Optymizm nie do końca zrozumiały

Mimo nienajlepszych danych makroekonomicznych, poprawiły się nastroje na globalnych rynkach finansowych.

Ostatni okres zdominowany był przez poprawę nastrojów na globalnych rynkach.
Październik i początek listopada przyniosły nowe rekordy wszech czasów na indeksach w USA, zmieniły globalny trend rentowności obligacji (z ujemnego na wzrostowy), umocniły dolara i obniżyły cenę złota, podnosząc ceny miedzi i ropy. Podsumowując te ruchy, można powiedzieć, że wszystkie one pokazywały znaczną poprawę nastrojów inwestorów.

Na zachodzie bez zmian

Powodów tej poprawy nastrojów nie znajdziemy w danych makroekonomicznych, bo one nadal były słabe.
W strefie euro sytuacja się nie zmieniła. Europejski Bank Centralny nie zmienił parametrów polityki monetarnej i nikt nie spodziewał się, że będzie inaczej. Prezes ECB, Mario Draghi, pożegnał się ze stanowiskiem, a od listopada rządzi tam już Christine Lagarde.
Nie należy odczekiwać, że nowa pani prezes zmieni znacznie kierunek polityki ECB.
Na froncie politycznym okazało się, że parlament brytyjski zmusił premiera Borisa Johnsona do zrezygnowania z pomysłu opuszczenia Unii Europejskiej z dniem 31 października. Data Brexitu została znowu przesunięta (na 31 stycznia 2020 roku).
Poza tym 12 grudnia 2019 dojdzie w Wlk. Brytanii do wcześniejszych wyborów parlamentarnych. Wybory mogą doprowadzić do kolejnych zawirowań, ale na razie rynki się tym nie przejmują.

Wzrost, ale niewielki

W Polsce wybory parlamentarne nie miały wpływu na zachowanie rynków finansowych – tego zresztą oczekiwano.
Jak wskazuje Towarzystwo Ekonomistów Polskich, sytuacja makroekonomiczna wyglądała u nas nadal bardzo słabo. Indeks PMI dla sektora przemysłowego nadal (od października 2018) lokuje się poniżej poziomu 50 pkt. (ten poziom oddziela rozwój od recesji). Ostatnio wręcz zanurkował do poziomu 45,6 pkt.
Co prawda produkcja przemysłowa wzrosła we wrześniu o 5,6 proc. r/r (po sierpniowym spadku), ale trzeba pamiętać, że we wrześniu tego roku był jeden dzień roboczy więcej niż we wrześniu 2018 roku, czyli, że wzrost był tak naprawdę niewielki.
Mimo tego wszystkiego, na fali globalnego optymizmu, złoty zyskiwał. Zyskiwały też (umiarkowanie) indeksy giełdowe. Już w październiku powstała na wykresach EUR/PLN i CHF/PLN formacja tzw. podwójnego szczytu, która zapowiadała spadki tych kursów odpowiednio do 4,24 i 3,84 PLN. Ten spadek został już zrealizowany, a ciąg dalszy zależy od ruchów kursu EUR/USD (nadal jest w trendzie spadkowym) – im silniejszy dolar tym gorzej dla złotego.

PPK mogą oznaczać ryzyko

Mówiąc o Polsce trzeba wspomnieć o programie Pracowniczych Planów Kapitałowych.
Coraz więcej pojawia się komentarzy mających przekonać do uczestnictwa w PPK. Radzę do tych komentarzy podchodzić z dużą dozą krytycyzmu.
Jeden z moich ulubionych komentarzy (oszczędzę autora i nie podam nazwiska) jest ten, w którym prognozę zysków w PPK opiera się na zachowaniu rynków w okresie 2010 – 2019 uznając to, co działo się w latach 2007 – 2009 za „anomalię”.
Rozumiem, że „anomalią” była też potężna przecena w latach 2000 – 2002 (w USA blisko 50% spadku indeksów), czy w Japonii w latach 1990 – 2003 (spadek o 80 proc.?
To nie były jednak żadne „anomalie” tylko cykliczne kryzysy. Nie twierdzę, że inwestowanie w PPK przyniesie straty – ale twierdzę, że ludzie powinni mieć świadomość, że inwestują, a inwestowanie zawsze jest obciążane ryzykiem.

Z Chinami zgoda?

Jeśli chodzi o USA, to miesięczne dane z rynku pracy były tam doskonałe – ale nie z makroekonomicznego punktu widzenia. Zatrudnienie wzrosło mocniej niż tego oczekiwano (chociaż nadal wzrost był niewielki), a dane z poprzedniego miesiąca zweryfikowano w górę.
Inwestorzy uznali, że te dane pokazują, że w gospodarce nie jest źle, a jednocześnie nie powstrzymają Rezerwy Federalnej przed obniżaniem stóp procentowych. I rzeczywiście Fed znowu stopy obniżył (z przedziału 1,75 – 2,00 proc. na 1,50 – 1,75 proc.).
Jednocześnie Jerome Powell, szef Fed dał sygnał, że stopy są na właściwym poziomie, z czego wynikało, że kolejnych obniżek nie należy na razie oczekiwać. To ostatnie też zostało dobrze przyjęte przez rynki, bo inwestorzy ocenili, że Fed nie obawia się spowolnienia gospodarczego.
Już te decyzje Rezerwy Federalnej mogły podnieść indeksy, ale na pierwszym miejscu nadal były stosunki USA – Chiny.
Na tym polu przez ostatnie tygodnie bez przerwy napływały dobre informacje. Twierdzono, że prezydent Donald Trump i przewodniczący Xi Jinping są w ciągłym kontakcie, a wstępna umowa handlowa zostanie wkrótce zawarta.
Zbliżamy się do końca roku, co zazwyczaj prowadzi do wzrostu indeksów giełdowych (coroczne windows dressing – dosłownie „dekorowanie witryny”, a w przenośni „mydlenie oczu” przez fundusze inwestycyjne).
Co może przeszkodzić w kreowaniu tego procesu? Jedynie nagłe pogorszenie na linii USA – Chiny, a po 12 grudnia niekorzystny dla rynków wynik wyborów w Wlk. Brytanii. Nie są to jednak, jak się wydaje, poważne zagrożenia.

