Świątek odpadła z US Open

Najlepsza obecnie polska tenisistka odpadła z tegorocznego US Open jako ostatnia z naszych reprezentantów w tym wielkoszlemowym turnieju. Iga Świątek w 1/8 finału przegrała po nieprawdopodobnie zaciętym pojedynku z mistrzynią olimpijską z Tokio Belindą Bencic 6:7(12), 3:6.

Rozstawiona w nowojorskiej imprezie z numerem siódmym Polka w opiniach większości tenisowych ekspertów nie była faworytką w starciu ze starszą o cztery lata Szwajcarką. Bencic, występująca na kortach Flushing Meadows z numerem 11. w trzech poprzednich tegorocznych turniejach Wielkiego Szlema, w Melbourne, Paryżu i Londynie, nie błyszczała, ale w ostatnich tygodniach osiągnęła wysoką formę. Podczas igrzysk w Tokio sięgnęła po złoto w singlu i srebro w deblu, a potem w prestiżowym turnieju WTA 1000 w Cincinnati dotarła do ćwierćfinału. Pierwsze sukcesy Szwajcarka słowackiego pochodzenia zaczęła odnosić już jako nastolatka – w 2014 roku w US Open dotarła do ćwierćfinału. Najlepszy wynik w nowojorskiej imprezie oraz w całej rywalizacji wielkoszlemowej odnotowała w 2019 roku, kiedy zatrzymała się na półfinale, ulegając późniejszej triumfatorce Kanadyjce Biance Andreescu. W tegorocznej edycji US Open w trzech pierwszych pojedynkach w US Open nie straciła nawet seta.
Świątek wcześniej tylko raz miała okazję zmierzyć się ze szwajcarską tenisistką. Pod koniec lutego pokonała ją w finale turnieju WTA w Adelajdzie. Polka walczyła o trzeci w karierze awans do wielkoszlemowego ćwierćfinału i bardzo chciała wygrać, bo oba poprzednie osiągnęła tylko we French Open, gdzie w 2020 roku zwyciężyła, a tym sezonie odpadła właśnie w tej fazie paryskiego turnieju. Dotychczas najlepszym wynikiem Świątek w nowojorskiej imprezie była trzecia runda. W tym sezonie wykonała krok do przodu i tym samym została drugą w historii (po Agnieszce Radwańskiej) Polką, która w każdym z czterech turniejów wielkoszlemowych dotarła co najmniej do 1/8 finału. Udało jej się również awansować, jako jedynej tenisistce w stawce, do 1/8 finału w każdym z czterech tegorocznych edycji turniejów Wielkiego Szlema.
Pojedynek Świątek i Bencic odbył się na korcie im. Louisa Armstronga, drugim co do wielkości obiekcie nowojorskiego kompleksu Flushing Meadows. I przejdzie do historii kobiecego tenisa za sprawą pierwszego seta, który trwał aż 84 minuty. Większość tenisowych pojedynków tenisistek trwa krócej lub mniej więcej tyle samo czasu. Sam tie-break kończący tę partię trwał 23 minuty, ale niezwykłości było w tym secie więcej. Najdłuższy gem, trzeci, przy stanie 2:0 dla Bencic trwał blisko 14 minut; Świątek miała cztery piłki setowe, w tym jedną przy stanie 6:5; Bencic miała pięć piłek setowych, wszystkie w tie-breaku.
W drugim secie z trudem panująca nad swoimi emocjami Polka nie stawiła już bardziej doświadczonej rywalce tak twardego oporu. Wygrała jeszcze swój serwis i doprowadziła do remisu 1:1 w gemach, ale potem dała się przełamać i Bencic odskoczyła jej na 1:4. Potem już obie wygrywały przy swoich podaniach i Szwajcarka zakończyła partię wynikiem 6:2, a cały mecz 2:0. Po meczu w mediach pojawiło się sporo spekulacji sugerujących napięte ostatnio relacje między Świątek a jej trenerem Piotrem Sierzputowskim. Ich powodem był jeden głośny okrzyk warszawianki „przestań” rzucony w kierunku szkoleniowca w połowie drugiego seta. Zawodniczka tak wyjaśniła całe zdarzenie. „Chciałam zaprzestać szukania pomocy z boksu trenerskiego i skoncentrować się na tym, co faktycznie dzieje się na korcie. Wiem, że gram solidniej, jak nie patrzę w tamtą stronę i wyłącznie wysyłam pozytywną energię. Wiem, że przydarzyły się okrzyki w tym meczu. „Przestań” było pochopną odpowiedzią na to, że mój team mnie motywował. Oczekiwałam, że zamiast samej motywacji dadzą mi sposób na rozwiązanie problemów. Ale na tym turnieju nie ma coachingu, więc wpadłam w taki trochę głupi schemat, w którym tego oczekiwałam, a nie mogłam dostać. Było to więc trochę do nich, trochę do siebie” – stwierdziła Świątek.
Oceniła też swój występ w spotkaniu z Bencic. „Miałam cztery piłki setowe. Szkoda, że nie udało się ich wykorzystać. Nie mam właściwie sobie nic do zarzucenia, jeśli chodzi o pierwszy set. Belinda grała świetnie, będąc pod presją. Raz minęła mnie, gdy byłam pod siatką, świetnie grała w obronie. Może faktycznie mogłam wygrać akcję, w której zepsułam prostą piłkę na bekhend-wolej. Z drugiej strony, jak gra się jednego woleja na całego seta, który trwa prawie półtorej godziny, to ciężko być w rytmie. Mamy kilka wniosków do wyciągnięcia. Może następnym razem nie doprowadzę do sytuacji, że zostaję przełamana na początku pierwszego seta” – przyznała po meczu Świątek w rozmowie z Eurosportem.

