18 maja 2024

loader

Ukrainie zwycięstwo się należy

fot. Flictr UNDP

Bez zwycięstwa Ukrainy nie da się uniknąć kolejnego konfliktu. „Czekamy na militarne zwycięstwo Ukrainy, jeśli ono nie nastąpi, to ta wojna się nie skończy, tylko będzie następna” – oświadczył prof. Żurawski vel Grajewski z Uniwersytetu Łódzkiego.

Dokładnie rok temu 24 lutego we wczesnych godzinach porannych 24 lutego Rosja rozpoczęła zmasowany atak na Ukrainę, a życie milionów Ukraińców uległo zmianie. Władimir Putin rozpoczyna niszczycielską ofensywę na Ukrainę po ogłoszeniu „specjalnej operacji wojskowej”. Wówczas jeszcze nikt nie wiedział, jak potoczy się wojna i że ukraiński opór będzie tak skuteczny wbrew planom Rosjan.

Kiedy zakończy się wojna?

Prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski zaznaczył, że inwazja Rosji na Ukrainę zakończy się, kiedy Moskwa utraci zdolność jej kontynuowania. „To oznacza, że inwazja zakończy się, kiedy nastąpi tąpnięcie polityczne w Rosji, na wzór tego z 1905 roku po klęsce w wojnie z Japonią. Wówczas Moskwa uznała Koreę za strefę wpływów Japonii i oddała część swych terytoriów w Azji” – powiedział.

Profesor zastrzegł, że w obecnej sytuacji nie sposób przewidzieć, kiedy może nastąpić zwycięstwo Ukrainy. „Aby przyspieszyć klęskę Rosji na Ukrainie, Kreml musiałby ponieść spektakularną klęskę. Do tego armii ukraińskiej są potrzebne rakiety dalszego zasięgu. Pociski te mogłyby na przykład zatopić rosyjską flotę u wybrzeży Morza Czarnego albo dosięgnąć celów w okupowanym Donbasie” – wyjaśnił.

Klęska Rosji położy kres dyktaturze Putina?

Prof. Żurawski vel Grajewski uważa, że w wyniku takiej spektakularnej klęski rosyjskiej nastąpi wymiana władz na Kremlu. „Będzie to kres dyktatury Władimira Putina” – dodał. Według niego Putin – jako pułkownik KGB – jest „znacznie skuteczniejszy w zwalczaniu spisków wokół siebie, niż jako dowodzący armią w zakresie wielkich operacji bojowych”. Putin postawił cele polityczne i uważa, że rosyjska przewaga liczebna rozwiąże problemy wojskowe” – dodał naukowiec.

„Klęska rosyjska wiąże się z upadkiem Putina, bo wtedy grupy trzymające władzę w Moskwie będą miały pretekst, aby usunąć prezydenta: albo to zrobią, albo utoną wraz z nim. Do tego jednak, powtarzam, potrzebna jest spektakularna klęska Rosji, której nie można byłoby przykryć żadnym manewrem propagandowym” – tłumaczy.

Bez zwycięstwa Ukrainy czeka nas kolejna wojna

Zdaniem politologa bez zwycięstwa Ukrainy nie da się uniknąć kolejnego konfliktu. „Czekamy na militarne zwycięstwo Ukrainy, jeśli ono nie nastąpi, to ta wojna się nie skończy, tylko będzie następna” – oświadczył prof. Żurawski vel Grajewski.

Pytany, czy pokonanie Rosji jest już teraz możliwe, naukowiec odpowiedział, że jeśli załamie się militarna siła Moskwy poprzez zatopienie floty czarnomorskiej i odbicie Doniecka oraz Ługańska, takie rozwiązanie jest bardzo prawdopodobne. „Myślę, że jest to możliwe. Dostarczenie Ukrainie rakiet dalekiego zasięgu, na przykład ponad 300 kilometrów, i rażenie rosyjskich baz na Krymie oraz innych portach marynarki, a także sił lądowych w Donbasie, oznaczałoby zwycięstwo Kijowa, a klęska Rosji byłaby ogromna” – mówił naukowiec.

