Tylko Robert Biedroń

– Tylko on jako prezydent zrobi to, czego nie zrobiłby żaden z jego rywali – realnie rozdzieli Kościół i Państwo
– z Andrzejem Bychowskim, aktorem, lewicowym działaczem społecznym rozmawia Krzysztof Lubczyński.

Dlaczego zawiesił Pan na swoim ogrodzeniu domowym hasła wzywające do głosowania na kandydata Lewicy Roberta Biedronia?

Bo uważam, że Robert Biedroń jest najlepszym kandydatem na prezydenta Polski. Jest wykształcony, ukończył studia z zakresu nauk politycznych. Poza tym, co bardzo ważne, był już prezydentem Słupska, gdzie bardzo dobrze się sprawdził i mieszkańcy tego miasta bardzo dobrze go wspominają, a nawet żałują, że nadal nie zarządza ich miastem. Dzięki temu Biedroń zdobył duże doświadczenie, w mikroskali co prawda, ale jednak w zarządzaniu dużym organizmem miejskim, w różnych aspektach życia społecznego i gospodarczego. Nie ma takiego doświadczenia żaden z jego rywali do stanowiska prezydenta, łącznie z panem Dudą, który wyspecjalizował się jedynie w posłusznym podpisywaniu ustaw podsuwanych mu przez władzę PiS oraz w picerskim „gospodarskim” objeżdżaniu kraju i wygłaszaniu nadętych przemówień.

Co Pan ceni w Robercie Biedroniu poza wspomnianym doświadczeniem?

Cenię wiele jego walorów, ideowych, intelektualnych, emocjonalnych ale zaakcentuję kwestię, którą spośród wszystkich kandydatów może rozwiązać akurat tylko Robert Biedroń. Otóż tylko on jako prezydent zrobi to, czego nie zrobiłby żaden z jego rywali – realnie rozdzieli Kościół i Państwo. Średniowieczny model tych relacji, który czyni z Polski historyczny skansen w skali Europy, a nawet świata, powinien zostać wreszcie zastąpiony rozwiązaniem nowoczesnym. Kler katolicki głosi, że w Polsce jest 95 procent wierzących. To jest nieprawda. W Polsce jest 95 procent ochrzczonych, to znaczy mechanicznie, w niemowlęctwie, bez ich woli wcielonych na wniosek rodziców, do organizacji, jaką jest Kościół katolicki. Tymczasem artykuł 290 konstytucji, który mówi o obywatelskim prawie do zrzeszania się, zabrania wcielania kogokolwiek wbrew jego woli do jakiejkolwiek organizacji czy innego zrzeszenia. Wiem, że ludzie się do tego przez wieki przyzwyczaili i traktują to niemal jak oddychanie, ale jak się nad tym chwilę zastanowić, to mamy do czynienia z jedynym takim przypadkiem w życiu społecznym, w którym człowiek jest bez jego świadomości i woli wcielany automatycznie do jakiejś zorganizowanej struktury, a ponadto, gdy chce z niej już jako człowiek dorosły wystąpić, co się coraz częściej zdarza, stawiane mu są trudne do pokonania bariery biurokratyczne, formalne. To jest kuriozalne, że człowiek, który w okresie dorosłości uświadamia sobie, że jest ateistą, uświadamia sobie jednocześnie, że został już dawno bez jego woli wcielony do organizacji, której nie akceptuje i z której nie chcą go wypuścić, jak to powinno być, za zwykłym oświadczeniem woli. Kościół katolicki jest ogromnym, uprzywilejowanym zrzeszeniem przymusowo wcielonych. Co gorsza, to wcielanie jest tym obrzydliwsze, że dokonywane przy wykorzystaniu osób nieświadomych i bezbronnych, jakimi są małe dzieci i przy wciąganiu w ten proceder rodziców. Apeluję do pana Ziobry, żeby zajął się nielegalnymi działaniami tych werbowników, którzy mają zresztą na koncie walkę z wolnością, z ustaleniami nauki, którzy wciskali ludziom ciemnotę że Ziemia jest płaska a Słońce obraca się wokół niej, a na rękach mają krew takich ludzi jak polski myśliciel-ateista Kazimierz Łyszczyński, torturowany i stracony z nakazu polskiego oddziału inkwizycji. Inna kwestia, którą może rozwiązać także jedynie Robert Biedroń jako prezydent. Tylko on podpisze przygotowaną przez posłów Lewicy ustawę o prawie do przerywania ciąży do 12 tygodnia. Tych rzeczy nie zrobi nie tylko pan Duda, ale także pan Kosiniak-Kamysz, Hołownia, pani Kidawa-Błońska, którzy mówią o jakimś rzekomym „kompromisie”, a tym bardziej pan Bosak, katolicki radykał. Krótko mówiąc, wszyscy pozostali kandydaci w mniejszym czy większym stopniu, mniej czy bardziej ostentacyjnie, sprzyjają interesom i władzy politycznej Kościoła katolickiego. Dodam jeszcze jeden wielki walor Roberta Biedronia – jest znakomitym mówcą, i to mówcą – na temat. Podkreślam – na temat. Mówi piękną polszczyzną, logicznie, z sensem, trafia w samo sedno podejmowanych zagadnień. Pan Duda mówi dużo i nieznośnie głośno, ale wypowiada same frazesy. Pan Kosiniak – niestety podobnie. O innych nie wspomnę. Pół żartem pół serio dodam, że Robert jest najprzystojniejszy z męskich kandydatów, co w epoce przewagi przekazu wizualnego też nie jest bez znaczenia. Dlatego apeluję – wywieszajcie, jeśli możecie hasła zachęcające do głosowania na Roberta Biedronia.

