Weto prezydenta zatrzymało państwowy e-Dziennik. Rodzice nadal płacą za cyfrową wygodę

19 wrz 2026

Szkoła publiczna ma być bezpłatna. Tymczasem w cyfrowej rzeczywistości rodzice coraz częściej trafiają na model, w którym podstawowy dostęp do informacji o dziecku jest darmowy, ale za część wygodnych funkcji aplikacji trzeba już zapłacić. Państwowy e-Dziennik miał być publiczną alternatywą dla komercyjnych systemów. Nie będzie – przynajmniej na razie. 28 sierpnia prezydent Karol Nawrocki zawetował ustawę otwierającą drogę do jego uruchomienia.

Spór o e-Dziennik może wyglądać jak kolejna techniczna awantura o aplikację. W rzeczywistości dotyczy czegoś znacznie większego: czy podstawowa infrastruktura cyfrowa szkoły powinna być usługą publiczną, czy obszarem pozostawionym przede wszystkim prywatnym dostawcom.

Ustawa przyjęta przez Sejm 31 lipca 2026 roku miała stworzyć podstawę prawną do uruchomienia państwowego e-Dziennika. System miał zostać zintegrowany z Systemem Informacji Oświatowej, a korzystanie z niego miało być dla szkół dobrowolne. Planowano najpierw pilotaż, a następnie szersze udostępnienie rozwiązania. Prezydent Karol Nawrocki odmówił jednak podpisania ustawy.

Darmowa szkoła, płatna wygoda

Problem nie polega na tym, że rodzic zostaje całkowicie odcięty od ocen dziecka, jeśli nie zapłaci. To byłoby uproszczenie.

Zarówno w przypadku VULCAN-a, jak i Librusa istnieją bezpłatne możliwości dostępu do podstawowych informacji. VULCAN informuje wprost o bezpłatnym dostępie rodzica i ucznia do elektronicznego dziennika przez stronę internetową. Jednocześnie aplikacja eduVULCAN występuje w wersji podstawowej oraz rozszerzonej, odpłatnej.

Podobny model funkcjonuje w Librusie. Bezpłatna wersja aplikacji zapewnia m.in. dostęp do ocen, nieobecności, planu lekcji i terminarza, natomiast niektóre dodatkowe funkcje mobilne dostępne są w wariantach komercyjnych. Sam Librus określa swoją aplikację mobilną jako usługę komercyjną świadczoną zainteresowanym rodzicom i uczniom.

I właśnie tutaj zaczyna się problem społeczny.

Bo można oczywiście powiedzieć rodzicowi: „przecież nie musisz płacić”. Tyle że w 2026 roku telefon nie jest luksusem, a aplikacja mobilna nie jest ekstrawagancją. Dla wielu pracujących rodziców możliwość szybkiego otrzymania powiadomienia, odczytania wiadomości czy załatwienia szkolnej sprawy między pracą, zakupami i odbieraniem dziecka z zajęć jest po prostu elementem codzienności.

Państwo nie powinno budować usług publicznych według zasady: podstawowa wersja dla wszystkich, wygodna wersja dla tych, którzy dopłacą.

Publiczna edukacja powinna oznaczać również równy dostęp do jej cyfrowej infrastruktury.

Prezydenckie weto zatrzymało pilotaż

Karol Nawrocki przekonywał, że nie sprzeciwia się samej idei państwowego e-Dziennika. Jako powody weta wskazywał przede wszystkim kwestie bezpieczeństwa danych dzieci, koszty przedsięwzięcia oraz obawy związane ze sposobem i tempem wdrażania systemu.

Jak relacjonował Serwis Samorządowy PAP, prezydent podkreślał, że cyfryzacja szkoły jest potrzebna, ale projekt powinien zostać lepiej przygotowany.

Argument dotyczący kosztów również nie jest bez znaczenia. W debacie parlamentarnej wskazywano, że limit wydatków związanych z przedsięwzięciem sięgał około 216 mln zł w perspektywie do 2035 roku. Państwowy e-Dziennik nie byłby więc „darmowy” w sensie ekonomicznym – byłby finansowany z podatków, ale bez dodatkowej opłaty pobieranej od rodzica za korzystanie z publicznej usługi.

To istotne rozróżnienie.

Pytanie nie brzmi bowiem, czy system kosztowałby pieniądze. Oczywiście, że kosztowałby. Pytanie brzmi: czy wspólną infrastrukturę cyfrową polskiej szkoły powinno finansować solidarnie państwo, czy jej rozwój pozostawić przede wszystkim rynkowi komercyjnych usług?

