PKOl szykuje premie dla olimpijskich medalistów

Reprezentanci Polski na igrzyskach w Tokio zdobyli 14 medali – cztery złote, pięć srebrnych i pięć brązowych. To najlepszy olimpijski dorobek
biało-czerwonych w XXI wieku. W klasyfikacji medalowej Polska zajęła 17. miejsce. Ale teraz PKOl musi sięgnąć głęboko do portfela.

Igrzyska w Tokio były najlepsze zwłaszcza dla naszych lekkoatletów, którzy wywalczyli aż dziewięć medali, w tym trzy złote. Dla porównania w Rio de Janeiro zdobyli tylko trzy krążki. Teraz jednak Polski Komitet Olimpijski będzie musiał wypłacić medalistom olimpijskim premie finansowe. Po takim gradzie medali tanio nie będzie – w sumie trzeba będzie na ten cel wydać ponad trzy miliony złotych.
Miliony czekają w kasie
Przed każdymi igrzyskami Polski Komitet Olimpijski ustala wysokość premii dla medalistów. Na początku lipca ustalono, że w tym roku będą one takie same, jak podczas igrzysk w Rio de Janeiro w 2016 roku. Złoty medalista, który zwycięży w rywalizacji indywidualnej, dostanie 120 tys. zł. Za srebro przysługuje 80 tys. zł, a za brąz 50 tys. złotych.
W zawodach grupowych, do których zaliczane są sztafety lekkoatletyczne, osady kajakarskie i wioślarskie oraz załogi żeglarskie, będzie to – odpowiednio – 90, 60 i 37,5 tys. zł. W związku z tym do polskich mistrzów olimpijskich z Tokio trafi łącznie 990 tys. zł. Rozdzielone one zostaną między młociarzy Anitę Włodarczyk i Wojciecha Nowickiego, chodziarza Dawida Tomalę oraz sztafetę mieszaną 4×400 m.
Zdobywczynie srebrnych medali, czyli oszczepniczka Maria Andrejczyk, wioślarska czwórka podwójna kobiet, kajakarki w K2 500 m, kobieca załoga żeglarska w klasie 470 oraz kobieca sztafeta 4×400 m (w której – licząc eliminacje i finał – wystąpiło w sumie pięć zawodniczek) zgarną w sumie 860 tys. zł.
Do brązowych medalistów, czyli młociarzy Pawła Fajdka i Malwiny Kopron, biegacza Patryka Dobka, zapaśnika Tadeusza Michalika oraz kajakarskiej osady kobiecej trafi w sumie 350 tys. zł. Na premie mogą liczyć także trenerzy medalistów. Szkoleniowiec mistrza olimpijskiego może liczyć na 60 tys. zł. Za srebrny krążek podopiecznego otrzyma 40 tys. zł, a za brązowy – 25 tys. zł. W konkurencjach drużynowych będzie to – odpowiednio – 60, 40 i 25 tys. zł. Z szacunkowych wyliczeń wynika jednak, że w sumie gratyfikacje dla szkoleniowców przekroczą znacznie kwotę pół miliona złotych.
Nasi sportowcy na podium stawali w Tokio 14-krotnie, ale do kraju przywieźli 26 medali, bo w kilku konkurencjach zdobywano je zespołowo w osadach kajakarskich i wioślarskich, sztafetach lekkoatletycznych czy załogach żeglarskich.
Sprinterki zarobiły najwięcej
Najwięcej otrzymają sprinterki, które ze stolicy Japonii przywiozły dwa medale – złoty i srebrny. Na 14 medali wywalczone dla Polski w stolicy Japonii zapracowało 26 sportowców, z czego aż sześcioro wróciło do kraju z dwoma medalami. I to właśnie podwójni medaliści zgarną największe nagrody pieniężne. Rekordzistkami są tutaj sprinterki, które pobiegły zarówno w sztafecie kobiet, jak i mieszanej: Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik, Natalia Kaczmarek i Justyna Święty-Ersetic otrzymają po 90 tys. złotych za złoty medal w sztafecie mieszanej oraz po 60 tys. złotych za srebro w sztafecie kobiecej, czyli na ich kontach PKOl przelej po 150 tys. złotych.
Z kolei kajakarki Karolina Naja i Anna Puławska za srebro i brąz otrzymają odpowiednio po 60 i 37,5 tys. złotych, czyli w sumie każda z nich dostanie 97,5 tys. zł. W sumie na premie dla wszystkich polskich medalistów zostanie wydatkowana kwota 2,2 mln złotych.
To jednak nie jedyne finansowe korzyści jakie uzyskają nasi tegoroczni medaliści olimpijscy. Oprócz nagród pieniężnych dostaną również dożywotnie wsparcie od państwa w postaci tzw. emerytur olimpijskich. Takie świadczenie przysługuje nie tylko medalistom olimpijskim, ale również paraolimpijczykom oraz uczestnikom igrzysk głuchych i jest wypłacane po ukończeniu 40. roku życie, jeśli sportowiec wcześniej zakończy sportową karierę. Na olimpijską emeryturę nie mogą jednak liczyć ci sportowcy, którzy zostaną skazani za przestępstwa skarbowe lub zdyskwalifikowani za stosowanie niedozwolonego dopingu. Wysokość emerytury olimpijskiej zależy od wysokości tzw. kwoty bazowej dla służby cywilnej, która jest ustalana co roku przy okazji uchwalania budżetu państwa. W 2021 roku owa kwota bazowa została „wyceniona” na 2031,96 zł. A że wysokość emerytury olimpijskiej stanowi 140 procent owej „kwoty bazowej”, w tym roku wynosi ona 2844,74 zł. Od tej kwoty nie są pobierane składki na ubezpieczenia społeczne ani zdrowotne, nie jest też opodatkowana, tyle pobierający świadczenia olimpijczycy dostają więc „na rękę”.
Co ciekawe na wysokość emerytury nie wpływa liczba zdobytych medali olimpijskich i tak np. Anita Włodarczyk (trzy złote medale olimpijskie) czy Karolina Naja (cztery medale, ale bez złotego) nie dostaną wyższego świadczenia od zdobywców jednego krążka.
Polska płaci hojnie za medale
Polska nie jest ani mniej, ani też bardziej hojna w nagradzaniu olimpijskich medalistów. Można powiedzieć, że jako społeczeństwo trzymamy pod tym względem „średni poziom”. Dla porównania – triumfujące w Tokio w klasyfikacji medalowej Stany Zjednoczone za złoty medal wypłacają swoim sportowcom 37,5 tys. dolarów, czyli równowartość ok. 140 tys. zł, zatem niewiele więcej niż naszym złotym medalistom płaci PKOl. Rekord pod tym względem bije Singapur, w którym za zdobycie olimpijskiego złota rząd jest gotów zapłacić 737 tys. dolarów amerykańskich. Może dlatego tak dużo obiecuje, że jak do tej pory żaden sportowiec z Singapuru jeszcze nie stanął na olimpijskim podium.
Ale są kraje hojniejsze, która płacą, jak choćby Kazachstan, który judoce Yeldosowi Smetowowi i sztangistom Igorowi Sonowi oraz Zulfiyi Chinshanlo wypłacił za brązowe medale po 75 tys. dolarów, a dla złotych medalistów miał zarezerwowane premie po 260 tys. dolarów. W czołówce najhojniejszych krajów znajdziemy również Malezję i Włochy, ale także Filipiny, dla których pierwszy złoty medal historii igrzysk w Tokio wywalczyła Hidilyn Diaz w podnoszeniu ciężarów. Po powrocie do kraju została przywitana jak narodowa bohaterka, a na jej konto wpłynęło prawie milion dolarów.

