Euro 2020/21: Karne też trzeba umieć strzelać

W końcówce dogrywki finału Euro 2020/21 Gareth Southgate wpuścił na boisko Marcusa Rashforda i Jadona Sancho. Pierwszy zmienia Jordana Hendersona, a drugi wchodzi za Kyle’a Walkera. Trener angielskiej drużyny obu tych graczy wyznaczył chwilę później do egzekwowania rzutów karnych. I popełnił błąd, bo obaj spudłowali.

Southgate tłumaczył się później, że postawił na Rashforda i Sancho, bo oni najlepiej wykonywali „jedenastki” na treningach. W warunkach meczowego stresu i presji wyniku obaj jednak zawiedli – 23-letni Rashford trafił w słupek, a strzał 21-letniego Sancho idealnie wyczuł Donnarumma i bez trudu odbił słabo uderzoną i łatwą do obrony piłkę. Ale chyba największym błędem selekcjonera reprezentacji Anglii było wyznaczenie 19-letniego Bukayo Saki do ostatniej serii karnych. Ten waleczny i niewątpliwie utalentowany piłkarz nigdy wcześniej nie wykonywał „jedenastek”, nawet w klubowej drużynie Arsenalu Londyn. Tak więc do najważniejszych rzutów karnych w historii angielskiego futbolu trener kadsry oddelegował młodych, niedoświadczonych piłkarzy, na dodatek rzadko lub wcale nie egzekwujących karnych. Rashford w minionym sezonie miała na tylko trzy takie okazje – w Lidze Narodów, Lidze Mistrzów i sparingu angielskiej kadry, zaś Sancho, także trzykrotnie, wykonywał „jedenastki” w Pucharze Niemiec, Lidze Mistrzów i Bundeslidze.
Anglicy byli zatem z góry skazani na porażkę w konkursie rzutów karnych, ale całe odium niechęci rozczarowanych kibiców spadło na trzech młodych chłopaków, którym w obelgach nie oszczędzono nawet rasistowskich akcentów. Brytania takiego zakończenia występu angielskiej drużyny będzie się wstydzić przez wiele lat.

48 godzin sport

Pandemia szaleje w Melbourne
U 12 koszykarzy drużyny Melbourne United stwierdzono zakażenie koronawirusem, przez co cały zespół przerwał treningi. A ponieważ w tej samej hali zajęcia miała też drużyna South East Melbourne Phoenix, ona także zawiesiła zajęcia i poddała się testom na obecność Covid-19. Obie ekipy zostały rzecz jasna poddane kwarantannie.

Klimala zaskoczył Szkotów
Były napastnik Jagiellonii Białystok Patryk Klimala strzelił gola dla Celticu Glasgow w wygranym przez ten zespół 5:1 meczu 1. kolejki szkockiej ekstraklasy z Hamilton Academical. Dla 21-letniego polskiego piłkarza, który graczem szkockiego klubu jest od stycznia tego roku, było to pierwsze ligowe trafienie w jego barwach. Wyczyn Klimali jest godny uznania, bo wszedł na boisko dopiero w 86. minucie przy wyniku 4:1 i zdążył jeszcze dopisać się do listy strzelców.

Zabójstwo koszykarza w USA
Ta tragedia wstrząsnęła światem amerykańskiej koszykówki. 18-letni zawodnik klubu New Mexico Lobos, Fedonta JB White, zginął w minioną sobotę zastrzelony przez 16-letniego kolegę. Według relacji amerykańskich mediów do tragedii doszło w rejonie Chupadero w stanie Nowy Meksyk. Koszykarz przebywał tam z przyjaciółmi na imprezie, podczas której pokłócił się z jednym z uczestników zabawy. Zabójca po oddaniu strzału uciekł z miejsca zdarzenia, ale wkrótce potem został aresztowany. 16-latek usłyszał zarzuty morderstwa, nielegalnego posiadania broni oraz napadu z bronią w ręku.

