Liga Mistrzów CEV: Lider PlusLigi lepszy o potentata Serie A

W ćwierćfinałowym starciu siatkarzy Grupy Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle z włoskim potentatem Cucine Lube Civitanova własne boisko nie było żadnym atutem. Polski zespół na wyjeździe wygrał 3:1, ale w minioną środę u siebie przegrał 0:3 (22:25, 24:26, 24:26) i o awansie do półfinału musiał rozstrzygnąć tzw. złoty set. A w nim kędzierzynianie nagle znów zaczęli grać jak z nut i po zaciętej walce wygrali na przewagi 16:14, przechodząc do następnej rundy rozgrywek.

Przed tygodniem zespół z Kędzierzyna-Koźla potwierdził słowa swojego prezesa, Sebastiana Świderskiego, który przed pierwszą potyczką ćwierćfinałową z Cucine Luba Cvitanova przekonywał w mediach, iż dzisiaj liga włoska ma zdecydowanie mniejszą przewagę nad polską niż miała jeszcze kilka lat temu. Siatkarze jego drużyny udowodnili to na boisku, rozgrywając jeden z najlepszych meczów w wydaniu polskich drużyn klubowych w ostatnich sezonach. Wygrana 3:1 na boisku utytułowanego rywala, który w Lidze Mistrzów de facto broni mistrzowskiego tytułu wywalczonego w 2019 roku, bo jak wiadomo w poprzednim sezonie te elitarne rozgrywki zostały przerwane z powodu wybuchu pandemii i europejska federacja siatkarska nie zdecydowała się na ich dokończenie. „Dokonaliśmy czegoś naprawdę wielkiego, wygraliśmy z najlepszą klubową drużyną w Europie i na świecie w ostatnich latach. Cieszymy się z tego zwycięstwa, lecz umiarkowanie, bo czeka nas jeszcze spotkanie rewanżowe. Gracze Cucine Lube jeszcze nie złożyli broni” – przekonywał atakujący ZAKSY Łukasz Kaczmarek.
Porażka z polskim zespołem spowodowała małe trzęsienie ziemi w Cucine Lube. Władze klub zdymisjonowały trenera Ferdinando de Giorgiego, zatrudniając w jego miejsce Gianlorenza Blenginiego, obecnego selekcjonera reprezentacji Włoch. Nowy szkoleniowiec dostał zadanie wywalczenia awansu do półfinału Ligi Mistrzów za wszelką cenę, bo szefów włoskiego klubu triumf w europejskich rozgrywkach pucharowych jest ważniejszy nawet od mistrzostwa kraju. „Nie mamy zbyt wiele czasu, musimy więc skupić się na wydobyciu jakości, jaką ten zespół już ma. Skupiamy się na tym, co sami możemy pokazać. To ryzykowne przedsięwzięcie, bo sprawę komplikuje wynik pierwszego meczu. A także, co tu udawać, także jakość jaką prezentuje obecnie ekipa ZAKSY” – nie krył trener Blengini tuż po objęciu posady w Cucine Lube.
Dla 51-letniego szkoleniowca to już drugie podejście do pracy w tym klubie. Wcześniej prowadził zespół w latach 2015-2017. Jego poprzednik, Ferdinando de Giorgi, dobrze znany też w Polsce, bo to były selekcjoner naszej reprezentacji (2017) , ale też trener ZAKSY (2015-2017) i niedoszły szkoleniowiec Jastrzębskiego Węgla (2018), w ostatnim czasie miał poważne problemy w relacjach z najlepszymi graczami zespołu. Jak utrzymują włoskie media, to właśnie z tego powodu drużyna Cucine Lube w lutym nie wygrała ani jednego meczu w lidze oraz w rozgrywkach pucharowych. W spotkaniu z ZAKSĄ de Giorgi zaognił jeszcze ten konflikt ściągając z boiska Joandry’ego Leala. Zdecydował się na to już po kilku nieudanych akcjach Kubańczyka z brazylijskim paszportem.
Trener Blengini miał mało czasu, ale nie zmarnował chyba nawet sekundy, bo po tygodniu od porażki do Kędzierzyna-Koźla przywiózł całkowicie odmieniony mentalnie zespół, w którym każdy gracz był wręcz nabuzowany żądzą rewanżu, a zwłaszcza kluczowi siatkarze w kadrze Cucine Lube Cvitanova – oprócz wspomnianego już Joandry Leala, także Osmany Juantorena, Luciano de Cecco i Robertlandy Simon.
Siatkarzom ZAKSY Kędzierzyn Koźle do awansu do półfinału Champions League wystarczyło wygrać dwa sety, ale w trzech kolejnych partiach nie potrafili znaleźć skutecznej recepty na walczących zaciekle rywali. W drugim secie prowadzili w końcówce 23:21, ale nie wykorzystali tej przewagi i przy wyniku 24:24 Kamil Semeniuk posłał piłkę na aut, a po chwili kapitalną zagrywką zwycięski punkt zdobyli gracze włoskiej drużyny. W trzecim secie gospodarze byli już pod presją i grali bardzo nerwowo. Przegrywali już 13:18, 17:20, ale w końcówce zdołali się sprężyć i wyszli na prowadzenie 24:23. Zmarnowali jednak piłkę setową, a potem przegrali trzy punkty z rzędu, seta 24:26, a mecz 0:3. O losach awansu miał więc rozstrzygnąć zawsze loteryjny „złoty set”. Walka w nim była równie wyrównana jak w trzech poprzednich. W dwóch sytuacjach gospodarze zostali skrzywdzeni przez sędziów, którzy nie zauważyli błędów rywali (cztery odbicia i dotknięcie piłki przy autowym ataku), ale trener ZAKSY Nikola Grbić nie poprosił o challenge. Przy stanie 13:13 Jakub Kochanowski świetnie zaserwował i gospodarze mieli piłkę meczową. Niestety, Kochanowski tym razem zepsuł zagrywkę, ale w następnej akcji Krzysztof Rejno zdobył punkt po ataku ze środka i ZAKSA miała kolejną piłkę meczową. Tym razem serwował Kaczmarek i po jego kapitalnym zagraniu kędzierzynianie zdobyli zwycięski punkt i odnieśli zwycięstwo.
Tym samy drużyna Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle poprawiła bilans starć polsko-włoskich. Do grudnia był on korzystniejszy dla zespołów z Półwyspu Apenińskiego, które wygrały 12 z 13 poprzednich meczów z polskimi drużynami. Oprócz ZAKSY do bilansu zwycięstw naszych siatkarzy dorzuciła się jeszcze ekipa Vervy Warszawa Orlen Paliwa, która pokonała Leo Shoes Modena. Kędzierzynianie awansując do półfinału Ligi Mistrzów powtórzyli swój wyczyn z sezonu 2017/2018. Wówczas zakończyli rozgrywki na czwartym miejscu. W tegorocznym półfinale ZAKSA zmierzy się lepszym zespołem z pary PGE Skra Bełchatów – Zenit Kazań (rozegrany w czwartek mecz zakończył się po zamknięciu wydania, ale w pierwszym spotkaniu, w Bełchatowie, rosyjska ekipa wygrała 3:1 i w rewanżu u siebie była murowanym faworytem).
Skoro już o polskich akcentach mowa, warto odnotować też zwycięski rewanż zespołu prowadzonego przez selekcjonera reprezentacji Polski Vitala Heynena. W pierwszym meczu ekipa belgijskiego szkoleniowca, w której występuje dwóch reprezentantów Polski, Wilfredo Leon i Maciej Muzaj, przegrała na wyjeździe sromotnie z drużyną Leo Shoes Modena 0:3, lecz w rewanżu lider włoskiej Serie A rozbił rywali 3:0, a potem w „złotym secie” zwyciężył pewnie 15:5. Leon zagrał w podstawowym składzie, a Muzaj pełnił rolę zmiennika.

