Hiszpanie okazali się za mocni

Reprezentacja Polski zakończyła swój udział w mistrzostwach świata w ćwierćfinale. Biało-czerwoni przegrali w spotkaniu u półfinał z Hiszpanią 78:90, ale przez większość spotkania toczyli wyrównany bój z zespołem naszpikowanym zawodnikami z NBA. Występ naszej drużyny w Chinach trzeba uznać za udany.

Hiszpanie to dziś druga drużyna rankingu FIBA, ustępująca tylko ekipie Stanów Zjednoczonych. Reprezentacja Polski w tym zestawieniu zajmuje 25. miejsce i to jest miara różnicy jaka dzieli dzisiaj te dwa zespoły, które los zetknął w ćwierćfinale rozgrywanych w Chinach mistrzostw świata. Hiszpanie po raz dwunasty uczestniczą w finałach mistrzostw świata, mają na koncie jeden tytuł wywalczony w 2010 roku w Japonii. Ponadto zajęli czwarte miejsce w 1982 i pięć razy piąte – w 1974, 1986, 1998, 2002 i 2014 roku. Biało-czerwoni natomiast w w światowym czempionacie grają dopiero po raz drugi – w poprzedni starcie, w 1967 roku w Urugwaju, wywalczyli piątą lokatę.

W latach 60. XX wieku to Hiszpanie od nas uczyli się koszykówki. We wszystkich mistrzostwach Europy do 1971 roku włącznie nasz zespół zajmował lepsze miejsca niż hiszpański. Teraz jest odwrotnie, co dobrze ilustruje bilans dotychczasowych spotkań obu reprezentacji w rywalizacji o punkty. Dziewięć pierwszych meczów wygrali Polacy, a dziewięć kolejnych Hiszpanie. Po raz ostatni nasi koszykarze wygrali z hiszpańskimi w 1972 roku w kwalifikacjach olimpijskich (88:86). We wtorek w Chinach Marc Gasol (Toronto Raptors), Ricky Rubio (Phoenix Suns), Willy Hernangomez (Charlotte Hornets) i Juancho Hernangomez (Denver Nuggets), Victor Claver (FC Barcelona) i Rudy Fernandez (Real Madryt) okazali się za mocni dla polskich graczy, ale na zwycięstwo musieli się naprawdę mocno napracować.

 

Pora na Rosję i Argentynę

Polscy koszykarze pokonali 80:63 Wybrzeże Kości Słoniowej na zakończenie pierwszej fazy grupowej mistrzostw świata w Chinach. Biało-czerwoni wygrali grupę A z kompletem trzech zwycięstw i w drugiej rundzie z udziałem 16 drużyn zmierzą się z ekipami Rosji i Argentyny. Czwartą drużyną będzie ekipa Wenezueli, która niespodziewanie ograła Chińczyków.

Rywale z Afryki trzymali się dzielnie, ale tylko przez trzy kwarty. W ostatniej Polacy rozbili ich rzutami za trzy punkty i odskoczyli w pewnym momencie nawet na 19 punktów. Znakomicie w naszym zespole grali zwłaszcza Adam Waczyński i Damian Kulig. Pierwszy zdobył 16 punktów i miał sześć asyst, a drugi 14 punktów i siedem zbiórek. Trener Mike Taylor po raz pierwszy w turnieju wystawił do gry całą dwunastkę zawodników. Ostatecznie nasi koszykarze wygrali z Iworyjczykami 80:63 (20:24, 16:8, 19:17, 25:14). Punkty zdobywali: Adam Waczyński (16), Damian Kulig (14), Mateusz Ponitka (12), Aleksander Balcerowski (8), AJ Slaughter (7), Michał Sokołowski (6), Łukasz Koszarek (6), Aaron Cel (5), Adam Hrycaniuk (4), Dominik Olejniczak (2), a grali jeszcze Karol Gruszecki i Kamil Łączyński. W drugim meczu grupy A doszło do niemałej sensacji, bo gospodarze turnieju Chińczycy niespodziewanie przegrali z Wenezuelą 59:72 i nie zakwalifikowali się do następnej fazy rywalizacji o medale. Przyjdzie im teraz grać o lokaty 17-32.

