Liga Mistrzów UEFA: Z Bayernem bez Lewego PSG dał radę

W rozegranych w środku tego tygodnia pierwszych spotkaniach 1/4 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów Bayer Monachium przegrał z Paris Saint-Germain 2:3, Real Madryt pokonał FC Liverpool 3:1, a Manchester City Borussię Dortmund 2:1, zaś FC Porto u siebie uległo Chelsea Londyn 0:2. Rewanże zostaną rozegrane 13 i 14 kwietnia.

Z potyczek ćwierćfinałowych największe zainteresowanie wzbudza rzecz jasna starcie finalistów poprzedniej edycji Ligi Mistrzów, czyli broniącego trofeum Bayernu Monachium z Paris Saint-Germain. Pierwszy mecz rozegrano w minioną środę na Allianz Arena w Monachium. Wielkim nieobecnym był w nim Robert Lewandowski, najskuteczniejszy strzelec bawarskiej jedenastki, który leczy kontuzję kolana jakiej doznał w meczu reprezentacji Polski z Andorą. Ale nawet bez niego niemiecki zespół zdecydowanie dominował w starciu z paryżanami, nie potrafił jednak wykorzystać licznych okazji bramkowych. Snajperskie szczęście dopisywało natomiast zawodnikom Paris Saint-Germain, zwłaszcza Kylianowi Mbappe, który po szybkich kontratakach zdobył dwie bramki i powiększył swój dorobek w obecnej edycji Champions League do ośmiu trafień.
Swoim udanym występem 22-letni francuski piłkarz szczególnie ucieszył redaktorów tygodnika „France Football”, bo w ich opinii to najpoważniejszy kandydat do zdobycia „Złotej Piłki”. Chyba że Bayern w rewanżu jakimś cudem wyeliminuje ekipę PSG, co bez Lewandowskiego w składzie nie wydaje się możliwe, a polskiego snajpera na Parc des Princes niestety także zabraknie. „Robię wszystko, co w mojej mocy, by wrócić. Ale dopiero gdy poczuję się naprawdę dobrze, będę mógł znów zagrać. Mój powrót na rewanżowy mecz z PSG byłby przedwczesnym krokiem. Oczywiście, że wolałbym być na boisku, bo dla mnie nie jest to miłe uczucie nie móc wspomóc kolegów. Nic jednak nie mogę na to poradzić, jest jak jest, i zostaje mi tylko kibicowanie mojej drużynie” – przyznał „Lewy” w wypowiedzi dla „Sky”. W głębi ducha musi by jednak w podłym nastroju, bo ma świadomość, że Bayern w rewanżu może nie odrobić strat i odpadnie z dalszej rywalizacji, co definitywnie przekreśli też szanse „Lewego” na zdobycie upragnionej „Złotej Piłki”.
Pierwsza porażka Flicka w LM
Bayern przegrał w Lidze Mistrzów pierwszy raz od marca 2019 roku, ulegając ekipie Liverpoolu, która później zwyciężyła w całych rozgrywkach. Od tego czasu bawarska jedenastka odniosła 18 zwycięstw i zanotowała jeden remis. Porażka z Paris Saint-Germain może być nie tylko końcem pięknej serii, lecz niekoniecznie dominacji Bayernu w tych rozgrywkach. „Powinniśmy strzelić więcej goli. Oczywiście, zawsze można rozmawiać o straconych bramkach. Gdyby jednak ten mecz zakończył się wynikiem 6:3, to nikt nie powinien narzekać. Jest jednak, jak jest, daliśmy plamę i trzeba będzie gonić wynik w rewanżu. Tak naprawdę na wiele im nie pozwoliliśmy. Gdybyśmy pokazali ten instynkt zabójcy, który nas wyróżnia, to widzielibyśmy zupełnie inny mecz. Wiadomo, że nie można całkowicie wyeliminować ofensywy PSG. I nie wykonaliśmy dobrej roboty przy straconych golach. Jesteśmy nastawieni na ofensywę, dlatego strzelamy dużo goli, wygrywamy wiele meczów, ale dzisiaj zmarnowaliśmy zbyt wiele okazji” – ocenił mecz Thomas Mueller, który zdobył jedną z bramek (drugiego gola strzelił zastępujący Lewandowskiego Eric Maxim Choupo-Moting) i w sumie ma już na koncie w rozgrywkach Ligi Mistrzów 48 trafień. Pod tym względem jest najskuteczniejszym niemieckim piłkarzem w historii.
Dla Hansiego Flicka porażka z PSG to pierwszy przegrany mecz w Lidze Mistrzów w roli pierwszego trenera Bayernu. Niemiecki szkoleniowiec nie sprawiał jednak wrażenia załamanego, wręcz przeciwnie. „Biorąc pod uwagę sytuacje bramkowe, które mieliśmy, to wynik powinien być inny. Ale jestem zadowoleni ze stylu gry mojego zespołu, bo był na najwyższym poziomie. Ten zespół nigdy się nie poddaje i zapewniam, że w rewanżu zrobimy wszystko, żeby wywalczyć awans do półfinału” – zapewnił szkoleniowiec monachijczyków.
Manchester City zatrzymał Haalanda
W tym sezonie prowadzony przez trenera Pepa Guardiolę zespół Manchesteru City znów jest na fali wznoszacej. „The Citizens” mają już mistrzostwo Anglii praktycznie w kieszeni, awansowali też do finału Pucharu Ligi oraz półfinału Pucharu Anglii, zaś w Lidze Mistrzów nie zaznali jeszcze goryczy porażki – z ośmiu rozegranych meczów wygrali siedem tracąc w nich zaledwie jednego gola. W ćwierćfinałowej rywalizacji z Borussią Dortmund angielski zespół uważany jest więc za murowanego faworyta, zwłaszcza że ekipa z Dortmundu nie imponuje w tym roku formą – w Bundeslidze zajmuje dopiero piątą lokatę. Ale Borussia ma w swoim składzie lidera klasyfikacji strzelców obecnej edycji Ligi Mistrzów Erlinga Haalanda. 20-letni norweski napastnik ma na koncie 10 goli, lecz na stadionie Manchesteru City tego dorobku nie powiększył. Norwega wyręczył Marco Reus, który w 84. minucie doprowadził do wyrównania. Dzięki temu trafieniu reprezentant Niemiec wyszedł na prowadzenie w klasyfikacji strzelców wszech czasów Borussii Dortmund w Lidze Mistrzów, spychając na drugą pozycję… Lewandowskiego.
To nie był jednak koniec emocji na Etihad Stadium, bo Manchester City ruszył do ataku i w 90. minucie Phil Foden, jeden z najlepszych graczy w tym spotkaniu, płaskim strzałem ustalił wynik spotkania na 2:1. Rewanż w Dortmundzie zapowiada się ciekawie i w tej chwili trudno przewidzieć który z tych zespołów wywalczy awans do półfinału. Dla przypomnienia: zwycięzca dwumeczu Manchester City – Borussia Dortmund z 1/2 finału zmierzy się z lepszym z pary PSG – Bayern. A tak na marginesie, nawiązując jeszcze do plebiscytu „Złotej Piłki”, to dla redakcji „France Football” najlepszą opcją byłby awans do półfinału zespołów Paris Saint-Germain i Borussii Dortmund, bo w bezpośrednim starciu tych ekip może by wykreował się im laureat nagrody – a już przecież ogłosili, że Kylian Mbappe i Erling Haaland są lepsi od starych mistrzów, Leo Messiego, Cristiano Ronaldo i Lewandowskiego.
Real bije Liverpool, a Chelsea Porto
Real Madryt bezlitośnie wykorzystał błędy obrony Liverpoolu i wygrywając u siebie 3:1 wykonał olbrzymi krok w kierunku awansu do półfinału Ligi Mistrzów. To miał być wielki rewanż Liverpoolu za porażkę w finale Ligi Mistrzów w 2018 roku. Wówczas prowadzeni przez Juergena Kloppa „The Reds” przegrali z Realem Madryt Zinedine’a Zidane’a 1:3. Ale na stadionie Santiago Bernabeu „Królewscy” zwarli szyki i przypomnieli światu, że nie można ich przekreślać nawet jeśli znajdują się w kryzysie. Zidane nie mógł wystawić do gry kontuzjowanych Edena Hazarda, Sergio Ramosa, Daniela Carvajala oraz zakażonego koronawirusem Raphaela Varane’a. FC Liverpool też boryka się z kadrowymi problemami i dlatego w Premier League jest poza czołówką, a Klopp wszystkie siły rzucił na Ligę Mistrzów. Na Real okazały się jednak niewystarczające. Bohaterem w ekipie „Królewskich” był 20-letni Brazylijczyk Vinicius Junior, strzelec dwóch goli, pierwszy piłkarz urodzonym w XXI wieku, który zapisał się na liście strzelców w ćwierćfinale Ligi Mistrzów.
W czwartym spotkaniu 1/4 finału Chelsea Londyn pokonała na wyjeździe FC Porto 2:0 i w rewanżu raczej nie roztrwoni tej przewagi. Londyński zespół już więc może szykować się mentalnie na półfinałową potyczkę z Realem Madryt lub Liverpoolem.

