Lewica Dowozi – 1000 dni za nami, 1000 dni przed nami

20 wrz 2026

Czarzasty: ani kroku wstecz. Kotula: „Faszyzm już tu jest”. Lewica stawia granicę prawicowemu odwrotowi

„Ani kroku wstecz przed prawicą” — mówi Włodzimierz Czarzasty. Magdalena Biejat zapowiada walkę o legalną i bezpieczną aborcję. Katarzyna Kotula ostrzegała już wcześniej jeszcze mocniej: „Faszyzm już tu jest”. Sobotnia konwencja Lewicy pokazała, że partia chce przestać wyłącznie tłumaczyć się ze swoich postulatów. Próbuje postawić pytanie odwrotne: co stanie się z prawami kobiet, świeckim państwem, prawami mniejszości, polityką społeczną i konstytucyjnymi bezpiecznikami, jeśli polityczna granica nadal będzie przesuwana w prawo?

Punktem wyjścia jest konwencja „Lewica Dowozi – 1000 dni za nami, 1000 dni przed nami”, której pełne nagranie opublikowano 19 września na YouTube.

To nie było jednak wystąpienie wyłącznie o sondażach czy partyjnej taktyce. Włodzimierz Czarzasty połączył społeczne postulaty Lewicy z dużo szerszym ostrzeżeniem dotyczącym kierunku, w którym może pójść Polska.

Czarzasty: „Ani kroku wstecz przed prawicą”

Najmocniej polityczną linię wyznaczył Włodzimierz Czarzasty.

Marszałek Sejmu powiedział podczas konwencji:

„Ani kroku wstecz przed prawicą”.

Nie był to tylko efektowny slogan. Czarzasty skierował część swoich słów także do partnerów tworzących obecną większość. Przypomniał, że na koalicję 15 października zagłosowało około 11 mln ludzi i wezwał współkoalicjantów, by nie cofali się pod presją prawicy.

To istotna zmiana akcentu. Czarzasty nie mówił już wyłącznie: prawica ma inne poglądy. Przekonywał, że ciągłe ustępstwa oznaczają przesuwanie politycznego środka ciężkości.

Aborcja? Odkładana.

Świeckie państwo? Wciąż niedokończone.

Edukacja zdrowotna? Pole sporu z konserwatywną prawicą i Kościołem.

Prawa osób LGBT+? Każdy kompromis może zostać zablokowany.

Konstytucja? Prezydent Karol Nawrocki powołał Radę Nowej Konstytucji i zapowiada projekt nowej ustawy zasadniczej. Czarzasty odpowiedział na to jednoznacznie: „Nie ma zgody Lewicy”.

Czarzasty ostrzega: zaczyna się od wskazania „obcego”

W przemówieniu pojawił się jeszcze ważniejszy motyw: mechanizm budowania polityki na strachu przed drugim człowiekiem.

Czarzasty przeciwstawiał lewicową wizję państwa modelowi prawicy, który — według jego oceny — jest „silny wobec słabych i słaby wobec silnych”. Mówił o tolerancji, otwartości oraz o polityce szukającej kolejnych grup, na które można skierować społeczną frustrację.

Właśnie w tym kontekście pytał:

„Co się z nami stało, że wymieniliśmy Wandę Traczyk-Stawską i Mariana Turskiego na Roberta Bąkiewicza, Karola Nawrockiego i Sławomira Mentzena?”

To jedno z najostrzejszych zdań całego wystąpienia.

Czarzasty świadomie odwołał się do ludzi będących symbolami pamięci o wojnie, okupacji i Zagładzie. Jego przekaz był czytelny: normalizowanie polityki opartej na wykluczaniu kolejnych grup nie jest dla Lewicy zwykłą różnicą programową.

Biejat: prawicowy odwrót najmocniej odczują kobiety

Magdalena Biejat pokazała natomiast, jak wielkie ideologiczne starcie przekłada się na bardzo konkretne życie.

Wicemarszałkini Senatu zapowiedziała dalszą walkę o legalną, bezpieczną i dostępną aborcję.

