Julian Assange – historia obławy

Za kilka dni rozpocznie się w Londynie proces ekstradycyjny australijskiego wydawcy i dziennikarza Juliana Assange’a: Stany Zjednoczone chcą go skazać w tajnym procesie na dożywocie lub karę śmierci za ujawnienie licznych zbrodni amerykańskiego wojska w czasie okupacji Afganistanu i Iraku. Polowanie na Assange’a trwa już 10 lat: ekstradycja ma być symbolicznym ukoronowaniem wysiłków na rzecz zdławienia niezależnej krytyki haniebnych działań imperium. Niebywała historia tego polowania zawiera jeszcze pewne białe plamy, ale to, co już wiadomo, wystarczy, by zrozumieć mechanizmy pułapki.

„Wyobraźcie sobie ciemny pokój. Nagle ktoś rzuca snop światła i ukazuje się tam wielki słoń – zbrodni i korupcji. To Assange skierował nań światło. Rządy znajdują się w krótkim szoku, ale zaraz przekręcają reflektor, by skierować go w stronę dziennikarza, z oskarżeniem o gwałt. To klasyczny manewr, kiedy chodzi o manipulację opinią publiczną. Słoń znowu ginie w ciemności – teraz Assange jest w środku zainteresowania: media zastanawiają się, czy jeździ na deskorolce po ambasadzie [Ekwadoru w Londynie], czy prawidłowo żywi swego kota. Nagle dowiadujemy się wszyscy, że to gwałciciel, haker, szpieg i narcyz. Zbrodnie, które odkrył, stają się niewidzialne.”
Tak sprawę podsumował Nils Melzer, szwajcarski profesor prawa międzynarodowego, wykładowca uniwersytetu w Glasgow i przede wszystkim specjalny sprawozdawca ONZ ds. tortur, w niedawnym wywiadzie dla szwajcarskiej Republik. Gdyby dodać do tej metafory miejsce, do którego trafi Assange, jeśli przegra proces ekstradycyjny, można sobie darować szczegóły jego sytuacji, by pojąć, co się święci.
Założyciel WikiLeaks zostanie przewieziony do miasta Alexandria, wielkości warszawskiego Ursynowa (ok. 150 tys. mieszkańców), położonego 14 km od Białego Domu w Waszyngtonie. Znajduje się tam słynny Espionage Court, gdzie sądzi się sprawy dotyczące bezpieczeństwa USA. Ława przysięgłych zostanie wybrana spośród mieszkańców: 85 proc. z nich pracuje w którejś z czterech stołecznych instytucji – CIA, NSA, Pentagonie lub departamencie stanu, tj. podlega rozkazom lub poleceniom rządu. Procesy odbywają się zawsze za zamkniętymi drzwiami, na podstawie tajnych dowodów. Espionage Court tym się różni od innych sądów na świecie, że nigdy nikogo nie uniewinnił. Teraz będą szczegóły.
Spuszczenie psów
Nils Melzer zaczął działać w sprawie Assange’a późno, właściwie dopiero od marca zeszłego roku, kiedy do WikiLeaks doszły słuchy, że Anglicy szykują porwanie go z ekwadorskiej ambasady, w której przebywał od czerwca 2012 r. W maju, kiedy siedział już od dwóch miesięcy w więzieniu specjalnym w Belmarsh pod Londynem, Melzer odwiedził go wraz z dwoma lekarzami, doświadczonymi biegłymi sądowymi, którzy zgodnie orzekli, że Assange ma wszystkie symptomy ofiary tortur. Mijało właśnie 9 lat od publikacji przez WikiLeaks całego szeregu dowodów na okupacyjne bestialstwo armii Stanów Zjednoczonych i jej wspólników. Od razu stało się wtedy jasne, że np. żołnierze i oficerowie, którzy chwalili się doprowadzaniem do samobójstw wielokrotnie gwałconych irackich kobiet, nigdy nie zostaną ukarani, jak i inni, jeszcze gorsi amerykańscy przestępcy, lecz maszyna ruszyła.
Największe światowe gazety, jak New York Times, Der Spiegel, czy Guardian relacjonowały rewelacje WikiLeaks (cokolwiek je cenzurując). Amnesty International, Time, Le Monde, The Economist i organizacje dziennikarskie wręczały swoje nagrody Assange’owi i jego ekipie, podczas gdy w Waszyngtonie panowała już wysoka gorączka. Latem 2010 r., gdy WikiLeaks opublikował Afgański dziennik wojenny, Stratfor (Strategic Forecasting, Inc) – prywatna agencja wywiadu i doradca ds. bezpieczeństwa amerykańskiego rządu federalnego – doradziła zalać Assange’a aferami kryminalnymi wszelkiego rodzaju „przez następne 25 lat”. Nie cała korespondencja w tej sprawie jest znana, lecz wiadomo już, że departament stanu wyznaczył ok. 200 dyplomatów do tego zadania. Mieli skutecznie wpłynąć na sojuszników i wasali imperium.
Szwedzki pościg
Szwecja była idealnym krajem do uderzenia w dziennikarza – ma raczej dobrą opinię, więc nawet uczciwi działacze i dziennikarze szczerze potem przez lata wierzyli w „gwałt”, którego miał tam dopuścić się Assange. Tymczasem Szwecja nie jest lepsza od Polski, jeśli chodzi o skandaliczne usługi dla tajnych służb amerykańskich. Opiekunem prawnym dwóch kobiet, które w miesiąc po ujawnieniu zbrodni w Afganistanie weszły do sztokholmskiego komisariatu, by mówić o Assange’u, był mec. Claes Borgström z kancelarii „Thomas Bodström”, zajmującej się cichymi zleceniami na rzecz szwedzkich służb bezpieczeństwa w kontaktach z CIA.
20 sierpnia 2010 Anna A. – była narzeczona oficera lokalnego komisariatu, przyprowadziła tam swą koleżankę Sophię W., która miała złożyć zeznanie. Kiedy W. jeszcze w trakcie zeznania przed byłym narzeczonym Anny A. usłyszała, że Assange zostanie aresztowany z podejrzeniem o gwałt, zrozumiała, że w coś ją wkręcają i wyszła nie kończąc zeznań. Dwie godziny później popołudniowy, szmatławy tabloid Expressen dał na pierwszą stronę „Assange zgwałcił dwie kobiety”, choć Anna A. nie składała żadnych zeznań.
Dopiero nazajutrz na gwałt ściągnięto Annę A., która przyszła z rozdartą prezerwatywą twierdząc, że Assange miał rozedrzeć ją w czasie stosunku, co miało być rodzajem „molestowania”. Problem: badanie DNA prezerwatywy nie wykazało najmniejszego śladu genetycznego ani jej, ani dziennikarza. W pięć dni po wybuchu afery lokalna prokurator zamknęła „śledztwo wstępne” – nie było z czego stworzyć oskarżenia. Wtedy prokuratura wyznaczyła do sprawy Marianne Ny, która chwaliła się dawną pracą dla CIA, gdy jakiś czas przebywała z „przyjacielską” wizytą na Kubie (co wyszło później). Śledztwo wstępne zostało wznowione, by ostatecznie zakończyć się dopiero po 9 latach tym samym, co stwierdziła pierwsza prokurator.
Assange wielokrotnie próbował złożyć zeznania przed nową prokurator, lecz ta uparcie nie znajdywała czasu. W końcu adwokat zwrócił się do prokuratury o zezwolenie na czasowy wyjazd ze Szwecji redaktora WikiLeaks i je otrzymał. Kiedy Assange poleciał do Berlina i Londynu, Ny wystawiła Europejski Nakaz Aresztowania (ENA). Na podstawie tego nakazu Brytyjczycy aresztowali Assange’a, ale wypuścili za kaucją zabierając mu paszport.
Do 2012 r. jego obrońcy złożyli szwedzkiej prokuraturze 30 propozycji przesłuchania go w Szwecji w zamian za zapewnienie, że nie zostanie dostarczony USA, gdzie szykowano już przeciw niemu lipne oskarżenia. Szwedzi odmawiali. Gdy Assange dowiedział się, że na ekstradycję do Stanów są gotowi Brytyjczycy, w czerwcu 2012 r. wszedł do londyńskiej ambasady Ekwadoru, by zwrócić się o azyl polityczny. Przestał zgłaszać się na policję, czyli złamał zwolnienie warunkowe. Policja otoczyła ambasadę na następne 7 lat, które tam przesiedział.
Londyńska zasadzka
Ekwador należał do tych południowoamerykańskich państw, które próbowały jakiejś emancypacji politycznej, wyzwolenia się spod kontroli imperium. Ówczesny lewicowy prezydent Rafael Correa bez problemu przyznał Assange’owi azyl i potem ekwadorskie obywatelstwo, ale gdy skończył swą ostatnią konstytucyjną kadencję w 2017 r., wszystko się zmieniło, sam stał się ściganym wygnańcem. Niby prezydentem został jego partyjny kolega, zresztą b.wiceprezydent – Lenin Moreno, lecz okazało się, że to banalny zdrajca, który zawarł cichy układ z Amerykanami.
CIA zaangażowała hiszpańską spółkę wyspecjalizowaną w podsłuchach – Undercover Global S. L., która za zezwoleniem Moreno założyła w londyńskiej ambasadzie kamery i mikrofony, nawet w łazience i ubikacji Assange’a, by go śledzić 24/24. Kiedy do Quito na spotkanie z Moreno wybrał się wiceprezydent Mike Pence (dwa lata temu), ustalono zapłatę za wydanie dziennikarza: Amerykanie obiecali ponad 10 miliardów dolarów pożyczki, czego głównym beneficjentem stał się nowy prezydent Ekwadoru i jego rodzina, a kraj został obciążony zniewalającym długiem. Assange’a odcięto od internetu i innych środków łączności ze światem zewnętrznym. Wkrótce pozbawiono go azylu i obywatelstwa, by Brytyjczycy mogli „zgodnie z prawem” wejść do ambasady i wsadzić go do specjalnego więzienia dla największych zbrodniarzy, co zrobili w kwietniu zeszłego roku.
Amerykańska obsesja
Dla imperialnej administracji Trumpa zniszczenie Assange’a ma stanowić jasny przykład, że mediom nie wolno ujawniać jej zbrodni; dozwolone są tylko izolowane przypadki, najlepiej bez mieszania w to reputacji rządu. Jesteśmy bardzo daleko od czasów prezydenta Roosevelta, który pisał: „Głupcy i zdrajcy, którzy próbują zrobić przestępstwo z faktu mówienia prawdy o Administracji, kiedy jest winna niekompetencji lub przestępstw, popełniają zbrodnię przeciw narodowi.” Tak samo jak od tweeta Trumpa z 2016 r. „Uwielbiam WikiLeaks!” Za kilka dni Amerykanie będą wykazywać przed sądem w Anglii, że ekstradycja jest konieczna, by Assange’a osądzić w Alexandrii za „szpiegostwo”. Za „obrazę” się nie da: od 2006 r., tj. od istnienia WikiLeaks wrogowie tej redakcji nie znaleźli żadnego artykułu lub dokumentu, który byłby nieprawdziwy.
Uwolnienia Assange’a domagają się międzynarodowe i narodowe stowarzyszenia dziennikarskie, jak Reporterzy bez Granic, niemal wszystkie wielkie stowarzyszenia obrony praw człowieka (oprócz Amnesty International, która ciągle niemrawo „rozważa”, czy uznać go za więźnia politycznego, zapewne ze względu na swych amerykańskich donatorów). W całej Europie i gdzie indziej powstają liczne społeczne inicjatywy i manifestacje, o których polskie media wolą zresztą nie wspominać.
Może ma być tak, jak pisał Julian Assange w październiku 2011 r.? Próbował walczyć przeciw pewnej perspektywie: „Wojna stanie się na Zachodzie normą, wieczną wojną. Dzieci będą rosnąć i dorośleć ze świadomością, że zawsze jest wojna. Wojna nie będzie niczym wyjątkowym, niezwyczajnym, czy strasznym. Stanie się nową normalnością.” Pokaz „demokratycznego” bezprawia, który do tej pory ściśle otaczał sprawę dziennikarza, może znaczyć, że nowa normalność już obowiązuje.

W obronie sygnalisty

Ekwadorczycy przeciwni „suwerennej decyzji” swojego prezydenta. Masowe demonstracje i starcia z policją na ulicach Quito.

Chodzi oczywiście o łajdacki akt Lenina Moreno – wydanie Juliana Assange’a władzom Zjednoczonego Królestwa, a tym samym skazanie go na ekstradycję do USA.
Przypomnijmy – po siedmiu latach, które założyciel WikiLeaks spędził w ambasadzie Ekwadoru w Londynie na podstawie azylu udzielonego przez poprzedniego prezydenta Rafaela Correę tego kraju, prawo to zostało mu on nagle odebrane. Do wydania Assange’a doszło najprawdopodobniej ze względu na presję ze strony Waszyngtonu, której jawnie ulega Lenin Moreno, następca Correi. Do tego dochodzi ujawniona przez WikiLeaks kwestia korupcyjnych układów, w które jest on zamieszany.
Uzasadniając swoją decyzję Moreno twierdził, iż Assange ustawicznie naruszał zasady współżycia społecznego m.in. „traktując ambasadorów, ochronę i pozostały personel jak swoich służących”. Mieli go również odwiedzać „hakerzy, którzy odbierali od niego instrukcje dotyczące skutecznego rozpowszechniania informacji ważnych dla niego samego i jego sponsorów”. Wcześniej ekwadorska minister spraw wewnętrznych zarzucała Assange’owi, iż „rozsmarowuje ekskrementy po ścianach”. Wydaje się, że „argumentacja” władz w Quito nie mogła stać się bardziej groteskowa.
„Suwerenna decyzja narodu Ekwadoru”, którą ogłosił w specjalnym przemówieniu Moreno anonsując anulację azylu dla słynnego sygnalisty i dziennikarza nie spotkała się jednak z entuzjastycznym przyjęciem przez suwerena. Na ulicach Quito, stolicy państwa, trwają demonstracje i zamieszki. Protestujący nazywają Lenina Moreno zdrajcą i żądają jego ustąpienia. Gdy manifestacja zbliżyła się do budynku administracji rządowej, policja brutalnie zaatakowała marsz, w wyniku czego doszło do zamieszek. Dokonano wielu aresztowań. Są ranni i poturbowani. Zapowiadane są kolejne protesty.

Protesty i nagonka

Aktywiści na świecie protestują przeciwko uwięzieniu słynnego demaskatora, twórcy portalu WikiLeaks Juliana Assange’a. Równocześnie media głównego nurtu rozpętują nagonkę przeciwko niemu, nazywając go „marionetką Kremla”.

W ciągu wielu ostatnich miesięcy władze ekwadorskie przygotowywały się do tego skandalicznego ruchu. Człowiek, który ujawnił liczne zbrodnie amerykańskie w Iraku i innych krajach, był podsłuchiwany i nieustannie filmowany bez swej wiedzy w swoim pokoju w ambasadzie. WikiLeaks i liczni dziennikarze wiedzieli, co się szykuje: ujawniono zarówno naciski amerykańskie na Ekwador, jak i przestępstwa finansowe prawicowego, proamerykańskiego prezydenta tego kraju Lenina Moreno.
Były lewicowy prezydent Ekwadoru Rafael Correa, przebywający dziś na wygnaniu w Belgii, za którego czasów Assange był chroniony, obarczył obecnego prezydenta odpowiedzialnością za wydanie dziennikarza. Nazwał Moreno „największym zdrajcą w historii Ameryki Łacińskiej”. „To wystawia życie Assange’a na niebezpieczeństwo i upokarza Ekwador” – napisał na Twitterze – „To zbrodnia, której ludzkość nigdy nie wybaczy”.
Inny wielki sygnalista Edward Snowden pisał o „ciemnym dniu wolności prasy”: „Obraz ambasadora zapraszającego do ambasady tajną policję, by aresztować wydawcę – czy to się podoba, czy nie – nagradzanych materiałów dziennikarskich, skończy w podręcznikach historii jako przykład hańby.” Jean-Luc Mélenchon, przywódca lewicowej Nieuległej Francji nazwał Moreno „sługusem USA” i „zdrajcą”.
WikiLeaks oskarżyli Ekwador o „pogwałcenie prawa międzynarodowego”. Matka dziennikarza Christine Assange oświadczyła, że „naszym celem pozostanie, jak zawsze, przeszkodzenie w ekstradycji Juliana do Stanów Zjednoczonych”, gdzie grozi mu dożywocie.
Potwierdził to Juan Branco, francuski adwokat Assange’a: „Do wszystkich, którzy nas opuścili: nie zapomnimy. Do wszystkich innych: będziemy walczyć do końca, by nie dopuścić do ekstradycji i oskarżenia człowieka, uznanego przez ONZ za jedynego więźnia politycznego naszego kontynentu”. Do WikiLeaks napływają z całego świata wyrazy solidarności z Julianem Assangem.
Oskarżenia, że Assange to „marionetka Kremla” pojawiające się w brytyjskich mediach, spotkały się ostrą repliką rosyjskiej ambasady w Londynie. „Takie wypowiedzi nie zaskoczyły nas. Brytyjska prasa w ogóle regularnie próbuje znaleźć jakiś „rosyjski ślad’ wszędzie, gdzie tylko można. Insynuacje wokół sprawy Assange’a miały miejsce wcześniej, kiedy na przykład Rosji przypisywano plany wywiezienia Australijczyka z Wielkiej Brytanii, co prawda ta historia utknęła w martwym punkcie” – powiedział dziennikarzom rzecznik prasowy. Zauważył też, że wykorzystanie tezy o „rosyjskiej interwencji” jest jednym z narzędzi brytyjskich mediów do manipulowania opinią publiczną z „konserwatywnego establishmentu, który jest ściśle związany z służbami specjalnymi”.
„Chciałbym przypomnieć, że to brytyjska gazeta „Guardian” rozpoczęła promocję WikiLeaks. A ją trudno oskarżyć o relacje z Rosją. Chociaż mistrzowie subtelnej gry mogą i to zrobić” – powiedział dyplomata.
Wczoraj przed siedzibą brytyjskiej ambasady w Warszawie także odbywał się protest przeciwko aresztowaniu Assange’a – wzięli w nim udział m.in. członkowie Partii Piratów.

Wartości europejskie w akcji

Po siedmiu latach azylu w ambasadzie Ekwadoru w Londynie Julian Assange został siłą wywleczony przez funkcjonariuszy brytyjskiej policji. Oto kolejny przykład na to jak
bardzo europejskie rządy szanują podstawowe wolności i prawa obywatelskie.

Assange został wyprowadzony z ambasady siłą przez londyńskich funkcjonariuszy. Obecnie znajduje się w areszcie. Podstawą aresztowania jest fakt, że Australijczyk nie stawił się na wezwanie sądu w 2012 roku. Był wówczas objęty Europejskim Nakazem Aresztowania, wydanym przez Szwecję, gdzie oskarżano go o przestępstwa seksualne. Dwa lata temu nakaz został wycofany, a wstępne postępowanie umorzone – szwedzka prokuratura uznała, że nie jest w stanie przesłuchać Assange’a, który przebywał w ekwadorskiej ambasadzie w Londynie. Jednak jeśli do 2020 roku Szwecji uda się go sprowadzić do kraju, sprawa zostanie wznowiona. Jak twierdzi sam oskarżony, oskarżenia o gwałt służą jedynie temu, żeby przekazać go Stanom Zjednoczonym, a cała sprawa ma wymiar nie karny, a polityczny.
W Stanach Zjednoczonych oficjalnie nie zostały Assange’owi postawione żadne zarzuty, jednak w listopadzie ubiegłego roku w dokumentach dotyczących innej sprawy pojawiła się wzmianka o niejawnym postępowaniu wobec Australijczyka – prawdopodobnie pracownik prokuratury kopiując część treści tajnych dokumentów na temat Assange’a do podobnego aktu oskarżenia, zapomniał zmienić nazwiska oskarżonego.
Julian Assange założył stronę WikiLeaks w 2006 roku. Najbardziej znane i wstrząsające dla opinii publicznej były tajne dokumenty na tematy zbrodni wojennych i prawdziwej liczby ofiar cywilnych na wojnach w Afganistanie i Iraku (w tym polski ostrzał cywilów w Nangar Khel), a także szczegółowe informacje o torturach i pogwałceniach praw człowieka w nielegalnym amerykańskim więzieniu w Guantanamo. W 2016 roku na stronie pojawiły się także maile, wymieniane przez czołowych polityków Partii Demokratycznej, przez co Assange’a uznano za osobę zamieszaną w “Russiagate”, czyli domniemany spisek Kremla i “ustawienie” amerykańskich wyborów prezydenckich w taki sposób, żeby wygrał je Donald Trump. Komisja Muellera obaliła te zarzuty.
W odróżnieniu od wielu mediów głównego nurtu, WikiLeaks nigdy nie opublikowało nieprawdziwej informacji.
– Decyzja o odebraniu azylu Julianowi Assange’owi była suwerenną decyzją Ekwadoru, wynikała z wielokrotnych naruszeń konwencji międzynarodowych i przekraczania protokołów regulujących codziennie życie ambasady – stwierdził Lenin Moreno, prezydent południowoamerykańskiego państwa, narażonego na silne naciski USA.
Tymczasem ofiarą masowych naruszeń prawa międzynarodowego był właśnie Assange. Zgodnie z nim bowiem władze brytyjskie nie miały prawa go aresztować po udzieleniu mu azylu, tymczasem to właśnie ze względu na tę groźbę założyciel WikiLeaks nie mógł opuścić ambasady Ekwadoru. Przedstawiciele ONZ wielokrotnie podkreślali, iż Assange został nielegalnie pozbawiony wolności.

Assange nie straci azylu?

Julian Assange, najsłynniejszy światowy demaskator, miałby zostać usunięty z ekwadorskiej ambasady w Londynie, gdzie przebywa od 2012 roku po otrzymaniu azylu politycznego.

Władze brytyjskie i amerykańskie od lat naciskają władze Ekwadoru, by wydały im Assange’a, ale te nie ugięły się mimo próśb i gróźb. Jednak dzisiejsze media światowe upierają się, że jednak Ekwador poddał się i azylu Assange’a pozbawi. I choć po wycofaniu się Szwecji z oskarżeń o gwałt, Assange jest oskarżony o naruszenie zasad zwolnienia warunkowego, co pozwoliłoby władzom brytyjskim zatrzymać go, a następnie przekazać władzom amerykańskim, które z pewnością osadza go na długie lata w więzieniu za problemy, jakich im przyczynił po opublikowaniu kompromitujących USA dokumentów o wojnie w Afganistanie, w tym zbrodni wojennych na cywilach.
Przez cały dzień przed ambasadą Ekwadoru w Londynie gromadzili się zwolennicy Assange’a, demonstrujący swoje poparcie wobec niego i sprzeciw wobec możliwego pozbawienia go azylu.
52 letnia Fethi, jedna z uczestniczek demonstracji powiedziała dziennikarzowi „The Guardian”:
– Theresa May natychmiast wyśle go do USA. Jesteśmy tutaj, aby wspierać wolność słowa, jesteśmy tutaj, aby wspierać Juliana Assange’a. Martwimy się, że policja go aresztuje. Demaskował rządy na całym świecie – mówiła.
Z drugiej jednak strony, zarówno oficjalny Londyn, jak i władze w Quito nie potwierdzają tych informacji.
Rzecznik rządu brytyjskiego powiedział, że to sprawa rządu ekwadorskiego, ale oni nie ma na temat żadnych oficjalnych potwierdzeń.
Rząd ekwadorski również zareagował zdecydowanie, nazywając pogłoski o odebraniu azylu Assange’owi „obelżywymi”. Rzeczniczka rządu stwierdziła wprost:
– Ekwador podejmuje decyzje w sposób suwerenny i niezależny.

