiera 101. obecnie w rankingu WTA Rumunka Ana Bogdan.
W turnieju panów z polskich tenisistów pewne miejsce w głównej drabince ma tylko Hubert Hurkacz. Wrocławianin, sklasyfikowany aktualnie w rankingu ATP na 18 pozycji, może być też spokojny o rozstawienie, ponieważ w najbliższym czasie nie broni większej liczby punktów i przez to nie grozi mu wypadnięcie z Top 30 światowej listy. Przez eliminacje będzie natomiast musiał się przedzierać Kamil Majchrzak, bo nie będzie mógł w Wimbledonie skorzystać z tzw. zamrożonego rankingu, dzięki któremu dostał się do głównej drabinki French Open. W głównej drabince Wimbledonu 2021 pewne miejsce na bazie rankingu ma po 104 tenisistki i tenisistów. Po 16 singlistek i singlistów dostanie się do turnieju poprzez trzystopniowe eliminacje, a po 8 otrzyma dzikie karty.
Listę zgłoszeń do rywalizacji mężczyzn otwiera broniący tytułu Serb Novak Djoković, drugi jest Rosjanin Danił Miedwiediew, a trzeci Hiszpan Rafael Nadal. Do startu w Wimbledonie zgłosił się też Szwajcar Roger Federer. Z zamrożonego rankingu chcą skorzystać Niemiec Philipp Kohlschreiber i Tajwańczyk Yen-Hsun Lu. Jako ostatni na listę startową dostał się 102. w rankingu ATP Urugwajczyk Pablo Cuevas. Zmagania w tegorocznym Wimbledonie odbędą się przy zachowaniu rygorów sanitarnych tzw. turniejowej bańki.
Wcześniej czeka nas jednak rywalizacja w rozpoczynającym się 30 maja wielkoszlemowym French Open w Paryżu. Pewni występu na kortach Rolanda Garrosa są już broniąca tytułu Iga Świątek oraz Magda Linette, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak.
Natomiast w trzystopniowych eliminacjach udział wezmą Katarzyna Kawa, Magdalena Fręch, Maja Chwalińska, Urszula Radwańska i Kacper Żuk.

Iga Świątek jest już dziewiąta w rankingu WTA

Nie milkną echa niebywałego zwycięstwa Igi Świątek w finale turniej WTA 1000 w Rzymie. 19-letnia Polka rozbiła 6:0, 6:0 Karolinę Pliskovą, byłą liderkę rankingu WTA, a dzięki zdobytym punktom awansowała w rankingu WTA na 9. miejsce. Świątek jest drugą Polką po Agnieszce Radwańskiej, która przebiła się do pierwszej dziesiątki światowej listy.

