Borussia Dortmund szykuje pakę

Wicemistrz Niemiec Borussia Dortmund już na początku letniego okna transferowego dokonał kilku znaczących zakupów. Bayern Monachium tymczasem nie chwali się nowymi zdobyczami, chociaż stracił kilku ważnych graczy.

Wicemistrzowie Niemiec wzmacniają kadrę przed kolejną walką o mistrzostwo Niemiec. Do ekipy z Dortmundu trafił za darmo młodzieżowy reprezentant Hiszpanii Mateu Morey. Prawy obrońca grał dotychczas w juniorskich drużynach FC Barcelona, do której trafił w 2015 roku. Morey ma bogaty dorobek w młodzieżowych reprezentacjach Hiszpanii – w kadrze U-17 rozegrał 20 spotkań, będąc członkiem drużyny, która w 2017 roku zdobyła złoty medal mistrzostw Europy do lat 17. Szefowie Borussii wierzą w talent tego piłkarza, bo podpisali z nim kontrakt obowiązujący do 30 czerwca 2024 roku. Ten 19-letni obecnie zawodnik jest szykowany na następcą 34-letniego Łukasza Piszczka, dla którego najbliższy sezon może być już jego ostatnim w profesjonalnej piłce.

Borussia pokazuje, że na poważnie myśli o odzyskaniu mistrzostwa Niemiec. Latem do klubu dołączyli już Mats Hummels (za 30,5 mln euro z Bayernu Monachium), Thorgan Hazard (za 25 mln euro z Borussii Moenchengladbach), Nico Schulz (25 mln euro z TSG Hoffenheim), Julian Brandt (za 25 mln euro z Bayeru Leverkusen) oraz Paco Alcacer (za 21 mln euro z FC Barcelona). Hans-Joachim Watzke i Michael Zorc wyciągnęli wnioski z koszmarnego dla ich klubu finiszu poprzedniego sezonu. Borussia miała w trakcie rozgrywek już dziewięć punktów przewagi nad Bayernem, ale roztrwoniła ten dorobek i nie zdobyła wymarzonego mistrzostwa Niemiec. Letnia ofensywa transferowa to sygnał, że w nowej edycji rozgrywek ekipa z Dortmundu zamierza przerwać trwającą już siedem sezonów hegemonię Bayernem.

 

Lewy znowu strzela

W 24. kolejce Bundesligi Borussia Dortmund bez Łukasza Piszczka przegrała 1:2 z Augsburgiem. Bayern Monachium nie zmarnował okazji i gromiąc 5:1 Borussię M’gladbach zrównał się z liderem punktami. Dwa gole strzelił Robert Lewandowski.

W ekipie z Dortmundu pojawił się po wyleczeniu kontuzji Marco Reus, ale znów zabrakło Łukasza Piszczka, który zmaga się z urazem stopy i nie wiadomo, kiedy wróci do gry. Gospodarze objęli prowadzenie w 24. minucie, a na 2:0 podwyższyli w 68. Honorowego gola dla Borussii strzelił Hiszpan Paco Alcacer. Ekipa BVB z nadzieją czekała na wynik sobotniej potyczki Bayernu w Moenchendgladbach licząc, że może Bawarczycy też zgubią tam punkty. Nadzieje te nie były pozbawione podstaw, bo w rundzie jesiennej Bayern przegrał u siebie z tym zespołem aż 0:3, a w poprzednich czterech sezonach wygrał w M’gladbach zaledwie raz. Tym razem wziął srogi rewanż za te wszystkie upokorzenia.

Trener Nico Kovac wystawił wreszcie w wyjściowym składzie Thomasa Muellera i Robert Lewandowski w końcu nie musiał w pojedynkę szarpać się z całą linią defensywną rywali. Efekty zaskoczyły pewnie nawet samego szkoleniowca. Bayern rozegrał znakomity mecz, „Lewy” odblokował się po kilku występach bez trafienia i zaliczył kolejny „dwupak” w Bundeslidze. Były to jego 120. i 121. gole dla Bayernu w Bundeslidze, a 194. i 195. w ogóle w niemieckiej ekstraklasie. Tym samy kapitan reprezentacji Polski za jednym zamachem upiekł dwie pieczenie na jednym ogniu – dogonił w klasyfikacji wszech czasów Peruwiańczyka Claudio Pizarro (195 goli) i teraz na spółkę z nim dzierży tytuł najskuteczniejszego obcokrajowca w historii Bundesligi, a ponadto powiększył swój bramkowy dorobek w tym sezonie do 15. i zrównał się w liczbie ligowych trafień z prowadzącym w klasyfikacji strzelców z Serbem Luką Joviciem z Eintrachtu Frankfurt. Trzy pozostałe gole dla Bayernu strzelili Javi Martinez, Thomas Mueller i Serge Gnabry. Bawarczycy zrównali się punktami z Borussią Dortmund – oba zespoły mają ich po 54. Trzeci RB Lipsk – 45.

Udany występ w 24. kolejce zanotowali też dwaj Polacy w Fortunie Duessldorf – Marcin Kamiński i Dawid Kownacki. Ich zespół pokonał na wyjeździe Schalke 4:0, a dwa gole, pierwsze w Bundeslidze, strzelił wypożyczony z Sampdorii Kownacki. Nasz reprezentacyjny napastnik na listę strzelców wpisał się najpierw w 62. minucie, wygrywając sytuację sam na sam z bramkarzem rywali, a w 84. ustalił wynik spotkania. Fortuna zajmuje 11. miejsce i ma 31 punktów, o 15 więcej od znajdującego się w strefie barażowej VfB Stuttgart i o 17 od Hannoveru, pierwszego z dwóch zespołów w strefie spadkowej.

 

Lewy dał odpór Hamannowi

Gol i asysta oraz udział przy pierwszej bramce dla Bayernu w wygranym 3:1 meczu z Schalke. Tak Robert Lewandowski odpowiedział na krytykę pod swoim adresem wygłoszoną przez byłego reprezentanta Niemiec Dietmara Hamanna.

Bayern odrobił dwa punkty do prowadzącej Borussii Dortmund, która na swoim stadionie niespodziewanie zremisowała 3:3 z Hoffenheim, chociaż prowadziła już 3:0. Bawarczycy awansowali na drugie miejsce kosztem Borussii M’gladbach, po jej porażce u siebie 0:3 z Herthą Berlin. Po dwudziestu kolejkach ekipa z Dortmundu ma na koncie 50 punktów, drugi Bayern 45, a trzecia Borussia M’Gladbach 42. Czwarty w stawce RB Lipsk zgromadził 38 pkt, a piąty Eintracht Frankfurt 33. Wygląda na to, że walka o mistrzostwo Niemiec rozegra się między ekipami z Dortmundu i Monachium. A w meczach 20. kolejki kapitanami tych zespołów byli polscy piłkarze – Łukasz Piszczek w Borussii Dortmund i Robert Lewandowski w Bayernie.

„Lewy” rozegrał przeciwko Schalke Gelsenkirchen znakomite spotkanie i miał udział przy wszystkich trzech golach dla Bayernu. Przy pierwszym zmusił obrońców rywali do błędu i gola samobójczego, drugiego sam strzelił, a przy trzecim zaliczył asystę. W końcówce meczu miał jeszcze dwie wyborne okazje do zdobycia bramki, ale zabrakło mu szczęścia. Trochę szkoda, bo gdyby je wykorzystał, objąłby prowadzenie w klasyfikacji strzelców, ale i bez tego totalnie ośmieszył Dietmara Hamanna, który tydzień temu poruszył niemiecką opinię publiczną taką oto opinią: „Lewandowski nie ma za wielu przyjaciół w Monachium. Jego zachowanie na boisku jest irytujące. Wymachuje rękoma, pokazuje jakieś teatralne gesty. To sprawia, że jest samotnikiem. Wiem, że nadal regularnie zdobywa bramki, ale brakuje mu goli w najważniejszych meczach. Jego apatyczne ruchy na boisku sprawiają, że powoli staje się problemem Bayernu” – powiedział Hamann na antenie telewizji Sky.

„Lewy” nie zdzierżył i na portalu społecznościowym stwierdził, że opinia Hamanna „jest głupia”. Wypowiedź byłego reprezentanta Niemiec skrytykowali też działacze Bayernu oraz menedżer piłkarza. Najlepsza odpowiedź na niesprawiedliwą ocenę polski piłkarz dał jednak na boisku. Gol strzelony Schalke był jego 13. ligowym trafieniem w tym sezonie i awansował go na druga pozycję w klasyfikacji strzelców, za mającego na koncie 14 goli Lukę Jovicia z Eintrachtu Frankfurt. Futbolowi statystycy podali, że była to zarazem setna bramka „Lewego” zdobyta na Allianz Arenie i 193. w ogóle w Bundeslidze.

Kapitanowi naszej reprezentacji brakuje już tylko jednego gola żeby dogonić w klasyfikacji wszech czasów Bundesligi Peruwiańczyka Claudio Pizarro, najskuteczniejszego obcokrajowca w niemieckiej ekstraklasie i piątego strzelca w klasyfikacji wszech czasów. Chyba nikt nie ma złudzeń, że jeszcze w tym sezonie Lewandowski przekroczy granicę 200 goli. A przecież w tym sezonie Polak bije też swoje osiągnięcia w liczbie asyst. Nazywanie takiego gracza „ciężarem dla Bayernu” to faktycznie głupota.

 

Bayer pokonał Bayern

To nie był udany weekend dla polskich piłkarzy grających w Bundeslidze. Borussia Dortmund z Łukaszem Piszczkiem zremisowała 1:1 z Eintrachtem Frankfurt, a Bayern Monachium z Robertem Lewandowskim przegrał z Bayerem Leverkusen 1:3.

Bayern walczył o ósme z rzędu ligowe zwycięstwo, by w korespondencyjnym pojedynku odrobić część strat do Borussii Dortmund, która mierzyła się z piątym w tabeli Eintrachtem Frankfurt. Tak się jednak nie stało, choć dortmundczycy stracili dwa punkty tylko remisując we Frankfurcie. Bawarczycy jeszcze mocniej pokpili sprawę, bo w Leverkusen zostawili komplet punktów, chociaż do przerwy prowadzili 1:0 po golu Leona Goretzki. Drugiego tuz przed przerwą strzelił Robert Lewandowski, ale sędzia po konsultacji z VAR trafienie unieważnił twierdząc, że Polak był na spalonym.

Trener Bayernu Niko Kovac miał o to do arbitra ogromne pretensje. „Trudno jest ocenić tę sytuację. Prawda jest jednak taka, że gdyby gol zostałby zaliczony, to prowadzilibyśmy do przerwy 2:0, co byłoby wynikiem sprawiedliwym, bo w pierwszej połowie Bayer na boisku nie istniał. Wynik nie odzwierciedla tego, co się działo na boisku także po przerwie. My stworzyliśmy sobie wiele okazji strzeleckich, a nasi rywale oddali cztery strzały i zdobyli z nich trzy gole” – stwierdził 47-letni chorwacki szkoleniowiec. W końcówce spotkania Kovac przeprowadził trzy zmiany, posyłając do boju Serge Gnabry’ego, Alphonso Daviesa i Renato Sanchesa. Po zejściu z boiska Muellera, opaskę kapitana przejął Lewandowski, co nie jest sensacją, bo w przerwie zimowej rada drużyny ustaliła z trenerem, że „Lewy” będzie w zespole trzecim kapitanem – po Neuerze i Muellerze.

Na potknięciu Bayernu skorzystała Borussia Moenchengladbach, która pokonała 2:0 Schalke 04 Gelsenkirchen na Veltins Arena i awansowała na drugie miejsce. Oba zespoły maja na koncie po 42 punkty i stracą do prowadzącej Borussii Dortmund siedem „oczek”. Dortmundczycy, w barwach których cały mecz rozegrał Łukasz Piszczek, też w starciu z Eintrachtem Frankfurt objęli prowadzenie po golu Marco Reusa w 22. minucie, ale 14 minut później wyrównał Luka Jović. Dla pierwszego ze strzelców było to 13., a dla drugiego 14. ligowe trafienie. Obaj są na czele klasyfikacji strzelców, na trzecim miejscu znajdują się na spółkę Lewandowski i Paco Alcacer z Borussii Dortmund, którzy mają po 12 goli na koncie.

W zespole Fortuny Duesseldorf zabrakło w kadrze na mecz Hoffenheim (1:1) obu polskich piłkarzy – Marcina Kamińskiego i świeżo pozyskanego z Sampdorii Genua Dawida Kownackiego.

 

Piszczek wyżej od Lewego

Po pierwszej kolejce wiosennej rundy w czołówce Bundesligi nie doszło do zmian, bo trzy czołowe zespoły wygrały swoje mecze. Borussia Dortmund utrzymała więc sześć punktów przewagi nad Bayernem Monachium i dziewięć punktów na Borussią M’gladbach.

Wiosenną rundę Bundesligi wznowili w piątek piłkarze Hoffenheim i Bayernu Monachium w spotkaniu, które zakończyło się wygraną Bawarczyków 3:1. Jedną z bramek zdobył Robert Lewandowski, dla którego było to jedenaste ligowe trafienie w obecnych rozgrywkach. Kapitan reprezentacji Polski w tym sezonie zdobył już 23. bramkę i należy do najskuteczniejszych strzelców w Europie, lecz z Bundeslidze liderem klasyfikacji snajperów jest 20-letni napastnik Luka Jović z Eintrachtu Frankfurt, który w wygranym przez jego zespół 3:1 meczu z Freiburgiem zdobył swoją trzynastą bramkę i objął prowadzenie. Drugi w zestawieniu jest napastnik Borussii Dortmund Paco Alcacer z 12 trafieniami, a za tą dwójką z jedenastoma, oprócz „Lewego”, plasują się jeszcze Marco Reus z Borussii Dortmund i Timo Werner w RB Lipsk.

Obaj gracze zespołu lidera Bundesligi nie powiększyli swojego dorobku. Borussia Dortmund grała swój mecz w sobotę, tak samo jak Bayern na wyjeździe, a jej przeciwnikiem była czwarta w tabeli ekipa RB Lipsk. W ekipie z Dortmundu zabrakło kontuzjowanego Reusa, a Paco Alcacar zaczął spotkanie na ławce rezerwowych. Piłkarze BVB grali pod presją, bo w przypadku porażki ich przewaga nad Bayernem zmalałaby do trzech punktów, więc na trudnym terenie w Lipsku od pierwszej minuty atakowali zawzięcie bramkę rywali. W 19. minucie piłkę wrzuconą w pole karne odbił głową Łukasz Piszczek wprost pod nogi Axela Witsela, a Belg kropnął z pięciu metrów pod poprzeczkę i było 1:0 dla gości.

Dortmundczycy mimo licznych okazji więcej goli już nie strzelili. Dopiero w 79. minucie na boisku pojawił się Paco Alcacer, ale i on trafił jedynie w poprzeczkę, a w doliczonym czasie gry nie zdołał nawet wykorzystać sytuacji jeden na jednego z bramkarzem gospodarzy. Swojego bramkowego dorobku nie powiększył też snajper RB Lipsk Werner. Piszczek grał do 89. minuty i został zmieniony przez Mariusa Wolfa. Dzięki wygranej drużyna Borussii utrzymała się na prowadzeniu z przewagą sześciu punktów nad Bayernem. Zespół RB Lipsk pozostał na z czwartym miejscu, ale jego strata do lidera urosła do 14 punktów.

Trzecim polskim piłkarzem, który w inauguracyjnej kolejce wiosennej rundy rewanżowej zagrał w wyjściowym składzie swojej drużyny, był obrońca Fortuny Duesseldorf Marcin Kamiński. Jego zespół zmierzył się na wyjeździe z FC Augsburg. Fortuna jeszcze przed przerwą objęła prowadzenie po bramce Marvina Duckscha, ale po zmianie stron gospodarze w 64. minucie doprowadzili do wyrównania. Zwycięskiego gola Fortuna strzeliła w 89. minucie, a jej autorem był Benito Raman.
W pościgu za Borussią Dortmund oprócz Bayernu liczy się jeszcze Borussia M’gladbach, która ma na koncie trzy punkty straty do wicelidera i 9 pkt do lidera.

 

To był najgorszy rok od 18 lat

Fot. Z polskich piłkarzy największą cenę za nieudany występ na mundialu zapłacił Robert Lewandowski

 

 

W 2018 roku biało-czerwony balonik pękł z wielkim hukiem – najpierw nasza narodowa drużyna pod wodzą Adama Nawałki skompromitowała się na mundialu, a potem pod rządami Jerzego Brzęczka nie wygrała żadnego z sześciu rozegranych meczów, spadając w rankingu FIFA na 21. miejsce.

 

W rankingu FIFA z 18 stycznia 2018 roku reprezentacja Polski zajmowała siódmą lokatę, wyprzedzając m.in. późniejszych mistrzów świata Francuzów i wicemistrzów świata Chorwatów. W Polsce panowała napędzana przez media euforia, której nie zdołały przytłumić nawet słabe występy biało-czerwonych w marcowych meczach towarzyskich. Porażkę z Nigerią 0:1 zrównoważyła wygrana z Koreą Południową 3:2, ale w obu spotkaniach nasz zespół zagrał fatalnie. Trener Nawałka uspokajał jednak fanów, że drużyna potrzebuje więcej czasu na opanowanie ustawienia systemem 1-3-5-2 robi, ale robi szybkie postępy i niebawem będzie w tym elemencie groźna dla każdego rywala. Czerwcowe sparingi z Chile (2:2) i Litwą (4:0) także nie zapowiadały mundialowej klęski, chociaż do stylu gry zespołu wciąż zgłaszano mnóstwo zastrzeżeń.

W przededniu wyjazdu do Rosji kontuzji barku doznał Kamil Glik i chyba to był kluczowy moment w dramacie, w jaki zamienił się występ biało-czerwonych w mistrzostwach świata. W spotkaniu z Senegalem Nawałka nagle wycofał się w ćwiczonego wcześniej ustawienia 3-5-2 i wrócił do starego schematu 4-4-2. Rywale bezlitośnie wykorzystali powstały bałagan w szeregach polskiej drużyny.

W tym momencie kolejny mecz z Kolumbią nabrał rangi „spotkania o wszystko”, ale pogubiony już wyraźnie w swoich kadrowych decyzjach Nawałka w tym najważniejszym meczu w roku wystawił do gry m.in. Jacka Góralskiego i Dawida Kownackiego, którzy wcześniej nie grali w meczach o punkty, a na ławce posadził Kamila Grosickiego, ale gdy nasz zespół potrzebował pilnie wzmocnienia linii ataku, selekcjoner zmienił… Michała Pazdana i w jego miejsce posłał na boisko rekonwalescenta Kamila Glika.