Siatkówka: Złoto dla Francji, a Brazylia bez medalu

Reprezentacja Francji w siatkówce mężczyzn, która w ćwierćfinale olimpijskiego turnieju w Tokio wyeliminowała zespół Polski, w finale pokonała 3:2 drużynę Rosji i po raz pierwszy w historii zdobyła złoty medal. Bohaterem w ekipie trójkolorowych był Earvin Ngapeth, którego wybrano na najlepszego gracza turnieju (MVP).

Francuzi wcześniej nie mieli szczęścia w olimpijskiej rywalizacji. W XXI wieku siatkarze z tego kraju trzykrotnie triumfowali w wielkich imprezach – w 2015 i 2017 roku wygrali Ligę Światową, a w 2015 roku zdobyli mistrzostwo Europy. Na igrzyskach ich najlepszym osiągnięciem było jednak tylko 8. miejsce w Seulu (1988). Ponadto dwukrotnie zajmowali 9. miejsce (Ateny 2004 i Rio de Janeiro 2016), a raz 11. (Barcelona 1992).
W Tokio zaczęli zmagania fatalnie. W fazie grupowej na pięć rozegranych meczów wygrali tylko dwa – z najsłabszą w stawce Tunezją oraz z najlepszą w grupie B ekipą Rosji. W fazie pucharowej trójkolorowi grali już jednak jak z nut. W ćwierćfinale ograli po zaciętej walce faworyzowaną reprezentację Polski 3:2, zaś w półfinale rozbili rewelację turnieju Argentynę 3:0.
Rosjanie przeszli do finału jak burza, ale w turnieju przegrali dwa mecze – oba z Francuzami. Porażkę z trójkolorowymi siatkarze prowadzeni przez fińskiego trenera przeżywali równie mocno, jak wcześniej Polacy. W ogłoszonej przez FIVB „drużynie marzeń turnieju” nie znalazł się żaden z naszych siatkarzy. Zestawienie zdominowali Francuzi i Rosjanie: rozgrywający – Luciano De Cecco (Argentyna), atakujący – Maksim Michaiłow (Rosja), środkowy – Barthelemy Chinenyeze (Francja), II srodkowy – Iwan Jakowlew (Rosja), przyjmujący – Earvin Ngapeth (Francja), II przyjmujący – Jegor Kliuka (Rosja), libero – Jenia Grebennikov (Francja), MVP – Earvin Ngapeth (Francja).

IO Tokio 2020/21: Udany rewanż za porażkę w Rio

Pięć lat temu na igrzyskach w Rio de Janeiro w finale turnieju piłkarzy ręcznych zespół Danii sensacyjnie pokonał ekipę Francji zdobył złoty medal. W tym roku w Tokio w olimpijskim finale Francuzi wzięli rewanż.

Ekipa trójkolorowych odzyskała tytuł mistrzów olimpijskich pokonując w finale broniącą trofeum drużynę Danii 25:23. Francuzi nie byli jednak murowanymi faworytami do złotego medalu. Po szokującej dla nich porażce z olimpijskim finale w Rio de Janeiro w następnym roku wywalczyli wprawdzie mistrzostwo świata, lecz potem na wielkich imprezach już nie notowali takich spektakularnych sukcesów – w kolejnych mistrzostwach globu i Europy musieli zadowolić się co najwyżej brązowymi krążkami, a w ostatnim europejskim czempionacie nie wyszli nawet z grupy.
Federacja dokonała zmiany na stanowisku selekcjonera kadry i od Didiera Dinarta kadrę szczypiornistów przejął Guillaume Gille, pamiętający niektórych kadrowiczów jeszcze ze wspólnej gry w reprezentacji. Pod jego wodzą francuski zespół odzyskał formę i zdobył trzecie olimpijskie złoto w historii. W ślady męskiej drużyny poszła też kobieca reprezentacja Francji, która także wywalczyły w Tokio złoty medal, pokonując w finale Rosję 30:25. Brąz zgarnęły szczypiornistki Norwegii po zwycięstwie 36:19 nad Szwecją.
W meczu o brąz w piłce ręcznej mężczyzn reprezentacja Egiptu zmierzyła się z zespołem Hiszpanii. Ekipa z Afryki w ćwierćfinale niespodziewanie pokonała Niemców, ale w półfinale nie sprostała Francji. Natomiast Hiszpanie w ćwierćfinale po pełnym emocji starciu ograli Szwedów, a w półfinale przegrali z Duńczykami. Egipcjanie w meczu o trzecie miejsce walczyli o pierwszy dla Afryki medal olimpijski w historii tej dyscypliny, dla Hiszpanów była to smutna dla nich konieczność. W końcówce ciężar gry wziął na swoje barki grający na co dzień w Łomży Vive Kielce Alex Dujshebaev, który dwukrotnie pokonał bramkarza rywali. Spotkanie zakończył bramką kończący po igrzyskach reprezentacyjną karierę Raul Entrerrios i ostatecznie Hiszpania zwyciężył 33:31.

