Kruche więzadła krzyżowe Bielika

Krystian Bielik, 23-letni pomocnik Derby County i reprezentacji Polski, w minioną sobotę w 36. minucie ligowego meczu z Bristol City (1:0) zerwał więzadła krzyżowe w kolanie. To druga taka ciężka kontuzja w jego karierze – pierwszej doznał niemal równo rok temu, a na boisko wrócił dopiero po 10 miesiącach.

Informację, że Bielik po raz drugi w karierze zerwał więzadła, na do dodatek w tej samej nodze, angielski klub oficjalnie potwierdził we wtorek. Następnego dnia drużyna Derby przegrała ligowe spotkanie z Rotherham United 0:3, ale po meczu trener pokonanych, słynny Wayne Rooney, wydawał się być bardziej przejęty dramatem młodego polskiego piłkarza. „Wszyscy w klubie jesteśmy zdruzgotani jego kontuzją. To smutne, co mu się przytrafiło. To wielki cios dla naszej drużyny, której ostatnio był ważną częścią, ale przede wszystkim dla niego samego. Przecież dopiero co wrócił do gry po wyleczeniu poprzedniego urazu i spisywał się bardzo dobrze. Miał też dużą szansę na występ w Euro 2020. Teraz czeka go długa przerwa i walka o powrót do zdrowia, ale wierzę, że da sobie z tym radę, bo już przez coś takiego przechodził. Może też liczyć na naszą pomoc” – zapewnił Rooney.
Bardzo szybki marsz w górę
Krystian urodził się 4 stycznia 1998 roku w Koninie. Futbolowe abecadło poznawał w miejscowym Górniku i od początku wykazywał cechy charakteru cenione przez trenerów na całym świecie – talent, chęć do pracy, odwagę, upór i pewność siebie. Jako ośmiolatek grał i trenował z chłopakami starszymi od dwa lata i tak już zostało. W wieku 12 lat przeszedł do Lecha Poznań, bo w konińskim klubie szkoleniowcy uznali, że więcej się u nich nie nauczy. W juniorskiej drużynie „Kolejorza” grał między innymi z Kamilem Jóźwiakiem, który w ubiegłym roku przebojem wywalczył sobie miejsce w reprezentacji Polski, a we wrześniu został jego klubowym kolegą w Derby County. W poznańskim klubie, tak dzisiaj chwalonym za dobrą pracę z młodzieżą, w 2014 roku ktoś pokpił sprawę i nie dostrzegł w Bieliku materiału na solidnego piłkarza, bo pozwolono mu odejść za drobne 50 tys. złotych do Legii Warszawa.
Krystian przystał na ofertę stołecznego klubu bez wahania, bo została poparta obietnicą włączenia go od razu do kadry pierwszego zespołu, którego trenerem był wtedy znakomity niegdyś norweski obrońca Manchesteru United Henning Berg. Szkoleniowiec ten nie miał oporów z wystawieniem ledwie 16-letniego gracza w ligowym meczu. Bielik zadebiutował w polskiej ekstraklasie 24 sierpnia 2014 roku w meczu z Koroną Kielce, ale do końca roku zaliczył jeszcze tylko cztery występy, na dodatek żadnego w pełnym wymiarze czasowym. Mimo to w przerwie zimowej Legia dostała od Arsenalu Londyn ofertę transferu definitywnego i zgodziła się oddać nastolatka za dwa miliony euro.
Trenerem „Kanonierów” był wtedy Francuz Arsene Wenger, dla którego 16-letni Polak był dopiero „melodią przyszłości”, a to oznaczało długie terminowanie w zespołach młodzieżowych. Po roku w Arsenalu uznano jednak, że lepiej dla rozwoju zdradzającego wielki talent Bielika będzie wypożyczyć go do występującego w Championship zespołu Birmingham. Trenerem tego zespołu był Włoch Gianfranco Zola, a w bramce stał Tomasz Kuszczak, który w jednym z wywiadów tak ocenił młodszego rodaka: „Według mnie to obrońca idealnie skrojony na angielską ligę. Przed nim duża przyszłość, nie tylko w klubie, ale również w kadrze. A mam porównanie, bo z różnymi obrońcami grałem. On ma też jedną bardzo ważną cechę – charakter. Twardo stąpa po ziemi i wciąż chce się uczyć. Mimo słusznego wzrostu jest świetnie wyszkolony technicznie, co nie jest znowu aż takie częste wśród graczy linii defensywnych. No i zawsze ,jest pewny siebie”.
Wciąż na wypożyczeniu
