Awantura o Waczyńskiego

Brak kapitana reprezentacji Polski koszykarzy Adama Waczyńskiego w kadrze na lutowe mecze eliminacyjne ME 2021 z Izraelem i Hiszpanią trener biało-czerwonych Mike Taylor wyjaśnił krótko, że zawodnik „postanowił odpocząć”, ale występujący na co dzień w hiszpańskim klubie Unicaja Malaga koszykarz w opublikowanym oświadczeniu stanowczo temu zaprzeczył i wprost stwierdził, że po prostu nie dostał powołania. Zrobiła się z tego poważna rozróba, bo Waczyński w ostatnich latach był ważną postacią w reprezentacji Polski.

Pominięcie tego zawodnika w kadrze na dwa ważne mecze było zaskoczeniem, bo Waczyński ma w dorobku trzy występy w mistrzostwach Europy, a we wrześniu ubiegłego roku był kluczowym graczem biało-czerwonych w mistrzostwach świata, do których nasi koszykarze awansowali po ponad półwiecznej przerwie, a na chińskich parkietach wywalczyli znakomite ósme miejsce. Od 2016 roku ten 30-letni obecnie koszykarz jest czołowym graczem Unicaja Malaga.
Awantura wybuchła po tym, gdy Waczyński w zamieszczonym w mediach społecznościowych oświadczeniu przedstawił własną wersję wydarzeń. (…) „Dla wielu osób ze świata koszykarskiego tajemnicą nie jest, że nieoficjalnie padły słowa o tym, że nie ma miejsca dla Adama Waczyńskiego w kadrze narodowej. Padło tych słów dużo więcej, wiele bardzo przykrych. Niemalże nie pojechałbym na mistrzostwa świata, ale zagryzłem zęby, bo długo pracowaliśmy wspólnie na ten sukces. Zamiast motywować próbowano mi odebrać opaskę kapitana drużyny” – wyjawił i wymienił kilka przykładów nieeleganckiego wobec niego zachowania ze strony prezesa PZKosz Radosława Piesiewicza.
Koszykarz przyznaje, że w rozmowie z trenerem Taylorem poskarżył się, iż w tak nieprzyjemnej atmosferze pomówień i lekceważących gestów nie jest w stanie grać w reprezentacji, ale naiwnie liczył, jak podkreślił, że selekcjoner stanie po jego stronie i spróbuje wyprostować te sprawy. Tymczasem Taylor zrobił jego zdaniem coś wręcz odwrotnego.
Czym prezesowi Piesiewiczowi podpadł kapitan koszykarskiej kadry? „Wiele razy zastanawiałem się, czy wpływ na to ma moja przyjaźń z Marcinem Gortatem i wsparcie fundacji MG13. A może moje zaangażowanie w działalność Związku Zawodowego Koszykarzy? Bo przecież nie to, że jako kapitan drużyny zawsze mocno wspierałem trenera i walczyłem o godne warunki dla wszystkich zawodników kadry” – zastanawia się Waczyński.
I na zakończenie pisze: „Moi koledzy z kadry wiedza, że przyjechałbym na zgrupowanie nawet z jedną nogą. Wiedzą też, że pod koniec ubiegłego roku przez prawie miesiąc czekałem na wynik biopsji i przez ten czas przewartościowałem wiele rzeczy w moim życiu. Nie jestem z kamienia, jestem tylko człowiekiem, który nie ma już po prostu sił na tę brudną pozaboiskową rozgrywkę, która przekłada się na moje życie zawodowe i prywatne. Bardzo przepraszam wszystkich kibiców, których zawiodę. Ale przede wszystkim bardzo przepraszam kolegów z zespołu oraz sztab trenerski. Zawsze poszedłbym za nimi w ogień. Będę wam kibicował z całego serca”.
Oświadczenie Waczyńskiego wywołało spore poruszenie w koszykarskim światku. Na tyle duże, że amerykański selekcjoner biało-czerwonych Mike Taylor poczuł sie wywołany do tablicy i też wydał w tej sprawie oświadczenie. (…) Informuję, że decyzję o braku powołania Adama Waczyńskiego do kadry podjąłem osobiście. Od 2014 roku, odkąd pracuje jako trener główny reprezentacji Polski, nikt z Polskiego Związku Koszykówki nie ingerował, ani nie sugerował, kto ma znaleźć się na liście powołanych zawodników. Oświadczenie Adama podważa mój autorytet i jestem nim rozczarowany. Wolałbym, żeby wybrał prostsze rozwiązanie i osobiście skontaktował się z prezesem Radosławem Piesiewiczem. Zresztą, długo rozmawiałem z Adamem na ten temat i zachęcałem go do takiej rozmowy. Nie doszło do niej, a dla mnie zawsze najważniejsza jest drużyna – ważniejsza niż jeden zawodnik. Z powodu braku rozwiązania tego niepotrzebnego konfliktu podjąłem taką, a nie inną decyzję” (…) – napisał Mike Taylor.
Tego samego dnia swoje trzy grosze wtrącił też prezes PZKosz Radosław Piesiewicz. W obszernym oświadczeniu odrzucił wszystkie pretensje jakie pod jego adresem zgłosił Waczyński, a na jego zakończenie pozwolił sobie na osobiste przesłanie do zawodnika (pisownia oryginalna): „Drogi Adamie. Wielka szkoda, że ta nasza rozmowa odbywa się publicznie. Wydaje się, że nie było takiej konieczności. Przytoczone fakty, z którymi trudno przecież dyskutować, niestety przeczą Twojej narracji, w której – z niewiadomych dla mnie przyczyn – wiele nut pobrzmiewa fałszywie. Jak dobrze wiesz, Trener Mike Taylor wskoczyłby za każdym z Was w ogień. Bo przecież, jak sam napisałeś w swoim oświadczeniu, „nie mamy światowych gwiazd, ale mamy drużynę”. I dla Trenera Taylora ta drużyna jest najważniejsza. W niej wszyscy są równi, nawet kapitan. Jako osoba odpowiedzialna za polski basket, czuję się w obowiązku poinformować opinię publiczną, że faktycznie w relacjach między nami od sierpnia ubiegłego roku coś się zmieniło.
I powtórzę jeszcze raz – nie chodzi o sprawy sportowe, których w Twoim przypadku nikt nie kwestionuje – ale o nasze rozmowy w sprawie organizacji Kadry Narodowej. Szkoda, że w swoim oświadczeniu nie poruszyłeś sprawy najbardziej chyba istotnej, którą „żyją” nasi kadrowicze w ostatnich dniach. To Ty przecież od jakiegoś czasu lansujesz tezę, że wszystko, co związane z naszą kadrą, jest do poprawy. To przecież Ty kreujesz rzekome problemy związane z zabezpieczeniem interesów zawodników Kadry. To Ty chciałeś wybierać miasta, w których organizowane są zgrupowania reprezentacji Polski i modele samochodów, które Sponsor Reprezentacji przekazał kadrowiczom jako nagrody za awans do Mistrzostw Świata. To w Twoim imieniu jako kapitana Reprezentacji Polski Związek Zawodowy Koszykarzy wysyłał korespondencję do reprezentantów Polski w powyższych kwestiach, która pod hasłem dbałości o ich interesy przyczynia się do antagonizowania środowiska koszykarskiego. To Ty namawiałeś wszystkich kolegów z Kadry, by nie podpisywali umów dotyczących działań jako ambasadorowie marki jednego z naszych sponsorów, co pozwoliło Wam otrzymać najwyższe w historii polskiego basketu nagrody finansowe za wspaniałe osiągnięcie, jakim było zajęcie 8 miejsca na Mistrzostwach Świata w Chinach.
Nie wiem, kto stoi za tymi działaniami, ale na pewno nie jest to najwłaściwsza droga do rozwoju koszykówki w naszym kraju. Wydaje się, że właśnie swoimi ostatnimi działaniami zacząłeś tę DRUŻYNĘ dzielić i wciągać ją w konflikt, którego nikt nie jest w stanie zrozumieć. (…)

