Niemcy upokorzeni przez Hiszpanów

Wydarzeniem kończącej rozgrywki drugiej edycji Ligi Narodów szóstej kolejki spotkań była klęska 0:6 reprezentacji Niemiec w wyjazdowym meczu z Hiszpanią. To najwyższa porażka niemieckiej drużyny od 1931 roku, a najwyższa w spotkaniach o punkty. Po tym zwycięstwie to Hiszpanie zajęli pierwsze miejsce w grupie 4 Dywizji A i awansowali wraz z zespołami Włoch, Belgii i Francji do Final Four, który w przyszłym roku zorganizują Włosi.

Klęska ekipy Joachima Loewa odbiła się szerokim echem w Europie, bo niemiecki zespół w tym spotkaniu nie oddał ani jednego celnego strzału na bramkę Hiszpanów. Porażka 0:6 to był najniższy wymiar kary, bo rewelacyjnie grająca ekipa trenera Luisa Enrique miała miażdżącą przewagę i gdyby nie kilka udanych interwencji rozgrywającego 96 spotkanie w narodowych barwach Manuela Neuera (to nowy rekord występów wśród niemieckich bramkarzy). Media w Niemczech po tej klęsce zażądały dymisji Loewa, ale działacze DFB zapewnili, że selekcjonera nie zwolnią. „Ta porażka tego nie zmienia. Nadal mamy pełne zaufanie do Joachima Loewa. Trzeba myśleć długoterminowo, a w przyszłym roku chcemy znaleźć się gronie najlepszych zespołów mistrzostw Europy” – powiedział dyrektor sportowy DFB Oliver Bierhoff. Wielkimi przegranymi tegorocznej edycji Ligi Narodów jest też broniąca trofeum ekipa Portugalii, która przegrała rywalizację z Francuzami.
Najlepszym strzelcem rozgrywek został Norweg Erling Haaland, który zdobył sześć bramek w czterech występach. Jego dorobek byłby pewnie pokaźniejszy, gdyby nie to, że władze Norwegii nakazały kadrze kwarantannę po wykryciu zakażenia koronawirusem u jednego z graczy. Z tego powodu norweska reprezentacja nie pojechała do Bukaresztu na mecz z Rumunią, za co został ukarana walkowerem, a na środowe wyjazdowe spotkanie z Austrią wysłano zebrany zespół złożony z przypadkowych graczy, który spisał się jednak dzielnie i wywalczył remis 1:1. Nic to jednak Norwegom nie dało, bo przez walkower stracili szanse na awans do Dywizji A.
A co do rywalizacji snajperów, to w najwyższej dywizji Ligi Narodów najskuteczniejszy okazał się Belg Romelu Lukaku (5 goli). Za jego plecami z czterema trafieniami uplasowali się Niemiec Timo Werner, Duńczyk Christian Eriksen oraz Hiszpan Ferran Torres, autor hat-tricka w spotkaniu z Niemcami. W polskim zespole najskuteczniejszy był jak zawsze Robert Lewandowski, ale dwa gole dały mu odległą pozycję w klasyfikacji. Najskuteczniejszymi graczami w Dywizji C byli Stevan Jovetić (Czarnogóra), Sokol Cikalleshi (Albania), Rauno Sappinen (Estonia) i Harris Vuckic (Słowenia), którzy zdobyli po 4 bramki, a w Dywizji D królem strzelców także z dorobkiem czterech goli został Klaemint Olsen (Wyspy Owcze).
Reprezentacja Polski zakończyła zmagania na 3. miejscu, co oznacza, że zapewnili sobie utrzymanie w najwyższej dywizji Ligi Narodów. W kolejnej edycji tych rozgrywek, w sezonie 2022/2023, biało-czerwoni rywalizować będą Dywizji A z zespołami Belgii, Chorwacji, Danii, Anglii, Francji, Niemiec, Włoch, Holandii, Portugalii, Hiszpanii, Walii (awans z Dywizji B), Węgier (awans z Dywizji B), Czech (awans z Dywizji B) i Austrii (awans z Dywizji B). W tym gronie zagra jeszcze Ukraina lub Szwajcaria, ale te zespoły mają jeszcze do rozegrania odwołany z powodu zakażeń koronawirusem w ukraińskiej kadrze mecz, który UEFA planuje rozegrać jeszcze w grudniu tego roku lub styczniu następnego. Ukraińcy zajmują przedostatnie miejsce w grupie 4 Dywizji A i mają 3 punkty przewagi nad zamykającymi stawkę Szwajcarami. Bezpośredni pojedynek tych drużyn rozstrzygnie, która z nich spadnie do niższej dywizji. Ukraińcom do utrzymania wystarczy remis.
Skład pozostałych Dywizji.
Dywizja B: Szwajcaria lub Ukraina, Szwecja (spadek z Dywizji A), Bośnia i Hercegowina (spadek z Dywizji A), Islandia (spadek z Dywizji A), Finlandia, Norwegia, Szkocja, Rosja, Rumunia, Izrael, Serbia, Irlandia, Słowenia (awans z Dywizji C), Czarnogóra (awans z Dywizji C), Albania (awans z Dywizji C), Armenia (awans z Dywizji C). Dywizja C: Bułgaria (spadek z Dywizji B), Irlandia Północna (spadek z Dywizji B), Turcja (spadek z Dywizji B), Słowacja (spadek z Dywizji B), Grecja, Białoruś, Luksemburg, Macedonia Północna, Litwa, Gruzja, Azerbejdżan, Kosowo, Gibraltar (awans z Dywizji D), Wyspy Owcze (awans z Dywizji D).
Dywizja C: Cypr, Estonia, Kazachstan i Mołdawia to zespoły, które w tej edycji zajęły ostatnie miejsca w swoich grupach w Dywizji C. W marcu 2022 roku zagrają one w turnieju kwalifikacyjnym. Dwie najlepsze ekipy pozostaną w Dywizji C, a dwie najsłabsze spadną do Dywizji D.
Dywizja D: na najniższym szczeblu Ligi Narodów na pewno natomiast za dwa lata zagrają Liechtenstein, Malta, Łotwa, San Marino i Andora.

Norweski rząd straszy Haalanda

Norweskie władze twardo walczą w swoim kraju z pandemią koronawirusa. I nie stosują taryfy ulgowej wobec nikogo, egzekwując epidemiczne rygory nawet wobec piłkarskiej reprezentacji swojego kraju. Z powodu wykrycia zakażenia u jednego z piłkarzy, Omara Elabdellaoui, kadra Norwegii została skierowana na przymusową kwarantannę i nie pojechała na mecz Ligi Narodów z Rumunią, za co zostanie przez UEFA ukarana walkowerem.