IO Tokio 2020/21: Klasyfikacja medalowa

W niedzielę zakończyły się przełożone z powodu pandemii o rok Igrzyska XXXII Olimpiady w Tokio. Klasyfikację medalową wygrała reprezentacja Stanów Zjednoczonych, która w stolicy Japonii zdobyła łącznie 113 krążków, w tym 39 złotych. Polska zakończyła zmagania na 17 miejscu z dorobkiem 14 medali: 4 złotych, 5 srebrnych i 5 brązowych.

Sportowcy ze Stanów Zjednoczonych po raz siódmy z rzędu wygrali klasyfikację medalową letnich igrzysk olimpijskich. W Tokio zdobyli 113 medali, w tym 39 złotych, 41 srebrnych i 33 brązowe. Drugą lokatę w tym zestawieniu zajęły Chiny z dorobkiem 88 medali (38 złotych, 32 srebrnych i 18 brązowych), a trzecie miejsce zajęła ekipa gospodarzy. Japończycy zdobyli w sumie 58 krążków 27 złotych, 14 srebrnych i 17 brązowych. To ich najlepszych wynik w historii igrzysk. Pod względem łącznej liczby medali trzecie miejsce, za USA i Chinami, zajęli sportowcy z Rosji startujący w Tokio pod flagą Rosyjskiego Komitetu Olimpijskiego. Ich bilans to 71 miejsc na podium, ale na najwyższym stopniu stawali 20 razy, dlatego w klasyfikacji medalowej musieli ustąpić miejsca Brytyjczykom, którzy łącznie wywalczyli 65 medali, ale złotych 22. W sumie olimpijskie medale w Tokio wywalczyli sportowcy z 93 krajów, a te z najcenniejszego kruszcu zdobyli olimpijczycy z 65 państw.
Reprezentacja Polski zakończyła zmagania w Tokio z dorobkiem 14 medali: 4 złote (Anita Włodarczyk i Wojciech Nowicki w rzucie młotem, Dawid Tomala w chodzie na 50 km oraz o. Karol Zalewski, Natalia Kaczmarek, Justyna Święty-Ersetic i Kajetan Duszyński w sztafecie mieszanej 4×400 m), 5 srebrnych (Natalia Kaczmarek, Iga Baumgart-Witan, Małgorzata Hołub-Kowalik i Justyna Święty-Ersetic w sztafecie 4×400 m, Maria Andrejczyk w rzucie oszczepem, Karolina Naja i Anna Popławska w kajakarstwie, Agnieszka Kobus-Zawojska, Marta Wieliczko, Maria Sajdak i Katarzyna Zillmann w wioślarstwie, Agnieszka Skrzypulec i Jolanta Ogar w żeglarstwie) oraz 5 brązowych (Patryk Dobek w biegu na 800 m, Paweł Fajdek i Malwina Kopron w rzucie młotem, Anna Puławska, Karolina Naja, Justyna Iskrzycka i Helena Wiśniewska w kajakarstwie oraz Tomasz Michalik w zapasach). To najlepszy dorobek medalowy polskiej reprezentacji olimpijskiej w XXI wieku, zarówno pod względem liczby medali, jak i złotych krążków. Wcześniej najlepsze pod tym względem były igrzyska w 2008 roku w Pekinie, gdzie Polacy zdobyli 12 medali – 4 złote, 5 srebrnych i 3 brązowe.
Kajakarka Karolina Naja poniosła polską flagę na ceremonii zamknięcia igrzysk. 31-letnia zawodniczka w Tokio wywalczyła wraz z Anną Puławską, Justyną Iskrzycką i Heleną Wiśniewską brązowy medal w czwórce, ale dla niej był to czwarty olimpijski krążek w karierze. Wcześniejsze trzy zdobyła w Rio w Janeiro (2016) i Londynie (2012). Więcej olimpijskich medali z polskich sportowców wywalczyli tylko Irena Szewińska (siedem) oraz Jerzy Pawłowski i Justyna
Kowalczyk (po pięć).

