Puchar Federacji: Polki na trzecim miejscu

W minioną sobotę zakończył się rozgrywany w Zielonej Górze turniej Grupy I Strefy Euro-Afrykańskiej Pucharu Federacji. Polskie tenisistki utrzymały się na tym poziomie zajmując trzecią lokatę.

Nasza reprezentacja rywalizowała w grupie A z Rosją i Danią. Biało-czerwone prowadzone przez trenera Dawida Celta przegrały z Rosjankami 1:2 i pokonały Danię 3:0. Dunki przegrały też swój mecz z Rosjankami. W grupie B walczyły cztery zespoły – Ukraina, Estonia, Szwecja i Bułgaria. Faworytkami były Ukrainki, lecz pierwsze skrzypce zagrała niespodziewanie drużyna Szwecji, w której punktowały Johanna Larsson i Rebeca Petersson. Szwedki zajęły pierwsze miejsce, drugie były Ukrainki, trzecią lokatę wywalczyły Bułgarki, a na ostatnim miejscu rywalizację zakończyły Estonki, których gwiazdą jest Anett Kontaveit.

W meczu o pierwsze miejsce w turnieju zmierzyły się zatem zespoły Rosji i Szwecji. Na pokonanie Rosjanek niżej notowane w światowym rankingu Szwedki okazały się za słabe i przegrały z nimi już po obu grach singlowych. Rosjanki wywalczyły zatem awans do kwietniowego barażu o prawo gry w Grupie Światowej II. Natomiast drużyny Estonii i Dani zagrały mecz o utrzymanie w Grupie I Strefy Euroafrykańskiej, który zakończył się pewną wygraną Estonek 2:0. Szczebel niżej spadła więc ekipa Danii.

Reprezentacja Polski ostatecznie zajęła w turnieju trzecią lokatę, czyli powtórzyła wynik z poprzedniej edycji Pucharu Federacji, rozegranej w Tallinie. Polki zdobyła jednak cenne punkty do rankingu narodów, w którym obecnie zajmują 27. miejsce. Niewykluczone, że po wprowadzeniu zapowiadanej reformy tych rozgrywek pozycja w światowej klasyfikacji będzie miała ogromne znaczenie, jak ma to miejsce w Pucharze Davisa.

 

Z Dunkami zagrają o utrzymanie

Polskie tenisistki przegrały 1:2 grupowy mecz z Rosją w rozgrywanym w Zielonej Górze turnieju Grupy I Strefy Euroafrykańskiej Pucharu Federacji. W piątek biało-czerwone zagrają z reprezentacją Danii o drugą lokatę w grupie A.

W obu singlowych pojedynkach nasze zawodniczki okazały się słabsze od rywalek. Iga Światek uległa Natalii Wichliancewej 0:6, 2:6, a Magda Linette przegrała z Anastasją Pawluczenkową 4:6, 3:6. Honorowy punkt dla biało-czerwonych zdobyły w deblu Alicja Rosolska i Iga Świątek, pokonując w trzech setach Margaritę Gasparian i Darię Kasatkinę.Teraz Polki prowadzone przez trenera Dawida Celta muszą pokonać w piątek Danię (na szczęście bez Karoliny Woźniackiej w składzie), żeby zająć w grupie drugą lokatę i uniknąć barażu z najsłabszą drużyną gruby B o utrzymanie w Grupie I Strefy Euroafrykańskiej.

Do kwietniowego barażu o Grupę Światową II awansuje tylko triumfator turnieju w Zielonej Górze. Z trzyzespołowej grupy A awansuje do decydującego pojedynku ekipa Rosji, ale kto będzie jej przeciwnikiem z czterozespołowej grupy B, na razie nie wiadomo. Faworytkami były Ukrainki (Dayana Jastremska, Łesia Curenko), ale w środę sensacyjnie przegrały ze Szwedkami 0:3 (Johanna Larsso, Rebeca Petersson). W drugim spotkaniu faworyzowane Estonki przegrały nieoczekiwanie 1:2 z Bułgarkami. Sytuacja w tej grupie wyjaśni się zapewne dopiero po piątkowych spotkaniach.

 

Świątek lepsza od nadziei Serbów

Iga Świątek przeszła I rundę kwalifikacji do Australian Open, pokonując po dwugodzinnej walce wyżej notowaną i starszą o rok Serbkę Olgę Danilović 1:6, 7:6(4), 7:5. W czwartek 17-letnia Polka zmierzy się z 21-letnią Hiszpanką mołdawskiego pochodzenia Alioną Bolsovą Zadoinov.

