USA–Iran: uzgodniono „zasady ramowe” przyszłego porozumienia

Druga runda amerykańsko-irańskich rozmów w Genewie przyniosła porozumienie co do „zasad kierunkowych” przyszłej umowy, ale odbyła się w atmosferze otwartych gróźb wojskowych, manewrów w Cieśninie Ormuz i wzajemnych oskarżeń, które pokazują, jak daleka jest droga od deklaracji do realnego przełomu.

We wtorek 17 lutego w Genewie zakończył się drugi cykl negocjacji między Iranem a Stanami Zjednoczonymi. Rozmowy, wznowione 6 lutego w Omanie po okresie gwałtownej eskalacji napięć i krwawo tłumionych w styczniu protestach w Iranie, tym razem odbyły się w Szwajcarii. Po około trzech i pół godzinach wymiany stanowisk – prowadzonych pośrednio, za pomocą przekazywanych komunikatów – szef irańskiej dyplomacji Abbas Aragczi ogłosił, że strony uzgodniły „szeroki zestaw zasad kierunkowych”, na podstawie których mają rozpocząć prace nad tekstem potencjalnego porozumienia.

Aragczi określił rozmowy jako „bardziej konstruktywne” niż pierwszą rundę w Omanie, zastrzegł jednak, że nie oznacza to szybkiego finału. Jak przyznał, zmniejszenie różnic między stanowiskami obu państw „wymaga czasu”. Po stronie amerykańskiej rozmowy prowadzili wysłannik Steve Witkoff oraz Jared Kushner, zięć Donalda Trumpa.

Dyplomatycznemu spotkaniu towarzyszyła demonstracyjna eskalacja retoryki w Teheranie. Najwyższy przywódca Iranu Ali Chamenei w ostrym wystąpieniu zapewnił, że Ameryka „nigdy nie zniszczy Republiki Islamskiej”, a w odniesieniu do amerykańskiego lotniskowca obecnego w Zatoce Perskiej ostrzegł, że każdą broń można zniszczyć jeszcze potężniejszą bronią. W tym samym czasie Korpus Strażników Rewolucji prowadził manewry wojskowe w Cieśninie Ormuz – kluczowym szlaku światowego handlu ropą – zapowiadając jej czasowe, częściowe zamknięcie ze względów bezpieczeństwa.

Centralnym punktem rozmów pozostaje kwestia programu nuklearnego. Państwa zachodnie oraz Izrael, uznawany za jedyne mocarstwo nuklearne na Bliskim Wschodzie, podejrzewają Iran o dążenie do budowy broni jądrowej. Teheran konsekwentnie temu zaprzecza, podkreślając swoje „niezbywalne prawo” do rozwijania cywilnego programu nuklearnego i wzbogacania uranu zgodnie z Traktatem o nierozprzestrzenianiu broni jądrowej.

Rzecznik irańskiego MSZ Esmaeil Baqae przypomniał, że ewentualne porozumienie musi nierozerwalnie łączyć dwa elementy: ograniczenia nuklearne i zniesienie sankcji. Iran sygnalizuje gotowość do kompromisu w sprawie swojego zapasu wysoko wzbogaconego uranu – szacowanego na ponad 400 kilogramów – pod warunkiem realnego złagodzenia amerykańskich restrykcji.

Jak ocenił analityk Ali Fathollah-Nejad z Centre for Middle East and Global Order, Teheran stoi przed „egzystencjalnym dylematem”. Ustępstwa wobec żądań Waszyngtonu mogłyby przynieść ulgę gospodarczą, której kraj pilnie potrzebuje, lecz daleko idące koncesje w kwestiach nuklearnych, balistycznych i regionalnych sojuszy mogłyby podważyć ideologiczną i militarną pozycję reżimu.

Strony nie ustaliły daty kolejnej rundy rozmów. Uzgodnienie „zasad ramowych” stanowi polityczny sygnał gotowości do dalszego dialogu, ale równoczesne demonstracje siły i brak przełomu w sprawie sankcji pokazują, że relacje amerykańsko-irańskie pozostają zakładnikiem głębokiego braku zaufania oraz ryzyka militarnej eskalacji w jednym z najbardziej newralgicznych regionów świata.

Redakcja

Poprzedni

Wang Yi: Perspektywy relacji chińsko-amerykańskich są optymistyczne

Następny

Peru: parlament znów obala prezydenta