48 godzin sport

Świątek i Kubot nie dali rady
Iga Świątek i Łukasz Kubot (na zdjęciu) zakończyli swój udział w Australian Open na ćwierćfinale. Polska para przegrała z reprezentantami gospodarzy Astrą Sharmą i Johnem-Patrickiem Smithem 6:3, 7:6, 3-10. Kubot i Świątek najdłużej z reprezentantów Polski utrzymali się w turnieju w rywalizacji seniorów. Hubert Hurkacz, Mada Linette i Alicja Rosolska odpadli na początku imprezy. Na kortach Melbourne Park walczy natomiast jeszcze dwójka naszych juniorów. 17-letnia Weronika Baszak awansowała do półfinału, pokonując w 1/4 finału rozstawioną z numerem 16. zawodniczkę z Hongkongu Hong Yi Cody. Do półfinału gry podwójnej juniorów doszedł też Mikołaj Lorens grając w parze z Łotyszem Karlisem Ozolinsem. Ich przeciwnikami w walce o awans do finału będą Brytyjczycy Arthur Fery i Felix Gill.

Piątek chce uciec z Mediolanu, a Grosicki z Hull City
Niemiecki „Bild” podał, że niechciany już w AC Milan polski napastnik Krzyszof Piątek w czwartek przeszedł w Berlinie testy medyczne. Transfer reprezentanta Polski do Herthy Berlin, któej trenerem jest Juergen Klinsmann, wydaje się zatem przesądzony, zwłaszcza że mediolański klub ostatecznie przystał na proponowaną przez niemiecki klub zapłatę w wysokości 22 mln euro plus bonusy. Piątek także zaakceptował warunki indywidualnego 4,5-rocznego kontraktu. Do zmiany klubu w kończącym się 31 stycznia zimowym oknie transferowym szykuje się też inny reprezentant Polski, Kamil Grosicki. Grający obecnie w Hull City skrzydłowy ma przejść za dwa miliony funtów do również występującego w angielskiej drugiej lidze West Bromwich Albion, ale ma też ofertę z Celticu Glasgow.

Indykpol AZS Olsztyn zmienił trenera
Były szkoleniowiec siatkarskiej reprezentacji Polski Daniel Castellani został nowym trenerem Indykpolu AZS – poinformował w środę olsztyński klub. Argentyńczyk zastąpił Włocha Paolo Montagnaniego, który zrezygnował z funkcji po serii porażek w ekstraklasie. 58-letni Castellani w latach 2009-10 prowadził reprezentację biało-czerwonych, zdobywając z nią pierwszy w historii polskiej siatkówki złoty medal mistrzostw Europy. W PlusLidze był trenerem PGE Skry Bełchatów (2006-2009), z którą trzykrotnie zdobył mistrzostwo Polski, a także Zaksy Kędzierzy-Koźle (2012-2013). Od 2017 r. do lutego 2019 r. był szkoleniowcem brazylijskiego klubu Funvic Taubate. Poprzedni trener olsztynian Włoch Paolo Montagnani przed blisko tygodniem zrezygnował z funkcji, po tym jak jego podopieczni ponieśli siedem porażek z rzędu, wliczając w to przegraną z PGE Skrą Bełchatów w ćwierćfinale Pucharu Polski. Po jego odejściu zespół przegrał kolejny mecz w ekstraklasie siatkarzy, tym razem z GKS Katowice 2:3. Indykpol AZS z 20 punktami (7 zwycięstw, 9 porażek) zajmuje obecnie ósme miejsce. W czwartek szkoleniowca zmieniono też w zespole Asseco Resovii Rzeszów. Obowiązki zdymisjonowanego Piotra Gruszki przejął jego asystent Wojciech Serafin.

Koronowirus burzy kalendarz sportowych imprez
Międzynarodowe Stowarzyszenie Federacji Lekkoatletycznych (IAAF) podało, że zaplanowane na marzec w Nankinie lekkoatletyczne halowe mistrzostwa świata z powodu rozprzestrzeniającego się w Chinach groźnego koronawirusa zostały przełożone na 2021 rok. Epidemia zapalenia płuc wywoływanego przez nowy rodzaj wirusa wybuchła w grudniu w Wuhan w środkowych Chinach. Według oficjalnych danych w Chinach kontynentalnych potwierdzono dotychczas prawie 6 tys. przypadków zakażenia i 132 zgony spowodowane wirusem. Chińskie władze praktycznie odcięły od świata liczący 11 mln mieszkańców Wuhan i wprowadziły ograniczenia w przemieszczaniu się w szeregu okolicznych miast. Wirus przedostał się jednak poza granice Chin i jego pojawienie się potwierdzono już w kilkunastu innych krajach, w tym także europejskich. Działacze IAAF rozważali przeniesienie imprezy do innego kraju, ale ponieważ jego zasięg staje się coraz bardziej ogólnoświatowy, zrezygnowano z tego pomysłu. „Wiemy, że władze Chin robią wszystko, by wirus się nie rozszerzał, ale musimy chronić naszych sportowców, członków federacji i partnerów” – napisano na oficjalnej stronie światowej federacji.

Świątek z Kubotem szaleją w mikście

Nie udało się Idze Świątek po raz pierwszy awansować do ćwierćfinału gry pojedynczej w turnieju Wielkiego Szlema, ale dokonała tej sztuki w mikście, występując w parze ze starszym od niej o 19 lat Łukaszem Kubotem.