48 godzin sport

Ósme trafienie Milika
Napastnik reprezentacji Polski Arkadiusz Milik strzelił gola dla SSC Napoli w wygranym na wyjeździe 4:2 meczu z Sampdorią Genu w spotkaniu 22. kolejki włoskiej Serie A. Było to jego ósme ligowe trafienie w tym sezonie. Asystę przy golu Milika zaliczył drugi z naszych reprezentantów grających w drużynie z Neapolu, Piotr Zieliński. W ekipie Sampdorii cały mecz rozegrał kolejny kadrowicz Jerzego Brzęczka Karol Linetty, natomiast drugi z Polaków w zespole z Genui, Bartosz Bereszyński, w tym spotkaniu musiał pauzować z powodu kary za żółte kartki. SSC Napoli zajmuje obecnie 10. miejsce w tabeli z dorobkiem 30 punktów, natomiast Sampdoria z 20. punktami na konie jest dopiero 16.

Wołosz z Pucharem Włoch
Siatkarki zespołu Imoco Volley Conegliano z reprezentantką Polski Joanną Wołosz w składzie, wywalczyły Puchar Włoch. pokonując w finale gospodynie turnieju drużynę Unet Busto Arsizio 3:0 (25:20, 25:18, 25:16). Nasza siatkarka została wybrana na najlepszą zawodniczkę meczu (MVP). W półfinale Wołosz zagrała przeciwko swoim koleżankom z reprezentacji – Magdalenie Stysiak i Agnieszce Kąkolewskiej, które na co dzień występują w zespole Savino Del Bene Scandicci. Imoco Volley wygrało to spotkanie 3:0.

Zawiesili walkę z dopingiem
Chińska Agencja Antydopingowa (CHINADA) tymczasowo zawiesiła działania kontrolne ze względu na ochronę zdrowia z powodu epidemii koronawirusa – poinformowała w poniedziałek Międzynarodowa Agencja Kontroli (ITA). Chinada „potwierdziła z dniem 3 lutego 2020 roku, że ze względu na ochronę zdrowia oraz w związku z międzynarodową sytuacją kryzysową ogłoszoną przez Światową Organizację Zdrowia działania kontrolne są tymczasowo zawieszone” – przekazała ITA, agencja z siedzibą w Lozannie, odpowiedzialna za kontrole antydopingowe w wielu międzynarodowych federacjach sportowych.

Włodarczyk lekkoatletką dekady
Branżowy magazyn lekkoatletyczny „Track&Field News” wybrał najlepszych lekkoatletów dekady. Wśród kobiet wyróżnienie przyznano polskiej młociarce Anicie Włodarczyk za imponujące sukcesy odnoszone w latach 2010-2019. W tym czasie Włodarczyk zdobyła dwa złote medale olimpijskie (Londyn 2012 i Rio de Janeiro 2016), trzy złote medale mistrzostw świata (Moskwa 2013, Pekin 2015 i Londyn 2017) oraz cztery złote medale mistrzostw Europy (2012, 2014, 2016 i 2018). Wśród mężczyzn lekkoatletą dekady został Kenijczyk David Rudisha, dwukrotny złoty medalista olimpijski w biegu na 800 m (2012, 2016) oraz dwukrotny mistrz świata na tym dystansie (2011, 2015).