Klasyfikacja medalowa igrzysk w Tokio

  1. Stany Zjednoczone – 113 (39 złotych, 41srebrnychm, 33 brązowe);2. Chiny – 88 (38 – 32 –18); 3. Japonia – 58 (27 – 14 – 17); 4. Wielka Brytania – 65 (22 – 21 – 22); 5. Rosja – 71 (20 – 28 – 23); 6. Australia – 46 (17 – 7 – 22); 7. Holandia – 36 (10 – 12 – 14); 8. Francja – 33 (10 – 12 – 11); 9. Niemcy – 37 (10 – 11 – 16); 10. Włochy – 40 (10 – 10 – 20); 11. Kanada – 24 (7 – 6 – 11); 12. Brazylia – 21 (7 – 6 – 8); 13. Nowa Zelandia – 20 (7 – 6 – 7); 14. Kuba – 15 (7 – 3 – 5); 15. Węgry – 20 (6 – 7 – 7); 16. Korea Południowa – 20 (6 – 4 – 10); 17. Polska – 14 (4 – 5 – 5); 18. Czechy – 11 (4 – 4 – 3); 19. Kenia – 10 (4 – 4 – 2); 20. Norwegia – 8 (4 – 2 – 2); 21. Jamajka – 9 (4 – 1 – 4); 22. Hiszpania – 17 (3 – 8 – 6); 23. Szwecja – 9 (3 – 6 – 0; 24. Szwajcaria – 13 (3 – 4 – 6); 25. Dania – 11 (3 – 4 – 4); 26. Chorwacja – 8 (3 – 3 – 2); 27. Serbia – 9 (3 – 1– 5); 28. Iran – 7 (3 – 2 – 20); 29. Belgia – 7 (3 – 1 – 3); 30. Bułgaria – 6 (3 – 1 –2); 31. Słowenia – 5 (3 – 1 – 1) ; 32. Uzbekistan – 5 (3 – 0 – 2); 33. Gruzja – 8 (2 – 5 – 1); 34. Tajwan – 12 (2 – 4 – 6); 35. Turcja – 13 (2 – 2 – 9); 36. Uganda – 4 (2 – 1 – 1); 37. Ekwador – 3 (2 – 1 – 0); 38. Irlandia – 4 ( 2 – 0 – 2); 38. Izrael – 2 (0 – 2 – 4); 40. Grecja –4 (2 – 1 – 1); 41. Katar – 3 ( 2 – 0 – 1); 42. Bahamy – 2 (2 – 0 – 0); 43. Kosowo – 2 (2 – 0 – 0); 44. Ukraina – 19 (1 – 6 – 12); 45. Białoruś – 7 (1 – 3 – 3 ); 46. Rumunia – 4 (1 – 3 – 0); 46. Wenezuela – 4 (1 – 3 – 0); 48. Indie – 7 (1 – 2 – 4); 49. Hongkong – 6 (1 – 2 – 3); 50. Filipiny – 4 (1 – 2 – 1); 50. Słowacja – 4(1 – 2 – 1); 52. Republika Południowej Afryki – 3 (1 – 2 – 0); 53. Austria – 7 (1 – 1 – 5); 54. Egipt – 6 (1 – 1 – 4); 55. Indonezja – 5 (1 – 1 – 3); 56. Etiopia – 4 (1 – 1 – 2); 56. Portugalia – 4 (1 – 1 – 2); 58. Tunezja – 2 (1 – 1 – 0); 59. Estonia – 2 (1 – 0 – 1 ); 59. Fidżi – 2 (1 – 0 – 1); 59. Łotwa – 2 (1 – 0 – 1); 59. Tajlandia – 2 (1 – 0 – 1); 63. Bermudy – 1 (1 – 0 – 0); 63. Maroko – 1 (1 – 0– 0); 63. Portoryko – 1 (1 – 0 – 0); 66. Kolumbia – 5 (0 – 4 – 1); 67. Azerbejdżan – 7 (0 – 3 – 4); 68. Dominikana – 5 (0 – 3 – 2); 69. Armenia – 4 (0 – 2 – 2); 70. Kirgistan – 3 (0 – 2 – 1); 71. Mongolia – 4 (0 – 1 – 3); 72. Argentyna – 3 (0 – 1 – 2); 72. San Marino – 3 (0 – 1 – 2); 74. Jordania – 2 (0 – 1 – 1); 74. Malezja – 2 ( 0 – 1 – 1); 74. Nigeria – 2 (0 – 1 – 1); 77. Arabia Saudyjska – 1 (0 – 1 – 0); 77. Bahrajn – 1 (0 – 1 – 0); 77. Litwa – 1 (0 – 1 – 0); 77. Macedonia Północna – 1 (0 – 1 – 0); 77. Namibia – 1 (0 – 1 – 0); 77. Turkmenistan – 1 ( 0 – 1 – 0 ); 83. Kazachstan – 8 (0 – 0 – 8); 84. Meksyk – 4 ( 0 – 0 – 4); 85. Finlandia – 2 ( 0 – 0 – 2); 86. Botswana – 1 ( 0 – 0 – 1); 86. Burkina Faso – 1 (0 – 0 – 1); 86 Ghana – 1 (0 – 0 – 1); 86. Grenada – 1 ( 0 – 0 – 1); 86. Kuwejt – 1 ( 0 – 0 – 1); 86. Mołdawia – 1 (0 – 0 – 1); 86 Syria – 1 (0 – 0 – 1); 86. Wybrzeże Kości Słoniowej – 1 (0 – 0 – 1).

48 godzin sport

Niemiec ukarany za rasizm
Dyrektor sportowy kolarskiej reprezentacji Niemiec, Patrick Moster został przez Międzynarodową Unię Kolarską zawieszony do końca 2021 roku. To pokłosie jego zachowania w trakcie jazdy indywidualnej na czas, gdy w rasistowski sposób obrażał rywali. Moster w trakcie „czasówki” krzyczał do swojego zawodnika, Niklasa Arndta, by ten ścigał jadących przed nim zawodników z Afryki (Algierii i Erytrei), nazywając ich „poganiaczami wielbłądów”.

Medal dla weteranki ringu
Czterdziestoletnia Finka Mira Potkonen została najstarszą medalistką olimpijską w boksie. W Tokio pięściarka zdobyła brązowy krążek w wadze lekkiej (60 kg), powtarzając swoje osiągnięcie sprzed pięciu lat na igrzyskach w Rio de Janeiro. Złoto w tej kategorii wagowej wywalczyła Irlandka Kellie Harrington. W boksie olimpijskim obowiązuje limit wiekowy do 40 lat, ale ze względu na przełożenie igrzysk na 2021 rok Potkonen mogła wziąć udział w turnieju w Japonii mając prawie 41. W Tokio zapisała się w historii nie tylko jako najstarsza medalistka w boksie, ale też jako pierwsza sportsmenka z Finlandii, która sięgnęła po medal olimpijski w dwóch kolejnych imprezach.

Złoto dla koszykarzy z USA
Stany Zjednoczone pokonały Francję 87:82 w finale koszykarskiego turnieju na igrzyskach olimpijskich w Tokio. Najlepszym graczem spotkania był Kevin Durant, zdobywca 29. punktów. To czwarte złoto z rzędu ekipy USA w tej dyscyplinie sportu, a dla zespoły Francji pierwsza i jedyna porażka w turnieju w Tokio. W meczu o brąz Australia pokonała Słowenię 107:93. W rywalizacji koszykarek również triumfowały Amerykanki, które w finale pokonały zespół Japonii 90:75 i z dobyły siódmy z rzędu, a dziewiąty w historii złoty medal.

Piłkarze Brazylii obronili tytuł
Zespół Brazylii w finale piłkarskiego turnieju igrzysk w Tokio pokonał po dogrywce reprezentację Hiszpanii 2:1 i zdobył złoty medal. Tym samym canarinhos obronili tytuł mistrzów olimpijskich wywalczony pięć lat wcześniej w Rio de Janeiro. Brązowy medal wywalczyła drużyna Meksyku pokonując w rzutach karnych Japonię. W rywalizacji kobiet triumfowała reprezentacja Kanady, wygrywając w finale w rzutach karnych Szwecję, a brąz wywalczyła ekipa USA po zwycięstwie nad Australią.

