El Clasico pod presją politycznych sporów

Kibice po raz pierwszy od 2002 roku nie zobaczyli bramek w El Clasico. Rozegrany w minioną środę zaległy mecz ligowy Barcelony z Realem Madryt zakończył się wynikiem 0:0.

Potyczki dwóch najsilniejszych klubów hiszpańskiej Primera Division zawsze budzą wyjątkowe emocje, ale rozegrany w minioną środę mecz odbył w wyjątkowych okolicznościach. Pierwotnie FC Barcelona i Real Madryt miały grać w październiku, lecz z powodu trwających wtedy w Katalonii politycznych napięć spotkanie zostało przełożone. Sytuacja polityczna nie uległa przez ten czas większej zmianie, zatem katalońskie władze dla zapewnienia bezpieczeństwa na stadionie zmobilizowały ponad trzy tysiące funkcjonariuszy, chociaż największym problem byli tym razem nie zamaskowani stadionowi chuligani, tylko tajemnicza organizacja skrywająca się w Internecie pod nazwą „Demokratyczne Tsunami”, organizująca od połowy października protesty na rzecz prawa do samostanowienia Katalonii.

Z powodów bezpieczeństwa dwaj najwięksi rywale hiszpańskiej tabeli wyjątkowo zostali zakwaterowani w tym samym hotelu – Reina Sofia (Królowa Zofia), Barca spędziła w nim noc, Real dojechał w południe. Po nadzwyczajnych naradach, jakie odbywały się wczoraj, siły porządkowe zdecydowały, że tym razem, również wyjątkowo, zawodnicy obu drużyn razem pojadą na stadion. O 18.00 oba autokary wyruszą spod hotelu i bramą numer siedem wjadą na Camp Nou. Aby nie było niespodzianek, od rana Reina Sofia otoczona jest policją, a niespełna półkilometrowy odcinek, jaki dzieli ją od stadionu, został obstawiony metalowymi zaporami.
Te środki wystarczyły tylko do utrzymania porządku na stadionie i w jego najbliższej okolicy, bo jak donosiły hiszpańskie media, trochę dalej od Camp Nou dochodziło do poważnych starć z policją, w wyniku których rannych zostało kilkanaście osób. Ale i trybunach nastroje były gorące, zwłaszcza na początku drugiej połowy, gdy fani Barcelony zarzucili boisko żółtymi piłkami plażowymi z hasłem „Hiszpanio, musimy porozmawiać” i zaczęli skandować „Wolność!”. Gra na chwilę została wstrzymana, ale arbiter po konsultacji nakazał ją wznowić.

Tuz po tym zdarzeniu Messi znalazł się z doskonałej sytuacji strzeleckiej, ale w niewytłumaczalny sposób zmarnował okazję. Real odpowiedział groźną kontrą po której w znakomitej sytuacji znalazł się Gareth Bale. Walijczyk huknął potężnie z lewej nogi, lecz trafił tylko w boczną siatkę. Kwadrans przed końcem meczu Bale w końcu trafił do bramki, lecz sędzia po sprawdzeniu przez VAR gola nie uznał.

Po tym remisie obie drużyny mają tyle samo punktów (36), ale liderem dzięki lepszemu bilansowi bramek pozostała Barcelona. Trzecie w tabeli jest Atletico Madryt.