Norweski rząd jest w walce z pandemią bardzo restrykcyjny i nie czyni żadnych wyjątków. Gdy podczas przeprowadzonych w miniony piątek w kadrze piłkarzy testów na obecność Covid-19 pozytywny wynik otrzymał obrońca Omar Elabdellaoui, został natychmiast odizolowany od reszty ekipy, ale na tym się nie skończyło. Władze zarządziły też kwarantannę dla całej reprezentacji. Norweska federacja w tej sytuacji usiłowała odwołać wyjazdowe spotkanie z Rumunią, ale UEFA ma swoje regulacje i zgodnie z nimi nie było żadnych powodów, aby mecz przekładać na inny termin. Sprawa skończy się więc walkowerem dla Rumunów, dlatego w środę na ostatnie w tej edycji Ligi Narodów spotkanie, na wyjeździe z Austrią, norweska federacja postanowiła posłać zebraną w trybie alarmowym rezerwową kadrę. Wszyscy dodatkowo powołani zawodnicy musieli najpierw stawić się na zgrupowaniu w Norwegii, gdzie musieli przejść obowiązkowe testy na obecność koronawirusa, a do Austrii odlecieli we wtorek samolotem czarterowym. Ponieważ także cały sztab szkoleniowy norweskiej reprezentacji przechodzi ob obowiązkową 10-dniową kwarantannę, zestawiona ad hoc drużynę w meczu z Austriakami poprowadzi trener kadry do lat 21 Leif Gunnar Smerud. W tej sytuacji na jej zwycięstwo nikt w Norwegii nie liczy, ale wielu nie może odżałować, że przez nadgorliwość polityków ich narodowa drużyna zmarnowała okazję do wywalczenia awansu do najwyższej dywizji Ligi Narodów.
Ale to jeszcze nie był koniec problemów, jakie swoim rygoryzmem sprawili piłkarzom norwescy politycy. Wedle wprowadzonych przez władze przepisów obowiązkową kwarantanne piłkarze powinni odbyć w hotelu wybranym na zgrupowanie kadry, ale po ostrych protestach zawodników występujących na co dzień w zagranicznych zespołach, zwłaszcza gwiazdora Borussii Dortmund Erlinga Haalanda, władze zgodziły się pójść w tej kwestii na kompromis i wyraziły zgodę aby ci gracze mogli wyjechać z Norwegii. Po warunkiem jednak, że po dotarciu do macierzystych klubów pozostaną w izolacji w swoich domach do zakończenia kwarantanny, co de facto oznaczało zakaz uczestniczenia przez nich w treningach i meczach.
Stacja telewizyjna NRK podała nawet, że występujący za granicą piłkarze musieli podpisać specjalne zobowiązanie, że po powrocie do domu sumiennie przejdą kwarantannę. Za złamanie zasad kwarantanny w Norwegii grozi w najlepszym przypadku wysoka grzywna, a w najgorszym kara więzienia do dwóch lat.
Norweskie media zastanawiają się teraz, jak zachowa się Haaland, który jest zdrowy i powinien być do dyspozycji trenera Borussii Dortmund już w najbliższą sobotę w ligowym meczu z Herthą Berlin. Jeśli odmówi występu, będzie miał pod górkę u swoich niemieckich pracodawców, ale gdy zlekceważy zakaz władz swojego kraju, przyjdzie mu zapłacić wysoką grzywnę, bo oczywiście nikt nie zakłada, iż zostanie za to skazany na więzienie.
Wysoko postawiony urzędnik norweskiego ministerstwa zdrowia Espen Rostrup Nakstad w wypowiedzi dla mediów podkreślił jednak, że odradza Haalandowi lekceważenie zakazu, bo „respektowanie przepisów dotyczących koronawirusa jest w Norwegii nadzorowane przez policję, a w przypadku poważnego, świadomego naruszenia obowiązujących restrykcji przewidziane są wyjątkowo surowe kary”. Piłkarz ma więc dylemat, bo jeśli zagra na pewno przez władze jego kraju zostanie to potraktowane jako „świadome złamanie zakazu”. Na to, że nie zostanie to zauważone, nie ma co liczyć, bo w Norwegii osoby znane mają dawać przykład społeczeństwu, dlatego za swoje wykroczenia są traktowane jak najsurowiej. Premier Norwegii Erna Solberg powiedziała, że ludzie sportu nie mogą oczekiwać wyjątków. „Takie decyzje podważyłyby system naszego prawa w oczach przeciętnego Norwega. Dlatego u nas wobec prawa wszyscy są równi”.
Nie tylko piłkarze nożni dostali przykład równości wobec prawa. Na niecałe trzy tygodnie przed rozpoczęciem tegorocznych mistrzostw Europy w piłce ręcznej kobiet Norwegia zrezygnowała z roli współorganizatora turnieju i wystawiła w tym względzie do wiatru Duńczyków, którzy teraz muszą całą imprezę przeprowadzić u siebie. Ta decyzja jest kłopotliwa także dla polskiej federacji szczypiorniaka, bowiem nasza kobieca reprezentacja miała w Euro 2020 w fazie grupowej grać właśnie w Norwegii, konkretnie w Trondheim, wraz gospodyniami, Niemkami i Rumunkami. Turniej ma się rozpocząć 3 grudnia.

Po meczu z Italią znów nikt nie lubi Brzęczka

Reprezentacja Polski przegrała w Lidze Narodów z Włochami 0:2. Porażka dwoma bramkami na wyjeździe z ekipą czterokrotnych mistrzów świata to żaden wstyd, mimo to na trenera Jerzego Brzęczka znów spadła fala krytyki. Niestety dla niego, jak najbardziej słusznej, bo żenujący występ biało-czerwonych jest wyłącznie jego winą.