Iga Świątek płacze, ale wygrywa w US Open

Iga Świątek pokonała Anett Kontaveit 6:3, 4:6, 6:3 w trzeciej rundzie wielkoszlemowego US Open. Rozstawiona w turnieju z numerem siódmym Polka musiała się namęczyć z niżej sklasyfikowaną Estonką (WTA 28). W IV rundzie czeka ją jednak jeszcze trudniejszy bój – z mistrzynią olimpijską Belindą Bencic.

Świątek jest już jedyną reprezentantka Polski w głównym turnieju tegorocznego US Open. Wcześniej z nowojorską imprezą pożegnali się Magda Linette, Kamil Majchrzak i Hubert Hurkacz, który rywalizował także w deblu grając w parze z Szymonem Walkowem. Szybko z turnieju odpadłą też w deblu Alicja Rosolska, a Łukasz Kubot w deblu i mikście. Honoru polskiego tenisa broni więc już tylko najmłodsza w tym gronie Świątek. W pierwszej rundzie warszawianka pokonała Amerykankę Jamie Loeb 6:3, 6:4, ale już w drugiej rundzie była bliska wyeliminowania przez Francuzkę Fionę Ferro. Przegrała pierwszego seta 3:6, a w drugim przegrywała już 0:2, by ostatecznie po ciężkim boju wygrać tę partię w tie-breaku 7:6(3). W trzecim secie rozniosła już przeciwniczkę w pył wygrywając 6:0. Ale co straciła nerwów i łez, to ona sama tylko wie.
Awansowała jednak do trzeciej rundy, czyli powtórzyła swoje najlepsze osiągnięcie w US Open. Rok temu w tej fazie turnieju odpadła po porażce z Białorusinką Wiktorią Azarenką, tym razem na drodze stanęła jej Estonka Anett Kontaveit (WTA 28). Co prawda w tym roku Świątek pokonała ją w French Open, ale w dwóch wcześniejszych pojedynkach doznała porażek, więc trochę obaw o wynik starcia na Flushing Meadows miała. Zwłaszcza, że Kontaveit tydzień wcześniej wygrała turniej WTA 250 w Cleveland, a w Nowym Jorku w dwóch pierwszych rundach nie straciła nawet seta (wygrała z Australijka Samantą Stosur 6:3, 6:0 i Szwajcarką Jil Teichmann 6:4, 6:1). Jak się okazało – obawy były słuszne, bo chociaż pierwszego seta Polka wygrała dość łatwo 6:3, to w drugim Estonka wskoczyła na swój najwyższy poziom i po zaciętej walce wygrała 6:4. W trzecim secie Świątek opanowała jednak emocje i odzyskała kontrolę nad meczem. Już w trzecim gemie przełamała Kontaveit i była tego bliska także w piątym gemie, ale rywalka się obroniła. Finisz pojedynku był jednak dla polskiej tenisistki udany i wygrała trzecią partię 6:3, chociaż wykorzystała dopiero piątego meczbola. Awansując do IV rundy poprawiła więc swój najlepszy wynik w US Open, lecz to nie musi być koniec udziału naszej tenisistki w tegorocznej edycji wielkoszlemowych zmagań na kortach Flushing Meadows. W poniedziałek o awans do ćwierćfinału powalczy z Belindą Bencić, mistrzynią olimpijską z Tokio, rozstawiona w imprezie z numerem 11. Szwajcarka w drodze do tej fazy nowojorskiego turnieju wygrała z Holenderką Arantxą Rus (6:4, 6:4), Włoszką Martiną Trevisan (6:3, 6:1) i Amerykanką Jessicą Pegulą (6:2, 6:4).
Zwyciężczyni tego pojedynku na pewno nie trafi już w turnieju na liderkę światowej listy Ahleigh Narty, Ashleigh Barty, bo Australijka w trzeciej rundzie przegrała z Amerykanką Shelby Rogers 2:6, 6:1, 6:7(5). Jej los podzieliła też obrończyni tytułu Naomi Osaka, bowiem Japonka sensacyjnie po porażce 7:5, 6:7(2), 4:6 z 18-letnią Kanadyjką Leylah Annie Fernandez (WTA 73). Dla Osaki nie jest to dobry czas na zawodowych kortach. Ostatni ćwierćfinał osiągnęła w marcu w Miami, a jest przecież dwukrotną mistrzynią nowojorskiej imprezy (2018, 2020) i też dwukrotną zwyciężczynią wielkoszlemowego Australian Open (2019, 2021). Japonka po przegranym pojedynku zapowiedziała dłuższy rozbrat z tenisem.
W Japonii porażka Osaki budzi różne emocje, podobnie jak w Polsce porażka Huberta Hurkacza już w II rundzie nowojorskiego turnieju. W pierwszej wrocławianin łatwo w trzech setach poradził sobie z dużo niżej klasyfikowanym w rankingu Białorusinem Jegorem Gierasimowem z Białorusi i sądzono, że rozstawiony w turnieju z numerem 10 Hurkacz równie łatwo upora się z 37-letnim włoskim weteranem kortów Andreasem Seppim. Zwłaszcza że jego rywal w I rundzie musiał stoczyć trwający blisko cztery godziny pięciosetowy pojedynek z Węgrem Martonem Fucsovicsem. Pierwszy set nawet zapowiadał szybkie zwycięstwo polskiego tenisisty, ale ostatecznie przegrał mecz 6:2, 4:6, 4::6, 6::7(6). „Przykro mi, chciałem spisać się tu lepiej. Nie wiem, dlaczego Nowy Jork mi nie służy” – narzekał po meczu Hurkacz.