Polski zespół, grający w mistrzostwach po 52 latach przerwy, przeżywa tymczasem chwile chwały, bo wygrał zmagania w grupie A z kompletem zwycięstw. W drugiej rundzie biało-czerwoni wraz z Wenezuelą trafili do grupy I, w której rywalizować będą z dwoma najlepszymi drużynami z grupy A, w której występowali biało-czerwoni, oraz dwie najlepsze z grupy B. Już po dwóch seriach gier było jasne, że będą to ekipy Rosji i Argentyny, a o ich kolejności przesądził rozegrany w poniedziałek mecz między nimi. Nieoczekiwanie lepsi okazali się w nim Argentyńczycy, którzy wygrali z Rosjanami 69:61 i zapewnili sobie pierwsze miejsce z kompletem zwycięstw. „Sborna” awansowała dalej z drugiego miejsca, co oznaczało, że właśnie z zespołem Rosji nasza reprezentacja zagra już w piątek 6 września swój pierwszy mecz w drugiej fazie turnieju. W niedzielę natomiast biało-czerwoni zmierzą się z Argentyńczykami. W starciach z tymi zespołami nasz zespół nie będzie faworytem –Argentyna w rankingu FIBA zajmuje obecnie 5., a Rosja 10. miejsce, zaś biało-czerwoni sklasyfikowani są na 26. pozycji. Nasi koszykarze dwie kolejne potyczki stoczą już nie Pekinie, tylko w oddalonym o ponad 2000 km od stolicy Chin Foshan.

Rosyjska prasa optymistycznie ocenia szanse Rosjan na awans do ćwierćfinałów, a polską drużynę ocenia jako rywala, z którym można wygrać. Polacy i Wenezuelczycy, z którymi grać będzie Rosja, ustępują klasą Argentyńczykom – zapewnia „Kommiersant”. Z kolei „Izwiestija” zauważa, że mecz z Polakami ma decydujące znaczenie, bo ewentualna porażka pozbawi ekipę Rosji szans na awans do ćwierćfinału. I przypomina, że reprezentacja Polski jeszcze nie przegrała, więc nie należy jej lekceważyć, zwłaszcza że ma graczy na poziomie prezentowanym przez dobrze znanego rosyjskim kibicom z występów w rosyjskiej lidze Mateusza Ponitkę.

 

Polsko–chińska wojna pod koszem

Reprezentacja Polski koszykarzy pokonała po dogrywce zespół Chin 79:76 (15:25, 24:10, 18:19, 15:18, 7:4). Gospodarzom mistrzostw świata nie pomogło nawet jawnie stronnicze sędziowanie. Po dwóch zwycięstwach w grupie (wcześniej z Wenezuelą 80:69), biało-czerwoni zapewnili sobie awans do następnej rundy turnieju.

Biało-czerwoni wrócili do rywalizacji o mistrzostwo świata po 52 latach przerwy. Przed wyjazdem do Chin, które w tym roku są gospodarzem światowego czempionatu koszykarzy, nasz zespół nie zachwycał w spotkaniach sparingowych, dlatego kibice z obawą czekali na jego potyczki w fazie grupowej turnieju z Wenezuelą, Chinami i Wybrzeżem Kości Słoniowej. Początek był udany, bo z Wenezuelą wybrańcy trenera Mike’a Taylora wygrali pewnie 80:69. Chińczycy także zaczęli imprezę od zwycięstwa, pokonując Iworyjczyków 70:55. Te wyniki pokazały, że bezpośrednie starcie Polska – Chiny wyłoni najlepszy zespół w grupie, a lepszym w tej potyczce zapewni awans do kolejnej fazy mistrzostw.