ZAKSA zlała faworyta w Lidze Mistrzów siatkarzy

Siatkarze Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn-Koźle w tym sezonie są niepokonani na arenie europejskiej. W ćwierćfinale Ligi Mistrzów nie dali się pokonać nawet takiej potędze, jak Cucine Lube Civitanova. I to na wyjeździe!

Ekipa Cucine Lube Civitanova, której trenerem jest były szkoleniowiec ZAKSY i reprezentacji Polski Ferdinando De Giorgi, we Włoszech w tym sezonie ustępuje tylko drużynie Sir Sicoma Monini Perugia, prowadzonej przez obecnego selekcjonera reprezentacji Polski Vitala Heynena (grają w nim dwaj nasi reprezentanci – Wilfredo Leon i Maciej Muzaj). Te włoskie zespoły były uważane za faworytów obecnej edycji Ligi Mistrzów.
W minioną środę oba faworyzowane włoskie zespoły musiały jednak przełknąć gorycz porażki w 1/4 finału. Drużyna Sir Sicoma Monini Perugia przegrała na wyjeździe z siódmą w Serie A ekipą Leo Shoes Modena 0:3 (21:25, 18:25, 22:25). Porażka, chociaż dotkliwa, nie przekreśla jeszcze szans podopiecznych Heynena na awans do półfinału, ale w rewanżowym spotkaniu 2 marca u siebie będą musieli wygrać 3:0 lub 3:1, a potem jeszcze zwyciężyć w tzw. złotym secie.
W jeszcze trudniejszej sytuacji znaleźli się siatkarze Cucine Lube Civitanova, który przegrali u siebie z Grupą Azoty ZAKSĄ Kędzierzyn-Koźle 1:3 (23:25, 25:14, 21:25). Taki wynik sprawia, że 3 marca w rewanżowym meczu w Kędzierzynie-Koźlu włoski zespół także musi najpierw wygrać 3:0 lub 3:1, żeby doprowadzić do „złotego seta”. Nie będzie to zadanie proste, bo prowadzeni przez Nikolę Grbicia kędzierzynianie, którzy w pierwszym spotkaniu wystąpili w składzie: Benjamin Toniutti, Łukasz Kaczmarek, Aleksander Śliwka, Kamil Semeniuk, David Smith, Jakub Kochanowski, Paweł Zatorski (libero) oraz Bartłomiej Kluth i Dominik Depowski, w tym sezonie na wszystkich frontach spisują się wyśmienicie.
Drugi z polskich zespołów rywalizujących w ćwierćfinale tych rozgrywek, PGE Skra Bełchatów, przegrała na swoim boisku z Zenitem Kazań 1:3 (23:25, 25:19, 23:25, 19:25), ale w rewanżu ma raczej znikome szanse na wyeliminowanie rosyjskiego potentata.