Trudne walki Polaków w US Open

Magda Linette i Kamil Majchrzak odpadli z US Open już w I rundzie, do dalszych gier awansowali natomiast Iga Świątek, która pokonała Amerykankę Jamie Loeb oraz Hubert Hurkacz po wygranej z Białorusinem Jegorem Gerasimowem. Warszawianka w II rundzie zagrała z Francuzką Fioną Ferro, zaś wrocławianin z Włochem Adreasem Seppim.

Nasza wielkoszlemowa mistrzyni startuje w US Open po raz trzeci. W 2019 roku odpadła w drugiej rundzie po porażce z Łotyszką Anastasią Sevastovą 6:1, 1:6, 3:6, a w 2020 dotarła do trzeciej rundy, w której przegrała z Białorusinką Wiktorią Azerenką 4:6, 2:6. W swoim trzecim występie na nowojorskich kortach Flushing Meadows Świątek została rozstawiona z numerem 8. Zaczęła rywalizację od zwycięstwa nad Amerykanką Jamie Loeb (WTA 194) 6:3, 6:4, a jej kolejną rywalką została Fiona Ferro (WTA 74). Francuzka w I rundzie wyeliminowała Japonkę Nao Hibino (WTA 72) pokonując ją 6:1, 6:4. Dla 24-letniej Ferro to już 14. wielkoszlemowy występ, ale dopiero drugi w US Open. W 2019 roku w Nowym Jorku doszła do III rundy, a jej najlepszym wynikiem w imprezach Wielkiego Szlema jest 1/8 finału French Open w 2020 roku (Świątek wtedy ten turniej jak pamiętamy wygrała). Francuzka w swoim dorobku ma dwa singlowe tytuły w głównym cyklu (Lozanna 2019 i Palermo 2020). Ferro w marcu tego roku zajmowała 39. miejscu w rankingu, ale później jednak zanotowała obniżkę formy i wypadła z Top 50 światowej listy tenisistek. Świątek grała już wcześniej przeciwko Francuzce, pokonując ją w III rundzie tegorocznego Australian Open 6:4, 6:3. Ich czwartkowy pojedynek był zdecydowanie bardziej dla Polki dramatyczny. Pierwszego seta przegrała 3:6, a w drugim była już bliska porażki, lecz ostatecznie wygrała w tie-breaku 7:6(3). Trzecia partia była już popisem grającej na wysokim poziomie Świątek, która zwyciężyła 6:0 i w całym, meczu 2:1. W O miejsce w 1/8 finału Świątek w sobotę zagra z Estonką Anett Kontaveit, która w poprzednim tygodniu wygrała turniej WTA 250 w Cleveland, a w Nowym Jorku jeszcze nie straciła jeszcze seta.
Hubert Hurkacz, rozstawiony w tegorocznym US Open z numerem 10., udanie rozpoczął udział w turnieju pokonując na inaugurację Białorusina Jegora Gerasimowa (ATP 83) 6:3, 6:4, 6:3. Ale w drugiej rundzie zmagań 24-letni wrocławianin zmierzył się z 37-letnim włoskim weteranem kortów Andreasem Seppim (ATP 89), który wcześniej pokonał Węgra Martona Fucsovicsa po trwającym ponad cztery godziny pojedynku 2:6, 7:5, 6:4, 2:6, 7:6(13). Hurkacz po raz pierwszy zmierzył się z włoskim tenisistą i nie będzie tego pojedynku wspominał najlepiej. Polak zaczął dobrze wygrywając pierwszą partię 6:2, lecz potem do głosu doszedł rutynowany rywal i wygrał dwa kolejne sety po 6:4, zaś w czwartej partii wytrzymał wojnę nerwów w tie-breaku zwyciężając 7:6(6) i całe spotkanie 3:1. Tak więc w grze pojedynczej na placu boju w US Open została nam już tylko Iga Świątek.

Radwańska z Linette w US Open

Magda Linette, której trenerem jest od niedawna Dawid Celt, odpadła już w I rundzie US Open po porażce z 17-letnią Amerykanką Cori Gauff. Z trybun porażkę tenisistki z Poznania obserwowała Agnieszka Radwańska.

Linette pod wodzą szkoleniowca polskiej reprezentacji tenisistek przed US Open prezentowała obiecującą formę. W turnieju WTA 250 w Cleveland (stan Ohio) w ubiegłym tygodniu dotarła do półfinału. W losowaniu nowojorskiej imprezy Wielkiego Szlema nie miała jednak szczęścia, bo trafiła na nadzieję amerykańskiego kobiecego tenisa Cori Gauff. Młodsza od Polki o 12 lat rywalka ma wyższy od niej ranking i w turnieju na kortach Flushing Meadows została rozstawiona z numerem 21. Ale jak zwykła mawiać Agnieszka Radwańska, gdy jeszcze sama rywalizowała na światowych kortach, „rankingi nie grają”. I zapewne nie omieszkała o tym osobiście przypomnieć Magdzie Linette, bo przecież kamery telewizyjne pokazały ją siedzącą w zawodniczym boksie poznanianki. Po meczu dziennikarze nie omieszkali rzecz jasna zapytać Linette o relacje z Radwańską. „Bardzo się cieszę, że tak wybitna tenisistka przyjęła zaproszenie do mojego boksu. Już sama jej obecność dodała mi pewności siebie. Naprawdę wiele to dla mnie znaczyło” – zapewniała Linette, plasująca się obecnie na 48. miejscu w rankingu WTA.
Wsparcie Agnieszki Radwańskiej, na co dzień żony Dawida Celta, trenera polskiej kadry tenisowej, a od kilku miesięcy także osobistego szkoleniowca 29-letniej poznańskiej tenisistki, nie pomogło jej niestety w zwycięstwie nad Cori Gauff, z którą wygrała wprawdzie pierwszego seta 7:5, lecz dwa następne przegrał 3:6 i 4:6.
Nasza tenisistka poskarżyła się, że organizatorzy nie najlepiej traktowali zawodniczki z niższym rankingiem w dostępie do kortów treningowych. Linette w rankingu WTA na 48. miejscu Polka. Po US Open tego miejsca raczej nie utrzyma, bo przed rokiem na Flushing Meadows doszła do trzeciej rundy, więc straci sporo punktów rankingowych.