Zajmująca obecnie 56. miejsce w światowym rankingu Świątek po zacięty, trwającym dwie godziny i 45 minut pojedynku, przegrała ze starszą o sześć lat Estonką Anett Kontaveit (WTA 31) 7:6, 5:7, 5:7. Polka nie wywalczyła zatem pierwszego w karierze awansu do ćwierćfinału Wielkiego Szlema w grze pojedynczej, ale jej występy w tegorocznym Australian Open zostały zauważone. Warszawianka w trzecim secie odrobiła straty ze stanu 1:5 na 5:5, lecz na pokonanie estońskiej tenisistki zabrakło jej już sił i musi zadowolić się drugim w jej krótkiej zawodowej karierze występem w 1/8 finału wielkoszlemowego turnieju (wcześniej do tego etapu doszła przed rokiem we French Open na ziemnych kortach im. Rolanda Garrosa w Paryżu. Świątek w najnowszym rankingu WTA nastoletnia warszawianka wróci do Top 50 światowej listy i miejmy nadzieję, że tym razem już na stałe.
Kontaveit rozegrała drugi trzysetowy mecz w Australian Open 2020. W II rundzie wyeliminowała Hiszpankę Sarę Sorribes (6:2, 4:6, 6:1). Poza tym rozbiła Australijkę Astrę Sharmę (6:0, 6:2) i rozstawioną z numerem szóstym Szwajcarkę Belindę Bencić (6:1, 6:1). Estonka w swoim 20. występie w Wielkim Szlemie po raz pierwszy awansowała do ćwierćfinału. W nocy z wtorku na środę polskiego czasu o półfinał zagrała z rozstawiona w imprezie z numerem 3 Rumunką Simoną Halep, która w 4. rundzie wyeliminowała Belgijkę Elise Mertens (WTA 17) 6:4, 6:4. W najlepszej ósemce turnieju znalazły się ponadto Hiszpanka Garbine Muguruza (WTA 32) po zwycięstwie nad Holenderkę Kiki Bertens (WTA 10) 6:3, 6:3, a jej przeciwniczką będzie Rosjanka Anastazja Pawluczenkowa (WTA 30, która pokonała w 4. rundzie niemiecką tenisistkę polskiego pochodzenia Angelique Kerber 6:7, 7:6, 6:2.
Dwie ćwierćfinałowe potyczki odbyły się już we wtorek w nocy polskiego czasu. Amerykanka Sofia Kenin (WTA 15) pokonała Tunezyjkę Ons Jabeur (WTA 78) 6:4, 6:4, natomiast liderka rankingu Australijka Ashleigh Barty wyeliminowała Czeszkę Petrę Kvitovą (WTA 8) 7:6(6), 6:2. Barty i Kenin o finał zagrają w czwartek w nocy.
Wyłonieni zostali też wszystkich ćwierćfinaliści w rywalizacji panów. Jako ostatni do 1/4 finału awansował Hiszpan Rafael Nadal. Lider rankingu ATP pokonał w 4. rundzie 26. na świecie Australijczyka Nicka Kyrgiosa 6:3, 3:6, 7:6, 7:6. Nadal w ćwierćfinale zmierzy się z piątym na świecie Austriakiem Dominikiem Thiemem, który w 4. rundzie łatwo pokonał Francuza Gaela Monfilsa 6:2, 6:4, 6:2. Niespodziewanie z turnieju odpadł Rosjanin Daniił Miedwiediew (ATP 4), a jego pogromcą okazał się niżej notowany Szwajcar Stan Wawrinka (ATP 15), który wygrał 6:2, 2:6, 4:6, 7:6, 6:2. Wawrinka w ćwierćfinale zmierzy się z Niemcem Alexandrem Zverevem (ATP 7), zwycięzcą pojedynku z Rosjaninem Andrejem Rublowem (ATP 16), z którym wygrał 6:4, 6:4, 6:4. Do ćwierćfinału awansowali także Amerykanin Tennys Sandgren (ATP 100), a jego przeciwnikiem będzie szwajcarski weteran Roger Federer (ATP 3) oraz Kanadyjczyk Milos Raonić (ATP 35), którego w tej fazie czekał pojedynek z rozstawionym w turnieju z numerem 2 Serbem Novakiem Djokoviciem.
Porażka w singlu z Kontaveit nie była jednak ostatnim występem Świątek w tegorocznym Australian Open. 18-letnia tenisistka w parze z 37-letnim Łukaszem Kubotem rywalizują też w turnieju miksta. I to z powodzeniem, bo we wtorek rano awansowali do ćwierćfinału po zwycięstwie 6:2, 6:3 nad Tajwanką Hao-Ching Chan i Nowozelandczykiem Michaelem Venusem. Mecz trwał tylko godzinę i cztery minuty. W 1/4 finału nasi tenisiści, którzy rozważają wspólny start w mikście na igrzyskach w Tokio, zagrają z australijskim mikstem Astra Sharma – John Patrick Smith. Reprezentanci gospodarzy pokonali w1/8 finału rodaczkę Samanthę Stosur i Holendra Jeana-Juliena Rojera 6:3, 4:6, 10:4. Spotkanie Świątek i Kubota z Sharmą i Smithem zaplanowane zostało w turniejowym grafiku na środę rano polskiego czasu (początek ok. godz 11:30). Dla Igi Świątek będzie to pierwszy w ogóle ćwierćfinałowy występ w Wielkim Szlemie, ale nie dla Łukasza Kubota, który ma na koncie deblowe triumfy w Australian Open w 2014 i w Wimbledonie w 2017 roku.

Udana wyprawa Świątek na antypody

Iga Świątek awansowała do IV rundy wielkoszlemowego Australian Open. W sobotę pokonała rozstawioną z numerem 19. Chorwatkę Donnę Vekić 7:5, 6:3, która wcześniej wyeliminowała Rosjankę Marię Szarapową. O awans do ćwierćfinału 18-letnia tenisistka z Warszawy z nocy z niedzieli na poniedziałek polskiego czasu zmierzyła się z Estonką Anett Kontaveit.

