Manchester City przed trybunałem

Ukarany przez UEFA za złamanie finansowego fair play Manchester City odwołał się do Międzynarodowego Trybunału Arbitrażowego ds. Sportu (CAS). Angielski klub został wyrzucony na dwa sezony z Ligi Mistrzów i ma zapłacić grzywnę w wysokości 30 mln euro.

UEFA uważa, że Manchester City dopuścił się „poważnego naruszenia” zasad Financial Fair Play. Mają one m.in. zapobiegać otrzymywaniu przez kluby nieograniczonych kwot pieniędzy poprzez zawyżone umowy sponsorskie z organizacjami powiązanymi z właścicielami. Nałożona kara ma obowiązywać w dwóch kolejnych sezonach Ligi Mistrzów – 2020/2021 i 2021/2022. To już druga sankcja europejskiej federacji nałożona z tego tytułu na ekipę „The Citizens”. Poprzednio za złamanie zasad Financial Fair Play musieli w 2014 roku zapłacić 20 mln euro.
W najnowszej sprawie UEFA wszczęła dochodzenie w marcu 2019 roku po publikacji niemieckiego magazynu „Der Spiegel”, z której wynikało, że właściciele klubu mogli zawyżać umowy sponsorskie w celu spełnienia wymagań FFP. Izba Orzekająca Klubowego Organu Kontroli Finansowej UEFA (CFCB) stwierdziła, że klub złamał zasady zawyżając przychody ze sponsoringu na swoich kontach oraz w informacjach przekazanych UEFA w latach 2012-2016.
Większościowym właścicielem City Football Group jest Abu Dhabi United Group (ma ok. 77 procent udziałów), spółka inwestycyjna należąca do szejka Mansoura bin Zayeda Al Nahyana. Do CFG należy nie tylko Manchester City, ale też amerykański New York City FC, australijski Melbourne City FC,japoński Yokohama F. Marinos, urugwajski Club Atletico Torque, hiszpański Girona FC i chiński Sichuan Jiuniu FC.
Niemal natychmiast po ogłoszeniu decyzji przez UEFA władze Manchesteru City zapowiedziały złożenie apelacji w CAS. W tym tygodniu stosowne dokumenty zostały dostarczone do siedziby Trybunału Arbitrażowego w Lozannie, co potwierdziły w minioną środę służby prasowe CAS. Angielski klub uzasadnił swoje odwołanie w opublikowanym także tego dnia komunikacie: „Mówiąc najprościej, nasza sprawa została zainicjowana przez UEFA, ścigana przez UEFA i sądzona przez UEFA. Po tym, jak ten krzywdzący proces już się skończył, nasz klub oddał zasądzony wyrok pod bezstronny osąd, rozpoczynają postępowanie przed Trybunałem Arbitrażowym ds. Sportu.
„The Citizens” to aktualni mistrzowie Anglii, a w obecnym sezonie wicelider Premier League, za Liverpoolem. W Lidze Mistrzów Man City gra w 1/8 finału z Realem Madryt.

PSG ograł UEFA w CAS

Trybunał Arbitrażowy ds. Sportu (CAS) w Lozannie przyznał rację Paris Saint-Germain w jego sporze z UEFA dotyczącego naruszenia zasad tzw. finansowego fair play.

We wrześniu 2017 roku Rada Finansowej Kontroli Klubów (CFCB), organ UEFA zajmujący się kontrolą przestrzegania przepisów finansowego fair play, wszczęła postępowanie przeciwko Paris Saint-Germain, a pretekstem do tego stały się informacje o ogromnych wydatkach paryskiego klubu w letnim okienku transferowym. To wtedy na Parc des Princes ściągnięto z FC Barcelona Brazylijczyka Neymara za 222 miliony euro oraz z AS Monaco Francuza Kyliana Mbappe za 180 milionów euro. Astronomiczna kwota ponad 400 mln euro przekraczała możliwości finansowe klubu, ale nie jego katarskich właścicieli. Ale UEFA właśnie po to stworzyła finansowe fair play (FFP), czyli zbiór przepisów mających zwalczać nieograniczone „pompowanie” pieniędzy do klubów przez bogatych sponsorów i właścicieli. W myśl tych przepisów wydatki mają być uzależnione od przychodów, a straty nie mogą przekroczyć określonych kwot. FFP ma wyrównywać szanse i nie dopuścić do pogłębiania się różnic między klubami.

Postępowanie w tej sprawie zakończyło się w czerwcu 2018 roku z werdyktem uwalniającym PSG od oskarżenia złamania przepisów FFP w latach 2015, 2016 i 2017. Radość w paryskim klubie nie trwała długo, bo przewodniczący CFCB doprowadził do ponownego otwarcia we wrześniu postępowania wyjaśniającego. Właścicielem Paris Saint-Germain Paryski klub jest firma Qatar Sports Investments, która zaskarżyła decyzję RFKK UEFA do CAS i we wtorek odebrała korzystny dla siebie werdykt. To kończy sprawę ostatecznie.