W październiku nasz zespół w Gdańsku z włoskim zespołem zremisował bezbramkowo, co na Półwyspie Apenińskim uznano za porażkę, bo ekipa „Squadra Azzurra” miała w tym spotkaniu wyraźną przewagę, której nie zdołała jednak przekuć na zdobyte bramki. Trener Roberto Mancini widać wyciągnął z tej wpadki odpowiednie wnioski, bo na mecz rewanżowy opracował bardziej skuteczną taktykę, którą na dodatek wystawieni przez niego do gry piłkarze z żelazną konsekwencją zrealizowali, ale co istotne, zrobili to pod nieobecność przechodzącego kwarantannę po zakażeniu koronawirusem selekcjonera. Ale nie tylko dlatego okazali się wyraźnie lepsi od zespołu zmontowanego przez Brzęczka.
Swoją dominację zawdzięczali głównie temu, że trener polskiego zespołu praktycznie niczego nie zmienił w taktycznym ustawieniu zespołu w porównaniu do spotkania w Gdańsku i ponownie postawił na schemat 1-4-2-3-1, z osamotnionym Robertem Lewandowskim na szpicy, który bywa skuteczny już wyłącznie z przeciwnikami z dolnej europejskiej półki, a w starciach z silniejszymi zespołami już od dawna nie przynosi efektów. W sobotę Włosi wręcz modelowo pokazali, jak można wyłączyć z gry najlepszego napastnika na świecie – „Lewy” pilnowany skrupulatnie przez dwóch środkowych obrońców i brutalnie przez nich poniewierany przy każdym dojściu do piłki, nie oddał ani jednego groźnego strzału na bramkę strzeżoną przez Gianluigiego Donnarummę.
Nie byłoby w tym nic szczególnego, bo takie mecze zdarzają mu się także w Bayernie, tylko że w klubowej drużynie ma wokół siebie zawodników potrafiących go wyręczyć w zdobywaniu bramek. W sobotę w reprezentacji Polski takich graczy nie było, lecz nie to jest najbardziej zasmucające, tylko wręcz nieprawdopodobna na takim poziomie rywalizacji nieumiejętność gry zespołowej zademonstrowana przez ekipę zestawioną przez trenera Brzęczka. Podobną bezradność nasz zespół pokazał 4 września w przegranym 0:1 meczu z Holandią, ale wtedy biało-czerwoni zagrali bez Lewandowskiego. Brzęczek rozjuszył po tym spotkaniu kibiców i piłkarskich ekspertów stwierdzeniem, że jest „zadowolony z gry swojego zespołu”. Po dwóch wygranych spotkaniach z Bośnią i Hercegowiną, remisie z Włochami oraz dwóch towarzyskich zwycięstwach nad Finlandią i Ukrainą fala krytyki trochę osłabła, teraz jednak po fatalnym występie na stadionie w Reggio Emilia wróciła ze zdwojoną siłą.
Po raz pierwszy jednak odkąd Brzęczek jest selekcjonerem reprezentacji Polski, do grona niezadowolonych z efektów jego pracy dołączyli też piłkarze. Najbardziej spektakularnie swoje wątpliwości wyraził kapitan zespołu Robert Lewandowski. Po meczu stając przed kamerami TVP na pytanie dziennikarza jaki nasza drużyna miała plan taktyczny na mecz z Włochami, „Lewy” najpierw wymownie pomilczał przez długie osiem sekund, a potem powiedział: „Przygotowując się do tego meczu, wiedzieliśmy, że musimy spróbować zaatakować, bardziej utrzymać się przy piłce, ale co innego, jak się o tym mówi, a co innego w praktyce. Przed nami dużo do poprawy, żeby wykorzystać każdy trening na maksa, bo dziś pokazało to, że przy słabszej dyspozycji i przygotowaniu do meczu ciężko będzie nam rywalizować z takimi drużynami jak Włochy”.
Lewandowski jest w najlepszym okresie swojej piłkarskiej kariery i nawet w Bayernie liczą się z jego zdaniem. Miał odwagę publicznie skrytykować sterników bawarskiego potentata, Karla-Heinza Rummeniggego i Uliego Hoenessa za brak spektakularnych transferów. Obaj niby się tym nie przejęli, ale ostatecznie posłuchali sugestii „Lewego” i innych kluczowych graczy, co jak wiemy w minionym sezonie doprowadziło Bayern do zwycięstwa w Lidze Mistrzów. Nie ulega wątpliwości, że Lewandowski za kadencji Jerzego Brzęczka nie ma tyle do powiedzenia w zespole, co za czasów Adama Nawałki, a jego relacje z obecnym selekcjonerem są delikatnie mówiąc chłodne. Powodem tego starannie skrywanego przez obu konfliktu jest wynikająca z mocnych rodzinnych więzów solidarność Brzęczka z Jakubem Błaszczykowskim, od lat mocno skonfliktowanym z Lewandowskim. Zachowanie „Lewego” może być jakimś elementem jego prywatnej rozgrywki z Brzęczkiem, ale też może być efektem wewnętrznych ustaleń zespołu, albo jego kluczowych obecnie graczy, co może sugerować, i próby skłonienia trenera do zmiany forsowanej przez niego anachronicznego już na tle topowych zespołów stylu grty opartego na tzw. kryciu strefowym, nie dały rezultatu. Dla selekcjonera to problem, bo on może i nawet wyobraża sobie reprezentację Polski bez Lewandowskiego, ale póki co jest w Polsce osamotniony.
Najlepszy polski piłkarz ostatniej dekady jest w życiowej formie i w klubowej piłce wygrał z Bayernem prawie wszystko, co jest do wygrania, ale chciałby jeszcze na koniec kariery coś znaczącego osiągnąć także z reprezentacją Polski. Ma jednak świadomość, że z taką grą, jaką nasz zespół pokazał w meczach z Holendrami i obu z Włochami występ w przyszłorocznych mistrzostwach Europy zakończy się jeszcze większym blamażem, niż na mundialu w Rosji. A ponieważ na klęsce w Rosji najwięcej wizerunkowo stracił właśnie „Lewy”, nic dziwnego, że chce zapobiec powtórce. W obu spotkaniach z Włochami tylko raz dostał piłkę w polu karnym rywali. Dla porównania, jego odpowiednik w zespole Italii, Andrea Belotti, w tym dwumeczu miał pod bramką biało-czerwonych aż 17 kontaktów z piłką. Zwycięstwa w spotkaniach z Bośnią i Hercegowiną, Finlandią czy nawet Ukrainą niewiele znaczą, bo jeśli się marzy o sukcesie na Euro 2021, trzeba umieć stawić czoła Włochom, Holendrom, Niemcom, Belgom czy Francuzom. A pod wodzą Brzęczka nasz zespół od tych topowych drużyn coraz bardziej odstaje. W środowym meczu z Holandią będzie miał ostatnią szansę aby zmienić ten osąd.

Polacy nie mogli przegrać z Włochami

Reprezentacja Francji w 5. kolejce Ligi Narodów pokonała na wyjeździe broniącą trofeum Portugalię 1:0 i jako pierwsza zapewniła sobie awans do finału tych rozgrywek. W niedzielę szanse na wywalczenie pierwszego miejsca w swojej grupie mieli także Polacy, ale nie mogli przegrać z Włochami.

Na dwie kolejki przed końcem fazy grupowej Ligi Narodów biało-czerwoni z dorobkiem siedmiu punktów byli na pierwszym miejscu w grupie A1. Wyprzedzali o jeden punkt Włochów i o dwa Holendrów oraz o pięć zamykającą stawkę reprezentację Bośni i Hercegowiny. Z prostego wyliczenia wynikało, że jeśli ekipa Jerzego Brzęczka w niedzielnym meczu z Włochami i środowym z Holandią wywalczy co najmniej cztery punkty, to na pewno wywalczy awans do turnieju finałowego bez oglądania się na wyniki innych spotkań. Inne scenariusze były już jednak od tego uzależnione. Naszej reprezentacji do awansu mogły wystarczyć także dwa remisy, ale wówczas musieli liczyć na pomoc zespołu Bośni i Hercegowiny, który w takim wariancie nie mógłby przegrać z Holandią i Włochami. W przypadku wygranej z Włochami oraz porażki z Holandią biało-czerwoni uzyskaliby awans jeśli Bośniacy w niedzielę nie przegraliby z Holendrami. Natomiast w scenariuszu zakładającym porażkę z Włochami i wygraną z Holandią, Polakom do awansu potrzebne byłaby porażka włoskiej ekipy w ostatniej kolejce w meczu z Bośniakami. Selekcjoner biało-czerwonych nie mierzył jednak tak wysoko. Na przedmeczowej konferencji przed niedzielnym spotkaniem z przetrzebionym przez Covid-19 zespołem Italii (zakończyło się po zamknięciu wydania) przypomniał dla formalności: „Potrzebujemy jednego punktu, żeby wykonać nasz plan minimum, czyli utrzymać się w najwyższej dywizji Ligi Narodów. Dwa ostatnie mecze gramy z faworytami, czyli z Włochami i Holendrami. Wiadomo jednak, że futbol lubi niespodzianki i mam nadzieję, że będziemy w stanie taką sprawić”.
Zwycięzca grupy A1 zorganizuje turniej finałowy Ligi Narodów. Pierwszy finalista jest już znany – awans wywalczyli aktualni mistrzowie świata Francuzi, którzy w „grupie śmierci” okazali się lepsi od broniących trofeum aktualnych mistrzów Europy Portugalczyków oraz aktualnych wicemistrzów świata Chorwatów.
Z reprezentacją Włoch polski zespół w niedzielę zagrał po raz 18. We wcześniejszych 17 spotkaniach biało-czerwoni wygrali tylko trzykrotnie, a w meczu o stawkę tylko raz – podczas pamiętnych dla nas mistrzostw świata w 1974 roku. Osiem razy wywalczyli remis, a sześć zwycięstw odnieśli Włosi. W niedzielę mieliśmy jednak powody aby liczyć na sukces naszych piłkarzy, bo włoski zespół został mocno przetrzebiony przez koronawirusa, który nie oszczędził nawet trenera kadry „Squadra Azzurra” Roberto Manciniego. Z powołanych przez niego do kadry 40 zawodników wielu wypadło z powodu decyzji włoskich służb epidemicznych, a niektórych na zgrupowanie reprezentacji nie puściły kluby. Z tego powodu w kadrze Polski zabrakło bramkarza Fiorentiny Bartłomieja Drągowskiego. Ale on i tak przeciwko ekipie Italii by nie zagrał, bo Brzęczek już wcześniej ogłosił, że w tym meczu na bramce zagra Wojciech Szczęsny. Z podaniem reszty wyjściowego składu selekcjoner biało-czerwonych się już tak nie spieszył. Wiadomo było tylko tyle, że na pewno nie zagra pauzujący za żółte kartki Mateusz Klich, ale reszta powołanych piłkarzy, w tym ośmiu z klubów Serie A (oprócz Szczęsnego we włoskiej ekstraklasie występują na co dzień jeszcze Kamil Glik, Bartosz Bereszyński, Arkadiusz Reca, Karol Linetty, Piotr Zieliński, Arkadiusz Milik i Sebastian Walukiewicz) była gotowa do gry.
Brzęczek musiał jednak szykować równolegle skład na środowe spotkanie z Holandią. Z ekipą „Oranje” nasz zespół przegrał pierwszy mecz w obecnej edycji Ligi Narodów, ale bilans spotkań z holenderską drużyną ma równie kiepski jak z Włochami – trzy zwycięstwa, przy czym ostatnie odniesione w 1979 roku, sześć remisów i siedem porażek. Czasu na przygotowanie się do środowej potyczki nie będzie wiele, chociaż PZPN wynajął samolot czarterowy, którym kadra przyleciała na mecz w sobotę i którym wróci do Polski niemal zaraz po niedzielnym meczu z Włochami w Reggio Emilia.

Polacy gorzej grają, ale lepiej strzelają

Stadion Śląski w meczu z Ukraina okazał się szczęśliwy dla reprezentacji Polski, bo chociaż przez całe spotkanie lepiej w piłkę grali rywale, to w strzelaniu goli lepsi byli biało-czerwoni. W niedzielę ekipę Jerzego Brzęczka czeka jednak znacznie trudniejsza potyczka w Lidze Narodów z Włochami, a w środę ponownie w Chorzowie z Holandią.

Już wcześniej było wiadomo, że trener Brzęczek w spotkaniu z Ukraińcami nie będzie mógł wystawić Michała Karbownika, Damiana Kądziora, Bartłomieja Drągowskiego i Jakuba Kamińskiego, ale i selekcjoner kadry naszych wschodnich sąsiadów, Andrij Szewczenko, miał swoje problemy. Z powodu zakażenia koronawirusem z jego kadry wypadli Jewhen Szachow (AEK Ateny), Władysław Supriaha, Heorhij Buszczan, Witalij Mykołenko, Ołeksandr Karawajew i Mykoła Szaparenko (wszyscy Dynamo Kijów), a byli wśród nich gracze ze zwycięskiego składu, który w październiku w meczu Ligi Narodów pokonał Hiszpanię 1:0. Brzęczek z kolei tradycyjnie już dał odpocząć weteranom – Robertowi Lewandowskiemu, Kamilowi Glikowi i Grzegorzowi Krychowiakowi, a jeszcze dzień przed meczem urazu nabawił się Kamil Grosicki. Chcąc nie chcąc obaj selekcjonerzy musieli więc wystawić do gry mocno eksperymentalne jedenastki.
Obaj potraktowali więc środowe spotkanie jako okazję do dokonania przeglądu kadrowiczów z drugiego szeregu. W naszym zespole w bramce zagrał 32-letni Łukasz Skorupski, dla którego był to pierwszy mecz w reprezentacji od dwóch lat (wcześniej zagrał w niej 15 listopada 2018 roku w przegranym w Gdańsku 0:1 spotkaniu z Czechami). Tym razem grający na co dzień we włoskim klubie Bologna bramkarz zachował czyste konto i nawet Andrij Jarmołenko nie potrafił wbić mu gola z rzutu karnego, bo trafił w słupek. Tym udanym występem Skorupski przypomniał się polskim kibicom, a selekcjonerowi zabił ćwieka, bo dał sygnał, że zasługuje na miejsce w kadrze na Euro 2021 i nie da się łatwo wygryźć młodszemu o dekadę Bartłomiejowi Drągowskiemu.
Linia defensywna sklecona przez Brzęczka prawdopodobnie już nigdy nie zagra ponownie w tym ustawieniu. W wyjściowym składzie w środku obrony wystąpiło dwóch żółtodziobów: 24-letni Paweł Bochniewicz, dla którego był to drugi występ w kadrze oraz 20-letni Sebastian Walukiewicz zaliczający trzeci występ, a drugi w pełnym wymiarze czasowym. Obaj popełnili trochę błędów, ale rywale z żadnego nie wykorzystali, nawet karnego po faulu Bochniewicza na Jarmołence. Na prawej flance zaczął spotkanie wyjęty z kadry młodzieżowej Robert Gumny i nawet nieźle wypadł, na swoje nieszczęście nabawił się urazu mięśniowego, co z pewnością nie spodoba się w trenerowi jego obecnego zespołu, niemieckiego FC Augsburg. Na ostatnie 12 minut zmienił go Bartosz Bereszyński, który w końcu mógł zagrać w reprezentacji na swojej nominalnej pozycji. A to dlatego, że Brzęczek wreszcie na lewej flance miał do dyspozycji dwóch zdrowych i gotowych go gry bocznych obrońców – Macieja Rybusa i Arkadiusza Recę. Mecz z Ukrainą zaczął pierwszy z nich, a w 79. minucie wszedł za niego Reca. Obaj trzymali poziom i pewnie obaj podzielą się też czasem gry w spotkaniach z Włochami i Holandią.
W środkowej linii pojawił się absolutny debiutant, 22-letni Przemysław Płacheta, który latem tego roku przeszedł za trzy miliony euro ze Śląska Wrocław do drugoligowego angielskiego Norwich City. Brzęczek wystawił go na prawym skrzydle i z pewnością nie żałował tej decyzji. Płacheta walczył i biegał za dwóch, w 25. minucie groźnie strzelił na bramkę rywali, a w drugiej połowie miał wydatny udział przy bramce zdobytej przez Jakuba Modera. To zawodnik z dużymi możliwościami i bez żadnych kompleksów, więc jeśli w Norwich go nie zgnoją jak Bartosza Kapustkę w Leicester City, w przyszłym roku może powalczyć o miejsca w kadrze. Na lewej flance tym razem wystąpił Piotr Zieliński, którego w przerwie zmienił Kamil Jóźwiak. Obaj pokazali, dlaczego Kamil Grosicki stracił w kadrze etat lewoskrzydłowego. Grający w środku Mateusz Klich i Jacek Góralski odwalili jak zawsze mnóstwo pożytecznej roboty, lecz grający w ataku Arkadiusz Milik i Krzysztof Piątek we dwóch nie stanowią tyle, co sam Robert Lewandowski. Piątek skorzystał z błędu bramkarza zespołu Ukrainy i trafił do pustej bramki z ponad 30 metrów. Ten gol powinien wzmocnić jego pewność siebie także w czekających go jeszcze w tym roku meczach w Herthcie Berlin, co będzie mu potrzebne, bo z powodu kontuzji najgroźniejszego konkurenta do miejsca w podstawowej jedenastce ma teraz ponownie grać w wyjściowej jedenastce berlińskiej drużyny. Po Miliku natomiast widać było brak meczowego rytmu i chociaż 61 zaliczonych minut, na dodatek z kapitańską opaska na ręku, nie były w jego wykonaniu oszałamiające, nie były też jednak złe. W sumie jednak Piątek na spółkę z Milikiem nie wzbudzali w ukraińskich obrońcach przesadnego lęku, przykuwali jednak ich uwagę, dzięki czemu drugiego gola dla biało-czerwonych mógł strzelić pomocnik. Sztuki tej dokonał wprowadzony do gry w 63. minucie Jakub Moder. Piłkarz Lecha Poznań trafił do siatki rywali 29 sekund po tym, jak wszedł na boisko, co jest nowym rekordem kadry Polski. Wcześniej najszybciej strzelony gol przez zmiennika był autorstwa Przemysław Frankowski, który 13 października 2019 roku w meczu z Macedonią Północną zdobył bramkę 48 sekund po wejściu na boisko. Warto podkreślić, że dla Modera występ przeciwko Ukrainie był dopiero czwartym w narodowych barwach.
W sumie możemy być z występu naszej reprezentacji zadowoleni, bo w tym roku to jej piąty z rzędu mecz bez porażki. Przegrali tylko raz, 4 września z Holandią, a potem odnieśli cztery zwycięstwa (dwa razy z Bośnią i Hercegowiną, 2:1 i 3:0 oraz z 5:1 z Finlandią i teraz 2:0 z Ukrainą), a jeden mecz, z Włochami, zremisowali m 0:0. Ta seria wyraźnie poprawiła atmosferę wokół reprezentacji, bo trudno krytykować zespół, który nie przegrywa, podobnie trenera. Zwłaszcza gdy jego dokonania są wzmacniane przez pokonanych rywali, jak miało to miejsce w środę w przypadku zespołu Finlandii, który sensacyjnie pokonał na wyjeździe w towarzyskim meczu aktualnych mistrzów świata Francuzów 2:0, a to była przecież ta sama fińska drużyna, którą biało-czerwoni rozgromili w październiku 5:1. Brzęczek ma więc teraz raczej dobrą prasę, co oczywiście szybko może się zmienić, jeśli nasza reprezentacja jakoś dramatycznie zawali dwa najbliższe mecze w Lidze Narodów – w niedzielę z Włochami w Reggio nell’Emilia, a w środę z Holandią na Stadionie Śląskim.

