Mróz wypłoszył kibiców ze stadionów

Zespoły z czołówki ekstraklasy w 17. kolejce wygrały swoje mecze i spokojnie czekały na niedzielny debiut Adama Nawałki w roli trenera Lecha Poznań.

 

Lechia Gdańsk pod wodzą Piotra Stokowca grała na wyjeździe ze Śląskiem Wrocław. Gospodarze nie mają ostatnio najlepszej passy, dlatego nie stawili rozpędzonemu liderowi większego oporu. Gdańszczanie ustalili wynik spotkania już po 25 minutach gry, bo tyle czasu potrzebowali na strzelenie dwóch goli. Najpierw w 15. minucie do siatki trafił Michał Nalepa, a dziesięć minut później jego wyczyn powtórzył Lukas Haraslin. Porażkę gospodarzy obejrzało zaledwie 6860 widzów, co na stadionie mogącym pomieścić 42 tysiące osób jest frekwencją kompromitującą.

Legia Warszawa podejmowała u siebie Koronę Kielce i tym razem „Wojskowi” nie zawiedli swoich fanów, których mimo zimna zjawiło się na stadionie przy Łazienkowskiej ponad 12 tysięcy. Po golach Cafu, Michała Kucharczyka i Sebastiana Szymańskiego podopieczni trenera Ricardo Sa Pinto pewnie wygrali 3:0 i uplasowali się na pozycji wicelidera. Trzecia w tabeli Jagiellonia Białystok także grała u siebie i także wykorzystała atut własnego boiska, pokonując Arkę Gdynia 3:1. Ale jej zwycięstwo obejrzało tylko pięć tysięcy kibiców. Jeszcze mniej widzów pofatygowało się na stadion w Płocku (ledwie trzy tysiące), ale ci co postanowili zostać w domach chyba nie żałowali, bo „Nafciarze” dostali tęgie baty od Górnika Zabrze przegrywając z nim aż 0:4. Kolejny mecz przegrała też sypiąca się coraz bardziej krakowska Wisła, ulegając w Legnicy Miedzi 0:2.