PGE Skra Bełchatów bez formy

Siatkarze PGE Skry Bełchatów przegrali w miniony weekend na wyjeździe ligowy mecz z Asseco Resovią Rzeszów 0:3. To ich pierwsza porażka w PlusLidze od 16 stycznia.

Stracone punkty mogą mieć wpływ nie tylko na końcową lokatę bełchatowian w krajowej lidze po fazie zasadniczej, lecz być może zwiastują jakiś kryzys formy, co jest niepokojące w kontekście czekającej zespół już w najbliższą środę potyczki w ćwierćfinale Ligi Mistrzów CEV. W ostatnich dniach siatkarze obu drużyn odpadli z Pucharu Polski. Rzeszowianie zostali w tych rozgrywkach pobici 0:3 przez Grupę Azoty ZAKSĘ Kędzierzyn-Koźle, natomiast bełchatowianie w czterech setach przegrali z Treflem Gdańsk. W sobotę w ligowym starciu z rzeszowianami ekipa PGE Skry zaprezentowała formę, w której będzie jej trudno nawiązać walkę w meczach Ligi Mistrzów z Zenitem Kazań.
Asseco Resovia przed spotkaniem z bełchatowianami zajmowała czwarte miejsce w tabeli PlusLigi, a PGE Skra szóste. Dzielił je jednak tylko jeden punkt, a miejsce w czołowej czwórce ekstraklasy po fazie zasadniczej sezonu jest o tyle ważne, że daje przywilej rozgrywanie najważniejszych meczów w fazie play off na własnym boisku. Wygląda jednak na to, że siatkarzom PGE Skry na tym specjalnie nie zależy, skoro odpuścili walkę z Asseco Resovią.
W pierwszym ligowym meczu obecnego sezonu tych zespołów rzeszowianie wygrali 3:2. Tym razem nie chcieli rozgrywać pięciu setów. Pierwszą partię wygrali gładko 25:15, ale w dwóch kolejnych musieli już mocno się napracować, ostatecznie jednak wygrali je 26:24 i 29:27. Siedemnasta wygrana Asseco Resovii w tym sezonie podtrzymała szanse tej drużyny na walkę o podium w zasadniczej części sezonu. Pierwsze miejsce już zapewniła sobie ekipa ZAKSY Kędzierzyn-Koźle, która prowadzi z dorobkiem 66 punktów. Drugą lokatę zajmuje Jastrzębski Węgiel z 50. pkt na koncie, a trzeci jest Trefl Gdańsk (47 pkt). Czwarta w tabeli Asseco Resovia ma na koncie 43 pkt, piąta Verva Warszawa 42, tyle samo co szósta PGE Skra. Kolejne lokaty zajmują: 7. Aluron CMC Warta Zawiercie (38 pkt); 8. Indykpol AZS Olsztyn (31 pkt); 9. GKS Katowice (29 pkt); 10. Cuprum Lubin (28 pkt); 11. Ślepsk Malow Suwałki (27 pkt); 12. Stal Nysa (23 pkt); 13. Cerrad Enea Czarni Radom (22 pkt), 14. MKS Będzin (7 pkt).

Terminarz 1/4 finału siatkarskiej Ligi Mistrzów

Podano terminarz spotkań ćwierćfinałowych Ligi Mistrzów siatkarzy i siatkarek. W rozgrywkach uczestniczą dwa nasze męskie zespoły, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i PKE Skra Bełchatów oraz jeden kobiecy – Chemik Police.

W rywalizacji siatkarzy w grze pozostały Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle oraz PGE Skra Bełchatów. W ćwierćfinale żadna z polskich ekip nie jest zaliczana do faworytów. Lider PlusLigi, ZAKSA Kędzierzyn-Koźle zmierzy się Cucine Lube Civitanova, wiceliderem Serie A po fazie zasadniczej, klubowym mistrzem świata i jednego z głównych kandydatów do wygrania tegorocznej edycji Ligi Mistrzów. Bełchatowianie natomiast trafili w losowaniu na rosyjski Zenit Kazań z reprezentantem Polski Bartoszem Bednorzem w składzie. Siatkarki Chemika Police wylosowały za przeciwniczki mocną turecką drużynę VakifBank Stambuł.
Sir Sicoma Monini Perugia z Wilfredo Leonem i Maciejem Muzajem w składzie (trenerem tej drużyny jest Vital Heynen) zagra ze swoim ligowym rywalem – Leo Shoes Modena. Do włoskiego pojedynku z polskimi akcentami dojdzie również w Lidze Mistrzyń. Savino Del Bene Scandicci Magdaleny Stysiak zmierzy się z Imoco Volley Conegliano, gdzie gra Joanna Wołosz.

