Szokujące śledztwo

Stowarzyszenie Otwarte Klatki opublikowało dziś wyniki śledztwa zrealizowanego ukrytą kamerą na jednej z ukraińskich ferm foie gras. Materiał pokazuje okrutnie ranione i karmione siłą gęsi, a także ignorowanie umierających na hali ptaków przez pracowników. Aktywiści będą w najbliższym czasie namawiali sklepy i restauracje do wycofania pasztetu strasburskiego z oferty.
Nagrania przekazane ukraińskiemu oddziałowi Stowarzyszenia Otwarte Klatki, będącego członkiem koalicji Anima International, zrealizowane zostały przez jednego z pracowników fermy. Udokumentował on szereg okrutnych praktyk stosowanych rutynowo wobec zwierząt. Ptaki są brutalnie przerzucane z ciężarówek do klatek, co powoduje u nich liczne obrażenia. W celu maksymalnego otłuszczenia wątroby w dół gardła aż do żołądka wpycha im się metalowe rurki posmarowane olejem maszynowym. Ranne lub martwe ptaki są pozostawiane wśród innych osobników, tworząc gnijący stos zwłok.
– Praktyki udokumentowane w tym filmie były wielokrotnie obserwowane na fermach foie gras na całym świecie, co oznacza, że pasztety strasburskie, sprzedawane w sklepach w Polsce jako rarytas, pochodziły i pochodzą z ferm równie okrutnych, jak ta – mówi Paweł Rawicki, wiceprezes Stowarzyszenia Otwarte Klatki – Karmienie siłą jest standardową praktyką na fermach foie gras i ma na celu utuczenie wątroby zwierząt tak, że pęcznieje ona do dziesięciokrotności swojej normalnej wielkości i ulega chorobom. Następnie ptaki poddawane są ubojowi, a ich „tłustą wątrobę” sprzedaje się jako pasztet strasburski – dodaje.
Proces pozyskiwania foie gras został uznany za na tyle okrutny, że już od 2000 roku tego rodzaju produkcja jest w Polsce nielegalna. Nadal jednak stłuszczone gęsie wątróbki importowane są z innych krajów. Obrońcy zwierząt zainicjowali dziś kampanię, w ramach której zbierają podpisy pod apelem do restauracji i sklepów o wycofanie z oferty pasztetu strasburskiego. Więcej szczegółów znaleźć można na stronie internetowej akcji.

Karpie cierpią!