Rosjanie robią porządek
Władze Rosyjskiej Federacji Lekkoatletycznej (RusAF) podały się do dymisji w związku ze skandalem dopingowym w tym kraju. Pieczę nad związkiem sprawować będzie tymczasowo Rosyjski Komitet Olimpijskiego. Nowy zarząd RusAF ma zostać wybrany 28 lutego.

Kadra koszykarzy na el. ME
Trener koszykarskiej reprezentacji Polski Mike Taylor, powołał dwunastoosobowy skład na mecze kwalifikacyjne przyszłorocznego EuroBasketu z Izraelem i Hiszpanią. W kadrze nie znalazł sie dotychczasowy kapitan biało-czerwonych Adam Waczyński, zabrakło też kontuzjowanego Mateusza Ponitki. Polska zagra z Izraelem 20 lutego w Gliwicach. Trzy dni później, w Saragossie, Polacy będą rywalizować z Hiszpanami. Skład kadry: Łukasz Kolenda (Trefl Sopot), Łukasz Koszarek (Stelmet Zielona Góra), A.J. Slaughter (Real Betis Sewilla), Karol Gruszecki (Polski Cukier Toruń), Michał Michalak (Legia Warszawa), Michał Sokołowski (Anwil Włocławek), Jarosław Zyskowski (Stelmet Zielona Góra), Aleksander Balcerowski (Herbalife Gran Canaria), Aaron Cel (Polski Cukier Toruń), Tomasz Gielo (Iberostar Teneryfa), Adam Hrycaniuk (Arka Gdynia), Damian Kulig (Polski Cukier Toruń).

Zwycięstwo Bukowieckiego
Konrad Bukowiecki zwyciężył w konkursie pchnięcia kulą podczas mityngu w Walencji znakomitym wynikiem 21,13 m. Był to pierwszy start naszego kulomiota w tegorocznym sezonie halowym. Rezultat osiągnięty przez Bukowieckiego zapewnił mu pierwsze miejsce na krajowej i drugie na światowej liście wyników. Dalej od niego w obecnym sezonie halowym kulę pchnął tylko Czech Tomas Stanek (21,23 m).

Piłkarz drogi i nieprzydatny
Wydawało się, że Ousmane Dembele jest już bliski powrotu do gry, ale francuski skrzydłowy znów ma problemy zdrowotne. FC Barcelona poinformowała, że piłkarz nie dokończył poniedziałkowego treningu. Dembele po raz ostatni pojawił się na boisku w końcówce listopada. Od tamtej pory zmaga się z urazem prawego uda. W poniedziałek Barcelona poinformowała, iż piłkarz nie ukończył treningu z powodu bólów mięśniowych. Hiszpańskie media twierdzą, że problemy mogą być efektem przeciążenia i zmęczenia organizmu. W obecnym sezonie Dembele, za którego Barcelona w 2017 roku zapłaciła Borussii Dortmund 125 mln euro, rozegrał jedynie dziewięć spotkań, w których zdobył jedną bramkę.

Kinga Raida goni czołówkę
Skoczkini narciarska Kinga Rajda wywalczyła w minioną niedzielę znakomite szóste miejsce w konkursie Pucharu Świata w Oberstdorfie. 19-letnia Polka skoczyła 128 i 127 m, uzyskując rekordowe odległości w historii kobiecych skoków narciarskich w naszym kraju.

Super Bowl dla Kansas
Zespół Kansas City Chiefs po raz drugi w historii został mistrzem ligi futbolu amerykańskiego NFL. W niedzielnym Super Bowl na stadionie w Miami pokonał San Francisco 49ers 31:20. Chiefs w wielkim finale wystąpili po raz trzeci w historii. Zdobycie tytułu świętowali wcześniej tylko raz – pół wieku temu. Natomiast ekipa 49ers zagrała w finale po raz siódmy, zaś Super Bowl zdobyła pięciokrotnie, ale po raz ostatni dokonała tego w 1995 roku.

Taylor powołał kadrę

Koniec przerwy dla koszykarzy reprezentacji Polski. Trener biało-czerwonych Mike Taylor powołał właśnie szeroką kadrę na dwa pierwsze mecze eliminacji mistrzostw Europy – z Izraelem (20 lutego) i Hiszpanią (23 lutego). Amerykański szkoleniowiec zaprosił na zgrupowanie 24 zawodników.