Opinia Kuszczaka, ale przede wszystkim dobre występy w Championship sprawiły, że Bielik dostał powołanie od trenera Marcina Dorny do kadry na organizowane w 2017 roku w Polsce młodzieżowe mistrzostwa Europy. Nie dostał jednak szansy żeby się wykazać, bo po pierwszym meczu w turnieju, przegranym ze Słowacją 1:2, pozwolił sobie na nazbyt szczerą ocenę. „Najgorsze jest to, że moim zdaniem my gramy tak, jak trenujemy. Treningi nie były na najlepszym poziomie. Mamy łatwe rozegranie bez przeciwnika i to tempo nie jest na najlepszym poziomie i to samo jest potem w meczu” – powiedział po meczu w odpowiedzi na pytanie dziennikarza. Jego wypowiedź poszła w świat i wywołała mnóstwo kontrowersji. Na drugi dzień przeprosił publicznie Dornę, ale nic to nie dało, bo w dwóch kolejnych spotkaniach też nie wystąpił, a Polska zajęła ostatnie miejsce w grupie i odpadła z turnieju. Dwa lata później Bielik po raz drugi w karierze znajdzie się w kadrze na młodzieżowe mistrzostwa Europy, ale już jako jeden z liderów reprezentacji prowadzonej przez trenera Czesława Michniewicza. W fazie grupowej strzeli dwa gole – w wygranym 3:2 meczu z Belgia i 1:0 meczu z Włochami. Niestety, z Hiszpanią biało-czerwoni dostali łomot 0:5 i odpadli z turnieju.
W Anglii sezon 2018/2019 Bielik spędził na wypożyczeniu w trzecioligowym Charlton Athletic, któremu wydanie pomógł w wywalczeniu awansu Championship, a po finałowym spotkaniu barażowym z Sunderlandem na słynnym Wembley został wybrany na piłkarza meczu. To była nagroda za dzielność, bo niemal cały poprzedni sezon stracił z powodu kontuzji. To była jego pierwsza w życiu tak długa pauza z powodów zdrowotnych. Gdy wyleczył uraz z ofertą kolejnego wypożyczenia wystąpiła Legia Warszawa, ale w Arsenalu uznano, że powrót do polskiej ligi nie będzie dla Bielika korzystny i więcej zyska grając w trzecioligowym Charltonie.
Po awansie nie zostawili go jednak w tym klubie, tylko znów wypożyczyli, tym razem do występującego w League One Walsall (trzecia liga angielska). Ale w tym zespole jednak ostatecznie nie zagrał, bo znów złapał kontuzję. W Arsenalu ostatecznie położono na nim krzyżyk i latem 2019 roku za 10 mln euro Bielik przeszedł do Derby County wiążąc się z tym klubem pięcioletnim kontraktem.
W angielskich mediach transfer ten przeszedł bez większego echa, nie licząc opinii, że być może Arsenal zbyt łatwo pozbywa się zdolnej młodzieży, która potem rozkwita w innych klubach. Kibice „Kanonierów” pożegnali Bielika ciepło. „Mamy nadzieję, iż Arsenal za dwa lata odkupi Cię za 30 mln funtów”.
Spokojna przystań w Derby County
Początek w ekipie Derby miał znakomity. Grał tak dobrze, że zauważył to Jerzy Brzęczek i wysłał powołanie do reprezentacji Polski. Jesienią 2019 roku Bielik wystąpił w trzech meczach eliminacji Euro 2020 i wypadł tak obiecująco, że z miejsca stał się pewniakiem kadrze na kontynentalny czempionat. Niestety, w styczniu 2020 roku dopadł go straszliwy pech – zerwał więzadła w prawym kolanie z tego powodu musiał pauzować prawie 10 miesięcy.
Wrócił na boisko pod koniec listopada i od razu odzyskał miejsce w podstawowym składzie. „Nigdy nie czułem się tak mocny jak teraz” – mówił w wywiadach. Skąd mógł wiedzieć, że naprawione rok wcześniej więzadło krzyżowe w prawym kolanie znów się zerwie. Czeka go teraz „powtórka z rozrywki”, czyli żmudna walka o powrót do sportowego życia. Nie powinien się jednak spieszyć z powrotem. Kontrakt z Derby ma do końca czerwca 2024 roku, a mundial w Katarze zacznie się dopiero w listopadzie 2022 roku.

Wayne Rooney zakończył piłkarską karierę

Wayne Rooney to bez wątpienie jeden z najlepszych angielskich piłkarzy w XXI wieku. W narodowych barwach rozegrał 120 spotkań i strzelił 53 gole, co stawia go też w szeregu najwybitniejszych graczy w całej historii angielskiego futbolu. Ostatnio występował jednak w drugoligowym Derby County, gdzie od grudnia był grającym trenerem. Rola szkoleniowca bardziej mu odpowiadała, bo 15 stycznia tego roku w wieku 35 lat piłkarską karierę.

