Bezpieczne przystanie mogą poczekać?

13 lut 2020

Jeśli epidemia koronawirusa zostanie opanowana, jak oczekuje WHO, to po kilku dniach, w najgorszym razie tygodniach, wszystko na rynkach wróci do stanu sprzed wybuchu choroby.

Można powiedzieć, że miłe złego początki. Styczeń na rynkach finansowych rozpoczął się w szampańskich nastrojach.
Nawet zawirowania na Bliskim Wschodzie (zabójstwo generała Kasima Sulejmaniego przez USA) oraz odwet Iranu, doprowadziły jedynie do chwilowego zahamowania zwyżek indeksów, oraz do równie chwilowego wzrostu ceny ropy i złota. Wszystko sygnalizowało jednak zbliżający się spadek indeksów.
Korektę hamowało podpisanie 15 stycznia wstępnej umowy USA – Chiny (tzw. umowy pierwszej fazy). Obozowi byków pomogło też to, że rozpoczął się sezon publikacji raportów kwartalnych przez amerykańskie spółki. Jednak w drugiej połowie stycznia pojawił się pretekst (może zamienić się w powód) – indeksy zanurkowały z powodu epidemii koronawirusa, która z chińskiego Wuhan rozprzestrzeniała się powoli na cały świat.
WHO (Światowa Organizacja Zdrowia) wahała się do końca stycznia czy ogłosić międzynarodowy alert, a choroba doprowadzała do ofiar zbliżonych do powikłań pogrypowych.
W końcu alert został ogłoszony, ale w bardzo dyplomatyczny sposób (niewątpliwie pod naciskiem Chin).
WHO oświadczyło, że decyzja nie stanowi wotum nieufności w stosunku do Chin i „nadal wierzy w zdolność Chin do zahamowania wybuchu choroby”. Poza tym jest przeciwna ograniczeniom w podróży
i handlu z Chinami z powodu koronawirusa.
Mimo to, przedsięwzięte w Chinach środki ostrożności, odcięcie całych miast od reszty kraju, oraz media eskalujące zagrożenie, prowadziły do wniosku: choroba zaszkodzi i tak słabnącemu wzrostowi gospodarczemu w Chinach. Jak wskazuje Towarzystwo Ekonomistów Polskich, cała Azja, a powoli i cały świat, jest chinocentryczna, więc pogorszenie stanu gospodarki w Chinach uderzy też w globalny wzrost gospodarczy.
Nic dziwnego, że pojawiła się chęć ucieczki do bezpiecznych przystani. Drożały obligacje, złoto, dolar,
a taniały surowce (miedź i ropa) oraz waluty krajów rozwijających się (w tym oczywiście i złotego).
Oczywiście odczuła to też Giełda Papierów Wartościowych, gdzie indeks WIG20 nurkował. Jednak akcje mniejszych spółek (mWIG40 i sWIG80) zachowywały się nieźle i nadal pozostały w trendzie wzrostowym.
W końcu stycznia, z ostatnim jego dniem dokonał się też Brexit, ale to dla rynków było już wydarzenie bez znaczenia. Zacznie mieć znaczenie pod koniec roku, kiedy to trzeba będzie zakończyć dyskusje na temat umowy o handlu między UE i UK – zauważa Towarzystwo Ekonomistów Polskich. Na razie nie ma powodu, żeby się tym przejmować, bo w gospodarce i handlu wszystko pozostaje po staremu.
W Polsce GUS opublikował dane o wzroście gospodarczym w 2019 roku. Okazało się, że PKB wzrósł o 4 proc., z czego wynikałoby, że w 4 kwartale wzrost mógł być niższy od 3 proc.
Najbardziej zaskakiwał bardzo słaby wzrost konsumpcji (3,2 – 3,6 proc. rok do roku) – wydaje się, że popyt wynikający z zalewu transferów socjalnych wyczerpuje się. Jeśli doda się do tego duży wzrost inflacji, to można zacząć podejrzewać, że gospodarka znajduje się blisko skraju stagflacji.
Oczywiście pojedynczy raport o niczym nie świadczy, ale będziemy teraz z napięciem czekali na pierwsze dane z 2020 roku.
Ważne jest teraz to, co będzie się działo w najbliższej przyszłości. Jeśli epidemia koronawirusa zostanie opanowana, jak tego oczekuje WHO, to po kilku dniach, w najgorszym razie tygodniach, wszystko na rynkach wróci do stanu sprzed wybuchu choroby.
Jeśli choroba zmieniłaby się w pandemię, to okaże się, że mamy do czynienia z „czarnym łabędziem”, czyli nieoczekiwanym wydarzeniem, które zmienia nastroje na rynkach finansowych na dłużej.
Ten drugi, zły scenariusz, doprowadziłby do poważnego osłabienia wzrostu gospodarczego na skalę globalną, dużych spadków indeksów, dalszego osłabienia walut rynków rozwijających się i wzrostu siły przyciągania aktywów z kategorii bezpieczna przystań (złoto, dolar, obligacje). Na razie wydaje się, że prawdopodobieństwo zrealizowania tego złego scenariusza jest jednak niewielkie.

Najnowsze

One way ticket

One way ticket

Zazdrościcie panu posłowi Zbigniewowi Ziobrze jego gładkiego wjazdu do USA? Wjazdu bez wielogodzinnego oczekiwania na...

Sprawdź również

Czy ktoś pamięta jeszcze o Turowie?

Czy ktoś pamięta jeszcze o Turowie?

Premier Donald Tusk dostał niezbyt przyjemny list w sprawie kopalni i elektrowni Turów oraz przyszłości całego regionu. Była w tej sprawie już awantura za rządów PiS, a obecnie o sprawie zapomniano, bo skoro chwilowo nie jest to obiektem przepychanek między...

Witajcie wśród krezusów

Witajcie wśród krezusów

Wielu Polaków dowiaduje się z końcem kwietnia, że stali się bogaci (albo prawie). A przynajmniej stali się na tyle bogaci, że przekroczyli magiczną linię progu podatkowego. Linia ta została nakreślona twardą ręką premiera Morawieckiego w roku 2022. Skumulowana...

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiny stawiają granicę zwolnieniom przez AI

Chiński sąd postawił granicę automatyzacji. Korporacja może wdrażać AI, ale nie może używać jej jako alibi dla zwolnienia człowieka. To nie algorytm wręcza wypowiedzenie. Robi to pracodawca. To ważny sygnał globalnie, także dla Polski. Rewolucja już wchodzi na rynek...

Prezes to ma klawe życie

Prezes to ma klawe życie

Najlepiej zarabiającym prezesem w historii III RP był Janusz Filipiak, prezes i współwłaściciel Comarchu, który w 2016 roku wypłacił sobie 11,6 miliona złotych, wyprzedzając Luigiego Lovagliego, najlepiej opłacanego Włocha w historii Polski, wtedy prezesa zarządu...