Polska – Ukraina 2:0
Gole: Krzysztof Piątek (40), Jakub Moder (62).
Polska: Łukasz Skorupski – Robert Gumny (78. Bartosz Bereszyński), Sebastian Walukiewicz, Paweł Bochniewicz, Maciej Rybus (79. Arkadiusz Reca) – Przemysław Płacheta (84. Sebastian Szymański), Mateusz Klich, Jacek Góralski (62. Karol Linetty), Arkadiusz Milik (62. Jakub Moder), Piotr Zieliński (46. Kamil Jóźwiak) – Krzysztof Piątek.
Sędziował: Manuel Schüttengruber (Austria).
Mecz bez publiczności.

Szewczenko przebił Brzęczka

W środę 11 listopada reprezentacja Polski zmierzy się z zespołem Ukrainy w towarzyskim meczu na Stadionie Śląskim w Chorzowie. Trener ekipy naszych wschodnich sąsiadów Andrij Szewczenko powołał na zgrupowanie kadry aż 32 piłkarzy, bo ekipa Ukrainy po meczu z Polską rozegra jeszcze dwa spotkania w Lidze Narodów – z Niemcami 14 listopada w Lipsku i trzy dni później ze Szwajcarią w Lucernie.

Selekcjoner biało-czerwonych Jerzy Brzęczek na listopadowe mecze z Ukrainą, Włochami i Holandią powołał 28 zawodników, Szewczenko przebił go o czterech graczy, ale jeszcze większą przezornością wykazała się trener reprezentacji Włoch Roberto Mancini, który wysłał powołania do aż 41 piłkarzy. Jedynie szkoleniowiec kadry Holandii Frank de Boer nie przestraszył się pandemii koronawirusa i zaprosił na zgrupowanie standardową grupę 23 zawodników. Wcześniej jednak w szerokiej kadrze miał 31 graczy, należy zatem przypuszczać, że w przypadku wykrycia zakażenia Covid-19 u któregoś z wybrańców w każdej chwili selekcjoner reprezentacji „Oranje” w każdej chwili będzie mógł w miejsce odizolowanego wezwać któregoś z rezerwowych. Inni trenerzy wybrali inną strategię i chcą mieć na zgrupowaniu pod ręką większą grupę zawodników.

Kadra Ukrainy na mecz z Polską:
Bramkarze: Andrij Pjatow (Szachtar Donieck), Heorhij Buszczan (Dynamo Kijów), Andrij Łunin (Real Madryt, Hiszpania).
Obrońcy: Serhij Krywcow, Mykoła Matwijenko, Wałerij Bondar, Wiktor Kornijenko (Szachtar Donieck), Witalij Mykołenko, Illa Zabarnyj, Denys Popow, Ołeksandr Karawajew, Ołeksandr Tymczyk (Dynamo Kijów), Jewhen Czeberko (Linzer ASK, Austria), Juchym Konopla (Desna Czernihów), Eduard Sobol (Club Brugge, Belgia), Bohdan Mychajliczenko (Anderlecht Bruksela, Belgia).
Pomocnicy: Taras Stepanenko, Wiktor Kowałenko, Marlos (Szachtar Donieck), Serhij Sydorczuk, Mykoła Szaparenko, Wiktor Cyhankow (Dynamo Kijów), Jewhen Makarenko (KV Kortrijk, Belgia), Ihor Charatin, Ołeksandr Zubkow (Ferencvaros Budapeszt, Węgry), Rusłan Malinowśkyj (Atalanta Bergamo, Włochy), Ołeksandr Zinczenko (Manchester City, Anglia), Jewhen Szachow (AEK Ateny, Grecja), Andrij Jarmołenko (West Ham United, Anglia).
Napastnicy: Roman Jaremczuk (KAA Gent, Belgia), Junior Moraes (Szachtar Donieck), Władysław Supriaha (Dynamo Kijów).

Kadra Brzęczka na listopadowe mecze

Selekcjoner naszej piłkarskiej reprezentacji Jerzy Brzęczek ogłosił skład kadry na trzy listopadowe mecze – towarzyski z Ukrainą (11 listopada na Stadionie Śląskim w Chorzowie) oraz Ligi Narodów z Włochami (15 listopada w Reggio nell’Emilia) i Holandią (18 listopada także na Stadionie Śląskim w Chorzowie). Na liście powołanych znalazło się 28 zawodników.

Tym razem trener biało-czerwonych nie dzielił już kadry na graczy z klubów zagranicznych i krajowych, tyko od razu ogłosił jej cały skład. Nowymi postaciami w tym towarzystwie są 18-letni pomocnik Jakub Kamiński oraz 22-letni Robert Gumny. Ale ci dwaj piłkarze po meczu z Ukrainą opuszczą zgrupowanie pierwszej reprezentacji i dołączą do kadry U-21, która 17 listopada zagra w Łodzi z Łotwą w ostatnim meczu eliminacji MME 2021.