Bayern cierpi bez Lewego

Przed środowym meczem 1/4 finału Ligi Mistrzów w ekipie Paris Saint-Germain panowało zadowolenie z powodu nieobecności Roberta Lewandowskiego w składzie Bayernu Monachium. Ale paryżan prześladował koronawirus.

Najpierw z zespołu PSG wypadł z powodu zakażeniu Covid-19 Włoch Marco Verratti, a tuż przed meczem z Bayernem wirus dopadł jego rodaka, Alessandro Florenziego. Włoskie i francuskie media donoszą, że obaj piłkarze czują się dobrze i przechodzą zakażenie bezobjawowo, lecz z powodu obowiązkowej kwarantanny będą mogli wrócić do kadry Paris Saint-Germain dopiero na rewanżowe spotkanie z mistrzami Niemiec, które obędzie się 13 kwietnia. Niewykluczone, że do tego czasu do pełni sił wróci jednak także zmagający się z urazem Robert Lewandowski, który w meczu reprezentacji Polski w eliminacjach MŚ 2022 z Andorą doznał uszkodzenia więzadeł pobocznych w prawym kolanie. Lekarz polskiej kadry przewidywał góra 10-dniową przerwę w grze „Lewego”, natomiast sztab medyczny Bayernu po przeprowadzonym w Monachium ponownym badaniu uznał, że potrzebna będzie co najmniej miesięczna przerwa.
Lewandowski nie zagrał więc w rozegranym w minioną sobotę w ramach w 27. kolejki Bundesligi meczu na szczycie z RB Lipsk, wygranym przez bawarski zespół 1:0. To zwycięstwo pozwoliło powiększyć Bayernowi przewagę nad drugim w tabeli zespołem z Lipska do siedmiu punktów i znacznie przybliżyło ekipę trenera Hansiego Flicka do obrony mistrzowskiego tytułu. „Lewy” dostał wolne i kurował staw kolanowy. Do treningów wrócił dopiero po świętach i w zależności od tego, jak się będzie czuł i jakie będą wyniki kolejnych badań, zapadnie decyzja o jego powrocie do składu Bayernu. Ale na pewno nie wystąpi w pierwszym meczu ćwierćfinałowym Ligi Mistrzów z Paris Saint-Germain. Paryżanie cieszą się z osłabienia rywali, lecz może to nic im nie dać, bo w miniony weekend przegrali w krajowej lidze na swoim boisku z OSC Lille 0:1, chociaż trener Mauricio Pochettino posłał do walki największe asy PSG – Neymara, Kyliana Mbappe, Angelo di Marię i Moisę Keana.

Liga Mistrzów w Polsacie

Telewizja Polsat nabyła prawa telewizyjne do rozgrywek Ligi Mistrzów UEFA w latach 2021-2024. Dodatkowo w pakiecie znajdują się mecze Superpucharu Europy UEFA oraz rozgrywki Młodzieżowej Ligi Mistrzów.

W sumie w trzech sezonach Champions League UEFA na kanałach Polsatu polscy kibice obejrzą 531 meczów, a ponadto również spotkania otwierające coroczny sezon pucharowy w Europie, czyli meczów o Superpuchar UEFA – rywalizacji zwycięzców Ligi Mistrzów i Ligi Europy. Z rozgrywek Młodzieżowej Ligi Mistrzów będzie pokazywane co najmniej 39 spotkań w każdym sezonie. Liga Mistrzów UEFA gości na antenie Polsatu już od ponad 20 lat. Po raz pierwszy zaistniała w tej stacji w sezonie 2000/2001, a obecnie transmitowane rozgrywki są już dwunastym sezonem Ligi Mistrzów w historii Polsatu.
Obecnie realizowany pakiet praw telewizyjnych stacja ma od sezonu 2018/2019. Żeby skonsumować taką dużą liczbę meczów utworzono nowe kanały sportowe w ramach Polsat Sport Premium, a na potrzeby realizacyjne zostało wybudowane najnowocześniejsze w Polsce 700-metrowe studio, w którym można wykorzystywać m.in. technologie rozszerzonej i wirtualnej rzeczywistości.

Liga Mistrzów UEFA: Powtórka finału w ćwierćfinale

Nie mieli szczęścia w losowaniu par 1/4 finału Ligi Mistrzów finaliści poprzedniej edycji tych rozgrywek, czyli Bayern Monachium i Paris Saint-Germain. Zwycięzca tej potyczki w półfinale zmierzy się z lepszym z pary Manchester City – Borussia Dortmund. Na drugiej ścieżce do finału rywalizować będą FC Porto z Chelsea Londyn oraz Real Madryt z FC Liverpool.