Mówiła o Polsce, w której kobieta nie powinna obawiać się prokuratora, policji ani przeciwników aborcji stojących przed szpitalami i wywierających presję na lekarzy oraz pacjentki. Aborcję określiła jako „cywilizacyjny standard”, związany z godnością i bezpieczeństwem kobiet.

Biejat uderzyła też w sposób uprawiania polityki przez środowiska, które — jej zdaniem — chcą zapewniać pełnię praw przede wszystkim ludziom podobnym do siebie, a innym te prawa ograniczać.

Tu spór przestaje być abstrakcyjny.

Bo kiedy prawa są ograniczane, ktoś ponosi tego koszt.

Kobieta szukająca pomocy medycznej.

Para jednopłciowa próbująca zabezpieczyć wspólne życie.

Migrant stający się wygodnym celem kampanii politycznej.

Uczeń, który zamiast rzetelnej wiedzy otrzymuje kolejną porcję wojny światopoglądowej.

Lewica nie pokazuje tylko zagrożeń. Pokazuje też rachunek tego, co zrobiła

Na tym tle ważna jest druga część konwencji.

Lewica próbowała udowodnić, że jej obecność w rządzie ma znaczenie nie tylko jako hamulec dla prawicy, lecz także w wymiarze społecznym.

Krzysztof Gawkowski wymieniał m.in. rentę wdowią, podniesienie zasiłku pogrzebowego, program Aktywny Rodzic, finansowanie in vitro, podwyżki dla nauczycieli, inwestycje mieszkaniowe oraz zwiększone nakłady na edukację i naukę. Według danych przedstawionych podczas konwencji z renty wdowiej korzysta już około miliona osób, a dzięki programowi in vitro przyszło na świat około 15 tys. dzieci.

Lewica wskazywała również 34 tys. mieszkań powstałych w ramach wspieranych przez rząd programów mieszkaniowych oraz ponad 10 mld zł przeznaczonych na opiekę nad najmłodszymi dziećmi i program Aktywny Rodzic.

To właśnie na tych sprawach partia buduje swój drugi argument.

Jeżeli Lewica zostanie politycznie osłabiona, chodzi nie tylko o aborcję czy związki partnerskie. Chodzi również o to, kto będzie naciskał w rządzie na mieszkania publiczne, świadczenia dla seniorów, prawa pracowników, żłobki, wynagrodzenia w budżetówce czy finansowanie usług publicznych.

To jest polityczna teza Lewicy — i właśnie tak należy ją przedstawiać.

Czarzasty chce skończyć z wiecznym cofaniem się

W wystąpieniu Czarzastego szczególnie wyraźne było rozczarowanie ostrożnością własnego obozu.

Kiedy mówił o aborcji, pytał wprost: „Czego się boimy?”. Argumentował, że rezygnowanie z własnych postulatów nie spowoduje, że wyborcy konserwatywnej prawicy nagle poprą obecną koalicję.

To być może najważniejsza polityczna treść całej konwencji.

Czarzasty próbuje powiedzieć partnerom koalicyjnym: ustępowanie prawicy nie zatrzyma prawicy.

Jeżeli przeciwnik przesuwa debatę o metr, a druga strona odpowiada półmetrowym odwrotem, środek debaty również przesuwa się w prawo.

Właśnie dlatego w jego wystąpieniu obok spraw socjalnych znalazły się aborcja, świeckość państwa, prawa mniejszości, Konstytucja i Unia Europejska.

Nowa konstytucja? Czarzasty stawia twarde „nie”

Szczególnie ostro marszałek Sejmu zareagował na zapowiedzi prezydenta Karola Nawrockiego dotyczące nowej konstytucji.

Nawrocki w maju powołał Radę Nowej Konstytucji, która ma pracować nad projektem ustawy zasadniczej. Czarzasty podczas konwencji odpowiedział, że Lewica nie zgodzi się na zmianę obecnej konstytucji tylko dlatego, że nie odpowiada ona prezydentowi.

Użył przy tym niezwykle ostrego języka i stwierdził, że nie zamierza w tej sprawie „negocjować z terrorystami”.

Samo przygotowanie projektu nowej konstytucji oczywiście nie oznacza jeszcze likwidacji demokracji. Zmiana ustawy zasadniczej wymaga określonej w Konstytucji procedury i odpowiednio wysokiej większości parlamentarnej.

