Biały Dom w cieniu Putina

Fot. Screenshot / X

W piątkowe popołudnie świat był świadkiem bezprecedensowego w nowoczesnej dyplomacji spektaklu upokorzenia sojusznika – prezydent USA Donald Trump i wiceprezydent JD Vance brutalnie zaatakowali Wołodymyra Zełenskiego w Gabinecie Owalnym. Zamiast rozmów o pokoju i współpracy, prezydent Ukrainy musiał odpierać agresywne naciski, oskarżenia i otwartą presję, by „okazał wdzięczność” za amerykańską pomoc wojskową.

Gdy Zełenski próbował przedstawić swoje stanowisko dotyczące ewentualnych gwarancji bezpieczeństwa w ramach przyszłego zawieszenia broni z Rosją, Trump brutalnie przerwał mu, mówiąc: „Nie masz kart w ręku. Jesteście pogrzebani, wasz naród ginie, kończą wam się żołnierze.” Wiceprezydent Vance dorzucił: „Musisz powiedzieć 'dziękuję’. Nie próbuj rozgrywać tego w amerykańskich mediach, kiedy się mylisz.”

Obserwatorzy, w tym ukraińska ambasador w USA, patrzyli na to z niedowierzaniem. Według CNN, widziano ją z twarzą schowaną w dłoniach, co stało się symbolicznym obrazem całego spotkania.

Polityczny spektakl czy zdrada sojusznika?

Zdaniem amerykańskiego senatora Chrisa Murphy’ego (Demokrata), cała sytuacja była „kompletną kompromitacją dla Ameryki”. Z kolei Bernie Sanders porównał sytuację do jawnego wspierania Putina przez Trumpa: „Trump upokarza Zełenskiego, podczas gdy podlizuje się Putinowi – dyktatorowi, który rozpoczął najbardziej krwawą wojnę w Europie od 80 lat.”

Demokratyczna kongresmenka Delia Ramirez otwarcie oskarżyła Trumpa i Vance’a o służalczość wobec Moskwy: „To było jawne całowanie pierścienia Władimira Putina.” Jej koleżanka, Jasmine Crockett, podkreśliła, że „to nie jest przywództwo, tylko bezduszna gra sił.”

Z kolei Kenneth Roth, były dyrektor Human Rights Watch, ocenił, że „Trump jest tak przyzwyczajony do pochlebców, że gdy Zełenski odważył się bronić swojego stanowiska, został ukarany.”

Świat solidarnie za Ukrainą

Dyplomatyczny incydent w Białym Domu wywołał natychmiastową reakcję światowych liderów. Premier Polski Donald Tusk zapewnił o pełnym wsparciu dla Ukrainy, a premier Francji François Bayrou nazwał postawę Wołodymyra Zełenskiego „honorem Europy”. Przewodnicząca Komisji Europejskiej Ursula von der Leyen zwróciła się do ukraińskiego prezydenta słowami: „Bądź silny, bądź odważny, bądź nieustraszony. Nigdy nie jesteś sam.”

Solidarność z Ukrainą wyraziły także Niemcy, Wielka Brytania, Hiszpania i Kanada. Premier Pedro Sánchez podkreślił, że „Ukraina nie jest sama”, a premier Justin Trudeau przypomniał, że jego kraj niezmiennie wspiera Kijów. W krajach skandynawskich i bałtyckich również nie brakowało jednoznacznych deklaracji. Premier Szwecji Ulf Kristersson zakończył swoje wystąpienie symbolicznym okrzykiem „Slava Ukraini!”, a liderzy Litwy, Łotwy i Estonii wezwali do zwiększenia pomocy wojskowej.

Prezydent Czech Petr Pavel podkreślił, że Europa musi jeszcze mocniej stanąć po stronie Ukrainy, a kanclerz Austrii Karl Nehammer mówił o potrzebie „sprawiedliwego pokoju”. Premier Danii Mette Frederiksen ostrzegła natomiast, że osłabienie jedności Europy wobec rosyjskiej agresji byłoby poważnym błędem.

W odpowiedzi na rosnącą niepewność brytyjski premier Keir Starmer zaprosił Zełenskiego na nadzwyczajny szczyt w Londynie poświęcony bezpieczeństwu Europy. Jak podkreślały źródła z Downing Street, „trzeba wzmocnić pozycję Ukrainy i zwiększyć presję ekonomiczną na Rosję.”

Moskwa zaciera ręce. Wsparcie USA dla Ukrainy pod znakiem zapytania

Natomiast w Rosji nie ukrywano satysfakcji. Dmitrij Miedwiediew, były prezydent Rosji, skomentował: „Bezczelna świnia w końcu dostała w twarz w Gabinecie Owalnym.” W rosyjskiej telewizji państwowej sugerowano, że Trump „w końcu zrozumiał, że nie warto wspierać Kijowa.”

Szokujące wydarzenia w Białym Domu postawiły pod znakiem zapytania przyszłość amerykańskiego wsparcia dla Ukrainy. Trump otwarcie zagroził: „Albo zawrzecie umowę, albo my się wycofujemy. A wtedy będziecie musieli walczyć sami i to nie będzie ładny widok.” Po spotkaniu dodał jeszcze na swojej platformie społecznościowej, że Zełenski „nie szanuje Stanów Zjednoczonych” i „może wrócić, gdy będzie gotowy na pokój.”

Wielu obserwatorów obawia się, że Trump może faktycznie ograniczyć pomoc dla Ukrainy, co osłabi jej zdolność do obrony przed rosyjską agresją. Andrew Albertson z organizacji Foreign Policy for America podsumował: „Dziś w stolicach świata nasi sojusznicy wyrażają szok i niedowierzanie. Trump zamienił walkę Ukrainy o przetrwanie w spektakl rodem z reality show.”

Amnesty International przypomniała, że Rosja „dopuściła się agresji i złamała Kartę ONZ”, a trwały pokój jest możliwy tylko poprzez „sprawiedliwość i odpowiedzialność za zbrodnie wojenne”.

Redakcja

Poprzedni

Zamiast pomóc, wyganiają

Następny

Neoliberalne eldorado elit trwa – dyskusja z Janem Śpiewakiem o „Patopaństwie”