Sklasyfikowana obecnie w rankingu WTA na 178. miejscu Świątek i notowana na 109. pozycji Danilović znają się doskonale, bo są niemal rówieśniczkami i rywalizowały na juniorskim poziomie od lat. We wtorek przyszło im się po raz pierwszy zmierzyć na zawodowych kortach, ale faworytką starcia o prawo gry w Australian Open była serbska tenisistka. O Danilović zrobiło się głośno po zeszłorocznym turnieju Kremlin Cup w Moskwie. 17-letnie jeszcze wtedy Olga nie przebiła się przez kwalifikacje, ale zagrała w tym turnieju jako „lucky loser” i pokonała wyżej notowane rywalki – Słowaczkę Annę Karolinę Schmiedlovą (WTA 83), Estonkę Kaję Kanepi (WTA 49), Niemkę Julię Goerges (WTA 10), Białorusinkę Alaksandrę Sasnowicz (WTA 43), a w finale inną sensację turnieju, Rosjankę Anastasiję Potapową (WTA 204). Zdobyte w Moskwie punkty rankingowe dały Danilović awans na 109. miejsce światowej listy.

Świątek ma na koncie singlowy triumf w ubiegłorocznym juniorskim Wimbledonie, zaś utalentowana Serbka w 2016 i 2017 roku wygrała trzy juniorskie wielkoszlemowe turnieje w deblu (French Open, Wimbledon, US Open), zaś w 2018 wygrała dwa turnieje rangi ITF. W lipcu w Versmold w finale pokonała Laurę Siegemund (swego czasu 27. rakietę świata), a wcześniej w lutym w Pucharze Federacji uporała się z Łotyszką Anastasją Sevastovą. Triumf nad Łotyszką był wyjątkowy – Serbka jako pierwsza urodzona w XXI wieku tenisistka okazała się lepsza od zawodniczki z TOP 20 rankingu WTA. Wygrywając Kremlin Cup została pierwszą zawodniczką urodzoną w XXI wieku, która wygrała turniej cyklu WTA. Olga jest córką znakomitego niegdyś serbskiego koszykarza Predraga Danilovicia, wicemistrza olimpijskiego i czterokrotnego mistrza Europy, mającego na koncie także występy w NBA w barwach zespołu Miami Heat oraz dziennikarki Svetlany Danilović.

W pojedynku z Igą Świątek serbska tenisistka w pierwszym secie uzyskała miażdżącą przewagę i wygrała go 6:1. To jest już jednak standard w grze warszawianki, bo ona z mocnymi rywalkami zazwyczaj zawsze pierwszą partię przegrywa. W drugiej Polka wskoczyła już na swój normalny poziom i chociaż była bliska porażki, bo obroniła dwie piłki meczowe, to ostatecznie w tie-breaku. W trzecim secie Świątek kontrolowała już sytuację zwyciężyła 7:5, a cały mecz 2:1. W II rundzie kwalifikacji Polka zmierzy się w czwartek z Alioną Bolsovą Zadoinov (WTA 170). Polka i urodzona w Kiszyniowie reprezentantka Hiszpanii grały już ze sobą w zeszłym roku na zawodowych kortach. Świątek rozgromiła ją 6:2, 6:1 w półfinale imprezy ITF na ziemnych kortach w Pelham (USA), gdzie następnie sięgnęła po mistrzowski tytuł. Może i w Melbourne okaże się lepsza?

 

Rywalki grają, a Radwańska w domu

Fot. Agnieszka Radwańska po raz pierwszy od lat zaczęła 2019 rok z dala od tenisowych kortów

 

 

Kończą się tenisowe wakacje i światowa czołówka wraca do rywalizacji. Dla polskich kibiców będzie to pierwszy sezon od 13 lat bez udziału Agnieszki Radwańskiej i pierwszy od dekady bez Polki w ścisłej czołówce światowej listy tenisistek.

