Wielki talent objawił się w koszykarskiej kadrze Polski

W ostatnim meczu eliminacji mistrzostw Europy 2022 reprezentacja Polski pokonała Rumunię 88:81. Biało-czerwoni już wcześniej mieli zapewniony awans, zatem selekcjoner naszej kadry Mike Taylor dał pograć zawodnikom z zaplecza. Szansę znakomicie wykorzystał 17-letni Jeremy Sochan, który zdobył 18 punktów.

Z powodu pandemii rozgrywki w grupach eliminacyjnych do przyszłorocznych mistrzostw naszego kontynentu rozgrywano w tzw. turniejowych bańkach. W minionym tygodniu gospodarzem zmagań kończących rywalizację w grupie A była Polska, a turniej rozegrano w hali sportowej w Gliwicach. Biało-czerwoni awans uzyskali w piątek, jeszcze przed meczem z Hiszpanią, który przegrali 88:89, bo w drugim spotkaniu ekipa Izraela pokonała Rumunię, pozbawiając ten zespół nawet matematycznych szans na wyprzedzenie trzeciej w tabeli polskiej drużyny. A z grupy do EuroBasketu 2022 awansowały trzy czołowe zespoły.
Awans z trzeciego miejsca
Tak więc niedzielne spotkanie reprezentacja Polski mogła potraktować treningowo i trener Mike Taylor nie omieszkał skorzystać z okazji do przetestowania w tym meczu kilku debiutantów, których powołał do kadry na turniej w Gliwicach. Tym bardziej, że od początku potyczki z Rumunami biało-czerwoni mieli wyraźną przewagę. Pierwszą kwartę wygrali 34:26, a w drugiej prowadzili już nawet 14 punktami. I wtedy Taylor posłał do gry 17-letniego Jeremy’ego Sochana, który tym samym został najmłodszym debiutantem w historii reprezentacji Polski.
Był to bardzo udany debiut, bo nastoletni koszykarz należał do czołowych graczy naszego zespołu i zdobył 18 punktów. Skuteczniejszy od niego w tym meczu był tylko Michał Michalak, zdobywca 24 pkt. Biało-czerwoni ostatecznie wygrali 88:81. W drugim niedzielnym spotkaniu grupy A aktualni mistrzowie świata Hiszpanie, którzy przyjechali do Gliwic w mocno rezerwowym składzie, pokonali Izrael 78:73. Te dwie drużyny również awansowały do turnieju finałowego, który od 1 do 18 września 2022 roku zostanie rozegrany w Czechach, Gruzji, Niemczech i Włoszech. Dla przypomnienia podajemy wyniki wszystkich poprzednich spotkań w grupie A: Rumunia – Hiszpania 71:84; Polska – Izrael 71:75; Hiszpania – Polska 69:80; Izrael – Rumunia 87:63; Rumunia – Polska 61:91; Izrael – Hiszpania 95:87; Izrael – Polska 78:72; Hiszpania – Rumunia 94:41.
Trener Mike Taylor po zakończeniu turnieju w Gliwicach nie krył zadowolenia z postawy swoich zawodników. „Wszyscy kadrowicze walczyli z zaangażowaniem w obu meczach, z Hiszpanią i Rumunią. Chciałbym jednak szczególnie pochwalić młodych graczy, którzy zagrali z rumuńską drużyną. Robili błędy, mieli wzloty i upadki, ale gracze ci rozwijali się w trakcie gry. Jestem przekonany, że oni są wielką przyszłością polskiej koszykówki. Jeremy Sochan pokazał olbrzymi talent i wielki potencjał, ale wszyscy debiutanci zasługują na pochwałę” – stwierdził amerykański selekcjoner biało-czerwonych.
Jeremy chciał grać dla Polski
Matką koszykarza jest Aneta Sochan, była zawodniczka Polonii Warszawa. W trakcie studiów w Stanach Zjednoczonych poznała późniejszego ojca Jeremy’ego. Ale od drugiego roku życia mieszkała z synem na Wyspach Brytyjskich, początkowo w Southampton, a potem w Milton Keynes. Jako nastolatek Jeremy występował w lokalnej drugiej lidze, ale po naradzie z rodzicami uznał, że w tym otoczeniu nie rozwinie się jako koszykarz. W 2019 roku wrócił do USA i podjął naukę w La Lumiere, jednej z renomowanych szkół średnich w USA. W Europie był już wtedy graczem rozpoznawalnym w juniorskich kategoriach wiekowych. Na mistrzostwach kontynentu kadetów zagrał po raz pierwszy w 2018 roku przeciwko w większości starszym rywalom, a rok później był MVP turnieju dywizji B, który Polska wygrała awansując do elity.
Do polskiej kadry młodzieżowej Sochan trafił za sprawą mamy, która pisała w tej sprawie do PZKosz i wysyłała filmiki z nagranymi koszykarskimi zagraniami syna. Jego talent na szczęście został w polskiej federacji zauważony i Jeremy w 2018 roku dostał zaproszenie zgrupowanie kadry kadetów. „Pierwsze dni były dla mnie bardzo trudne, bo nie znałem nikogo, ale ja jestem otwartym człowiekiem, a inni zawodnicy okazali się przyjaźnie nastawieni. Dzisiaj mam dużo znajomych w Polsce” – wspomina Jeremy, który bez problemu posługuje się językiem polskim. Tylko o koszykówce woli rozmawiać po angielsku.
Sochan mógłby występować też w reprezentacji Wielkiej Brytanii, nawet dostawał zaproszenia na mecze brytyjskiej kadry juniorów, ale odkąd zaczął grać w biało-czerwonych barwach, kontakt się urwał. „Polska to mój kraj, moja mama i większość rodziny pochodzi z Polski. Nawet mój ojciec był za tym, żebym grał w polskich barwach” – zapewnia Jeremy.
Gdyby nie pandemia, to Sochana prawdopodobnie nie byłoby teraz w Niemczech, tylko nadal uczyłby się w La Lumiere, a od nowego sezonu rozpocząłby studia na uczelni Baylor. Wiosną ubiegłego roku sytuacja w USA zaczęła się jednak pogarszać i rodzina Jeremy’ego postanowiła na jakiś czas przenieść się do Europy. On wybrał dla siebie akademię koszykarską w Ulm. Jej dyrektor Chris Ensminger, były amerykański koszykarz z udaną karierą w Bundeslidze, uważa, że ta współpraca daje korzyść obu stronom. „My pomagamy jemu w rozwoju, on pomaga nam wygrywać mecze. Obecność takiego zawodnika, zwłaszcza teraz, gdy zadebiutował w seniorskiej reprezentacji swojego kraju, pokazuje też graczom młodszych roczników, że warto u nas trenować” – przekonuje Ensminger. I dodaje: „Cieszy mnie, że Jeremy, w którego talent mocno wierzę, w swojej sportowej biografii będzie miał już na zawsze akademię w Ulm jako miejsce, z którego trafił do reprezentacji Polski”.