Z perspektywy społeczno-demokratycznej odpowiedź wynika z samej natury edukacji publicznej. Jeśli państwo wymaga od obywatela kontaktu ze szkołą za pomocą narzędzi cyfrowych, powinno zapewnić sprawne, bezpieczne i powszechnie dostępne narzędzie finansowane ze środków publicznych.

Dane uczniów są dziś w rękach prywatnych operatorów. Ale z „zagranicznymi serwerami” ostrożnie

Wokół sporu o e-Dziennik pojawił się również argument bezpieczeństwa i suwerenności danych.

Tu trzeba oddzielić fakty od politycznej retoryki.

Dane milionów uczniów rzeczywiście są przetwarzane w systemach dostarczanych przez prywatne przedsiębiorstwa. Obejmują nie tylko imię i nazwisko, ale także informacje o ocenach, frekwencji, szkole czy komunikacji z rodzicami.

Nie oznacza to jednak, że można uczciwie napisać, iż wszystkie te dane „leżą na zagranicznych serwerach”.

Librus deklaruje w swojej polityce prywatności, że w przypadku usług i produktów, których jest producentem, stara się przetwarzać dane na terytorium Rzeczypospolitej Polskiej. Administratorem danych uczniów pozostaje szkoła, a Librus występuje jako podmiot przetwarzający.

VULCAN opisuje natomiast swoje rozwiązania jako systemy chmurowe działające na zarządzanej infrastrukturze serwerowej. W dostępnych publicznie materiałach, które można obecnie zweryfikować, nie ma podstaw do prostego stwierdzenia, że całość danych szkolnych tej firmy przechowywana jest za granicą.

Problem pozostaje jednak realny, tylko jest inny: strategiczna infrastruktura szkoły pozostaje zależna od prywatnych systemów, ich regulaminów, modeli biznesowych i rozwoju produktów.

Państwowa alternatywa mogłaby tę zależność zmniejszyć.

Nauczyciel między dziennikiem, SIO i systemami egzaminacyjnymi

Drugim argumentem za centralnym rozwiązaniem jest biurokracja.

Polska szkoła od lat cierpi na cyfrowy paradoks: komputer miał ograniczyć papierologię, a często jedynie zamienił papierowe formularze na kilka różnych formularzy internetowych.

Dziennik elektroniczny, System Informacji Oświatowej, narzędzia sekretariatu, systemy rekrutacyjne oraz rozwiązania związane z egzaminami państwowymi nie zawsze tworzą jedno spójne środowisko.

Nie można jednak upraszczać tego do zdania, że „nauczyciele przepisują oceny z dziennika do CKE”. Centralna Komisja Egzaminacyjna i okręgowe komisje egzaminacyjne zajmują się przede wszystkim systemem egzaminów zewnętrznych, a nie gromadzeniem wszystkich bieżących ocen szkolnych.

Jednocześnie sami dostawcy komercyjnych systemów podkreślają potrzebę integracji. Dokumentacja VULCAN-a wskazuje m.in. możliwość przekazywania danych do Systemu Informacji Oświatowej oraz systemów okręgowych komisji egzaminacyjnych.

To pokazuje sedno sprawy: te same dane nie powinny być ręcznie obrabiane kilka razy tylko dlatego, że administracja publiczna i szkoła korzystają z wielu niepołączonych systemów.

Państwowa infrastruktura cyfrowa powinna działać na zasadzie „wpisz raz, wykorzystaj tam, gdzie prawo na to pozwala” – oczywiście przy ścisłych zasadach dostępu i ochrony danych.

Cyfryzacja nie może oznaczać kolejnego abonamentu

Spór o e-Dziennik jest więc czymś więcej niż konfliktem rządu z prezydentem.

Dotyczy modelu państwa.

Możemy zaakceptować sytuację, w której szkoła publiczna korzysta z komercyjnego systemu, rodzic dostaje dostęp podstawowy, za dodatkową wygodę płaci, a poszczególne elementy cyfrowej administracji rozwijają się niezależnie.

Można również budować model, w którym państwo traktuje infrastrukturę cyfrową tak samo jak szkolną ławkę, bibliotekę czy dostęp do nauczyciela – jako element usługi publicznej, a nie okazję do stworzenia kolejnego abonamentu.

Prezydent argumentuje, że obecny projekt nie gwarantował wystarczającego bezpieczeństwa i był przygotowany zbyt szybko. Rząd odpowiada, że weto zablokowało możliwość rozpoczęcia pilotażu, który właśnie miał służyć testowaniu rozwiązania w praktyce. Ministerstwo Cyfryzacji po decyzji prezydenta oceniło, że szkoły pozostaną zależne od rozproszonych systemów komercyjnych.

O bezpieczeństwie danych trzeba dyskutować poważnie. O kosztach również.

