Platini odbębnił karę

W poniedziałek 7 października zakończyła się kara czteroletniej dyskwalifikacji nałożona na byłego prezydenta UEFA Michela Platiniego. 64-letni francuski działacz już zapowiedział wielki powrót.

Platini odzyskał prawo do pracy w strukturach światowego futbolu i ogłosił, że zamierza powalczyć w najbliższych wyborach o fotel przewodniczącego FIFA, zajmowany obecnie przez Szwajcara włoskiego pochodzenia Gianniego Infantino. Już miesiąc przed upływem terminu kary Michel Platini przypomniał światu o swoim istnieniu udzielając po długiej przerwie kilku wywiadów. Mówił w nich, że padł ofiarą spisku „kilku kretynów”, ale nie zasugerował, że wśród nich widzi też obecnego sternika FIFA, który w latach 2009-2016, czyli w okresie gdy Platini pełnił funkcję prezydenta UEFA, był w europejskiej federacji sekretarzem generalnym.

Gwoli przypomnienia – Platini, jeszcze jako prezydent UEFA i jeden z wiceprzewodniczących FIFA, został zawieszony przez Komisję Etyki FIFA wraz z przewodniczącym organizacji Josephem Blatterem. Jednego (Blattera) oskarżono o wręczenie, a drugiego (Platiniego) o przyjecie łapówki w wysokości dwóch milionów franków szwajcarskich. Wszelkie odwołania nie poskutkowały i obaj musieli odcierpieć karę.Platini ma jednak poczucie, że został skrzywdzony i pała żądzą odwetu.
Dał temu wyraz w wywiadzie udzielonym francuskiemu „Le Monde”. „Niczego sobie nie zakazuję, choćby starań o przejęcie steru w FIFA. To byłaby piękna forma rewanżu za to, co mnie ze strony niektórych ludzi w tej organizacji spotkało. Wiele osób nie unikało ze mną kontaktów, tak że przez ten czas w ogóle nie czułem się zawieszony”. 64-letni Platini był szefem UEFA w latach 2007-2015. Uważa się go za jednego z najwybitniejszych piłkarzy w historii futbolu.

 

Infantino nadal przewodniczącym

Na Kongresie FIFA w Paryżu Szwajcar Gianni Infantino został ponownie wybrany na przewodniczącego FIFA. Był jedynym kandydatem na to stanowisko, więc delegaci, także z federacji europejskich, które nie akceptują niektórych jego pomysłów, zaakceptowali jego kandydaturę przez aklamację.

Na kongresie w Paryżu Infantino zjednał sobie przychylność elektorów przedstawionym raportem finansowym. „Przypomnijcie sobie, jaka była sytuacja przed trzema laty i trzema miesiącami, gdy wybieraliście mnie po raz pierwszy. Nie we wszystkim przez ten czas byłem perfekcyjny, popełniłem błędy, ale mogę dzisiaj śmiało powiedzieć, że kryzys w naszej organizacji został zażegnany. Nikt już nie mówi o korupcji, że trzeba wszystko zmienić i zacząć od nowa. Przestaliśmy być postrzegani jako organizacja niemal na poły kryminalna, a znowu ludzie na nas patrzą jak na organizację, która rozwija światowy futbol. To miałem na myśli, zapowiadając, że musimy przywrócić FIFA futbolowi, bo taka jest jej misja” – podkreślił Infantino w swoim przemówieniu, wygłoszonym po angielsku, francusku, niemiecku i hiszpańsku. Znajomość tylu języków jest także jego niezaprzeczalnym atutem. Do delegatów bardziej przemawiały jednak cytowane przez Infantino kwoty. A miał się czym chwalić, bo jeszcze nigdy sytuacja finansowa FIFA nie była tak dobra.

Z raportu finansowego dowiadujemy się, że w latach 2015-2018 przychody Międzynarodowej Federacji Piłkarskiej wyniosły 5,7 mld euro, co jest wynikiem lepszym o ponad miliard euro od budżetu jaki obiecywał przed trzema laty, gdy został wybrany na przewodniczącego aresztowaniu wielu członków stowarzyszenia za korupcję i odsunięciu od władzy ówczesnego szefa organizacji Josepha Blattera. Kluczowe w tym zestawieniu są wyniki finansowe po ubiegłorocznym mundialu w Rosji, gdy okazało się, że wbrew obawom FIFA osiągnęło przychody na poziomie 1,8 mld euro, co jest wynikiem, jak zapewniał szef komisji finansów organizacji Alejandro Dominguez, o 65 procent lepszym od zakładanego. Dzięki temu największa i najbogatsza organizacja sportowa na świecie może pochwalić się dzisiaj rezerwami finansowymi na poziomie 2,75 mld euro, o 1,75 mld wyższymi od tych, jakie trzy lata temu odziedziczył Infantino po dojściu do władzy.