Nastoletnia tenisistka z Warszawy po raz drugi w karierze doszła do 1/8 finału w turniejach Wielkiego Szlema. W ubiegłym roku dotarła do tego poziomu w French Open w Paryżu. Zwycięstwo klasyfikowanej w rankingu na 56. miejscu Igi Świątek zostało zauważone w tenisowym świecie. Serwis wtatennis.com podkreślał, że na kortach w Melbourne w 1/8 finału w grze pozostały tylko dwie nastolatki – oprócz 18-letniej Polki jeszcze 16-letnia Amerykanka Cori Gauff (WTA 67), w tym turnieju sensacyjna pogromczyni broniącej tytułu Japonki Naomi Osaki. Wschodząca gwiazda amerykańskiego tenisa to kolejna Afroamerykanka w kobiecym tenisie w Stanach Zjednoczonych, ale już dzisiaj eksperci uważają, że to ona będzie godną następczynią sióstr Sereny i Venus Williams. Obie już odpadły z turnieju, a 39-letnią Venus wyeliminowała już w pierwszej rundzie właśnie Cori Gauff, która na wielkie sukcesy musi jednak poczekać do następnych turniejów, bowiem w walce o ćwierćfinał pokonała ją w niedzielę 21-letnia Rosjanka Sofia Kenin (WTA 15).
Donna Vekić nie dała rady
Niżej notowana w rankingu WTA Polka nie była rzecz jasna faworytką pojedynku z plasującą się o 36 pozycji wyżej Donną Vekić. 23-letnia Chorwatka jest ćwierćfinalistką ubiegłorocznego US Open, nic zatem dziwnego, że Świątek czuła przed nią wielki respekt. „To był mój najtrudniejszy mecz w tym turnieju. Granie przeciwko tak doświadczonym zawodniczkom zawsze jest wyzwaniem. Moje ciało nie zawsze mnie słuchało, bo byłam bardzo zmęczona. Nie miałam tej pewności, którą odczuwałam przed poprzednimi spotkaniami. W trakcie gry koncentrowałam się jednak już tylko na tym, żeby zmusić rywalkę do błędów. Była to jak się okazało skuteczna taktyka. Awansowała po raz drugi w karierze do IV rundy Wielkiego Szlema, ale to dla mnie wciąż wielka nowość” – przyznała polska tenisistka na konferencji prasowej po spotkaniu z Vekić.
Chorwackie media przyjęły zwycięstwo Świątek z lekkim niedowierzaniem. „Vekić nie potwierdziła na korcie statusu faworytki. W pojedynku z pięć lat młodszą Polką nie wykorzystała sytuacji, po których mecz mógł potoczyć się po jej myśli. Nie wykorzystała break pointu na samym początku, bo rywalka wytrzymała presję i po 104 minutach zakończyła spotkanie w dwóch setach 7:5, 6:3” – napisano w jednym z branżowych portali w tym kraju. Sukces Świątek odnotowała też oficjalna strona internetowa WTA. „Świątek awansowała do czwartej rundy Australian Open, czym wyrównała swój najlepszy występ na wielkoszlemowych turniejach. W następnym meczu w Melbourne Polka będzie miała okazję zrewanżować się Anett Kontaveit za ubiegłoroczną porażkę w Cincinatti 6:4, 6:7” – napisano w wtatennis.com.
Warszawianka w tegorocznym Australian Open oprócz występów w grze pojedynczej zaplanowała też start w mikście, w parze z Łukaszem Kubotem. Oboje wspólnymi startami chcą sprawdzić jakie mają szanse w kontekście startu w igrzyskach olimpijskich w Tokio. W pierwszym meczu polska para pokonała Australijczyków Ellen Perez i Luke’a Saville’a 6:4, 7:5 i awansowała do 1/8 finału miksta. Ich kolejnymi przeciwnikami będą Tajwanka Hao-Ching Chan i Nowozelandczyk Michael Venus. Mecz zostanie rozegrany w poniedziałek rano polskiego czasu, już po pojedynku Świątek z Kontaveit. Kubot, który chwalił młodą koleżankę po pierwszym występie, jedyne obawy miał odnośnie jej fizycznej formy. O siebie nie musiał się martwić, bo odpadł już z turnieju debla i miał na głowie jedynie występ w grze mieszanej, ale w rozmowach z Igą jasno dawał jej do zrozumienia, że ona ma wszystko podporządkować grze pojedynczej.
Kontaveit też wymiatała
Pojedynek Świątek z Kontaveit (WTA 31) zaplanowano w nocy z niedzieli na poniedziałek polskiego czasu na krytym korcie Melbourne Arena. Nasza tenisistka w poprzednich rundach odprawiła bez straty seta Węgierkę Timeę Babos, Hiszpankę Carlę Suarez Navarro i Donnę Vekić, ale Estonka też zmiatała swoje przeciwniczki z kortu. Wprawdzie w drodze do IV rundy straciła jednego seta, w inauguracyjnym starciu z Hiszpanką Sarą Sorribes (6:2, 4:6, 6:1), lecz dwa pozostałe pojedynki kończyła już w dwóch partiach – z Australijką Astrą Sharmą wygrała 6:0, 6:2, a rozstawioną w turnieju z numerem szóstym Szwajcarkę Belindę Bencić rozbiła w 49 minut 6:1, 6:1. Był to jej jeden z najlepszych meczów w karierze i dziesiąte zwycięstwo nad tenisistką z Top 10 światowego rankingu. Najbardziej spektakularnym z nich było pokonanie w 2017 roku w Rzymie Angelique Kerber, ówczesnej rakiety numer 1 na świecie.
Kontaveit po raz czwarty w karierze dotarła do IV rundy wielkoszlemowej imprezy,a po raz drugi w Australian Open (wcześniej w 2018 roku). W innych turniejach tej rangi dokonała tego w US Open w 2015 i French Open w 2018 roku. Estonka wraca do formy po problemach zdrowotnych. Ubiegły sezon zakończyła we wrześniu, po US Open. W Nowym Jorku oddała wtedy walkowerem mecz III rundy z Bencić, bo zmagała się z chorobą wirusową. Zrezygnowała potem z występów w Azji (Zhengzhou, Osaka, Wuhan) oraz w Linzu i Moskwie. Dla niej, podobnie jak dla Świątek, stawką poniedziałkowego pojedynku był pierwszy w karierze awans do ćwierćfinału.
Trwa pogrom faworytek
Bencić nie była jedyną tenisistka z Top 10 rankingu wyrzucona za burtę w pierwszym tygodniu turnieju w Melbourne. Rozstawiona z numerem 5 Ukrainka Jelina Switolina, ćwierćfinalistka dwóch poprzednich edycji Australian Open i półfinalistka ubiegłorocznych Wimbledonu oraz US Open, odpadła w niedzielę po porażce z Hiszpanką Garbine Muguruzą 1:6, 2:6. Przed nią i Bencić z imprezą pożegnały się jeszcze Czeszka Karolina Pliskova (WTA 2), Japonka Naomi Osaka (WTA 3) i Amerykanka Serena Williams (WTA 9). W 1/8 finału imprezy w Melbourne pozostały z Top 10 już tylko Australijka Ashleigh Barty (WTA 1), Rumunka Simona Halep (WTA 4), Czeszka Petra Kvitova (WTA 7) i Holenderka Kiki Bertens (WTA 10).
Z zawodniczek czołowej dziesiątki światowej listy w tegorocznym Australian Open nie wystąpiła z powodu kontuzji pleców sklasyfikowana w rankingu WTA na szóstym miejscu Kanadyjka Bianca Andreescu, mistrzyni US Open 2019.