Ale właśnie dlatego Czarzasty próbuje zatrzymać dyskusję dużo wcześniej: zanim możliwość stanie się polityczną większością.

Od „brunatnej koalicji” do ostrzeżenia Kotuli

Kotula poszła jeszcze dalej: „Faszyzm już tu jest”

„Faszyzm już tu jest, nosi makijaż i białą koszulę, przemawia w Sejmie, w Europarlamencie”.

Podczas tej samej konwencji Krzysztof Gawkowski użył jeszcze jednego określenia. Mówiąc o możliwym układzie PiS–Konfederacja i radykalnej prawicy, stwierdził, że Polska nie chce „brunatnej koalicji”. To określenie Gawkowskiego, nie neutralny opis tych partii.

Zestawienie tych słów z lipcową wypowiedzią Kotuli pokazuje jednak konsekwencję przekazu Lewicy.

Kotula: „Faszyzm już tu jest”.

Czarzasty: „Ani kroku wstecz przed prawicą”.

Biejat: walka o prawa kobiet ma trwać „do skutku”.

To trzy różne języki opisujące jedno polityczne przekonanie: dalsze przesuwanie Polski w stronę radykalnej prawicy nie jest dla Lewicy zwyczajną zmianą rządu na bardziej konserwatywny.

Według jej polityków stawką są konkretne prawa i instytucje.

Co może być stawką?

Z wypowiedzi liderów Lewicy można zrekonstruować katalog spraw, które partia przedstawia jako najbardziej zagrożone przy dalszym wzroście znaczenia radykalnej prawicy:

prawa kobiet i dostęp do aborcji, świeckość państwa, edukacja zdrowotna, prawa osób LGBT+, polityka wobec migrantów i Ukraińców, europejski kierunek Polski, obecny porządek konstytucyjny, prawa pracownicze oraz rozbudowana polityka społeczna.

Nie oznacza to automatycznie, że każdy prawicowy rząd zlikwidowałby wszystkie te rozwiązania. Byłaby to prognoza, której dziś nie da się przedstawić jako faktu.

Ale właśnie przed takim kierunkiem ostrzegają Czarzasty, Biejat i Kotula.

I dlatego słowa o faszyzmie nie powinny być wrzucane do artykułu jako tani straszak. Są znacznie mocniejsze, kiedy pokaże się mechanizm, o którym mówią politycy Lewicy: najpierw język pogardy, później wskazywanie kolejnych „obcych”, następnie polityczne przyzwolenie na odbieranie praw, a na końcu zmiana instytucji.

Lewica próbuje postawić zaporę

Sobotnia konwencja była więc czymś więcej niż rachunkiem tysiąca dni w rządzie.

Lewica chciała pokazać dwa rachunki jednocześnie.

Pierwszy to lista tego, co jej politycy przypisują swojej obecności w rządzie: renta wdowia, żłobki, in vitro, mieszkania, podwyżki, inwestycje w naukę i politykę społeczną.

Drugi jest znacznie bardziej polityczny: co może zostać cofnięte, jeżeli prawicowy zwrot będzie postępował dalej.

Włodzimierz Czarzasty właśnie wokół tego drugiego rachunku buduje dziś przekaz: nie przepraszać za własne wartości, nie porzucać praw kobiet, nie oddawać świeckiego państwa bez walki, nie godzić się na wykluczanie kolejnych grup i nie cofać się za każdym razem, gdy prawica podnosi głos.

Katarzyna Kotula dwa miesiące wcześniej nazwała zagrożenie najostrzej.

„Faszyzm już tu jest”.

Można z tym określeniem polemizować. Można pytać, gdzie przebiega granica pomiędzy radykalnym nacjonalizmem, autorytaryzmem i faszyzmem.

Ale po wystąpieniach Czarzastego, Biejat i wcześniejszych słowach Kotuli wiadomo przynajmniej jedno: Lewica chce, by właśnie o tę granicę rozpoczął się w Polsce poważny spór — zanim zostanie przesunięta jeszcze dalej.

