Silvio Berlusconi ograł Covid19

W ostatnich dniach polityczny krajobraz włoskiej polityki na chwilę stanął w miejscu oczekując na wieści ze Szpitala Św. Rafała w Mediolanie, w którym przebywał jeden z włoskich polityków. Być może nie byłoby w tym nic nadzwyczajnego, gdyby nie prosty fakt, że mowa o Silvio Berlusconim.

Na początku września były Premier Włoch poinformował ze swojej willi w miejscowości Arcore, że jest zainfekowany koronawirusem. Zarażeni byli też jego syn Luigi i córka Barbara oraz narzeczona Marta Fascina, obecnie również posłanka partii Forza Italia, a także członek ochrony, przyjaciele i służba.
Chcąc uspokoić swoich wyborców Silvio Berlusconi zaznaczył, że nie odczuwa żadnych objawów i że czuje się świetnie. Jednak już następnego dnia był zmuszony do stawienia się do szpitala Św. Rafała w Mediolanie, gdzie został poddany szczegółowym badaniom, które wykazały wczesny etap obustronnego zapalenia płuc.
Alberto Zangrillo, osobisty lekarz Berlusconiego i jednocześnie dyrektor oddziału anestezji i reanimacji, nakazał pozostawienie byłego premiera w szpitalu. Według niego choroba tego rodzaju wykryta na wczesnym etapie nie jest groźna, ale okolicznościami niesprzyjającymi były wiek i liczne choroby, które przeszedł w przeszłości.
Na pytania dziennikarzy otoczenie eurodeputowanego informowało, że nie ma powodów do zmartwień, mimo to w chwili ogłoszenia diagnozy świat włoskiej polityki zatrzymał się. Co prawda osobisty lekarz Berlusconiego twierdził, że stan byłego premiera jest stabilny co budziło ostrożny, ale uzasadniony optymizm.
Mimo to zaczęły się jednak pojawiać pewne obawy. A co jeśli tym razem Silvio Berlusconi nie oszuka losu i ten pojedynek przegra? Oczywiście publicznie nikt nawet nie odważył się postawić takiej tezy, tylko wszyscy dawali do zrozumienia, że Berlusconi niczym kiedyś Andreotti, inny mocarz włoskiej polityki, jest po prostu nie do zdarcia. Jednak zaczęły się pojawiać w kuluarach dość konkretne pytania: co dalej? Kto przejmie schedę lidera w partii Forza Italia, niegdyś najsilniejszego ugrupowaniu na półwyspie apenińskim, które być może niedługo przegoni Ligę Matteo Salviniego i wróci na szczyt popularności wśród prawicowych wyborców? Co się stanie z medialnym koncernem Mediaset, które uświadomiło milionom Włochów na czym polega prywatna telewizja? Kto go zastąpi na fotelu prezesa piłkarskiego klubu Monza? Lombardzki klub, który niczym kiedyś Milan został przez Berlusconi wykupiony za grosze i w kilka lat poprowadzony z Serie D (włoska czwarta liga), aż do Serie B (zaplecze włoskiej ekstraklasy) i są plany na awans do Serie A już w nadchodzącym sezonie. Inaczej mówiąc – kto przejmie imperium po Silvio Berlusconim?
Całe szczęście te pytania można zostawić na inny może bardziej odległy czas, ponieważ już w ostatni poniedziałek Silvio Berlusconi opuścił szpital. Były premier Włoch ocenił, że zakażenie koronawirusem było jednym z największych wyzwań w jego życiu i jest przede wszystkim wdzięczny prawdziwym bohaterom ostatnich miesięcy na półwyspie apenińskim, czyli lekarzom. Można odnieść wrażenia, że jak zawsze udało mu się kolejne wyzwanie wygrać na swoich warunkach. Jak sam stwierdził uśmiechnięty Berlusconi, w krótkiej rozmowie z dziennikarzami przed szpitalem: „uszło mi to na sucho”. Trudno się nie zgodzić.
Co ciekawe osobisty lekarz, któremu „Il Cavaliere” gorąco dziękował po wyjściu ze szpitala do niedawna uchodził za lidera „opozycji” wobec rządowych ekspertów nawołujących do jak najdłuższego zachowania „antykoronawirusowych„ restrykcji. Jak sam twierdził z klinicznego punktu widzenia wirus nie istnieje i przekonywał jeszcze w maju, że trzeba jak najszybciej powrócić do normalnego życia bo istnieją wszelkie przesłanki, aby to uczynić. Ciekawe czy dzisiaj ma dalej takie samo zdanie.