
Specjalny wysłannik USA Steve Witkoff i Jared Kushner mają udać się do Kijowa po prawosławnej Wielkanocy, która w tym roku przypada 12 kwietnia. Jak podał Reuters, powołując się na wypowiedź Kyryły Budanowa, do delegacji ma dołączyć także senator Lindsey Graham. Byłaby to pierwsza wizyta obu wysłanników Trumpa w Ukrainie od czasu, gdy zaczęli odgrywać ważną rolę w rozmowach dotyczących zakończenia wojny.
To właśnie ten fakt jest politycznie najważniejszy. Od miesięcy Witkoff i Kushner wielokrotnie jeździli do Moskwy i spotykali się z Władimirem Putinem, agresorem, który napadł na Ukrainę. Do Kijowa jednak dotąd się nie wybrali. Z ukraińskimi władzami rozmawiali poza krajem, na neutralnym gruncie. Jeśli więc teraz rzeczywiście pojadą do ukraińskiej stolicy, nie będzie to żaden przełom, lecz raczej spóźnione wykonanie gestu, który od dawna powinien był zostać wykonany.
Planowana podróż przypada na trudny moment dla Ukrainy. Wołodymyr Zełenski próbował doprowadzić do wielkanocnego zawieszenia ataków na infrastrukturę energetyczną, ale Rosja nie odpowiedziała na tę propozycję deeskalacją. Doszło do kolejnych uderzeń, co po raz kolejny pokazało, że Kreml nie ma zamiaru rezygnować z presji militarnej. Trudno się temu dziwić. Kreml korzysta dziś na wojnie USA z Iranem, prowadzonej razem z Izraelem. Droższa ropa wzmacnia rosyjskie dochody, a Waszyngton dodatkowo poluzował część restrykcji dotyczących handlu rosyjską ropą. W takiej sytuacji Moskwa nie ma powodu, by spieszyć się z deeskalacją.
1 kwietnia Zełenski rozmawiał zdalnie z Witkoffem, Kushnerem, Lindseyem Grahamem i sekretarzem generalnym NATO Markiem Ruttem. Po rozmowie mówił o „pozytywnym” kontakcie i podkreślał, że dyskusja dotyczyła dalszych kroków dyplomatycznych oraz gwarancji bezpieczeństwa dla Ukrainy. To właśnie kwestia realnych zabezpieczeń pozostaje jednym z głównych tematów wszystkich rozmów o możliwym porozumieniu.
Problem polega na tym, że od miesięcy nie widać tu żadnego przełomu. Rosja może deklarować gotowość do rozmów o części gwarancji bezpieczeństwa, ale najważniejsze kwestie pozostają nierozstrzygnięte. Chodzi przede wszystkim o Donbas i inne okupowane przez Rosję terytoria Ukrainy. To one pozostają główną barierą dla jakiegokolwiek trwałego porozumienia.