Świątek zagra w trzeciej rundzie

W tegorocznej edycji Australian Open 18-letnia Iga Świątek awansowała do trzeciej rundy (1/16 finału) i jest bliska powtórki ze swojego najlepszego występu w turniejach Wielkiego Szlema z ubiegłorocznego French Open, gdzie wygrała trzy pojedynki. Pokonała Timeę Babos i Carlę Suarez Navarro, a w sobotę zagra z Donną Vekić.

Świątek nie jest rozpieszczana przez organizatorów Australian Open. Jej pierwszy pojedynek w turnieju, z Węgierką Timeą Babos, został w ostatniej chwili przesunięty z wtorku na środę, przez co Świątek kolejne spotkanie musiała rozegrać bez dnia przerwy. A miał to być jej pierwszy pojedynek od sierpnia ubiegłego roku, bo po US Open warszawianka zakończyła sezon z powodu kontuzji. Babos obecnie jest niżej w rankingu od Świątek, ale to doświadczona tenisistka, notująca niezłe wyniki w grze podwójnej, potrafiąca już sobie radzić w takim organizacyjnym bałaganie, lecz gdy już w końcu obie wyszły na kort, młoda Polka potrzebowała niewiele ponad godzinę, żeby pokonać 26-letnia węgierską tenisistkę 6:3, 6:2.
Kolejna rywalka była dla Świątek jeszcze trudniejszym wyzwaniem. Hiszpanka Carla Suarez Navarro obecnie zajmuje w rankingu WTA dopiero 54. miejsce, czyli tylko o dwie lokaty wyższe od Polki, ale to przecież zawodniczka jeszcze kilka lat temu notowana w Top 10 światowej listy, triumfatorka dwóch turniejów rangi WTA, dwukrotna ćwierćfinalistka Australian Open (w 2016 i 2018 roku). W tegorocznej edycji hiszpańska tenisistka w pierwszej rundzie trafiła na piekielnie mocną przeciwniczkę, rozstawioną w turnieju z numerem 11 Białorusinkę Arynę Sabalenkę, ale wyszła z tej potyczki zwycięsko wygrywając po morderczym boju 7:6(6), 7:6 (6). Świątek znowu nie miała szczęścia do organizatorów, bo jej mecz z Carlą Suarez pierwotnie miał się rozpocząć w czwartek nad ranem (około godziny 3:00 polskiego czasu), ale nad Melbourne przeszła burza piaskowa 14, który nie ma zadaszenia i organizatorzy musieli go najpierw osuszyć i usunąć dostarczony przez przyrodę piasek. Spotkanie rozpoczęło się dopiero o 7:30 naszego czasu.
Pierwszy set był bardzo udany dla 18-letniej Świątek. Ani razu nie straciła serwisu, a przy stanie 3:3 obroniła trzy break pointy. Chwilę później przełamała Suarez-Navarro i zamknęła partię wynikiem 6:3. W drugiej partii Polka bardzo szybko odebrała serwis Hiszpance, bo już przy stanie 1:1. Przy stanie 3:2 straciła podanie, ale chwilę później znów przełamała przeciwniczkę. Gdy Świątek serwowała by zamknąć spotkanie, niespodziewanie znów przegrała serwis. Nie zraziła się tym, ponownie przełamała Suarez-Navarro i wygrała 6:3, 7:5. Spotkanie trwało godzinę i 25 minut.
Świątek zaprezentowała się z dobrej strony. Przejmowała inicjatywę, grała agresywnie, próbowała skracać wymiany i co ważne – serwowała bardzo skutecznie. Niepotrzebne zatem były obawy o jej aktualna formę po blisko półrocznej przerwie. Widać, że jest zdrowa, znakomicie przygotowana fizycznie i spragniona gry.
W kolejnym pojedynku, już w trzeciej rundzie, Świątek zmierzy się z Donną Vekić, rozstawioną w turnieju z numer 19. Chorwatka w pierwszej rundzie wyeliminowała z turnieju Rosjankę Marię Szarapową, a w drugiej rundzie Francuzkę Alize Cornet, której trenerką jest była polska tenisistka Sandra Zaniewska. Spotkanie Świątek z Vekić zostało zaplanowane na sobotę, więc Polka będzie miała wreszcie dzień wolnego na odpoczynek. Bardzo jej się przyda chwila oddechu, bo Vekić to zawodniczka już ścisłej światowej czołówki, a na dodatek znajdująca się w wysokiej formie.
Warto odnotować awans do trzeciej rundy Karoliny Woźniackiej i Angelique Kerber. Obie tenisowe gwiazdy polskiego pochodzenia jak na razie radzą sobie w imprezie bez zarzutu. Reprezentująca Danię Woźniacka, która po Australian Open zakończy sportową karierę, w pierwszej rundzie wyeliminowała w dwóch setach Amerykankę Kristie Ahn, zaś w środę była liderka rankingu WTA zwyciężyła 7:5, 7:5 Ukrainkę Dajanę Jastremską (WTA 21). Dunka w obu setach odrobiła stratę podwójnego przełamania, wracając odpowiednio z 1:5 i 0:3. W 3. rundzie jej przeciwniczką będzie Tunezyjka Ons Jabeur.
Z kolei Kerber awansowała do 1/16 finału pokonując Australijkę Priscillę Hon (WTA 139) 6:3, 6:2, a w pierwszej rundzie wyeliminowała Włoszkę Elisabettę Cocciaretto 6:2, 6:2, a w sobotę o awans do IV rundy zagra z inna Włoszką, Camilą Giorgi.

Pogoda utrudnia grę w Australian Open

Mimo problemów z niekorzystną aurą, bo przez ulewne deszcze trzeba było przełożyć wiele pojedynków, rywalizacja w tegorocznym Australian Open ruszyła pełną parą. I jak w każdym wielkoszlemowym turnieju już w pierwszej rundzie sypnęło niespodziankami.