 

Podczas gdy niedawne rywalki Agnieszki Radwańskiej walczą o rankingowe punkty, ona delektuje się zaciszem domowego ogniska. Najbardziej utytułowana polska tenisistka w historii zrezygnowała nawet z sylwestrowej zabawy w jakimś egzotycznym miejscu i zamiast hucznej imprezy nowy rok przywitała w domu przy lampce szampana, co udokumentowała zdjęciem zamieszczonym na swoim profilu w mediach społecznościowych. „Pierwszy sylwester w domu od kilkunastu lat” – napisała w komentarzu była wiceliderka rankingu WTA.

W listopadzie 2018 roku Radwańska zakończyła oficjalnie karierę i w najnowszych notowaniu rankingu WTA jej nazwiska nie ma już na liście. Na razie jeszcze nie zdecydowała, czym będzie się zajmować po rozstaniu, ale na brak ofert nie narzeka – do współpracy zaprasza ja minister sportu, redakcja sportowa TVP, Polski Związek Tenisowy.

Po rezygnacji Radwańskiej kibice tenisa w Polsce zdążyli się już oswoić z faktem, że nasi najlepsi obecnie gracze, Magda Linette wśród pań i Hubert Hurkacz wśród panów, zajmują miejsca pod koniec pierwszej setki rankingów WTA i ATP. I na razie lepiej raczej nie będzie. Największa nadzieja polskiego tenisa, 17-letnia Iga Świątek, w nowozelandzkim Auckland na starcie dorosłej kariery zaliczyła falstart, nie przebijając się w trzystopniowych kwalifikacjach do turnieju pod szyldem WTA.

Warszawianka zaczęła je z impetem pokonując w pierwszej rundzie Nowozelandkę Elys Venturę 6:2, 6:2. Więcej trudu kosztowało ją wyeliminowanie kolejnej rywalki, Amerykanki Claire Liu, ale po ponad dwugodzinnej walce wygrała 3:6, 7:5, 6:2. Ostatnią przeszkodą na drodze do głównej drabinki turniejowej była 25-letnia Słowaczka Jana Cepelova. Świątek miała prawo liczyć na sukces, bo w sierpniu ubiegłego roku łatwo pokonała tę tenisistkę w imprezie ranki ITF w Budapeszcie 6:1, 6:1. Tym razem bardziej doświadczona rywalka była w zdecydowanie lepszej formie i po blisko dwóch godzinach pokonała naszą ubiegłoroczną juniorską mistrzynię Wimbledonu 6:2, 4:6, 6:4. Tak więc młoda Polka musi poczekać na debiutancki występ w turnieju WTA do następnej imprezy. Być może zacznie od razu od wielkoszlemowego Australian Open, co jest możliwe o ile 17-latka przebrnie przez kwalifikacje, które odbędą się w dniach 8-11 stycznia.

Rok 2019 Świątek zaczęła od spadku w rankingu WTA ze 179. na 186. miejsce, co jest wynikiem reformy przeprowadzonej przez światową federację tenisową. Jej ofiarami padło dziewięć polskich tenisistek, które zostały wykreślone z listy (m.in. Paula Kania). Ich tegoroczne wyniki będą uwzględnione w odrębnej klasyfikacji prowadzonej przez ITF.

 

Hurkacz idzie w górę w rankingu ATP

W najnowszych notowaniach rankingu WTA i ATP nadal najwyżej z reprezentantów Polski sklasyfikowana jest Agnieszka Radwańska, ale Hubert Hurkacz jest od niej gorszy już tylko o 10 miejsc.

 

Hurkacz awansował o pięć pozycji i zajmuje obecnie 88. lokatę w rankingu ATP, najwyższą w dotychczasowej karierze. W czołowej setce światowej listy 21-letni tenisista jest jedynym Polakiem, ale wyżej od niego w Top 100 są sklasyfikowane dwie nasze zawodniczki – Agnieszka Radwańska po kolejnym spadku zajmuje obecnie 78. pozycję, a Magda Linette jest na 83. miejscu. Czwartą lokatę wśród naszych reprezentantów zajmuje Magdalena Fręch, plasująca się na 138. miejscu, a piątą 17-letnia Iga Świątek, klasyfikowana obecnie na 176. pozycji. Szósty w tym zestawieniu,a zarazem ostatni z biało-czerwonych w Top 200, jest Kamil Majchrzak (ATP 192).