Terminarz meczów 1/4 finału:
Liga Mistrzów:

Leo Shoes Modena – Sir Sicoma Monini Perugia, 23 lutego, godz. 18:00; PGE Skra Bełchatów – Zenit Kazań, 24 lutego, godz. 18:00; Cucine Lube Civitanova – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, 24 lutego, godz. 18:00; Berlin Recycling Volleys – Itas Trentino, 25 lutego, godz. 19:30.
Rewanże: Sir Sicoma Monini – Leo Shoes, 2 marca, 20:30; ZAKSA – Cucine Lube, 3 marca, 18:00; Itas – Berlin Recycling, 4 marca, 19.00; Zenit – PGE Skra, 4 marca, godz. 20:00.
Liga Mistrzyń:
Fenerbahce Opet Stambuł – Igor Gorgonzola Novara, 23 lutego, godz. 19:00; Savino Del Bene Scandicci – Imoco Volley Conegliano, 24 lutego, godz. 17:30; Unet Busto Arsizio – Eczacibasi VitrA Stambuł, 25 lutego, godz. 18:00; Chemik Police – VakifBank Stambuł, 25 lutego, godz. 18:00.
Rewanże: Igor Gorgonzola – Fenerbahceł, 3 marca, 20:30; Imoco Volley – Savino, 3 marca, 20:30; VakifBank – Chemik, 4 marca, 19:00; Eczacibasi – Unet Busto Arsizio, 4 marca, godz. 21:30.

Siatkówka: Trudni rywale polskich drużyn w LM

W miniony piątek rozlosowano pary ćwierćfinałowe siatkarskiej Ligi Mistrzów. W rywalizacji mężczyzn do tej fazy rozgrywek zakwalifikowały się dwa polskie zespoły – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i PGE Skra Bełchatów, a w rywalizacji pań Grupa Azoty Chemik Police.

W Lidze Mistrzów siatkarzy do grona ćwierćfinalistów nie przebiła się drużyna VERVY Warszawa Orlen Paliwa, która zaprzepaściła szanse na awans po zaskakującej porażce z grającym już tylko o „pietruszkę” Kuzbassem Kemerowo. Z dwóch polskich ekip, które zakwalifikowały się do fazy pucharowej, zwycięska w grupie ZAKSA została przed losowaniem umieszczona wśród zespołów rozstawionych, wraz z trzema innymi zwycięzcami grup (Sir Safety Perugia, Itas Trentino i Zenit Kazań), natomiast w drugim koszyku znalazł się piąty zespół z pierwszego miejsca oraz trzy z drugich. Ponieważ zespoły, które wcześniej rywalizowały ze sobą w fazie pucharowej nie mogły na siebie trafić w 1/4 finału, PGE Skra Bełchatów została automatycznie przydzielona do rosyjskiego Zenita Kazań, w którym występuje Bartosz Bednorz, natomiast Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle trafiła na włoską drużynę Cucine Lube Civitanova. W pozostałych parach niemiecki Berlin Recycling Volleys wylosował Itas Trentino, zaś ostatniej parze trafiły na siebie dwie włoskie ekipy – Leo Shoes Modena i prowadzona przez selekcjonera naszej kadry siatkarzy Vitala Heynena Sir Sicoma Monini Perugia, z dwójką reprezentantów Polski w składzie – Wilfredo Leonem i Maciejem Muzajem.
W rywalizacji siatkarek z trzech polskich zespołów klubowych awans uzyskał tylko jeden – Grupa Azoty Chemik Police, natomiast ŁKS Commercecon Łódź i Developres SkyRes Rzeszów odpadły w fazie grupowej. W losowaniu par ćwierćfinałowych drużyna Chemika trafiła na tureckiego potentata – VakifBank Stambuł. Występująca w ekipie Savino Del Bene Scandicci Magdaleny Stysiak zmierzy się z występującą w Imoco Volley Conegliano Joanną Wołosz.
Pierwsze mecze 1/4 finału zaplanowano w dniach 23-25 lutego, a rewanże odbędą się 2-4 marca.