Trudna sytuacja w Treflu
Jeden z zawodników Trefla Gdańsk, który test na obecność SARS-CoV-2 miał przeprowadzony tydzień temu w poniedziałek i otrzymał wówczas wynik ujemny, w piątek miał powtórzone badanie, ponieważ pojawiła się u niego podwyższona temperatura. Niestety powtórny test dał wynik dodatni. W drużynie Trefla aż 14 osób jest zakażonych koronawirusem – 11 siatkarzy i trzech członków sztabu szkoleniowego. Niemal wszyscy z pozytywnym wynikiem mieli objawy typowe dla zakażenia koronawirusem: podwyższona temperatura, osłabienie, utrata węchu i smaku. Klub podkreślił, że wszyscy czują się dobrze i przebywają w swoich domach.

Zwolnił sam siebie
Gheorghe Hagi zrezygnował z posady trenera Viitorulu Konstanca – klubu, którego jest właścicielem. 55-letni „Maradona Karpat” założył Viitorul w 2009, a trenerem zespołu był od 2014 roku. W 2017 doprowadził go do triumfu w ekstraklasie, Pucharze oraz Superpucharze Rumunii. Hagi uchodzi za najlepszego piłkarza w historii rumuńskiego futbolu. W drużynie narodowej rozegrał 124 spotkania i uczestniczył w trzech mundialach. Grał w kilku czołowych europejskich klubach, m.in. w Realu Madryt i FC Barcelona. W 2000 roku jako zawodnik Galatasaray Stambuł zdobył Puchar UEFA. W roli szkoleniowca prowadził też reprezentację Rumunii, Steauę Bukareszt (obecnie FCSB), Politehnicę Timisoara, Bursaspor i Galatasaray.

Perła zacznie od 3. rundy
Od trzeciej rundy rozpoczną piłkarki ręczne MKS Perła Lublin swój udział w Lidze Europy EHF. Zespoły zwycięskie z tej rundy awansują do fazy grupowej. Do rozgrywek LE kobiet przystąpią ostatecznie 34 drużyny, z których cztery bez konieczności udziału w grach eliminacyjnych zakwalifikowane zostały do fazy grupowej. Są to: Herning-Ikast Handbold (Dania), Siofok KC (Węgry), CS Minaur Baia Mare (Rumunia) i Handball Club Lada Togliatti z Rosji. 18 zespołów ma zapewniony udział w trzeciej rundzie kwalifikacyjnej, a wśród nich mistrzynie Polski. Do nich dołączy sześć ekip zwycięskich z drugiej rundy. Losowanie trzeciej rundy odbędzie się 20 października, a mecze rozegrane zostaną 14 lub 15 oraz 21 lub 22 listopada. W styczniu i lutym przyszłego roku toczyć się będzie rywalizacja w czterech grupach, z których po dwa najlepsze zespoły zakwalifikują się do ćwierćfinałów. Turniej finałowy z udziałem czterech drużyn zaplanowano na 8 i 9 maja.

Dwaj Polacy w półfinale MLS
Dwaj polscy piłkarze, Kacper Przybyłko (Philadelphia Union) i Jarosław Niezgoda (Portland Timbers) zagrają w półfinale turnieju „MLS Is Back”, który rozgrywany jest w Orlando. W drugiej parze półfinałowej zmierzą się Minnesota United i Orlando City. Z turnieju w 1/8 finału odpadli broniący tytułu piłkarze Seattle Sounders.

Sandro Wagner rzucił futbol
Były napastnik reprezentacji Niemiec i Bayernu Monachium Sandro Wagner zakończył karierę piłkarską. 32-letni piłkarz ogłosił decyzję po wcześniejszym rozwiązaniu kontraktu z chińskim zespołem Tianjin Teda. Wagner w Bayernie był dublerem Roberta Lewandowskiego, a wcześniej grał m.in. w Werderze Brema, Herthcie Berlin i Hoffenheim. W reprezentacji Niemiec występował w latach 2017-2018, rozegrał w tym czasie osiem meczów i strzelił pięć goli. Wagner jest trzecim znanym niemieckim piłkarzem ogłaszającym w ostatnim czasie zakończenie kariery. Wcześniej zrobili to dwaj mistrzowie świata z 2014 roku – Andre Schuerrle i Benedikt Hoewedes.