Ważą się losy

Zgodnie z przewidywaniami, nowy prezydent Ekwadoru Lenin Moreno nie zamierza dłużej chronić najsłynniejszego demaskatora. Julian Assange będzie musiał opuścić ambasadę południowoamerykańskiego kraju w Londynie. Co dalej? Scenariuszy jest kilka. Najczarniejszy to ekstradycja do USA, gdzie czekałaby go prawdopodobnie kara śmierci.

 

Julian Assange od 19 czerwca 2012 roku przebywa na terenie ambasady Ekwadoru w Londynie, gdzie udzielono mu azylu politycznego. Lata izolacji były dla niego ciężkie szczególnie po pozbawieniu dostępu do sieci. Miało to być konsekwencją jego tweetów wspierających ruchy autonomiczne w Katalonii – naciski na prezydenta Ekwadoru, Lenina Moreno, wywierać miał Madryt. Jasnym było, że w ciągu ostatnich lat Assange stawał się dla Ekwadoru gościem coraz bardziej uciążliwym – teraz mówi się wręcz o pozbawieniu go azylu i wydaleniu z ambasady.

Do informacji o planach prezydenta Moreno dotarł Gleen Greenwald – ten sam, z którym w Hong Kongu spotkał się Edward Snowden, aby wyjawić światu tajemnice amerykańskiego programu masowej inwigilacji PRISM. Greenwald poinformował, że jutrzejsza wizyta Moreno w Londynie na Global Disability Summit to tylko przykrywka. Naprawdę Moreno chce negocjować z Londynem warunki wycofania azylu dla Assange’a i przekazania go władzom brytyjskim. Powodem takiego stanu rzeczy ma być przede wszystkim rosnące napięcie na linii Madryt-Quito. Greenwald powołuje się na swoje źródła w ekwadorskim Ministerstwie Spraw Zagranicznych i Kancelarii Prezydenta.

Decyzje mogą zapaść już na początku przyszłego tygodnia, a prognozy nie są dla Assange’a optymistycznie – zarówno źródła jak i sam Greenwald relatywnie nisko oceniają pozycję prezydenta Moreno w negocjacjach z Londynem, przez co prawdopodobieństwo, że uda się dla Assange’a wynegocjować jakiekolwiek gwarancje jest niskie. Oczywiście najważniejszą z nich jest gwaranacja braku ekstradycji do Stanów Zjednoczonych, gdzie politycy obu partii otwarcie mówią, że Assange zasłużył na karę śmierci za zdradę. Co ciekawe, Amerykanie nie postawili jak dotąd żadnych zarzutów, zaś śledztwo szwedzkiej prokuratury w sprawie oskarżeń o przestępstwa seksualne zostało umorzone. Paradoksalnie Assange spędził ostatnie 6 lat w izolacji bez postawionych twardych zarzutów.

Najczarniejszym scenariuszem dla Assange’a jest oczywiście ekstradycja do Stanów Zjednoczonych. Administracja Barracka Obamy jednoznacznie zamierzała sądzić Assange’a w sprawie publikacji tajnych dokumentów, jednak po przyznaniu azylu politycznego wyczerpała środki prawne, aby tego dokonać. Od tego czasu upłynęło jednak wiele czasu i dziś w Białym Domu zasiada człowiek zupełnie inny. Polityczny kapitał Donalda Trumpa częściowo zbudowany został na kompromitacji dawnych elit, a do tego przyczynili się przecież właśnie Assange, Snowden czy Manning. Z drugiej zaś strony pojmowany na swój sposób patriotyzm Trumpa może się okazać dla Assange’a katastrofą.

Oczywiście informacje o ruchach prezydenta Moreno nie zostały jakkolwiek potwierdzone oficjalnie, niemniej Gleen Greenwald, jako najbardziej uznany i zaangażowany w losy internetowych alarmistów dziennikarz na świecie jest wiarygodnym źródłem.