Hubert Hurkacz do tegorocznego Australian Open po raz pierwszy w turniejach Wielkiego Szlema jako zawodnik rozstawiony (z numerem 31) i z takim też, najwyższym w karierze, miejscem w rankingu ATP. 23-letni wrocławianin awans na światowej liście zawdzięczał udanemu występowi w turnieju w Auckland, w którym dotarł do półfinału. W pierwszej rundzie zmagań na kortach Melbourne Park nasz najlepszy obecnie tenisista trafił na niżej notowanego Austriaka Dennisa Novaka (ATP 99), którego miał okazję oglądać z bliska w akcji w rozegranym na początku stycznia tego roku drużynowego turnieju ATP Cup. W meczu Polska – Austria, wygranym przez biało-czerwonych 2-1, Hurkacz walczył z czwartą rakietą na świecie Dominikiem Thiemem, którego pokonał, natomiast Novak przegrał wtedy z drugą rakietą w naszej ekipie, notowanym w czwartej setce światowego zestawienia Kacprem Żukiem. Nikt zatem nie dawał Novakowi większych szans w starciu z Polakiem, któremu wielu ekspertów wróży awans do Top 10 jeszcze w tym sezonie.
Tymczasem wrocławianin nieoczekiwanie przegrał dwa pierwsze sety 6:7(4) i 1:6, ale w trzeciej partii opanował skołatane niepowodzeniem nerwy i zaczął grać już na swoim poziomie. A to w zupełności wystarczyło na pewne wygrane 6:2, 6:3, 6:4 w kolejnych trzech setach i zwycięstwo w meczu 3:2. Tak oto Hurkacz po raz pierwszy w karierze zakończył zwycięsko pięciosetowy pojedynek, co z pewnością okaże się cennym doświadczeniem na przyszłość. Nie zmienia to jednak opinii, że przeciwko Novakowi, którego do występu w Melbourne przygotował znakomity przed laty austriacki tenisista Thomas Muster, zaliczył chyba swój najgorszy występ w tym roku.
Australijczyk na drodze
W drugiej rundzie Hurkacz trafił na reprezentanta gospodarzy Johna Millmana (ATP 47), który awansował po raczej niespodziewanym zwycięstwie nad Francuzem Ugo Humbertem (ATP 43) 7:6(3), 6:3, 1:6, 7:5. Humbert tuż przed Australian Open wygrał turniej ATP w Auckland, ten sam, w którym Hurkacz doszedł do półfinału, dlatego uważano go za faworyta w starciu z Millmanem. Ale 30-letni australijski weteran, który w swoim najlepszym jak dotąd występie na kortach Melbourne Park, w 2018 roku, dotarł do trzeciej rundy, ale ma też na koncie ćwierćfinał US Open, walczył z Francuzem zawzięcie o każdą piłkę. I zapewne z nie mniejszą ambicją zagra też w środę rano polskiego czasu na Melbourne Arena, trzecim co do wielkości korcie w kompleksie Melbourne Park, przeciwko Hurkaczowi. W środę swój mecz rozegra też Iga Świątek, która zmierzy się z Węgierka Timeą Babos. O ile rzecz jasna pogoda znów nie pokrzyżuje szyków organizatorom, jak miało to miejsce w poniedziałek, gdy z powodu obfitych opadów deszczu trzeba było przenieść część meczów na następny dzień.
Przymusowa zwłoka z powodów atmosferycznych nie przysłużyła się niestety naszej najlepszej obecnie tenisistce Magdzie Linette, bo klasyfikowana obecnie na 43. pozycji w rankingu WTA poznanianka we wtorek przegrała nieoczekiwanie ze znacznie niżej notowaną Holenderką Arantxą Rus (WTA 93) 6:1, 3:6, 4:6. Polka grała z tą rywalką po raz pierwszy, ale Rus nie jest nowicjuszką. Linette w wielkoszlemowych turniejach najdalej dotarła do III rundy (w French Open 2017, Australian Open 2018 i Wimbledonie 2019). Rus do II rundy Australian Open awansowała po raz drugi (wcześniej udało jej się to w 2011 roku), a jej najlepszy wielkoszlemowy występ to awans do 1/8 finału French Open. W ubiegłym sezonie Holenderka wygrała 10 turniejów rangi ITF i dzięki temu wróciła do Top 100 rankingu WTA. Jej kolejną rywalką będzie Amerykanka Madison Keys.
Linette towarzyszką Szarapowej
Porażka Magdy Linette jest niespodzianką, ale na pewno nie sensacja. Do tej kategorii z pewnością zaliczają się jednak przegrane potyczki w pierwszej rundzie dwóch wielkich mistrzyń – Amerykanki Venus Williams (ATP 55) z niespełna 16-letnią rodaczką Cori Gauff (ATP 66) oraz Rosjanki Marii Szarapowej (ATP 145), która do głównej drabinki turniejowej dostała się dzięki tzw. dzikiej karcie, ale już w pierwszym pojedynku 33-letnia rosyjska gwiazda „poległa” w starciu z młodszą o 10 lat Chorwatką Donną Vekić 3:6, 4:6. Dla Szarapowej, triumfatorki Australian Open z 2008 roku, był to już 16. występ w tym turnieju i trzecia porażka w I rundzie (wcześniej odpadała tak wcześnie w 2003 i 2010 roku). Rosyjska tenisistka przez tą porażkę wpadnie w rankingowe tarapaty, bo nie obroni punktów za 1/8 finału sprzed roku i w najnowszym notowaniu światowej listy wypadnie Top 300.
Tytułów w singlu bronią Japonka Naomi Osaka, która w pierwszej rundzie wyeliminowała Czeszkę Marię Bouzkovą 6:2, 6:4, natomiast wśród panów Novak Djoković. Serbski tenisista w swoim pierwszym meczu pokonał Niemc Jana-Lennarda Struffa 7:6(5), 6:2, 2:6, 6:1 i było to jego 900. turniejowe zwycięstwo w karierze. Djoković jest szóstym tenisistą w historii, który osiągnął granicę dziewięciuset wygranych pojedynków w cyklu ATP. Inny z tuzów męskiego tenisa, rozstawiony z numerem 3 Szwajcar Roger Federer, który ma na koncie już sześć turniejowych triumfów na kortach Melbourne Park, tegoroczna edycję zaczął od pokonania Amerykanina Steve’a Johnsona 6:3, 6:2, 6:2. 38-letni „Il Maestro” startuje w Australian Open już po raz 21. Takim osiągnięciem nie może się pochwalić żaden inny singlista. Świetnie zaczął turniej też lider rankingu ATP Rafael Nadal. Hiszpan łatwo ograł Boliwijczyka 26-letniego Hugo Delliena 6:2, 6:3, 6:0.