Worek pieniędzy za piłkarza
Manchester United doszedł do porozumienia z Borussią Dortmund w sprawie transferu Jadona Sancho. „Czerwone Diabły” zgodziły się zapłacić niemieckiemu klubowi za 20-letniego reprezentanta Anglii aż 120 milionów euro, ale w ratach. Sancho latem 2017 roku przeniósł się do Borussii Dortmund z Manchesteru City. W obecnym sezonie w 44 meczach zdobył 20 bramek i zaliczył 20 asyst. Jego kontrakt z BVB wygasa z końcem czerwca 2022 roku

Serie A zacznie 19 września
Włoska federacja piłkarska ogłosiła, że nowy sezon w Serie A rozpocznie się 19 września. Ze względu na opóźnienia w terminarzu spowodowane przez pandemię Covid-19, piłkarze będą mieli krótką przerwę świąteczno-noworoczną i wrócą na boiska już 3 stycznia przyszłego roku.

Gest Kaepernicka symbolem protestu

W USA kolejny dzień trwają protesty wywołane zabójstwem przez białego policjanta 42-letniego Afroamerykanina Georga Floyda. Dołączyli do nich sportowcy, którzy wygłaszają apele lub wypisują na koszulkach ostatnie wypowiedziane przez Floyda słowa „Nie zabijaj mnie!”, albo hasła w rodzaju „Sprawiedliwość dla George’a Floyda”. Jedną z form protestu jest naśladowanie głośnego przed czterema laty gestu gracza zespołu futbolu amerykańskiego San Francisco 49ers Colina Kaepernicka.

Morderstwo Floyda wywołało burzliwe protesty w Stanach Zjednoczonych, a na świecie wzmocniło debatę na temat nierówności rasowej. Tym razem sportowcy nie wahali się stanąć w pierwszym szeregu i odważnie zabierali głos. LeBron James, największy obecnie gwiazdor koszykarskiej ligi NBA, która uznawana jest za zdominowaną przez Afroamerykanów, udostępnił na Instagramie zdjęcie klęczącego na szyi Floyda policjanta, a obok zdjęcie klęczącego w trakcie grania amerykańskiego hymnu gracza zdominowanej przez białych ligi NFL Colina Kaepernicka i podpisał je pytaniem: „Czy teraz rozumiecie, o co nam chodzi? Czy dalej to nie jest dla was jasne?”.