Selekcjoner reprezentacji Polski Mike Taylor wezwał „pod broń” zarówno rutynowanych graczy, jak Łukasz Koszarek, Adam Waczyński, Mateusz Ponitka czy Aaron Cel, z którymi wywalczył we wrześniu ubiegłego roku w Chinach ósme miejsce w mistrzostwach świata, jak i młodzi, jak 20-latkowie Adrian Bogucki i Łukasz Kolenda. Wśród powołanych znaleźli się też gracze wcześniej nieobezni z powodu kontuzji, jak Tomasz Gielo z ligi hiszpańskiej czy wyróżniający się w rozgrywkach ekstraklasy Jarosław Zyskowski i Michał Michalak. Zgrupowanie szerokiej kadry Polski rozpocznie się 17 lutego, tuż po finale Pucharu Polski, który odbędzie się w Warszawie.
Polacy rozpoczną eliminacje ME 2021 20 lutego meczem z Izraelem w Gliwicach, a następnie polecą do Saragossy na spotkanie z mistrzami świata Hiszpanami. Ten mecz zaplanowano na 23 lutego i jest to termin kolidujący z rozgrywkami ligi NBA i Euroligi, dlatego naszpikowana graczami z tych lig hiszpańska reprezentacja będzie osłabiona brakiem kilku kluczowych graczy. W naszym zespole prawdopodobnie zabraknie tylko Mateusza Ponitki, bo jego klubowy zespół, Zenit Petersburg, będzie w tym czasie grał w Eurolidze. Ostateczny skład na mecze z Izraelem i Hiszpanią zostanie ogłoszony dwa tygodnie przed rozpoczęciem zgrupowania.
Trzecim rywalem biało-czerwonych w eliminacyjnej grupie A jest Rumunia, ale z tym zespołem biało-czerwoni zmierzą się dopiero w listopadzie.
EuroBasket 2021 odbędzie się w Czechach, Niemczech, Gruzji i Włoszech. Kwalifikacje zostaną rozegrane w trzech okienkach: 17-25 lutego 2020, 23 listopada-1 grudnia 2020 oraz 15-23 lutego 2021 roku. Ich uczestnicy zostali podzieleni na osiem czterozespołowych grup. Awans uzyskają po trzy najlepsze drużyny z każdej lub dwie czołowe poza występującymi w danej grupie współgospodarzami turnieju finałowego, którzy udział w nim mają zagwarantowany.

Szeroka kadra Polski
Rozgrywający: Łukasz Kolenda (Trefl Sopot), Łukasz Koszarek (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Kamil Łączyński (WKS Śląsk Wrocław), Jakub Schenk (Polski Cukier Toruń), A.J. Slaughter (Real Betis Sewilla);
rzucający: Karol Gruszecki (Polski Cukier Toruń), Filip Matczak, Michał Michalak (obaj Legia Warszawa), Marcel Ponitka (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Mateusz Ponitka (Zenit St. Petersburg);
Skrzydłowi: Michał Sokołowski (Anwil Włocławek), Adam Waczyński (Unicaja Malaga), Mathieu Wojciechowski, Aleksander Dziewa (obaj WKS Śląsk Wrocław), Jarosław Zyskowski (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Aleksander Balcerowski (Herbalife Gran Canaria), Aaron Cel (Polski Cukier Toruń), Tomasz Gielo (Iberostar Teneryfa), Michał Nowakowski (Enea Astoria Bydgoszcz);
Środkowi: Adrian Bogucki (HydroTruck Radom), Adam Hrycaniuk, Dariusz Wyka (obaj Asseco Arka Gdynia), Damian Kulig (Polski Cukier Toruń), Krzysztof Sulima (Anwil Włocławek).
Terminarz kwalifikacji:
20 lutego 2020: Polska – Izrael, Gliwice, godz. 18:45;
23 lutego 2020: Hiszpania – Polska, Saragossa;
27 listopada 2020: Rumunia – Polska;
30 listopada 2020: Izrael – Polska;
18 lutego 2021: Polska – Hiszpania;
21 lutego 2021: Polska – Rumunia.

Hiszpanie okazali się za mocni

Reprezentacja Polski zakończyła swój udział w mistrzostwach świata w ćwierćfinale. Biało-czerwoni przegrali w spotkaniu u półfinał z Hiszpanią 78:90, ale przez większość spotkania toczyli wyrównany bój z zespołem naszpikowanym zawodnikami z NBA. Występ naszej drużyny w Chinach trzeba uznać za udany.

Hiszpanie to dziś druga drużyna rankingu FIBA, ustępująca tylko ekipie Stanów Zjednoczonych. Reprezentacja Polski w tym zestawieniu zajmuje 25. miejsce i to jest miara różnicy jaka dzieli dzisiaj te dwa zespoły, które los zetknął w ćwierćfinale rozgrywanych w Chinach mistrzostw świata. Hiszpanie po raz dwunasty uczestniczą w finałach mistrzostw świata, mają na koncie jeden tytuł wywalczony w 2010 roku w Japonii. Ponadto zajęli czwarte miejsce w 1982 i pięć razy piąte – w 1974, 1986, 1998, 2002 i 2014 roku. Biało-czerwoni natomiast w w światowym czempionacie grają dopiero po raz drugi – w poprzedni starcie, w 1967 roku w Urugwaju, wywalczyli piątą lokatę.

W latach 60. XX wieku to Hiszpanie od nas uczyli się koszykówki. We wszystkich mistrzostwach Europy do 1971 roku włącznie nasz zespół zajmował lepsze miejsca niż hiszpański. Teraz jest odwrotnie, co dobrze ilustruje bilans dotychczasowych spotkań obu reprezentacji w rywalizacji o punkty. Dziewięć pierwszych meczów wygrali Polacy, a dziewięć kolejnych Hiszpanie. Po raz ostatni nasi koszykarze wygrali z hiszpańskimi w 1972 roku w kwalifikacjach olimpijskich (88:86). We wtorek w Chinach Marc Gasol (Toronto Raptors), Ricky Rubio (Phoenix Suns), Willy Hernangomez (Charlotte Hornets) i Juancho Hernangomez (Denver Nuggets), Victor Claver (FC Barcelona) i Rudy Fernandez (Real Madryt) okazali się za mocni dla polskich graczy, ale na zwycięstwo musieli się naprawdę mocno napracować.