Kadra Polski na listopadowe mecze:
Bramkarze: Bartłomiej Drągowski (Fiorentina, Włochy), Łukasz Fabiański (West Ham, Anglia), Łukasz Skorupski (Bologna, Włochy), Wojciech Szczęsny (Juventus, Włochy).
Obrońcy: Jan Bednarek (FC Southampton, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Paweł Bochniewicz (SC Heerenveen, Holandia), Kamil Glik (Benevento, Włochy), Robert Gumny (FC Augsburg, Niemcy), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Arkadiusz Reca (Crotone, Włochy), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Sebastian Walukiewicz (Cagliari Calcio, Włochy).
Pomocnicy: Jacek Góralski (Kajrat Ałmaty, Kazachstan), Kamil Grosicki (West Bromwich Albion, Anglia), Kamil Jóźwiak (Derby County, Anglia), Damian Kądzior (SD Eibar, Hiszpania), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Karol Linetty (AC Torino, Włochy), Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa, Rosja), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy), Jakub Moder, Jakub Kamiński (Lech Poznań), Michał Karbownik (Legia Warszawa).
Napastnicy: Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Arkadiusz Milik (SSC Napoli, Włochy), Krzysztof Piątek (Hertha Berlin, Niemcy).

Liga Narodów: Nawet Hiszpanie tracą punkty

Za nami cztery kolejki drugiej edycji Ligi Narodów UEFA. Mistrzowskiego tytułu broni reprezentacja Portugalii, a w przyszłorocznym finale imprezy zagrają cztery najlepsze zespoły z 16 rywalizujących w czterech grupach Dywizji 1. Ostatnia seria gier odbędzie się w listopadzie. Za udział w rozgrywkach każda federacja otrzyma 2,25 mln euro. Triumfator rozgrywek dostanie dodatkowo sześć milionów euro, drugi zespół 4,5 mln, a trzeci 3,5 mln euro.

Po czterech kolejkach spotkań w żadnej z czterech grup Dywizji 1 nie wyłonili się zdecydowani liderzy, z pewnym awansem do fazy finałowej. W „polskiej” grupie 1 szanse na to mają trzy zespoły, w tym także i biało-czerwoni, ale prowadzącą w tabeli ekipę Jerzego Brzęczka w listopadzie czekają mecze z Włochami i Holandią. Ale celem głównym jaki władze PZPN postawiły selekcjonerowi naszej reprezentacji w Lidze Narodów, było utrzymanie się w najwyższej dywizji. I wygląda na to, że po dwóch wygranych meczach z ostatnią w tabeli Bośnią i Hercegowiną ten cel został osiągnięty.
W grupie 2 po pierwszej serii gier wydawało się, że o awans bić się będą jedynie zespoły Belgii i Anglii, ale w październikowych potyczka rewelacyjnie zagrali Duńczycy, którzy nieoczekiwanie wygrali na wyjeździe z Anglikami, a wcześniej rozbili 3:0 Islandię i dzięki tym wynikom wywindowali się w tabeli na drugie miejsce. Na wyprzedzenie prowadzących Belgów mają jednak małe szanse, bo u siebie przegrali z nimi 0:2, a w listopadzie rewanż zagrają na ich boisku. W tej grupie wyłoniono już jednak spadkowicza – z najwyższej dywizji zdegradowana zostanie Islandia.
W grupie 3 o awans biją się już tylko Portugalczycy, aktualni mistrzowie Europy i triumfatorzy pierwszej edycji Ligi Narodów, z aktualnymi mistrzami świata Francuzami. Oba zespoły mają po 10 punktów, ale w ostatnich dwóch kolejkach Portugalia zagra na wyjeździe z Chorwacją, która nie ma już szans na awans, ale wciąż może zostać wyprzedzona przez ostatnią Szwecję, więc żeby obronić się przed degradacją musi szukać punktów. Poza tym Chorwaci, wciąż przecież aktualni wicemistrzowie świata, na pewno będą chcieli odegrać się Cristiano Ronaldo i spółce za wysoką porażkę 1:4 w pierwszej kolejce gier. Bez punktu pozostaje Szwecja i jest niemal pewnym kandydatem do spadku z Dywizji 1.
W grupie 4 po czterech kolejkach w najgorszej sytuacji jest zamykająca tabelę z dorobkiem dwóch punktów Szwajcaria i ma niewielkie szanse na wybronienie się przed degradacją, ale remis na wyjeździe z Niemcami 3:3 powinien być ostrzeżeniem dla zespołów Hiszpanii i Ukrainy, z którymi stoczy dwie listopadowe potyczki. Prowadzący z tej grupie Hiszpanie sensacyjnie przegrali w Kijowie z Ukrainą 0:1 i była to ich pierwsza porażka od blisko dwóch lat, po serii 15 meczów bez przegranej. Poprzednio schodzili z boiska pokonani 15 listopada 2018 roku w Zagrzebiu, ulegając Chorwacji 2:3. Hiszpanie w ostatnich kolejkach zagrają u siebie z Niemcami i Szwajcarami, a Niemcy u siebie podejmą ponadto Ukrainę. Sytuacja w tej grupie jest mocno zagmatwana i w tej chwili trudno przewidzieć, który zespół awansuje do finału, a nawet który spadnie do niższej dywizji.
W Dywizji B najbliższe wywalczenia awansu są: w grupie 1 Austria i Norwegia, w grupie 2 Szkocja, w grupie 3 Rosja i Węgry, a w grupie 4 Walia i Finlandia. W Dywizji C w grupie 1 najbliższe tego celu są Czarnogóra i Luksemburg, w grupie 2 Macedonia Północna, Gruzja i Armenia, w grupie 3 Słowenia i Grecja, a w czwartej wszystkie cztery zespoły, czyli Białoruś , Litwa, Albania i Kazachstan.
Twarda walka toczy się też w najsłabszej Dywizji D. W grupie 1 bryluje ekipa Wysp Owczych, natomiast w trzyzespołowej grupie 2 liderem jest niepokonana drużyna Gibraltaru, która pokonała po 1:0 u siebie Liechtenstein i na wyjeździe San Marino, więc jeśli utrzyma formę w rewanżach, może zaliczyć awans do wyższej grupy.
Dla przypomnienia: UEFA podzieliła 55 zespołów na cztery tzw. dywizji (A, B i C składające się z 16 zespołów oraz D złożoną tylko z siedmiu najsłabszych europejskich drużyn narodowych). O trofeum rywalizują jednak tylko ekipy z Dywizji 1 (w tym Polska), reszta musi zadowolić się walką o awans do wyższej dywizji. Najsłabsze zespoły w Dywizjach A i B zostaną zdegradowane stopień niżej Zwycięzcy grup niższych dywizji w drugiej edycji Ligi Narodów UEFA wywalczą awans. Z kolei zespoły z ostatnich miejsc spadną odpowiednio do dywizji B i C.