Maraton dla Kenijczyka
Kenijczyk Eliud Kipchoge wygrał w Sapporo maraton i po raz drugi z rzędu zdobył w tej konkurencji złoty medal igrzysk olimpijskich. Królewski dystans pokonał w czasie 2:08.38. Najlepszy z Polaków Adam Nowicki zajął 38. miejsce – 2:17.19. Srebrny medal wywalczył reprezentant Holandii Abid Nageeye (2:09.58), a brązowy – Belg Bashir Abdi (2:10.00). Kipchoge był też najlepszy na igrzyskach w Rio de Janeiro w 2016 roku, do niego należy też aktualny rekord świata – 2:01.39, jest też pierwszym biegaczem w historii, który ukończył maraton w czasie poniżej dwóch godzin.

Fabiański opuszcza kadrę
Polski Związek Piłki Nożnej poinformował, że Łukasz Fabiański postanowił zakończyć reprezentacyjną karierę. Grający obecnie na co dzień w West Ham United 36-letni bramkarz występował w drużynie narodowej od 2006 roku (zadebiutował w marcu tego roku w towarzyskim spotkaniu z Arabią Saudyjską) i rozegrał w niej 56 meczów, z których 26 zakończył bez straty gola. Był w kadrze Polski na MŚ w 2006 i 2018 roku oraz Euro 2008, 2016 i 2020.

Krychowiak już w Krasnodarze
Grzegorz Krychowiak zadebiutował w barwach zespołu FK Krasnodar w przegranym 2:3 wyjazdowym meczu 3. kolejki rosyjskiej ekstraklasy z obrońcą tytułu Zenitem Petersburg. Reprezentant Polski grał do 86. minuty i został zmieniony przez Władimira Iljina. FK Krasnodar z trzema punktami na koncie zajmuje 11. miejsce w tabeli.

Klęska juniorów z Niemcami
Piłkarska reprezentacja Polski do lat 17 podczas zgrupowania szkoleniowego w Zielonej Górze rozegrała we Frankfurcie nad Odrą sparing z rówieśnikami z Niemiec. Nasi młodzi piłkarze (rocznik 2005) w meczu trwającym 120 minut (4×30 minut) przegrali aż 1:10. Trenerem kadry Polski w tej kategorii wiekowej jest Dariusz Gęsior, srebrny medalista olimpijski z Barcelony.

Gołaś powoli schodzi z roweru
Kolarski mistrz Polski ze startu wspólnego (20212) Michał Gołaś poinformował, że po tym sezonie kończy sportową karierę. 37-letni zawodnik grupy Ineos z polskimi kibicami pożegna się startem w rozpoczynającym się w poniedziałek 9 sierpnia wyścigu Tour de Pologne. Gołaś ma w dorobku dziewięć startów w największych imprezach kolarskich – Tour de France, Giro d’Italia i Vuelta Espana. Reprezentował Polskę na igrzyskach w Londynie.

Pół miliarda to dla F1 za mało
Formuła 1 podała dane finansowe za drugi kwartał 2021 roku. Królowa motorsportu nadal odczuwa skutki pandemii Covid-19. W okresie od kwietnia do czerwca 2020 roku nie odbył się ani jeden wyścig F1. W tym czasie Formuła 1 uzyskała przychody na poziomie 24 mln dolarów. W tym samym okresie w roku 2021 odbyło się siedem Grand Prix, dzięki czemu przychody wzrosły do 501 mln dolarów. Dla porównania – w takim samym okresie 2019 roku, w którym także rozegrano siedem wyścigów, Formuła 1 zarobiła o 120 mln dolarów więcej.

Wolny walczy w Letniej GP
Jakub Wolny zajął piąte miejsce w konkursie Letniej Grand Prix w Courchevel. Wygrał Austriak Stefan Kraft, przed Szwajcarami Gregorem Deschwandenem i Simonem Ammannem. Najlepszego z naszych skoczków wyprzedził jeszcze Słoweniec Anze Lanisek. Oprócz Wolnego w konkursie wystartowali też Maciej Kot (8. miejsce), Klemens Murańka (9), Andrzej Stękała (11), Stefan Hula (14) i Paweł Wąsek (34).

IO Tokio 2020/21: Brzydził go srebrny medal

Srebrny medalista olimpijski w boksie, Brytyjczyk Ben Whittaker, nawet podczas ceremonii wręczania medali nie potrafił ukryć niezadowolenia z porażki. Stojąc na podium ostentacyjnie schował swój srebrny krążek do kieszeni.

Niepoważne zachowanie brytyjskiego pięściarza było szeroko komentowane w światowych mediach. Whittaker pytany o powody powiedział: „Nie chciałem, żeby moi najbliżsi, znajomi, rodacy widzieli we mnie przegranego. Zostałem wychowywany w kulcie zwycięzcy i takim chcę pozostać. W dniu walki o złoty medal czułem od rana, że to mój dzień, że wreszcie nadszedł mój czas. Niestety, przegrałem, ale dla mnie srebrny medal to porażka, więc nie mogłem świętować na podium, bo takie trofeum mnie nie cieszy. Przynajmniej nie w tej chwili”.
Brytyjczyk w finale kategorii do 81 kg zmierzył się z Kubańczykiem Arlenem Lopezem. Starcie obu bokserów budziło jeszcze przed walką wiele emocji, ale też ciekawość, ponieważ do walki o najcenniejsze olimpijskie trofeum stawało dwóch świetnych pięściarzy – brązowy medalista mistrzostw świata 2019 (Whittaker) oraz złoty medalista igrzysk olimpijskich w Rio de Janeiro (Lopez). W ringu obrońca tytułu pokazał wielką klasę i wygrał z Brytyjczykiem bez trudu. Sędziowie punktowali jego wygraną 4-1. „Nie przeczę, że on był lepszy. Zwyciężył zasłużenie, ale moje zachowanie na podium nie było wymierzone w niego i nie oznaczało braku szacunku wobec rywala. To była jego chwila, a ja nie chciałem mu psuć radości z olimpijskiego triumfu” – powiedział Whittakera w wypowiedzi dla Eurosportu.
Nie zdołał jednak zmienić negatywnych ocen swojego zachowania. Nawet brytyjskie media przyznawały, że zdjęcie medalu, trzymanie rąk w kieszeni i tępe spoglądanie pod nogi podczas ceremonii wręczania nagród było głupie i niegodne sportowca. Gdy Whittaker ochłonął z emocji, przeprosił za swoje idiotyczne zachowanie. „Powinienem wtedy powiesić ten piękny srebrny medal na szyi i. Nawet jeśli uważam, że dla mnie to żaden sukces, to przecież dla kibiców w moim kraju i w ogóle dla Brytyjczyków srebrny medal ma wielkie znaczenie”.