Broniący trofeum piłkarze Bayernu Monachium mieli pecha trafiając w ćwierćfinale na żądny rewanżu za ubiegłoroczną porażkę (0:1) w finale Champions League Paris Saint-Germain. Równie dobrze można jednak powiedzieć, że być może większego pecha mieli paryżanie, trafiając na ekipę trenera Hansiego Flicka już na tak wczesnym etapie rywalizacji. Dla kibiców dodatkową atrakcją tej potyczki będzie snajperski pojedynek gwiazdora PSG Kyliana Mbappe z Robertem Lewandowskim. 22-letni francuski napastnik w 1/8 finału przyćmił Leo Messiego i w starciach z Bayernem zamierza też zepchnąćw cień najlepszego piłkarza ubiegłego roku i najskuteczniejszego strzelca europejskich lig w tym sezonie.
W Lidze Mistrzów „Lewy” w obecnej edycji nie błyszczy tak, jak w poprzedniej, bo przed meczami ćwierćfinałowymi z dorobkiem pięciu trafień ustępuje o jedno snajperowi PSG – Nemarowi i ma ich tyle samo, co właśnie Mbappe. Dla przypomnienia – liderem klasyfikacji strzelców obecnej edycji Champions League jest grający w Borussii Dortmund Erling Haaland. Mający na koncie 10 bramek norweski napastnik może mieć jednak problem z powiększeniem swojego dorobku, bo w ćwierćfinale drużyna z Dortmundu trafiła na ekipę Manchesteru City, z której w tym sezonie trener Pep Guardiola znów zrobił niezawodną maszynę do wygrywania (w 1/8 finału ograli dwukrotnie po 2:0 Borussię M’gladbach). „The Citizens” w drodze do ćwierćfinału stracili zaledwie jedną bramkę, ale czy teraz najlepsza defensywa w stawce zdoła zatrzymać najskuteczniejszego gracza rozgrywek Haalanda? Jak widać każdy z czterech zespołów rywalizujących w tej części drabinki turniejowej może mówić o pechu i musi szykować się na wielkie sportowe wyzwania.
Zadowolenia z wyników losowania nie kryją natomiast hiszpańskie media. Ostatni z zespołów Primera Division, który utrzymał się w stawce, trafił wprawdzie na mocnego przeciwnika, bo FC Liverpool to przecież finalista z sezonu 2017/2018 (w Kijowie przegrał właśnie z Realem Madryt, dla którego był to 13. triumf w historii, ale ostatni jak do tej pory) oraz zwycięzca z sezonu 2018/2019. Liverpool wygrał Ligę Mistrzów w 2019 roku, rok później został mistrzem Anglii. Przez 30 miesięcy grał najlepszy, najbardziej dynamiczny futbol na świecie. W tym sezonie „The Reds” przeżywają jednak wyraźny regres formy, co jest charakterystycznym objawem w zespołach prowadzonych przez Juergena Kloppa. Niemiecki trener w okresach prosperity wyciska swoich piłkarzy do maksimum i potem ma problem jak zmotywować ich do jeszcze większego wysiłku. W obecnych rozgrywkach ekipa Liverpoolu odstaje wyraźnie od czołówki w Premier League i widać, że odpuściła już walkę o mistrzostwo Anglii i wszystkie siły rzuciła na rywalizację w Lidze Mistrzów. W 1/8 finału jego drużyna bez większego problemu ograła dwukrotnie po 2:0 RB Lipsk, ale w starciu z Realem Madryt już tak łatwo pewnie nie będzie.
Najmniejsze emocje wzbudza ćwierćfinał FC Porto – –Chelsea Londyn. Mistrz Portugalii to jedyny zespół, który potrafił pokonać bramkarza City Edersona. Znacznie większe wrażenie zrobił w 1/8 finału eliminując z rozgrywek Juventus z Cristiano Ronaldo. Gwiazdą Porto jest 38-letni stoper Pepe, który Ligę Mistrzów wygrywał trzykrotnie z Realem Madryt. Ale Chelsea odkąd jej trenerem jest Thomas Tuchel nie przegrała żadnego z 12 meczu rozegranych pod wodzą niemieckiego szkoleniowca. W 1/8 finału „The Blues” wyeliminowali Atletico Madryt, co każe uważniej przyglądać się tej ekipie. Tuchel najwyraźniej znalazł wspólny język z piłkarzami, na których rosyjski właściciel Chelsea Roman Abramowicz wydała latem ub. roku 247 mln euro.

Liga Mistrzów:

Zestaw par 1/4 finału:
Manchester City – Borussia Dortmund
(6 kwietnia, pocz. godz. 21:00);
Real Madryt – FC Liverpool
(6 kwietnia, godz. 21:00);
Bayern Monachium – Paris Saint-Germain
(7 kwietnia, godz. 21:00);
FC Porto – Chelsea Londyn
(7 kwietnia, godz. 21:00);
Rewanże odbędą się 13 marca (Chelsea – FC Porto i PSG – Bayern)
oraz 14 marca (Borussia Dortmund – Manchester City i FC Liverpool – Real Madryt).

Zestaw par 1/2 finału:
Bayern Monachium/Paris Saint-Germain – Manchester City/Borussia Dortmund;
Real Madryt/FC Liverpool – FC Porto/Chelsea Londyn.

Pierwsze mecze zostaną rozegrane 27 i 28 kwietnia, rewanże 4 i 5 maja.
Finał odbędzie się 29 maja w Stambule.

Liga Mistrzów UEFA: Dominacja klubów z Anglii i Niemiec

Broniący trofeum Bayern Monachium w rewanżowym meczu pokonał u siebie Lazio Rzym 2:1 i z bilansem bramkowym w obu spotkaniach 6:2 pewnie awansował do ćwierćfinału Ligi Mistrzów. Oprócz bawarskiej jedenastki do tej fazy zmagań przebiły się jeszcze Paris Saint-Germain, Real Madryt, Manchester City, FC Liverpool,
Chelsea Londyn, Borussia Dortmund i FC Porto.