Wyniki Ligi Narodów UEFA:

Dywizja A

Grupa 1

1. kolejka

Holandia – Polska 1:0, Włochy – Bośnia i Hercegowina 1:1

2. kolejka

Włochy – Holandia 1:0, BiH – Polska 1:2

3. kolejka

Polska – Włochy 0:0, Bośnia i Hercegowina – Holandia 0:0

4. kolejka

Polska – Bośnia i Hercegowina 3:0, Holandia – Włochy 1:1

1. Polska 4 7 5:2

2. Włochy 4 6 3:2

3. Holandia 4 5 2:2

4. BiH 4 1 2:6

Grupa 2

1. kolejka

Islandia – Anglia 0:1, Dania – Belgia 0:2

2. kolejka

Belgia – Islandia 5:1, Dania – Anglia 0:0

3. kolejka

Anglia – Belgia 2:1, Islandia – Dania 0:3

4. kolejka

Anglia – Dania 0:1, Islandia – Belgia 1:2

1. Belgia 4 9 10:4

2. Dania 4 7 4:2

3. Anglia 4 7 3:2

4. Islandia 4 0 2:11

Grupa 3

1. kolejka

Portugalia – Chorwacja 4:1, Szwecja – Francja 0:1

2. kolejka

Francja – Chorwacja 4:2, Szwecja – Portugalia 0:2

3. kolejka

Chorwacja – Szwecja 2:1, Francja – Portugalia 0:0

4. kolejka

Chorwacja – Francja 1:2, Portugalia – Szwecja 3:0

1. Portugalia 4 10 9:1

2. Francja 4 10 7:3

3. Chorwacja 4 3 6:11

4. Szwecja 4 0 1:8

Grupa 4

1. kolejka

Niemcy – Hiszpania 1:1, Ukraina – Szwajcaria 2:1

2. kolejka

Hiszpania – Ukraina 4:0, Szwajcaria – Niemcy 1:1

3. kolejka

Hiszpania – Szwajcaria 1:0, Ukraina – Niemcy 1:2

4. kolejka

Ukraina – Hiszpania 1:0, Niemcy – Szwajcaria 3:3

1. Hiszpania 4 7 6:2

3. Niemcy 4 6 7:6

2. Ukraina 4 6 4:7

4. Szwajcaria 4 2 5:7

Dywizja B

Grupa 1

1. kolejka

Norwegia – Austria 1:2, Rumunia – Irlandia Północna 1:1

2. kolejka

Austria – Rumunia 2:3, Irlandia Północna – Norwegia 1:5

3. kolejka

Irlandia Północna – Austria 0:1, Norwegia – Rumunia 4:0

4. kolejka

Rumunia – Austria 0:1, Norwegia – Irlandia Północna 1:0

1. Austria 4 9 6:4

2. Norwegia 4 9 11:3

3. Rumunia 4 4 4:8

4. Irlandia Płn 4 1 2:8

Grupa 2

1. kolejka

Szkocja – Izrael 1:1, Słowacja – Czechy 1:3

2. kolejka

Czechy – Szkocja 1:2, Izrael – Słowacja 1:1

3. kolejka

Izrael – Czechy 1:2, Szkocja – Słowacja 1:0

4. kolejka

Szkocja – Czechy 1:0, Słowacja – Izrael 2:3

1. Szkocja 4 10 5:2

2. Czechy 4 6 6:5

3. Izrael 4 5 6:6

4. Słowacja 4 1 4:8

Grupa 3

1. kolejka

Rosja – Serbia 3:1, Turcja – Węgry 0:1

2. kolejka

Węgry – Rosja 2:3, Serbia – Turcja 0:0

3. kolejka

Rosja – Turcja 1:1, Serbia – Węgry 0:1

4. kolejka

Rosja – Węgry 0:0, Turcja – Serbia 2:2

1. Rosja 4 8 7:4

2. Węgry 4 7 4:3

3. Turcja 4 3 3:4

4. Serbia 4 2 3:6

Grupa 4

1. kolejka

Bułgaria – Irlandia 1:1, Finlandia – Walia 0:1

2. kolejka

Walia – Bułgaria 1:0, Irlandia – Finlandia 0:1

3. kolejka

Finlandia – Bułgaria 2:0, Irlandia – Walia 0:0

4. kolejka

Bułgaria – Walia 0:1, Finlandia – Irlandia 1:0

1. Walia 4 10 3:0

2. Finlandia 4 9 4:1

3 Irlandia 4 2 1:3

4. Bułgaria 4 1 1:5

Dywizja C

Grupa 1

1. kolejka

Azerbejdżan – Luksemburg 1:2, Cypr – Czarnogóra 0:2

2. kolejka

Cypr – Azerbejdżan 0:1, Luksemburg – Czarnogóra 0:1

3. kolejka

Czarnogóra – Azerbejdżan 2:0, Luksemburg – Cypr 2:0

4. kolejka

Azerbejdżan – Cypr 0:0, Czarnogóra – Luksemburg 1:2

1. Czarnogóra 4 9 6:2

2. Luksemburg 4 9 6:3

3. Azerbejdżan 4 4 2:4

4. Cypr 4 1 0:5

Grupa 2

1. kolejka

Macedonia Północna – Armenia 2:1, Estonia – Gruzja 0:1

2. kolejka

Gruzja – Macedonia Północna 1:1, Armenia – Estonia 2:0

3. kolejka

Armenia – Gruzja 2:2, Estonia – Macedonia Północna 3:3

4. kolejka

Macedonia Północna – Gruzja 1:1, Estonia – Armenia 1:1

1. Macedonia Płn 4 6 7:6

2. Gruzja 4 6 5:4

3. Armenia 4 5 6:5

4. Estonia 4 2 4:7

Grupa 3

1. kolejka

Mołdawia – Kosowo 1:1, Słowenia – Grecja 0:0

2. kolejka

Kosowo – Grecja 1:2, Słowenia – Mołdawia 1:0

3. kolejka

Kosowo – Słowenia 0:1, Grecja – Mołdawia 2:0

4. kolejka

Grecja – Kosowo 0:0, Mołdawia – Słowenia 0:4

1. Słowenia 4 10 6:0

2. Grecja 4 8 4:1

3. Kosowo 4 2 2:4

4. Mołdawia 4 1 1:8

Grupa 4

1. kolejka

Litwa – Kazachstan 0:2, Białoruś – Albania 0:2

2. kolejka

Kazachstan – Białoruś 1:2, Albania – Litwa 0:1

3. kolejka

Kazachstan – Albania 0:0, Litwa – Białoruś 2:2

4. kolejka

Białoruś – Kazachstan 2:0, Litwa – Albania 0:0

1. Białoruś 4 7 6:5

2. Litwa 4 5 3:4

3. Albania 4 5 2:1

4. Kazachstan 4 4 3:4

Dywizja D

Grupa 1

1. kolejka

Łotwa – Andora 0:0, Wyspy Owcze – Malta 3:2

2. kolejka

Andora – Wyspy Owcze 0:1, Malta – Łotwa 1:1

3. kolejka

Andora – Malta 0:0, Wyspy Owcze – Łotwa 1:1

4. kolejka

Wyspy Owcze – Andora 2:0, Łotwa – Malta 0:1

1. Wyspy Owcze 2 10 7:3

2. Malta 2 5 4:4

3. Łotwa 2 3 2:3

4. Andora 2 2 0:3

Grupa 2

1. kolejka

Gibraltar – San Marino 1:0

2. kolejka

San Marino – Liechtenstein 0:2

3. kolejka

Liechtenstein – Gibraltar 0:1

4. kolejka

Liechtenstein – San Marino 0:0

1. Gibraltar 2 6 2:0

2. Liechtenstein 3 4 2:1

3. San Marino 3 1 0:3

Biało-czerwoni znów na czele

Trzy październikowe mecze reprezentacji Polski, najpierw wysoka wygrana w towarzyskim spotkaniu z Finlandią (5:1), a potem cztery punkty wywalczone w Lidze Narodów w potyczkach z Włochami (0:0) oraz Bośnią i Hercegowiną (3:0), wyraźnie poprawiły atmosferę wokół reprezentacji Polski i jej trenera, Jerzego Brzęczka.