Ćwierćfinaliści Ligi Mistrzów:
PGE Skra Bełchatów – Zenit Kazań
Cucine Lube Civitanova – Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle
Berlin Recycling Volleys – Itas Trentino
Leo Shoes Modena – Sir Sicoma Monini Perugia
Ćwierćfinalistki Ligi Mistrzyń:
Fenerbahce Opet Stambuł – Igor Gorgonzola Novara
Savino Del Bene Scandicci – Imoco Volley Conegliano
Grupa Azoty Chemik Police – VakifBank Stambuł
Unet e-work Busto Arsizio – Eczacibasi VitrA Stambuł

ZAKSA Kędzierzyn-Koźle już w ćwierćfinale Ligi Mistrzów

Siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle pokonując PGE Skrę Bełchatów 3:2 i Fenerbahce HDI Stambuł 3:0 w drugim turnieju grupy A przypieczętowali awans do ćwierćfinału Ligi Mistrzów.

W pierwszym turnieju grupy A w Kędzierzynie-Koźlu ekipa ZAKSY nie dała rywalom żadnych szans i wszystkie trzy mecze, z PGE Skrą Bełchatów, Fenerbahce HDI Stambuł i belgijskim Lindemans Aalst wygrała bez straty seta. Gospodarzem drugiego turnieju była PGE Skra Bełchatów i chociaż w krajowej PlusLidze bełchatowianie spisują się daleko od oczekiwań ich sponsoró i kibiców, to w Lidze Mistrzów podopieczni trenera Mieszko Gogola walczą o niebo lepiej. Przekonali się o tym na własnej skórze gracze ZAKSY, którzy we wtorek musieli nieźle się natrudzić. Ostatecznie pokonali drużynę PGE Skry, ale dopiero po tie-breaku 3:2 (25:23, 21:25, 25:20, 19:25, 15:10). Były to dopiero pierwsze stracone przez nich sety w obecnych rozgrywkach Ligi Mistrzów i pierwszy oddany rywalom punkt.
Po tym zwycięstwie było już jednak jasne, że w dwóch pozostałych starciach kędzierzynianom do awansu wystarczy zdobyć trzy punkty. Miejsce w czołowej ósemce Ligi Mistrzów zapewnili sobie jednak już w środowym meczu z Fenerbahce HDI Stambuł, pokonując mistrzów Turcji 3:0 (25:23, 25:18, 25:18). Przy okazji zrobili przysługę ekipie PGE Skry, która z tureckim zespołem biła się o drugie miejsce w grupie. Tak więc czwartkową potyczkę z Lindemans Aalst trener Grupy Azoty ZAKSY Kędzierzyn Koźle Nikol Grbić mógł potraktować jak mecz treningowy.
Tak samo do rozegranego tego samego dnia spotkania z Fenerbahce HDI Stambuł nie mogli podejść siatkarze PGE Skry, którzy w środę wygrali z Lindemans Aalst 3:1 (1:3 (17:25, 25:20, 25:18, 25:20) i zajęli w grupie A drugą lokatę. Trzecie miejsce zajęła drużyna turecka, a ostatnie belgijska. Bełchatowianie mieli jeszcze w czwartek o co walczyć, bo potrzebowali zwycięstwa żeby znaleźć się w gronie trzech najlepszych zespołów z drugich miejsc, dla których są zarezerwowane miejsca w 1/4 finału Ligi Mistrzów.

Liga Mistrzów CEV: ZAKSA była lepsza od Skry

Mimo pandemii k siatkarska Liga Mistrzów w minionym tygodniu rozegrała pierwszą kolejkę spotkań. Z czterech polskich drużyn uczestniczących w obecnej edycji tych rozgrywek na parkiecie pojawiły się tylko ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i PGE Skra Bełchatów. Jastrzębski Węgiel z powodu dużej liczby zakażeń w zespole zrezygnował z wyjazdu na turniej do Berlina i został za to ukarany walkowerami.