Sukces Świątek na ziemnych kortach w Rzymie znów zwrócił na nią uwagę fanów tenisa. Komentowano głównie wynik jej finałowej potyczki z Pliskovą, bo też „rowerki”, jak w tenisowym żargonie zwie się porażki 0:6, 0:6, w finałach tenisowych turniejów pod szyldem WTA to wielka rzadkość. W XXI wieku takiego wyczynu przed Świątek dokonały tylko trzy zawodniczki – Francuzka Marion Bartoli (w 2006 roku wygrała do zera z Rosjanką Olgą Puczkową w halowym turnieju w Quebec City), Agnieszka Radwańska (w 2013 roku w finale turnieju w Sydney pokonała 6:0, 6:0 Słowaczkę Dominikę Cibulkovą) i Rumunka Simona Halep (w 2016 roku w finale turnieju w Bukareszcie rozbiła do zera Łotyszkę Anastasiję Sevastovą). Zwycięstwo do zera Świątek nad Pliskovą ma jednak większą wartość co najmniej z dwóch powodów – turniej w Rzymie to zawody wyższej rangi od poprzednio wymienionych, a żadna z rywalek trzech wcześniej wymienionych tenisistek nie była liderką światowej listy, zaś w chwili klęski nie były sklasyfikowane w Top 10 rankingu WTA. Pliskova po przegranym meczu z Polką nie była w stanie wyjaśnić przyczyn klęski. „To nie był mój najlepszy dzień, a Iga zagrała przeciwko mnie perfekcyjnie. Robiłam co mogłam, ale jak już wspomniałam – to nie był mój dzień” – przyznała czeska tenisistka. Tenisowi eksperci zwracali też uwagę na fakt, że Świątek jest dopiero czwartą nastolatką, która wygrała turniej rangi WTA 1000. Przed nią sztuki tej dokonały Białorusinka Wiktoria Azarenka (Miami, 2009), Szwajcarka Belinda Bencic (Toronto, 2015) oraz Kanadyjka Bianca Andreescu (Indian Wells i Toronto, oba triumfy w 2019).
Łatwość, z jaką Świątek rozgromiła w niedzielnym finale rutynowaną czeska tenisistkę wywołała powszechne zaskoczenie, albowiem dzień wcześniej Polka musiała stoczyć dwa ciężkie pojedynki. Najpierw zmierzyła się w przełożonym z piątku z powodu opadów deszczu ćwierćfinałowym spotkaniu z Ukrainką Jeliną Switoliną, które wygrała 6:2, 7:5, a kilka godzin później ponownie wyszła na kort do półfinałowego boju z 17-letnią Amerykanką Cori Gauff, w którym zwyciężyła 7:6, 6:3. Miała więc prawo być zmęczona i całkiem niewykluczone, że Pliskova właśnie na to liczyła i chyba się przeliczyła.
W pierwszym secie 19-letnia Polka całkowicie zdominowała czeską tenisistkę. Zdobyła 24 z 28 punktów, popełniła tylko jeden niewymuszony błąd (Pliskova 10), miała stuprocentową skuteczność po pierwszym serwisie. Wygrała pierwszą partię w 22 minuty, a drugiego seta zakończyła po 24 minutach. W jej zagraniach nie było przypadku, większość uderzeń była przemyślana, posłana z ogromną siłą i techniczną wirtuozerią. Pliskova z każdą kolejna przegraną piłką gasła i widać było, jak narasta w niej frustracja. Nie skreczowała jednak, chociaż doświadczone zawodniczki w takich beznadziejnych sytuacjach zwykle znajdują jakiś pretekst do przerwania pojedynku z nakręcaną powodzeniem rywalką. Pewnie liczyła w głębi ducha na to, że młoda Polka w drugiej odsłonie pojedynku straci koncentrację i zacznie popełniać błędy. Przeliczyła się jednak, bo Świątek zaczęła drugiego seta od zdobycia gema bez straty punktu, a w drugim przełamała serwis Czeszki. W tym momencie Pliskovej puściły nerwy i ze złości połamała rakietę. Jeszcze przy stanie 5:0 dla Polki podjęła walkę o choćby honorowego gema, ale skoncentrowana na zadaniu Świątek goniła do każdej piłki i nie pozwoliła rywalce odebrać sobie punktu. Cały mecz trwał 46 minut. Świątek zdobyła 51 punktów, a Pliskova zaledwie 13. To był finał, który przetrwa w pamięci sympatyków tenisa.
Dla Świątek triumf na rzymskich kortach to trzeci turniejowy triumf w karierze, ale pierwszy w imprezie rangi WTA 1000 (wg. dawnej terminologio WTA Premier Mandratory). I oczywiście nie najważniejszy, bo na takie miano zasługuje rzecz jasna jej ubiegłoroczne zwycięstwo w wielkoszlemowym French Open na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu. Za niespełna dwa tygodnie nasza tenisistka stanie do walki w obronie mistrzowskiego tytułu. Wygrana w Rzymie z miejsca wywindowała jej notowania u bukmacherów. Kursy na zwycięstwo 19-latki z Raszyna są najniższe – za każde postawione euro można w przypadku jej wygranej w Paryżu dostać 4,5 euro wypłaty. Dla porównania kurs na liderkę rankingu WTA Australijką Ashleigh Barty wynosi 1:6, na trzecią w rankingu Rumunkę Simonę Halep 1:7, na Białorusinkę Arynę Sabalenkę 1:8,5, a na wiceliderkę rankingu Japonkę Naomi Osakę 1:15. Na paryskich kortach Świątek ma do obrony mnóstwo rankingowych punktów, ale rzymski turniej pokazał, że ma duże szanse na udany występ w Paryżu.
French Open 2021 rozpocznie się 30 maja, a dzień później Iga przestanie już być nastolatka, bo „stuknie” jej 20 lat. Nie zmieni to jednak faktu, że do zmagań na kortach Rolanda Garrosa przystąpi jako dziewiąta zawodniczka w rankingu WTA, a w elitarnym gronie tenisistek z Top 10 zestawienia jest najmłodsza. Rok starsza od niej jest sklasyfikowana na 7. miejscu Kanadyjka Bianca Andreescu, 22 lata ma Amerykanka Sofia Kenin (WTA 5), po 23 lata mają Naomi Osaka (WTA 2) i Białorusinka Aryna Sabalenka (WTA 4), 25 lat ma Australijka Ashleigh Barty (WTA 1), 26 lat Ukrainka Jelina Switolina (WTA 6), po 29 Rumunka Simona Halep (WTA 3) i Karolina Pliskova (WTA 10), a 39 lat legendarna Serena Williams (WTA 8).
Świątek jest drugą po Agnieszce Radwańskiej Polką, która znalazła się w Top 10 światowej listy, ale starsza z sióstr Radwańskich wspięła się aż na drugie miejsce i nawet miała szanse na pierwszą lokatę. Niewykluczonej jednak, że już niedługo także pod tym względem Świątek ją przebije.