Przewodniczący FIFA mimo okazywanego mu poparcia ma w światowej federacji wielu przeciwników, głównie w UEFA, co jest o tyle dziwne, że Infantino był przecież przez wiele lat sekretarzem generalnym Europejskiej Unii Piłkarskiej i prawą ręką Michela Platiniego. Odsunięty na boczny tor Francuz w październiku tego roku będzie mógł znów działać w futbolu, bo wtedy zakończy się jego czteroletnia dyskwalifikacja, w przededniu paryskiego kongresu FIFA ostro krytykował Infantino twierdząc wprost, że „nie jest wiarygodny i nie ma żadnej legitymacji, aby reprezentować futbol”.

Były prezydent UEFA, odsunięty od władzy pod zarzutem udziału w korupcji, w swojej krytyce dawnego podwładnego nie jest odosobniony – w Europie obecny szef FIFA podpadł przeforsowaniem przeniesienia terminu mistrzostw świata w Katarze (2022) na listopad i grudzień, a teraz kością niezgody jest proponowana przez Szwajcara nowa formuła Klubowych Mistrzostw Świata, które od 2021 roku mają być rozgrywane z udziałem 24 zespołów, co UEFA słusznie uważa za konkurencję dla swojej Ligi Mistrzów. Infantino próbował złamać opór obiecując przychody z KMŚ na poziomie 50 miliardów dolarów, ale nie sprecyzował w jakim przedziale czasowym ten turniej miały je wygenerować.

Drugą kadencję Infantino zaczął zatem od aklamacji, ale wątpliwe by tak samo łatwo wygrał wybory po raz trzeci. Po budzących już dzisiaj wiele negatywnych emocji mistrzostwach świata w Katarze pozycja Szwajcara może ulec poważnemu osłabieniu, a wtedy z całą pewnością w wyborczych szrankach pojawią się groźni konkurenci.

 

UEFA bogata jak nigdy

Na kongresie UEFA w Rzymie wybrano obecnego przewodniczącego tej organizacji Aleksandra Cefferina na kolejną kadencję. Słoweniec był jedynym kandydatem. Dostał pełne poparcie, bo zapełnia kasę jak nikt przed nim.

Podczas kongresu przedstawiono nowy budżet europejskiej federacji na sezon 2019-2020. Jeśli zostanie w pełni zrealizowany, do kasy UEFA wpłynie rekordowa kwota 5,72 miliardów euro. Oznacza to wzrost w porównaniu z budżetem na sezon 2018-2019 o 48 procent. Wpływy w 57 procentach pochodzić będą z rozgrywek klubowych, a w 43 procentach z Euro 2020, które wyjątkowo zorganizowane zostaną w 12 krajach.

UEFA staje się coraz bogatsza głównie dzięki wpływom ze sprzedaży praw telewizyjnych. Stanowią one 73 procent zysków organizacji. Najwięcej pieniędzy zapewniają rozgrywki Ligi Mistrzów. Po obecnym sezonie UEFA otrzyma środki z nowego kontraktu telewizyjnego, który przysporzy jej 2,85 mld euro. Dla porównania, poprzednia umowa gwarantowała piłkarskiemu molochowi 2,13 mld euro. Wpływy ze sprzedaży praw medialnych do Ligi Europy wzrosną symbolicznie. W sezonie 2017-2018 było to 372 mln euro, a w prognozowanym sezonie 2018-2019 UEFA dostanie z tego tytułu 381 mln euro.

Dobre wyniki finansowe europejskiej federacji piłkarskiej to w głównej mierze zasługa sprawnie działającej maszyny urzędniczej, stworzonej i kierowanej przez Aleksandra Cefferina. Dlatego też 51-letni Słoweniec, z zawodu prawnik, w czwartkowych wyborach na prezesa UEFA nie miał żadnego przeciwnika i był jednym kandydatem na to stanowisko. Podobna sytuacja szykuje się też w FIFA, bo obecny przewodniczący Gianni Infantino jest jedynym kandydatem w wyborach.