Te spotkania pozwolą biało-czerwonym awansować o jedną pozycję w najnowszym rankingu FIFA (na 18. miejsce), co może mieć znaczenie w kontekście losowania grup eliminacji mistrzostw świata, ale chyba większym zyskiem jest praktycznie już przesądzone utrzymanie się naszej reprezentacji w najwyższej dywizji Ligi Narodów. Na wygranie rywalizacji w grupie i awans do zaplanowanego na przyszły rok finału tych rozgrywek z udziałem zwycięzców czterech grup Dywizji A, raczej nikt nie stawia ani też specjalnie tego nie oczekuje.
pliwy bohater środowego meczu z Bośnią i Hercegowiną, w którym strzelił dwie bramki, a przy trafieniu Karola Linettego zaliczył asystę, w wypowiedzi przed kamerami TVP nie szczędził pochwał sobie i kolegom, ale na pytanie czy wysforowanie się polskiej drużyna na pierwsze miejsce w grupie 1 oznacza, że są najlepsi, ironicznie się uśmiechnął i stwierdził krótko: „Nie jesteśmy najlepsi w naszej grupie”. Jego pogląd podzielił też prezes PZPN Zbigniew Boniek, a Jerzy Brzęczek tym razem przed kamerami nie palnął niczego, co mogłoby na nowo rozniecić przygasły po tych trzech udanych występach kadry internetowy hejt przeciwko niemu.
Kibice nie mieli zresztą tym razem powodów do krytykowania selekcjonera. Nasz zespół zagrał o niebo lepiej niż we wrześniu przeciwko Holandii i grał wreszcie porządnie w piłkę, także w spotkaniu z Włochami. Obiecująco wypadli wprowadzani do kadry Jakub Moder, Michał Karbownik i Sebastian Walukiewicz, swoje szanse do wykazania się z powodzeniem wykorzystali też Karol Linetty, Jacek Góralski, Mateusz Klich, Kamil Jóźwiak i Arkadiusz Reca, Kamil Grosicki, zaś niezachwianie mocną pozycję w kadrze potwierdzili Kamil Glik, Jan Bednarek, Tomasz Kędziora, Wojciech Szczęsny, Łukasz Fabiański i rzecz jasna kapitan i lider naszej reprezentacji Robert Lewandowski, którego w ataku próbowali ambitnie, ale też z powodzeniem zastępować Arkadiusz Milik i Krzysztof Piątek.
„Lewy” w meczu z Bośnią zanotował swoje 62. i 63. trafienie w narodowych barwach w 113. występie. Z aktywnych piłkarzy lepszy dorobek bramkowy na szczeblu reprezentacyjnym ma tylko czterech graczy: Brazylijczyk Neymar (64), Argentyńczyk Lionel Messi (71), Hindus Sunil Chhetri (72) oraz Portugalczyk Cristiano Ronaldo (101). Natomiast w klasyfikacji wszech czasów Lewandowski jest na 24. miejscu. Największym pechowcem w naszej kadrze okazał się Maciej Rybus, który z powody wykrycia u niego koronawirusa całe zgrupowanie musiał spędzić na kwarantannie, ale największym przegranym był jego kolega z Lokomotiwu Moskwa Grzegorz Krychowiak, którego słabą formę można było zauważyć już w spotkaniu z Finlandią, chociaż zagrał w nim tylko w końcówce, ale dopiero mecz z Włochami obnażył jego słabość i pokazał, jak mocno odstaje od reszty zespołu.
W rosyjskich mediach już od jakiegoś czasu pojawiają się opinie, że Krychowiak jest w tej chwili cieniem zawodnika, który na początku poprzedniego sezonu zachwycał swoją grą. To nie jest jeszcze powód, żeby skreślać tego piłkarza z kadry, ale w takiej dyspozycji, w jakie się aktualnie znajduje, raczej na pewno przegra rywalizację o miejsce w składzie z Klichem, Moderem, Góralskim i Linettym, a przecież jest jeszcze w pamięci Krystian Bielik, na którego powrót wszyscy chyba czekamy. A skoro już o kadrowiczach z ligi rosyjskiej mowa, to zaskakująco słabo wypadł także grający na co dzień w Dynamo Moskwa Sebastian Szymański.
W meczu z Bośniakami znakomite zawody rozegrał Karol Linetty, czym miejmy nadzieje raz na zawsze rozwiał wątpliwości Brzęczka co do przydatności w kadrze. Po jego podaniu piętą Jacek Góralski wyłożył piłkę Robertowi Lewandowskiemu, który jednak fatalnie przestrzelił, następnie to Linetty dośrodkował w pole karne, gdzie po błędzie Bośniaków „Lewy” trafił w słupek, aż w końcu wziął udział w bramkowej akcji Lewandowskiego, a potem wykończył jego znakomite podanie i sam strzelił gola – dopiero drugiego reprezentacji, chociaż debiutował w niej sześć lat temu. Brzęczek potrzebował dwóch lat żeby zauważyć, jakiego dobrego grajka ma w kadrze. Szkoda, że tak późno, dobrze, że wreszcie dał mu zagrać cały mecz.

Zgrupowanie kadry bez Brzęczka

Rozpoczynające się w poniedziałek zgrupowanie reprezentacji Polski poprowadzą asystenci selekcjonera kadry – Radosław Gilewicz i Tomasz Mazurkiewicz. Zmagający się z zakażeniem koronawirusem Jerzy Brzęczek w minionym tygodniu trzykrotnie przechodził testy na obecność Covid-19 i za każdym razem otrzymywał wynik negatywny.

Brzęczek przechodzi chorobę objawowo i wciąż przebywa na kwarantannie. Członkowie sztabu selekcjonera w minionym tygodniu przebywali w izolacji, ale u żadnego z nich testy nie wykazały obecności koronawirusa. W tej sytuacji realizowany będzie ustalony już wcześniej scenariusz, że zgrupowanie kadry poprowadzą jego asystenci – Radosław Gilewicz i Tomasz Mazurkiewicz. Raczej na pewno oni też poprowadzą biało-czerwonych w zaplanowanym na środę meczu towarzyskim z Finlandią w Gdańsku, a jeśli stan zdrowia selekcjonera się nie poprawi, także niedzielne spotkanie w Lidze Narodów z Włochami. Gilewicz i Mazurkiewicz mają licencję trenerską UEFA A, ale wiadomo już, że wszystkie kluczowe decyzje będzie podejmował zdalnie Jerzy Brzęczek.
Kadrowicze zostaną poddani testom na obecność Covid-19 podczas zgrupowania trzykrotnie trzy razy – za każdym razem na dwa dni przed meczem. Czyli w poniedziałek, piątek 9 października i następny poniedziałek, 12 października. Z powołanych do kadry piłkarzy koronawirusem zakaził się występujący na co dzień w SSC Napoli Piotr Zieliński i chociaż przechodzi chorobę bezobjawowo, to z powodu zakażenia nie wystąpił w niedzielnym meczu ligowym z Juventusem. Nawet jeśli wykonane w tym tygodniu testy w końcu okażą się negatywne, to też raczej nie dołączy do zgrupowania reprezentacji Polski w jego środku.