 

Pora na Rosję i Argentynę

Polscy koszykarze pokonali 80:63 Wybrzeże Kości Słoniowej na zakończenie pierwszej fazy grupowej mistrzostw świata w Chinach. Biało-czerwoni wygrali grupę A z kompletem trzech zwycięstw i w drugiej rundzie z udziałem 16 drużyn zmierzą się z ekipami Rosji i Argentyny. Czwartą drużyną będzie ekipa Wenezueli, która niespodziewanie ograła Chińczyków.

Rywale z Afryki trzymali się dzielnie, ale tylko przez trzy kwarty. W ostatniej Polacy rozbili ich rzutami za trzy punkty i odskoczyli w pewnym momencie nawet na 19 punktów. Znakomicie w naszym zespole grali zwłaszcza Adam Waczyński i Damian Kulig. Pierwszy zdobył 16 punktów i miał sześć asyst, a drugi 14 punktów i siedem zbiórek. Trener Mike Taylor po raz pierwszy w turnieju wystawił do gry całą dwunastkę zawodników. Ostatecznie nasi koszykarze wygrali z Iworyjczykami 80:63 (20:24, 16:8, 19:17, 25:14). Punkty zdobywali: Adam Waczyński (16), Damian Kulig (14), Mateusz Ponitka (12), Aleksander Balcerowski (8), AJ Slaughter (7), Michał Sokołowski (6), Łukasz Koszarek (6), Aaron Cel (5), Adam Hrycaniuk (4), Dominik Olejniczak (2), a grali jeszcze Karol Gruszecki i Kamil Łączyński. W drugim meczu grupy A doszło do niemałej sensacji, bo gospodarze turnieju Chińczycy niespodziewanie przegrali z Wenezuelą 59:72 i nie zakwalifikowali się do następnej fazy rywalizacji o medale. Przyjdzie im teraz grać o lokaty 17-32.

Polski zespół, grający w mistrzostwach po 52 latach przerwy, przeżywa tymczasem chwile chwały, bo wygrał zmagania w grupie A z kompletem zwycięstw. W drugiej rundzie biało-czerwoni wraz z Wenezuelą trafili do grupy I, w której rywalizować będą z dwoma najlepszymi drużynami z grupy A, w której występowali biało-czerwoni, oraz dwie najlepsze z grupy B. Już po dwóch seriach gier było jasne, że będą to ekipy Rosji i Argentyny, a o ich kolejności przesądził rozegrany w poniedziałek mecz między nimi. Nieoczekiwanie lepsi okazali się w nim Argentyńczycy, którzy wygrali z Rosjanami 69:61 i zapewnili sobie pierwsze miejsce z kompletem zwycięstw. „Sborna” awansowała dalej z drugiego miejsca, co oznaczało, że właśnie z zespołem Rosji nasza reprezentacja zagra już w piątek 6 września swój pierwszy mecz w drugiej fazie turnieju. W niedzielę natomiast biało-czerwoni zmierzą się z Argentyńczykami. W starciach z tymi zespołami nasz zespół nie będzie faworytem –Argentyna w rankingu FIBA zajmuje obecnie 5., a Rosja 10. miejsce, zaś biało-czerwoni sklasyfikowani są na 26. pozycji. Nasi koszykarze dwie kolejne potyczki stoczą już nie Pekinie, tylko w oddalonym o ponad 2000 km od stolicy Chin Foshan.

Rosyjska prasa optymistycznie ocenia szanse Rosjan na awans do ćwierćfinałów, a polską drużynę ocenia jako rywala, z którym można wygrać. Polacy i Wenezuelczycy, z którymi grać będzie Rosja, ustępują klasą Argentyńczykom – zapewnia „Kommiersant”. Z kolei „Izwiestija” zauważa, że mecz z Polakami ma decydujące znaczenie, bo ewentualna porażka pozbawi ekipę Rosji szans na awans do ćwierćfinału. I przypomina, że reprezentacja Polski jeszcze nie przegrała, więc nie należy jej lekceważyć, zwłaszcza że ma graczy na poziomie prezentowanym przez dobrze znanego rosyjskim kibicom z występów w rosyjskiej lidze Mateusza Ponitkę.

 

Polsko–chińska wojna pod koszem

Reprezentacja Polski koszykarzy pokonała po dogrywce zespół Chin 79:76 (15:25, 24:10, 18:19, 15:18, 7:4). Gospodarzom mistrzostw świata nie pomogło nawet jawnie stronnicze sędziowanie. Po dwóch zwycięstwach w grupie (wcześniej z Wenezuelą 80:69), biało-czerwoni zapewnili sobie awans do następnej rundy turnieju.

Biało-czerwoni wrócili do rywalizacji o mistrzostwo świata po 52 latach przerwy. Przed wyjazdem do Chin, które w tym roku są gospodarzem światowego czempionatu koszykarzy, nasz zespół nie zachwycał w spotkaniach sparingowych, dlatego kibice z obawą czekali na jego potyczki w fazie grupowej turnieju z Wenezuelą, Chinami i Wybrzeżem Kości Słoniowej. Początek był udany, bo z Wenezuelą wybrańcy trenera Mike’a Taylora wygrali pewnie 80:69. Chińczycy także zaczęli imprezę od zwycięstwa, pokonując Iworyjczyków 70:55. Te wyniki pokazały, że bezpośrednie starcie Polska – Chiny wyłoni najlepszy zespół w grupie, a lepszym w tej potyczce zapewni awans do kolejnej fazy mistrzostw.