W pierwszej rundzie z turniejem w Nowym Jorku pożegnał się też Kamil Majchrzak, który do głównej drabinki przebił się przez trzystopniowe kwalifikacje. Niestety, wyżej sklasyfikowany Fin Fin Emil Ruusuvuori pokonał naszego tenisistę 6:4, 6:2, 3:6, 6:1.

Znacznie lepiej spisali się Iga Świątek i Hubert Hurkacz. Oboje wygrali swoje mecze w I rundzie i awansowali do kolejnej fazy nowojorskiego turnieju. Świątek pokonała Amerykankę Amerykankę Jamie Loeb 6:3, 6:4 i II rundzie zmierzy się z Fioną Ferro (WTA 74). Francuzka w I rundzie wygrała 6:1, 6:4 z Japonką Nao Hibino (WTA 72). Natomiast Hurkacz w pierwszej rundzie lepszy od Białorusina Jegora Gerasimowa, którego pokonał 6:3, 6:4, 6:3. Wrocławianin w II rundzie zagra albo z Węgrem Martonem Fucsovicsem (ATP 41), albo Włochem Andreasem Seppim (ATP 89). Ich pojedynek odbędzie się jednak dopiero w czwartek. Hurkacz jeszcze nigdy nie przeszedł drugiej fazy nowojorskiego turnieju.

Pora pograć w US Open

W poniedziałek na kortach Flushing Meadows w Nowym Jorku rozpocznie się wielkoszlemowy US Open. Tytułu mistrzowskiego w singlu pań broni Japonka Naomi Osaka, zrezygnował z tego Austriak Dominic Thiem. W US Open 2021 w singlu wystartuje czterech reprezentantów Polski: Iga Świątek, Magda Linette, Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak.

W piątek zakończono trzystopniowe eliminacje, w których startowała piątka naszych reprezentantów – Katarzyna Kawa, Magdalena Dręch, Urszula Radwańska, Kamil Majchrzak i Kacper Żuk. Do głównej drabinki turniejowej z tego grona przebił się jedynie Majchrzak. Losowanie par w turnieju głównym odbyło się jednak już w czwartek i pewne było, że Świątek trafi na którąś z kwalifikantek lub „szczęśliwą przegraną” z eliminacji. Gdy skompletowano pełną listę startową okazało się, że pierwszą rywalką naszej najlepszej obecnie tenisistki będzie Amerykanka Jamie Loeb, sklasyfikowana aktualnie na 194. miejscu rankingu WTA, która w eliminacjach pokonała kolejno Hinduskę Ankitę Rainę, Niemkę Annę-Lenę Friedsam i Rumunkę Mihaelę Buzarnescu. Świątek zmierzy się z Loeb po raz pierwszy w karierze, a ich pojedynek wyznaczono na wtorek 31 sierpnia.
Jeśli pokona tę przeszkodę, a w przypadku wielkoszlemowej mistrzyni i ósmej zawodniczki na światowej liście wydaje się obowiązkiem, w drugiej rundzie Świątek trafi na Francuzką Fioną Ferro lub Japonką Nao Hibino. Tę pierwszą pokonała w tym roku w Australian Open, nad drugą ma przewagę siły i jakości uderzeń, tak więc nie powinna mieć problemów z przejściem do trzeciej rundy. A w niej może trafić na rutynowaną Estonkę Anett Kontaveit. Nie będzie to łatwa przeprawa, bo z tą zawodniczką Świątek w poprzednim sezonie przegrała na twardych kortach w Melbourne i z trudem pokonała ją w Frech Open. Warszawianka została w tegorocznym UE Open rozstawiona z numerem 7., natomiast Kontaveit z 28. Ale estońską tenisistkę czeka po drodze starcie z Jil Teichmann, która ostatnio błysnęła formą w Cincinnati, więc nie można wykluczyć, że w 3. rundzie Świątek będzie musiała potykać się ze Szwajcarką. W IV rundzie, oczywiście w optymistycznym scenariuszu, nasza reprezentantka może trafić na inną ze szwajcarskich tenisistek – Belindę Bencic, złotą medalistkę olimpijską z Tokio w grze pojedynczej, albo Amerykankę Jessicę Pegulę.
Ewentualny awans do 1/4 finału oznaczałby dla Świątek konieczność stoczenia walki z liderką rankingu WTA Ashleigh Barty. Australijka wygrała ostatnio turniej WTA 1000 w Ohio i wydaje się, że odzyskała formę po niepowodzeniu na igrzyskach w Tokio. Ale w jej części drabinki są też między innymi Jennifer Brady i Karolina Muchova.
Znacznie mniej szczęścia w losowaniu miała druga z naszych tenisistek, Magda Linette, której w pierwszej rundzie przyjdzie zmierzyć się z wielką nadzieją amerykańskiego tenisa, 17-letnią Cori Gauff. W przypadku ewentualnej wygranej, całkiem możliwej, bo poznanianka ostatnio prezentuje niezłą formę, w kolejnej rundzie oznacza rywalizację z Amerykankami – jedną z finalistek US Open z sezonu 2017 Sloane Stephens lub Madison Keys. Obie są ostatnio bez formy, więc Linette nie byłaby na straconej pozycji. W trzeciej rundzie Polka przeciwniczką może być mieszkająca na co dzień w podpoznańskim Puszczykowie reprezentantka Niemiec Angelique Kerber. Wygrana z nią byłaby dla naszej tenisistki olbrzymim sukcesem, bo w turniejach Wielkiego Szlema jeszcze nigdy nie przeszła trzeciej rundy. Najpierw jednak musi uporać się Cori Gauff.
Hubert Hurkacz zacznie start w US Open od meczu z Jegorem Gierasimowem z Białorusi. Jeżeli wygra, w następnej rundzie zagra ze zwycięzcą z pary Andreas Seppi (Włochy) – Marton Fucsovics (Węgry). I to już są groźni przeciwnicy, ale wciąż teoretycznie słabsi od rozstawionego w US Open z numerem 10. wrocławianina. W trzeciej rundzie nasz najlepszy tenisista może trafić na rozstawionego z numerem 20. Włocha Lorenzo Sonego, zaś w czwartej, czyli w 1/8 finału, na drodze może mu stanąć najmocniejszy z włoskich graczy Matteo Berrettini (w turnieju gra z numerem 6). Gdyby do tego pojedynku doszło, jego zwycięzcę w 1/4 finału czekać będzie potyczka z liderem światowej listy Novakiem Djokoviciem. Jeśli byłby udany (Berrettini w US Open występował już w półfinale), w ćwierćfinale czekałby zapewne główny kandydat do tytułu, walczący o klasycznego Wielkiego Szlema Novak Djoković. Serb będzie jednak występował pod wielką presją i pod jej ciężarem może się osunąć na kolana. Będzie to jego pierwszy występ po potężnym rozczarowaniu, które przeżył w Tokio. Na taki scenariusz trudno jednak liczyć, bo US Open to nie był do tej pory ulubiony turniej Hurkacza, ale w USA zdobył on wszystkie trzy jak na razie turniejowe tytuły (w Winston-Salem, a w tym sezonie w Delray Beach i w Miami), więc gra po amerykańskim niebem mu służy. Może zatem w końcu „odpali” też na kortach Flushing Meadows. Kamil Majchrzak przez kwalifikacje przeszedł bez straty seta, a w pierwszej rundzie trafił na Fina Emila Ruusuvuoriego, 76. aktualnie tenisistę w rankingu ATP. Ich pojedynek wyznaczono już w poniedziałek.