IO Tokio 2020/21: Porażka transsztangistki

Laurel Hubbard z Nowej Zelandii wystąpiła w podnoszeniu ciężarów jako pierwsza transseksualna osoba biorąc udział w igrzyskach olimpijskich. Rywalizując w kategorii wagowej powyżej 87 kg poniosła jednak klęskę.

Dziesięć lat temu Laurel Hubbard nazywała się Gavin Hubbard, była mężczyzną, który uprawiał podnoszenie ciężarów i odnosił nawet niezłe wyniki w juniorskich zawodach na poziomie krajowym, czyli rozgrywanych w Nowej Zelandii. Ale w 2001 roku Gavin postanowił zakończył karierę sztangisty, ale w kolejnych latach odkrył w sobie kobietę i w 2012 przeszedł zmianę płci, a w 2017 roku zapragnął wrócić do podnoszenia ciężarów, już jako Laurel Hubbard, rzecz jasna w rywalizacji kobiet. Nie było niespodzianką, że zaczęła odnosić sukcesy na pomoście – ustanowiła na przykład rekord Oceanii i wygrała otwarte mistrzostwa Australii w kategorii powyżej 90 kilogramów, a w mistrzostwach świata wywalczyła srebrny medal. Spełniała wszystkie kryteria, jakie MKOl stawia sportowcom transpłciowym i dostała zgodę na udział w igrzyskach w Tokio, bo jak napisano w komunikacie Międzynarodowego Komitetu Olimpijskiego – „Nie ma żadnych przepisów, które by tego zabraniały”. Nie powstrzymało to jednak krytycznych opinii.
W opiniach o Hubbard podkreślano, iż nawet jeśli obniży poziom testosteronu do odpowiedniego poziomu, to jest to nadal za mało, aby mówić o uczciwej rywalizacji, bo poziom testosteronu to tylko jeden z czynników, który ma wpływ na wynik sportowy. Budowa anatomiczna, praca układu nerwowego, sama pamięć mięśniowa i inne cechy, które od urodzenia nabywa mężczyzna, zawsze będą przewyższać fizyczne możliwości kobiety”. Dlatego Laurel Hubbard była uważana za jedną z faworytek do złota w kategorii wagowej powyżej 87 kilogramów. Nowozelandka poniosła jednak w zawodach spektakularną klęskę. Trzykrotnie spaliła swoje podejścia i w efekcie nie została nawet sklasyfikowana w zawodach. Wygrała reprezentantka Chin, Li Wenwen ustanawiając przy okazji nowy rekord olimpijski.

IO Tokio 2020/21: Srebro polskich żeglarek solą w oku Francuzów

Polskie żeglarki Jolanta Ogar-Hill i Agnieszka Skrzypulec zdobyły w Tokio srebrne medale w żeglarskiej klasie 470, rozdzielając na podium mocno skonfliktowane ekipy Wielkiej Brytanii i Francji.

Ogar-Hill i Skrzypulec znakomicie rozpoczęły olimpijskie regaty i bardzo długo utrzymywały się na czele stawki. Potem jednak przytrafiły im się gorsze starty i zostały wyprzedzone przez brytyjską załogę Hannah Mills – Eilidh McIntyre, a przed środowym wyścigiem finałowym spadły na trzecie miejsce, za Francuzki Camille Lecointre i Aloise Retornaz. W ostatnim wyścigu biało-czerwone walczyły już tylko o utrzymanie przewagi nad czwartymi w klasyfikacji Słowenkami, ale rywalizacja tak się dla nich korzystnie ułożyła, że metę minęły za czwartej pozycji, zaś francuska załoga dopiero na szóstej i dzięki temu Polki awansowały w klasyfikacji końcowej na drugą lokatę i zdobyły srebrny medal, dołączając do wąskiego grona polskich medalistów w żeglarstwie – Mateusza Kusznierewicza (złoto i brąz), Przemysława Miarczyńskiego (brąz) i Zofii Klepackiej (brąz). „Chciałyśmy wycisnąć jak najwięcej z tego wyścigu. Walczyłyśmy do ostatnich metrów, z czego jestem bardzo dumna. Wykorzystałyśmy każdą falę i na ostatnich metrach wyrwałyśmy ten srebrny medal” – komentowała na mecie Agnieszka Skrzypulec. Po wyścigu medalowym zrobiło się jednak nerwowo, bo Francuzki niespodziewanie zgłosiły protest przeciwko Brytyjkom i pojawiła się obawa, że sędziowie mogą zmienić kolejność na mecie. Zawodniczki z Francji zarzucały Brytyjkom, że te specjalnie zwolniły na finiszu, dając się wyprzedzić naszym zawodniczkom, bo w takiej konfiguracji one nie miały już szans na drugie miejsce. Oskarżenia te nie zostały jednak przyjęte przez sędziów i ostatecznie układ podium nie został zmieniony .
Nasze żeglarki nie kryły radości z sukcesu, bo dla nich była to ostatni szansa na zdobycie olimpijskiego trofeum. Na następnych igrzyska, w 2024 roku w Paryżu, w klasie 470 rywalizować będą wyłącznie pary mieszane. Obie srebrne medalistki przyznały, że na razie nie wiedzą co będzie z ich dalszymi startami. „Z żeglarstwa nie można odejść. To sport na całe życie, styl życia. Jako mała dziewczyna zawsze marzyłam o olimpijskim medalu i jestem szczęśliwa, że spełniłam to marzenie. Pochodzę z małej miejscowości, moi rodzice nie mieli zasobów, a mimo to udało mi się odnieść sportowy sukces. Wszystko w życiu jest możliwe” – powiedziała Ogar-Hill, wielokrotna mistrzyni Polski w klasie 470, olimpijka także z Londynu (2012). Po igrzyskach zmieniła barwy i do 2016 roku reprezentowała Austrię, zdobywając dla tego kraju mistrzostwo świata i Europy. Ogar-Hill jest jedną z twarzy akcji #SportPrzeciwHomofobii prowadzoną przez Kampanię Przeciw Homofobii, organizację pozarządowa walcząca z dyskryminacją ze względu na płeć. Na Majorce wzięła ślub z Hiszpanką Esperanzą Hill, ale jej marzeniem jest, aby jej partnerka została także w Polsce prawomocnie uznana za jej żonę. I o to także walczy.