Losy awansu do ćwierćfinału rozstrzygnęły się w zasadzie w pierwszym spotkaniu. W Rzymie mistrzowie Niemiec wygrali 4:1 i na rewanż na własnym obiekcie mogli oczekiwać ze spokojem. Tylko kataklizm mógł ich pozbawić awansu. Do sensacji nie doszło. Gościom starczyło animuszu i determinacji tylko na pół godziny. W 32. minucie we własnym polu karnym Vedat Muriqi sfaulował Leona Goretzkę i arbiter podyktował „jedenastkę”, którą na bramkę zamienił zwykle niezawodny w tym elemencie gry Robert Lewandowski.
Od tego momentu Bayern już nie forsował tempa, a trener Hansi Flick po godzinie dał odpocząć kluczowym graczom – Boatengowi, Muellerowi, Kimmichowi, Goretzce i Lewandowskiemu (został uznany za najlepszego gracza meczu), którego w 71. minucie zmienił Eric Maxim Choupo-Moting. I to właśnie Kameruńczyk dwie minuty po wejściu na boisko strzelił drugiego gola dla Bayernu, Zespół Lazio odpowiedział w końcówce trafieniem Marco Parolo, ale rezultat dwumeczu 6:2 na korzyść obrońców trofeum nie pozostawia żadnej wątpliwości, która drużyna zasłużyła na awans do grona ośmiu najlepszych w tym sezonie klubowych drużyn Europy. Bayern do tej fazy Ligi Mistrzów doszedł już po raz 19., co jest najlepszym wynikiem w historii tych rozgrywek.
W ćwierćfinale rozgrywek nie zobaczymy zatem ani jednego włoskiego zespołu, bo los Lazio podzieliły też Juventus Turyn i Atalanta Bergamo. Mocną reprezentację w tej fazie rywalizacji ma angielska Premier League, którą reprezentują aż trzy zespoły – Manchester City, FC Liverpool i Chelsea Londyn. Dwie ekipy wprowadziła niemiecka Bundesliga (Bayern i Borussia Dortmund), a po jednej francuska Ligue 1 (Paris Saint-Germain), hiszpańska La Liga (Real Madryt) i portugalska Primera Liga (FC Porto). Losowanie par ćwierćfinałowych Ligi Mistrzów odbędzie się już w piątek, 19 marca. Cała ceremonia rozpocznie się o godz. 12:00. Co ważne, w piątek wylosowana zostanie także cala drabinka rozgrywek, aż do finału Ligi Mistrzów. Od tej fazy rozgrywek nie obowiązuje także zasady losowania, znane z 1/8 finału. Nie ma drużyn rozstawionych, nie ma znaczenia także kraj, z którego pochodzą poszczególne zespoły.
W klasyfikacji strzelców prowadzi z dorobkiem 10 goli napastnik Borussii Dortmund Erling Haaland. Za nim z sześcioma trafieniami plasują się dwaj gracze Paris Saint-Germain: Francuz Kylian Mbappe i Brazylijczyk Neymar oraz francuski napastnik Chelsea Londyn Olivier Giroud. Ta trójka snajperów ma jeszcze szansę powiększyć swój bramkowy dorobek, natomiast Hiszpan Alvaro Morata (Juventus), Marokańczyk Youssef En-Nesyri (FC Sevilla) i Anglik
Marcus Rashford (Manchester United) pozostaną już w statystykach obecnej edycji Champions League z sześcioma bramkami. Wysokiej pozycji w zestawieniu raczej jednak nie utrzymają, bo za ich plecami jest spora grupa zawodników z zespołów nadal pozostających w grze o zwycięstwo w obecnych rozgrywkach. Po pięć goli na koncie mają Robert Lewandowski (Bayern), Egipcjanin Mahomed Salah (FC Liverpool), Portugalczyk Sergio Oliveira (FC Porto) i Francuz Karim Benzema (Real Madryt), a po cztery Portugalczyk Diogo Jota (FC Liverpool) i Hiszpan Ferran Torres (Manchester City).
W klasyfikacji strzelców wszech czasów prowadzi niezmiennie Cristiano Ronaldo (134 gole) przed Leo Messim (120), a trzecią lokatę zajmuje Robert Lewandowski (73 gole). Czwarty w zestawieniu jest przebywający już na piłkarskiej emeryturze Hiszpan Raul Gonzalez Blanco (71 bramek), lecz pewnie już niedługo, bo ścigający zawzięcie Lewandowskiego Karim Benzema w rewanżowym meczu z Atalantą Bergamo strzelił 70. gola.

Wyniki 1/8 finału:
Bayern Monachium – Lazio Rzym 4:1 i 2:1;
Manchester City – Borussia M’gladbach 2:0 i 2:0; Atletico Madryt – Chelsea Londyn 0:1 i 2:0; FC Liverpool – RB Lipsk 2:0 i 2:0; Juventus Turyn – FC Porto 3:2 i 1:2; Paris Saint-Germain – FC Barcelona 4:1 i 1:1; Borussia Dortmund – FC Sevilla 3:2 i 2:2; Atalanta Bergamo – Real Madryt 0:1 i 1:3;
Awans do 1/4 finału wywalczyły:
Bayern Monachium, Paris Saint-Germain, Real Madryt, Manchester City, FC Liverpool, Chelsea Londyn, Borussia Dortmund, FC Porto.

Liga Mistrzów UEFA: Koniec hegemonii Messiego i CR7, nadchodzi era Haalanda i Mbappe

Do ćwierćfinałów Champions League nie zakwalifikowały się zespoły Barcelony i Juventusu, a to oznacza, że po raz pierwszy od sezonu 2004/2005 w tej fazie tych elitarnych rozgrywek zabraknie Leo Messiego i Cristiano Ronaldo. Odpadły ponadto RB Lipsk i FC Sevilla, a awans z 1/8 finału wywalczyły ekipy Borussii Dortmund, FC Porto, PSG i Liverpoolu.