Jedyny sprawiedliwy w NFL

Przy okazji przypomniał też światu postać Kaepernicka i jego gest, który pod koniec 2016 poruszył opinię publiczną w USA. Wtedy Kaepernick był jeszcze graczem zespołu San Francisco 49ers. Przed meczami NFL zwyczajowo odgrywany jest hymn narodowy podczas którego wszyscy stoją, a Colin jako jedyny w tym czasie klęknął i pochylił głowę. Potem wyjaśnił to tak: „Nie będę z dumą stał obok flagi kraju, który szykanuje osoby rasy czarnej czy innych kolorowych ludzi”. Jego zachowanie poparła spora część amerykańskiego społeczeństwa, szczególnie kolorowa, ale futbolista był też ostro krytykowany, między innymi przez Donalda Trumpa. W efekcie stracił kontrakt w ekipie 49ers, a potem żaden klub nie zdecydował się na jego zatrudnienie. Podał za to NFL do sądu, ale chociaż rozprawa zakończył się ugodą, jego sportowa kariera legła w gruzach.
Gest Kaepernicka nie został jednak zapomniany i dzisiaj stał się jednym z symboli protestu wywołanego tragiczną śmiercią Floyda. On sam i jego fundacja udzielili wsparcia manifestantom. „Musimy bronić naszych bojowników o wolność” – napisał w oświadczeniu Kaepernick. W USA jeszcze do niedawna funkcjonował stereotyp, że futbol amerykański to „sport dla białych”, dzisiaj jednak nawet władze NFL oficjalnie wspierają walkę o równość rasową. Szczególnego znaczenia nabrała wypowiedź Carsona Wentza, gwiazdora drużyny Cincinnati Bengals, pochodzącego konserwatywnej rodziny od pokoleń mieszkającej w „białej” Północnej Dakocie. „Większość życia spędziłem w towarzystwie białych ludzi, więc nie będę udawał, że rozumiem, przez co przechodzą czarnoskórzy. Ale kompletnie nie rozumiem, jak społeczeństwo może nie szanować wartości ludzkiego życia. Przecież jesteśmy równi” – stwierdził Wentz.
„Gdy widzicie czarnoskórych protestujących, zrozumcie, że oglądacie ludzi znajdujących się na granicy wytrzymałości, którzy chcą żyć i oddychać – napisał Kareem-Abdul Jabbar, najlepszy strzelec w historii NBA, który od lat walczy o równość rasową. Mówiąc o oddychaniu nawiązał do słów Floyda, który bezskutecznie prosił klęczącego na nim policjanta, żeby go puścił, bo nie może złapać oddechu. Jego słowa – „I can’t breathe” (Nie mogę oddychać), to w tej chwili sztandarowe hasło uczestników masowych protestów organizowanych w USA.
Głos sprzeciwu wyraził także Michael Jordan, legendarny koszykarz Chicago Bulls, który dotąd niechętnie angażował się w akcje społeczne o politycznym kontekście, lecz tym razem nie wytrzymał. „Jestem głęboko zasmucony, przepełniony bólem i po prostu zły. Solidaryzuję się z tymi, którzy sprzeciwiają się zakorzenionemu rasizmowi i przemocy wobec kolorowych ludzi w naszym kraju. Mamy dość!” – napisał Jordan. W jego ślady poszli inni wielcy amerykańscy sportowcy. Coco Gauff, 16-letnia gwiazda kobiecego tenisa, opublikowała w internecie filmik, na którym stoi w czarnej bluzie z pochyloną głową i pyta – „Czy będę kolejna?”, gdy w tle pojawiają się zdjęcia czarnoskórych ofiar przemocy policji. Brytyjczyk Lewis Hamilton, jedyny ciemnoskóry kierowca w Formule 1, przywalił mocno w środowisko sportów motorowych. „Nikt ze zdominowanej przez białych ludzi Formuły 1 nie wykazał jakiegokolwiek działania. Nie możecie stać z boku i nic nie robić” – grzmiał sześciokrotny mistrz świata.

Solidarni z Bundesligi

Do protestu przyłączyli się też piłkarze niemieckiej Bundesligi – Marcus Thuram (Borussia Moenchengladbach), Jadon Sancho i Achraf Hakimi (Borussia Dortmund) i amerykański piłkarz Weston McKennie z Schelke Gelsenkirchen. Ich gesty były mocnym przekazem, bo niemiecka liga to teraz jedyne rozgrywki sportowe transmitowane na całym świecie. Gest Kaepernicka w minioną niedzielę powielił Thuram, który po strzeleniu gola Unionowi Berlin przyklęknął i pochylił głowę. „Nic nie trzeba wyjaśniać” – napisał klub w podpisie pod zdjęciem udostępnionym w mediach społecznościowych. A jego trener, Marco Rose, dodał: „Marcus stanowi wzór do naśladowania w walce z rasizmem”.
Napastnik Borussii Moenchengladbach to syn Liliana Thurama, wybitnego przed laty francuskiego piłkarza, mistrza świata z 1998 roku, który od lat walczy o równość rasową. „Za normalne uważa się, że ktoś ma więcej, bo jest biały. O rasizmie się nie mówi. Wszyscy wiedzą, co się dzieje, ale zachowują się, jakby nic się nie działo, bo nie chcą tracić swoich przywilejów. Dopóki nie pozbędziemy się tej postawy, dopóty świat się nie zmieni” – twierdzi Thuram-senior.
Z kolei Jadon Sancho po strzeleniu pierwszego z trzech goli w spotkaniu z Paderborn (6:1) zdjął koszulkę meczową i pokazał do kamer telewizyjnych wypisane na T-shircie hasło: „Sprawiedliwość dla George’a Floyda”. Tak samo postąpił też inny z graczy Borussii Dortmund, Achraf Hakimi, zaś Weston McKennie nosił opaskę z napisem „Sprawiedliwość dla George’a”. Cała trójka została za to ukarana żółtymi kartkami, a Thuramowi groziło zawieszenie, bo tak stanowią przepisy FIFA, która zabrania na stadionach jakichkolwiek manifestacji politycznych. Władze dyscyplinarne Bundesligi w tych przypadkach zlekceważyły jednak regulaminy i nie wyciągnęły żadnych konsekwencji. Co więcej – DFB zapowiedział kontynuację prowadzonej na niemieckich stadionach kampanii antyrasistowskiej.
Szkoda, że na naszych stadionach nie znaleźli się naśladowcy Kaepernicka, Thurama, Sancho i Hakimiego.