 

Skandal w finale Copa Libertadores

Do ogromnego skandalu doszło przed rewanżowym meczem Copa Libertadores między dwoma zespołami z Buenos Aires – River Plate i Boca Juniors.

 

Spotkanie miało być wielkim piłkarskim świętem w Argentynie, ale nie tylko, bo mecz transmitowano do wielu krajów na kilku kontynentach. W pierwszym spotkaniu padł remis 2:2, więc całe Buenos Aires żyło rewanżem. Zainteresowanie kibiców było ogromne. Ostatni przed meczem trening piłkarzy Boca Juniors obejrzało ponad 50 tysięcy fanów zespołu.

Niestety, wszystko popsuła grupa bandziorów podszywających się pod klubowe barwy River Plate, która zaatakowała na ulicach miasta zmierzający na stadion autokar z piłkarzami Boca. Pojazd obrzucono kamieniami i butelkami, wybijając w nim niemal wszystkie szyby. Rozbite raniło wielu piłkarzy, wśród nich byli m.in. Carlos Tevez, Pablo Perez, Gonzalo Lamardo, Nahitan Nandes, Dario Benedetto, Mauro Zarate, Ramon Abila i Agustin Almendra. Do wnętrza pojazdu wrzucono też pojemniki z gazem pieprzowym. Kilku zawodników trzeba było odesłać do szpitala, bo mieli drobne rany lub kłopoty z podrażnionymi gazem oczami.

Działacze południowoamerykańskiej konfederacja piłki nożnej (CONMEBOL) uznali jednak, że nic wielkiego się nie wydarzyło i nakazali rozegranie meczu. Naciskał na to również przewodniczący FIFA Gianni Infantino. Piłkarze Boca Juniors odmówili jednak wyjścia na boisko i nie złamały ich nawet groźby walkowera. Gracze River Plate na znak solidarności też odmówili jakiejkolwiek współpracy. Spotkanie zostało przesunięte na 19:15 lokalnego czasu (23:15 w Polsce), ostatecznie jednak w sobotę mecz na Estadio Monumental nie został rozegrany i przeniesiono go na dzień następny. Miał się rozpocząć późnym wieczorem polskiego czasu.

 

Infantino kręci lody w Arabii Saudyjskiej

Nasila się niezadowolenie z rządów przewodniczącemu FIFA Gianniego Infantino. Tym razem szwajcarskiego działacza wzięły pod ostrzał niemieckie media.

 

Gazeta donosi, że sternik FIFA zamierzał sprzedać za 25 miliardów dolarów prawa do dwóch nowych turniejów oraz do kolejnych mistrzostw świata. Dziennikarze „Sueddeutsche Zeitung” twierdzą, że to jest faktyczny powód dla którego Infantino tak uporczywie forsował pomysł zorganizowania Ligi Światowej dla reprezentacji narodowych (zastąpiłaby Puchar Konfederacji) oraz rozgrywanych w rozszerzonej formule Klubowych Mistrzostw Świata z udziałem 24 zespołów. Szwajcarski działacz chciał sprzedać prawa do tych imprez inwestorom z Arabii Saudyjskiej.

Z dokumentów do których dotarli dziennikarze, pojawiają się nazwy dwóch konsorcjów, które były gotowe nabyć prawa do nowych turniejów. To brytyjska firma doradztwa inwestycyjnego SB Investment Advisers Limited oraz firma inwestycyjna z siedzibą w Londynie Centricus Partners LP. Obie spółki są powiązane kapitałowo z inwestorami z Arabii Saudyjskiej. Infantino chciał im sprzedać w pakiecie także prawa do kolejnych mundiali, konkretnie dotyczące transmisji satelitarnych i sieciowych, archiwów, filmów i filmów wideo, gier wideo i merchandisingu. Niemieckie media zarzucają Infantino, że „wyprzedaje światowy futbol”.

