Netanjahu kontynuuje czystkę. Świat tylko patrzy

7 sie 2025

Netanjahu ma w nosie ostrzeżenia. Państwa mogą grozić uznaniem Palestyny, apelować i wyrażać „głębokie zaniepokojenie” – ale Izrael robi, co chce i pozostaje bezkarny. Dziś wieczorem premier Izraela ma podjąć decyzję, która może otworzyć nowy, jeszcze bardziej krwawy rozdział wojny – a właściwie czystki etnicznej – w Strefie Gazy. Chodzi o plan pełnej militarnej okupacji ostatnich fragmentów terytorium – miasta Gaza, okolice Deir al-Balah i południowa „strefa humanitarna” w Al-Mawasi. To tam brutalnie zepchnięto ponad 2,1 miliona ludzi – niemal całą ocalałą ludność enklawy.

Wszystko oczywiście za pełną aprobatą USA. Prezydent Trump jasno stwierdził, że decyzja należy do Izraela i nie zamierza się wtrącać — jakoby mówiąc: „to zależy tylko od was”.

Według przecieków operacja ma potrwać od czterech do pięciu miesięcy i zaangażować nawet pięć dywizji izraelskiej armii. Oficjalnie jej celem ma być wywarcie presji na Hamas. W praktyce – wygląda to na próbę ostatecznego rozwiązania kwestii palestyńskiej. Bo jak inaczej opisać to, co wyprawia dziś Izrael?

Tel Awiw planuje również kolejne masowe przesiedlenia – tym razem około miliona Palestyńczyków – mimo że już wcześniej 90% mieszkańców zostało przymusowo wypędzonych, często wielokrotnie. Większość żyje w prowizorycznych obozach namiotowych, pozbawiona wody, jedzenia, leków i jakiejkolwiek nadziei. Izraelska propaganda mówi o „ewakuacji” i „tworzeniu infrastruktury cywilnej”. W rzeczywistości mamy do czynienia z planową operacją czystki etnicznej.

Generał Eyal Zamir, szef sztabu IDF, miał ostrzec premiera, że taki krok grozi katastrofą – humanitarną, polityczną i wojskową.

Ale premier Izraela nie tylko zignorował te ostrzeżenia – według źródeł z jego otoczenia, miał odpowiedzieć krótko i brutalnie: jeśli Zamir nie zgadza się z polityką rządu, „to powinien złożyć dymisję”.

Ludzkie życie nie ma dla nich żadnego znaczenia

Dla izraelskiego rządu priorytetem stało się dziś utrzymanie się przy władzy. W perspektywie wyborów parlamentarnych zaplanowanych na 2026 rok, notowania premiera spadają, koalicja chwieje się pod naporem społecznego niezadowolenia, rosnącej presji międzynarodowej i kosztów niekończącej się kampanii wojennej.

Objawem gniewu zwykłych obywateli jest zorganizowany protest rodzin osób przetrzymywanych w Gazie. Dwadzieścia łodzi wypłynęło na morze z transparentami i zdjęciami porwanych. „Mayday, mayday. Potrzebujemy pomocy międzynarodowej” – apelował Yehuda Cohen, którego syn Nimrod został uprowadzony przez Hamas. Spośród 251 zakładników porwanych 7 października 2023 roku, 49 nadal przebywa w niewoli. Izraelska armia uznała 27 z nich za zmarłych.

Bliscy uprowadzonych nie mają już złudzeń. Oskarżają Netanjahu o cynizm i bierność. „Nie składajcie naszych rodzin w ofierze tej bez końca przedłużanej wojny” – napisali w liście skierowanym do premiera, negocjatora Rona Dermera i dowództwa armii. Nastroje w społeczeństwie są coraz bardziej podzielone – między presją skrajnej prawicy domagającej się odbudowy żydowskich osiedli w Gazie a narastającym zmęczeniem wojną i rozpaczą rodzin zakładników.

61 tysięcy ofiar ludobójstwa

W samej Gazie trwa humanitarna apokalipsa. Lokalne ministerstwo zdrowia szacuje, że od początku wojny zginęło ponad 61 tysięcy Palestyńczyków. ONZ alarmuje, że zdatnych do uprawy pozostało zaledwie 1,5% gruntów rolnych, a głód zbiera coraz większe żniwo – udokumentowano już śmierć ponad 200 osób z niedożywienia, połowa z nich to dzieci. W obliczu całkowitego zniszczenia infrastruktury, szalejących chorób i braku schronienia, każda próba zdobycia żywności czy wody staje się walką o życie. Nawet konwoje humanitarne są atakowane, a tłumy cywilów giną w kolejkach do worków z mąką lub pod gruzami zbombardowanych punktów pomocy.

Na tym tle izraelski plan przesiedlenia miliona ludzi brzmi jak kpina z prawa i człowieczeństwa. Tel Awiw ogłasza, że potrzebuje „kilku tygodni” na stworzenie nowej infrastruktury w „strefie humanitarnej”. W rzeczywistości będzie to kolejne pole namiotowe – miejsce upokorzenia, głodu i śmierci. Przesiedlenia przedstawia się jako zabieg tymczasowy, ale nikt nie ma złudzeń: chodzi o trwałe oczyszczenie terytorium z jego rdzennych mieszkańców.

Cytowana przez „The Guardian” Aya Mohammad, 30-letnia Palestynka, która po jednym z wcześniejszych nakazów ewakuacji wróciła do miasta Gaza, mówi wprost: „Czy świat wie, co to znaczy wysiedlenie? To znaczy, że twoja godność zostaje zniszczona. Stajesz się żebrakiem”. Jej słowa nie są metaforą – to dosłowny opis rzeczywistości dwóch milionów ludzi, którzy pośród ruin walczą o chleb, wodę i prawo do istnienia. Bo w tej wojnie nie chodzi o walkę z Hamasem. Chodzi o całkowite unicestwienie palestyńskiej egzystencji.

Najnowsze

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W...

Sprawdź również

Zakochany Ziemkiewicz

Zakochany Ziemkiewicz

Rafał Ziemkiewicz pokochał Chiny. Naprawdę ! Ten Rafał Aleksander Ziemkiewicz polski publicysta, komentator polityczny i ekonomiczny, powiązany ze środowiskami polskiej prawicy. A także pisarz fantastyczno- naukowy, zdeklarowany antykomunista, współzałożyciel...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Nie ufamy sądom

Nie ufamy sądom

Dlaczego ludzie boją się sądów? Bo człowiek, którego nie stać na adwokata, jest na z góry przegranej pozycji. W dodatku sądy niechętnie przyznają pełnomocnika z urzędu, twierdząc bardzo często niesłusznie, że sprawa jest prosta. Zaczyna się od tego, że język, którym...

Pochód to moje środowisko naturalne

Pochód to moje środowisko naturalne

Urodziłem się w świętym mieście Częstochowie. Tam, kiedy tylko śniegi z Alej zeszły, roiło się od maszerujących. Płci wszystkich, zwykle pod księżowskimi przewodem. Wtedy nie było tygodnia bez przynajmniej jednej pielgrzymki. Szli górnicy i hutnicy, młodzież...