Tenis: Polacy walczą w Cincinnati

W tym tygodniu światowa czołówka rywalizuje w turnieju Western&Southern Open w Cincinnati rangi WTA/ATP 1000. W imprezie wystartowała czwórka Polaków: Hubert Hurkacz, Iga Świątek, Magda Linette i Łukasz Kubot.

Dla Igi Świątek występ w Cincinnati był pierwszym od igrzysk w Tokio. W singlu zaczęła rywalizację od II rundy, ale miała pecha w losowaniu i trafiła na Tunezyjkę Ons Jabeur, z którą w tym roku przegrała w 1/8 finału Wimbledonu. 20-letniej warszawiance nie udał rewanż i po 78 minutach gry ponownie z nią przegrała (3:6, 3:6). Znacznie lepiej poszło jej w deblu, w parze z Amerykanką Bethanie Mattek-Sands. W I rundzie pokonały Petrę Martić (Chorwacja) i Shelby Rogers (USA) 2:6, 7:5, 10:5, a w 1/8 finału Dariję Jurak (Chorwacja) i Andreję Klepac (Słowenia) 4:6, 6:1, 10:3. W ćwierćfinale Świątek i Mattek-Sands w czwartek nad ranem polskiego czasu zmierzyły się z rozstawionymi z numerem 2 Czeszkami Barborą Krejcikovą i Kateriną Siniakovą, z którymi przegrały w finale tegorocznego French Open 4:6, 2:6. Z kolei Magda Linette w I rundzie trafiła na Rumunkę Simonę Halep i przegrała z nią 4:6, 6:3, 1:6. Nie lepiej wypadła w deblu w parze z Amerykanką Bernardą Perą, odpadając także I rundzie po porażce z Australijką Samanthą Stosur i Chinką Shuai Zhang 6:4, 4:6, 4-10.
Hubert Hurkacz w pierwszym meczu pokonał Hiszpana Alejandro Davidovich Fokina 6:1, 6:7(3), 6:1, a w drugiej rundzie wyeliminował Brytyjczyka Andy’ego Murray’a 7:6(4), 6:3. W czwartek wrocławianin zagrał o ćwierćfinał z Hiszpanem Pablo Carreno Bustą. Niestety, chociaż walczył dzielnie, to jednak uległ 6:7(6), 6:7(4). Hurkacz w Cincinnati rywalizuje też w deblu, grając w parze z Włochem Jannikiem Sinnerem. W drugiej rundzie polsko-włoski debel pokonał Brytyjczyków Daniela Evansa i Neala Skupskiego 6:3, 3:6, 10-3, ale w kolejnej fazie turnieju trafił na rozstawionych z numerem 1 Chorwatów Nikolę Mekticia i Mate Pavicia. Kubot natomiast, występujący w parze z Brazylijczykiem Marcelo Melo, odpadł już w I rundzie po porażce z Niemcem Timem Puetzem i Nowozelandczykiem Michaelem Venusem 2:6, 3:6.