Siatkarze ZAKSY Kędzierzyn-Koźle i PGE Skry Bełchatów w tegorocznej edycji Ligi Mistrzów CEV w fazie grupowej trafili do jednego „worka” i rywalizują grupie A wraz z belgijskim Lindemans Aalst i tureckim Fenerbahce HDI Stambuł. Europejska federacja siatkarska postanowił przeprowadzić fazę grupową bez udziału publiczności, w tzw. turniejowych bańkach. Gospodarzem pierwszego turnieju z grupie A była Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, a gospodarzem drugiego (26-28 stycznia 2021) będzie PGE Skra Bełchatów.
Kędzierzynianie bezwzględnie wykorzystali atut własnej hali i wygrali wszystkie trzy mecze bez straty seta. Podopieczni Nikoli Grbicia pokonali kolejno PGE Skrę 3:0 (25:21, 25:19, 25:19), Fenerbahce HDI Stambuł 3:0 (25:21, 25:20, 25:13) oraz Lindemans Aalst 3:0 (25:19, 25:19, 25:17). Trener Grbić wystawił do walki taki oto skład: Kaczmarek, Kochanowski, Toniutti, Staszewski, Semeniuk, Smith, Zatorski (libero) oraz Rejno, Kluth, Prokopczuk, Zawalski, Banach (libero). ZAKSA rzecz jasna objęła prowadzenie w grupie A z dorobkiem 9 punktów (sety 9-0, punkty 225:168). Drugie miejsce w tabeli z sześcioma punktami na koncie zajmuje PGE Skra Bełchatów (sety 6-4, małe punkty 232:209), która wygrała z Fenerbahce HDI Stambuł 3:1 (25:18, 25:21, 23:25, 25:21) i Lindemans Aalst 3:0 (25:16, 25:17, 25:16). Trzecią lokatę wywalczyła ekipa Fenerbahce HDI Stambuł (2 pkt, sety 4-8, małe punkty 241:275), która w tie-breaku pokonała Lindemans Aalst 3:2 (20:25, 25:22, 25:21, 17:25, 15:9). Belgijski zespół z dorobkiem jednego „oczka” za tie-break jest ostatni (sety 2-9, małe punkty 206:252). Dla przypomnienia – do kolejnej fazy bezpośrednio awansują zwycięscy każdej z pięciu grup oraz trzy zespoły z drugich miejsc z najlepszym bilansem.
Zasady ustalania kolejności miejsc w grupa: decyduje większa liczba wygranych meczów, potem liczba zdobytych punktów oraz wyższy stosunek setów, wyższy stosunek małych punktów i wyniki bezpośrednich meczów. Bełchatowianie mimo porażki 0:3 z ZAKSĄ wciąż zachowują szansę na zajęcie pierwszego miejsca w grupie A, ale jeśli w styczniu u siebie choćby tylko powtórzą wyniki z Kędzierzyna-Koźla, powinni bez problemu awansować do ćwierćfinału drugiego miejsca.
Niewielkie szanse na to ma rywalizująca w grupie C drużyna Jastrzębskiego Węgla, która przez władze klubu z powodu wykrycia nowych zakażeń w ekipie została w ostatniej chwili wycofana z udziału w turnieju, którego gospodarzem był Berlin Recycling Volleys. CEV podszedł ze zrozumieniem do problemów jastrzębian, ale w myśl ustaleń wymuszonych wcześniej przez pandemię ukarał ich walkowerami i wyraził nadzieję, że w styczniowym turnieju tej grupy, w Kazaniu, będą mogli już zagrać. Jeśli ekipa Jastrzębskiego Węgla pojedzie do Rosji, to tylko pro forma, bo nie ma już żadnych szans na zajęcie premiowanego bezpośrednim awansem pierwszego miejsca w grupie, ani nawet na awans z drugiego miejsca. Po turnieju w Berlinie liderem jest Zenit Kazań (czołowym graczek tego zespołu jest reprezentant Polski Bartosz Bednorz) z kompletem zwycięstw, 9 punktami i bilansem setów 9-1, a drugą lokatę zajmuje Recycling Volleys ( dwa zwycięstwa, 6 pkt, w setach 6:3). Jastrzębianie mogą co najwyżej wyprzedzić słoweńską ekipę ACH Volley Lublana, która w berlinie jedyne trzy punkty zdobyła na nich walkowerem.
Z racji tego, że trenerem tej drużyny jest selekcjoner kadry Polski Vital Heynen, a największą gwiazdą grający w naszych narodowych barwach Kubańczyk Wilfredo Leon, wypada odnotować też występy w grupie B włoskiego zespołu Sir Sicoma Monini Perugia. We włoskiej Serie A podopieczni Heynena są liderami i wyprzedzają w rozgrywkach ekipę Cucine Lube Civitanova, z którą los zetknął ich także w jednej grupie Ligi Mistrzów. Obie drużyny zmierzyły się w pierwszym dniu turnieju rozgrywanego we francuskim Tours i starcie wygrali 3:1 siatkarze Cucine Lube Cvitanova. Potem obie włoskie ekipy bez problemu po 3:0 pokonały gospodarzy zawodów, Tours VB. Trzeciego spotkania nie rozgrywano, bo turecki Arkas Izmir nie stawił się do walki z powodu dużej liczby zakażeń Covid-19 i podobnie jak Jastrzębski Węgiel został ukarany walkowerami 0:3 (0:25, 0:25, 0:25). Tak więc Cucine Lube Civitanova opuściła Francję na pierwszym miejscu w grupie z kompletem zwycięstw, 9 punktami i bilansem setów 9-1, zaś Sir Sicoma Monini Perugia na drugim (dwa zwycięstwa, 6 pkt, sety 7:3), a Tours VB został z 3 pkt za walkower na Arkasie, bilansem setów 3-6, natomiast turecki zespół, dokładnie jak Jastrzębski Węgiel po pierwszym turnieju ma zero punktów, w setach 0-9 i małych punktach 0:225.
W grupie E gospodarzem turnieju była ekipa Itas Trentino, która wygrała z Lokomotiwem Nowosybirsk 3:2, czeskim VK CEZ Karlovarsko 3:0 i niemieckim VfB Friedrichshafen 3:0. Włoski zespół objął prowadzenie w grupie z kompletem zwycięstw, dorobkiem 8 pkt i bilansem setów 9:3. Nieoczekiwanie drugą lokatę zajęła drużyna VfB Friedrichshafen, która pokonała Lokomotiw 3:0 i VK CEZ Karlovarsko 3:1, co dało jej sześć punktów i bilans setów 6:4. Dopiero trzecie miejsce zajęła faworyzowana rosyjska drużyna, zdobywając 4 punkty za zwycięstwo nad VK CEZ Karlovarsko 3:1 i jedno „oczko” za tie-break z Itasem. Drugi turniej zostanie rozegrany w lutym w Friedrichshafen i z kwartetu zespołów rywalizujących grupie E szanse na awans do 1/4 finału straciła tylko czeska drużyna.
A my czekamy jeszcze na występ zespołu VERVY Warszawa, który w tym tygodniu od wtorku do czwartku bić się będzie w Roeselare o punkty w grupie D z włoskim Leo Shoes Modena, rosyjskim Kuzbassem Kemerowo i belgijskim Knack Roeselare.