Medalowe żniwa młociarzy

W Tokio Polska okazała się światową potęgą w rzucie młotem, bo z sześciu możliwych do zdobycia medali w tej konkurencji biało-czerwoni zgarnęli cztery. W rywalizacji kobiet złoto po raz trzeci w karierze wywalczyła Anita Włodarczyk, a brąz Malwina Kopron, natomiast w rywalizacji mężczyzn triumfował Wojciech Nowicki, a na najniższym stopniu podium stanął Paweł Fajdek.

Po środowym sukcesie młociarzy, do którego dorzucił się debiutujący na igrzyskach w biegu na 800 metrów Patryk Dobek, dorobek polskiej reprezentacji w Tokio urósł do 10 medali – trzech złotych, trzech srebrnych i czterech brązowych. Wszystkie trzy złote krążki oraz trzy brązowe wywalczyli lekkoatleci, z czego cztery przypadły specjalistom od rzutu młotem. Nic dziwnego, że światowe media zauważyły ten wyczyn polskich młociarzy i uznały tę konkurencję za „polską specjalność”, poświęcając jednak najwięcej uwagi Anicie Włodarczyk, która w Tokio sięgnęła po raz trzeci z rzędu po olimpijskie złoto. A oprócz tego Polka ma jeszcze na koncie po cztery tytuły mistrzyni świata i Europy, co oznacza, że od dekady w kobiecej rywalizacji w rzucie młotem jest niekwestionowana dominatorką.
Mistrzyni już myśli o Paryżu
I nie zamierza ustępować pola rywalkom, bo mimo 35 lat zamierza jeszcze wystartować na kolejnych igrzyskach w 2024 roku w Paryżu. „O moich sukcesach będę gawędzić jak już skończę karierę. Patrzę na kolejny złoty medal, oczywiście bardzo się z niego cieszę i jest mi przyjemnie wysłuchiwać gratulacji, ale już myślę o zdobyciu następnego, bo ten z Tokio już jest przecież historią. Muszę jednak przyznać, że jego zdobycie kosztowało mnie najwięcej. Przez ostatnie trzy lata zrobiłam coś niesamowitego. W 2018 roku zdobyłam złoto mistrzostw Europy, a później doznałam kontuzji i musiałam odpuścić mistrzostwa świata w Katarze. Trzeba było zrobić operację, inaczej nie mogłabym już daleko rzucać. Po siedmiu miesiącach rehabilitacji wróciłam i wtedy się okazało, że potrzebny jest drugi zabieg. A to był już marzec 2020 roku, koronawirus dopiero się rozkręcał i nikt jeszcze nie mówił o przełożeniu igrzysk. Wtedy wiele osób mnie skreśliło, zwłaszcza że doszło do tego jeszcze rozstanie z trenerem, który mnie zostawił. Naprawdę wiele osób myślało, że to już mój koniec. A ja cały czas wiedziałam, że będzie dobrze. I gdy dwa tygodnie po zabiegu usłyszałam, że igrzyska zostają przełożone o rok, to bardzo się z tego ucieszyłam. Dostałam prezent, drugie sportowe życie. Wiedziałam, że to wykorzystam. Od listopada ubiegłego roku z nowym trenerem zaczęliśmy przygotowania. Trudne, bo przeżyliśmy choćby dwie kwarantanny hotelowe. Ale ja wiedziałam, że wrócę na szczyt. I nie zamierzam go opuszczać. Kariery nie kończę. W przyszłym roku są mistrzostwa świata w USA, a do igrzysk w Paryżu zostały tylko trzy lata. Czas biegnie bardzo szybko, jeśli zdrowie pozwoli, to będę chciała dotrwać. Nie boję się ciężkiej pracy, bo nie od dzisiaj wiem, że bez niej nie ma sukcesów. W ostatnim roku kilka ćwiczeń w moich przygotowaniach zmieniłam pod kątem zdrowotnym. Trener dodał mi kilka ćwiczeń wzmacniających, żebym nie miała problemów z kręgosłupem i całe dziewięć miesięcy przepracowałam bez żadnego bólu. A rzutów oddawałam podobnie jak w poprzednich latach po 20 dziennie tuż przed igrzyskami, a w styczniu, lutym i marcu po 40-50 na każdym treningu” – opowiadał Włodarczyk na spotkaniu z dziennikarzami po odebraniu złotego medalu.
Facet nie może być młotem
Trzykrotna mistrzyni olimpijska pilnie strzeże swojego prywatnego życia. Wiadomo o niej tyle, ile trzeba – urodziła się 8 sierpnia 1985 roku w Rawiczu. Jej mama grała w koszykówkę, ojciec w piłkę nożną i to oni zachęcili ją do uprawiania sportu. Swój pierwszy złoty medal wywalczyła w 2012 roku w Londynie, drugi w 2016 w Rio de Janeiro. 15 sierpnia 2016 roku pobiła rekord świata wynikiem 82,39 metrów, który poprawiła 28 sierpnia w Memoriale Kamili Skolimowskiej na wynik 82,98 m. W październiku 2016 roku obroniła pracę magisterską „Ewolucja rzutu młotem jako konkurencji lekkoatletycznej” w Wyższej Szkole Edukacji w Sporcie w Warszawie. Wcześniej uzyskała licencjat na Akademii Wychowania Fizycznego w Poznaniu.
O jej życiu prywatnym wiadomo niewiele. W jednym z wywiadów stwierdziła jedynie, że przez swoją sportową pasję nie ma zbyt wiele czasu na spotkania towarzyskie. Uważa, że nie wszyscy muszą zakładać rodzinę. Jej ideał wymarzonego faceta „musi mieć to coś w sobie, charakter i nie może być… młotem”.
Nowicki wyszedł zza Fajdka
Zwycięzca rywalizacji młociarzy Wojciech Nowicki jest od Anity Włodarczyk 22 cm wyższy i 35 kg cięższy. Pod względem warunków fizycznych przewyższa większość rywali z rzutni, w tym swojego kolegę i rywala z reprezentacji Polski Pawła Fajdka. Długo jednak był w jego cieniu, z którego wyszedł pięć lat temu w Rio de Janeiro. W poprzednich igrzyskach uważany za murowanego kandydata do złota Fajdek spalił się psychicznie i zaliczył spektakularną klęskę, którą kibicom w Polsce osłodził nieco Nowicki zdobywając dość niepodziewanie brązowy medal. Tych brązowych krążków uzbierał zresztą więcej – także w mistrzostwach świata i Europy, a przegrywał najczęściej właśnie ze swoim rówieśnikiem Fajdkiem.
Obaj są z 1989 roku, Wojciech urodził się w lutym, a Paweł w czerwcu. Ale przez lata byli jak młodszy i starszy brat. Wojtek trochę w Pawła wpatrzony, zafascynowany jego pewnością siebie i przebojowością. Trenerką Nowickiego jest Malwina Sobierajska, a Fajdka mistrz olimpijski Szymon Ziółkowski. W rywalizacji szkoleniowców górą była Sobierajska, bo Nowicki w cuglach wygrał eliminacje, a Fajdek do finału wszedł z najwyższym trudem. Niewątpliwie był pod presją, bo obawiał powtórki z Rio de Janeiro.
Na szczęście obyło się bez kolejnej kompromitacji, ale wymarzonego tytułu mistrza olimpijskiego Fajdek nie zdobył i tym razem to on podczas ceremonii dekoracji oglądał Nowickiego z najniższego stopnia podium. Polskich młociarzy rozdzielił kapitalnym rzutem w ostatniej serii Norweg Eivind Henriksen rzutem na odległość 81,58 m. Odebrał Fajdkowi srebrny medal wynikiem lepszym o 5 cm. Ale Nowicki był tego dnia poza zasięgiem wszystkich rywali. Rzucał regularnie powyżej granicy 80 metrów – 81,18 m, 81,72 i wreszcie 82,52 m. Tym rzutem poprawił swój rekord życiowy aż o 67 cm.
Paweł Fajdek nie był sukcesem kolegi zdołowany. Wręcz przeciwnie. „Ja bardzo się cieszę, że to Wojtek został mistrzem olimpijskim, a nie Norweg, Francuz czy ktokolwiek inny. Bo to jest nasza konkurencja, od 21 lat zdobyliśmy ogromną liczbę medali olimpijskich w rzucie młotem i chcemy to dalej ciągnąć. Ja chcę startować co najmniej do igrzysk w Los Angeles w 2028 roku, Wojtek mówi o Paryżu, ale wiadomo, że w tym sporcie wszystko zależy od zdrowia. Teraz skupimy się na tym, żeby na następnych igrzyskach zdobyć złoto i srebro. Taki jest nasz plan” – zapewnia Paweł Fajdek.
Łatwo nie będzie, bo rośnie grupa zawodników przekraczająca regularnie barierę 80 metrów. Na razie jednak dominacja polskich młociarzy obojga płci nie wydaje się zagrożona.