Proszę przypomnieć, jak brzmią hasła, które Pan wywiesił na ogrodzeniu swojego domu w Warszawie?

„Prezydent Polski Robert Biedroń”, „Nie głosuj na bezprawie i sprawiedliwość”.

Czy wzywając do głosowania na Biedronia nie obawia się Pan zarzutu, że tym samym niejako automatycznie wspiera Pan PiS w jego tak krytykowanym ostrym dążeniu do szybkich wyborów, niebezpiecznych w fazie wzrostu epidemii?

To jest osobne zagadnienie, ale fakt, że mamy takie czy inne zdanie w tej kwestii nie może skutkować zapomnieniem o naszym lewicowym kandydacie, tym bardziej, że pan Duda jest cały czas lansowany przez pisowskie media z TVPiS na czele. W końcu kiedyś te wybory się odbędą i musimy być na ten moment przygotowani.

W zeszłym roku opiekował się Pan cokołem zniszczonego pomnika generała Zygmunta Berlinga w Warszawie. Relacjonowaliśmy to w „Dzienniku Trybuna”, udzielił nam Pan wywiadu. Pod koniec roku cokół został ostatecznie zdemontowany, a wcześniejsze postępowanie policyjne umorzono, uzasadniając to formalnie brakiem wykrycia sprawców…