Siatkarska Liga Mistrzów w Polsce

Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle będzie organizatorem pierwszego, a PGE Skra Bełchatów drugiego turnieju siatkarskiej Ligi Mistrzów. Taką decyzję podjęła Europejska Federacja Siatkówki (CEV).

Podyktowała ją troska o bezpieczeństwo i zdrowie uczestników Ligi Mistrzów. Władze CEV w porozumieniu z federacjami oraz po konsultacjach z klubami uczestniczącymi w tych elitarnych rozgrywkach podjęły decyzję o odejściu od tradycyjnej formuły, wedle której w fazie grupowej grano systemem każdy z każdym u siebie i na wyjeździe. Ponieważ uznano, że w czasie pandemii kluczowe dla bezpieczeństwa będzie ograniczenie wyjazdów, zespoły rywalizować będą w formule turniejowej. Zmagania rozpoczną się na początku grudnia, a ostatnie turnieje zostaną rozegrane pod koniec lutego. Dwa nasze zespoły uczestniczące w Lidze Mistrzów CEV, Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle i PGE Skra Bełchatów, w ogóle unikną wyjazdów, bo pierwszy turniej grupy A rozegrany zostanie w dniach 8-10 grudnia w Kędzierzynie-Koźlu, natomiast turniej rewanżowy odbędzie się w Bełchatowie w terminie 26-28 stycznia 2021 roku. Oprócz naszych drużyn o awans do fazy play off rywalizować będą Fenerbahce Stambuł i belgijski Lindemans Aalst.
Prezes ZAKSY Sebastian Świderski przyznał, że decyzja CEV w obecnej sytuacji związanej z pandemią jest najlepszym z możliwych rozwiązań. „Dla nas możliwość zorganizowania turnieju w Kędzierzynie-Koźlu to dodatkowy atut, bo będziemy grali na własnym obiekcie, ale chyba najważniejsze jest to, że unikniemy konieczności podróżowania po całej Europie. Liczymy, że pandemia do grudnia osłabnie i organizacja turnieju będzie możliwa. Mogę jednak zapewnić , że dostosujemy się do wszystkich wytycznych i wymogów, jakie zostaną nam postawione zarówno przez Europejską Federację Siatkówki, jak i organy sanitarne w naszym kraju. Wierzę w mój zespół i w to, że turniej którego organizację nam powierzono będzie początkiem jego drogi nie tylko do kolejnej rundy Ligi Mistrzów” – stwierdził Świderski.

W Jastrzębiu chcą grać

Kilka dni temu zarząd Jastrzębskiego Węgla ogłosił, że nie chce już czekać na wznowienie rozgrywek i wycofuje swój zespół z rywalizacji w Lidze Mistrzów siatkarzy. Teraz jednak szefowie tego klubu zmienili zdanie.