Ale jedna rzecz nie powinna ginąć w politycznej wojnie: rodzic nie powinien być klientem cyfrowej szkoły. Powinien być użytkownikiem dobrej usługi publicznej.

A nauczyciel nie powinien tracić czasu na obsługę kolejnych systemów, jeżeli technologia może zrobić tę pracę za niego.

Państwowy e-Dziennik można poprawić, ponownie przygotować, lepiej zabezpieczyć i dokładniej skonsultować. Weto z 28 sierpnia 2026 roku sprawiło jednak, że zaplanowany system w przyjętej przez parlament postaci nie ruszy.

I rachunek za obecny model – finansowy albo organizacyjny – nadal pozostaje po stronie szkół, samorządów i rodzin.

Na podstawie doniesień i dokumentów: Kancelaria Prezydenta RP, Ministerstwo Cyfryzacji, materiały Sejmu RP dotyczące druku nr 2842, Serwis Samorządowy PAP, regulaminy i informacje producentów LIBRUS oraz VULCAN.

Najnowsze

Będziemy mieć cykl rządów mniejszościowych ?

Będziemy mieć cykl rządów mniejszościowych ?

Artykuł analizuje sytuację polityczną w Polsce przed wyborami parlamentarnymi 2027. Koalicja Obywatelska (KO) ma wysokie poparcie w sondażach, ale bez koalicjantów nie stworzy większości. Istnieje ryzyko, że prawica, podzielona na wiele frakcji, zdobędzie więcej miejsc. Proponowana jest jedność lewicy, aby zwiększyć jej szanse.

Terror władz w Iranie: twarde dowody na zbrodnie przeciwko ludzkości w czasie tłumienia protestów. 

Terror władz w Iranie: twarde dowody na zbrodnie przeciwko ludzkości w czasie tłumienia protestów. 

Nowy raport Amnesty International ujawnia zbrodnie przeciwko ludzkości popełnione przez irańskie władze podczas tłumienia protestów „Kobieta, Życie, Wolność” w 2022 roku. Udokumentowano zabójstwa, tortury, gwałty, arbitralne zatrzymania i prześladowania rodzin ofiar. Organizacja wskazała 87 urzędników, którzy powinni odpowiedzieć za represje przed niezależnym, międzynarodowym wymiarem sprawiedliwości.

Nowa minimalna płaca w Polsce 2027: Co musisz wiedzieć

Nowa minimalna płaca w Polsce 2027: Co musisz wiedzieć

Zgodnie z nowym rozporządzeniem, od 1 stycznia 2027 roku minimalna płaca w Polsce wzrośnie do 4950 zł brutto, a stawka godzinowa do 32,30 zł. Rząd, nie spełniając postulatów związków zawodowych, podniósł wynagrodzenia minimalnie, co nie odpowiada rosnącym kosztom życia w dużych miastach.

Wpływ ataku drona na indeks strachu w Europie

Wpływ ataku drona na indeks strachu w Europie

14 września Indeks strachu przed wojną w Europie wyniósł 22,96 pkt, najwyżej w tym roku, po ataku rosyjskiego drona na pociąg do Warszawy. W ciągu dwóch dni temat wygenerował 28,9 tys. publikacji w mediach. Najwięcej uwagi skupiły się na bezpośrednich atakach oraz technologii militarnej.

Gotówka szykuje się do skoku

Gotówka szykuje się do skoku

XII Kongres Obsługi Gotówki podkreślił znaczenie gotówki w Polsce w trudnych czasach. Wzrost liczby fałszywych banknotów jest niepokojący, choć stanowi minimalny odsetek w obiegu. Polacy, pomimo trudności z bankami, preferują gotówkę dla zabezpieczenia swoich finansów, co potwierdza ich przywiązanie do fizycznych pieniędzy.

Sprawdź również

Marcin Horała Wicemarszałkiem Sejmu: Porażka PiS

Marcin Horała Wicemarszałkiem Sejmu: Porażka PiS

Marcin Horała z klubu Rozwój Plus został nowym wicemarszałkiem Sejmu. Kandydat PiS Marcin Ociepa przegrał zdecydowanie. To nie tylko personalna porażka partii Jarosława Kaczyńskiego, ale kolejny dowód, że rozłam na prawicy ma już bardzo konkretne konsekwencje. Sejm...

Będziemy mieć cykl rządów mniejszościowych ?

Będziemy mieć cykl rządów mniejszościowych ?

Najstarsi pamiętają song „Układanka” napisany przez Wojciecha Młynarskiego. Metaforyczny. O polskiej rodzinie, która chciała z dostępnych im puzzli ułożyć obrazek. Obiecywany socjalistyczny raj. Dziś mamy demokrację parlamentarno- gabinetową. Jej sztandarowym...