Szwajcar nie robi tego bezinteresownie. Do przeprowadzenia operacji powołano firmę FIFA Digital Corporation, w której FIFA ma 51 procent udziałów, a Infantino miał zostać jej szefem z pensją dwa miliony dolarów rocznie. Na razie będzie się musiał jednak obejść smakiem, bowiem podczas październikowego kongresu FIFA w Kigali nie podjęto w tej sprawie żadnych wiążących decyzji. Głownie z powodu stanowczego sprzeciwu ze strony UEFA.

 

Atak na Gianniego Infantino

Prezydent FIFA Gianni Infantino musi się tłumaczyć po publikacji w dzienniku „Der Spiegel”. Niemiecka gazeta zarzuciła mu, że jeszcze jako działacz UEFA pomagał Manchesterowi City i PSG w obchodzeniu reguł Finansowego Fair Play.

 

Właścicielami Manchesteru City są szejkowie ze Zjednoczonych Emiratów Arabskich, natomiast Paris Saint-Germain należy do równie bogatych szejków z Kataru. I jedni i drudzy wpompowali w te kluby setki milionów euro. Infantino jako szef FIFA wielokrotnie publicznie groził surowymi sankcjami dla klubów, Finansowego Fair Play nie przestrzegają. Tm bardziej zaskakują rewelacje „Der Spiegela”, za sam pomagał wspomnianym klubom w obchodzeniu zasad. Reakcja FIFA i samego Infantino na doniesienia niemieckich mediów była znamienna. W oświadczeniu stwierdzono, że publikacje maja za cel postawienie FIFA w złym świetle i podważenie wiarygodności nowego kierownictwa federacji, a w szczególności jej prezydenta.

 

Z życia FIFA: Algorytm wyceni piłkarza

FIFA przygotowuje się do wprowadzenia rewolucyjnych zmian w systemie piłkarskich transferów. Prezydent tej organizacji Gianni Infantino przyznaje, że jest to niezbędne aby uzdrowić sytuację, bo w ostatnich latach ceny za piłkarzy przekroczyły granice przyzwoitości.

 

Do rozregulowania systemu transferowego i jego wynaturzenia zdaniem FIFA przyczynili się przede wszystkim piłkarscy agenci, którzy dyktują coraz wyższe kwoty za zawodników, bo przy okazji inkasują potężne prowizje. Jedną z pierwszych regulacji, która miałaby zostać wprowadzona, jest właśnie ograniczenie wysokość prowizji dla menedżerów. Miałaby ona wynosić nie więcej niż 5 procent wynagrodzenia zawodnika lub kwoty odstępnego.

Ten przepis uderzy po kieszeni głównie największych tuzów w tym fachu, jak Mino Raiola. Wciąż pamiętana jest jego gigantyczna prowizja pobrana za transfer Paula Pogby. Francuz trafił w 2012 roku do Juventusu Turyn, bo Manchester United nie chciał mu przyznać wysokiego kontraktu i pozwolił mu odejść za darmo. Raiola zaoferował więc swojego gracza Juventusowi praktycznie za darmo, ale „w nagrodę” w umowie wpisał dla siebie gigantyczną prowizję, niemal 50-procentową, w przypadku transferu Pogby do innego klubu. A dwa lata później francuski piłkarz znalazł się jednak na liście życzeń nowego trenera Manchesteru United Jose Mourinho, ale „Czerwone Diabły” musiały za niego zapłacić aż 105 mln euro. Niemal połowę tej kwoty zagarną do swojej kieszeni Raiola, co wywołało w piłkarskim środowisku mnóstwo kontrowersji.

Riola mógł mieć z tego tytułu problem, bowiem FIFA miała powód żeby go uznać za współwłaściciela piłkarza, czego przepisy surowo zabraniają. Z jakiegoś niejasnego powodu piłkarski agent do dzisiaj nie poniósł żadnych konsekwencji i nadal swobodnie działa na transferowym runku.

Tolerancja działaczy FIFA wobec rozpasania agentów wyczerpała się jednak ostatecznie po transferze Neymara z Barcelony do Paris Saint-Germain za 222 mln euro. Rekordy został pobity dwukrotnie mimo przepisów Finansowego Fair Play. Transfer brazylijskiego gwiazdora jedynie przyspieszył prace nad nowymi zasadami. W specjalnym raporcie FIFA napisano, że należy wprowadzić nowe mechanizmy przy ustalaniu kwot transferowych.

