Marcin Horała z klubu Rozwój Plus został nowym wicemarszałkiem Sejmu. Kandydat PiS Marcin Ociepa przegrał zdecydowanie. To nie tylko personalna porażka partii Jarosława Kaczyńskiego, ale kolejny dowód, że rozłam na prawicy ma już bardzo konkretne konsekwencje.
Sejm zdecydował. W piątek 18 września za kandydaturą Marcina Horały zagłosowało 254 posłów, podczas gdy Marcin Ociepa, wystawiony przez Prawo i Sprawiedliwość, otrzymał 167 głosów. Do wyboru potrzebnych było 215 głosów.
Horała reprezentuje Rozwój Plus, klub parlamentarny skupiony wokół byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Oficjalna strona Sejmu potwierdza, że Morawiecki jest przewodniczącym tego klubu, a Horała należy do jego parlamentarzystów.
PiS chciał fotela. Dostał polityczny pstryczek
W tym głosowaniu najbardziej interesujące jest jednak to, co wydarzyło się wcześniej.
Jak informowała Wirtualna Polska, PiS odmówił Rozwojowi Plus wspólnego wniosku o rozszerzenie Prezydium Sejmu, tak aby oba prawicowe kluby mogły mieć swoich wicemarszałków.
Efekt? Gdy przyszło do głosowania, na stole został jeden wolny fotel i dwóch kandydatów.
PiS wystawił Ociepę. Rozwój Plus – Horałę.
I właśnie Horała wygrał.
Polityczna ironia jest więc dość czytelna. PiS nie chciał wcześniej rozwiązania, które mogło otworzyć miejsce dla obu środowisk. Teraz sam został bez wicemarszałka, a stanowisko przypadło klubowi powstałemu po rozłamie w jego własnym obozie.
Co więcej, podczas piątkowej debaty Mateusz Morawiecki przekonywał już, że Prezydium Sejmu powinno zostać poszerzone o dwóch wicemarszałków. Marszałek Włodzimierz Czarzasty wcześniej odpowiadał jednak, że większość nie zamierza zwiększać jego składu tylko dlatego, że doszło do podziału na prawicy.
Koalicja pomogła Horale
Horała nie został wybrany wyłącznie głosami własnego klubu. Według danych przytoczonych przez Onet poparło go m.in. 149 posłów KO, 30 PSL–Trzeciej Drogi i 13 Lewicy. Za kandydatem Rozwoju Plus głosowało również 41 parlamentarzystów tego klubu.
Nie było zresztą tajemnicą, że część koalicji rządzącej zamierza poprzeć Horałę. Jeszcze przed głosowaniem Onet informował, że w obozie rządzącym traktowano takie rozwiązanie jako sposób na pokrzyżowanie planów PiS.
Dla lewicy nie oznacza to oczywiście żadnego politycznego romansu z ludźmi Morawieckiego. Horała pozostaje politykiem prawicy, związanym przez lata z rządami PiS. Dzisiejsze głosowanie pokazuje jednak coś innego: dawny obóz władzy nie jest już jednym zwartym blokiem, a jego wewnętrzne konflikty zaczynają przekładać się na stanowiska, wpływy i sejmową arytmetykę.
Jeszcze niedawno politycy tego środowiska siedzieli w jednym klubie. Dzisiaj rywalizują nawet o miejsce przy stole Prezydium Sejmu.
A PiS? Chciał pokazać, że to jemu należy się fotel wicemarszałka. Sejm odpowiedział inaczej.
Fotel jest. Tyle że usiadł na nim polityk Rozwoju Plus.
Na podstawie doniesień i danych: Sejm RP, Onet, „Rzeczpospolita”, Wirtualna Polska. Stan informacji: 18 września 2026 r.
PiS nie chciał poszerzenia Prezydium. Teraz fotel bierze Rozwój Plus
Marcin Horała z klubu Rozwój Plus został nowym wicemarszałkiem Sejmu. Kandydat PiS Marcin Ociepa przegrał zdecydowanie. To nie tylko personalna porażka partii Jarosława Kaczyńskiego, ale kolejny dowód, że rozłam na prawicy ma już bardzo konkretne konsekwencje.
Sejm zdecydował. W piątek 18 września za kandydaturą Marcina Horały zagłosowało 254 posłów, podczas gdy Marcin Ociepa, wystawiony przez Prawo i Sprawiedliwość, otrzymał 167 głosów. Do wyboru potrzebnych było 215 głosów.
Horała reprezentuje Rozwój Plus, klub parlamentarny skupiony wokół byłego premiera Mateusza Morawieckiego. Oficjalna strona Sejmu potwierdza, że Morawiecki jest przewodniczącym tego klubu, a Horała należy do jego parlamentarzystów.
PiS chciał fotela. Dostał polityczny pstryczek
W tym głosowaniu najbardziej interesujące jest jednak to, co wydarzyło się wcześniej.
Jak informowała Wirtualna Polska, PiS odmówił Rozwojowi Plus wspólnego wniosku o rozszerzenie Prezydium Sejmu, tak aby oba prawicowe kluby mogły mieć swoich wicemarszałków.
Efekt? Gdy przyszło do głosowania, na stole został jeden wolny fotel i dwóch kandydatów.
PiS wystawił Ociepę. Rozwój Plus – Horałę.
I właśnie Horała wygrał.
Polityczna ironia jest więc dość czytelna. PiS nie chciał wcześniej rozwiązania, które mogło otworzyć miejsce dla obu środowisk. Teraz sam został bez wicemarszałka, a stanowisko przypadło klubowi powstałemu po rozłamie w jego własnym obozie.
Co więcej, podczas piątkowej debaty Mateusz Morawiecki przekonywał już, że Prezydium Sejmu powinno zostać poszerzone o dwóch wicemarszałków. Marszałek Włodzimierz Czarzasty wcześniej odpowiadał jednak, że większość nie zamierza zwiększać jego składu tylko dlatego, że doszło do podziału na prawicy.
Koalicja pomogła Horale
Horała nie został wybrany wyłącznie głosami własnego klubu. Według danych przytoczonych przez Onet poparło go m.in. 149 posłów KO, 30 PSL–Trzeciej Drogi i 13 Lewicy. Za kandydatem Rozwoju Plus głosowało również 41 parlamentarzystów tego klubu.
Nie było zresztą tajemnicą, że część koalicji rządzącej zamierza poprzeć Horałę. Jeszcze przed głosowaniem Onet informował, że w obozie rządzącym traktowano takie rozwiązanie jako sposób na pokrzyżowanie planów PiS.
Dla lewicy nie oznacza to oczywiście żadnego politycznego romansu z ludźmi Morawieckiego. Horała pozostaje politykiem prawicy, związanym przez lata z rządami PiS. Dzisiejsze głosowanie pokazuje jednak coś innego: dawny obóz władzy nie jest już jednym zwartym blokiem, a jego wewnętrzne konflikty zaczynają przekładać się na stanowiska, wpływy i sejmową arytmetykę.
Jeszcze niedawno politycy tego środowiska siedzieli w jednym klubie. Dzisiaj rywalizują nawet o miejsce przy stole Prezydium Sejmu.
A PiS? Chciał pokazać, że to jemu należy się fotel wicemarszałka. Sejm odpowiedział inaczej.
Fotel jest. Tyle że usiadł na nim polityk Rozwoju Plus.
Na podstawie doniesień i danych: Sejm RP, Onet, „Rzeczpospolita”, Wirtualna Polska. Stan informacji: 18 września 2026 r.