Lewandowski i Gikiewicz w „11” rundy jesiennej Bundesligi

W niemieckiej Bundeslidze występuje obecnie tylko garstka polskich piłkarzy, ale w najlepszej jedenastce rundy jesiennej znalazło się dwóch naszych zawodników – bramkarz Unionu Berlin Rafał Gikiewicz, co jest dużą niespodzianką oraz rzecz jasna napastnik Bayernu Monachium Robert Lewandowski, którego obecność w tym gronie chyba nikogo nie dziwi.

W zestawieniu opublikowanym na oficjalnej stronie internetowej Bundesligi w „11” rundy jesiennej znaleźli się: Rafał Rafał Gikiewicz (Union Berlin) – Matthias Ginter (Borussia Moenchengladbach), Mats Hummels (Borussia Dortmund), Robin Koch (SC Freiburg) – Marcel Sabitzer (RB Lipsk), Serge Gnabry (Bayern Monachum), Jadon Sancho (Borussia Dortmund), Amine Harit (Schalke Gelsenkirchen) – Marcus Thuram (Borussia Moenchengladbach), Robert Lewandowski (Bayern Monachium) i Timo Werner (RB Lipsk).

„Union Berlin zaskoczył wielu w pierwszej rundzie. Debiutant w Bundeslidze szczególnie przed własną publicznością spisywał się bardzo dobrze i z dorobkiem 20 punktów zajmuje bezpieczne miejsce w środku tabeli. Gikiewicz pomógł drużynie 69 udanymi interwencjami. Obronił więcej strzałów niż jakikolwiek inny bramkarz w lidze, uzyskując 74-procentową skuteczność” – napisano w uzasadnieniu wyboru 32-letniego polskiego bramkarza. Gikiewicz zdystansował Zacka Steffena z Fortuny Duesseldorf (67 udanych interwencji), Szwajcara Yanna Sommera z Borussii Moenchengladbach i Robina Zentnera z FSV Mainz (po 61) oraz Jirego Pavlenkę z Werderu Brema (58).

Gikiewicz trafił do występującego wówczas w 2.Bundeslidze berlińskiego klubu latem 2018 roku z SC Freiburg mocno przyczynił się do wywalczenia pierwszego w historii awansu Unionu do niemieckiej ekstraklasy. Jego obecny kontrakt wygasa 30 czerwca 2020 roku, ale negocjuje jego przedłużenie.

Obecność Lewandowskiego w najlepszej jedenastce rundy jesiennej nie ulega kwestii. Kapitan reprezentacji Polski po 17 kolejkach ma na koncie 19 bramek i jest liderem klasyfikacji strzelców. „Najlepszy strzelec ligi miał rekordowy rok. Był pierwszym graczem, który strzelał gole w każdym z pierwszych jedenastu meczów sezonu. Miał dwucyfrową liczbę goli już po sześciu spotkaniach, czego wcześniej nie dokonał w Bundeslidze nikt inny. Wypada też podkreślić, że był także najskuteczniejszym strzelcem fazy grupowej Ligi Mistrzów, zdobywając w sześciu meczach 10 goli, w tym cztery w spotkaniu z Crveną Zvezdą wbite w niecałe 15 minut. Te liczby mówią same za siebie” – napisano w uzasadnieniu wyboru „Lewego”.