Giełdowy marzec będzie ciekawy

Odbicie na globalnych rynkach akcji, rozpoczęte pod koniec grudnia, w lutym wciąż trwało – ale niekoniecznie u nas.

Wzrosty nie były już tak dynamiczne jak w poprzednich miesiącach, ale zarówno rynek amerykański, Europa Zachodnia, Japonia jak i azjatyckie rynki wschodzące, stabilnie zyskiwały na wartości.
Inaczej wyglądała sytuacja w Warszawie, gdzie WIG 20 w skali całego miesiąca nieznacznie stracił – co może nie byłoby bardzo znaczące, gdyby nie porównanie nie tyle nawet do rynków rozwiniętych, co do przyzwoicie zachowującego się indeksu rynków wschodzących.
Początek lutego nie zapowiadał takiego przebiegu sytuacji. Indeks przekroczył ostatnio barierę 2400 punków, osiągając 12 miesięczne maksimum. Zabrakło jednak siły, by dłużej pozostać nad tą granicą – i indeks opadł. Częściowo wpływ na to miała nieco słabsza dyspozycja banków, spowodowana podwyższeniem składki na Bankowy Fundusz Gwarancyjny oraz przygotowywaną ustawą o kredytach frankowych. Trudno jednak wskazać jakiś konkretny „twardy” czynnik, który miałby wpływać negatywnie akurat na zachowanie dużych spółek. Nie można specjalnie o to posądzić trwającego w lutym sezonu podawania wyników, które co prawda są dość zróżnicowane – ale w przypadku spółek z WIG20 nie mieliśmy do czynienia z dużymi negatywnymi zaskoczeniami.
Co istotne: równolegle, małe i średnie spółki mają za sobą bardzo dobry miesiąc. Również publikowane w lutym dane makroekonomiczne były sprzyjające dla polskich akcji. Wysoka dynamika produkcji przemysłowej w styczniu przeczy negatywnym odczytom wskaźnika koniunktury PMI dla przemysłu. Podobnie wygląda dynamika sprzedaży detalicznej.
Równocześnie, odczyty wskaźnika PMI w strefie euro były raczej optymistyczne, po ostatnich kilku miesiącach gorszych danych. Wyjątek stanowiły Niemcy, gdzie wskaźnik dla przemysłu według wstępnych danych w dalszym ciągu utrzymywał się na niebezpiecznie niskich poziomach.
Chmury zbierają się jednak nad polskim rynkiem akcji, w szczególności w przypadku dużych spółek. Patrząc na perspektywy rynku w dłuższym terminie, główne nadzieje są wiązane z wprowadzeniem Pracowniczych Planów Kapitałowych oraz nową strategią dla rynku kapitałowego.
Dla polskich spółek najistotniejszy może okazać się kolejny spadek zamówień eksportowych, co biorąc pod uwagę strukturę krajowego eksportu powinno stanowić istotny znak ostrzegawczy. W przypadku perspektyw krajowej gospodarki ważny może okazać się też nowy pakiet stymulacji fiskalnej, ogłoszony na ostatniej konwencji partii rządzącej. To kolejne obciążenie budżetowe, ale w przypadku jego realizacji może wspierać wynik spółek, których powodzenie w dużej mierze zależy od wielkości wydatków krajowych konsumentów.
Jak wyglądają perspektywy na kolejne tygodnie? Rynki akcji, patrząc globalnie, mają za sobą już dwa miesiące wzrostów. Trudno jednak pozostawać bezkrytycznym optymistą. Grudniowe spadki nie były przypadkiem, który już się nie powtórzy. Scenariusz podwyższonej wahliwości rynków rozwiniętych w 2019 roku w dalszym ciągu pozostaje realny.
Spójrzmy na ostatnie tygodnie w Stanach Zjednoczonych. Rynki rosły dzięki zmianie w polityce rezerwy federalnej FED, który chwilowo zamroził podwyżki stóp i planuje ograniczyć program QT (zmniejszanie sumy bilansowej FED). Jest to oczywiście pozytywny czynnik dla rynków akcji. Drugim powodem wzrostów były nadzieje na ograniczenie sporu na linii USA – Chiny. Wprawdzie jesteśmy w miejscu, w którym porozumienia w dalszym ciągu nie ma, ale graniczny termin 1 marca został przeniesiony w czasie. W USA zbliża się rok wyborczy, więc Donald Trump będzie chciał odnotować sukces w negocjacjach z Chinami. Zawarcie porozumienia nie zatrzyma globalnego spowolnienia gospodarczego, może jednak złagodzić jego skutki. Podsumowując, na pewno czeka nas ciekawy miesiąc.