Polki grają coraz lepiej

Słowenki oraz Turczynki będą przeciwniczkami polskich tenisistek w lutowym turnieju Grupy I Strefy Euroafrykańskiej Pucharu Federacji. Impreza odbędzie się w dniach 5-8 lutego w luksemburskim Esch-sur-Alzette w hali oraz na kortach twardych. Wcześniej jednak jest wielkoszlemowe Australian Open.

W sumie w grupie B rywalizować będzie sześć drużyn – podgrupę I stworzą Polska, Słowenia i Turcja, a podgrupę II ekipy Serbii, Szwecji i Luksemburga. Siedem kolejnych reprezentacji zagra w tym samych czasie w turnieju grupy A w Tallinie – w podgrupie I zmierzą się tam Ukraina, Chorwacja i Bułgaria, a w podgrupie II Estonia, Grecja, Włochy i Austria. Do kolejne fazy awansują po dwa najlepsze zespoły w każdej podgrupie i zagrają „na krzyż”, a potem finał. Zwyciężczynie grup A i B zmierza się w kwietniu w barażu o Grupę Światową II.
Od tego roku zmienia się format rywalizacji na najwyższym szczeblu rozgrywek, tj. w Grupie Światowej. Wzorem Pucharu Davisa rozegrany zostanie turniej finałowy z udziałem 12 drużyn. Zawody odbędą się w kwietniu w Budapeszcie.
Pewne występu są już Węgierki jako gospodarz, Czeszki (otrzymały tzw. dziką kartę) oraz finalistki ubiegłorocznej edycji – broniące trofeum Francuzki i Australijki. Pozostałe ekipy wyłonią lutowe kwalifikacje, w których zmierzy się w parach 16 zespołów.
Nasze tenisistki na razie o Grupie Światowej mogą jedynie marzyć. Ale trener polskiej kadry Dawid Celt może spoglądać w przyszłość z większym optymizmem. Najwyżej sklasyfikowana z Polek Magda Linette błysnęła właśnie wysoką formą, pokonując w pierwszej rundzie turnieju WTA w australijskim Hobart słynną Swietłanę Kuzniecową 7:6 (7-2), 7:6 (11-9). 34-letnia Rosjanka najlepsze lata kariery ma już za sobą, ale pokonanie mistrzyni wielkoszlemowych US Open i French Open zawsze ma wielką wartość i dodaje pewności siebie.
W najnowszym rankingu WTA Linette utrzymała 43. lokatę i wciąż jest najwyżej sklasyfikowaną z polskich zawodniczek. Druga rakieta w naszym kobiecym tenisie, Iga Świątek, awansowała w zestawieniu z 59. na 56. miejsce. Liderką światowej listy jest Australijka Ashleigh Barty, drugą lokatę zajmuje Czeszka Karolina Pliskova, a trzecią Japonka Naomi Osaka, która zepchnęła na czwarte miejsce Rumunkę Simonę Halep. Top 10 rankingu WTA uzupełniają: Ukrainka Jelina Switolina, Kanadyjka Bianca Andreescu, Szwajcarka Belina Bencić, Czeszka Petra Kvitova, Amerykanka Serena Williams i Holenderka Kiki Bertens.
Dla polskich fanów kobiecego tenisa z pewnością dobrą informacją są coraz wyższe lokaty innych naszych tenisistek. Katarzyna Kawa zajmuje obecnie 125. miejsce, Magdalena Fręch 186., Maja Chwalińska 215., a Urszula Radwańska 218. Cała czwórka przystąpiła w tym tygodniu do rywalizacji o awans do głównej drabinki wielkoszlemowego Australian Open. W tej imprezie pewne gry w singlu są już Linette i Świątek, a z panów Hubert Hurkacz i Kamil Majchrzak.

48 godzin sport

Iga Świątek z nominacją
Iga Świątek (na zdjęciu) znalazła się w gronie nominowanych w plebiscycie WTA w kategorii debiutantka roku. Wyróżnienie zostanie przyznane w głosowaniu dziennikarzy z całego świata, z zostanie ogłoszone 11 grudnia. Warszawianka w tym roku osiągnęła finał zawodów WTA w Lugano oraz doszła do IV rundy wielkoszlemowego Frech Open, a sezon zakończyła na 60. miejscu w rankingu WTA. Była już wyżej, bo na 49. pozycji, ale przez problemy zdrowotne po US Open musiała przerwać starty. Świątek ma niewielkie szanse na zdobycie nagrody w kategorii „debiutantka roku”, bo konkuruje z mocnymi rywalkami. Listę nominowanych nastolatek otwiera rewelacyjna Kanadyjka Bianca Andreescu, która triumfowała w US Open, znalazły się też na niej najmłodsza w tym gronie 15-letnia Amerykanka Cori Gauff oraz Czeszka Karolina Muchova, Kazaszka Jelena Rybakina i Ukrainka Dajana Jastremska.

Awans kadry Jerzego Brzęczka w rankingu FIFA
Piłkarska reprezentacja Polski awansowała z 21. na 19. pozycję w najnowszym rankingu FIFA. W zestawieniu prowadzi drużyna Belgii, a dwa kolejne miejsca zajmują zespoły Francji i Brazylii. Top 10 rankingu uzupełniają ekipy Anglii, Urugwaju, Chorwacji, Portugalii, Hiszpanii, Argentyny i Kolumbii.

Wyróżnienie dla Memoriału Kamili Skolimowskiej
Memoriał Kamili Skolimowskiej został doceniony przez światowe władze lekkoatletyczne i od przyszłego roku znajdzie się w gronie prestiżowych mityngów rozgrywanych w ramach nowego cyklu World Athletics Gold Continental Tour, drugiego po Diamentowej Lidze najważniejszego cykl zawodów lekkoatletycznych na świecie. Impreza stanie się areną dla konkurencji, które zostały usunięte z programu Diamentowej Ligi, jak rzuty dyskiem i młotem. Rozgrywany na Stadionie Śląskim w Chorzowie Memoriał Kamili Skolimowskiej będzie jedynym polskim mityngiem, który w nadchodzącym sezonie wejdzie do kalendarza imprez WAGCT.