Biało-czerwoni przegrali z Izraelem

Koszykarze reprezentacji Izraela pokonali nasz zespół 78:72 w meczu eliminacyjnym do ME 2022. Z powodu pandemii koronawirusa listopadowe spotkania w grupie A odbywały się w „bańce”, którą zorganizowano w Walencji. Prowadzący z kompletem zwycięstw Izraelczycy mają już zapewniony awans, natomiast Polacy i Hiszpanie będą musieli o to powalczyć w zaplanowanej na luty przyszłego roku ostatniej serii gier.

Poniedziałkowa potyczka z ekipa Izraela była setnym meczem Mike’a Taylora w roli trenera reprezentacji Polski. Jego podopieczni nie sprawili mu z tej okazji prezentu, bo chociaż walczyli zawzięcie do ostatniego gwizdka, to jednak po raz drugi w tych eliminacjach przegrali z Izraelczykami (wcześniej nie dali im rady na swoim boisku, w Gliwicach), którzy wcześniej w Walencji ograli też zespół Hiszpanii. Tym razem nasi koszykarze ulegli 72:78, a punkty dla biało-czerwonych zdobyli: Ponitka (23), Sokołowski (15), Kulig (11), Michalak (9), Cel (5), Koszarek (5), Olejniczak (2) i Łączyński (2). Oprócz wymienionych zagrali jeszcze Zyskowski, Kolenda, Gruszecki i Hrycaniuk.
Mimo porażki nasza reprezentacja jest bliska wywalczenia awansu – w tej chwili zajmuje drugą lokatę w grupie A, za Izraelem, a przed Hiszpanią i Rumunią, które także w poniedziałek rozegrały mecz. Mistrzowie świata rozgromili rumuński zespół aż 94:41 i mają obecnie tyle samo punktów (6) co Polacy i taki sam bilans wygranych i przegranych spotkań (2-2). Dla przypomnienia – z grupy do mistrzostw Europy awansują trzy pierwsze zespoły, a w ostatniej serie spotkań, która prawdopodobnie również zostanie rozegrana w formule „bańki”, biało-czerwoni mają do rozegrania mecz z Hiszpanią i Rumunią. Do awansu wystarczy im jedno zwycięstwo, a w Walencji z Rumunami wygrali przecież 91:61.

Polscy koszykarze walczą o awans

Reprezentacja Polski koszykarzy łatwo pokonała w Walencji zespół Rumunii 91:61 w 3. kolejce eliminacji do mistrzostw Europy w 2022 roku i jest już o krok od awansu. Wystarczy, że wygra w poniedziałek mecz z Izraelem.

Trener biało-czerwonych Mike Taylor w ostatniej chwili musiał wycofać ze składu najlepszego gracza naszej reprezentacji Mateusza Ponitkę. Koszykarz występujący na co dzień w Zenicie Petersburg po przybyciu do Walencji przeszedł test na koronawirusa, który miał być formalnością, bo Ponitka zakaził się Covid-19 już w październiku i przeszedł chorobę bezobjawowo, a wszystkie późniejsze testy miał negatywne. Tym razem wynik badania był jednak niejasny, więc zlecono kolejny test i profilaktycznie zakazano mu występu w spotkaniu z Rumunią. Ale w poniedziałek ma już z Izraelem zagrać.
Ubytek kluczowego gracza na szczęście nie zdezorganizował polskiego zespołu. Już po siedmiu minutach prowadzili 15:0, a na początku drugiej kwarty ich przewaga przekroczyła 20 oczek i na takim poziomie utrzymywała się do końca pierwszej połowy. W trzeciej kwarcie tylko na moment zrobiło się nerwowo, gdy Tomasz Gielo potrzebował pomocy medycznej, ale Polacy nadal utrzymywali przewagę ponad 20 „oczek”, by ostatecznie wygrać z przewagą 30 punktów.
Nasza reprezentacja po trzech kolejkach gier ma bilans 2-1 i jest już bardzo blisko awansu do ME 2022 (do turnieju finałowego awansują po trzy z czterech rywalizujących w grupach drużyn). W „polskiej” grupie grają jeszcze aktualni mistrzowie świata Hiszpanie (wystawili w tych eliminacjach rezerwową kadrę) oraz zespół Izraela. W sobotnim spotkaniu Hiszpanie przegrali w Walencji sensacyjnie z Izraelczykami 87:95, a właśnie z zespołem Izraela nasza reprezentacja zmierzy się w poniedziałek 30 listopada. Tego dnia Hiszpanie zagrają z Rumunami, zaś ostatnie spotkania odbędą się w przyszłym roku: 18 lutego Rumunia zmierzy się z Izraelem, a Polska zagra z Hiszpanią, natomiast 21 lutego biało-czerwoni rozegrają rewanżowy mecz z Rumunią, zaś Hiszpanie z ekipą Izraela.