O żenującej potyczce z Japonią lepiej nie wspominać, bo chociaż biało-czerwoni ją wygrali, to swoim zachowaniem w końcówce na spółkę z Japończykami stali się pośmiewiskiem kibiców. Nasz zespół w niesławie wrócił do kraju na tarczy, a piłkarze w krótkim czasie zaliczyli bolesny upadek z piedestału.

Straty wizerunkowe ponieśli wszyscy – trener Nawałka, jego pryncypał Zbigniew Boniek a wraz z nimi cały PZPN. Stracili też rzecz jasna kadrowicze, lecz bez wątpienia najwięcej stracił najlepszy z nich, Robert Lewandowski. Nie ulega wątpliwości, że to głównie przez słaby występ biało-czerwonych na rosyjskim mundialu „Lewy” doznał upokarzających degradacji w najważniejszych plebiscytach organizowanych przez FIFA, UEFA i „France Football”.

 

To nie była dobra zmiana

Trener Nawałka nie utrzymał posady i w sierpniu został zastąpiony przez Jerzego Brzęczka. Nie była to jednak dobra zmiana. Pod wodzą nowego selekcjonera reprezentacja rozegrała sześć meczów. Trzy porażki i trzy remisy to bilans Brzęczka, który na dodatek zaliczył też spadek z Dywizji A Ligi Narodów. Nic dziwnego, że stracił zaufanie kibiców, także za to, że wbrew zasadom powoływał na zgrupowania kadry niegrającego w VfL Wolfsburg siostrzeńca Jakuba Błaszczykowskiego. W mediach krytykowano go też za forowanie w kadrze zawodników, których znał z pracy w zespołach klubowych – Damiana Szymańskiego, Adama Dźwigałę i Arkadiusz Reca w Wiśle Płock, Rafała Pietrzaka w GKS Katowice. Żaden z nich nie potwierdził reprezentacyjnych kwalifikacji.

Ani Nawałka ani Brzęczek nie odważyli się na „odstrzelenie” graczy stanowiących od lat trzon reprezentacji – Roberta Lewandowskiego, Grzegorza Krychowiaka, Piotra Zielińskiego, Kamila Glika, Jakuba Błaszczykowskiego, Kamila Grosickiego, Arkadiusza Milika, Piotra Zielińskiego czy… Jana Bednarka. Ten młody środkowy obrońca w 2018 roku rozegrał 847 minut, podczas gdy w klubowej drużynie Southamptonu 1126, z czego w Premier League 778. Krychowiak w reprezentacji zaliczył 960 minut, Zieliński 948 minut, Lewandowski 862 minuty. Za tą czwórką graczy jest próżnia, za którą wyłania się grupa zawodników z gorszymi wynikami – Grosicki miał przerwy z powodu perturbacji w klubie, Glik pauzował sporo przez kontuzję, a bramkarze Wojciech Szczęsny i Łukasz Fabiański musieli dzielić się występami – pierwszy zaliczył 585 minut, drugi 405. Na absencjach kluczowych graczy skorzystali m.in. Bartosz Bereszyński (piąty pod względem rozegranych minut), Jacek Góralski (dziesiąty), czy Rafał Kurzawa (piętnasty).

Najmniej minut w reprezentacji zaliczyli Bartosz Białkowski (45), Rafał Pietrzak (27), Jakub Świerczok (23) i Sławomir Peszko (10). Tak przy okazji, te 10 minut Peszko zaliczył na mundialu, bo we wcześniejszych meczach sparingowych Nawałka nie skorzystał z jego usług ani razu. To jedyny gracz, który grając o punkty jednocześnie nie zaliczył ani minuty w sparingu. Odwrotnie niż Marcin Kamiński, który zaliczył najwięcej minut w spotkaniach sparingowych (270), ale ani jednej w spotkaniu o punkty. Ten dziwaczny sposób selekcji stosuje niestety także Brzęczek, który nie wygrał sześciu spotkań z rzędu i jest bliski dogonienia pod tym względem rekordzisty Jerzego Engela. W 2000 roku nasze reprezentacja pod wodzą tego selekcjonera nie wygrał siedmiu meczów z rzędu: zaczęła od porażek z Hiszpanią 0:3 i Francją 0:1, potem były bezbramkowe remisy z Węgrami i Finlandią oraz porażka z Holandią (1:3) oraz remis z Rumunią (1:1) tuż przed rozpoczęciem eliminacji MŚ 2002.

 

Brzęczek goni rekord Engela

Mimo fatalnego startu Engel utrzymał posadę i doczekał przełomu w pamiętnym spotkaniu z Ukrainą w Kijowie, wygranym przez biało-czerwonych 3:1, po którym nasz zespół rozpoczął marsz po pierwszy od 1986 roku awans na mundial. Ale w 2000 roku z 10 meczów pod jego komendą reprezentacja Polski wygrała tylko trzy, cztery zremisowała i trzy przegrała. Tak słaby wynik pod względem wygranych spotkań powtórzyły dopiero 18 lat później ekipy prowadzone przez Nawałkę i Brzęczka.
Obaj wspólnie zapracowali na ten bilans, ale wszystkie trzy zwycięstwa wywalczył Nawałka – z Koreą Południową (3:2), Litwą (4:0) i Japonią (1:0). Brzęczek jeszcze nie poznał smaku wygranej i jeśli będzie miał dalej taki niefart, już wiosną może wyrównać niechlubny rekord Engela siedmiu spotkań bez wygranej.

 

Ile grali kadrowicze w 2018 roku:

1. Grzegorz Krychowiak – 960 minut (w tym 540 minut w meczach o punkty); 2. Piotr Zieliński – 948 (595); 3. Robert Lewandowski – 862 (540); 4. Jan Bednarek – 847 (585); 5. Bartosz Bereszyński – 673 (485); 6. Kamil Grosicki – 598 (363); 7. Kamil Glik – 588 (370); 8. Wojciech Szczęsny – 585 (360); 9. Arkadiusz Milik – 537 (253); 10. Jacek Góralski – 470 (285); 11. Maciej Rybus – 416 (180); 12. Jakub Błaszczykowski – 415 (197); 13. Łukasz Fabiański – 405 (270); 14. Michał Pazdan – 387 (170); 15. Rafał Kurzawa – 375 (234); 16. Thiago Cionek – 360 (180); 17. Łukasz Piszczek – 353 (173); 18. Artur Jędrzejczyk – 343 (183); 19. Tomasz Kędziora – 342 (135); 20. Mateusz Klich – 312 (193); 21. Marcin Kamiński – 270 (0); 22. Arkadiusz Reca – 250 (177); 23. Przemysław Frankowski – 248 (90); 24. Dawid Kownacki – 232 (74); 25. Karol Linetty – 222 (69); 26. Krzysztof Piątek – 151 (90); 27. Łukasz Skorupski – 135 (0); 28. Łukasz Teodorczyk – 132 (27); 29. Damian Szymański – 98 (81); 30. Krzysztof Mączyński – 90 (0); 31. Damian Kądzior – 77 (11); 32. Taras Romanczuk – 61 (0); 33. Bartosz Białkowski – 45 (0); 34. Rafał Pietrzak – 27 (10); 35. Jakub Świerczok – 23 (0); 36. Sławomir Peszko – 10 (10).

 

Kamiński pomógł Lewandowskiemu

Fot. Marcin Kamiński

 

 

Walcząca o utrzymanie Fortuna Duesseldorf w 16. kolejce Bundesligi sensacyjnie pokonała liderującą Borussię Dortmund, na czym skorzystał Bayern Monachium.

 

Zwycięstwo Fortuny Duesseldorf w meczu z Borussią Dortmund (2:1) to jedna z największych sensacji tego sezonu w Bundeslidze. Dla Borussii była to pierwsza w tym sezonie przegrana w niemieckiej ekstraklasie. W tym spotkaniu wystąpiło dwóch polskich piłkarzy – w ekipie beniaminka zagrał Marcin Kamiński, a w zespole BVB Łukasz Piszczek. Dzięki triumfowi Fortuna wydostał się ze strefy spadkowej. Monachijczycy mimo porażki w rozegranej we wtorek i środę 16. kolejce zakończą ten rok w roli lidera rozgrywek, bo wciąż mają sześć punktów przewagi nad drugą w tabeli Borussią Moenchengladbach (2:0 z FC Nuernberg) i trzecim Bayernem Monachium (1:0 z RB Lipsk). więc nawet ewentualna porażka w zaplanowanej na najbliższy weekend 17. kolejce przodownictwa im nie odbierze.

Warto odnotować, że najwyższe noty z polskich piłkarzy w 16. kolejce zebrał Kamiński. Nasz reprezentacyjny obrońca rozegrał swój najlepszy mecz w tym sezonie (zagrał w 13), dostał za występ notę „2”, a Piszczek „3”. najgorzej oceniono „Lewego”, bo ledwie na „4”.

 

Czy Klopp załatwi Bayern?

Fot. Piłkarze Bayernu mieli pecha w losowaniu 1/8 finału Ligi Mistrzów, bo trafili na znakomity w tym sezonie FC Liverpool

 

 

W poniedziałek 17 grudnia w siedzibie UEFA w Nyonie rozlosowano pary 1/8 finału Ligi Mistrzów i 1/16 finału Ligi Europy. Szlagierami będą potyczki Bayernu z FC Liverpool, Manchesteru United z Paris Saint-Germain i Atletico Madryt z Juventusem.

 

W Monachium wyniki losowania przyjęto bez entuzjazmu, chociaż niektórzy gracze, w tym Robert Lewandowski, w komentarzach zamieszczanych w mediach społecznościowych starali sie trzymać fason. „Lewy” na przykład napisał na Twitterze: „To będzie fantastyczna bitwa. Naprzód Bayern, możemy to zrobić!”. Dla kapitana reprezentacji Polski starcie z finalistą poprzedniej edycji Ligi Mistrzów będzie okazją do odświeżenia znajomości z dawnym trenerem z Borussii Dortmund Juergenem Kloppem. Niemiecki szkoleniowiec od trzech lat prowadzi z powodzeniem zespół „The Reds”, z którym w obecnym sezonie ma realne szanse zdobyć oczekiwane przez fanów tego zespołu od 28 lat mistrzostwo Anglii, a także pokusić się po 14 latach przerwy na drugi triumf w Lidze Mistrzów i szósty licząc z dorobkiem w Pucharze Europy Mistrzów Krajowych.

Dla Kloppa potyczka z Bayernem będzie też okazją do rewanżu za porażkę z Borussią Dortmund w finale Ligi Mistrzów w 2013 roku. Wtedy miał pod komendą trzech polskich graczy – oprócz Lewandowskiego jeszcze Jakuba Błaszczykowskiego i Łukasza Piszczka. Ostatni z wymienionych wciąż jest ważną postacią w zespole z Dortmundu, którego czeka w 1/8 finału starcie z innym angielskim zespołem – Tottenhamem Hotspur. Ale uwagę niemiecki i angielskich mediów, a także rzecz jasna polskich, bardziej przykuwa starcie Bayernu z Liverpoolem. „Lewemu” będzie na pewno trudno zabłysnąć, bo Klopp zna przecież wszystkie jego mocne i słabe strony. Ale może Polak go zaskoczy? Na razie eksperci na faworyta tej potyczki wskazują angielski zespół.

Kiepsko trafił też trzeci z naszych reprezentantów w Lidze Mistrzów Wojciech Szczęsny, bo jego Juventus wylosował za przeciwnika zwycięzcę Ligi Europy z poprzedniego sezonu Atletico Madryt. Ten zespół zawsze jest niewygodnym rywalem.

 

Zestaw par 1/8 finału Ligi Mistrzów:

Schalke Gelsenkirchen – Manchester City
Atletico Madryt – Juventus Turyn
Manchester United – Paris Saint-Germain
Tottenham Hotspur – Borussia Dortmund
Olympique Lyon – FC Barcelona
AS Roma – FC Porto
Ajax Amsterdam – Real Madryt
FC Liverpool – Bayern Monachium

 

Zestaw par 1/16 Ligi Europy:

Viktoria Pilzno – Dinamo Zagrzeb
Club Brugge – Red Bull Salzburg
Rapid Wiedeń – Inter Mediolan
Slavia Praga – KRC Genk
FK Krasnodar – Bayer Leverkusen
FC Zurych – SSC Napoli
Malmoe FF – Chelsea Londyn
Szachtar Donieck – Eintracht Frankfurt
Celtic Glasgow – Valencia CF
Stade Rennais – Betis Sewilla
Olympiakos Pireus – Dynamo Kijów
Lazio Rzym – Sevilla FC
Fenerbahce Stambuł – Zenit Petersburg
Sporting Lizbona – Villarreal CF
BATE Borysow – Arsenal Londyn
Galatasaray Stambuł – Benfica Lizbona.

 

Lewandowski staje się weteranem

Fot. Robert Lewandowski

 

 

Bayern Monachium w 15. kolejce rozgromił na wyjeździe Hannover 4:0, ale straty 9 pkt do prowadzącej Borussii Dortmund nie zmniejszył, bo ekipa lidera też wygrała.

 

Niemieckie media tym razem chłodno oceniły występ Roberta Lewandowskiego, chociaż Polak ambitnie walczył przez cały mecz i strzelił gola, już dziesiątego w obecnych rozgrywkach Bundesligi. Więcej jednak mówiono o zmarnowanej przez niego w 90. minucie stuprocentowej okazji strzeleckiej. Kapitan naszej reprezentacji pewnie żałował tego „pudła”, bo gdyby trafił do siatki, zrównałby się w liczbie goli z liderem klasyfikacji strzelców Paco Alcacerem z Borussii Dortmund. A tak musiał zadowolić się drugą lokatą, którą dzieli z Marco Reusem z Borussii Dortmund i Luka Joviciem z Eintrachtu Frankfurt.

Trener Bayernu Niko Kovac w spotkaniu z outsiderem Bundesligi wystawił mocno odmłodzony skład (średnia wieku 26,5). I nie popełnił błędu, bo 23-latkowie Joshua Kimmich, Kingsley Coman, Serge Gnabry i Leon Goretzka rozegrali znakomite zawody. Aż trudno uwierzyć, ale przy nich 30-letni „Lewy” jest już weteranem. Jego wiodąca pozycja w zespole jest jednak niepodważalna, podobnie jak Łukasza Piszczka w Borussii Dortmund.

 

To już koniec fazy grupowej Ligi Mistrzów

Fot. Brutalny faul Thomasa Muellera na piłkarzu Ajaksu, po którym niemiecki piłkarz został wyrzucony z boiska

 

 

Do 1/8 finału Champions League awansowały wszystkie cztery angielskie zespoły, trzy hiszpańskie i trzy niemieckie, po dwa włoskie i francuskie oraz holenderski i portugalski. Najskuteczniejszym strzelcem fazy grupowej został Robert Lewandowski z 8 golami. Losowanie par kolejnej fazy rozgrywek zaplanowano na 17 grudnia.

 

Z 32 zespołów, które przystąpiły do obecnej edycji Ligi Mistrzów UEFA, ostatnie miejsca równoznaczne z definitywnym odpadnięciem z europejskich pucharów, zajęły zespoły AS Monaco, AEK Ateny, Szachtara Donieck, CSKA Moskwa, PSV Eindhoven, Crvenej Zvezdy Belgrad, Lokomotiwu Moskwa i Hoffenheim. A zatem Grzegorz Krychowiak i Maciej Rybus (Lokomotiw) oraz Kamil Glik wiosną będą uczestniczyć wyłącznie w rozgrywkach krajowych lig. Wśród ośmiu drużyn, które zajęły w swoich grupach Champions League trzecie lokaty, gwarantujące udział w 1/16 finału Ligi Europy, znalazła się ekipa SSC Napoli z Piotrem Zielińskim i Arkadiuszem Milikiem w składzie. Oprócz niej w tych mniej prestiżowych rozgrywkach powalczą jeszcze Benfica Lizbona, Club Brugge, Galatasaray Stambuł, Inter Mediolan, Szachtar Donieck, Valencia CF i Viktoria Pilzno. Do 1/8 finału Ligi Mistrzów awansowały: Ajax Amsterdam, Atletico Madryt, FC Barcelona, Bayern Monachium, Borussia Dortmund, Juventus Turyn, FC Liverpool, Manchester City, Manchester United, Olympique Lyon, Paris Saint-Germain, FC Porto, Real Madryt, AS Roma, Schalke 04 Gelsenkirchen, Tottenham Hotspur.

Z 16 zespołów aż 14 wywodzi się z „wielkiej piątki”, czyli pięciu najsilniejszych lig europejskich. Angielska Premier League nie poniosła w fazie grupowej żadnych strat i wprowadziła do części play-off rozgrywek całą czwórkę swoich zespołów. Po trzy drużyny mają niemiecka Bundesliga i hiszpańska Primera Division, po dwie włoska Serie A i francuska La Liga, a po jednym portugalska Primeira Liga i holenderska Eredivisie. Te zestawienie pokazuje, że w europejskiej hierarchii nic się nie zmienia – mocni są coraz mocniejsi.

Z niezbyt licznej grupki polskich piłkarzy, która w fazie grupowej Ligi Mistrzów reprezentowała polski futbol, na placu boju zostało już tylko trzech – Robert Lewandowski, Łukasz Piszczek i Wojciech Szczęsny. Najlepiej z nich radzi sobie Lewandowski, który zakończył fazę grupową na pozycji lidera klasyfikacji strzelców mając na koncie osiem goli. Za nim z sześcioma trafieniami jest Leo Messi (FC Barcelona), z pięcioma Edin Dżeko (AS Roma), Moussa Marega (FC Porto), Neymar (PSG), Duszan Tadić (Ajax Amsterdam), Andrej Kramarić (Hoffenheim) i Paulo Dybala (Juventus), a z czterema golami Antoine Griezmann (Atletico Madryt), Harry Kane (Tottenham), Raphael Guerreiro (Borussia Dortmund) i Mauro Icardi (Inter Mediolan).

Wypada odnotować, że „Lewy” ma już w dorobku 53 trafienia w Lidze Mistrzów i w klasyfikacji najskuteczniejszych strzelców wszech czasów zajmuje szósta lokatę. Wyprzedzają go Cristiano Ronaldo (121 bramek), Leo Messi (106), Raul Gonzalez (71), Karim Benzema (59) oraz Ruud van Nistelrooy (56).