Dodał, że dostarczenie broni rakietowej dalekiego zasięgu jest możliwe tylko w wyniku decyzji politycznej Zachodu. „Nie mamy jeszcze informacji na ten temat. Chęć dostarczenia takiego uzbrojenia Ukraińców może wynikać z interpretacji słów prezydenta USA Joe Bidena podczas ostatniej wizyty w Warszawie” – mówił profesor. Według niego „skoro zadeklarowanym celem politycznym jest pokonanie Rosji, to taki scenariusz jest jak najbardziej prawdopodobny”. „Na pytanie – jak? – nie uzyskaliśmy publicznej odpowiedzi, ale – podkreślił politolog – nie należało jej też oczekiwać, bo nikt oficjalnie nie ogłasza zamiarów i szczegółów wojskowych tego typu”. „Istotą projektu jest zadanie rosyjskim siłom lądowym i morskim tak spektakularnej klęski, żeby wstrząsnęła ona stabilnością reżimu w Moskwie” – ocenił.

Ukraina zdaje egzamin

Po roku od rozpoczęcia rosyjskiej inwazji – jak wskazał politolog – można już przeanalizować część przebiegu wojny. „Ukraina zdała egzamin bojowy” – podkreślił. „Europa wypadła lepiej niż można byłoby oczekiwać, między innymi dzięki Polakom, Brytyjczykom, Skandynawom, Bałtom, Czechom nawet Słowakom” – wyliczał. „Oczywiście nie dzięki Niemcom i Francuzom, chociaż ich stanowisko polityczne ostatnio ewoluuje – moim zdaniem – pozytywnie. Tak jest przynajmniej w przypadku Francji, która rywalizuje z Rosją w Afryce Subsaharyjskiej” – powiedział.

Z kolei Niemcy – jak mówił profesor – działa teraz „głównie pod naciskiem Europy Środkowej i Stanów Zjednoczonych”. „Berlin zaczął zdawać sobie sprawę z tego, że jeśli będzie kontynuował swoją linię wobec Rosji, straci nie tylko politycznie. Pewnie Niemcy już straciły dużą część rynku zbrojeniowego na rzecz USA, Wielkiej Brytanii i Korei Południowej” – zaznaczył. „Niemcy skompromitowały się, jako przywódca Unii Europejskiej, który przez lata promował błędną politykę wobec Moskwy. A w sytuacji dramatycznej, czyli inwazji rosyjskiej, Berlin nie potrafił się odpowiednio zachować” – ocenił politolog.

W rok po brutalnej rosyjskiej agresji, walczący bohatersko Ukraińcy nie utracili wiary w zwycięstwo, co – zdaniem naukowca – wynika przede wszystkim z pełnej świadomości napadniętego narodu, jaki byłby jego los pod okupacją.

Bucza symbolem rosyjskiego okrucieństwa

„Ukraina walczy o fizyczne przetrwanie narodu. Rosjanie nie uznają prawa Ukraińców do istnienia i pokazali to w Buczy, Irpieniu i w wielu innych miejscach brutalnych zbrodni, dokonując eksterminacji ludności cywilnej” – mówił. Zaznaczył, że de facto były to próby niszczenia elit ukraińskich różnego szczebla. „Nawet w małej wsi blisko Buczy Rosjanie wymordowali rodzinę naczelnik gminy” – przypomniał.

Dziennikarze i organizacje międzynarodowe udokumentowały w Buczy i Irpieniu setki ofiar, zamordowanych przez rosyjskie oddziały, które wycofywały się na początku kwietnia 2022 r. po nieudanej próbie zdobycia ukraińskiej stolicy. Odkryto masowe groby i ciała cywilów pozostawione na ulicach, w piwnicach lub na podwórkach, wiele z ranami postrzałowymi głowy, niektóre ze związanymi rękami.