IO Tokio 2020/21: Najstarszy medalista olimpijski od pół wieku

Australijczyk Andrew Hoy został najstarszym od 1968 roku medalistą olimpijskim. 62-letni jeździec wywalczył srebrny krążek w drużynie oraz brązowy indywidualnie w WKKW (wszechstronnym konkursie konia wierzchowego).

Hoy jest najstarszym sportowcem uczestniczącym w tegorocznych igrzyskach w Tokio. „Kiedy zaczynałem uprawiać sport, byłem dumny z tego, że jestem najmłodszym zawodnikiem w drużynie. Dzisiaj w wiosce olimpijskiej pytają mnie, co tutaj robię i czy jestem działaczem” – żartował 62-letni jeździec, który na olimpijskim podium stanął po 21-letniej przerwie. Z ekipą Australii w olimpijskich konkursach WKKW triumfował na igrzyskach trzykrotnie – w Barcelonie (1992), Atlancie (1996) i Sydney (2000), a w tych ostatnich zdobył też srebro indywidualnie. Australijski weteran jest najstarszym medalistą olimpijskim od igrzysk 1968 roku w Meksyku, w których 66-letni Szwajcar Louisa Noverraza sięgnął po srebro w żeglarstwie.
Ale najstarszym medalistą igrzysk olimpijskich w historii jest Szwed Oscar Swahn, który zdobył srebrny medal w strzelectwie w 1920 roku w Antwerpii mając 72 lata i 281 dni. W sportowych annałach zapisał się także świetnymi wynikami – w sumie w trzech olimpijskich startach – w Londynie (1908), Sztokholmie (1912) i Antwerpii (1920) zdobył sześć medali, w tym trzy złote. Srebrny krążek wywalczony w Antwerpii w drużynie uczynił go najstarszym do dzisiaj medalistą w dziejach. Swah mógł wyśrubować jeszcze ten rekord, ale ze startu w kolejnych igrzyskach wykluczyła go choroba.
Wśród kobiet za najstarszą zawodniczkę, która kiedykolwiek rywalizowała na olimpijskich arenach uważa się Lornę Johnstone. Podczas igrzysk w Monachium w 1972 roku miała 70 lat i 5 dni. Reprezentowała Wielką Brytanię w jeździectwie i zajęła 12. miejsce w ujeżdżaniu. Niewiele młodszy był austriacki jeździec Arthur von Pongracz, który w 1936 roku w Berlinie wystąpił w konkursie ujeżdżania mając 72 lata i 49 dni. On jednak nie zdobył żadnego olimpijskiego lauru, podobnie jak 71-letni Japończyk Hiroshi Hoketsu, startujący w 2012 roku w Londynie w zawodach jeździeckich.