Łomża Vive lepsza od Vardaru w Lidze Mistrzów EHF

Szczypiorniści Łomży Vive Kielce rozpoczęli rundę rewanżową fazy grupowej Ligi Mistrzów EHF od wysokiego zwycięstwa. W minioną środę mistrzowie Polski w 8. kolejce pokonali na swoim boisku Vardar Skopje 36:29 i umocnili się na prowadzeniu w grupie A. Ale w gronie ośmiu zespołów tylko kielczanie rozegrali wszystkie osiem spotkań.

Gracze obu zespołów mogli tylko żałować, że ich starcia w obecnej edycji Ligi Mistrzów EHF zostały rozegrane przy pustych trybunach, bo fani w starciach kielczan ze macedońskim zespołem odgrywają kluczową rolę. W poprzedniej kolejce gracze Vardaru stracili swój ogromy atut, bo w ich hali publiczności niejednokrotnie swoim dopingiem dodawała im skrzydeł w trudnych momentach meczów. Bez tego wsparcia ekipa Vardaru Skopje (zwycięzcy LM w 2919 roku) przegrał u siebie z Łomżą Vive 29:33. Po tygodniu obie drużyny ponownie stanęły naprzeciw siebie, tym razem już jednak w kieleckiej Hali Legionów. Niestety, przez pandemię koronawirusa także z pustymi trybunami.
Faworytem środowego meczu byli kielczanie, także dlatego, że Vardarowi nigdy jeszcze nie udało się wygrać w Kielcach i ekipa trenera Tałanta Dujszebajewa zamierzała ten stan rzeczy utrzymać, mimo braku w kadrze Igora Karacicia i Sigvaldiego Gudjonssona. Chorwata na środku rozegrania zastąpił bohater poprzedniego starcia z Vardarem Alex Dujshebaev (rzucił 10 bramek), którego zmieniał Michał Olejniczak.
Innym zaskoczeniem była obecność w wyjściowej siódemce bramkarza Mateusza Korneckiego. Reprezentant Polski błysnął jednak wielką formą i w decydujących momentach zaliczał udane obrony. Dzięki jego postawie szczypiorniści Łomży Vive jeszcze do przerwy wypracowali kilkubramkową przewagę. Po zmianie stron gospodarze wyciągnęli wnioski z niezbyt udanego w ich wykonaniu początku pierwszej połowy i od razu zabrali się do pracy. Po pięciu minutach od wznowienia gry mieli siedem trafień przewagi, ale wtedy goście rzucili się do rozpaczliwego odrabiania strat, ale od 45. minuty ich nadzieje na wywalczenie choćby remisu zaczęły się rozpływać. Ostatni kwadrans zdecydowanie należał do gospodarzy, którzy prowadzili już nawet ośmioma bramkami, ale ostatecznie wygrali z przewagą siedmiu trafień.
Łomża Vive po raz pierwszy pokonała Vardar dwukrotnie w jednej edycji LM, ale dzięki temu wykluczyła ten zespół z walki o bezpośredni awans do ćwierćfinału. Innym zespołom kielczanie też odjeżdżają – nawet Flensburgowi, który niespodziewanie stracił punkty z Mieszkowem Brześć. Mistrzowie Polski prowadzą w tabeli grupy A i mają solidną przewagę punktową nad zespołami FC Porto i Mieszkowem Brześć, a także nad budzącą się po falstarcie ekipą Paris Saint-Germain HB.

Łomża Vive Kielce – Vardar Skopje 36:29 (18:12)
Łomża Vive: Kornecki, Wolff – Vujovic, Olejniczak 2, Sićko 2, A, Dujshebaev 7, Tournat 5, Ljewski 1, Kulesz 2, Moryto 7, Surgiel, Fernandez 2, D. Dujshebaev 1, Gębala 4, Karalek 3;
Vardar: Ristovski, Cantegrel – Walczak 1, Stoilow 4, Dimitrovski, Geogiewski, Dissinger 4, Jotić 6, Kałarasz 1, Gadża 1, Cupić 4, Taleski, Dibirow 7, Vujin 1, Vekić, Misewski.