Tenis: Dwa mecze Igi Świątek w jeden dzień, a potem wielkie zwycięstwo w Rzymie

Sobota była bardzo pracowitym dniem dla Igi Świątek. Nasza tenisistka w turnieju WTA 1000 w Rzymie najpierw musiała zagrać w 1/4 finału z Ukrainką Jeliną Świtoliną, a kilka godzin później w półfinale z Amerykanką z 17-letnią Amerykanka Cori Gauff. Świątek tym wyzwaniom sprostała i awansowała do finału, w którym nie dała żadnych szans Karolinie Pliskovej, gromiąc ją 6:0, 6:0.

Świątek i Switolina miały grać w piątek, ale nie wyszły na kort z powodu opadów deszczu. 19-letnia polska tenisistka jeszcze nie miała okazji zmierzyć się z Ukrainką w oficjalnym meczu, ale obie poznały się trochę podczas wspólnych treningów w „turniejowej bańce” przed tegorocznym Australian Open. Faworytką pojedynku była 26-letnia Switolina, sklasyfikowana obecnie na szóstym miejscu w rankingu WTA, ale też dwukrotna triumfatorka rzymskiego turnieju (2017 i 2018). Także dlatego, że debiutująca na kortach Foro Italico Polka nie zachwycała we wcześniejszych potyczkach – w 1/8 finału w meczu z Czeszką Barborą Krejcikovą wygrała dopiero po ciężkim boju w trzech setach, broniąc dwie piłki meczowe. Jeśli jednak w sobotnie przedpołudnie ukraińska zawodniczka była przekonana, że łatwo upora się z rywalką debiutującą w imprezie w stolicy Włoch, która na dodatek po raz pierwszy dotarła do półfinału turnieju rangi WTA 1000 (dawniej WTA Premier Mandatory), to popełniła błąd. Jakby nie patrzeć, Świątek to jednak mistrzyni wielkoszlemowego French Open, czyli zawodniczka potrafiąca dobrze grać na ziemnej nawierzchni. W pierwszym secie zaskoczona Switolina nie bardzo wiedziała co się na korcie dzieje, bo w grze Polki zaskakiwało ją niemal wszystko. Przegrała więc pierwsza partię praktycznie bez walki 2:6 w 39 minut. Tak dobrze Świątek jeszcze w Rzymie nie grała. W każdym z wcześniejszych pojedynków, Amerykankami Alison Riske, Madison Keys oraz wspomnianą już Czeszką Barborą Krejcikovą miała kłopoty właśnie w pierwszym secie, a z Krejcikova nawet pierwszą partię przegrała. W starciu ze Switoliną dała natomiast popis wręcz koncertowej gry.
Ale ukraińska tenisistka nie bez powodu należy od lat do światowej czołówki. Była już na trzecim miejscu w rankingu WTA, obecnie jest szósta, ma też na koncie triumf w WTA Finals, a na rzymskich kortach porusza się jak na własnych. W drugiej partii opanowała sytuację i gra stała się wyrównana i bardzo zacięta. Żadna z zawodniczek nie chciała oddać pola rywalce i szala przechylała się raz na jedną, raz na drugą stronę. Przy stanie 6:5 Polka miała dwie piłki meczowe. Pierwszą Switolina obroniła, przy drugiej zagrała piłkę w aut. I tak Świątek dość niespodziewanie, acz jak najbardziej zasłużenie, po ponad półtoragodzinnej walce awansowała do pierwszego w karierze półfinału w imprezie WTA 1000. Ukrainka jest trzecią, po Simonie Halep i Sofii Kenin, zawodniczką z Top 10 pokonaną przez 19-letnią warszawiankę.
Na odpoczynek nasza tenisistka nie miała jednak zbyt wiele czasu, bo już o 16:00 musiała wyjść ponownie na kort. Tym razem jej przeciwniczką była młodsza od niej o dwa lata 17-letnia Coco Gauff, wielka nadzieja amerykańskiego tenisa, która jednak do także pierwszego w swojej karierze półfinału turnieju WTA 1000 awansowała głównie dlatego, że w ćwierćfinale jej rywalka, którą była liderka rankingu WTA Ashleigh Barty, skreczowała. Świątek pokonała Gauff 7:6(3), 6:3.
W pierwszej partii obie zawodniczki toczyły wyrównaną walkę do stanu 6:6, ale w tie-breaku Amerykanka nie zdzierżyła presji, co Polka skrzętnie wykorzystała i przy trzecim setbolu zapewniła sobie zwycięstwo. Drugiego seta Świątek rozpoczęła z impetem i szybko objęła prowadzenie 3:1, które podwyższyła na 4:1, a następnie na 5:1. Gauff próbowała jeszcze nawiązać walkę zdołała wygrać dwa kolejne gemy, lecz w kolejnym nasza tenisistka pozbawiła rywalkę złudzeń.
Świątek awansowała do czwartego singlowego finału w głównym cyklu i trzeciego na korcie ziemnym. Pierwszy osiągnęła w Lugano (2019 ), kolejnym był spektakularny triumf w French Open (2020), a w lutym tego roku zdobyła tytuł na nawierzchni twardej w Adelajdzie. W rozegranym w niedzielę finale turnieju w Rzymie Świątek zmierzyła się z Karoliną Pliskovą, dla której był to trzeci z rzędu występ w finale rzymskiej imprezy. Ale meczu z Polką czeska tenisistka nie będzie chciała pamiętać, bo dostała straszny łomot przegrywając 0:6, 0:6! A nasz mistrzyni po tym sukcesie awansuje w rankingu WTA do pierwszej dziesiątki.