48 godzin sport

Fręch wygrała turniej w USA
Magdalena Fręch wygrała challenger WTA na kortach twardych w Concord (USA). W finale polska tenisistka pokonała rozstawioną z numerem ósmym Meksykankę Renatę Zarazuę 6:3, 7:6(4). W półfinale Fręch wyeliminowała doświadczoną Rosjankę Wierę Zwonariewą, wygrywając z nią 7:5, 6:3. Wcześniej Polka wyeliminowała kolejno Kanadyjkę Rebeccę Marino, Australijkę Storm Sanders i Amerykankę Katrinę Scott. Dzięki wygranej Fręch awansowała w rankingu WTA na 130. miejsce.

Mierzejewski strzela w Chinach
Adrian Mierzejewski zdobył bramkę dla zespołu Shanghai Shenhua w wygranym 4:2 meczu 13. kolejki chińskiej ekstraklasy z Dalian Professional. Dla byłego reprezentanta Polski było to trzecie ligowe trafienie w obecnym sezonie. Shanghai Shenhua zajmuje trzecie miejsce w grupie B z dorobkiem 19 punktów.

Nowy trener u Szwajcarów
Nowym selekcjonerem piłkarskiej reprezentacji Szwajcarii, ćwierćfinalisty tegorocznych mistrzostw Europy, został Murat Yakin. Zastąpił on na tej posadzie Vladimira Petkovicia, który po Euro 2021 przejął zespół Girondins Bordeaux. To trochę zaskakująca nominacja, bo 46-letni Yakin ostatnio prowadził drugoligowy zespół FC Schaffhausen, ale wcześniej ten szkoleniowiec pracowała w takich klubach, jak Grasshoppers Zurych, FC Sion, Spartak Moskwa, FC Basel, FC Thun i FC Luzern. Szwajcarzy w eliminacjach MŚ 2022 zajmują w grupie C drugą lokatę za ekipą Włoch. Nowy selekcjoner ma kontrakt do marca przyszłego roku.

Kovac zmienił Gogola w Skrze
Zespół siatkarzy PGE Skry Bełchatów ma nowego szkoleniowca. Miejsce Michała Gogola zajął Slobodan Kovac, 54-letni szkoleniowiec jest też selekcjonerem reprezentacji Serbii (od 2019), z którą przygotowuje się do mistrzostw Europy. Wcześniej prowadził zespoły Top Volley Cisterna (2020/2021), Jastrzębskiego Węgla (2019-2020), Biełogorje Biełgorod (2018/2019), reprezentacji Słowenii (2017/2018), Halkbanku Ankara (2016-2018), Sir Safety Perugia (2010-2014 i 2015-2016), reprezentacji Iranu (2014/2015).

Lukratywny kontrakt Doncicia
Słoweński koszykarz Luka Doncić podpisał nowy kontrakt z zespołem Dallas Mavericks. Za pięć sezonów gry 22-letni zawodnik zarobi w sumie 207 mln dolarów. Doncić w poprzednim sezonie zasadniczym w lidze NBA zdobywał średnio 27,7 punktu, a w dwóch ostatnich latach był dwukrotnie wybierany do pierwszej piątki w meczach gwiazd NBA.

Świątek siódma w rankingu
Iga Świątek w najnowszym rankingu WTA awansowała na siódme miejsce, najwyższe w karierze. Przed nią w zestawieniu są już tylko Australijka Ashleigh Barty, Japonka Naomi Osaka, Białorusinka Aryna Sabalenka, Amerykanka Sofia Kenin, Ukrainka Jelina Switolina i Czeszka Karolina Pliskova.

48 godzin sport

Włoszczowska w radzie MKOl
Maja Włoszczowska (na zdjęciu), srebrna medalistka olimpijska z Pekinu (2008) i Rio de Janeiro (2016) oraz wielokrotna medalistka mistrzostw świata i Europy, został w głosowaniu sportowców wybrana do Komisji Zawodniczej Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego. Będzie kolejną po Irenie Szewińskiej Polką w tej prestiżowym gremium. Włoszczowska formalnie stanie się członkiem Komisji Zawodniczej 8 sierpnia, po sesji MKOl i w dniu zakończenia igrzysk w Tokio. Jej kadencja potrwa do dnia zakończenia igrzysk w Los Angeles w 2028 roku. Oprócz Włoszczowskiej do Komisji Zawodniczej zostali wybrani: hiszpański koszykarz Pau Gasol, włoska pływaczka Federica Pellegrini i japoński florecista Yuki Ota. „Chciałabym bardzo podziękować wszystkim głosującym na mnie sportowcom oraz Polskiemu Komitetowi Olimpijskiemu za zaufanie. Sport, a w szczególności Rodzina Olimpijska, dały mi w życiu wiele dobrego, mam nadzieję teraz odwdzięczyć się za to pracą w komisji na rzecz innych sportowców. Przyznam, że zupełnie nie spodziewałam się tej elekcji z grona 30 kandydatów z całego świata. To duży sukces polskiego sportu” – powiedziała cytowana w komunikacie PKOl Włoszczowska.

Trzecie podejście Louisa van Gaala do reprezentacji Holandii
Po nieudanym występie piłkarskiej reprezentacji Holandii w turnieju Euro 2021 selekcjonera kadry Frank de Boer podał się do dymisji, która została przyjęta. Władze holenderskiej federacji na jego następcę wybrały weterana w trenerskim fachu Louisa van Gaala, w przeszłości prowadzącego takie zespoły, jak Ajax Amsterdam, FC Barcelona, Bayern Monachium, czy Manchester United, a także dwukrotnie narodową drużynę pomarańczowych. Po raz pierwszy przejął ją w lipcu 2000 roku, ale mimo korzystnego bilansu spotkań (8 zwycięstw, 4 remisy i 2 porażki) Holendrzy nie awansowali na mistrzostwa świata w 2002 roku i został zdymisjonowany. Drugie podejście było znacznie bardziej udane. Van Gaal rozpoczął pracę po fatalnym dla Holandii Euro 2012, gdzie odpadli po zajęciu ostatniego miejsca w grupie, ale pod jego wodzą „Oranje” zdobyli brązowy medal na mundialu w Brazylii w 2014 roku, przegrywając z Argentyną w półfinale dopiero po rzutach karnych. Po turnieju van Gaal zrezygnował z dalszego prowadzenia reprezentacji Holandii na rzecz bardziej lukratywnej posady trenera Manchesteru United, ale po dwóch latach został zwolniony i od 23 maja 2016 roku pozostawał bezrobotny. Jego głównym celem jest awans na przyszłoroczne mistrzostwa świata w Katarze.