Kadra koszykarzy na el. ME 2022

Trener reprezentacji Polski koszykarzy Mike Taylor powołał 13 zawodników na mecze kwalifikacyjne do mistrzostw Europy w 2022 roku. Biało-czerwoni 28 i 30 listopada zagrają w Walencji z Rumunią i Izraelem.

FIBA zmieniła organizację kwalifikacji do mistrzostw Europy w „okienkach”, które zaplanowane były na listopad 2020 i luty 2021 roku. Mecze w obu okienkach będą rozgrywane w tzw. bańkach, czyli zamkniętych turniejach, zamiast tradycyjnych spotkań u siebie i na wyjeździe. Pierwszy turniej z udziałem reprezentacji Polski odbędzie się w dniach 23 listopada – 1 grudnia w Walencji. Biało-czerwoni rozegrają w Hiszpanii dwa mecze – 28 listopada z Rumunią oraz 30 listopada z Izraelem.
Nasza kadra na covidowy turniej w Walencji została złożona z graczy już wcześniej sprawdzonych w reprezentacyjnych bojach. „Powołani przeze mnie gracze znają nasz system, mają w nim spore doświadczenie. Nie mogę się już doczekać meczów z Rumunią i Izraelem. W najbliższych dniach będziemy ciężko pracować, żeby zagrać z tymi zespołami najlepiej jak potrafimy” – zapewnia Mike Taylor. W składzie biało-czerwonych zabrakło tym razem A.J. Slaughtera. „On wybrał spokojny powrót do koszykówki po problemach zdrowotnych, z którymi mierzył się w ostatnich miesiącach. Szanujemy jego decyzję i wspieramy go w jego starania o odzyskanie dawnej formy” – wyjaśnił trener Taylor. EuroBasket 2022 zostanie rozegrany od 1 do 18 września 2022 roku w Czechach, Gruzji, Włoszech i Niemczech.
Kadra Polski na mecze w Walencji:
Łukasz Kolenda (Trefl Sopot), Łukasz Koszarek (Zastal Enea BC Zielona Góra), Kamil Łączyński (Pszczółka Start Lublin), Karol Gruszecki (Trefl Sopot), Michał Michalak (Syntainics MBC Weissenfels, Niemcy), Mateusz Ponitka (Zenit Petersburg, Rosja), Michał Sokołowski (Treviso Basket, Włochy), Jarosław Zyskowski (RETAbet Bilbao Basket, Hiszpania), Aaron Cel (Polski Cukier Toruń), Tomasz Gielo (MoraBanc Andorra, Hiszpania), Adam Hrycaniuk (Asseco Arka Gdynia), Damian Kulig (Polski Cukier Toruń), Dominik Olejniczak (Trefl Sopot).

Przerwali serię porażek z Hiszpanią

Eliminacje do mistrzostw Europy 2021 reprezentacji Polski rozpoczęła w ubiegłym tygodniu fatalnie, od porażki w Gliwicach z niżej notowaną drużyną Izraela 71:75. W minioną niedzielę, trzy dni po tej wpadce, biało-czerwoni zrehabilitowali się w oczach kibiców pokonując w Saragossie zespół aktualnych mistrzów świata Hiszpanię 80:69. W grupie A z dwoma zwycięstwami prowadzi jednak Izrael, który wygrał także z Rumunią 87:63.

Pokonanie Hiszpanii przez polski zespół trzeba uznać za sensację, chociaż w ekipie aktualnych mistrzów świata ze zwycięskiej ekipy z ubiegłorocznego czempionatu w Chinach zagrało tylko dwóch zawodników, a i to nie z pierwszej piątki. Mimo to w hiszpańskich mediach porażkę ich drużyny oceniono w kategoriach narodowej klęski. Nic dziwnego, biało-czerwoni po raz ostatni wygrali z Hiszpanami w 1972 roku, a od tego czasu zanotowali w starciach z nimi serię 10 porażek z rzędu. Po raz kolejny popisowy występ zanotował występujący w naszych barwach naturalizowany Amerykanin AJ Slaughter, ale jak cały polski zespół na wysokie obroty wszedł dopiero od drugiej kwarty, w której polski zespół doprowadził do remisu 33:33. W trzeciej kwarcie coraz lepiej grający Polacy zaczęli uzyskiwać przewagę i na przerwę schodzili z prowadzeniem 64:53.
Kluczem do sukcesu była żelazna defensywa i taktyczne rozpracowanie gry rywali, co było zasługą sztabu szkoleniowego. Trener Taylor wielokrotnie podkreślał ten niekwestionowany wkład w sukces swoich asystentów – Artura Gronka, Marcina Woźniaka i Arkadiusza Miłoszewskiego. W chwili triumfu na dalszy plan zeszły też wcześniejsze konflikty wynikłe na tle pominiętego tym razem w kadrze kapitana reprezentacji Adama Waczyńskiego. Z roli lidera zespołu pod nieobecność tego gracza oraz kontuzjowanego Mateusza Ponitki znakomicie wywiązał się Slaughter. Amerykanin z polskim paszportem starał się jednak pomniejszać swój wkład w zwycięstwo. „Po prostu grałem swoją koszykówkę. Jako zespół jesteśmy już razem dosyć długo i potrafimy reagować na różne boiskowe sytuacje. Każdy z nas wie, jak wielki wpływ na naszą grę mają Mateusz Ponitka i Adam Waczyński. Byłoby dobrze znowu mieć ich w drużynie” – stwierdził występujący na co dzień w hiszpańskiej lidze Slaughter.
Przyszłoroczne mistrzostwa Europy odbędą się w Czechach, Niemczech, Gruzji i we Włoszech. Kwalifikacje będą rozgrywane w trzech terminach: 17-25 lutego 2020, 23 listopada-1 grudnia 2020 oraz 15-23 lutego 2021 roku. Do finałów europejskiego czempionatu z grupy A awansują trzy najlepsze zespoły, bo w stawce czterech drużyn nie ma żadnego z gospodarzy Eurobasketu, a oni mają awans zapewniony bez względu na zajęte miejsce.
Po dwóch kolejkach spotkań liderem w grupie A jest Izrael, który w niedzielę zanotował drugie zwycięstwo wygrywając z Rumunią 87:63. Polacy zajmują drugą lokatę, a na trzeciej znajdują się Hiszpanie. Stawkę zamykają Rumuni, z którymi biało-czerwoni zmierzą się 27 listopada.

Falstart kadry koszykarzy

Od porażki rozpoczęli eliminacje do mistrzostw Europy koszykarze reprezentacji Polski. Biało-czerwoni w w pierwszym spotkaniu grupy A niespodziewanie przegrali w Gliwicach z Izraelem 71:75. W niedzielę natomiast w kolejnym spotkaniu zmierzyli się w Saragossie z Hiszpanią, zespołem aktualnych mistrzów świata, z którymi w ostatnich latach przegrali 10 meczów z rzędu.

Biało-czerwoni zaczęli kwalifikacje od przykrej porażki z Izraelem. Przykrej, bo po sukcesie w ubiegłorocznych mistrzostwach świata zainteresowanie koszykówką w naszym kraju wrosło, czego efektem był obecność na widowni gliwickiej hali ponad 12 tysięcy kibiców. Była to najlepsza frekwencja we wszystkich czwartkowych spotkaniach eliminacyjnych w Europie. „Oni byli cierpliwi w ataku, nam tego zabrakło. Szkoda, bo przyszło nas zobaczyć w grze bardzo dużo ludzi. Mieliśmy mało czasu na przygotowanie się do tego spotkania, ale to żadne wytłumaczenie” – przyznał najlepszy gracz w polskim zespole AJ Slaughter. Jeszcze na niespełna trzy minuty przed końcem czwartej kwarty nasz zespół prowadził 66:65, lecz w decydujących akcjach więcej zimnej krwi zachowywali rywale. Slaughter zdobył 29 punktów, co jest jego nowym rekordem w polskiej reprezentacji. Inni nie grali jednak tak dobrze jak Amerykanin z polskim paszportem, stąd porażka, pierwsza w inauguracyjnym meczu eliminacyjnym biało-czerwonych odkąd ich trenerem jest amerykański szkoleniowiec Mike Taylor.
Gdy Polacy przegrywali w Gliwicach z Izraelem, w drugim spotkaniu grupy A Hiszpanie zwyciężyli na wyjeździe Rumunię 84:71. Ale nie tylko dlatego przed niedzielnym starciem reprezentacji Polski z Hiszpania w Saragossie nikt nie dawał biało-czerwonych większych szans na zwycięstwo. Hiszpański zespół to obecnie druga ekipa w narodowym rankingu FIBA, ustępująca jedynie reprezentacji USA, ale w ubiegłorocznych mistrzostwach świata okazała się najlepsza, zaś polska drużyna po wywalczeniu ósmego miejsca awansowała w tym zestawieniu na 13. miejsce na świecie i 9. w Europie). W mistrzostwach Europy nasi koszykarze zdobyli dotąd trzy medale: srebrny (1963) i dwa brązowe (1965, 1967), ale było to bardzo dawno temu. W obecnej erze większe sukcesy notują Hiszpanie, którzy w ostatnich pięciu edycjach Eurobasketu nie schodzili z podium, zdobywając trzykrotnie złoto (2009, 2011, 2015), srebro (2007) i brąz (2013).
I pomyśleć, że pół wieku temu to koszykarze z Półwyspu Iberyjskiego uczyli się tej gry od Polaków, którzy do 1971 roku zajmowali wyższe lokaty od Hiszpanów. Bilans 19 dotychczasowych spotkań obydwu reprezentacji w rywalizacji o punkty (mistrzostwa świata, igrzyska olimpijskie, mistrzostwa Europy) jest minimalnie korzystniejszy dla Hiszpanii 10-9, tyle tylko, że po raz ostatni biało-czerwoni pokonali Hiszpanów w 1972 roku na igrzyskach w Monachium (87:76), a pierwszej porażki doznali w 1980 w eliminacjach do igrzysk 1980 roku (81:107). Do serii 10 porażek z rzędu wpisują się przegrane potyczki naszych koszykarzy w czterech kolejnych mistrzostwach Europy (2009-2015) oraz przegrana w ubiegłorocznych mistrzostwach świata w Chinach, gdzie biało-czerwoni ulegli Hiszpanom w ćwierćfinale 78:90.
W spotkaniu w Szanghaju najwięcej punktów dla zwycięzców zdobyli Ricky Rubio – 19, Willy Hernangomez – 18, Rudy Fernandez – 16 i Juancho Hernangomez – 14. Jakąś nadzieję Polakom na dobry wynik dawała absencja tych graczy z dokonaniami w lidze NBA, a także nieobecność innych gwiazdorów, jak Marc Gasol, Victor Claver czy Sergio Llull. W kadrze trenera Scariolo na mecz z Polską w Saragossie znalazło się tylko dwóch graczy z mistrzowskiej drużyny ostatniego czempionatu w Chinach – Javier Beiran i Xavier Rabaseda, którzy na tej imprezie byli jednak tylko rezerwowymi. Trener Polaków Mike Taylor podkreśla jednak, że w najsilniejszej na Starym Kontynencie lidze hiszpańskiej gra jednak dość świetnych koszykarzy, zdolnych zastąpić w kadrze graczy z NB.
Najwięcej punktów w czwartkowym meczu z Rumunią zdobyli dla Hiszpanii kolega Tomasza Gielo z Iberostaru Teneryfa Dani Diez – 21, jedyny gracz z ligi zagranicznej, występujący w Chinach w zespole Sun Rockers Shibuya Sebastian Saiz – 17 i 10 zbiórek oraz grający z Adamem Waczyńskim w Unicai Malaga Dario Brizuela – 10. Dlatego nikt nie dawał polskiej drużynie większych szans, zwłaszcza że wystąpiła bez dwóch kluczowych zawodników – Adama Waczyńskiego (w meczu w Szanghaju z 15 pkt był drugim strzelcem zespołu, po A.J. Slaughterze – 19), który nie otrzymał powołania oraz kontuzjowanego Mateusza Ponitki. Poza tym nigdy wcześniej biało-czerwoni nie pokonali aktualnych mistrzów świata.
Niedzielne spotkanie Hiszpania – Polska w Saragossie zakończyło się po zamknięciu wydania.

Awantura o Waczyńskiego

Brak kapitana reprezentacji Polski koszykarzy Adama Waczyńskiego w kadrze na lutowe mecze eliminacyjne ME 2021 z Izraelem i Hiszpanią trener biało-czerwonych Mike Taylor wyjaśnił krótko, że zawodnik „postanowił odpocząć”, ale występujący na co dzień w hiszpańskim klubie Unicaja Malaga koszykarz w opublikowanym oświadczeniu stanowczo temu zaprzeczył i wprost stwierdził, że po prostu nie dostał powołania. Zrobiła się z tego poważna rozróba, bo Waczyński w ostatnich latach był ważną postacią w reprezentacji Polski.

Pominięcie tego zawodnika w kadrze na dwa ważne mecze było zaskoczeniem, bo Waczyński ma w dorobku trzy występy w mistrzostwach Europy, a we wrześniu ubiegłego roku był kluczowym graczem biało-czerwonych w mistrzostwach świata, do których nasi koszykarze awansowali po ponad półwiecznej przerwie, a na chińskich parkietach wywalczyli znakomite ósme miejsce. Od 2016 roku ten 30-letni obecnie koszykarz jest czołowym graczem Unicaja Malaga.
Awantura wybuchła po tym, gdy Waczyński w zamieszczonym w mediach społecznościowych oświadczeniu przedstawił własną wersję wydarzeń. (…) „Dla wielu osób ze świata koszykarskiego tajemnicą nie jest, że nieoficjalnie padły słowa o tym, że nie ma miejsca dla Adama Waczyńskiego w kadrze narodowej. Padło tych słów dużo więcej, wiele bardzo przykrych. Niemalże nie pojechałbym na mistrzostwa świata, ale zagryzłem zęby, bo długo pracowaliśmy wspólnie na ten sukces. Zamiast motywować próbowano mi odebrać opaskę kapitana drużyny” – wyjawił i wymienił kilka przykładów nieeleganckiego wobec niego zachowania ze strony prezesa PZKosz Radosława Piesiewicza.
Koszykarz przyznaje, że w rozmowie z trenerem Taylorem poskarżył się, iż w tak nieprzyjemnej atmosferze pomówień i lekceważących gestów nie jest w stanie grać w reprezentacji, ale naiwnie liczył, jak podkreślił, że selekcjoner stanie po jego stronie i spróbuje wyprostować te sprawy. Tymczasem Taylor zrobił jego zdaniem coś wręcz odwrotnego.
Czym prezesowi Piesiewiczowi podpadł kapitan koszykarskiej kadry? „Wiele razy zastanawiałem się, czy wpływ na to ma moja przyjaźń z Marcinem Gortatem i wsparcie fundacji MG13. A może moje zaangażowanie w działalność Związku Zawodowego Koszykarzy? Bo przecież nie to, że jako kapitan drużyny zawsze mocno wspierałem trenera i walczyłem o godne warunki dla wszystkich zawodników kadry” – zastanawia się Waczyński.
I na zakończenie pisze: „Moi koledzy z kadry wiedza, że przyjechałbym na zgrupowanie nawet z jedną nogą. Wiedzą też, że pod koniec ubiegłego roku przez prawie miesiąc czekałem na wynik biopsji i przez ten czas przewartościowałem wiele rzeczy w moim życiu. Nie jestem z kamienia, jestem tylko człowiekiem, który nie ma już po prostu sił na tę brudną pozaboiskową rozgrywkę, która przekłada się na moje życie zawodowe i prywatne. Bardzo przepraszam wszystkich kibiców, których zawiodę. Ale przede wszystkim bardzo przepraszam kolegów z zespołu oraz sztab trenerski. Zawsze poszedłbym za nimi w ogień. Będę wam kibicował z całego serca”.
Oświadczenie Waczyńskiego wywołało spore poruszenie w koszykarskim światku. Na tyle duże, że amerykański selekcjoner biało-czerwonych Mike Taylor poczuł sie wywołany do tablicy i też wydał w tej sprawie oświadczenie. (…) Informuję, że decyzję o braku powołania Adama Waczyńskiego do kadry podjąłem osobiście. Od 2014 roku, odkąd pracuje jako trener główny reprezentacji Polski, nikt z Polskiego Związku Koszykówki nie ingerował, ani nie sugerował, kto ma znaleźć się na liście powołanych zawodników. Oświadczenie Adama podważa mój autorytet i jestem nim rozczarowany. Wolałbym, żeby wybrał prostsze rozwiązanie i osobiście skontaktował się z prezesem Radosławem Piesiewiczem. Zresztą, długo rozmawiałem z Adamem na ten temat i zachęcałem go do takiej rozmowy. Nie doszło do niej, a dla mnie zawsze najważniejsza jest drużyna – ważniejsza niż jeden zawodnik. Z powodu braku rozwiązania tego niepotrzebnego konfliktu podjąłem taką, a nie inną decyzję” (…) – napisał Mike Taylor.
Tego samego dnia swoje trzy grosze wtrącił też prezes PZKosz Radosław Piesiewicz. W obszernym oświadczeniu odrzucił wszystkie pretensje jakie pod jego adresem zgłosił Waczyński, a na jego zakończenie pozwolił sobie na osobiste przesłanie do zawodnika (pisownia oryginalna): „Drogi Adamie. Wielka szkoda, że ta nasza rozmowa odbywa się publicznie. Wydaje się, że nie było takiej konieczności. Przytoczone fakty, z którymi trudno przecież dyskutować, niestety przeczą Twojej narracji, w której – z niewiadomych dla mnie przyczyn – wiele nut pobrzmiewa fałszywie. Jak dobrze wiesz, Trener Mike Taylor wskoczyłby za każdym z Was w ogień. Bo przecież, jak sam napisałeś w swoim oświadczeniu, „nie mamy światowych gwiazd, ale mamy drużynę”. I dla Trenera Taylora ta drużyna jest najważniejsza. W niej wszyscy są równi, nawet kapitan. Jako osoba odpowiedzialna za polski basket, czuję się w obowiązku poinformować opinię publiczną, że faktycznie w relacjach między nami od sierpnia ubiegłego roku coś się zmieniło.
I powtórzę jeszcze raz – nie chodzi o sprawy sportowe, których w Twoim przypadku nikt nie kwestionuje – ale o nasze rozmowy w sprawie organizacji Kadry Narodowej. Szkoda, że w swoim oświadczeniu nie poruszyłeś sprawy najbardziej chyba istotnej, którą „żyją” nasi kadrowicze w ostatnich dniach. To Ty przecież od jakiegoś czasu lansujesz tezę, że wszystko, co związane z naszą kadrą, jest do poprawy. To przecież Ty kreujesz rzekome problemy związane z zabezpieczeniem interesów zawodników Kadry. To Ty chciałeś wybierać miasta, w których organizowane są zgrupowania reprezentacji Polski i modele samochodów, które Sponsor Reprezentacji przekazał kadrowiczom jako nagrody za awans do Mistrzostw Świata. To w Twoim imieniu jako kapitana Reprezentacji Polski Związek Zawodowy Koszykarzy wysyłał korespondencję do reprezentantów Polski w powyższych kwestiach, która pod hasłem dbałości o ich interesy przyczynia się do antagonizowania środowiska koszykarskiego. To Ty namawiałeś wszystkich kolegów z Kadry, by nie podpisywali umów dotyczących działań jako ambasadorowie marki jednego z naszych sponsorów, co pozwoliło Wam otrzymać najwyższe w historii polskiego basketu nagrody finansowe za wspaniałe osiągnięcie, jakim było zajęcie 8 miejsca na Mistrzostwach Świata w Chinach.
Nie wiem, kto stoi za tymi działaniami, ale na pewno nie jest to najwłaściwsza droga do rozwoju koszykówki w naszym kraju. Wydaje się, że właśnie swoimi ostatnimi działaniami zacząłeś tę DRUŻYNĘ dzielić i wciągać ją w konflikt, którego nikt nie jest w stanie zrozumieć. (…)

48 godzin sport

Ósme trafienie Milika
Napastnik reprezentacji Polski Arkadiusz Milik strzelił gola dla SSC Napoli w wygranym na wyjeździe 4:2 meczu z Sampdorią Genu w spotkaniu 22. kolejki włoskiej Serie A. Było to jego ósme ligowe trafienie w tym sezonie. Asystę przy golu Milika zaliczył drugi z naszych reprezentantów grających w drużynie z Neapolu, Piotr Zieliński. W ekipie Sampdorii cały mecz rozegrał kolejny kadrowicz Jerzego Brzęczka Karol Linetty, natomiast drugi z Polaków w zespole z Genui, Bartosz Bereszyński, w tym spotkaniu musiał pauzować z powodu kary za żółte kartki. SSC Napoli zajmuje obecnie 10. miejsce w tabeli z dorobkiem 30 punktów, natomiast Sampdoria z 20. punktami na konie jest dopiero 16.

Wołosz z Pucharem Włoch
Siatkarki zespołu Imoco Volley Conegliano z reprezentantką Polski Joanną Wołosz w składzie, wywalczyły Puchar Włoch. pokonując w finale gospodynie turnieju drużynę Unet Busto Arsizio 3:0 (25:20, 25:18, 25:16). Nasza siatkarka została wybrana na najlepszą zawodniczkę meczu (MVP). W półfinale Wołosz zagrała przeciwko swoim koleżankom z reprezentacji – Magdalenie Stysiak i Agnieszce Kąkolewskiej, które na co dzień występują w zespole Savino Del Bene Scandicci. Imoco Volley wygrało to spotkanie 3:0.

Zawiesili walkę z dopingiem
Chińska Agencja Antydopingowa (CHINADA) tymczasowo zawiesiła działania kontrolne ze względu na ochronę zdrowia z powodu epidemii koronawirusa – poinformowała w poniedziałek Międzynarodowa Agencja Kontroli (ITA). Chinada „potwierdziła z dniem 3 lutego 2020 roku, że ze względu na ochronę zdrowia oraz w związku z międzynarodową sytuacją kryzysową ogłoszoną przez Światową Organizację Zdrowia działania kontrolne są tymczasowo zawieszone” – przekazała ITA, agencja z siedzibą w Lozannie, odpowiedzialna za kontrole antydopingowe w wielu międzynarodowych federacjach sportowych.

Włodarczyk lekkoatletką dekady
Branżowy magazyn lekkoatletyczny „Track&Field News” wybrał najlepszych lekkoatletów dekady. Wśród kobiet wyróżnienie przyznano polskiej młociarce Anicie Włodarczyk za imponujące sukcesy odnoszone w latach 2010-2019. W tym czasie Włodarczyk zdobyła dwa złote medale olimpijskie (Londyn 2012 i Rio de Janeiro 2016), trzy złote medale mistrzostw świata (Moskwa 2013, Pekin 2015 i Londyn 2017) oraz cztery złote medale mistrzostw Europy (2012, 2014, 2016 i 2018). Wśród mężczyzn lekkoatletą dekady został Kenijczyk David Rudisha, dwukrotny złoty medalista olimpijski w biegu na 800 m (2012, 2016) oraz dwukrotny mistrz świata na tym dystansie (2011, 2015).

Rosjanie robią porządek
Władze Rosyjskiej Federacji Lekkoatletycznej (RusAF) podały się do dymisji w związku ze skandalem dopingowym w tym kraju. Pieczę nad związkiem sprawować będzie tymczasowo Rosyjski Komitet Olimpijskiego. Nowy zarząd RusAF ma zostać wybrany 28 lutego.

Kadra koszykarzy na el. ME
Trener koszykarskiej reprezentacji Polski Mike Taylor, powołał dwunastoosobowy skład na mecze kwalifikacyjne przyszłorocznego EuroBasketu z Izraelem i Hiszpanią. W kadrze nie znalazł sie dotychczasowy kapitan biało-czerwonych Adam Waczyński, zabrakło też kontuzjowanego Mateusza Ponitki. Polska zagra z Izraelem 20 lutego w Gliwicach. Trzy dni później, w Saragossie, Polacy będą rywalizować z Hiszpanami. Skład kadry: Łukasz Kolenda (Trefl Sopot), Łukasz Koszarek (Stelmet Zielona Góra), A.J. Slaughter (Real Betis Sewilla), Karol Gruszecki (Polski Cukier Toruń), Michał Michalak (Legia Warszawa), Michał Sokołowski (Anwil Włocławek), Jarosław Zyskowski (Stelmet Zielona Góra), Aleksander Balcerowski (Herbalife Gran Canaria), Aaron Cel (Polski Cukier Toruń), Tomasz Gielo (Iberostar Teneryfa), Adam Hrycaniuk (Arka Gdynia), Damian Kulig (Polski Cukier Toruń).

Zwycięstwo Bukowieckiego
Konrad Bukowiecki zwyciężył w konkursie pchnięcia kulą podczas mityngu w Walencji znakomitym wynikiem 21,13 m. Był to pierwszy start naszego kulomiota w tegorocznym sezonie halowym. Rezultat osiągnięty przez Bukowieckiego zapewnił mu pierwsze miejsce na krajowej i drugie na światowej liście wyników. Dalej od niego w obecnym sezonie halowym kulę pchnął tylko Czech Tomas Stanek (21,23 m).

Piłkarz drogi i nieprzydatny
Wydawało się, że Ousmane Dembele jest już bliski powrotu do gry, ale francuski skrzydłowy znów ma problemy zdrowotne. FC Barcelona poinformowała, że piłkarz nie dokończył poniedziałkowego treningu. Dembele po raz ostatni pojawił się na boisku w końcówce listopada. Od tamtej pory zmaga się z urazem prawego uda. W poniedziałek Barcelona poinformowała, iż piłkarz nie ukończył treningu z powodu bólów mięśniowych. Hiszpańskie media twierdzą, że problemy mogą być efektem przeciążenia i zmęczenia organizmu. W obecnym sezonie Dembele, za którego Barcelona w 2017 roku zapłaciła Borussii Dortmund 125 mln euro, rozegrał jedynie dziewięć spotkań, w których zdobył jedną bramkę.

Kinga Raida goni czołówkę
Skoczkini narciarska Kinga Rajda wywalczyła w minioną niedzielę znakomite szóste miejsce w konkursie Pucharu Świata w Oberstdorfie. 19-letnia Polka skoczyła 128 i 127 m, uzyskując rekordowe odległości w historii kobiecych skoków narciarskich w naszym kraju.

Super Bowl dla Kansas
Zespół Kansas City Chiefs po raz drugi w historii został mistrzem ligi futbolu amerykańskiego NFL. W niedzielnym Super Bowl na stadionie w Miami pokonał San Francisco 49ers 31:20. Chiefs w wielkim finale wystąpili po raz trzeci w historii. Zdobycie tytułu świętowali wcześniej tylko raz – pół wieku temu. Natomiast ekipa 49ers zagrała w finale po raz siódmy, zaś Super Bowl zdobyła pięciokrotnie, ale po raz ostatni dokonała tego w 1995 roku.

Taylor powołał kadrę

Koniec przerwy dla koszykarzy reprezentacji Polski. Trener biało-czerwonych Mike Taylor powołał właśnie szeroką kadrę na dwa pierwsze mecze eliminacji mistrzostw Europy – z Izraelem (20 lutego) i Hiszpanią (23 lutego). Amerykański szkoleniowiec zaprosił na zgrupowanie 24 zawodników.

Selekcjoner reprezentacji Polski Mike Taylor wezwał „pod broń” zarówno rutynowanych graczy, jak Łukasz Koszarek, Adam Waczyński, Mateusz Ponitka czy Aaron Cel, z którymi wywalczył we wrześniu ubiegłego roku w Chinach ósme miejsce w mistrzostwach świata, jak i młodzi, jak 20-latkowie Adrian Bogucki i Łukasz Kolenda. Wśród powołanych znaleźli się też gracze wcześniej nieobezni z powodu kontuzji, jak Tomasz Gielo z ligi hiszpańskiej czy wyróżniający się w rozgrywkach ekstraklasy Jarosław Zyskowski i Michał Michalak. Zgrupowanie szerokiej kadry Polski rozpocznie się 17 lutego, tuż po finale Pucharu Polski, który odbędzie się w Warszawie.
Polacy rozpoczną eliminacje ME 2021 20 lutego meczem z Izraelem w Gliwicach, a następnie polecą do Saragossy na spotkanie z mistrzami świata Hiszpanami. Ten mecz zaplanowano na 23 lutego i jest to termin kolidujący z rozgrywkami ligi NBA i Euroligi, dlatego naszpikowana graczami z tych lig hiszpańska reprezentacja będzie osłabiona brakiem kilku kluczowych graczy. W naszym zespole prawdopodobnie zabraknie tylko Mateusza Ponitki, bo jego klubowy zespół, Zenit Petersburg, będzie w tym czasie grał w Eurolidze. Ostateczny skład na mecze z Izraelem i Hiszpanią zostanie ogłoszony dwa tygodnie przed rozpoczęciem zgrupowania.
Trzecim rywalem biało-czerwonych w eliminacyjnej grupie A jest Rumunia, ale z tym zespołem biało-czerwoni zmierzą się dopiero w listopadzie.
EuroBasket 2021 odbędzie się w Czechach, Niemczech, Gruzji i Włoszech. Kwalifikacje zostaną rozegrane w trzech okienkach: 17-25 lutego 2020, 23 listopada-1 grudnia 2020 oraz 15-23 lutego 2021 roku. Ich uczestnicy zostali podzieleni na osiem czterozespołowych grup. Awans uzyskają po trzy najlepsze drużyny z każdej lub dwie czołowe poza występującymi w danej grupie współgospodarzami turnieju finałowego, którzy udział w nim mają zagwarantowany.

Szeroka kadra Polski
Rozgrywający: Łukasz Kolenda (Trefl Sopot), Łukasz Koszarek (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Kamil Łączyński (WKS Śląsk Wrocław), Jakub Schenk (Polski Cukier Toruń), A.J. Slaughter (Real Betis Sewilla);
rzucający: Karol Gruszecki (Polski Cukier Toruń), Filip Matczak, Michał Michalak (obaj Legia Warszawa), Marcel Ponitka (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Mateusz Ponitka (Zenit St. Petersburg);
Skrzydłowi: Michał Sokołowski (Anwil Włocławek), Adam Waczyński (Unicaja Malaga), Mathieu Wojciechowski, Aleksander Dziewa (obaj WKS Śląsk Wrocław), Jarosław Zyskowski (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Aleksander Balcerowski (Herbalife Gran Canaria), Aaron Cel (Polski Cukier Toruń), Tomasz Gielo (Iberostar Teneryfa), Michał Nowakowski (Enea Astoria Bydgoszcz);
Środkowi: Adrian Bogucki (HydroTruck Radom), Adam Hrycaniuk, Dariusz Wyka (obaj Asseco Arka Gdynia), Damian Kulig (Polski Cukier Toruń), Krzysztof Sulima (Anwil Włocławek).
Terminarz kwalifikacji:
20 lutego 2020: Polska – Izrael, Gliwice, godz. 18:45;
23 lutego 2020: Hiszpania – Polska, Saragossa;
27 listopada 2020: Rumunia – Polska;
30 listopada 2020: Izrael – Polska;
18 lutego 2021: Polska – Hiszpania;
21 lutego 2021: Polska – Rumunia.

Hiszpanie okazali się za mocni

Reprezentacja Polski zakończyła swój udział w mistrzostwach świata w ćwierćfinale. Biało-czerwoni przegrali w spotkaniu u półfinał z Hiszpanią 78:90, ale przez większość spotkania toczyli wyrównany bój z zespołem naszpikowanym zawodnikami z NBA. Występ naszej drużyny w Chinach trzeba uznać za udany.

Hiszpanie to dziś druga drużyna rankingu FIBA, ustępująca tylko ekipie Stanów Zjednoczonych. Reprezentacja Polski w tym zestawieniu zajmuje 25. miejsce i to jest miara różnicy jaka dzieli dzisiaj te dwa zespoły, które los zetknął w ćwierćfinale rozgrywanych w Chinach mistrzostw świata. Hiszpanie po raz dwunasty uczestniczą w finałach mistrzostw świata, mają na koncie jeden tytuł wywalczony w 2010 roku w Japonii. Ponadto zajęli czwarte miejsce w 1982 i pięć razy piąte – w 1974, 1986, 1998, 2002 i 2014 roku. Biało-czerwoni natomiast w w światowym czempionacie grają dopiero po raz drugi – w poprzedni starcie, w 1967 roku w Urugwaju, wywalczyli piątą lokatę.

W latach 60. XX wieku to Hiszpanie od nas uczyli się koszykówki. We wszystkich mistrzostwach Europy do 1971 roku włącznie nasz zespół zajmował lepsze miejsca niż hiszpański. Teraz jest odwrotnie, co dobrze ilustruje bilans dotychczasowych spotkań obu reprezentacji w rywalizacji o punkty. Dziewięć pierwszych meczów wygrali Polacy, a dziewięć kolejnych Hiszpanie. Po raz ostatni nasi koszykarze wygrali z hiszpańskimi w 1972 roku w kwalifikacjach olimpijskich (88:86). We wtorek w Chinach Marc Gasol (Toronto Raptors), Ricky Rubio (Phoenix Suns), Willy Hernangomez (Charlotte Hornets) i Juancho Hernangomez (Denver Nuggets), Victor Claver (FC Barcelona) i Rudy Fernandez (Real Madryt) okazali się za mocni dla polskich graczy, ale na zwycięstwo musieli się naprawdę mocno napracować.