Porażka Sereny Williams w tysięcznym meczu

Rozgrywany w tym tygodniu w Rzymie tenisowy turniej WTA 1000 Internazionali BNL d’Italia z pulą nagród 1,6 mln USD sypie niespodziankami. Jedną z większych sprawiła Serena Williams, która w II rundzie przegrała z niżej notowaną Argentynką Nadią Podoroską 6:7(6), 5:7. Amerykańska gwiazda zepsuła sobie tą porażką swoje sportowe święto, bo mecz z Podorską był jej tysięcznym pojedynkiem w karierze.

Młodsza z sióstr Williams przed występem w Rzymie, jej pierwszym w tym roku na ziemnych kortach, zrobiła sobie długą przerwę po porażce w półfinale tegorocznego Australian Open – zniknęła z zawodowych kortów aż na 83 dni. W stolicy Włoch w I rundzie 39-letnia amerykańska tenisistka dzięki ósmej lokacie zajmowanej aktualnie w rankingu WTA miała wolny los. Do rywalizacji przystąpiła więc dopiero w środę, od drugiej rundy turnieju. Pojedynek z Podoroską był jej tysięcznym starciem na zawodowych kortach w karierze, z których 851 zakończyła zwycięsko, a w 148 doznała porażek. Z aktywnych zawodniczek tylko trzy mają na koncie więcej rozegranych meczów w karierze. Liderką tego zestawienia jest starsza z sióstr Williams, Venus, która ma na koncie 1074 pojedynki (bilans 814 – 260) oraz Australijka Samantha Stosur (1053 meczów, 606 – 447).
Serena Williams to także 23-krotna triumfatorka turniejów Wielkiego Szlema, ale od powrotu do rywalizacji po urlopie macierzyńskim wciąż nie może wygrać kolejnych, a jej największym sportowym marzeniem jest co najmniej wyrównanie rekordu Australijki Margaret Court, zdobywczyni 24 wielkoszlemowych tytułów. Porażka z 24-letnią Argentynką Nadią Podoroską, sklasyfikowaną aktualnie w rankingu WTA na 44. miejscu, nie zwiastuje Serenie sukcesu na paryskich kortach im. Rolanda Garrosa. Amerykanka przyjechała do Rzymu w słabej formie. W tie-breaku pierwszego seta błysnęła determinacją broniąc aż trzy piłki setowe (od stanu 3:6 doszła do remisu 6:6), lecz ostatecznie przegrała decydującą partię 6:8. W drugim secie 23-krotna mistrzyni wielkoszlemowa dała się dwukrotnie przełamać przez młodszą o 15 lat rywalkę i swój tysięczny pojedynek przegrała po dwugodzinnej walce. „Trudno jest dobrze zagrać pierwszy mecz w sezonie na mączce. Może potrzebuję jeszcze kilku spotkań, by odnaleźć odpowiedni rytm gry. Spróbuję to ustalić z moim sztabem” – skomentował swój nieudany występ Serena.
W środę z turniejem w Rzymie pożegnało się kilka innych markowych zawodniczek, m.in. wielkoszlemowe mistrzynie jak Japonka Naomi Osaka, Czeszka Petra Kvitova, Amerykanka Sofia Kenin i Rumunka Simona Halep. Dla polskich kibiców miłą wieścią było to, że nasz mistrzyni French Open, czyli Iga Świątek, po wygranej w I rundzie z Amerykanką Alice Riske, w kolejnej rundzie wyeliminował kolejna Amerykankę – Madison Keys (7:5, 6:1), a w czwartek 19-letnia Polka po morderczym pojedynku o ćwierćfinał pokonała Czeszkę Barborę Krejcikovą 3:6, 7:6(5), 7:5.