Gra piłkarska ekstraklasa
Zestaw par 3. kolejki PKo Ekstraklasy. Piątek: Górnik Łęczna – Warta Poznań, godz. 18:00; Lech Poznań – Cracovia, godz. 20:30. Sobota: Jagiellonia Białystok – Bruk-Bet Nieciecza, godz. 15:00; Górnik Zabrze – Stal Mielec, godz. 17:30; Legia Warszawa – Zagłębie Lubin (mecz przełożony). Niedziela: Pogoń Szczecin – Piast Gliwice, godz. 15:00; Wisła Kraków – Raków Częstochowa, godz. 17:30; Śląsk Wrocław – Lechia Gdańsk, godz. 20:00. Poniedziałek: Wisła Płock – Radomiak Radom, godz. 18:00.

Rankingi tenisistek i tenisistów po igrzyskach
Wyniki turnieju olimpijskiego nie są uwzględniane w rankingach tenisistów, więc Iga Świątek utrzymała ósmą pozycję w rankingu WTA. Liderką pozostała Australijka , a za nią są Japonka Naomi Osaka i Białorusinka Aryna Sabalenka. Pozostałe miejsca w Top 10 światowej listy zajmują: Amerykanka Sofia Kenin, Kanadyjka Bianca Andreescu, Ukrainka Jelina Switolina, Czeszka Karolina Pliskova, a za Świątek są Hiszpanka Garbine Muguruza i Rumunka Simona Halep. Druga z polskich tenisistek w pierwszej setce zestawienia, Magda Linette, utrzymała 45. lokatę. W rankingu tenisistów Hubert Hurkacz spadł z 12. na 13. miejsce, bo wyprzedził go Norweg Casper Ruud, który triumfował w austriackim Kitzbuehel i na najwyższą w karierze 12. pozycję. Spadek w rankingu ATP zanotował również drugi z polskich olimpijczyków, Kamil Majchrzak – ze 114. na 116. lokatę. Liderem pozostał Serb Novak Djoković, drugi jest Rosjanin Danił Miedwiediew, a trzeci Hiszpan Rafael Nadal.

IO Tokio 2020/21: Świątek i Kubot za burtą turnieju miksta

Iga Świątek i Łukasz Kubot w I rundzie miksta pokonali francuski duet Fiona Ferro – Pierre-Hugues Herbert 6:3, 7:6(3) i w 1/4 finału o awans do strefy medalowej zagrali z rosyjską parą Jelena Wiesnina – Asłan Karaczew.

W losowaniu par I rundy polski mikst trafił na hiszpański duet Paula Badosa – Pablo Carreno Busta i kibice już ostrzyli sobie apetyty na wielki rewanż Świątek na Badosie za porażkę w trzeciej rundzie turnieju singlowego. Nic jednak z tego nie wyszło, bowiem hiszpańska tenisistka w środę w ćwierćfinałowym pojedynku z Czeszką Marketą Vondrusovą doznała udaru słonecznego i musiała po przegranym 3:6 pierwszym secie skreczować. W grze mieszanej też nie mogła więc wystąpić i w tej sytuacji organizatorzy turnieju w ostatniej chwili dokonali zmiany z turniejowej drabince miksta, desygnując do gry przeciwko polskiej parze Francuzów – Fionę Ferro i Pierre’a-Huguesa Herberta.
Dla Kubota i Świątek bynajmniej nie była to korzystna zmiana, bo 30-letni Herbert to utytułowany deblista, mający w dorobku triumfy we wszystkich turniejach wielkoszlemowych. M.in. wygrał w parze z rodakiem Nicolasem Mahutem tegoroczny French Open. Ale na korcie liczą się głównie aktualna forma, motywacja i wola walki. A te atuty były po stronie polskiej pary. Wyraźnie niedysponowany Herbert przegrał dwa swoje podania i dzięki temu biało-czerwoni po 37 minutach walki wygrali pierwszego seta 6:3. Kubot doskonale grał przy siatce, a Świątek potrafiła zaskoczyć nawet Herberta podczas wymian z głębi kortu. Drugi set był bardziej zacięty i wyrównany. Trwał godzinę i sześć minut, a Kubot i Świątek złamali opór francuskiej pary dopiero w tie-breaku.
Polacy o półfinał zagrali z rosyjskim duetem Jelena Wiesnina – Asłan Karaczew, który w I rundzie wyeliminował rozstawionych w turnieju miksta z numerem 1 Francuzów Kristinę Mladenović i Nicolasa Mahuta. Kubot i Świątek nie byli faworytami, co potwierdziło się na korcie – przegrali 4:6, 4:6 i definitywnie pożegnali się z igrzyskami w Tokio.

W Tokio dalej grają tylko Świątek i Hurkacz

Pierwszą rundę olimpijskiego turnieju w tenisie z szóstki reprezentantów Polski przebrnęli jedynie Iga Świątek i Hubaert Hurkacz. Kamil Majchrzak i Magda Linette odpadli w singlu, a Łukasz Kubot z Hurkaczem i Linette z Alicją Rosolską w deblu.