 

Atak na Gianniego Infantino

Prezydent FIFA Gianni Infantino musi się tłumaczyć po publikacji w dzienniku „Der Spiegel”. Niemiecka gazeta zarzuciła mu, że jeszcze jako działacz UEFA pomagał Manchesterowi City i PSG w obchodzeniu reguł Finansowego Fair Play.

 

Właścicielami Manchesteru City są szejkowie ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, natomiast Paris Saint-Germain należy do równie bogatych szejków z Kataru. I jedni i drudzy wpompowali w te kluby setki milionów euro. Infantino jako szef FIFA wielokrotnie publicznie groził surowymi sankcjami dla klubów, Finansowego Fair Play nie przestrzegają. Tm bardziej zaskakują rewelacje „Der Spiegela”, za sam pomagał wspomnianym klubom w obchodzeniu zasad. Reakcja FIFA i samego Infantino na doniesienia niemieckich mediów była znamienna. W oświadczeniu stwierdzono, że publikacje maja za cel postawienie FIFA w złym świetle i podważenie wiarygodności nowego kierownictwa federacji, a w szczególności jej prezydenta.

 

Z życia FIFA: Algorytm wyceni piłkarza

FIFA przygotowuje się do wprowadzenia rewolucyjnych zmian w systemie piłkarskich transferów. Prezydent tej organizacji Gianni Infantino przyznaje, że jest to niezbędne aby uzdrowić sytuację, bo w ostatnich latach ceny za piłkarzy przekroczyły granice przyzwoitości.

 

Do rozregulowania systemu transferowego i jego wynaturzenia zdaniem FIFA przyczynili się przede wszystkim piłkarscy agenci, którzy dyktują coraz wyższe kwoty za zawodników, bo przy okazji inkasują potężne prowizje. Jedną z pierwszych regulacji, która miałaby zostać wprowadzona, jest właśnie ograniczenie wysokość prowizji dla menedżerów. Miałaby ona wynosić nie więcej niż 5 procent wynagrodzenia zawodnika lub kwoty odstępnego.

Ten przepis uderzy po kieszeni głównie największych tuzów w tym fachu, jak Mino Raiola. Wciąż pamiętana jest jego gigantyczna prowizja pobrana za transfer Paula Pogby. Francuz trafił w 2012 roku do Juventusu Turyn, bo Manchester United nie chciał mu przyznać wysokiego kontraktu i pozwolił mu odejść za darmo. Raiola zaoferował więc swojego gracza Juventusowi praktycznie za darmo, ale „w nagrodę” w umowie wpisał dla siebie gigantyczną prowizję, niemal 50-procentową, w przypadku transferu Pogby do innego klubu. A dwa lata później francuski piłkarz znalazł się jednak na liście życzeń nowego trenera Manchesteru United Jose Mourinho, ale „Czerwone Diabły” musiały za niego zapłacić aż 105 mln euro. Niemal połowę tej kwoty zagarną do swojej kieszeni Raiola, co wywołało w piłkarskim środowisku mnóstwo kontrowersji.

Riola mógł mieć z tego tytułu problem, bowiem FIFA miała powód żeby go uznać za współwłaściciela piłkarza, czego przepisy surowo zabraniają. Z jakiegoś niejasnego powodu piłkarski agent do dzisiaj nie poniósł żadnych konsekwencji i nadal swobodnie działa na transferowym runku.

Tolerancja działaczy FIFA wobec rozpasania agentów wyczerpała się jednak ostatecznie po transferze Neymara z Barcelony do Paris Saint-Germain za 222 mln euro. Rekordy został pobity dwukrotnie mimo przepisów Finansowego Fair Play. Transfer brazylijskiego gwiazdora jedynie przyspieszył prace nad nowymi zasadami. W specjalnym raporcie FIFA napisano, że należy wprowadzić nowe mechanizmy przy ustalaniu kwot transferowych.

Jak ujawnił „New York Times” FIFA chce, aby aktualną wartość piłkarza wyliczał specjalnie opracowany algorytm. Innym pomysłem jest wprowadzenie specjalnego podatku „od luksusu”, który miałby polegać na tym, że nadmierne wydatki na transfery skutkowałyby wyższymi podatkami. Uzyskane z dodatkowego opodatkowania krezusów pieniądze trafiałby do specjalnego „funduszu solidarności”, z którego wsparcie otrzymywałyby biedniejsze kluby.

To dobrze, że FIFA wreszcie zauważyła wynaturzenia w handlu piłkarzami, które skutkują wyzyskiem graczy. Ale ten proceder ma znacznie głębsze dno.