Choć policja jest w posiadaniu danych osób, które mogą być sprawcami tego czynu. To, kto dokonał tego czynu jest tajemnicą Poliszynela. Napisałem do redakcji „Trybuny” krótki list, w którym odniosłem się do waszego artykułu na ten temat. Skorzystam z okazji, żeby przedstawić tu jego treść. Otóż tego barbarzyńskiego aktu dokonano w grudniu na podstawie uchwały Rady Miasta Stołecznego Warszawy, która podjęła tę decyzję na podstawie ustawy tzw. „dekomunizacyjnej”. Ręce opadają i cisną się na usta najgorsze przekleństwa… Jak ocenić tych radnych? Co za niemądrzy ludzie siedzą w tej radzie? Ludzie, kogo wybraliście? Ten pomnik zbudowano nie dlatego, że generał Berling był komunistą, bo nim nie był, i powiedział to nawet w oczy Stalinowi, tylko dlatego, że dowodzone przez niego oddziały wojskowe dywizji kościuszkowskiej dokonały, kosztem ciężkich ofiar, prawobrzeżną Warszawę, Pragę. W ten sposób uratował od niechybnej śmierci około miliona mieszkańców stolicy. Nam, warszawiakom było obojętne, kto nas wyzwoli, komunista, anarchista, statysta czy turysta. Dla nas było ważne, że przestaliśmy się bać, że w każdej chwili może nas zabić na ulicy, pod murem lub w domu niemiecki bandyta z hasłem „Gott mit uns” („Bóg z nami”) na pasku. Kochana Polska Ludowa zbudowała ten pomnik z wdzięczności dla Generała Berlinga – Bohatera. Dlaczego pan prezydent Trzaskowski, który wydaje się rozsądnym człowiekiem i w wielu przypadkach staje PiS-owi okoniem, nie wyrzucił na zbitą twarz tych, którzy formalnie dokończyli zniszczenia pomnika, tym samym niejako przyznając rację tym, którzy dokonali jego pierwszego, skrytego, bandyckiego zniszczenia latem zeszłego roku. I dlaczego posłusznie pozwolił zrealizować szaloną ustawę „dekomunizacyjną” Kaczyńskiego i jego przybocznych, których tak krytykuje? A jednocześnie wznosi się pomniki takim bandytom jak Kuraś – „Ogień”, który zabijał Żydów tylko dlatego, że byli Żydami, nie mówiąc już o innych zbrodniach, a także czci się oficjalnie takich zbrodniarzy jak „Bury” Romuald Rajs, który zamordował kilkudziesięciu Polaków tylko dlatego, że nie przeżegnali się po katolicku. A zniszczono pomnik generała Berlinga, który uratował milion Polaków od niechybnej śmierci z rąk hitlerowskiego okupanta.

Dziękuję za rozmowę.

Akt wandalizmu

– Z jednej strony, jestem oburzona tym, co się stało. Ale też, niestety, ze smutkiem mogę przyznać, że i tak ten pomnik generała Zygmunta Berlinga poprzez władze miasta miał być usunięty z przestrzeni miejskiej Warszawy do końca 2019 roku. W ramach dekomunizacji miał zniknąć. W związku z tym i tak miał być w ramach dekomunizacji z tego miejsca w Warszawie wyrzucony.
Moim zdaniem to jest akt wandalizmu – powiedziała mediom Monika Jaruzelska.

4 sierpnia po raz kolejny uaktywniła się skrajna prawica, owoc pisowskiej polityki nienawiści. Grupa antykomunistycznych bandytów pod wodzą Adama Słomki obaliła pomnik generała Zygmunta Berlinga, znajdujący się w Warszawie. Pomnik stał w miejscu, z którego oddziały Wojska Polskiego przeprawiały się w 1944 roku z pomocą walczącej Warszawie. Gen. Berling zgodził się na desant, wobec oburzenia żołnierzy, którzy nie chcieli się przyglądać bezczynnie jak ginie Warszawa. Podczas tego desantu oraz starć na Powiślu zginęło ponad 2,5 tys. żołnierzy Wojska Polskiego.
Były poseł Słomka chce zniszczyć pamięć o tych, którzy oddali życie w walce z faszyzmem. Nie po raz pierwszy promuje bandyckie metody fałszowania historii. Wcześniej brał udział w zniszczeniu lub uszkodzeniu wielu miejsc pamięci, nawołuje do nienawiści, lży sądy zachowując przy tym bezkarność. Mamy nadzieję, że ta bezkarność wkrótce się skończy.
Niszczenie pomników, zarówno dokonywane przez prawicowe bojówki, jak i mające miejsce w ramach ustawy dekomunizacyjnej, to element historycznego rewizjonizmu i barbarzyństwa, niegodnego cywilizowanego kraju. Niszczy się pamięć o walczących o wolność z faszyzmem, a wybiela i usprawiedliwia nazistowskich kolaborantów.
KPP konsekwentnie sprzeciwia się fałszowaniu historii oraz wszelkiemu niszczeniu pomników i innych świadectw historii.