Z biało-czerwonych pierwsza na kort wyszła Iga Świątek. Jej przeciwniczką w I rundzie była Niemka Mona Barthel, sklasyfikowana obecnie na 210. miejscu rankingu WTA, toteż rozstawiona w olimpijskim turnieju z numerem 6. warszawianka była murowaną faworytką tego pojedynku. I nie zawiodła oczekiwań pokonując 31-letnią rywalę 6:2, 6:2 po trwającym 67 minut spotkaniu. W drugiej rundzie (1/16 finału) czeka debiutującą w igrzyskach Polkę pojedynek z Hiszpanką Paulą Badosą, która na otwarcie pokonała Francuzkę serbskiego pochodzenia Kristinę Mladenović 6:7(4), 6:3, 6:0. W ewentualnym ćwierćfinale na drodze Świątek może stanąć rozstawiona z „dwójką” Japonka Naomi Osaka (w pierwszym spotkaniu wygrała z Chinką Saisai Zheng 6:1, 6:4), wyróżniona przez organizatorów igrzysk przywilejem zapalenia znicza olimpijskiego. Z imprezy sensacyjnie już w pierwszej rundzie odpadła natomiast liderka światowej listy Australijka Ashleigh Barty, pokonana przez Hiszpankę Sarę Sorribes Tormo 4:6, 3:6.
Jej los podzieliła też, niestety, Polka Magda Linette, pokonana łatwo przez czołową aktualnie tenisistkę na świecie Białorusinkę Arynę Sabalenkę 2:6, 1:6. Naszej zawodniczce nie powiodło się także w grze podwójnej. W tej rywalizacji Linette wystąpiła w parze z Alicją Rosolską, lecz Polki nie miały szczęścia w losowanie, albowiem w I rundzie trafiły na mocny amerykański duet Bethanie Mattek-Sands/Jessica Pegula i przegrały mecz 1:6, 3:6.
W grze podwójnej mężczyzn nie powiodło się też Łukaszowi Kubotowi i Hubertowi Hurkaczowi, którzy w I rundzie trafili na niemiecki duet Jan-Lennard Struff/Alexander Zverev. Pierwszego seta Polacy przegrali dość łatwo 2:6, lecz w drugim podjęli walkę i doprowadzili do tie-breaka. Atmosferę tego spotkania pod koniec popsuł arbiter, który w trakcie tie-breaka ukarał Kubota ostrzeżeniem za przekroczenie limitu czasu na wykonanie serwisu. Doszło do ostrej wymiany zdań między naszymi tenisistami a sędzią, do której włączył się też złośliwymi komentarzami pod adresem Kubota Zverev. Ostatecznie protesty na nic się zdały Niemcy wygrali drugą partię 7:6(5), a cały mecz 2:0.
„To oczywiste, że przepisy określają czas na wykonanie podania i należy je stosować. Sędzia wykazał się jednak całkowitym brakiem wyczucia sytuacji, bo zegara po prostu z kortu nie było widać. Może chciał się popisać” – skomentował sytuację wyra nie poirytowany niepowodzeniem Kubot. Nie zmienia to jednak oceny, że w przekroju całego meczu biało-czerwoni byli po prostu słabsi od niemieckiego duetu, który rozegrał znakomite spotkanie.
Wypada zauważyć, że deblowy mecz Hurkacza i Kubota z trybun oglądał prezydent Andrzej Duda, którego wcześniej widziano też na meczu naszych siatkarzy z Iranem. Nasi sportowcy te potyczki przegrali, czyli obecność głowy państwa przynosi w Tokio pecha, a zatem pan prezydent powinien czym prędzej wrócić do kraju. Inaczej nasza ekipa może nie zdobyć na igrzyskach ani jednego medalu.
Hurkacz następnego dnia poprawił sobie humor pokonując w pierwszej rundzie singla Australijczyka Luke’a Saville’a 6:2, 6:4. Ale w tym przypadku także nie obyło się bez nerwów, albowiem naszemu tenisiście organizatorzy turnieju niemal w ostatniej chwili zmienili przeciwnika. Pierwotnie Hurkacz miał walczyć z Węgrem Martonem Fucsovicsem, z którym potykał się wcześniej dwukrotnie i oba spotkania przegrał, ale miało to miejsce trzy lata temu. Sposobności do rewanżu wrocławiani jednak nie miał, bo Węgier nagle wycofał się z turnieju, a w jego miejsce na rywala Hurkacz w pierwszej rundzie wyznaczono Saville’a.
„Dopiero rano dowiedziałem się, że gram drugi w kolejności mecz, a w rozpisce miałem grać w trzecim. Tymczasem po przyjechaniu na korty patrzę, a tu już Pliskova się rozgrzewa, po której ja mam grać swój mecz. Dlatego byłem zdziwiony, a tu jeszcze doszła zmiana rywala, więc tym bardziej jestem zadowolony, że wygrałem ten pojedynek” – przyznał Hurkacz, który pokonał Australijczyka 6:2, 6:4. W II rundzie przeciwnikiem wrocławianina będzie 27-letni Brytyjczyk Liam Broady.
Drugi z naszych singlistów, Kamil Majchrzak, pożegnał się z olimpijskim turniejem już po pierwszym pojedynku, ulegając Serbowi Miomirowi Kecmanoviciowi 4:6, 2:6. Tak więc w drugiej rundzie tenisowych zmagań z liczącej sześć osób polskiej ekipy na placu boju pozostali Hurkacz i Świątek oraz jeszcze Kubot, który z Igą Świątek lub Magdą Linette zagra w turnieju miksta. Decyzja w tej sprawie ma zapaść w poniedziałek.