Flaczki tygodnia

Od teraz ma być skromniej i bliżej ludu pracującego miast i wsi. A zwłaszcza miasteczek. Taka jest najnowsza linia polityczna zmodernizowanego tuskizmu.

Sztabowcy Donalda Tuska jęli szukać odpowiedzi na pytanie: czemu „efekt Tuska”, czyli wzrost wyborczego poparcia dla Platformy Obywatelskiej zatrzymał się na poziomie 20-25 procent. Atrakcyjnym dla partii opozycyjnej, ale nie formacji marzącej o przewodzeniu opozycji demokratycznej. No i o wygraniu przyszłych wyborów.

Szukali intensywnie gdzie tkwi defekt,hamulec dalszego wzrostu. Wymyślili, że PO powinna przestać już kojarzyć się z partią wielkomiejskich elit. Stać się reprezentacją większości polskiego społeczeństwa. Musi teraz kosmopolityczne ośmiorniczki zamienić na misy z narodowymi pierogami. Wszystkich rodzajów, nawet wege. Ale bez ruskich i leniwych.

PO powinna skończyć ze swym wizerunkiem partii elitarnych mniejszości, a przepoczwarzyć się w partię narodu. Polskiego, ale tego proeuropejskiego. Być głosem tych osiemdziesięciu procent akceptujących unię Polski z Unią Europejską. Ale nie tylko gdańskich samorządowców i warszawskiej profesury, lecz przede wszystkim młodych, wykształconych z Płońska, Radomia, Częstochowy i Krynek pragnących żyć wedle standardów zachodniej Europy.

Dlatego od tej pory każdy parlamentarzysta PO powinien znać aktualne ceny chleba, mleka i jajek na wyrywki. I fajek też nie zaszkodzi, choć samo palenie szkodzi zdrowiu jak najbardziej. Powinien też wiedzieć jak jest w jego okręgu wyborczym z dostępnością do lekarza, autobusu, pociągu i internetu. Nie tylko „białych kresek”. A ściślej do których dostępów jest u niego najtrudniej.

Parlamentarzyści PO, jeszcze niedawno grzmiący o „totalnej opozycji”, muszą teraz stać się statecznymi państwowcami. Nie pluć na godło, drut na granicy, policję na ulicy, a zwłaszcza wojsko polskie. Bo państwo polskie jako takie nie jest złe. To tylko PiS jest zły, bo używa drutu, policji, wojska i państwa polskiego w złej sprawie.

Partia Tuska bierze nowy kurs. Koniec z happeningami posłanki Jachiry, rapem politycznym posła Nitrasa, gonitwami posła Starczewskiego. Koniec z telewizyjnymi popisami bom mot-ciarzy Sienkiewicza,Sikorskiego, nawet marszałka Grodzkiego. Dość medialnego ujadania zasłużonych weteranów, czyli Wałęsy, Frasyniuka,Janasa. Dość już jaj medialnych. Od tej pory PO ma zwyciężyć z PiS swą odpowiedzialnością, rozwagą i godnością osobistą.

Koniec też z nitrasowym „opiłowywaniem przywilejów katolików”. Katolików w Polsce trzeba kochać i szanować, a ich głosy oddane na PO warte są niejednej mszy. Oczywiście krytyka błędów i wypaczeń hierarchów kościoła kat. też jest potrzebna, lecz hasła odwetu wobec społeczności katolickiej to błąd. To jedynie paliwo dla szczujni TVP.

Tusk wie, że w Polsce zawsze zwyciężały partie centrowe. Lewicowo- centrowe i centro- prawicowe. On teraz stawia na centroprawicę. Chce powtórzyć rok 2007. Podzielić scenę polityczną na Polaków– unionistów i polexitciarzy Z PiS. Wygrać na tak stworzonym duopolu,jak w wyborach 2007 roku.

Mądrzeją elity Lewicy. Wygasiły spory personalne, aby skuteczniej przeprowadzić zjednoczenie Wiosny i SLD na październikowym Kongresie. To ważne, bo planowany przez Tuska blok centroprawicowy może być atrakcyjny dla wyborców centrolewicowych. Zwłaszcza jeśli Nowa Lewica nie przedstawi swojego programu V Rzeczpospolitej. Ugrzęźnie intelektualnie na poziomie partii protestów i poprawek do cudzych ustaw.

Zbigniew Siemiątkowski okazał się ostatecznie niewinnym. W 2008 roku polska prokuratura zarzuciła mu przekroczenia uprawnień. Współtworzenia w Starych Kiejkutach, przy ośrodku szkolenia Agencji Wywiadu, tajnego więzienia dla islamskich ekstremistów ujętych przez CIA. Ale minęło tylko 13 lat i prokuratura uznała tamte zarzuty za zupełnie bezzasadne. ”Flaczki” już dawno,dawno temu przewidywały taki wynik. Skoro wyszło na nasze, to teraz znowu będą prorokiem. Świeckim, nie religijnym, bez obrazy. Wieszczą, że znowu minie lat trochę i były szef polskiego wywiadu order od Sojuszników dostanie. Za dawne, bezzasadne rzecz jasna, zarzuty.