W pierwszej kwarcie Chińczycy zafundowali polskiej drużynie tęgie lanie. Dominowali wyraźnie i zakończyli tę partię wynikiem 25:15. Ale w kolejnym kwadransie role nieoczekiwanie się odmieniły i to biało-czerwoni rządzili na parkiecie. Wygrali 24:10 i na przerwę schodzili z prowadzeniem 39:35. Trzecia kwarta była już wyrównana i zakończyła się jednopunktową wygraną Chińczyków 19:18, lecz Polacy w ogólnym bilansie wciąż byli minimalnie lepsi. W ostatnim kwadransie regulaminowego czasu gry gospodarzom zaczęły jednak pomagać „ściany”. I bynajmniej nie jakoś dyskretnie, tylko momentami nawet całkiem otwarcie.

Mecz trwał ponad dwie i pół godziny, a do jego rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka, w której w grze obu zespołów widać było zmęczenie. W szeregach biało-czerwonych najwięcej sił zachował Mateusz Ponitka, który napędzał grę polskiej drużyny, a na finiszu w ważnej akcji nie zawiódł Damian Kulig. Po końcowej syrenie trybuny Wukesong Sport Center wypełnione przez ponad 19 tysięcy widzów trybuny zamarły, a nieliczni w tym tłumie Polacy cieszyli się z wygranej i pewnego awansu do najlepszej szesnastki turnieju. Wspomniany Ponitka, najskuteczniejszy w naszej drużynie, zakończył mecz z dorobkiem 25 punktów, 9 zbiórek, 4 bloków, 3 asyst i 2 przechwytów. AJ Slaughter zdobył 22 punkty. Pozostałe 32 „oczka” dorzucili: Aaron Cel (7), Damian Kulig (6), Aleksander Balcerowski (6), Adam Waczyński (4), Adam Hrycaniuk (4), Michał Sokołowski (3) i Dominik Olejniczak (2), a na parkiecie walczył jeszcze razem z nimi, choć bez zdobyczy punktowej, Łukasz Koszarek.

W drugim poniedziałkowym meczu w tej grupie Wenezuela pokonała Wybrzeże Kości Słoniowej 87:71. W środę 4 sierpnia w swoim ostatnim meczu fazy grupowej biało-czerwoni zmierzą się z najsłabszą w grupie reprezentacją WKS. Początek meczu godz. 10:00 polskiego czasu.

Z kim nasi koszykarze zmierzą się w drugiej fazie mistrzostw świata? Dwie najlepsze drużyny z grupy A, oprócz Polaków będą to raczej na pewno Chińczycy, chyba że przegrają w środę z Wenezuelą, trafią do jednego worka z dwoma najlepszymi zespołami z grupy B. Po dwóch seriach gier wiadomo już, że będą to reprezentacje Argentyny i Rosji, które mają już po dwa zwycięstwa.
Awansując do drugiej rundy biało-czerwoni zagwarantowali sobie prawo gry w jednym z turniejów kwalifikacyjnych do igrzysk olimpijskich w Tokio.

 

Dwunastu gotowych do gry w Chinach

Trener reprezentacja Polski koszykarzy Mike Taylor podał skład 12-osobowej kadry na rozpoczynające się w sobotę 31 sierpnia mistrzostwa świata w Chinach.

Z 14 graczy, którzy wyruszyli w poprzedni czwartek do Chin, trener Taylor odesłał na trybuny Łukasza Kolendę i Mathieu Wojciechowskiego. O wyborze przesądziły sparingi rozegrane już na miejscu, w Kantonie i Xinyu. Trener Mike Taylor zdecydował się postawić na zawodników starszych i bardziej doświadczonych. Znacznie trudniejszy był dla amerykańskiego selekcjonera biało-czerwonych wybór trzeciego rozgrywającego. O miejsce rywalizowali 30-letni Łączyński i o 10 lat młodszy Kolenda. „Zdecydowaliśmy się na Kamila Łączyńskiego, ale to nie była łatwa decyzja. Obaj gracze mają dużo walorów, ale uznaliśmy, że bardziej przyda nam się większe doświadczenie Kamila. Dziękuję Łukaszowi i liczę na niego w przyszłości” – skomentował swoją decyzję Taylor.

Reprezentacja Polski awansowała na mistrzostwa świata po 52 latach przerwy. Biało-czerwoni trafili do grupy A, która rywalizować będzie w Pekinie. Rywalami naszych koszykarzy będą zespoły Wenezueli (zagrają z nim 31 sierpnia, godz. 10:00 czasu polskiego), gospodarze imprezy Chin (2 września, godz. 14:00) oraz ekipa Wybrzeża Kości Słoniowej (4 września, godz. 10:00). Dwie najlepsze drużyny z każdej grupy awansują do rywalizacji w kolejnej fazie o miejsca 1-16. Pozostałe 16 zespołów będzie bić się o miejsca 17-32.

Jakie szanse ma w tych mistrzostwach nasz zespół? Na spektakularne osiągnięcia nie powinniśmy raczej liczyć. W meczach kontrolnych przed turniejem w Chinach biało-czerwoni wygrali tylko trzy z dziesięciu spotkań kontrolnych. Taylor jest jednak optymistą. „Mam zaufanie do tych 12 zawodników, oni będą najlepsi, gdy najbardziej będzie się to liczyło. To wielkie dni dla polskiej koszykówki i jestem szczęśliwy, że mogę w nich uczestniczyć” – podsumował selekcjoner naszej reprezentacji.

Kadra Polski na MŚ w Chinach:
Rozgrywający: Łukasz Koszarek (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Kamil Łączyński (Śląsk Wrocław), AJ Slaughter (Real Betis Sewilla, Hiszpania); rzucający: Karol Gruszecki (Polski Cukier Toruń), Mateusz Ponitka (Zenit Petersburg, Rosja); niscy skrzydłowi: Michał Sokołowski (Anwil Włocławek), Adam Waczyński (Unicaja Malaga, Hiszpania); silni skrzydłowi: Aleksander Balcerowski (Herbalife Gran Canaria, Hiszpania), Aaron Cel (Polski Cukier Toruń); środkowi: Adam Hrycaniuk (Asseco Arka Gdynia), Damian Kulig (Polski Cukier Toruń), Dominik Olejniczak (Florida State, USA).

 

W Chinach już czekają

Reprezentacja Polski koszykarzy kończy przygotowania do występu w mistrzostwach świata. Biało-czerwoni ostatnie dni przed wylotem do Chin spędzali w Lublinie, gdzie w środę rozegrają mecz kontrolny z Holandią.

Następnego dnia po meczu z Holendrami reprezentacja Polski wyruszy w podróż do Chin. Już na miejscu selekcjoner biało-czerwonych Mike Taylor w okresie aklimatyzacji zaplanował jeszcze spotkania sparingowe. Pierwszy mecz o punkty Polacy rozegrają 31 sierpnia z Wenezuelą (początek godz. 10:00 czasu polskiego). Potem zmierzą się z Chinami (2 września, godz. 14:00), oraz 4 września z Wybrzeżem Kości Słoniowej (początek godz. 10:00). Dwie najlepsze drużyny z grupy awansują do następnej fazy turnieju, w której pozostanie 16 zespołów.

Nasi koszykarze zagrają w mistrzostwach świata po 52 latach przerwy. Prawdę mówiąc już sam awans jest ich sukcesem i na jakieś spektakularne wyczyny na chińskich parkietach nie mamy się co nastawiać. Wyniki spotkań sparingowych rozegranych ostatnio przez ekipę Taylora nie nastrajają optymistycznie, bo w dwóch turniejach, w Czechach i Niemczech, biało-czerwoni wygrali tylko jeden mecz, z Jordanią. Trener Taylor co prawda traktował te potyczki wybitnie szkoleniowo i mocno rotował składem, ale przez to tak naprawdę nie wiadomo, w jakiej formie jest nasz zespół. Sparing z Holendrami powinien dać w tej kwestii jakąś odpowiedź.

Z Holandią Polacy grali ostatnio w decydującej fazie kwalifikacji do mistrzostw świata. Na wyjeździe wygrali 105:78, a ostatnim, wieńczącym sukces meczu przed własną publicznością 85:76. Ostatnio nowym szkoleniowcem „Pomarańczowych” został Włoch Maurizio Buscaglia. W składzie rywali powinni pojawić się m.in. znani na europejskich parkietach Charlon Kloof (ostatnio UCAM Murcia) czy Nicolas de Jong (od nowego sezonu w Pau-Lacq-Orthez). „To oczywiste, że nie jesteśmy zadowoleni z dotychczasowych wyników, bo w przygotowaniach wygraliśmy tylko jeden mecz. Chciałbym jednak podkreślić, że najważniejsze są dobre wyniki w Chinach. Mamy być w najwyższej formie w odpowiednim czasie” – uspokaja Taylor. Ale zaraz dodaje: „W Lublinie chciałbym zobaczyć występ, który jeszcze bardziej scali zespół. Zwycięstwo może zbudować większą pewność siebie” – nie kryje właściwego celu sparingu z Holandią selekcjoner biało-czerwonych.

Po meczu w Lublinie reprezentacja uda się autokarem do Warszawy, gdzie spędzi noc poprzedzającą wyjazd do Chin. W czwartek o godz. 13 poleci przez Helsinki do Nankinu. Ostatnim etapem przygotowań będą towarzyskie mecze rozegrane już na miejscu, w Chinach – z Nigerią (24 sierpnia), Iranem (25 sierpnia) i Czarnogórą (27 sierpnia).

 

Szeroka kadra Polski koszykarzy

Trener reprezentacji Polski koszykarzy Mike Taylor ogłosił skład szerokiej kadry na mistrzostwa świata w Chinach. Biało-czerwoni wystąpią w światowym czempionacie po 52 latach przerwy.

Wśród powołanych graczy znaleźli się niespodziewanie Macieja Lampe i Damian Kulig. Obaj wcześniej zapowiedzieli, że nie zamierzają już występować w drużynie narodowej, ale amerykański selekcjoner biało-czerwonych wierzy, że zdoła ich jednak namówić na wyprawę do Chin. „Jestem pewny, że z tych 24 graczy wybierzemy zespół, który powalczy o jak najlepszy wynik” –- przekonuje Taylor.