Na podstawie: pełnego nagrania konwencji „Lewica Dowozi – 1000 dni za nami, 1000 dni przed nami” z 19 września 2026 r., relacji

Najnowsze

Dzień Zmarłych. Historia pamięci, która łączy pokolenia

Dzień Zmarłych. Historia pamięci, która łączy pokolenia

Początek listopada w Polsce to czas wspominania zmarłych, łączący chrześcijańskie modlitwy z dawnymi wierzeniami. Uroczystość Wszystkich Świętych oraz Dzień Zaduszny sprzyjają refleksji nad przemijaniem. Tradycje te, rozwijające się przez wieki, obejmują zarówno religijne praktyki, jak i osobiste wspomnienia, łącząc historie rodzinne z wielką historią.

Burdy polityków wokół Trybunału Konstytucyjnego

Burdy polityków wokół Trybunału Konstytucyjnego

W nocy z 30 na 31 października doszło do konfliktu między politykami a sędziami Trybunału Konstytucyjnego, dotyczącego kierownictwa TK. Prezydent Nawrocki miał wtargnąć na teren Trybunału, a policja interweniowała dla zapewnienia bezpieczeństwa. Sytuacja ukazuje, jak politycy traktują Trybunał jako pole do walki, podważając jego niezależność.

Niedopełnienie obowiązków na szczycie państwa. Duda, Nawrocki i blokowany Trybunał

Niedopełnienie obowiązków na szczycie państwa. Duda, Nawrocki i blokowany Trybunał

Analiza zachowań Andrzeja Dudy dotyczących ślubowania sędziów Trybunału Konstytucyjnego wskazuje na możliwe naruszenie obowiązków urzędowych, co może wiązać się z odpowiedzialnością konstytucyjną. Blokowanie ślubowania przez Karola Nawrockiego również wymaga oceny, czy stanowi nadużycie uprawnień. Z kolei immunitet sędziów nie powinien uniemożliwiać sprawiedliwości.

Halloween czy Dziady? Polska miała swoje święto zmarłych na długo przed amerykańską modą

Halloween czy Dziady? Polska miała swoje święto zmarłych na długo przed amerykańską modą

Halloween w Polsce wywołuje kontrowersje, łącząc obawy o kulturowe zagrożenia z zapomnieniem o tradycji Dziadów, obrzędzie upamiętniającym zmarłych, który istnieje tu od czasów przedchrześcijańskich. Obie te praktyki mają wspólne korzenie związane z pamięcią o zmarłych. Warto zastanowić się, dlaczego tak mało Polaków zna Dziady, a jednocześnie tak dobrze przyjmuje amerykańskie Halloween. To nie przebieranki dzieci są zagrożeniem dla polskiej kultury, ale zapomnienie o własnej historii i bogatych tradycjach, które na przestrzeni wieków ewoluowały pod wpływem różnych wierzeń.

Zakaz handlu w niedziele. Ponad 60 proc. Polaków jest za zmianami w kierunku liberalizacji.

Zakaz handlu w niedziele. Ponad 60 proc. Polaków jest za zmianami w kierunku liberalizacji.

Według najnowszych badań, 60,5% Polaków jest za zwiększeniem liczby niedziel handlowych, przy czym największy odsetek (27,5%) opowiada się za otwarciem sklepów w każdą niedzielę. 19% preferuje handel w dwie niedziele w miesiącu, a 14% – w jedną. Tylko 30,8% ankietowanych chce utrzymania obecnych ograniczeń. Eksperci zauważają, że wyniki wskazują na potrzebę większej elastyczności w organizacji zakupów, co może pomóc w dostosowaniu ofert do potrzeb konsumentów. Istotne będą także koszty operacyjne oraz lokalizacja sklepów w kontekście ewentualnych zmian.

Sprawdź również

Kazachstan i Uzbekistan: Nowa era współpracy z Europą

Kazachstan i Uzbekistan: Nowa era współpracy z Europą

Unia Europejska intensyfikuje współpracę z państwami Azji Centralnej, aby zapewnić sobie dostęp do surowców niezbędnych dla nowoczesnego przemysłu. Lit, wolfram, molibden i metale ziem rzadkich stają się przedmiotem coraz ważniejszych negocjacji gospodarczych. Jednak...