Protesty i nagonka

Aktywiści na świecie protestują przeciwko uwięzieniu słynnego demaskatora, twórcy portalu WikiLeaks Juliana Assange’a. Równocześnie media głównego nurtu rozpętują nagonkę przeciwko niemu, nazywając go „marionetką Kremla”.

W ciągu wielu ostatnich miesięcy władze ekwadorskie przygotowywały się do tego skandalicznego ruchu. Człowiek, który ujawnił liczne zbrodnie amerykańskie w Iraku i innych krajach, był podsłuchiwany i nieustannie filmowany bez swej wiedzy w swoim pokoju w ambasadzie. WikiLeaks i liczni dziennikarze wiedzieli, co się szykuje: ujawniono zarówno naciski amerykańskie na Ekwador, jak i przestępstwa finansowe prawicowego, proamerykańskiego prezydenta tego kraju Lenina Moreno.
Były lewicowy prezydent Ekwadoru Rafael Correa, przebywający dziś na wygnaniu w Belgii, za którego czasów Assange był chroniony, obarczył obecnego prezydenta odpowiedzialnością za wydanie dziennikarza. Nazwał Moreno „największym zdrajcą w historii Ameryki Łacińskiej”. „To wystawia życie Assange’a na niebezpieczeństwo i upokarza Ekwador” – napisał na Twitterze – „To zbrodnia, której ludzkość nigdy nie wybaczy”.
Inny wielki sygnalista Edward Snowden pisał o „ciemnym dniu wolności prasy”: „Obraz ambasadora zapraszającego do ambasady tajną policję, by aresztować wydawcę – czy to się podoba, czy nie – nagradzanych materiałów dziennikarskich, skończy w podręcznikach historii jako przykład hańby.” Jean-Luc Mélenchon, przywódca lewicowej Nieuległej Francji nazwał Moreno „sługusem USA” i „zdrajcą”.
WikiLeaks oskarżyli Ekwador o „pogwałcenie prawa międzynarodowego”. Matka dziennikarza Christine Assange oświadczyła, że „naszym celem pozostanie, jak zawsze, przeszkodzenie w ekstradycji Juliana do Stanów Zjednoczonych”, gdzie grozi mu dożywocie.
Potwierdził to Juan Branco, francuski adwokat Assange’a: „Do wszystkich, którzy nas opuścili: nie zapomnimy. Do wszystkich innych: będziemy walczyć do końca, by nie dopuścić do ekstradycji i oskarżenia człowieka, uznanego przez ONZ za jedynego więźnia politycznego naszego kontynentu”. Do WikiLeaks napływają z całego świata wyrazy solidarności z Julianem Assangem.
Oskarżenia, że Assange to „marionetka Kremla” pojawiające się w brytyjskich mediach, spotkały się ostrą repliką rosyjskiej ambasady w Londynie. „Takie wypowiedzi nie zaskoczyły nas. Brytyjska prasa w ogóle regularnie próbuje znaleźć jakiś „rosyjski ślad’ wszędzie, gdzie tylko można. Insynuacje wokół sprawy Assange’a miały miejsce wcześniej, kiedy na przykład Rosji przypisywano plany wywiezienia Australijczyka z Wielkiej Brytanii, co prawda ta historia utknęła w martwym punkcie” – powiedział dziennikarzom rzecznik prasowy. Zauważył też, że wykorzystanie tezy o „rosyjskiej interwencji” jest jednym z narzędzi brytyjskich mediów do manipulowania opinią publiczną z „konserwatywnego establishmentu, który jest ściśle związany z służbami specjalnymi”.
„Chciałbym przypomnieć, że to brytyjska gazeta „Guardian” rozpoczęła promocję WikiLeaks. A ją trudno oskarżyć o relacje z Rosją. Chociaż mistrzowie subtelnej gry mogą i to zrobić” – powiedział dyplomata.
Wczoraj przed siedzibą brytyjskiej ambasady w Warszawie także odbywał się protest przeciwko aresztowaniu Assange’a – wzięli w nim udział m.in. członkowie Partii Piratów.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *