Brzęczek zarządza kadrą zdalnie

Jerzy Brzęczek zmaga się z koronawirusem, którego wykryto u niego pod koniec ubiegłego tygodnia, ale nie zaniedbuje obowiązków. W poniedziałek ogłosił ostateczny skład kadry na październikowe mecze z Finlandią, Włochami oraz Bośnią i Hercegowiną. Do powołanych już wcześniej graczy z klubów zagranicznych dokooptował trzech piłkarzy z ekstraklasy – Artura Jędrzejczyk i Michała Karbownika z Legii oraz Jakuba Modera z Lecha.

Brzęczek w poprzednim tygodniu, we wtorek i środę, był w siedzibie PZPN w Warszawie. W piątek poczuł się źle, bolała go głowa i miał gorączkę. Wykonany test potwierdził podejrzenie, że został zakażony koronawirusem. Rzecznik prasowy PZPN Jakub Kwiatkowski, pełniący zarazem obowiązki menedżera reprezentacji, w poniedziałek poinformował, że stan zdrowia selekcjonera uległ poprawie, co jednak nie zmienia faktu, że jego udział w rozpoczynającym się 5 październiku zgrupowaniu kadry stoi po znakiem zapytania. PZPN już zapowiedział przeprowadzenie w środę 30 września i piątek 2 października obowiązkowych testów na obecność Covid-19 u wszystkich członków sztabu szkoleniowego reprezentacji. Jeżeli okaże się, że Brzęczek uzyska w tych testach wyniki negatywne, będzie mógł poprowadzić kadrę od początku zgrupowania. Jeśli wyniki będą pozytywne, obowiązki selekcjonera przejmie jego asystent, Tomasz Mazurkiewicz, którego wspierać ma drugi z asystentów Brzęczka, Radosław Gilewicz. Co prawda żaden z nich nie ma licencji UEFA Pro, ale w tej nadzwyczajnej sytuacji władze PZPN pewnie przymkną na to oko. Ostatecznie i tak najważniejsze decyzje personalne i taktyczne będzie podejmował Brzęczek.
Dla przypomnienia: powołani do kadry piłkarze mają stawić się na zgrupowaniu kadry 5 października, a już dwa dni później, w środę, na stadionie Ergo Arena w Gdańsku rozegrają towarzyski mecz z Finlandią. Cztery dni później, również w Gdańsku, zmierzą się z Włochami w Lidze Narodów, a 14 października we Wrocławiu z zespołem Bośni i Hercegowiny.
Z zawodników do których wysłano powołania, na zgrupowaniu nie stawi się występujący na co dzień w amerykańskiej Major Soccer League Przemysław Frankowski. Na wrześniowe mecze w Lidze Narodów z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną ten piłkarz też się nie stawił, ale wtedy zatrzymał go jego klub, Chicago Fire. Tym razem na przeszkodzie stanęła mu kontuzja.
W miejsce Frankowskiego selekcjoner nie powołał innego piłkarza z klubów zagranicznych, a z graczy ekstraklasy zaproszenie na zgrupowanie dostali dwaj piłkarze Legii Warszawa – Artur Jędrzejczyk i Michał Karbownik oraz zawodnik Lecha Poznań Jakub Moder. Tym razem nie ma więc w 27-osobowej kadrze żadnego nowicjusza.
Trochę na kredyt powołanie dostali Kamil Grosicki i Arkadiusz Milik, bo obaj od początku sezonu nie grają w swoich klubowych zespołach. Warto odnotować powrót nieobecnego we wrześniu w kadrze Arkadiusza Recy, który w przerwie letniej został przez Atalantę wypożyczony do beniaminka Serie A FC Crotone i zdążył już zadebiutować w nowej drużynie. W przerwie letniej klubowe barwy zmienili też Kamil Glik (z AS Monaco do Benevento), Paweł Bochniewicz (z Górnika Zabrze do Heerenveen), Damian Kądzior (z Dinama Zagrzeb do Eibar), Karol Linetty (z Sampdorii do Torino) i Kamil Jóźwiak (z Lecha do Derby County).
Kadra Polski:
Bramkarze: Bartłomiej Drągowski (AC Fiorentina, Włochy), Łukasz Fabiański (West Ham United, Anglia), Łukasz Skorupski (Bologna FC, Włochy), Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn, Włochy).
Obrońcy: Jan Bednarek (FC Southampton, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Paweł Bochniewicz (sc Heerenveen, Holandia), Kamil Glik (Benevento Calcio, Włochy), Artur Jędrzejczyk (Legia Warszawa), Michał Karbownik (Legia Warszawa), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Arkadiusz Reca (FC Crotone, Włochy), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Sebastian Walukiewicz (Cagliari Calcio, Włochy).
Pomocnicy: Jacek Góralski (Kajrat Ałmaty, Kazachstan), Kamil Grosicki (West Bromwich Albion, Anglia), Kamil Jóźwiak (Derby County, Anglia), Damian Kądzior (SD Eibar, Hiszpania), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Karol Linetty (AC Torino, Włochy), Jakub Moder (Lech Poznań), Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa, Rosja), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy).
Napastnicy: Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Arkadiusz Milik (SSC Napoli, Włochy), Krzysztof Piątek (Hertha Berlin, Niemcy).

Jerzego Brzęczka dopadł koronawirus

Polski Związek Piłki Nożnej poinformował, że selekcjoner reprezentacji Jerzy Brzęczek otrzymał pozytywny wynik testu na wirusa SARS-CoV-2 i przebywa na kwarantannie. Jego udział w październikowym zgrupowaniu kadry jest raczej wykluczony, bo chociaż szkoleniowiec przebywa w domu, to z nieoficjalnych doniesień wynika, że nie przechodzi koronawirusa bezobjawowo.

PZPN informując o zakażeniu selekcjonera biało-czerwonych ograniczył się jedynie do krótkiego komunikatu na swojej oficjalnej stronie internetowej: „Polski Związek Piłki Nożnej informuje, że badania na obecność wirusa SARS-CoV-2 przeprowadzone u selekcjonera reprezentacji Polski Jerzego Brzęczka dały wynik pozytywny. W wyniku zaistniałej sytuacji wprowadzona została standardowa procedura izolacji zgodna z obowiązującymi przepisami sanitarnymi”.
Z tego co wiadomo, Brzęczek poddał się badaniu w miniony piątek, w wynik otrzymał dzień później. Z nieoficjalnych informacji wynika, że przebywa na kwarantannie w swoim domu, zmaga się z gorączką, co oznacza, że nie przechodzi zakażenia bezobjawowo. Teraz będzie przechodził testy co dwa dni i dopiero po dwukrotnym uzyskaniu negatywnego wyniku będzie mógł wrócić do pracy. Zgodnie z obecnymi przepisami epidemicznymi jego izolacja musi potrwać co najmniej 10 dni, więc teoretycznie Brzęczek mógłby stawić się na zgrupowaniu kadry w poniedziałek 5 października, o ile rzecz jasna będzie całkowicie zdrowy, a wykonane u niego testy dadzą wyniki negatywne.
Niczego jednak na siłę nie musi robić, bo chociaż nasza reprezentacja pierwszy mecz zagra już 7 października z Finlandią w Gdańsku, będzie to jednak tylko spotkanie towarzyskie. O punkty w Lidze Narodów biało-czerwoni zagrają dopiero w niedzielę 11 października, także w Gdańsku, z Włochami oraz w środę 14 października, we Wrocławiu, z zespołem Bośni i Hercegowiny.
Brzęczek wysłał już powołania na najbliższe mecze do 25 piłkarzy występujących na co dzień w klubach zagranicznych, a w poniedziałek po zakończeniu 5. kolejki PKO Ekstraklasy ma podać ostateczny skład kadry, uzupełniony o zawodników grających jeszcze w polskich klubach.
Jeśli selekcjoner nie będzie mógł pojawić się na zgrupowaniu reprezentacji od początku, prawdopodobnie wedle jego wskazówek poprowadzą je asystenci – Radosław Gilewicz i Tomasz Mazurkiewicz. Szef PZPN Zbigniew Boniek za pośrednictwem Twittera na razie tylko życzył Brzęczkowi szybkiego powrotu do zdrowia i o żadnym ewentualnym zastępstwie nawet się nie zająknął. Co nie zmienia faktu, że powinien chyba o czymś takim pomyśleć, bo jeśli koronawirus przytrzyma selekcjonera w izolacji dłużej niż przewiduje optymistyczny scenariusz, Brzęczek będzie mógł co najwyżej pokierować zespołem zdalnie. A że jest to raczej dość ryzykowne rozwiązanie, przekonał się w ubiegłym tygodniu Piast Gliwice, którego w przegranym 0:3 meczu Ligi Narodów z FC Kopenhaga próbował zdalnie poprowadzić trener Waldemar Fornalik, również zakażony Covid-19.
Warto podkreślić, że w Polsce w ostatnich dniach gwałtownie wzrosła liczba zakażonych – pod koniec ubiegłego tygodnia ministerstwo zdrowia podawało rekordowe od początku pandemii liczby zachorowań, przekraczające półtora tysiąca osób. Znacząco wzrosły też liczby zgonów, np. w piątek na Covid-19
zmarły 32 osoby.

Kadrowicze Brzęczka

Jerzy Brzęczek powołał piłkarzy klubów zagranicznych na towarzyski mecz z Finlandią (7 października w Gdańsku) oraz w Lidze Narodów z Włochami (11.10 w Gdańsku) oraz Bośnią i Hercegowiną (14.10 we Wrocławiu).

Selekcjoner biało-czerwonych wysłał powołania do 25 graczy. Kadrę mają uzupełnić jeszcze zawodnicy z klubów naszej ekstraklasy, ale dla nich powołania Brzęczek poda dopiero po zakończeniu piątej kolejki ligowej, czyli 28 września. Z grona kadrowiczów z rodzimej ligi wypadli Kamil Jóźwiak, który na poprzednim zgrupowaniu przed meczami w Lidze Narodów z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną był jeszcze graczem Lecha Poznań, zaś teraz przyjedzie już jako zawodnik występującego w angielskiej Championship Derby County, oraz Paweł Bochniewicz, który w tym samym czasie zdążył odejść z Górnika Zabrze do holenderskiego Heerenveen.
A oto pełna lista powołanych kadrowiczów: bramkarze – Bartłomiej Drągowski (AC Fiorentina, Włochy), Łukasz Fabiański (West Ham United, Anglia), Łukasz Skorupski (FC Bologna, Włochy), Wojciech Szczęsny (Juventus Turyn, Włochy); obrońcy – Jan Bednarek (FC Southampton, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Paweł Bochniewicz (SC Heerenveen, Holandia), Kamil Glik (Benevento Calcio, Włochy), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Arkadiusz Reca (Atalanta Bergamo, Włochy), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Sebastian Walukiewicz (Cagliari Calcio, Włochy); pomocnicy – Przemysław Frankowski (Chicago Fire, USA), Jacek Góralski (Kajrat Ałmaty, Kazachstan), Kamil Grosicki (West Bromwich Albion, Anglia), Kamil Jóźwiak (Derby County, Anglia), Damian Kądzior (SD Eibar, Hiszpania), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Karol Linetty (AC Torino, Włochy), Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa, Rosja), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy); napastnicy – Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Arkadiusz Milik (AS Roma, Włochy), Krzysztof Piątek (Hertha Berlin, Niemcy).

Liga Narodów: Zainteresowanie kibiców słabnie

Za nami dwie pierwsze kolejki drugiej edycji Ligi Narodów UEFA. W przyszłorocznym finale imprezy zagrają cztery najlepsze z 16 zespołów rywalizujących w czterech grupach Dywizji 1. Szanse na to ma także polska drużyna, która w grupie 1 zajmuje co prawda trzecią lokatę, ale ma tyle samo punktów co druga Holandia i tylko jeden mniej od prowadzącego zespołu Włoch. Druga seria gier odbędzie się w październiku, a trzecia w listopadzie.

Dla przypomnienia – reprezentacja Polski w pierwszej edycji Ligi Narodów trafiła do 12-zespołowej Dywizji 1 i w grupie rywalizowała z drużynami Holandii i Włoch. Biało-czerwoni nie wygrali żadnego spotkani i zajęli ostatnie miejsce, ale utrzymali się w europejskiej elicie dzięki podjętej przez UEFA decyzji o powiększeniu Dywizji 1 z 12 do 16 zespołów. Skorzystały na tym także ekipy Niemiec, Islandii oraz Chorwacji, które również w swoich grupach zajęły ostatnie lokaty. W rozegranym w czerwcu 2019 roku w Portugalii turnieju finałowym wystąpiły reprezentacje gospodarzy, Anglii, Szwajcarii i Holandii. Trofeum zdobyli Portugalczycy wygrywając w decydującym spotkaniu z Holendrami 1:0.
Druga edycja w pierwotnym założeniu miała się odbyć po mistrzostwach Europy i posłużyć selekcjonerom drużyn narodowych jako poligon doświadczalny dla zespołów przed czekającymi ich w 2021 rok eliminacji do mistrzostw świata w Katarze. Pandemia koronawirusa pokrzyżowała te plany, bo Euro 2020 zostało przeniesione na czerwiec 2021 roku, ale paradoksalnie przez to, że w tym roku Liga Narodów to jedyne rozgrywki na szczeblu reprezentacyjnym, zainteresowanie nimi znacznie wzrosło.
UEFA podzieliła 55 zespołów na cztery tzw. dywizji (A, B i C składające się z 16 zespołów oraz D złożoną tylko z siedmiu najsłabszych europejskich drużyn narodowych). O trofeum rywalizują jednak tylko ekipy z Dywizji 1 (w tym Polska), reszta musi zadowolić się walką o awans do wyższej dywizji. Najsłabsze zespoły w Dywizjach A i B zostaną zdegradowane stopień niżej Zwycięzcy grup niższych dywizji w drugiej edycji Ligi Narodów UEFA wywalczą awans. Z kolei zespoły z ostatnich miejsc spadną odpowiednio do dywizji B i C. W grupie C cztery najsłabsze drużyny rozegrają w marcu przyszłego roku baraż o pozostanie na tym poziomie rozgrywek.
Najlepsze zespoły z grup rywalizujących w dywizji A zmierzą się w turnieju finałowym. Miał on zostać rozegrany w czerwcu 2021 roku, ale ponieważ w tym terminie odbędzie się przeniesione Euro 2020, zwycięzcę drugiej edycji Ligi Narodów poznamy we wrześniu lub październiku przyszłego roku. Gospodarza turnieju wybierze Komitet Wykonawczy UEFA.
O zwycięstwo w grupie i prawo gry w finale Ligi Narodów warto powalczyć nie tylko dla splendoru i finansowych premii (za sam udział w rozgrywkach każda federacja otrzymuje 2,25 mln euro, ale triumfator rozgrywek otrzyma dodatkowo sześć milionów euro, drugi zespół 4,5 mln, trzeci 3,5 mln, a czwarta drużyna turnieju finałowego 2,5 mln euro. Dodatkowym bonusem jest dołączenie dwóch reprezentacji do baraży o awans do mundialu w Katarze, w których zagrają zespoły z drugich miejsc w grupach eliminacyjnych MŚ 2022. Warunkiem jest jednak wygranie grupy w Lidze Narodów i jak najwyższe miejsce w rankingach FIFA i UEFA, co czyni sprawę już mocno skomplikowaną. Lepiej nie zdawać się na takie rozwiązania.
W październiku nasza reprezentacja rozegra dwa kolejne mecze z Lidze Narodów – na stadionie Lechii Gdańsk podejmie najpierw zespół Włoch (11 października), a następnie trzy dni później we Wrocławiu zagra ekipą Bośni i Hercegowiny. W listopadzie natomiast biało-czerwonych czeka najpierw starcie z Włochami na Stadio Olimpico w Rzymie (15 listopada), a na zakończenie zmagań w fazie grupowej potyczka na Stadionie Śląskim w Chorzowie z Holandią (18 listopada).
Te zmagania nie cieszą się jednak wielkim zainteresowaniem kibiców. W dobie pandemii koronawirusa fani nie mogą jednak wyrazić niezadowolenia słabszą frekwencją na trybunach, ale o tym, że zmieniło się ich nastawienie do biało-czerwonych świadczą wyniki oglądalności. W dwóch pierwszych występach w Lidze Narodów reprezentacja Polski Słaba dyspozycja reprezentacji przełożyła się również na spadek wskaźników oglądalność jej meczów. Spotkanie z Holandią obejrzały zaledwie cztery miliony widzów, co już było bardzo słabym wynikiem w porównaniu do innych meczów kadry w ostatnich pięciu latach. Żenujący występ biało-czerwonych w Amsterdamie zniechęcił ponad milion widzów, bo o tyle mniej obejrzało poniedziałkową potyczkę ekipy Jerzego Brzęczka z Bośnią i Hercegowiną (3,1 miliona na wszystkich antenach). Te dane dają do myślenia, bo warto pamiętać, że gdy obecny selekcjoner debiutował dwa lata temu jako sternik reprezentacji w meczu z Włochami, przed telewizorami zasiadło prawie pięć miliona widzów. To jednak i tak znacznie odbiegało od widowni jaka oglądała mecze biało-czerwonych w erze Adama Nawałki (średnia oglądalność wynosiła 7,6 miliona widzów).

Wyniki Ligi Narodów UEFA

DYWIZJA A

Grupa 1

  1. kolejka
    Holandia – Polska 1:0
    Włochy – Bośnia i Hercegowina 1:1
  2. kolejka
    Włochy – Holandia 1:0
    BiH – Polska 1:2

Tabela grupy 1

  1. Włochy 2 4 2:1
  2. Holandia 2 2 1:1
  3. Polska 2 2 2:2
  4. BiH 2 0 2:3

Grupa 2

  1. kolejka
    Islandia – Anglia 0:1
    Dania – Belgia 0:2
  2. kolejka
    Belgia – Islandia 5:1
    Dania – Anglia 0:0

Tabela grupy 2

  1. Belgia 2 6 7:1
  2. Anglia 2 4 1:0
  3. Dania 2 1 0:2
  4. Islandia 2 0 1:6

Grupa 3

  1. kolejka
    Portugalia – Chorwacja 4:1
    Szwecja – Francja 0:1
  2. kolejka
    Francja – Chorwacja 4:2
    Szwecja – Portugalia 0:2

Tabela grupy 3

  1. Portugalia 2 6 6:1
  2. Francja 2 6 5:2
  3. Szwecja 2 0 0:3
  4. Chorwacja 2 0 3:8

Grupa 4

  1. kolejka
    Niemcy – Hiszpania 1:1
    Ukraina – Szwajcaria 2:1
  2. kolejka
    Hiszpania – Ukraina 4:0
    Szwajcaria – Niemcy 1:1

Tabela grupy 4

  1. Hiszpania 2 6 5:1
  2. Ukraina 2 3 2:5
  3. Niemcy 2 2 2:2
  4. Szwajcaria 2 1 2:3

DYWIZJA B

  1. kolejka
    Norwegia – Austria 1:2
    Rumunia – Irlandia Północna 1:1
  2. kolejka
    Austria – Rumunia 2:3
    Irlandia Północna – Norwegia 1:5
  1. Rumunia 2 4 4:3
  2. Austria 2 3 4:4
  3. Norwegia 2 3 6:3
  4. Irlandia Płn 2 1 2:6

Grupa 2

  1. kolejka
    Szkocja – Izrael 1:1
    Słowacja – Czechy 1:3
  2. kolejka
    Czechy – Szkocja 1:2
    Izrael – Słowacja 1:1
  1. Szkocja 2 4 3:2
  2. Czechy 2 3 4:3
  3. Izrael 2 2 2:2
  4. Słowacja 2 1 2:4

Grupa 3

  1. kolejka
    Rosja – Serbia 3:1
    Turcja – Węgry 0:1
  2. kolejka
    Węgry – Rosja 2:3
    Serbia – Turcja 0:0
  1. Rosja 2 6 6:3
  2. Węgry 2 3 3:3
  3. Turcja 2 1 0:1
  4. Serbia 2 1 1:3

Grupa 4

  1. kolejka
    Bułgaria – Irlandia 1:1
    Finlandia – Walia 0:1
  2. kolejka
    Walia – Bułgaria 1:0
    Irlandia – Finlandia 0:1
  1. Walia 2 6 2:0
  2. Finlandia 2 3 1:1
  3. Bułgaria 2 1 1:2
  4. Irlandia 2 1 1:2

DYWIZJA C

Grupa 1

  1. kolejka
    Azerbejdżan – Luksemburg 1:2
    Cypr – Czarnogóra 0:2
  2. kolejka
    Cypr – Azerbejdżan 0:1
    Luksemburg – Czarnogóra 0:1
  1. Czarnogóra 2 6 3:0
  2. Luksemburg 2 3 2:2
  3. Azerbejdżan 2 3 2:2
  4. Cypr 2 0 0:3

Grupa 2

  1. kolejka
    Macedonia Północna – Armenia 2:1
    Estonia – Gruzja 0:1
  2. kolejka
    Gruzja – Macedonia Północna 1:1
    Armenia – Estonia 2:0
  1. Macedonia Płn 2 4 3:2
  2. Gruzja 2 4 2:1
  3. Armenia 2 3 3:2
  4. Estonia 2 0 0:3

Grupa 3

  1. kolejka
    Mołdawia – Kosowo 1:1
    Słowenia – Grecja 0:0
  2. kolejka
    Kosowo – Grecja 1:2
    Słowenia – Mołdawia 1:0
  1. Grecja 2 4 2:1
  2. Słowenia 2 4 1:0
  3. Kosowo 2 1 2:3
  4. Mołdawi 2 1 1:2

Grupa 4

  1. kolejka
    Litwa – Kazachstan 0:2
    Białoruś – Albania 0:2
  2. kolejka
    Kazachstan – Białoruś 1:2
    Albania – Litwa 0:1
  1. Kazachstan 2 3 3:2
  2. Albania 2 3 2:1
  3. Białoruś 2 3 2:3
  4. Litwa 2 3 1:2

DYWIZJA D
Grupa 1

  1. kolejka
    Łotwa – Andora 0:0
    Wyspy Owcze – Malta 3:2
  2. kolejka
    Andora – Wyspy Owcze 0:1
    Malta – Łotwa 1:1
  1. Wyspy Owcze 2 6 4:2
  2. Łotwa 2 2 1:1
  3. Malta 2 1 3:4
  4. Andora 2 1 0:1

Grupa 2

  1. kolejka
    Gibraltar – San Marino 1:0
  2. kolejka
    San Marino – Liechtenstein 0:2
  1. Liechtenstein 1 3 2:0
  2. Gibraltar 1 3 1:0
  3. San Marino 2 0 0:3

Pierwsze zwycięstwo biało-czerwonych

Dokładnie w drugą rocznicę debiutu w roli selekcjonera reprezentacji Polski Jerzy Brzęczek poprowadził biało-czerwonych do pierwszego zwycięstwa w Lidze Narodów. Nie był to oszałamiający jakościowo występ naszych piłkarzy, ale na pokonanie ekipy Bośni i Hercegowiny wystarczyło. Gole strzeli Kamil Glik i Kamil Grosicki.

Dwa lata temu, 7 września 2018 roku Brzęczek zadebiutował w roli selekcjonera reprezentacji Polski w meczu pierwszej edycji Ligi Narodów z Włochami. W tamtym spotkaniu biało-czerwoni zremisowali 1:1. Nie był to zły wynik, ale do późniejszych efektów jego trenerskiej pracy było wiele zastrzeżeń. Kibicom nie podobał się przede wszystkim styl gry reprezentacji, zwłaszcza w potyczkach z silnymi rywalami, jak Włochy, Portugalia czy Holandia, z którą biało-czerwoni w miniony piątek w pierwszym meczu drugiej edycji Ligi Narodów przegrali w Amsterdamie 0:1. W ponieważ w drugim spotkaniu grupy 1 Dywizji A Włosi nieoczekiwanie zremisowali z Bośnią i Hercegowiną 1:1, nic zatem dziwnego, że na wynik poniedziałkowej potyczki czekaliśmy z niepokojem.
Brzęczek, do którego doszły wieści, jaka fala krytyki na niego spadła po meczu z Holandią, głównie za mocno odbiegającą od powszechnej ocenę występu naszej drużyny, już w przededniu spotkania w Zenicy zapowiedział zmiany w składzie. Tradycyjnie dokonał wymiany bramkarzy, chociaż do występu Wojciecha Szczęsnego w Amsterdamie nie mógł mieć najmniejszych pretensji. Najwyraźniej po dwóch latach na selekcjonerskim stołku wciąż nie potrafi wybrać zawodnika numer 1 na tej pozycji. Łukasz Fabiański nie ułatwił mu zadania, bo przeciwko ekipie Bośni i Hercegowiny zagrał solidnie i bez błędów, a za bramkę wpuszczoną po strzale z rzutu karnego nie można go przecież winić.
Na lewej flance linii obrony po dłuższej przerwie pojawił się wreszcie grający na tej pozycji na co dzień w Lokomotiwie Moskwa Maciej Rybus i z miejsca pokazał, że lewonożny zawodnik po tej stronie boiska zawsze będzie dla zespołu bardziej przydatny, niż przysposobiony na siłę gracz prawonożny jakim jest choćby Bartosz Bereszyński, który nie zawiódł w spotkaniu z Holandią. To Rybus zagrał ze skrzydła piłkę do Grosickiego, który głową posłał ją do bramki rywali, a potem jeszcze niemal skopiował tę akcję dogrywając do Mateusza Klicha, który zmarnował jednak znakomitą okazję na podwyższenie wyniku na 3:1.
Wspomniany Klich, który z Holandią zagrał w podstawowym składzie, w Zenicy zaczął mecz na ławce rezerwowych, a u boku Grzegorza Krychowiaka w roli drugiego defensywnego pomocnika zastąpił go Jacek Góralski. I była to dobra zmiana, bo występujący obecnie w lidze Kazachstanu były piłkarz Jagiellonii Białystok rozegrał świetny mecz, spychając w cień wyraźnie słabszego tego dnia Krychowiaka, którego w 68. minucie Brzęczek w końcu zdjął z boiska, wpuszczając w jego miejsce Klicha. Wielka szkoda, że nie dał szansy na dłuższy występ Karolowi Linettemu, ale dobre i to, że w końcu przełamał niechęć do tego piłkarza i dał mu zagrać po prawie dwóch latach powątpiewania w jego umiejętności, chociaż Linetty w tym czasie brylował w Serie A i zespole Sampdorii Genua, a tego lata za siedem milionów euro przeszedł do AC Torino.
W środku pomocy po staremu zagrał Piotr Zieliński, ale na lewym skrzydle w podstawowym składzie zaczął mecz Kamil Grosicki, który był wyraźnie poirytowany rolą rezerwowego w Amsterdamie. I pokazał, że w meczach z takimi rywalami, jak Bośnia i Hercegowina potrafi przeważyć szalę na korzyść naszej drużyny. To po jego dośrodkowaniu z rzutu rożnego Glik zdobył wyrównującą bramkę, a potem sam strzelił gola na 2:1, więc dla tych dwóch powodów można by go uznać za ojca zwycięstwa. Niestety, w defensywie „Grosik” jest praktycznie nieprzydatny, w rozegraniu co najwyżej przeciętny, a w skuteczności dryblingu lepsi od niego byli grający na prawej flance Kamil Jóźwiak i tradycyjnie już wyróżniający się w tych elementach gry w naszej reprezentacji Zieliński. Poza tym Grosicki nie wytrzymuje już trudów całego meczu.
W ataku zamiast Krzysztofa Piątka, którego wyprawę do Zenicy mocno oprotestował jego macierzysty klub, Hertha Berlin, zagrał Arkadiusz Milik i wypadł nie tylko lepiej w ataku, ale też więcej dawał drużynie w grze obronnej oraz w rozegraniu. Tak na marginesie – to szkoda trzymać tego piłkarz tylko jako rezerwowego dla Roberta Lewandowskiego. Milik jest graczem uniwersalnym i na pewno da się go wkomponować w zespół też na innej pozycji.
Mimo wygranej trudno jednak być w pełni zadowolonym z występu naszej drużyny. Zwycięstwo cieszy, ale trzeba pamiętać, że trener zespołu Bośni i Hercegowiny Dusan Bajevic wystawił przeciwko biało-czerwonym trochę inny skład, niż ten, który sensacyjnie zremisował w piątek z Włochami. Styl gry naszej reprezentacji wciąż jednak pozostawia wiele do życzenia, ale skoro Brzęczka władze PZPN oceniają głównie przez pryzmat wyników, to nie musi on przejmować się medialna krytyka czy fala szyderstw jaka wylała się na niego w internecie. Jak pamiętamy, prezes Boniek przedłużył mu kontrakt do końca 2021 roku z opcją jej przedłużenia w przypadku awansu do mundialu w Katarze. Zatem chociaż statystyki i oceny nie przemawiają na korzyść Brzęczka, to dopóki osiąga wyznaczone mu przez PZPN cele, dalej będzie robił swoje i po swojemu. A nam nie pozostaje nic innego jak czekanie do kolejnych meczów w Lidze Narodów – 11 października biało-czerwoni zagrają z liderem grupy A1 Włochami, a trzy dni później zmierzą się w rewanżu z Bośniakami.
Wyniki 2. kolejki grupy 1 Dywizj A:
Bośnia i Hercegowina – Polska 1:2

Gole: Haris Hajradinović (24 karny) – Kamil Glik (45), Kamil Grosicki (67).
BiH: Asmir Begović – Zoran Kvrżić, Ermin Bicakčić, Sinisa Sanicanin, Eldar Civić (82. Deni Milosević) – Armin Hodzić, Amir Hadziahmetović, Muhamed Besić (60. Edin Dzeko), Haris Hajradinović, Amer Gojak (46. Edin Visca) – Elvir Koljić.
Polska: Łukasz Fabiański – Tomasz Kędziora, Kamil Glik, Jan Bednarek, Maciej Rybus – Kamil Jóźwiak, Jacek Góralski, Grzegorz Krychowiak (68. Mateusz Klich), Piotr Zieliński (85. Karol Linetty), Kamil Grosicki (80. Sebastian Szymański) – Arkadiusz Milik.
Żółte kartki: Hadziahmetović – Bednarek, Milik. Sędziował: Cuneyt Cakir (Turcja).
Mecz bez udziału publiczności.
Holandia – Włochy 0:1
Gol: Nicolo Barella (45).
Holandia: Jasper Cillessen – Hans Hateboer (70. Denzel Dumfries), Joel Veltman, Virgil van Dijk, Nathan Ake (81. Luuk de Jong) – Marten de Roon, Donny van de Beek (57. Steven Bergwijn), Frenkie de Jong – Georginio Wijnaldum, Memphis Depay, Quincy Promes.
Włochy: Gianluigi Donnarumma – Danilo D’Ambrosio, Leonardo Bonucci, Giorgio Chiellini, Leonardo Spinazzola – Nicolo Zaniolo (42. Moise Kean), Jorginho, Manuel Locatelli (81. Bryan Cristante), Nicolo Barella, Lorenzo Insigne (90. Federico Chiesa) – Ciro Immobile.
Żółte kartki: Veltman, Wijnaldum, Depay – D’Ambrosio, Cristante, Chiellini. Sędziował: Felix Brych (Niemcy).
Mecz bez udziału publiczności.


Tabela grupy A1:

  1. Włochy 2 4 2:1
  2. Holandia 2 3 1:1
  3. Polska 2 3 2:2
  4. BiH 2 1 2:3

Kadra się skurczyła

Z 27 powołanych przez trenera Jerzego Brzęczka graczy odpadło już trzech: występujący w MLS Adam Buksa i Przemysław Frankowski, których kluby nie puściły na zgrupowanie kadry oraz kontuzjowany Damian Kądzior. Ponadto z urazem przyjechał do Warszawy Grzegorz Krychowiak i jego występ stoi pod znakiem zapytania.

Na wrześniowe mecze Ligi Narodów z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną trener Brzęczek nie mógł powołać kontuzjowanego Arkadiusza Recy, a po zwycięskim finale Bayernu Monachium w Lidze Mistrzów nie miał odwagi domagać się przyjazdu na zgrupowanie Roberta Lewandowskiego, który szczerze przyznał, że teraz bardziej potrzebuje odpoczynku. Rolę kapitana reprezentacji przejął pod jego nieobecność Kamil Glik, gorzej będzie w zastąpieniem „Lewego” na boisku, ale to stwarza też okazję do wykazania się dla Arkadiusza Milika, któremu w SSC Napoli ostatnio pali się grunt pod nogami oraz zwłaszcza dla wciąż rozczarowującego w Herthcie Berlin Krzysztofa Piątka.
W poniedziałek okazało się też, że występujący w MLS Adam Buksa (New England Revolution) oraz Przemysław Frankowski (Chicago Fire) także nie przyjadą do Warszawy, bo nie zgodziły się na to ich kluby. PZPN wyjaśnił sytuacje w oficjalnym komunikacie:
„Z uwagi na epidemię koronawirusa w tym tygodniu FIFA wprowadziła tymczasowe przepisy, które dały klubom piłkarskim na całym świecie możliwość odmowy wysłania swoich zawodników na zgrupowania reprezentacji. W opublikowanym przez FIFA 24 sierpnia okólniku stwierdzono, że klub ma prawo odmówić wysłania zawodnika na zgrupowanie reprezentacji w sytuacji, w której po powrocie zawodnik musiałby przejść obowiązkową, co najmniej pięciodniową kwarantannę. W regulaminie amerykańskiej ligi MLS postanowiono, że zawodnicy powracający z Europy muszą poddać się dziesięciodniowej kwarantannie. Chicago Fire oraz New England Revolution wykorzystały zatem zmienione przez FIFA przepisy i nie zgodziły się na przyjazd reprezentantów Polski na zgrupowanie” – podano w oficjalnym komunikacie opublikowanym na oficjalnej stronie internetowej Polskiego Związku Piłki Nożnej.
Ale to nie jedyny kłopot kadrowy selekcjonera podczas tego zgrupowania kadry, bo w poniedziałek okazało się, że skrzydłowy pomocnik Damian Kądzior, który właśnie jest w trakcie zmiany barw klubowych i przechodzi z Dinama Zagrzeb do hiszpańskiego Eibar, przyjechał na zgrupowanie z kontuzją kolana. Po dokładnych badaniach piłkarz został odesłany do domu.
Z urazem mięśniowym przyjechał też do Warszawy Grzegorz Krychowiak, który z tego powodu nie zagrał w hicie rosyjskiej ekstraklasy, czyli meczu aktualnego wicemistrza kraju Lokomotiwu Moskwa z mistrzowską ekipą Zenita Petersburg. W jego przypadku nic jednak nie jest jeszcze przesądzone i jego występy, choć pod dużym znakiem zapytania, są jednak możliwe.
Dla Brzęczka każdy kadrowy ubytek to problem, bo on nie może odpuścić rywalizacji w Lidze Narodów. „Wyniki w tych rozgrywkach będą miały wpływ na losowanie grup eliminacyjnych do mistrzostw świata w Katarze, więc podchodzimy do nich z właściwą powagą i koncentracją” – zapewniał podczas prasowej wideokonferencji. Zaraz jednak dodał: „Spotykamy się po 10 miesiącach przerwy i niektóre rzeczy trzeba będzie sobie przypomnieć, a czasu mamy na to bardzo mało. Z drugiej strony, powołaliśmy debiutantów i będziemy chcieli się im przyjrzeć, a niewykluczone, że jeden czy nawet dwóch dostanie szansę pierwszego występu w drużynie narodowej”
Biało-czerwoni na inaugurację drugiej edycji Ligi Narodów zagrają 4 września w Amsterdamie z Holandią. Brzęczek wysoko ocenił najbliższego przeciwnika biało-czerwonych. „Reprezentacja Holandii to obecnie ścisła światowa czołówka i jeden z głównych faworytów do medalu przyszłorocznych mistrzostw Europy, więc także w Lidze Narodów będzie chciał odegrać znaczącą rolę. Holendrzy znów mają generację świetnych piłkarzy, którzy grają w najlepszych europejskich klubach. Mamy świadomość tego, jak trudny to przeciwnik. Nie będzie to dla nas łatwe spotkanie, ale cieszymy się, że w Lidze Narodów zagramy z europejską czołówką. To pomoże nam rozwijać reprezentację” – przekonuje selekcjoner biało-czerwonych.
Gwoli przypomnienia: nasza reprezentacja w pierwszej edycji Ligi Narodów spadła z Dywizji A, jednak dzięki reformie rozgrywek została do niej przywrócona, podobnie jak zespoły Niemiec, Chorwacji oraz Islandii.
Dywizje A, B i C składają się z czterech grup, a najniższa D – tylko z dwóch. Zwycięzcy grup najwyższej dywizji awansują do turnieju finałowego (Final Four), zaplanowanego na 2-6 czerwca 2021. Polska stara się o rolę jego gospodarza.

Brzęczek rozesłał powołania do kadry

Selekcjoner reprezentacji Polski Jerzy Brzeczek wysłał powołania do 23 kadrowiczów z klubów zagranicznych na wrześniowe mecze Ligi Narodów z Holandią oraz Bośnią i Hercegowiną. Do tej grupy po pierwszej kolejce PKO Ekstraklasy dołączy jeszcze kilku zawodników występujących na co dzień w rodzimych zespołach.

Biało-czerwoni na inaugurację drugiej edycji Ligi Narodów 4 września zagrają w Amsterdamie z Holandią, a trzy dni później w Zenicy zmierzą się zespołem Bośni i Hercegowiny. Oba spotkania rozpoczną się o 20:45. Dla przypomnienia, w w grupie 1 Dywizji A Ligi Narodów rywalizuje jeszcze reprezentacja Włoch, z którą nasza drużyna zagra w październiku i listopadzie. W 23-osobowej kadrze na wrześniowe mecze trener Brzęczek znalazło się dwóch debiutantów – bramkarz Bartłomiej Drągowski z Fiorentiny (dwa lata temu dostał powołanie, ale nie zagrał nawet minuty) oraz zupełny nowicjusz Sebastian Walukiewicz, coraz lepiej sobie radzący w defensywie włoskiego zespołu Cagliari Calcio.
W grupie zawodników wpisanych na listę rezerwowa znaleźli się natomiast Adam Buksa, Thiago Cionek, Damian Szymański i Szymon Żurkowski, ale oni zostaną wezwani na zgrupowanie tylko w wyjątkowej sytuacji.
Którzy z piłkarzy z naszej rodzimej ekstraklasy znajdą uznanie w oczach trenera Brzęczka, trudno przewidzieć. Z zespołu mistrza Polski Legii Warszawa wcześniej regularnie powoływany był obrońca 33-letni Artur Jędrzejczyk i 20-letni bramkarz Radosław Majecki (obecnie AS Monaco), ale jeśli wierzyć plotkom tym razem powołanie ma też dostać 19-letni lewy obrońca Michał Karbownik. A skoro on, to powinien też je dostać skrzydłowy 28-letni Paweł Wszołek, który w poprzednim sezonie należał do wyróżniających się graczy w naszej lidze. Podobnie jak skrzydłowy Lecha Poznań 22-letni Kamil Jóźwiak, 22-letni boczny obrońca Cracovii Kamil Pestka czy też jego rówieśnik grający w tej samej formacji w Lechii Gdańsk Karol Fila. Trener Brzęczek na zgrupowaniu kadry nie będzie miał zawodników drugoligowych, bo Kamil Grosicki i Mateusz Klich w poprzednim sezonie awansowali ze swoimi zespołami do Premier League
Do wyborów selekcjonera trudno się przyczepić, bo chyba nie pominął żadnego z ważnych graczy. Wspomniany Majecki i tak był z kadrze tylko rezerwowym, a teraz jeszcze musi wywalczyć sobie miejsce w bramce AS Monaco, bo póki co jego obecny status jest taki sam, jaki mają Kamil Grabara w Liverpoolu czy Marcin Bułka w Paris Saint-Germain. A Drągowski ma za sobą udany sezon w Serie A i wyrobiona już markę. Wielka szkoda, że wyhamowaniu uległy dobrze zapowiadające się kariery Bartosza Kapustki, Dawida Kownackiego i Krystiana Bielika. Pierwszy być może odbuduje się po przejściu do Legii Warszawa, drugi jednak spadł z Fortuną Duesseldorf do 2. Bundesligi i nie wiadomo, czy nie utknie tam na dłużej. A co do Bielika, to po zerwaniu więzadeł może już nigdy nie odzyskać formy sprzed kontuzji, a jeśli to mu się jednak uda, to raczej nie w tym roku, więc w kontekście Euro 2021 nie ma co na niego liczyć. A przecież rozpoczynająca się 4 września Liga Narodów ma w założeniu pomóc w przygotowaniu drużyny, która w przyszłym roku powalczy nie tylko w finałach mistrzostw Europy, ale też w eliminacjach do mundialu w Katarze.
Przygotowania logistyczne do wrześniowych meczów rozpoczęły się już dwa miesiące wcześniej. W lipcu do Holandii oraz Bośni i Hercegowiny udała się ekipa logistyczna PZPN. W Amsterdamie oraz Sarajewie i Zenicy sprawdziła m.in. stan hoteli, lotnisk i stadionów. Na razie nie zapadły jeszcze ostateczne decyzje czy wrześniowe mecze w Lidze Narodów będą rozgrywane z udziałem kibiców. Wszyscy czekają na wiążące decyzje rządowe oraz UEFA, która w tej chwili skłania się do decyzji, aby wszystkie mecze rozgrywane pod jej egidą do odwołania odbywały się bez udziału publiczności.
Z powodu koronawirusa także wrześniowe zgrupowanie reprezentacji Polski w Warszawie będzie wyglądać zupełnie inaczej niż poprzednie. Cała ekipa będzie odizolowana, nawet kontakty z przedstawicielami mediów będą możliwe jedynie w formie wiedokonferencji. Po meczu z Holandią ekipa biało-czerwonych zostanie przez dwie kolejne doby w Amsterdamie, a później poleci bezpośrednio do Bośni i Hercegowiny. Wedle ustalonego przez UEFA protokołu medycznego przed każdym meczem, w domu i wyjeździe, wszyscy zawodnicy, sztab i osoby pomagające kadrze będą musiały obowiązkowo poddawać się testom na obecność koronawirusa. Badania sfinansuje europejska federacja.
Jeżeli nic nie stanie na przeszkodzie, reprezentacja Polski tej jesieni rozegra w sumie osiem spotkań międzypaństwowych. Po dwóch wrześniowych meczach wyjazdowych w Lidze Narodów, w październiku rozegra trzy spotkania u siebie – towarzyskie z Finlandią w Gdańsku oraz dwa w Lidze Narodów, z Włochami (również w Gdańsku) oraz z Bośnią i Hercegowiną we Wrocławiu. Taka sama dawka trzech meczów czeka naszych reprezentacyjnych piłkarzy też w listopadzie, kiedy to najpierw zagrają towarzysko z Ukrainą na Stadionie Śląskim, potem pojadą do Rzymu, gdzie na Stadio Olimpico zagrają rewanżowe spotkanie z reprezentacją Włoch, a na koniec zmagań w Lidze Narodów podejmą na Śląskim zespół Holandii.
W nowej formule Dywizje A, B i C składają się z czterech grup, a najniższa D – z dwóch. Zwycięzcy grup z najwyższej dywizji awansują do turnieju finałowego (Final Four), zaplanowanego na 2-6 czerwca 2021. Polska zabiega o organizację finałowych zmagań.

Kadra Polski:
Bramkarze:

Wojciech Szczęsny (Juventus , Włochy), Łukasz Fabiański (West Ham United, Anglia), Łukasz Skorupski (FC Bologna, Włochy), Bartłomiej Drągowski (Fiorentina, Włochy);
Obrońcy:
Jan Bednarek (Southampton, Anglia), Bartosz Bereszyński (Sampdoria Genua, Włochy), Kamil Glik (Benevento Calcio, Włochy), Tomasz Kędziora (Dynamo Kijów, Ukraina), Arkadiusz Reca (Atalanta Bergamo, Włochy), Maciej Rybus (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Sebastian Walukiewicz (Cagliari Calcio, Włochy);
Pomocnicy:
Przemysław Frankowski (Chicago Fire, USA), Jacek Góralski (Kajrat Ałmaty, Kazachstan), Kamil Grosicki (West Bromwich Albion, Anglia), Damian Kądzior (Dinamo Zagrzeb, Chorwacja), Mateusz Klich (Leeds United, Anglia), Grzegorz Krychowiak (Lokomotiw Moskwa, Rosja), Karol Linetty (Sampdoria Genua, Włochy), Sebastian Szymański (Dynamo Moskwa, Rosja), Piotr Zieliński (SSC Napoli, Włochy);
Napastnicy:
Robert Lewandowski (Bayern Monachium, Niemcy), Arkadiusz Milik (SSC Napoli, Włochy), Krzysztof Piątek (Hertha Berlin, Niemcy Berlin);
Lista rezerwowa:

Adam Buksa (New England Revolution, USA), Thiago Cionek (SPAL 2013, Włochy), Damian Szymański (AEK Ateny, Grecja), Szymon Żurkowski (FC Empoli, Włochy).

W Lidze Narodów znów z Włochami

Reprezentacja Polski nie miała szczęścia w losowaniu grup drugiej edycji Ligi Narodów. Biało-czerwoni trafili na zespoły Włoch, Holandii oraz Bośni i Hercegowiny. Na awans do finału szans nie mają, ale powinni uniknąć spadku.

W losowaniu wzięło udział 55 reprezentacji zrzeszonych w UEFA, które zostały podzielone na cztery dywizje: A, B, C, D. Reprezentacja Polski pozostała w dywizji A, choć w poprzedniej edycji zajęła ostatnie miejsce w grupie z Portugalią i Włochami. UEFA zdecydowała się jednak zmienić format rozgrywek. Najwyższą dywizję poszerzono z 12 do 16 reprezentacji, dzięki czemu polski zespół pozostał wśród najlepszych. Przed losowaniem w Amsterdamie przypomniano regulamin drugiej edycji Ligi Narodów. I tak w dywizjach A, B i C zagra po 16 drużyn (cztery grupy czterozespołowe), a pozostałe siedem w dywizji D (jedna grupa czterozespołowa i jedna trzyzespołowa). Zwycięzcy grup w dywizji A zakwalifikują się do turnieju finałowego, którego zwycięzca zostanie zwycięzcą całej Ligi Narodów. Zwycięzcy grup w dywizjach B, C i D awansują do wyższej dywizji, a czwarte zespoły grup w dywizjach A, B spadną do niższej dywizji. Z dywizji C do D spadną tylko dwie drużyny po barażach.
Mecze grupowe Ligi Narodów odbywać się będą jesienią 2020 r. (3-5 września, 6-8 września, 8-10 października, 11-13 października, 12-14 listopada, 15-17 listopada), a turniej finałowy (półfinały i finał) – w dniach 2-6 czerwca 2021 r. na terenie jednego z finalistów. Mecze barażowe o utrzymanie w dywizji C zostaną rozegrane 24, 25, 28 oraz 29 marca 2021 r. Spotkania grupowe będą rozgrywane w dni powszednie o godz. 20:45, a w soboty i niedziele także o 18:00 i opcjonalnie o 15:00.
Polski Związek Piłki Nożnej w Amsterdamie reprezentowali m.in. selekcjoner reprezentacji Jerzy Brzęczek oraz Marek Koźmiński, aktualnie wiceprezes związku ds. szkoleniowych oraz jedyny jak na razie kandydat w wyborach na nowego prezesa PZPN.
Na razie nasza futbolowa centrala nie ujawnia, gdzie reprezentacja Polski w Lidze Narodów rozegra mecze u siebie. Raczej nie zdecyduje się na PGE Narodowy w Warszawie i wybierze prawdopodobnie Stadion Śląski w Chorzowie, a ma też oferty od operatorów stadionów w Gdańsku i Wrocławiu.
Co do Brzęczka, to w tej chwili o rywalizacji w Lidze Narodów może on rozprawiać jedynie jako aktualny selekcjoner reprezentacji, bo przecież nie jest powiedziane, że utrzyma się na tej posadzie po Euro 2020. W przypadku niepowodzenia może podzielić los Adama Nawałki, chociaż na zdrowy rozum PZPN powinien podpisać z nim kontrakt nie do końca mistrzostw Europy, tylko do końca roku. Właśnie po to, żeby jego kadra płynnie przeszła od jednej imprezy do drugiej. Ewentualna zmiana trenera kadry powinna następować w przerwie zimowej.
Liga Narodów 2020/2021
Dywizja A
Grupa 1
Holandia, Włochy, Polska, Bośnia i Hercegowina;
Grupa 2
Anglia, Belgia, Dania, Islandia;
Grupa 3:
Portugalia, Francja, Szwecja, Chorwacja
Grupa 4:
Szwajcaria, Hiszpania, Ukraina, Niemcy
Dywizja B
Grupa 1:
Austria, Norwegia, Irlandia Płn., Rumunia;
Grupa 2:
Czechy, Szkocja, Słowacja, Izrael;
Grupa 3:
Rosja, Serbia, Turcja, Węgry;
Grupa 4:
Walia, Finlandia, Irlandia, Bułgaria;
Dywizja C
Grupa 1:
Czarnogóra, Cypr, Luksemburg, Azerbejdżan;
Grupa 2:
Gruzja, Macedonia Płn., Estonia, Armenia;
Grupa 3:
Grecja, Kosowo, Słowenia, Mołdawia;
Grupa 4:
Albania, Białoruś, Litwa, Kazachstan;
Dywizja D
Grupa 1:
Wyspy Owcze, Łotwa, Andora, Malta
Grupa 2:
Gibraltar, Liechtenstein, San Marino.
Terminarz gier w polskiej grupie:
Kolejka 1 (3-5 września)
Holandia – Polska (4 września, 20:45); Włochy – Bośnia i Hercegowina (4 września, 20:45);
Kolejka 2 (6-8 września)
Bośnia i Hercegowina – Polska (7 września, 20:45); Holandia – Włochy (7 września, 20:45);
Kolejka 3 (8-10 października)
Polska – Włochy (8 października, 20:45)
Bośnia i Hercegowina – Holandia (8 października, 20:45);
Kolejka 4 (11-13 października)
Polska – Bośnia i Hercegowina (11 października, 20:45); Włochy – Holandia (11 października, 20:45);
Kolejka 5 (12-14 listopada)
Włochy – Polska (14 listopada, 20:45);
Holandia – Bośnia i Hercegowina (14 listopada, 20:45);
Kolejka 6 (15-17 listopada)
Polska – Holandia (17 listopada, 20:45);
Bośnia i Hercegowina – Włochy (17 listopada, 20:45).

Szok! Lewandowski zmarnował karnego

W meczu 19. kolejki Bundesligi z VfB Stuttgart Robert Lewandowski znów należał do najlepszych graczy Bayernu Monachium. Strzelił gola i zaliczył asystę, ale w Niemczech większe emocje wzbudził fakt, że zmarnował rzut karny. Nic dziwnego, Polak jest niekwestionowanym mistrzem strzelania „jedenastek”, jednym z najlepszych na świecie.

Lewandowskiemu spudłować z jedenastu metrów zdarza się niezwykle rzadko. W meczu z VfB Stuttgart sam wywalczył rzut karny, a ponieważ jest wyznaczony do egzekwowania „jedenastek”, podszedł do zadania jak dziesiątki razy wcześniej. Wszystko zrobił jak zwykle, włącznie ze swoim „szarpany” podbiegiem do piłki, ale tym razem chyba trochę za bardzo chciał umieścić piłkę w prawym roku bramki, bo trafił nią w słupek. Zaklął po tym szpetnie po polsku, chociaż pod nosem, ale nawet gdyby zrobił to głośno, zostałby zagłuszony przez jęk zawodu dobiegający z trybun Allianz Areny.

Ten zmarnowany karny był dopiero piątą niewykorzystaną „jedenastką” przez Lewandowskiego w jego karierze. Kapitan reprezentacji Polski ma na koncie 36 wykorzystanych rzutów karnych. To oznacza, że stosunek spudłowanych „jedenastek” do wykorzystanych wynosi zaledwie 10,9 procent. Taką skutecznością nie mogą pochwalić się nawet tacy piłkarscy wirtuozi, jak Cristiano Ronaldo i Leo Messi. Procent niewykorzystanych karnych Portugalczyka wynosi 16,9 procent (22 zmarnowane na 108 wykonywanych), a Argentyńczyka 23,1 procent (24 zmarnowane na 80 wykonywanych).

Zresztą „Lewy” pod tym względem wypada znakomicie na tle większości czołowych graczy występujących w najsilniejszych ligach europejskich. Włoch Mario Balotelli ma na koncie pięć niewykorzystanych karnych na 37 wykonywanych, czyli 11,9 procent zmarnował. Słynny Szwed Zlatan Ibrahimović ma stosunek 10 do 83, czyli 12,05 procent, Belg Eden Hazard 7 do 45 (13,5 procent), Anglik Harry Kane 6 do 28 (17,6 procent), Urugwajczyk Edinson Cavani 12 do 52 (18,8 procent), Brazylijczyk Neymar 12 do 45 (21,1 procent).
Oczywiście w topowych ligach europejskich są piłkarze, którzy w rzutach karnych mają lepszy procent skuteczności, ale są to zawodnicy rzadko egzekwujący „jedenastki”. Jednym z takich zawodników jest choćby Brazylijczyk Fabinho, który w całej karierze z 11 metrów pomylił się tylko raz, ale wykonywał rzuty karne tylko 19 razy. Lewandowskiego nikt więc w Bayernie nie odsunie od wykonywania „jedenastek”. Żeby tak się stało, Polak musiałby chyba spudłować kilka razy z rzędu, jak zdarzyło się to Thomasowi Muellerowi, który w chwili przyjścia Lewandowskiego do Bayernu był w bawarskim zespole etatowym wykonawcą rzutów karnych.
Lewandowski jest najbardziej rozpoznawalnym polskim piłkarzem, ale wizytówkami naszej reprezentacji coraz bardziej stają się dwaj snajperzy występujący w Serie A – Arkadiusz Milik i Krzysztof Piątek. Obaj należą do czołówki strzelców włoskiej ekstraklasy. Piątek ma na koncie 13 ligowych trafień, A Milik 11. „Lewy” w Bundeslidze zdobył jak na razie 12 bramek, ale we wszystkich rozgrywkach ma już na koncie 24 gole. Czy w reprezentacji można z tych trzech znakomitych napastników stworzyć zabójczą linię ataku? Wątpliwe.

Trener biało-czerwonych Jerzy Brzęczek chyba nie ma dobrego pomysłu na wykorzystanie tego bogactwa. Raz spróbował zagrać z dwójką napastników i w spotkaniu Ligi Narodów z Portugalią wystawił Lewandowskiego z Piątkiem. Nie był to jednak udany eksperyment, bo obaj nie stwarzali żadnego zagrożenia. Głównie dlatego, że reszta zespołu nie potrafiła ich obsłużyć dobrymi podaniami, ale i oni sami nie rozumieli swoich intencji na boisku. Polska przegrała 2:3, a Brzęczek chyba stracił wiarę w skuteczność takiego taktycznego ustawienia. Wątpliwe więc aby w marcu wrócił do tego pomysłu i jeszcze znalazł na boisku miejsce dla Arkadiusza Milika.

Kłopot bogactwa chyba zaczyna być problemem polskiej kadry. Selekcjoner nie potrafi zdecydować się na którego z bramkarzy postawić, teraz zaczyna mu się robić tłok w linii obrony i w środku pola, a na domiar złego zewsząd słyszy sugestie, że skoro Lewandowski w kadrze przestał strzelać gole, to może pora dać szansę Piątkowi czy Milikowi. Za kilka lat takie pomysły może nie będą razić, teraz niosą kadrze zgubę.

 

Era Brzęczka: Powodów do radości nie ma

Fot. Arkadiusz Milik w meczu z Portugalią zdobył wyrównującą bramkę z rzutu karnego

 

 

Trener Jerzy Brzęczek uznał remis w meczu z Portugalią za sukces i początek lepszych czasów dla reprezentacji Polski. Czy będą lepsze, to się dopiero okaże, na razie biało-czerwoni zakończyli najgorszy pod względem wyników sezon od 18 lat.

 

Tegoroczny bilans naszej reprezentacji nie zachwyca. Biało-czerwoni pod wodzą najpierw Adama Nawałki, a potem Jerzego Brzęczka rozegrali w sumie 13 meczów. Wygrali trzy, zremisowali cztery, a w sześciu doznali porażek. Bilans bramkowy też mają niekorzystny – 15:17. Brzęczek z obecną reprezentacją jeszcze nie święcił triumfu. Wszystkie trzy zwycięstwa wywalczył Adam Nawałka. Przed mistrzostwami świata pokonał Koreę Południową (3:2) oraz Litwę (4:0). Dołożył jeszcze remis z Chile (2:2) oraz porażkę z Nigerią (0:1). Polska ostatni raz wygrała na mistrzostwach świata, gdy na zakończenie fazy grupowej pokonaliśmy Japonię (1:0).

 

Engel musiał czekać 18 lat

Jerzy Brzęczek miał kilka okazji, żeby wygrać mecz. Choćby z Irlandią we Wrocławiu czy Czechami w Gdańsku. Rywale nie byli z najwyższej półki, ale gra naszej reprezentacyjnej drużyny pozostawiała sporo do życzenia. W efekcie Brzęczek w swoich pierwszych sześciu meczach w roli selekcjonera nie odniósł ani jednego zwycięstwa. Gorzej pod tym względem selekcjonerska kadencję w ostatnich dwóch dekadach zaczął tylko Jerzy Engel, który przejął kadrę na początku 2000 roku i nie wygrał w siedmiu pierwszych spotkaniach. Zadebiutował w meczu z reprezentacją Hiszpanii i przegrał z nią gładko 0:3. Miesiąc później zespół pod jego wodzą uległ 0:1 Francji, tracąc gola w 87. minucie po uderzeniu Zinedine’a Zidane’a, którego nie zdołał obronić Jerzy Dudek. Następnie były bezbramkowe remisy z Węgrami i Finlandią oraz porażka z Holandią (1:3) i wyjazdowy remis z Rumunią (1:1) tuż przed początkiem eliminacji do mistrzostw świata. Jeśli ktoś tego z Czytelników nie pamięta, to przypominamy, że w trakcie tej niechlubnej serii kibice i dziennikarze domagali się dymisji Engela znacznie natarczywiej niż teraz domagają się dymisji Brzęczka.

Gwoli historycznej prawdy wypada jednak przyznać, że po tej wybitnie nieudanej serii reprezentacja pod wodza Engela nagle na otwarcie eliminacji MŚ 2020 wygrała w Kijowie z Ukrainą 3:1 i rozpoczęła zwycięski marsz po pierwszy od 1986 roku awans do finałów mistrzostw świata. Kilka dni później biało-czerwoni pokonali w Łodzi Białoruś 3:0 (hat-trick Radosława Kałużnego), a bilans występów w 2000 roku poprawili jeszcze remisem z Walią i zwycięstwem w spotkaniu z Islandią. W sumie z 10 meczów w 2000 roku nasz zespół wygrał trzy, cztery zremisował i trzy przegrał (bilans bramkowy 9:10). Na przebicie tego słabego wyniku Engel musiał czekać aż 18 lat.

 

Gol Milika dał awans do 1 koszyka

Mimo tych słabiutkich statystyk reprezentacja Polski wciąż zalicza się do europejskiej czołówki, przynajmniej pod względem formalnym, czego najlepszym dowodem jest miejsce w pierwszym koszyku losowania grup eliminacyjnych Euro 2020. Biało-czerwoni zapewnili sobie miejsce wśród 10 najwyżej rozstawionych drużyn dzięki remisowi 1:1 z Portugalią w ostatnim meczu Ligi Narodów (gola na wagę cennego remisu strzelił z rzutu karnego Arkadiusz Milik). Losowanie eliminacji Euro 2020 rozpocznie się 2 grudnia 2018 roku o 12:00 w Dublinie. Po raz pierwszy od 1976 roku gospodarz nie ma zapewnionego awansu do turnieju, bo tym razem wyjątkowo mistrzostwa Europy odbędą się w 12 krajach. Eliminacje Euro 2020 zostaną rozegrane od marca 2019 do listopada 2019 roku. 55 zespołów – wraz debiutującym w tych rozgrywkach Kosowem, zostanie podzielonych na 10 grup. Pięć grup będzie miało po pięć zespołów, a pięć będzie sześciozespołowych.

 

Bałagan, że aż głowa pęka

Trochę bałaganu ta formuła mistrzostw już wprowadziła, Aby wszystkie 12 państw, które będą gospodarzami Euro 2020, czyli Azerbejdżan, Dania, Anglia, Niemcy, Węgry, Włochy, Holandia, Irlandia, Rumunia, Rosja, Szkocja i Hiszpania, mogło bezpośrednio awansować do turnieju, to w jednej grupie mogą się znaleźć tylko po dwa zespoły z grona gospodarzy. A ze względów politycznych do jednej grupy nie mogą trafić Armenia i Azerbejdżan, Gibraltar i Hiszpania, Kosowo z Bośnią i Hercegowiną, Kosowo z Serbią oraz Ukraina i Rosja. Ze względów pogodowych zaś w jednej grupie z grupy drużyn: Białoruś, Estonia, Wyspy Owcze, Finlandia, Islandia, Łotwa, Litwa, Norwegia, Rosja i Ukraina, mogą znaleźć się tylko po dwie ekipy z wymienionych.

Kolejne kryterium to odległość. By reprezentacje nie latały zbyt daleko na mecze wyjazdowe, Azerbejdżan może zagrać tylko z jedną z następujących drużyn: Gibraltar, Islandia i Portugalia, Islandia może zagrać z jedną ekipą z grona Armenia, Cypr, Gruzja i Izrael, za to Kazachstan nie może trafić na więcej niż jedną z następujących reprezentacji: Andory, Anglii, Francji, Wysp Owczych, Gibraltaru, Islandii, Malty, Irlandii Północnej, Portugalii, Irlandii, Szkocji, Hiszpanii i Walii.
Te wymogi sprawią, że losowanie grup będzie cyrkiem jakiego dawno nie było i mało kto wyjdzie z tej zabawy zadowolony. A już na pewno nie nasza reprezentacja, z którą dzisiaj chcą grać wszyscy, bo taką ma teraz słabiutka markę. Trener Brzęczek co prawda twierdzi, że najgorsze ma już za sobą, ale może z takimi stwierdzeniami niech poczeka do losowania grup.