Salvini nie słucha Franciszka

W swoim kazaniu 6 stycznia papież Franciszek zwrócił się do europejskich przywódców o pomoc dla 49 migrantów, którzy utknęli na Morzu Śródziemnym i od 22 grudnia czekają na pozwolenie, by wpłynąć do któregoś europejskiego portu.

Okoniem stanęła zarówno Malta (pozwoliła wpłynąć na swoje wody terytorialne, ale nie przybić do portu), jak i Matteo Salvini (Włochy zaoferowały dostarczenie na pokład 2 statków jedzenia i picia, ewentualnie zaopiekowanie się wyłącznie kobietami i dziećmi).
Kiedy już uchodźcom ze statków Sea Watch 3 i Sea Eye uda się dobić do brzegu, przyjęcie ich zaoferowały trzy niemieckie miasta: Berlin, Hamburg i Brema. W Heidelbergu około 100 demonstrantów domagało się wczoraj udzielenia pomocy migrantom z Libii, którzy święta i nowy rok spędzili na morzu – i nic nie zapowiada, aby któryś ze statków otrzymał pozwolenie na wpłynięcie do portu.

– Od wielu dni 49 osób uratowanych na Morzu Śródziemnym znajduje się na pokładzie dwóch statków NGO w poszukiwaniu bezpiecznego portu, gdzie mogą zejść na ląd. Kieruję żarliwy apel do przywódców europejskich o to, aby okazali konkretną solidarność tym osobom – mówiła głowa kościoła katolickiego w Watykanie 6 stycznia podczas składania życzeń obchodzącym święta wiernym z obrządku wschodniego.
Matteo Salvini był nieugięty: „Ilu uchodźców przyjmiemy? Zero, już to mamy za sobą” – napisał na Facebooku, a mediom powiedział: – Dla przemytników ludzi włoskie porty są, były i będą zamknięte. Dzięki temu przerzutowi ludzi przemytnicy kupują broń i narkotyki. Nie będę wspólnikiem tych, którzy sprzedają ludzi, by potem kupić broń i narkotyki. Nie ustąpię; to kwestia sprawiedliwości. Do Włoch przybywają ci, którzy mają do tego prawo. Nie chcę widzieć kobiet i dzieci na łodziach. Przemytnicy muszą zmienić fach albo planetę, a ci, którzy są ich wspólnikami, nie otrzymają nigdy mojego wsparcia.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *