Boruc wciąż jest świetny

Chelsea Londyn z trudem pokonała w ćwierćfinale Pucharu Ligi Bournemouth 1:0. Kapitalny mecz w ekipie pokonanych rozegrał 38-letni Artur Boruc, który bronił fantastycznie i skapitulował tylko raz, po strzale Edena Hazarda.

 

Były reprezentant Polski już drugi sezon z rzędu jest w ekipie AFC Bournemouth tylko dublerem Bośniaka Asmira Begovicia i występuje wyłącznie w rozgrywkach pucharowych. Mimo to Boruc utrzymuje wysoką formę, co udowodnił w środowej potyczce z „The Blues”. Londyńczycy raz za razem sprawdzali umiejętności polskiego golkipera, ale on bronił jak za najlepszych lat. Wielka klasę pokazał zwłaszcza zatrzymując uderzenie z bliska Oliviera Giroud czy wygrywając pojedynek jeden na jednego z Willianem. Zespół Chelsea dominował na boisku i częściej był przy piłce, ale nie potrafiła złamać defensywy Bournemoth. Trener Chelsea Maurizio Sarri po przerwie uznał, że pora posłać do boju Edena Hazarda, bo napór gospodarzy słabł i zanosiło się na konkurs rzutów karnych (w Pucharze Ligi nie ma dogrywek).

Dla Boruca byłaby to świetna okazja do przypomnienia się fanom. Niestety, w 84. minucie Chelsea zdobyła jednak bramkę na wagę awansu do półfinału. Gol został strzelony w dość kuriozalny sposób. Po strzale Hazarda piłka odbiła się od ręki obrońcy „Wiśni” Charliego Danielsa i całkowicie zmieniła kierunek lotu. Polski bramkarz, który już szybował we właściwym kierunku, mógł tylko bezradnie patrzeć jak piłka wpada do siatki. Ale za swój występ Boruc otrzymał wysokie noty i pochwały od trenera Eddie Howe’a, lecz teraz zapewne do końca sezonu będzie już tylko grzał ławę, co zważywszy na prezentowaną przez niego dyspozycję w meczu z Chelsea, wydaje się bezsensownym marnotrawstwem.

 

Popis Zielińskiego w Serie A

W 2. kolejce włoskiej Serie A znakomita formą błysnął rozgrywający SSC Napoli Piotr Zieliński. Reprezentant Polski w meczu z AC Milan przy stanie 0:2 poderwał swój zespół do walki strzelając dwa gole. Ostatecznie ekipa z Neapolu wygrała 3:2.

 

Tuż przed meczem z AC Milan we włoskich mediach pojawiła się informacja, że Zieliński otrzymał od SSC Napoli propozycję nowego kontraktu, w którym zagwarantowano mu znaczącą podwyżkę zarobków, ale też zwiększono tzw. klauzulę odstępnego do kwoty 100 mln euro. Reprezentant Polski już w starciu z mediolańskim zespołem pokazał, że jest wart takich splendorów. Do przerwy wprawdzie nie błyszczał, zresztą jak cała drużyna Napoli, ale w szatni trener Carlo Ancelotti pobudził swoich podopiecznych do działania i po zmianie stron obraz gry zmienił się na korzyść gospodarzy, wśród których wyróżniało się dwóch polskich graczy – oprócz Zielińskiego także Arkadiusz Milik. Tym razem jednak gole strzelał ten pierwszy. W 53. minucie strzelił kontaktowego gola, a niespełna kwadrans potem doprowadził do remisu. Milik w tym spotkaniu do bramki nie trafił, ale miał udział przy zwycięskiej bramce zdobytej przez Belga Driesa Mertensa.

Zieliński po raz pierwszy we Włoszech zdobył w dwie bramki w jednym meczu. Mecz z AC Milan był jego 156. występem w Serie A, co oznacza, że wyrównał rekord występów polskiego piłkarza we włoskiej ekstraklasie należący od 30 lat do Zbigniewa Bońka. 24-letni Zieliński gra na Półwyspie Apenińskim od siedmiu lat. Trafił tu z Zagłębia Lubin jako nastolatek i tajniki calcio zaczął zgłębiać w Udinese. W Serie A zadebiutował 2 grudnia 2012 roku, wszedł wtedy na boisko z ławki w wygranym 4:1 meczu z Cagliari. Potem został wypożyczony do Empoli, gdzie grał pod okiem trenera Maurizio Sarriego, który po przejściu do Napoli ściągnął go do tego klubu. Gdy Carlo Ancelotti latem przejął po nim zespół z Neapolu, poprosił szefów klubu, żeby zatrzymali młodego polskiego pomocnika za wszelką cenę.

Prośba była jak najbardziej uzasadniona, bo Zielińskiego bardzo chciał mieć w u siebie w Liverpoolu Juergen Klopp. Po meczu z AC Milan Zieliński otrzymał znakomite noty, chociaż trener Ancelotti zdjął go z boiska w 72. minucie. „Zieliński jest bardzo dobry, ale mam w zespole wielu świetnych zawodników. Zmieniłem go, bo jego problemem, z którym muszę sobie poradzić jako trener, jest nieśmiałość. On musi uwierzyć w siebie i w to, że może nawet sam pociągnąć zespół do zwycięstwa. Na razie tej pewności w nim nie ma, przez co po dobrym okresie gry potrafi stać się na boisku niewidoczny” – wyjaśnił swoja decyzję Ancelotti.

SSC Napoli po dwóch kolejkach jest wiceliderem Serie A z takim samym dorobkiem jak prowadzący Juventus Turyn, który z Wojciechem Szczęsnym w bramce w 2. kolejce pokonał Lazio Rzym 2:0.

 

Najdroższy bramkarz na świecie

Tylko kilkanaście dni Brazylijczyk Alisson Becker był najdrożyszym bramkarzem w historii futbolu. FC Liverpool wykupił go z AS Roma za 75 mln euro. Od minionej środy rekordzistą jest 23-letni Hiszpan Kepa Arrizabalaga.

 

Trener Chelsea Londyn Maurizio Sarri miał poważny problem do rozwiązania, bo belgijski bramkarz Thibaut Courtois zażądał transferu do Realu Madryt. Najlepszy golkiper mundialu w Rosji miał dwa mocne argumenty. Prywatny – bo w Madrycie na co dzień mieszka jego rodzina i dzieci oraz sportowy, bo po tym sezonie wygasał jego umowa z Chelsea, więc za rok i tak by odszedł ze Stamford Bridge, tyle że za darmo. Szefowie londyńskiego klubu próbowali jeszcze namówić Belga do przedłużenia kontraktu w zamian za gigantyczna podwyżkę uposażenia, ale gdy stanowczo odmówił, wyrazili zgodę na jego transfer do Realu za 38 mln funtów.

Jeśli trenujący z pierwszym zespołem Chelsea 18-letni polski bramkarz Marcin Bułka zwietrzył w tym transferze jakąś szansę dla siebie, musiał być nielicho rozczarowany wieścią, że londyński klub uruchomił tzw. klauzulę odstępnego za hiszpańskiego golkipera Athletic Bilbao Kepę Arrizabalagę. Za tego 23-letniego piłkarza baskijski klub zawinszował sobie aż 80 mln euro (71,6 mln funtów) i taką też kwotę Chelsea przelała na jego konto. I tak oto mało znany jak na razie Kepa Arrizabalaga został najdroższym bramkarzem w historii futbolu, bijąc rekord należący do Alissona Beckera, którego Liverpool sprowadził tego lata z Romy za 67 mln funtów (ok. 75 mln euro).

W poprzednim sezonie nowy nabytek Chelsea Londyn wystąpił w barwach Athletic Bilbao w 31 meczach, w których wpuścił 44 gole i tylko w siedmiu zachował czyste konto. W reprezentacji Hiszpanii zagrał tylko raz, w meczu towarzyskim. Jak na gracz za 80 „baniek” są to osiągnięcia raczej więcej niż przeciętne.