Pierwszy z gigantów futbolu odpadł Cristiano Ronaldo. Juventus w pierwszym meczu przegrał na wyjeździe z FC Porto 1:2, ale powszechnie sądzono, że w rewanżu podopieczni trenera Adrei Pirlo na swoim stadionie bez trudu odrobią straty. Nic z tego – już w 17. minucie po faulu Demirala na Taremim sędzia odgwizdał rzut karny dla portugalskiej drużyny, który na bramkę zamienił Sergio Oliveira. Strzegący bramki Juventusu Wojciech Szczęsny nie miał żadnych szans na obronę. W tym momencie sytuacja turyńskiej drużyny zrobiła się dramatyczna, bo FC Porto grało zdecydowanie lepiej i Szczęsny co rusz musiał wykazywać się swoim bramkarskim kunsztem. Do przerwy wynik się jednak nie zmienił, a gdy zespoły wróciły na boisko, gospodarze ruszyli ostro do ataku. Najpierw Chiesa z kilku metrów pokonał Marchesina, doprowadzając do wyrównania, a w 63. minucie ponownie Chiesa doprowadził w dwumeczu do wyniku 3:3, a ponieważ już do końca regulaminowego czasu gry bramki nie padły, sędzia zarządził dogrywkę. A w niej nieoczekiwanie gola w 115. minucie strzelili goście. Oliveira z rzutu wolnego posłał piłkę pod nogami stojącego w murze Cristiano Ronaldo, co kompletnie zaskoczyło Szczęsnego i teraz Juventus musiał zdobyć dwie bramki, żeby awansować. Umiejętności starczyło tylko na jedną, ale wygrana 3:2 nic turyńczykom nie dawała, bo chociaż w dwumeczu był remis 4:4, to FC Porto awansowało dalej dzięki większej liczbie goli strzelonych na wyjeździe. Cristiano Ronaldo wypadł w tym meczu słabo, a włoskie media natychmiast mu wypomniały, że chociaż kosztował gigantyczne pieniądze, to Juventus z nim w składzie nie odniósł w Lidze Mistrzów żadnego sukcesu – po raz drugi z rzędu ekipa „Starej Damy” odpadał w 1/8 finału.
W drugim wtorkowym spotkaniu Borussia Dortmund zremisował u siebie z Sevillą 2:2 (pierwszy mecz na wyjeździe wygrała 3:2), a bohaterami wieczoru byli Erling Haaland oraz Youssef En-Nesyri, którzy zdobyli po dwie bramki. Snajper Sevilli doprowadził do wyrównania w 96. minucie meczu, lecz media zdecydowanie więcej uwagi poświęciły 20-letniemu norweskiemu napastnikowi, który powiększył swój bramkowy dorobek w obecnej edycji Ligi Mistrzów do 10 trafień. Haaland jest liderem klasyfikacji strzelców, ale jego łączny dorobek w tych rozgrywkach, zważywszy przy tym na jego wiek, robi ogromne wrażenie – we wtorkowym spotkaniu z Sevillą strzelił gole nr 19. i 20. w Lidze Mistrzów, a dokonał tego wyczynu w 14 meczach, co jest rekordem tych rozgrywek. Norweski piłkarz został też najmłodszym graczem w historii Ligi Mistrzów, który zapisał na swoim koncie 20 bramek (20 lat i 231 dni). Wyprzedził w tym zestawieniu francuskiego asa Paris Saint-Germain Kyliana Mbappe oraz samego Leo Messiego.
Ci dwaj wielcy piłkarze, schodzący powoli z piedestału Argentyńczyk i wchodzący dopiero na szczyt Francuz spotkani się oko w oko w środę na Parc des Princes w Paryżu. Mało kto dawał ekipie Barcelony szanse na wywalczenie awansu do ćwierćfinału, bo u siebie „Duma Katalonii” przegrała w pierwszym meczu aż 1:4. Tym razem „remontady” nie było, a spotkanie zakończyło się remisem 1:1. Gole strzelili Mbappe i Messi – Francuz z rzutu karnego, a Argentyńczyk po genialnej akcji, ale gwiazdor „Dumy Katalonii” też sie nie popisał marnując jedenastkę. Po meczu światowe mediach spekulowały, że być może mecz w Paryżu był ostatnim Messiego w Lidze Mistrzów w koszulce Barcelony. Transferowe plotki sugerują, że argentyński piłkarz może latem tego roku trafić do Paris Saint-Germain, ale nawet jeśli do tego dojdzie, to raczej nie zagra w tej drużynie z Mbappe. Francuski napastnik chce odejść z PSG do Realu Madryt, ale gdyby zdecydował się zostać, to wtedy paryskiego klubu nie będzie już stać na zatrudnienie Messiego.
Nie ulega jednak wątpliwości, że na naszych oczach dokonuje się właśnie zmiana warty na futbolowym szczycie. Kończy się era hegemonii Messiego i Cristiano Ronaldo, a zaczyna jeśli nie Haalanda i Mabppe, to na pewno graczy z ich pokolenia. Ale w okresie przejściowym królem został Robert Lewandowski i na razie nic nie zapowiada, by miał już w tym sezonie oddać
koronę w inne ręce.

Liga Mistrzów UEFA: Bayern i PSG praktycznie już w ćwierćfinale

Obrońca trofeum Bayern Monachium, finalista poprzedniej edycji Paris Saint-Germain oraz mające aspiracje do zdobycia trofeum w tym sezonie FC Liverpool, Manchester City, Chelsea Londyn, Real Madryt i Borussia Dortmund – te zespoły wygrały na wyjazdach pierwsze mecze w 1/8 finału LM i są jedną nogą w ćwierćfinale. Takiego komfortu nie ma Juventus Turyn, który przegrał na wyjeździe z FC Porto 1:2, ale też pewny awansu nie może być też portugalski zespół.

Zespół Bayernu do meczu z Lazio Rzym przystępował po dwóch słabszych występach w Bundeslidze – remisie 3:3 z Arminią Bielefeld oraz porażce w miniony weekend 1:2 z Eintrachtem Frankfurt. Do spadku formy triumfatorów Ligi Mistrzów w poprzednim sezonie przyczyniły się w głównej mierze kłopoty kadrowe spowodowane kontuzjami oraz zakażeniami koronawirusem. Z tego ostatniego powodu nie mógł w Rzymie zagrać jeden z kluczowych graczy, Thomas Mueller, który przechodził kwarantannę po pozytywnych wynikach testów na Covid-19 wykonanych podczas Klubowych Mistrzostw Świata w Katarze. W ocenach futbolowych ekspertów Bayern nie był więc murowanym faworytem w starciu z Lazio.
Przed meczem fani bawarskiego zespołu liczyli jednak na kolejny bramkowy występ Roberta Lewandowskiego, a media w Niemczech chętnie przypominały, że snajper Lazio Ciro Immobile w poprzednim sezonie sprzątnął „Lewemu” sprzed nosa „Złotego Buta”, nagrodę dla najlepszego strzelca lig europejskich. Trudno powiedzieć jaki miało to wpływ na motywację kapitana reprezentacji Polski, ale już w 9. minucie spotkania to właśnie on strzelił gola dającego Bayernowi prowadzenie. Do przerwy bramkarza rzymskiej ekipy pokonali jeszcze Jamal Musiala i Leroy Sane, a dwie minuty po przerwie samobójczego gola dorzucił obrońca Lazio Francesco Acerbi. Gospodarze odpowiedzieli tylko raz, w 49. minucie, gdy Manuela Neuera pokonał Joaquin Correa.
Wygrana 4:1 na wyjeździe de facto przesądza o awansie Bayernu, bo nawet najzagorzalsi fani rzymskiej drużyny nie mają złudzeń, że ich ulubieńcy odrobią takie straty na Allianz Arena w Monachium. Wypada odnotować, że Lewandowskiego wyróżniono tytułem „piłkarza meczu”, ale o naszym piłkarzu było głośno z zupełnie innego powodu. Otóż gol strzelony Lazio był już 72. trafieniem „Lewego” w rozgrywkach Ligi Mistrzów UEFA, a to oznacza, że w klasyfikacji wszech czasów awansował na trzecie miejsce, zostawiając za plecami zdobywcę 71 bramek Hiszpana Raula Gonzaleza. Przed Lewandowskim w tym zestawieniu są już tylko dwaj giganci futbolu – Cristiano Ronaldo i Leo Messi. Portugalczyk ma na koncie aż 134 bramki, a Argentyńczyk 119. Na dogonienie ich „Lewy” nie ma praktycznie szans, bo przecież obaj wciąż są aktywnymi graczami i nadal mogą powiększyć swój dorobek.
Niewykluczone, że w obecnych rozgrywkach obaj będą mieli jednak na to tylko jedną szansę. FC Barcelona przegrała na swoim stadionie z Paris Saint-Germain 1:4 i w rewanżu nikt nie daje jej szans na odrobienie strat. Messi w tym spotkaniu znalazł się w cieniu francuskiego snajpera PSG Kyliana Mbappe, który zaliczył hat-tricka, ale w minioną środę argentyński gwiazdor strzelił dwa gole w zaległym meczu hiszpańskiej ekstraklasy z Elche (3:0), więc może w rewanżowym starciu z PSG na Parc des Princes w Paryżu przynajmniej podejmie walkę.
Cristiano Ronaldo w przegranym 1:2 meczu z FC Porto gola dla Juventusu nie strzelił, lecz w rewanżu może swój strzelecki dorobek powiększyć, bo w Serie A zdobywa bramki regularnie, zatem o jakimś kryzysie formy w jego przypadku nie może być mowy. Ale Juventus jako zespół pod wodzą trenera Pirlo nie gra jednak rewelacyjnie i całkiem możliwe, że zostanie przez FC Porto wyeliminowany.
W pierwszych meczach 1/8 finału nie popisały się hiszpańskie zespoły. Wygrał tylko Real Madryt, pokonując w Bergamo Atalantę tylko 1:0, a oprócz Barcelony przegrały także Sevilla (2:3 z Borussią Dortmund) i Atletico Madryt (0:1 z Chelsea Londyn). Coraz bardziej wygląda na to, że obecną edycję Ligi Mistrzów znów mogą zdominować kluby angielskie, bo Chelsea, Manchester City (2:0 z Borussią Moenchengladbach) i FC Liverpool (2:0 z RB Lipsk) wygrały na wyjazdach i wątpliwe by w rewanżowych spotkaniach u siebie roztrwoniły ten kapitał. Bundesliga poniesie straty właśnie w starciach z ekipami z Premier League. Borussia Dortmund, która wygrała w gościach z FC Sevilla 3:2 oraz Bayern są pewniakami do awansu. Na dzisiaj prognozy są takie, że w ćwierćfinale zagrają trzy angielskie zespoły, dwa niemieckie oraz po jednym z Francji, Hiszpanii i Włoch lub Portugalii.