Urodził się 24 października 1985 roku w Croxteth, dzielnicy na przedmieściach Liverpoolu, która w tamtych czasach pojawiała się w mediach głównie w kronikach policyjnych. Ojciec Wayne’a pracował dorywczo na budowach, matka w szkolnej stołówce za 100 funtów tygodniowo i dorabiała po godzinach sprzątając w domach. W tej niezamożnej angielskiej rodzinie piłkarska kariera była więc uważana za nie najgorszy pomysł na życie, więc rodzice nie uzależniali zgody na udział syna w treningach od szkolnych stopni. Wayne Rooney wychowała się w „niebieskiej” części Liverpoolu, czyli wśród fanów Evertonu. Dlatego w wieku niespełna dziesięciu lat zapisał się do szkółki piłkarskiej tego klubu. Trenerzy od razu rozpoznali w nim materiał na wielkiego piłkarza i niemal od początku kazali mu grać i trenować z chłopcami starszymi od niego. W 2002 roku zadebiutował w pierwszym zespole „The Toffees” w meczu z Arsenalem Londyn i przeszedł do historii Premier League. Wszedł na boisko w 80. minucie za Kanadyjczyka polskiego pochodzenia Tomasza Radzińskiego. W ostatnich sekundach spotkaniach przy wyniku 1:1 Rooney strzałem z 35 metrów pokonał słynnego Davida Seamana i zostając najmłodszym strzelcem gola w historii angielskiej ekstraklasy. Od tego momentu wszystko potoczyło się błyskawicznie.
Zaledwie cztery miesiące później Rooney, mając 17 lat i 111 dni, zadebiutował w reprezentacji Anglii, której selekcjonerem był Szwed Sven-Goran Eriksson. Latem 2004 roku za 25,6 mln funtów przeszedł do wielkiego Manchesteru United, z którym pięć razy zdobył mistrzostwo kraju, czterokrotnie Puchar Ligi, wygrał Ligę Mistrzów, Klubowe Mistrzostwo Świata, Puchar Anglii oraz Ligę Europy. Strzelił w barwach „Czerwonych Diabłów” 253 gole i jest najlepszym strzelcem w historii tego klubu. W Premier League zajmuje drugie miejsce w klasyfikacji strzelców wszech czasów (208 goli) i trzecie miejsce w liczbie asyst (103). W reprezentacji Anglii też ma nietuzinkowy dorobek, chociaż nie okraszony żadnym spektakularnym sukcesem. W latach 2003–2017 rozegrał ww ekipie „Synów Albionu” 120 meczów. Zagrał w turniejach Euro 2004, 2012 i 2016 oraz w mistrzostwach świata 2006, 2010 i 2014. Karierę reprezentacyjną zakończył w 2017 roku jako najskuteczniejszy strzelec w historii reprezentacji Anglii (53). Teraz postanowił spróbować sił w roli trenera Derby County, a jego liczni fani trzymają za niego kciuki. Polscy kibice też powinni, bo podopiecznymi Rooney’a są dwaj nasi reprezentacyjni piłkarze – Kamil Jóźwiak i Krystian Bielik.

Wyróżnienie dla Bielika

Grający w zespole Derby County Krystian Bielik został wybrany na najlepszego piłkarza grudnia w Championship. To cenna nagroda dla 23-letniego zawodnika, bo przecież wrócił do gry pod koniec ub. roku po ciężkiej kontuzji.