Przygotowania do turnieju kadrowicze rozpoczną 29 lipca od zgrupowania w Wałbrzychu. Następnie reprezentacja rozegra dwa turnieje towarzyskie w Europie. Najpierw w dniach 9-11 sierpnia Pradze zmierzy się z Jordanią, Czechami i Tunezją, a potem w dniach 16-18 sierpnia w Hamburgu z Czechami, Niemcami i Węgrami. Tuż przed wylotem do Chin (21 sierpnia) Polacy rozegrają jeszcze towarzyską potyczkę w Lublinie z Holandią. Ostatnim etapem przygotowań będzie udział w turnieju już poi przyjedzie w Chin (24-27 sierpnia) z udziałem zespołów Iranu, Nigerii i Czarnogóry.

Mistrzostwa świata rozpoczną się 31 sierpnia. Nasza reprezentacja w fazie grupowej zagra w Pekinie z Wenezuelą (31 sierpnia), Chinami (2 września) i Wybrzeżem Kości Słoniowej (5 września).

Szeroka kadra Polski na MŚ 2019:
Łukasz Kolenda, Łukasz Koszarek, Kamil Łączyński, Jakub Schenk, A.J. Slaughter, Karol Gruszecki, Michał Michalak, Mateusz Ponitka, Przemysław Zamojski, Michał Sokołowski, Adam Waczyński, Mathieu Wojciechowski, Jarosław Zyskowski, Aleksander Balcerowski, Aaron Cel, Tomasz Gielo, Michał Nowakowski, Dariusz Wyka, Adrian Bogucki, Adam Hrycaniuk, Damian Kulig, Maciej Lampe, Dominik Olejniczak, Krzysztof Sulima.

 

PZKosz czekał na to 52 lata

Reprezentacja Polski koszykarzy pokonała w Varażdinie Chorwację 77:69 i wywalczyła awans do tegorocznych mistrzostw świata, które w dniach 31 sierpnia – 15 września odbędą się w Chinach. Po raz ostatni biało-czerwoni zakwalifikowali się do światowego czempionatu w 1967 roku, czyli 52 lata temu. To wielki sukces ekipy prowadzonej przez Mike’a Taylora.

Nasz zespół przystępował do meczu z Chorwacją z bilansem sześciu zwycięstw i czterech porażek. Sytuacja w grupie J była w miarę wykrystalizowana. Zwycięstwo dawało Polakom niemal pewny awans do finałowego turnieju mistrzostw świata, ale sporo jeszcze zależało od wyniku spotkania Włochów z Węgrami. Komplikacji jednak nie było, bo koszykarze z Półwyspu Apenińskiego pewnie ograli Madziarów 75:41 i z dorobkiem 19 punktów utrzymali drugą lokatę w tabeli, za najlepszą w grupie Litwą (wygrana z Holandią 78:69 i 21 punktów na koncie). Do tegorocznego czempionatu w Chinach a grupy J kwalifikowały się trzy najlepsze zespoły, a wygrana biało-czerwonych przy jednoczesnej porażce drużyny Węgier przesądzała obsadę trzeciego miejsca na korzyść Polaków, którzy zgromadzili na koncie 18 punktów. Przed ostatnią serią spotkań, która odbędzie się w poniedziałek 25 lutego, czwarte miejsca zajmowali Węgrzy (16 pkt), piąte Chorwaci (15 pkt, a ostatnie szóste Holendrzy (14 pkt), z którymi biało-czerwoni zagrają na pożegnanie eliminacji w Ergo Arenie w Gdańsku.

Początek spotkania w Varażdinie nie zwiastował takiego korzystnego rozwoju wydarzeń, nasi koszykarze zaczęli bowiem fatalnie i przez siedem pierwszych minut żaden z nich nie potrafił zdobyć punktu, przez co przegrywali już 0:14. Nie pomógł czas wzięty przez trenera Taylora ani wymiana całej piątki. Wreszcie jednak polscy koszykarze przełamali impas i na trzy minuty przed końcem pierwszej kwarty zdobyli pierwsze punkty, ale na pierwszą przerwę schodzili przy wyniku 8:16. W drugiej kwarcie było już znacznie lepiej. Przewaga Chorwatów błyskawicznie topniała i gdy w 13. minucie z dystansu trafił Mateusz Ponitka, było już tylko 18:20. Ale Chorwaci znów przejęli inicjatywę i odskoczyli na 10 „oczek” (35:25). To była już jednak ich ostatnia szarża w tym meczu. Jeszcze w 37. minucie zdołali doprowadzić do remisu (67:67), ale od tego momentu rządzili na parkiecie Polacy, którzy konsekwentnie powiększali przewagę i wygrali 77:69. Polski zespół zagrał w składzie: Mateusz Ponitka (20 pkt), A.J. Slaughter (15), Adam Waczyński (10), Maciej Lampe (9), Aaron Cel, Michał Sokołowski (12), Łukasz Koszarek (9), Adam Hrycaniuk (2), Karol Gruszecki, Krzysztof Sulima i Dariusz Wojciech Wyka.

Polski Związek Koszykówki poinformował, że za pierwszy po ponad pół wieku awans do finałów mistrzostwa świata drużyna otrzyma do podziału pół miliona złotych, a ponadto każdy z zawodników dostanie samochód oraz pamiątkowy zegarek. Nasz zespół czeka jeszcze ostatnie spotkanie w eliminacjach mistrzostw świata. W poniedziałek zmierzy się z Holandią w Ergo Arenie. Wynik nie będzie miał już wpływu na układ tabeli, ale wygrać z outsiderem grupy wypada. Choćby po to, żeby sprawić frajdę kibicom i nie psuć fety z okazji historycznego awansu.