Z około 400 ciał cywilów znalezionych w Buczy i jej najbliższej okolicy, ponad 250 zostało zabitych kulami lub odłamkami pocisków, a wielu innych zmarło m.in. z wycieńczenia i braku lekarstw. W sąsiadującym z Buczą Irpieniu w podobny sposób zginęło około 300 cywilów. Zmarłych chowano m.in. na podwórkach i w parkach. Dokładna liczba ofiar nie jest znana.

Ukraińcy walczą o przetrwanie swojego narodu

Przemysław Żurawski vel Grajewski podkreśla, że Ukraińcy rozumieją, że „zagrożenie jest fundamentalne”. „Zdają sobie sprawę, że jeśli złożą broń, to nie oznacza przetrwania i współistnienia z Rosjanami lub co najwyżej wprowadzenia w szkołach języka rosyjskiego. Ukraińcy wiedzą, że osoby, które Rosjanie uznają za niebezpieczne i stanowiące dla Moskwy niebezpieczeństwo odrodzenia się świadomości ukraińskiej, zostaną po prostu zabite” – podsumował prof. Przemysław Żurawski vel Grajewski.

Zwycięstwo i późniejsza odbudowa zależą od naszego wsparcia

To, czy Ukraina będzie w stanie odnieść zwycięstwo przez nokaut, będzie zależało od tego, czy Zachód będzie nadal zaspokajał potrzeby finansowe, wywiadowcze i wojskowe Ukrainy. To nie jest coś, co Ukraina może zrobić sama. To samo można powiedzieć o reparacjach; będzie to wymagało współpracy międzynarodowej na najwyższym poziomie, pomiędzy krajami bogatymi i światową elitą gospodarczą. To może być trudniejsze do osiągnięcia niż zwycięstwo militarne.

„Nawet jeśli ta wojna się skończy w tym roku, to musimy sobie zdawać sprawę z tego, po pierwsze rosyjskie zagrożenie w ciągu najbliżej dekady nie znikanie, a po drugie będziemy mieli do czynienia z ogromnym wyzwaniem, jakim jest odbudowanie Ukrainy i wyciągniecie tego państwa z zapaści gospodarczej i to też pewnie zajmie nie jedną dekadę” – podkreślił ambasador Polski w Ukrainie Bartosz Cichocki.

Muszą dostać dotkliwą nauczkę

Wiele państw od lat po prostu lekceważy międzynarodowe prawo humanitarne. Rosja nie jest tutaj jedynym winowajcą, są również inni. Warto przypomnieć, chociażby zbrodnie wojenne w Syrii – choć wiele państw i organizacji międzynarodowych oskarżało rząd Syrii o zbrodnie wojenne i przeciwko ludzkości, odpowiedzialni za te zbrodnie nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności przed międzynarodowymi sądami. Podobnie było w wypadku Jemenu. Choć wiele organizacji i państw oskarżało Arabię Saudyjską o zbrodnie wojenne i przeciwko ludzkości w Jemenie, odpowiedzialni za te zbrodnie również nie zostali pociągnięci do odpowiedzialności.

Wiele państw po prostu lekceważy międzynarodowe prawo humanitarne. Głównym powodem jest brak mechanizmów egzekwowania lub karania. To musi się skończyć. Odpowiednio dotkliwe ukaranie winnych rosyjskich zbrodni wojennych (masowe mordy, egzekucje) będzie nie tylko sprawiedliwą nauczką dla Rosji, ale i ostrzeżeniem dla tych państw, które zdecydowałyby się na podobne zbrodnie i naruszenia praw międzynarodowych.

alf/pap

Redakcja

Poprzedni

Przyczynek do sporu o przyszłość człowieka

Następny

Uchronił nas Generał