Wypada odnotować, że kolejną lokatę wśród panów, 395. zajmuje Jerzy Janowicz, ale ponieważ z powodu kontuzji nie bierze udziału w turniejach, w październiku wypadnie całkowicie z rankingu ATP i niewykluczone, że zakończy w ogóle karierę. Podobnie niepewna jest przyszłość Agnieszki Radwańskiej, a zatem możliwe jest, że w przyszłym roku nasi reprezentanci będą rywalizować na marginesie wielkiego tenisa. Hurkacz w nowym sezonie stawia sobie za cel osiągnięcie miejsca w okolicach 50. lokaty, a tenisowi eksperci prognozują, że tak wysoko może zajść także Iga Świątek.

Tymczasem do światowej czołówce na koniec roku zawitała rewelacyjna 20-letnia Japonka Naomi Osaka, która w najnowszym notowaniu uplasowała się na czwartej pozycji. Przed nią są już tylko Simona Halep, Karolina Woźniacka i Andżelika Kerber. U panów prowadzi Rafael Nadal, przed Novakiem Djokoviciem i Rogerem Federerem.

 

Złoto Igi Świątek na pożegnanie juniorskiej kariery

Nasza utalentowana tenisistka i grającą z nią w parze Kaja Juvan zdobyły złoty medal młodzieżowych igrzysk olimpijskich w grze podwójnej.

 

W finale Polka i Słowenka pokonały reprezentantki Japonii Yuki Naito i Naho Sato 6:7(5), 7:5, 10-4. Świątek musiała w tym meczu walczyć za dwie, bo jej partnerka mimo pomocy medycznej z trudem poruszała się po korcie. A sama też nie czuła się najlepiej, bo od kilku dni zmagała się z zatruciem pokarmowym. Z tego powodu oddała walkowerem mecz miksta, w którym występowała w parze z rodakiem Danielem Michalskim, zaś w ćwierćfinale singla przegrała z niżej rozstawioną Francuzką Clarą Burel.

Świątek w tym roku wygrała juniorski Wimbledon w singlu oraz French Open w deblu, a teraz na pożegnanie z karierą juniorską dorzuciła do listy trofeum złoty medal w grze podwójnej młodzieżowych igrzysk olimpijskich rozgrywanych w Buenos Aires. Medal utalentowanej tenisistki z Warszawy był czwartym wywalczonym w stolicy Argentyny przez reprezentantów Polski. Wcześniej w pływaniu srebrny krążek zdobył Jakub Kraska na 100 m stylem dowolnym, a dwa brązowe Jan Kałusowski na 200 m stylem klasycznym oraz sztafeta 4×100 m stylem zmiennym.

 

Radwańska dogania Linette

W najnowszym notowaniu rankingu WTA z polskich tenisistek wciąż najwyżej sklasyfikowana jest Agnieszka Radwańska (WTA 59), ale od Magdy Linette (WTA 68) dzieli ją już tylko dziewięć miejsc. Trzecia jest Magda Fręch (WTA 141), a na czwarte awansowała 17-letnia Iga Świątek.

 

Świątek ma za sobą udany sezon – wygrała juniorski turniej wielkoszlemowego Wimbledonu, ale ostatnio świetnie radziła sobie w rywalizacji z seniorkami w turniejach ITF. Najpierw triumfowała w Budapeszcie, a w niedzielę okazała się najlepsza w szwajcarskim Montreux. Punkty zdobyte na Węgrzech i w Szwajcarii pozwoliły utalentowanej nastolatce dokonać wielkiego skoku w rankingu WTA – aż o 118 miejsc, na najwyższą w karierze 180. lokatę. A to już jest pozycja dająca prawo gry eliminacjach do wielkoszlemowych turniejów. Magda Linette utrzymała miejsce w poprzedniego notowania i wciąż zajmuje 68. lokatę na światowej liście. W hierarchii polskich tenisistek 26-letnia poznanianka jest druga i w najbliższym czasie nie grozi jej utrata tego miejsca, bo Magdalena Fręch przeżywa regres formy i zjechał w dół ze 126. na 141. miejsce. Linette ma natomiast spore szanse zakończyć rok w roli rakiety numer 1 w naszym kobiecym tenisie, jeśli Agnieszce Radwańskiej nie uda się obronić punktów w dwóch azjatyckich turniejach, do których się zgłosiła.