Z powodu pandemii koronawirusa Europejska Konfederacja Siatkówki (CEV) zawiesiła rywalizację w Lidze Mistrzów, ale jej nie odwołała. Rozgrywki przerwano w fazie ćwierćfinałowej. Drużyna z Jastrzębia-Zdroju na tym etapie miała zmierzyć się z włoskim Itas Trentino, lecz najpierw odmówiła wyjazdu do już wówczas ogarniętych epidemią koronawirusa Włoch, potem nie doszły do skutku dwa spotkania wyznaczone na neutralnym boisku w słoweńskim Mariborze, aż następnie rozstrzygnięcie rywalizacji uniemożliwiła decyzja CEV o zawieszeniu rozgrywek. Do półfinału zdążyły zakwalifikować się na dwa zespoły – włoski Cucine Lube Civitanova (wyeliminował belgijski Knack Roeselare) oraz rosyjski Kuzbass Kemerowo (okazał się lepszy od ZAKSY Kędzierzyn-Koźle), natomiast w parze Fakieł Nowy Urengoj – Sir Sicoma Monini Perugia (Vital Heynen, Wilfredo Leon) włoski zespół w pierwszym meczu wygrał na wyjeździe w Rosji 3:1.
Działacze Jastrzębskiego Węgla pod koniec marca postanowili wycofać zespół, ale po kilku dniach doszli do słusznego wniosku, że była to pochopna decyzja. Swoje obecne stanowisko sformułowali w oficjalnym komunikacie: „W związku z zawieszeniem rozgrywek Ligi Mistrzów w sezonie 2019/2020 na etapie ćwierćfinałów i brakiem dalszych decyzji Europejskiej Konfederacji Siatkarskiej (CEV) w tym zakresie, wystosowaliśmy pismo do CEV, w którym nasz klub wyraził wolę dokończenia bieżącej edycji tych rozgrywek w późniejszym terminie. Ponadto wystąpiliśmy z wnioskiem, aby w przypadku braku możliwości dokończenia bieżącej edycji rozgrywek Ligi Mistrzów do kolejnej jej edycji włączony został zespół Jastrzębskiego Węgla oraz inne zespoły, które w tej edycji nie mają możliwości dokończenia tych rozgrywek. Wobec złożonego pisma klub oczekuje na ostateczne stanowisko CEV w tej sprawie”.

Jastrzębski Węgiel odpuścił Ligę Mistrzów

Europejska federacja siatkówki (CEV) wciąż zwleka z podjęciem decyzji w sprawie zawieszonych rozgrywek Ligi Mistrzów. Ostatni z polskich zespołów, który jeszcze w nich uczestniczy, Jastrzębski Węgiel, postanowił nie czekać i sam wycofał się z rywalizacji.

W ćwierćfinale Ligi Mistrzów siatkarzy drużyna z Jastrzębia-Zdroju trafiła na włoski zespół Trentino Itas. Pierwszy spotkanie miało się odbyć we Włoszech, ale właśnie wtedy wybuchła w tym kraju epidemia koronawirusa i kierownictwo polskiego klubu odmówiło wysłania drużyny, godząc się nawet na walkower. Działacze CEV nie odważyli się na nałożenie takiej sankcji i zdecydowali, że oba spotkania odbędą się na neutralnym terenie w słoweńskim Mariborze. Ale zanim do nich doszło, także w tym kraju pojawił się koronawirus i jego władze zakazały organizowania wszelkich imprez masowych. Potem europejska federacja w ogóle zawiesiła rozgrywki Ligi Mistrzów, ale do tej pory ich nie odwołała. Ponoć decyzja w tej sprawie ma zapaść 6 kwietnia, ale prezes zarządu Jastrzębskiego Węgla, Adam Gorol, nie chciał już dłużej czekać i po rozważeniu wszystkich za i przeciw postanowił wycofać zespół z dalszej rywalizacji.
„Nie wyobrażam sobie grania w sytuacji, gdy w Europie szaleje koronawirus. Poza tym nasza krajowa liga już zakończyła sezon, a wprowadzone w kraju przez rząd ograniczenia uniemożliwiają organizowanie treningów z udziałem całego zespołu. Kilku występujących w naszym zespole obcokrajowców wyjechało już z Polski, kolejni pakują bagaże. W tej sytuacji nie widzę możliwości dokończenia rozgrywek Ligi Mistrzów, zwłaszcza że w ćwierćfinale są trzy ekipy z Włoch, gdzie epidemia pochłonęła najwięcej ofiar w Europie” – wyjaśnia swoją decyzję prezes Gorol.
Trudno nie przyznać mu racji, ale mimo to jego decyzja wygląda na zbyt pochopną. Wycofać zespół mógł przecież równie dobrze za tydzień, czyli już po ogłoszeniu decyzji przez CEV. Sądząc po skali rozwoju pandemii koronawirusa na naszym kontynencie, na dokończenie Ligi Mistrzów w ciągu najbliższych tygodni, a nawet miesięcy, praktycznie nie ma mowy. Europejska federacja może natomiast przenieść je, na przykład, na jesień i dokończyć w jeden weekend formule turnieju.
A jeśli taka decyzja zapadnie, rezygnacja Jastrzębskiego Węgla zostanie z pewności przez CEV uznana jako walkower na korzyść Trentino Itas. Wątpliwe też, by po czym takim działacze europejskiej federacji rozpatrzyli pozytywnie prośbę prezesa Gorola o dopuszczenie do nowej edycji Ligi Mistrzów wszystkich ćwierćfinalistów z obecnej.
Dla jastrzębian przyjęcie takiego rozwiązania jest teraz o tyle ważne, że w krajowej PlusLidze zajęli dopiero czwarte miejsce, przez co nie uzyskali prawa do gry w Lidze Mistrzów w nowym sezonie. Z polskich drużyn takie prawo występu w tych prestiżowych rozgrywkach dostały Grupa Azoty ZAKSA Kędzierzyn-Koźle, VERVA Warszawa ORLEN Paliwa i PGE Skra Bełchatów.