Liga Mistrzów UEFA: Popisy Mbappe i Haalanda

We wtorek i środę rozegrano pierwsze cztery mecze 1/8 finału piłkarskiej Ligi Mistrzów. Nie popisały się w nich dwa hiszpańskie kluby, które przegrały mecze u siebie: FC Barcelona został rozgromiona przez Paris Saint-Germain 1:4, a FC Sevilla uległa Borussii Dortmund 2:3. W dwóch pozostałych spotkaniach FC Porto pokonało 2:1 Juventus Turyn, a RB Lipsk przegrał z FC Liverpool 0:2.

Spotkania w 1/8 finału Champions League można chyba uznać za początek zmierzchu dwóch największych futbolowych gwiazd ostatniej dekady. Leo Messi w przegranym 1:4 meczu z PSG został przyćmiony przez młodszego o dziesięć lat Kyliana Mbappe, który zaliczył w tym spotkaniu hat-tricka. 33-letni Argentyńczyk odpowiedział jednym trafieniem po kontrowersyjnym rzucie karnym, ale był to jego pierwszy gol w rozgrywkach Ligi Mistrzów w 2021 roku. Nawet jeśli Barcelona odpadnie, to Messiemu zostanie satysfakcja, że zdobywał bramki w Lidze Mistrzów przez 17 lat z rzędu. Poza tym już 13. sezon przekroczył barierę 20 goli. Mbappe na razie może tylko marzyć o takich strzeleckich wyczynach, jakich dokonał już w swojej karierze Leo Messi, lecz we wtorkowy wieczór na Camp Nou przyćmił argentyńskiego asa „Dumy Katalonii” i pod nieobecność kontuzjowanego Neymara był pierwszoplanową postacią zespołu PSG. Jego hat-tricki był wyczynem nietuzinkowym, bo przed Francuzem trzy gole katalońskiej drużynie w jednym spotkaniu zdołał wbić tylko jeden piłkarz, a dokonał tej sztuki Andrij Szewczenko w sezonie 1996/1997 w fazie grupowej Ligi Mistrzów. Dynamo Kijów u siebie pokonało wtedy Barcelonę 3:0, a na Camp Nou zwyciężyło aż 4:0. I to w tym drugim spotkaniu 18-letni wówczas Szewczenko strzelił Barcelonie hat-tricka. Na powtórkę wyczynu ukraińskiego piłkarza trzeba było czekać prawie ćwierć wieku.
Francuskie media rzecz jasna oszalały z zachwytu po oszałamiającej wiktorii paryskiej drużyny w mateczniku „Dumy Katalonii”. Dziennik „L’Equipe” oczywiście najwięcej miejsca na swoich łamach poświęcił bohaterowi wieczoru, przypominając jego drogę na futbolowe szczyty. Mbappe w Lidze Mistrzów zaistniał już w wieku 18 lat jeszcze jako piłkarz AS Monaco, zdobywając pięć goli w fazie pucharowej w meczach z Manchesterem City i Borussią Dortmund. Od tego czasu strzelił w tych rozgrywkach łącznie 15 goli, ale tylko jednego uzyskał w spotkaniu fazy pucharowej (z Manchesterem United w 2019 roku). Od końca 2019 roku do końca 2020 roku francuski napastnik zaliczył jednak w barwach PSG długą bramkową posuchę, w końcu jednak spełnił wreszcie oczekiwania i zanotował, zdaniem „L’Equipe” najlepszy występ w europejskich pucharach. Oceniając występ Mbappe gazeta przyznała mu notę „9” w skali 1-10. We Francji nikt nie ma wątpliwości, że tym razem w rewanżu 10 marca na Parc des Princes w Paryżu nie będzie powtórki „remontady” sprzed czterech lat, gdy po porażce 0:4 w pierwszym spotkaniu Barcelona w rewanżu rozgromiła paryżan 6:1. Wtedy jednak pierwszy mecz grała na wyjeździe, a drugi u siebie, teraz zaś będzie odwrotnie. Poza tym Messi jest dzisiaj zniechęcony do gry w „Dumie Katalonii” i coraz więcej w jego postawie przekonuje, że nie przedłuży wygasającego z końcem tego sezonu kontraktu.
W pozostałych meczach pierwszej transzy 1/8 finału LM FC Liverpool pokonał na wyjeździe RB Lipsk 2:0 po golach Mohameda Salaha i Sadio Mane. Awans ekipy The Reds do ćwierćfinału wydaje się przesądzony, podobnie jak awans Borussii Dortmund, która na wyjeździe pokonała Sevillę 3:2. Dwa trafienia w tym spotkaniu dla niemieckiej drużyny uzyskał Erling Haaland. Norweski napastnik strzela gole jak maszyna – jako zawodnik Molde FK, Red Bull Salzburg i Borussii Dortmund w 119 występach zdobył aż 90 goli, a nie ma jeszcze 21 lat. Tak świetnych statystyk w tym wieku nie miał nawet Robert Lewandowski. Dwa trafienia w potyczce z Sevillą powiększyły jego bramkowy dorobek w tej edycji Ligi Mistrzów do ośmiu i dały awans na pierwsze miejsce w klasyfikacji strzelców. Swojego dorobku nie poprawił natomiast najskuteczniejszy strzelec Ligi Mistrzó wszech czasów Cristiano Ronaldo, a Juventus przegrał na wyjeździe 1:2 z FC Porto. Portugalczyk, uznany niedawno za najlepszego gracza XXI wieku, chyba nie jest już w stanie konkurować z Haalandem czy Mbappe. Im z wielkich w strzeleckich popisach dorównuje już tylko Lewandowski, ale na odpowiedź polskiego piłkarz trzeba poczekać do 23 lutego, bo tego dnia Bayern Monachium zagra na wyjeździe z Lazio Rzym. W trzech pozostałych meczach drugiej tury spotkań 1/8 finału LM Atletico Madryt zmierzy się z Chelsea, Atalanta z Realem Madryt, a Borussia Moenchengladbach z Manchesterem City.

Czekają nas wielkie mecze w Lidze Mistrzów UEFA

W miniony poniedziałek w siedzibie UEFA w Nyonie rozlosowano pary 1/8 finału Ligi Mistrzów i 1/16 finału Ligi Europy. Broniący tytułu Bayern Monachium z Robertem Lewandowskim w składzie zmierzy się z Lazio Rzym, ale największym hitem tej fazy rozgrywek będzie starcie Barcelony z Paris Saint-Germain. Natomiast w Lidze Europy najciekawiej zapowiadają się mecze Benfiki Lizbona z Arsenalem Londyn i Realu Sociedad z Manchesterem United.

Rywalizacja w 1/8 finału Ligi Mistrzów toczyć się będzie od 16 lutego do 16 marca w dwóch turach. Rozpocznie się we wtorek 16 lutego meczami RB Lipsk z Liverpoolem i Barcelony z Paris Saint-Germain, a dzień później zmierzą się FC Porto z Juventusem Turyn oraz FC Sevilla z Borussią Dortmund. Jeden ze środowych meczów kibice w Polsce będą mogli obejrzeć w kanale otwartym, bo TVP wykupiła prawa do pokazywania jednego wybranego przez siebie spotkania w kolejce. Natomiast transmisje wszystkich meczów w 1/8 finału pojawią się na antenach Polsatu Sport Premium.
Cztery pozostałe pary rozpoczną rywalizację tydzień później, we wtorek 24 lutego. Tego dnia odbędą się spotkania Lazio Rzym z Bayernem Monachium oraz Atletico Madryt z Chelsea Londyn, natomiast w środę 25 lutego zmierzą się Borussia Moenchengladbach z Manchesterem City oraz Atalanta Bergamo z Realem Madryt. Wszystkie osiem meczów tej fazy rozgrywek będą się rozpoczynały o godz. 21:00. Spotkania rewanżowe zaplanowano również w dwóch turach, w dniach 9-10 i 16-17 marca. Potem odbędzie się losowanie par ćwierćfinałowych, już bez rozstawień i innych tego typu warunków wstępnych.
Hitem 1/8 finału będzie niewątpliwie starcie argentyńskiego gwiazdora Barcelony Leo Messiego z asami Paris Saint-Germain – Brazylijczykiem Neymarem i Francuzem Kylianem Mbappe. Ten rok Messi kończy w fatalnym nastroju, a media spekulują, że Argentyńczyk nie chce już dalej grać w „Dumie Katalonii”. Najnowsze plotki donoszą, że Neymar domaga się od szefów PSG, aby latem ściągnęli Messiego na Parc des Princes i od tego ponoć nawet uzależnił swoją zgodę na przedłużenie kontraktu z paryskim klubem.
W tej fazie rozgrywek Ligi Mistrzów powinniśmy zobaczyć w akcji co najmniej trzech polskich piłkarzy – oprócz wspomnianego już Roberta Lewandowskiego w ataku Bayernu, także Wojciecha Szczęsnego w bramce Juventusu Turyn i Łukasza Piszczka na prawej flance linii defensywnej Borussii Dortmund. Być może szansę występu otrzyma też zgłoszony do rozgrywek przez Lazio Rzym Szymon Czyż. 19-letni pomocnik młodzieżowej reprezentacji Polski do rzymskiego klubu trafił latem 2018 roku z Lecha Poznań i na razie występuje jedynie w juniorskich zespołach Lazio, ale z powodu kłopotów kadrowych pierwszego zespołu wywołanych przez zakażenia części zawodników Covid-19, znalazł się w kadrze meczowej na dwa spotkania Ligi Mistrzów – 28 października zagrał od 68. minuty w meczu z Club Brugge (1:1), a tydzień później był tylko rezerwowym w potyczce z Zenitem Petersburg (3:1).
Finał obecnej edycji Ligi Mistrzów odbędzie się 29 maja 2021 roku na stadionie im. Ataturka w Stambule, natomiast trzy dni wcześniej, 26 maja, na stadionie Lechii Gdańsk zostanie rozegrany finałowy mecz Ligi Europy. W poniedziałek w Nyonie rozlosowano też pary 1/16 finału tych rozgrywek. Gwoli przypomnienia – rywalizujący w fazie grupowej Lech Poznań odpadł z dalszych gier, a z jego grupy dalej walczą Glasgow Rangers (trafił na Royal Antwerp) i Benfica Lizbona (zagra z Arsenalem Londyn). Polskim kibicom pozostaje zatem trzymać kciuki za dwa zespoły, w których występują polscy piłkarze. SSC Napoli, w barwach którego gra Piotr Zieliński, trafiło na Granadę, zaś Dynamo Kijów z Tomaszem Kędziorą na prawej obronie (chyba że zimą zmieni klub) zmierzy się z Club Brugge.
Pierwsze mecze 1/16 finału Ligi Europy odbędą się w czwartek 18 lutego, a rewanże tydzień później, 25 lutego. Spotkania 1/8 finału odbędą się 11 i 18 marca, ćwierćfinały 8 i 15 kwietnia, a półfinały 29 kwietnia i 6 maja.