Krakowianka znalazła się w punkcie zwrotnym swojej profesjonalnej kariery. W US Open odpadła już w 1. rundzie za tę porażkę zapłaciła utratą miejsca w Top 50 i spadkiem na 59. miejsce. Radwańska w tym sezonie ma jeszcze w planach występ w Seulu i Pekinie. Jeśli nie zatrzyma tendencji spadkowej, to w przyszłym roku o prawo gry w największych turniejach będzie musiała walczyć w kwalifikacjach. Ponieważ wykluczyła taką ewentualność, w jej przypadku rysują się trzy możliwe scenariusze. Pierwszy jest ambitny i wymaga podjęcia ciężkich, wręcz katorżniczych treningów pozwalających uzyskać siłę i wytrzymałość na poziomie prezentowanych obecnie przez zawodniczki z Top 50. Drugi jest wygodny, bo zakłada jedynie utrzymanie pozycji w drugiej połówce Top 100, pozwalającej na starty w wybranych turniejach niższej rangi oraz w Wielkim Szlemie. No i wreszcie trzeci scenariusz, dla Radwańskiej zapewne najbardziej kuszący, czyli zakończenie kariery pod pretekstem kłopotów zdrowotnych, a potem poświęcenie się rodzinie, nowym pasjom oraz pomnażaniu zarobionej na korcie fortuny.

Tymczasem w Top 10 rankingu WTA, w którym przez blisko dekadę pojawiało się nazwisko Radwańskiej, po US Open doszło do sporych przetasowań. Pozycję liderki utrzymała Rumunka Simona Halep, ale dwie kolejne lokaty zajmują Polki – wiceliderką jest nasza rodaczka w duńskich barwach Karolina Woźniacka, a trzecie reprezentująca Niemcy Andżelika Kerber. Pozostałe miejsce zajmują: 4. Caroline Garcia (Francja), 5. Petra Kvitova (Czechy), 6. Jelina Switolina (Ukraina), 7. Naomi Osaka (Japonia), 8. Karolina Pliskova (Czechy), 9. Sloane Stephens (USA), 10. Jelena Ostapenko (Łotwa).

 

Życiowy sukces Igi Świątek

Nasza utalentowana nastoletnia tenisistka wygrała w imponującym stylu turniej ITF w Budapeszcie z pulą nagród 60 tys. dolarów.

 

W stolicy Węgier Świątek w pięciu wygranych pojedynkach straciła tylko jednego seta. W rozegranym w minioną sobotę finale budapesztańskiego turnieju przeciwniczką 17-letniej warszawianki była starsza od niej o rok i wyżej notowana w rankingu WTA (203. miejsce) Ukrainka Katarina Zawacka. Świątek przegrała dwa pierwsze gemy, ale potem opanowała nerwy i przestała popełniać proste błędy. Po 80 minutach gry wygrała ostatecznie 6:2, 6:2. Triumf w Budapeszcie to największy jak dotąd sukces warszawianki na zawodowych kortach. Wcześniej zwyciężała w mniejszych turniejach ITF w Sztokholmie (2016), Bergamo, Gyor (2017) oraz Szarm el-Szejk i Pelham (2018).

Dzięki sukcesowi w Budapeszcie zajmująca 298. lokatę na światowej liście Świątek awansuje w okolice 225. pozycji, co już pozwoli jej na starty w eliminacjach Wielkiego Szlema. Ale nasza utalentowana tenisistka w przyszłym tygodniu ma wystąpić w kolejnym turnieju rangi ITF z pula nagród 60 tys. dolarów, tym razem na kortach ziemnych w szwajcarskim Montreux. Tam również do wzięcia jest 80 punktów rankingowych.

 

Nadciąga zmiana pokoleniowa w kobiecym tenisie

W poprzednim tygodniu na światowych kortach dwie nasze tenisistki dotarły do półfinałów – 17-letnia Iga Świątek w turnieju WTA w Pradze, natomiast 26-letnia Magda Linette w chińskim Nanchangu. Obie awansowały też w rankingu WTA.

 

Linette dzięki awansowi do półfinału w Nanchangu poprawiła swoje miejsce w rankingu WTA, awansując z 82. na 62. pozycję. Tenisistka z Poznania już od kilku sezonów balansuje w drugiej pięćdziesiątce Top 100 światowej listy i nie może przebić się bliżej czołówki. W Top 50 mamy zatem tylko jedną przedstawicielkę, 29-letnią Agnieszkę Radwańską, która mimo przeciętnych wyników utrzymuje się w okolicach 30. miejsca (w najnowszym notowaniu została sklasyfikowana na 33. pozycji).