Kibice głosowali na sześciu nominowanych graczy. Oprócz Bielika w tym gronie znalazł się jeszcze jeden Polak, występujący w zespole Barnsley były środkowy obrońca Cracovii Michał Michał, a oprócz dwójki naszych piłkarzy także Asmir Begović (Bournemouth), Emi Buendia (Norwich City), Sergi Canos (Brentford) i Glen Rea (Luton Town). Bielik wygrał zdecydowanie, chociaż grudzień ubiegłego roku był pierwszym pełnym miesiącem jego gry w Derby County po wyleczeniu kontuzji. W styczniu ubiegłego roku reprezentant Polski zerwał więzadła krzyżowe w kolanie i musiał z tego powodu pauzować przez ponad pół roku, a potem przejść jeszcze żmudną rehabilitację.
Do normalnych treningów piłkarskich wrócił dopiero w październiku, a pierwszy występ po przerwie zaliczył dopiero w listopadzie. W grudniu trenerskie rządy w ekipie Derby powierzono najbardziej znanemu piłkarzowi w zespole, byłemu reprezentantowi Anglii Wayne’owi Rooney’owi, a on śmiało postawiał na dwóch reprezentantów Polski jakich miał w kadrze – Kamilowi Jóźwiakowi oraz spragnionemu gry Bielikowi. Walcząca rozpaczliwie o uniknięcie degradacji drużyna Derby zaczęła zdobywać wreszcie punkty w Championship – w grudniowych spotkaniach zdobyła 12 punktów, a Bielik nie dość, że wystąpił we wszystkich spotkaniach i w każdym należał do najlepszych w drużynie, to w wygranym 4:0 meczu z Birmingham strzelił swojego debiutanckiego gola w obecnym sezonie. Jego znakomita gra została doceniona nie tylko przez Rooneya, który chwalił go regularnie, lecz jak się teraz okazało także przez kibiców.
Sytuacja Derby County mimo lepszych wyników w grudniu wciąż jest jednak trudna, bo zespół ma na koncie tylko 19 punktów i zajmuje 22. miejsce w 24-zespołowej Championship, a do niższej ligi spadają trzy ostatnie zespoły.

Trzy kwartały bez Bielika

Obrońca reprezentacji Polski Krystian Bielik po zerwaniu więzadeł krzyżowych w kolanie wróci na boisko dopiero pod koniec 2020 roku. Takie smutne wieści dotarły w tym tygodniu z angielskiego klubu Derby County.

Bielik nabawił się urazu w połowie stycznia tego roku podczas meczu młodzieżowej drużyny Derby County z Tottenhamem. Zagrał w nim dla podtrzymania rytmu meczowego, bo nie mógł wystąpić w ligowym spotkaniu pierwszej drużyny w Championship z powodu kary za czerwoną kartkę. Polak miał pecha, ale jak słusznie zauważył trener Derby County, taki uraz mógł mu się przydarzyć w każdym momencie. Piłkarz jest już po operacji i w ocenie lekarzy nie ma szans, żeby okres rehabilitacji potrwał krócej niż dziewięć miesięcy.
To oczywiście oznacza, że tego zawodnika nie zobaczymy w polskich barwach w tegorocznych mistrzostwach Europy. To duża strata dla naszej reprezentacji, ale też dla walczącej o awans do Premier League drużyny Derby County, do której 21-letni obrońca trafił latem ub. roku z Arsenalu za 10 milionów funtów. Od początku był jej podstawowym graczem, a do tej pory zagrał w 20 meczach.

Asysty Grosickiego

W 14. kolejce angielskiej Championship doszło do starcia dwóch reprezentantów Polski. Zespół Hull City z Kamilem Grosickim w składzie pokonał 2:0 ekipę Krystiana Bielika, Derby County.

W liczącej 24 zespoły Championship po 14. kolejkach z drużyn mających w składach polskich piłkarzy najwyżej plasuje się Leeds United, którego filarem jest Mateusz Klich, a rezerwowym bramkarzem Kamil Miazek. W miniony weekend Klich rozegrał cały mecz w wyjazdowej potyczce z Sheffield Wednesday, ale po remisie 0:0 jego ekipa ma 25 pkt i zajmuje w tabeli trzecie miejsce, za West Bromwich Albion (27) i Preston North End (25).

Grosicki i Bielik zmierzyli się w bezpośredniej walce, z której zwycięsko wyszedł „Grosik”. Jego zespół wygrał 2:0, a on zaliczył asysty przy obu trafieniach. W tabeli Hull City także jest wyżej, bo z 19 pkt na koncie zajmuje 12. lokatę, natomiast Derby z jednym punktem mniej zajmuje 16. pozycję. Warto wspomnieć, że wcześniej drużyna Hull City nie potrafiła wygrać z Derby w sześciu kolejnych spotkania, nic zatem dziwnego, że kibice fetowali Grosickiego jak bohatera.

Na zapleczu Premier League występuje jeszcze dwóch naszych bramkarzy. 32-letni Bartosz Białkowski w tym sezonie broni barw Millwall. Nie jest to mocny zespół – od 17 sierpnia tracił w każdym meczu minimum jednego gola. Tym razem Białkowski mógł odnotować występ „na zero”, bo Millwall, po raz pierwszy od 2003 ropku, wygrało ze Stoke (2:0) i awansowało na 15. miejsce.
Po nieudanym starcie wiatr w żagle złapał też Huddersfield Town z Kamilem Grabarą w bramce. Ekipa naszego młodzieżowego reprezentanta nie przegrała w szóstym meczu z rzędu, tym razem pokonując Barnsley 2:0, dzięki czemu uciekła ze strefy spadkowej na bezpieczne 20. miejsce.