Gra piłkarska ekstraklasa
Zestaw par 17. kolejki PKO Ekstraklasy. Piątek: Zagłębie Lubin – Górnik Zabrze, godz. 18:00; Wisła Płock – Lech Poznań, godz. 20:30. Sobota: Arka Gdynia – Pogoń Szczecin, godz. 15:00; Piast Gliwice – Śląsk Wrocław, godz. 17:30; Legia Warszawa – Korona Kielce, godz. 20:00. Niedziela: Raków Częstochowa – Jagiellonia Białystok, godz. 12:30; ŁKS Łódź – Cracovia, godz. 15:00; Wisła Kraków – Lechia Gdańsk, godz. 17:30.

Grosicki znów strzelił w angielskiej lidze
Zespół Hull City w 18. kolejce Championship (angielska II liga) pokonał u siebie Preston North End 4:0, a jedną z bramek dla gospodarzy zdobył Kamil Grosicki. Było to szóste ligowe trafienie skrzydłowego reprezentacji Polski w tym sezonie. Hull City z 26 punktami na koncie zajmuje obecnie 9. miejsce w liczącej 24 zespoły Championship.

Nasi koszykarze o wyjazd na igrzyska w Tokio powalcz w Kownie
W losowaniu grup kwalifikacji do koszykarskiego turnieju olimpijskiego w Tokio, które w minioną środę odbyło się w szwajcarskim Mies, reprezentacja Polski trafiła do grupy B wraz ze Słowenią i Angolą. Biało-czerwoni rywalizować będą w Kownie, gdzie do grupy A przydzielono zespoły Litwy (gospodarz turnieju kwalifikacyjnego), Korei Płd i Wenezueli. Afrykańska ekipa nie budzi respektu, ale Słoweńcy to mistrzowie Europy z 2017 roku, ponadto swój udział w imprezie w Kownie zapowiedział ich najlepszy obecnie koszykarz, robiący furorę w NBA Luka Doncić. Do półfinału w każdym z turniejów kwalifikacyjnych awans uzyskają po dwie drużyny z każdej z grup, które następnie rozegrają mecze półfinałów, których zwycięzcy zmierzą się w finale. Prawo gry w Tokio wywalczą jedynie zwycięzcy czterech turniejów, których gospodarzami w dniach 23-28 czerwca 2020 będą: kanadyjska Victoria, Split, Belgrad i Kowno.

Polacy w rankingach ATP i WTA

Z Polaków najwyżej sklasyfikowany w tenisowych rankingach singlistów jest Hubert Hurkacz, który w najnowszym notowaniu ATP zajmuje 37. miejsce. Druga pod tym względem Magda Linette plasuje się w zestawieniu WTA na 42. pozycji, trzecia w hierarchii Iga Świątek jest 61., a czwarty Kamil Majchrzak 89. W rankingu deblistów piątą lokatę zajmuje Łukasz Kubot.

Po roku przerwy na pierwsze miejsce rankingu tenisistów wrócił Rafael Nadal. Dla 33-letniego gracz będzie to 197. tydzień na czele klasyfikacji tenisistów. Starszym od niego liderem rankingu ATP był tylko Roger Federer, a w liczbie tygodni na szczycie zestawienia lepsi od Hiszpana są tylko wspomniany Federer (310 tygodni), Amerykanin Pete Sampras (286), Serb Novak Djokovic (275), urodzony w Czechosłowacji, ale reprezentujący potem USA Ivan Lendl (270) i Amerykanin Jimmy Connors (268).
W ubiegłym tygodniu Nadal skreczował w półfinale turnieju Masters 1000 w Paryżu. W tym halowym turnieju w hali Bercy triumfował Djoković, ale niewiele mu to punktów przyniosło, bo rok wcześniej doszedł tu do finału, natomiast jego hiszpański konkurent wtedy w tej imprezie nie uczestniczył.

Lidera wyłoni turniej mistrzów

O tym, że w najnowszym notowaniu Nadal wyprzedzi Djokovicia wiadomo było już od turnieju w Szanghaju. Serbskiemu tenisiście odpisano punkty za rozgrywany w tym terminie zeszłoroczny ATP Finals w Londynie i dlatego na pierwsze miejsce wrócił Nadal, lecz Hiszpan pewny tej lokaty może być jedynie do 18 listopada. Hiszpański gracz ma obecnie 640 punktów przewagi nad Serbem i ich rywalizacja o pozycję lidera rankingu ATP na koniec 2019 roku rozstrzygnie się podczas londyńskiego turnieju mistrzów.

Żeby wyprzedzić Nadala, Djoković musi jednak w ATP Finals dojść co najmniej do finału, a jeszcze w fazie grupowej nie może przegrać więcej jak jeden mecz. Dużo też zależy od Nadala, a raczej od tego, czy zdoła wyleczyć na czas uraz mięśni brzucha i jednak wystąpić w Londynie w turnieju mistrzów.

Z Top 10 światowej listy wypadł Rosjanin Karen Chaczanow, który nie obronił tytułu w halowym turnieju w paryskiej hali Bercy. Skorzystali na tym Włoch Matteo Berrettini i Hiszpan Roberto Bautista, ale najwięcej Francuz Gael Monfils, który awansował w miejsce rosyjskiego tenisisty do pierwszej dziesiątki zestawienia. Miejscami w Top 10 zamienili się natomiast Grek Stefanos Tsitsipas (ATP 6) i Niemiec Alexander Zverev (ATP 7). Pierwszą piątkę rankingu tworzą obecnie Rafael Nadal, Novak Djoković, Szwajcar Roger Federer, Rosjanin Danił Miedwiediew oraz Austriak Dominic Thiem.

Kubot w czołówce deblistów

Nasz najlepszy obecnie tenisista Hubert Hurkacz zakończył tegoroczny sezon na 37. miejscu. Wrocławianin udał się na zasłużone wakacje, na co nie mógł sobie jeszcze pozwolić zajmujący 89. lokatę Kamil Majchrzak. Piotrkowianin jeszcze nie kończy sezonu (w tym tygodniu wziął udział w halowym turnieju kategorii challenger w Bratysławie), bo chce utrzymać się w Top 100 światowej listy i mieć pewność, że zakwalifikuje się do głównej drabinki wielkoszlemowego Australian Open. W zestawieniu deblistów Łukasz Kubot utrzymał piątą lokatę, a jego partner, Brazylijczyk Marcelo Melo, szóstą. Pozycję liderów rankingu w grze podwójnej mężczyzn utrzymali Kolumbijczycy Juan Sebastian Cabal i Robert Farah, a polsko-brazylijski duet wyprzedzili jeszcze Francuz Nicolas Mahut i Argentyńczyk Horacio Zeballos. Warto podkreślić, że Kubot i Melo zakwalifikowali się do ósemki najlepszych par deblowych tego zesonu i zagrają w tegorocznej edycji turnieju mistrzów w Londynie.