Zestaw par 1/8 finału Ligi Mistrzów:
Lazio Rzym – Bayern Monachium
FC Barcelona – Paris Saint-Germain
FC Porto – Juventus Turyn
Borussia M’gladbach – Manchester City
Atletico Madryt – Chelsea Londyn
RB Lipsk – FC Liverpool
FC Sevilla – Borussia Dortmund
Atalanta Bergamo – Real Madryt

Zestaw par 1/16 finału Ligi Europy:
Wolfsberger AC – Tottenham Hotspur
Dynamo Kijów – Club Brugge
Real Sociedad – Manchester United
Benfica Lizbona – Arsenal Londyn
Crvena Zvezda Belgrad – AC Milan
Royal Antwerp – Glasgow Rangers
Slavia Praga – Leicester City
RB Salzburg – Villareal
SC Braga – AS Roma
FK Krasnodar – Dinamo Zagrzeb
Young Boys Berno – Bayer Leverkusen
Molde FK – Hoffenheim
Granada – SSC Napoli
Maccabi Tel Awiw – Szachtar Donieck
OSC Lille – Ajax Amsterdam
Olympiakos Pireus – PSV Eindhoven.

Liga Mistrzów: Różne nastroje u gigantów futbolu

W obecnej edycji w porównaniu z poprzednią w 1/8 finału pojawiły się cztery nowe zespoły: Borussia M’gladbach, FC Porto, FC Sevilla i Lazio Rzym. Nie zmienił się natomiast trzon elity tworzony przez Bayern Monachium, Paris Saint-Germain, RB Lipsk, Barcelonę, Real Madryt, Borussię Dortmund, Manchester City, Atletico Madryt, Liverpool, Juventus, Chelsea Londyn i Atalantę Bergamo.

W tym roku do fazy pucharowej Ligi Mistrzów awansowały po cztery niemieckie i hiszpańskie zespoły, po trzy angielskie i włoskie oraz po jednym francuskim i portugalskim. W porównaniu z poprzednim sezonem swoje reprezentacje z trzech do czterech drużyn powiększyły niemiecka Bundesliga i hiszpańska Primera Division, natomiast stan posiadania z czterech do trzech zmniejszyła angielska Premier League. Włoska Serie A utrzymała trzy ekipy, natomiast francuska Lique 1 w poprzedniej edycji na tym poziomie rozgrywek miała dwie drużyny, teraz został jej tylko Paris Saint-Germain. Miejsce w elicie odzyskała natomiast Portugalia, nie mająca w poprzednim sezonie swojego zespołu w 1/8 finału.
Robert Lewandowski, który w poprzedniej edycji był królem strzelców, teraz z trzema golami zajmuje miejsce w peletonie. Na czele klasyfikacji snajperów z dorobkiem sześciu trafień znajdują się Erling Haaland (Borussia Dortmund), Alvaro Morata (Juventus), Neymar (Paris Saint-Germain) i Marcus Rashford (Manchester United), który już jednak nie powiększy swojego bramkowego konta, bo „Czerwone Diabły” po porażce z RB Lipsk w ostatniej kolejce odpadły z rozgrywek i wiosną będą grać z Lidze Europy, wraz z siedmioma innymi zespołami z trzecich miejsc – Dynamem Kijów, Club Brugge, FK Krasnodar, Ajaksem Amsterdam, RB Salzburg, Szachtarem Donieck i Olympiakosem Pireus.
A skoro już o Lewandowskim mowa, najlepszy napastnik Bayernu w ostatniej kolejce spotkań znowu nie zagrał z powodu jakiegoś drobnego ponoć urazu mięśniowego, ale broniąca tytułu monachijska drużyna mimo absencji swojego najskuteczniejszego strzelca w dwóch ostatnich meczach, i tak zakończyła zmagania z najlepszym bilansem bramkowym. Bawarczycy w pięciu wygranych i jednym zremisowanym meczu strzelili w sumie 18 goli, a stracili tylko pięć (13 goli na plusie). Druga pod względem liczby zdobytych bramek była inna z niemieckich drużyn, Borussia Moenchengladbach, która zanotowała 16 trafień, ale straciła aż dziewięć goli, więc na podium najskuteczniejszych drużyn znalazły się dwie angielskie – Manchester City (13:1) i Chelsea Londyn (14:2), a tuż za nimi uplasowała się FC Barcelona (16:5). Warto odnotować, że żadnej drużynie nie udało się zdobyć kompletu punktów, a oprócz Bayernu niepokonane w tej edycji były jeszcze tylko zespoły Manchesteru City i Chelsea Londyn.
W ostatniej serii gier sporo się działo, ale kilka wydarzeń zasługuje na podkreślenie. Przede wszystkim klęska Barcelony 0:3 z Juventusem, bo był to wyczekiwany od dawna także wielki pojedyneg dwóch najwięszych futbolowych gigantó ostatniej dekady. Pojedynek wygrał zdecydowanie Cristiano Ronaldo, który strzelił co prawda dwa gole z rzutów karnych, ale i tak kompletnie przyćmił snującego się po boisku Leo Messiego. Portugalski gwiazdor Juventusu powiększył swój bramkowy dorobek w klasyfikacji wszech czasów do 134 trafień i ma teraz nad Argentyńczykiem 16 goli przewagi.
Trzeci w tym zestawieniu na spółkę z Raulem jest Lewandowski – obaj mają po 71 bramek, ale goniący ich francuski napastnik Realu Madryt Karim Benzema po dwóch trafieniach w spotkaniu z Borussią M’gladbach ma obecnie na koncie 69 goli. A wspomniany Messi stracił w tej kolejce jeden ze swoich licznych snajperskich rekordów, bo wygranym przez Paris Saint-Germain 5:1 meczu z Istanbul Basaksehir zdobył dwie bramki i został najmłodszym strzelcem 20 goli w Lidze Mistrzów. Francuz w dniu meczu z Basaksehirem miał dokładnie 21 lat i 355 dni, natomiast dzierżący dotąd ten rekord Messi dwudziestą bramkę w Champions League zdobył mając 22 lata i 266 dni.
A skoro już o indywidualnych wyczynach mowa, wypada odnotować polski akcent, którego autorem był Łukasz Piszczek. Polski obrońca Borussii Dortmund strzelił gola w wygranym 2:1 spotkaniu z Zenitem Petersburg, a było to pierwsze trafienie tego kończącego już karierę 35-letniego piłkarza w Lidze Mistrzów.
Losowanie 1/8 finału odbędzie się w Nyonie w najbliższy poniedziałek (14 grudnia) w samo południe. Rozstawieni będą wszyscy zwycięzcy grup, do których zostaną dolosowane zespoły z drugich miejsc. W jednej parze nie mogą się jednak znaleźć zespoły z tego samego kraju ani z tej samej grupy. Bayern Monachium na pewno zatem nie trafi na inne zespoły z Niemiec – RB Lipsk czy obie Borussie, ale też na Atletico Madryt.
Pierwsze mecze 1/8 finału Ligi Mistrzów zostaną rozegrane w dniach 16-17 oraz 23-24 lutego, a rewanże 9-10 i 16-17 marca. W ćwierćfinałach nie będzie już żadnych ograniczeń w losowaniu.