Jak ujawnił „New York Times” FIFA chce, aby aktualną wartość piłkarza wyliczał specjalnie opracowany algorytm. Innym pomysłem jest wprowadzenie specjalnego podatku „od luksusu”, który miałby polegać na tym, że nadmierne wydatki na transfery skutkowałyby wyższymi podatkami. Uzyskane z dodatkowego opodatkowania krezusów pieniądze trafiałby do specjalnego „funduszu solidarności”, z którego wsparcie otrzymywałyby biedniejsze kluby.

To dobrze, że FIFA wreszcie zauważyła wynaturzenia w handlu piłkarzami, które skutkują wyzyskiem graczy. Ale ten proceder ma znacznie głębsze dno.

 

MŚ 2018: Rosja żegna, Katar już czeka

Piłkarski mundial w Rosji zakończył się sukcesem organizacyjnym i frekwencyjnym, co z satysfakcją podkreślił podczas pożegnalnej uroczystości w Teatrze Bolszoj prezydent Władimir Putin. Następny turniej odbędzie się w listopadzie i grudniu 2022 roku w Katarze.

 

Wypowiedź rosyjskiego prezydenta podczas uroczystości w Teatrze Bolszoj agencje przekazały w nocy z soboty na niedzielę. „Jesteśmy wdzięczni za miliony dobrych słów wypowiedzianych przez gości mistrzostw pod adresem Rosji i naszego narodu. Jesteśmy zadowoleni, że spodobała im się jego gościnność i otwartość oraz przyroda, kultura i tradycje naszego wielkiego kraju. Obmyślimy teraz dla tych wszystkich, którzy pokochali Rosję, maksymalnie komfortowy dla nich reżim wizowy, żeby ułatwić im możliwość kontynuacji znajomości z naszym krajem” – powiedział Władimir Putin, który stwierdził też, że jednym z sukcesów mundialu jest rozwianie mitów na temat Rosji.

Szef komitetu organizacyjnego mistrzostw świata Aleksiej Sorokin poinformował, że liczba sprzedanych biletów na wszystkie mecze wyniosła blisko trzy miliony, a trybuny stadionów były zapełnione w 98 procentach.

FIFA na pożegnanie zrobiła natomiast psikusa europejskim krajom. Jej prezydent Gianni Infantino oficjalnie poinformował, że kolejny mundial, w Katarze, odbędzie się w nietypowym terminie, bo w dniach od 21 listopada do 18 grudnia. Turniej potrwa 28 dni, czyli o cztery krócej niż finały mistrzostw świata w Brazylii i aż o sześć dni niż mistrzostwa świata w Rosji.

Powód tej decyzji jest od dawna znany, dokładnie od 2010 roku, bo wtedy FIFA przyznała Katarowi organizacje MŚ 2022. Już wtedy wiadomo było, że trzeba będzie zmienić tradycyjny termin rozegrania mundialu, bowiem w czerwcu i lipcu w pustynnym Katarze panują takie wysokie temperatury, że nawet na ultra nowoczesnych stadionach budowanych w tym kraju nie da się grać w piłkę.

W 2015 roku Komitet Wykonawczy FIFA podjął decyzję, że finał turnieju odbędzie się 18 grudnia, w dniu święta narodowego Kataru. Odrzucono wtedy sugestie UEFA, aby finał odbył się 23 grudnia, a żądań stawianych przez organizacje zrzeszające europejskie kluby, w których domagały się one przeniesienia turnieju na kwiecień, w ogóle nie wzięto pod uwagę. Przyjęty przez FIFA listopadowo-grudniowy terminu oznacza, że większość europejskich lig będzie musiała uwzględnić w swoich terminarzach blisko dwumiesięczna przerwę na mistrzostwa świata. Trzeba te będzie zmodyfikować kalendarz gier w Lidze Mistrzów mi Lidze Europy.

Zlekceważenie interesów krajów europejskich przez FIFA trochę dziwi zważywszy na fakt, że w końcowej fazie rosyjskiego mundialu walczyły już wyłącznie zespoły ze Starego Kontynentu. W półfinale Francja pokonała Belgię 1:0, a Chorwacja po dogrywce Anglię 2:1. W meczu o 3. miejsce Belgowie wygrali z Anglikami 2:0. Niedzielne spotkanie finałowe Francji z Chorwacją zakończyło się po zamknięciu wydania.