2 stycznia na łamach Dziennika Trybuna został opublikowany list p. Sławomira Litwina, na który pozwalam sobie odpowiedzieć.
Na wstępie odniosę się do wątpliwości Pana Litwina, aktywnego hodowcy oraz dystrybutora ryb, dotyczących przedstawionego przez nas ostatniego etapu hodowli karpi, a dokładnie ich odłowu. Opublikowane przez nas materiały, jasno pokazują, jak w trakcie odłowu ryby są przerzucane, stłoczone, przenoszone i przetrzymywane w miskach i wiadrach bez dostępu do wody często przybierając przy tym nienaturalną pozycję ciała. Materiały pokazują również sytuacje, kiedy ryba, zahaczona o sieć, wisi bezradnie ponad taflą wody. Można zobaczyć również sytuacje, w których, jeszcze na etapie odłowu, ryby pakowane są do toreb foliowych przez osoby pracujące przy odłowie. Opis procesu odłowu jest w rzeczy samej opisem tego, co można zobaczyć na własne oczy na opublikowanych przez nas materiałach pochodzących z różnych miejsc w Polsce, a nie, jak sugeruje hodowca i autor tekstu, „bzdurą – wymyśloną przez ignoranta i laika”. Autora tekstu zachęcam do zapoznania się m.in. z nagraniem opublikowanym na YouTube Stowarzyszenia Otwarte Klatki. Zaznaczam, że dla osób, którym proces odłowu nie jest znany, obrazy mogą być szokujące. Materiały Opublikowane przez Otwarte Klatki jasno pokazują, że cierpienie zwierząt zaczyna się już dużo wcześniej, niż w halach sieci handlowych. Oba te etapy okazują się jednak równie okrutne dla zwierząt. Zarejestrowane obrazy pokazują, że na obu tych etapach ryby traktowane są w sposób, który może powodować ich ból i cierpienie tych zwierząt. Wspomniane wytyczne Głównego Lekarza Weterynarii, dopuszczające przenoszenie ryb w torbach foliowych ze specjalną wkładką, która ma w założeniu oddzielać powierzchnię ciała ryby od torby i umożliwiać wymianę gazową przez powierzchnię skóry, spotkały się z ostrą krytyką ze strony ekspertów oraz Polskiego Towarzystwa Etycznego. Jak poinformował w grudniu zeszłego roku lek. Wet. Krzysztof Jażdżewski, zastępca Głównego Lekarza Weterynarii, rekomendacje mogą zostać w najbliższym czasie wycofane. Sam fakt, że ryba jest w stanie przeżyć transport w takiej torbie nie zmienia bowiem faktu, że jest to dla niej źródłem ogromnego i zbędnego cierpienia.
Potwierdził to także wyrok Sądu Najwyższego z 2016 r.: “przyjmowanie przez sądy, że nie doszło do znęcania się nad karpiami dlatego, że u żywych karpi poza środowiskiem wodnym zachodzą procesy adaptacyjne umożliwiające regenerację po przebywaniu bez dostatecznej ilości tlenu w tkankach, jest błędem, ponieważ opiera się tylko na jednej przesłance – nie było skutku w postaci śmierci ryb (…) Naturalnym środowiskiem ryb jest środowisko wodne, a więc zasadą powinno być transportowanie, przetrzymywanie i przenoszenie ryb w środowisku wodnym”. To orzeczenie ma kluczowe znaczenie zarówno dla tej konkretnej, jak i każdej kolejnej sprawy sądowej. Podstawą kasacji było bowiem tutaj stwierdzenie przez Sąd Najwyższy rażącego naruszenia prawa materialnego,a więc zwrócenie uwagi na fakt, że sądy pierwszej i drugiej instancji niewłaściwie rozumieją oraz stosują prawo odnoszące się do karpi. Sąd Najwyższy wskazał, jak należy interpretować ustawę o ochronie zwierząt w stosunku do karpi, nie pozostawiając wątpliwości, że powodowanie bólu lub cierpienia u tych zwierząt lub dopuszczanie do tego jest przestępstwem znęcania nad zwierzętami. Nie ma zatem możliwości, aby sądy w kolejnych sprawach nie brały pod uwagę interpretacji przedstawionej przez SN- w przypadku karpi wyznaczona została tym samym linia orzecznicza. Sąd Najwyższy w tym wyroku rozprawił się z szeregiem dotychczas popełnianych błędów w stosowaniu ustawy i ma to kluczowe znaczenie dla wszystkich kolejnych spraw, również wszczętych w tym roku. W marcu 2018 roku CBOS przeprowadził badania wśród Polaków, z których jasno wynika, że „86 proc. Polaków popiera zakaz transportu żywych ryb bez dostatecznej ilości wody umożliwiającej oddychanie”. Liczba ludności w Polsce blisko 38 mln obywateli. Obawiam się, że 100-osobowa kolejka pod jednym ze sklepów w Polsce, na którą powołuje się autor tekstu, chcąc podważyć zasadność prawdziwość badań, nie jest argumentem, by zdanie zdecydowanej większości Polaków „kłaść między bajki”. Polacy nie są obojętni na cierpienie zwierząt. Reasumując: Stowarzyszenie skupia się w swojej działalności na walce z przejawami największego okrucieństwa wobec zwierząt, jakim jest hodowla przemysłowa. I właśnie to jest podstawą naszego zainteresowania kwestią tragicznego losu żywych ryb (…) .Nie dziwi mnie poruszenie Pana Liwtina związane z upublicznieniem materiałów, które pokazują polskim konsumentom, jak naprawdę wygląda hodowla karpia w Polsce. Rozumiem, że takie działania mogą być postrzegane przez interesantów, jak próba zmiany statusu quo i godzenie w interesy hodowców. Jednak mogę ręczyć, że jako Stowarzyszenie nie poprzestaniemy w walce nie w “obronie sprawy polskich karpi” a w obronie polskich karpi, które bez wątpienia zasługują na lepszy los, niż to co ukazują nasze materiały.