Na powrót krakowianki do pierwszej dziesiątki rankingu się nie zanosi i nic dziwnego, że kibice tenisa z coraz większą nadzieją śledzą rozwój kariery 17-letniej Igi Świątek. Nastolatka z Warszawy po wygraniu juniorskiej rywalizacji w wielkoszlemowym Wimbledonie zaczyna dostawać „dzikie karty” do turniejów wyższej rangi. W minionym tygodniu zagrała w Pradze w imprezie z pulą nagród 80 tys. dolarów i odpadła z niej dopiero w półfinale. Dzięki zdobytym punktom Świątek awansowała w rankingu WTA z 342. na 295. pozycję, najwyższą w jej dotychczasowej karierze.

Równolegle do turnieju w Pradze odbywała się tenisowa impreza wyższej rangi w Moskwie – turnieju Moscow River Cup. W finale zmagań na kortach ziemnych zmierzyły się dwie rówieśniczki Świątek – Serbka Olga Danilović i Rosjanka Anastazja Potapowa. Wygrała serbska tenisistka, która stylem gry i wyglądem bardzo przypomina swoją słynną rodaczkę Anę Ivanović. Danilović jest pierwszą tenisistką urodzoną w XXI wieku, która zdobyła tytuł w grze singlowej w turnieju WTA. Mistrzostwo w Moskwie wywalczyła jako „szczęśliwa przegrana” z kwalifikacji i została na dodatek najmłodszą triumfatorką w cyklu WTA od 2015 roku.

Przed turniejem w stolicy Rosji Danilović zajmowała w rankingu WTA 187. miejsce, a jej finałowa przeciwniczka, Potapowa, była klasyfikowana na 204. pozycji. W najnowszym notowaniu światowej listy Serbka awansowała na 112. lokatę, natomiast Rosjanka na 135.

Danilović, Potapowa i świątek nie mają już jednak szans na zapisanie się w historii tenisa w roli pierwszej zawodniczki z pokolenia urodzonych w XXI wieku sklasyfikowanej w Top 100 rankingu WTA. Takim osiągnięciem może się pochwalić 18-letnia Ukrainka Dajana Jastremska, która w najnowszym notowaniu zajmuje dokładnie 100. miejsce. Awans do elity tenisistce z Odessy dał półfinał turnieju ITF w Budapeszcie z pulą nagród 100 tys. dolarów. W wyścigu o zaszczyt bycia pierwszą w czołowej setce światowej listy z pokolenia urodzonych w XXI wieku, Jastremska wyprzedziła młodszą o dwa lata rodaczkę Martę Kostiuk. Jej obecny ranking sprawia, że już pod koniec sierpnia może zadebiutować w wielkoszlemowym US Open.

Polka najlepszą juniorką w Wimbledonie

W finale juniorskiego Wimbledonu Iga Świątek pokonała Szwajcarkę Leonie Küng i została czwartą polską triumfatorką Wimbledonu w grze pojedynczej dziewcząt.

 

Świątek dołączyła do Aleksandry Olszy, która wygrała juniorski turniej w 1995 roku, Agnieszki Radwańskiej (2005) i Urszuli Radwańskiej (2007). W drodze do finału 17-letnia warszawianka wyeliminowała w I rundzie rozstawioną w turnieju z numerem 1 Amerykankę Whitney Osuigwe Osuigwe, a następnie Szwajcarkę Simonę Waltert, Francuzkę Clarę Burel, Brytyjkę Emmę Raducanu, Chinkę Xinyu Wang, a w finale wspomnianą Leonie Küng, która do turnieju przebiła się przez dwustopniowe kwalifikacje.

Dla Świątek triumf na wimbledońskiej trawie jest pierwszym w Wielkim Szlemie w grze pojedynczej, ale Polka ma już na koncie zwycięstwo w juniorskiej rywalizacji deblistek w tegorocznym French Open, gdzie wygrała w parze z Amerykanką Caty McNally.

Juniorskie mistrzostwo Wimbledonu to wielki sukces naszej młodej tenisistki. Miejmy nadzieje, że pójdzie teraz drogą Wiktorii Azarenki, Karoliny Woźniackiej, Simony Halep i Jeleny Ostapenko. Te zawodniczki po juniorskich triumfach powtórzyły je później w rywalizacji seniorek.