Sezon w rywalizacji tenisistów zakończą w listopadzie dwie wielkie imprezy – turniej ATP Finals w Londynie (10-17 listopada), z udziałem najlepszych zawodników tegorocznego sezonu oraz rozpoczynający się 18 listopada finałowy turniej Pucharu Davisa w Madrycie, po raz pierwszy z udziałem 18 zespołów.

Barty numerem 1 wśród pań

Wśród pań po zakończonym w miniony weekend WTA Finals w Shenzhen króluje niepodzielnie Ashleigh Barty. Australijka triumfowała w turnieju mistrzyń i umocniła się na pozycji liderki światowego rankingu – prowadzi z przewagą 1911 punktów nad drugą w rankingu Czeszką Karoliną Pliskovą. Trzecia jest Japonka Naomi Osaka, czwarta Rumunka Simona Halep, a piąta Kanadyjka Bianca Andreescu. Na szóste miejsce wskoczyła Ukrainka Elina Switolina, która nie obroniła wywalczonego w zeszłym roku tytułu w WTA Finals, ale dochodząc do finału zdołała wyprzedzić w rankingu Czeszkę Petrę Kvitovą i Szwajcarkę Belindę Bencić. Na dziewiątej pozycji zakończyła rok Holenderka Kiki Bertens, zaś Top 10 zamyka Amerykanka Serena Williams.

Najlepsze polskie tenisistki już wcześniej zakończyły sezon. Magda Linette utrzymała 42. lokatę, a Iga Świątek 61. W drugiej setce rankingu WTA są notowane Katarzyna Kawa i Magdalena Fręch, w trzeciej Maja Chwalińska i Urszula Radwańska.
Najlepszą deblistką sezonu 2019 została Czeszka Barbora Strycova. Tuż za nią sklasyfikowane są Francuzka Kristina Mladenović i Węgierka Timea Babos, które w Shenzhen obroniły w grze podwójnej tytuł w WTA Finals. Najlepsza z Polek, Alicja Rosolska, skończyła ten rok na 32. miejscu.

 

Polki powalczą w Luksemburgu

Tenisowe reprezentacje Serbii, Szwecji, Turcji, Luksemburga i Słowenii będą rywalkami Polek w lutowym turnieju Grupy I Strefy Euro-afrykańskiej Pucharu Federacji, który zostanie rozegrany w luksemburskim mieście Esch-sur-Alzette. Losowanie grup odbyło się w miniony poniedziałek w Londynie.

Trzynaście drużyn z Grupy I Strefy Euro-afrykańskiej zostało przydzielonych do dwóch odrębnych imprez, które odbędą się na początku lutego. Polki trafiły do sześciozespołowej obsady turnieju A, który odbędzie się w Esch-sur-Alzette. Pozostałe siedem ekip (Austria, Bułgaria, Chorwacja, Estonia, Grecja, Włochy i Ukraina) zaprezentuje się zaś wówczas w turnieju B w Tallinie. Zwyciężczynie obu imprez zagrają w kwietniu w barażu, którego stawką będzie prawo gry w turnieju finałowym elity w 2021 roku.

Od przyszłego roku zmieni się format rywalizacji w Grupie Światowej. Wzorem Pucharu Davisa rozegrany zostanie turniej finałowy z udziałem 12 drużyn. Zawody odbędą się w kwietniu w Budapeszcie. Pewne występu są już Węgierki, Czeszki, Francuzki i Australijki. Pozostałe osiem ekip wyłonią lutowe kwalifikacje, w których zmierzy się w parach 16 zespołów.

 

Barty podwójną liderką

Triumfatorka turnieju w Moskwie Belinda Bencic awansowała z 10. na siódme miejsce w światowym rankingu tenisistek. Szwajcarka zapewniła też sobie miejsce w WTA Finals w Shenzen.

Pozycje liderki rankingu WTA utrzymała Australijka Ashleigh Barty, która jest też pierwsza w rankingu zawodniczek, które wywalczyły prawo gry w tegorocznym turnieju mistrzyń w chińskim Shenzen. Tam na przełomie października i listopada osiem najlepszych w tym roku singlistek i osiem najlepszych par deblowych powalczy w turnieju z pulą nagród przekraczającą 14 mln dolarów.

Kolejne miejsca na światowej liście zajmują: Czeszka Karolina Pliskova, Japonka Naomi Osaka, Kanadyjka Bianca Andreescu, Rumunka Simona Halep, Czeszka Petra Kvitova, wspomniana już Szwajcarka Belinda Bencić oraz Ukrainka Jelina Switolina, ubiegłoroczna triumfatorka WTA Finals. Top 10 zestawienia zamykają Amerykanka Serena Williams i Holenderka Kiki Bertnes. Z polskich tenisistek najwyżej sklasyfikowana Magda Linette plasuje się na 42. miejsce, a druga z z naszych zawodniczek w Top 100, Iga Świątek, zajmuje 61. lokatę. W drugiej setce listy mamy jeszcze Katarzynę Kawę, obecnie zajmującą 128. miejsce oraz 192. Magdalenę Fręch.

Daleko kończą sezon dwie tenisowe gwiazdy polskiego pochodzenia. Reprezentująca Niemcy Angelique Kerber spadła na 17. miejsce, a reprezentująca Danię Karolina Woźniacka aż na 38. Przypomnijmy, że obie swego czasu były na czele światowej listy. W podobnej sytuacji jest też kilka innych tenisistek, które były liderkami rankingu WTA – Hiszpanka Garbine Muguruza jest 36., Białorusinka Wiktoria Azarenka 50., Amerykanka Venus Williams 53 czy Rosjanka Maria Szarapowa, która wypadła z Top 100 i jest obecnie sklasyfikowana dopiero na 134. pozycji.