Warto też przy okazji przypomnieć, że Lewandowski w tym roku przełamał trwająca od 10 lat na europejskich boiskach snajperską hegemonię dwóch futbolowych geniuszy – Argentyńczyka Leo Messiego i Portugalczyka Cristioano Ronaldo. „Lewy” w 2019 roku zdobył łącznie 54 bramki w 58 meczach Bayernu i reprezentacji Polski i został najskuteczniejszym piłkarzem w Europie, wyprzedzając drugiego w zestawieniu Messiego o cztery trafienia, a trzeciego Francuza Kyliana Mbappe aż od dziesięć.

 

Nie doceniają Lewego

Robert Lewandowski w minionym roku strzelił 46 goli w 47 meczach. Te statystyki nie robią już widać większego wrażenie, bo różnych plebiscytach „Lewy” przegrywa z konkurentami mającymi znacznie gorsze osiągnięcia.

Branżowy niemiecki tygodnik „Kicker” zwrócił się do piłkarzy Bundesligi z prośbą o wskazanie najlepszego piłkarza w rundzie jesiennej. Swoje typy przesłało 214 zawodników, czyli mniej niż połowa zgłoszonych do rozgrywek graczy 18 klubów występujących w niemieckiej ekstraklasie. Rok temu w tym plebiscycie najlepszy był Lewandowski, na którego zagłosowało 27 procent biorących udział w ankiecie graczy Bundesligi. Tym razem zwyciężył Marco Reus z Borussii Dortmund, który otrzymał od swoich kolegów i rywali z boiska 44 procent głosów. Dwaj kolejni w zestawieniu, jego klubowy kolega Axel Witsel i Luka Jović z Eintrachtu Frankfurt, otrzymali po 9 procent. Co ciekawe, na dalszych miejscach Lewandowskiego także zabrakło – czwartą lokatę zajął kolejny gracz Borussii Dortmund Jadon Sancho (8 procent), piątą Sebastien Haller z Eintrachtu Frankfurt (6 procent), a szóstą Thorgan Hazard z Borussii Moenchengladbach (5 procent głosów).

29-letni Reus w tym sezonie jest liderem zespołu z Dortmundu. Jesienią we wszystkich rozgrywkach strzelił czternaście goli i zaliczył dziewięć asyst. To niewątpliwie znakomite osiągnięcia, ale dla porównania – „Lewy” w rundzie jesiennej zdobył we wszystkich rozgrywkach 22 bramki i zaliczył pięć asyst. W Bundeslidze zdobył co prawda tylko 10 bramek, ale w Lidze Mistrzów aż osiem i jest w tym sezonie najskuteczniejszym strzelcem tych rozgrywek,. Polski napastnik ma więc prawo czuć się niedoceniany. Lewandowski jest już jednak wystarczająco długo w piłkarskim biznesie żeby nie wiedzieć, że w plebiscytach o wynikach nie decydują głosujący, lecz ci, którzy głosy liczą.

 

Docenili talent z Lecha

UEFA ogłosiła listę 50 piłkarzy do lat 21, których kariery warto śledzić w 2019 roku. Wśród wytypowanych graczy znalazł się tylko jeden Polak, 20-letni prawy obrońca Lecha Poznań Rober Gumny.

 

Skład tej grupy uzdolnionych zawodników wytypował co prawda ekipa portalu UEFA.com, a zatem nie trenerzy czy skauci wyspecjalizowani w ocenie piłkarskich talentów, ale ponieważ firmuje to Unia Europejskich Związków Piłkarskich (UEFA), to z pewnością wśród umieszczonych na liście 50 graczy z Europy są tacy, którzy w przyszłości mogą zrobić wielkie kariery. Robert Gumny znalazł się w niezłym towarzystwie, bo wraz z nim w zestawieniu znaleźli się tacy uznani już gracze, jak Jadon Sancho z Borussii Dortmund, Vinicius Junior z Realu Madryt, Luka Jović z Eintrachtu Frankfurt czy Callum Hudson-Odoi z Chelsea Londyn. Gumny ma już na koncie 57 meczów w polskiej ekstraklasie. Rok temu chciała go pozyskać Borussia M’gladbach za 8 mln euro.