W pierwszej kwarcie Chińczycy zafundowali polskiej drużynie tęgie lanie. Dominowali wyraźnie i zakończyli tę partię wynikiem 25:15. Ale w kolejnym kwadransie role nieoczekiwanie się odmieniły i to biało-czerwoni rządzili na parkiecie. Wygrali 24:10 i na przerwę schodzili z prowadzeniem 39:35. Trzecia kwarta była już wyrównana i zakończyła się jednopunktową wygraną Chińczyków 19:18, lecz Polacy w ogólnym bilansie wciąż byli minimalnie lepsi. W ostatnim kwadransie regulaminowego czasu gry gospodarzom zaczęły jednak pomagać „ściany”. I bynajmniej nie jakoś dyskretnie, tylko momentami nawet całkiem otwarcie.

Mecz trwał ponad dwie i pół godziny, a do jego rozstrzygnięcia potrzebna była dogrywka, w której w grze obu zespołów widać było zmęczenie. W szeregach biało-czerwonych najwięcej sił zachował Mateusz Ponitka, który napędzał grę polskiej drużyny, a na finiszu w ważnej akcji nie zawiódł Damian Kulig. Po końcowej syrenie trybuny Wukesong Sport Center wypełnione przez ponad 19 tysięcy widzów trybuny zamarły, a nieliczni w tym tłumie Polacy cieszyli się z wygranej i pewnego awansu do najlepszej szesnastki turnieju. Wspomniany Ponitka, najskuteczniejszy w naszej drużynie, zakończył mecz z dorobkiem 25 punktów, 9 zbiórek, 4 bloków, 3 asyst i 2 przechwytów. AJ Slaughter zdobył 22 punkty. Pozostałe 32 „oczka” dorzucili: Aaron Cel (7), Damian Kulig (6), Aleksander Balcerowski (6), Adam Waczyński (4), Adam Hrycaniuk (4), Michał Sokołowski (3) i Dominik Olejniczak (2), a na parkiecie walczył jeszcze razem z nimi, choć bez zdobyczy punktowej, Łukasz Koszarek.

W drugim poniedziałkowym meczu w tej grupie Wenezuela pokonała Wybrzeże Kości Słoniowej 87:71. W środę 4 sierpnia w swoim ostatnim meczu fazy grupowej biało-czerwoni zmierzą się z najsłabszą w grupie reprezentacją WKS. Początek meczu godz. 10:00 polskiego czasu.

Z kim nasi koszykarze zmierzą się w drugiej fazie mistrzostw świata? Dwie najlepsze drużyny z grupy A, oprócz Polaków będą to raczej na pewno Chińczycy, chyba że przegrają w środę z Wenezuelą, trafią do jednego worka z dwoma najlepszymi zespołami z grupy B. Po dwóch seriach gier wiadomo już, że będą to reprezentacje Argentyny i Rosji, które mają już po dwa zwycięstwa.
Awansując do drugiej rundy biało-czerwoni zagwarantowali sobie prawo gry w jednym z turniejów kwalifikacyjnych do igrzysk olimpijskich w Tokio.

 

Dwunastu gotowych do gry w Chinach

Trener reprezentacja Polski koszykarzy Mike Taylor podał skład 12-osobowej kadry na rozpoczynające się w sobotę 31 sierpnia mistrzostwa świata w Chinach.

Z 14 graczy, którzy wyruszyli w poprzedni czwartek do Chin, trener Taylor odesłał na trybuny Łukasza Kolendę i Mathieu Wojciechowskiego. O wyborze przesądziły sparingi rozegrane już na miejscu, w Kantonie i Xinyu. Trener Mike Taylor zdecydował się postawić na zawodników starszych i bardziej doświadczonych. Znacznie trudniejszy był dla amerykańskiego selekcjonera biało-czerwonych wybór trzeciego rozgrywającego. O miejsce rywalizowali 30-letni Łączyński i o 10 lat młodszy Kolenda. „Zdecydowaliśmy się na Kamila Łączyńskiego, ale to nie była łatwa decyzja. Obaj gracze mają dużo walorów, ale uznaliśmy, że bardziej przyda nam się większe doświadczenie Kamila. Dziękuję Łukaszowi i liczę na niego w przyszłości” – skomentował swoją decyzję Taylor.

Reprezentacja Polski awansowała na mistrzostwa świata po 52 latach przerwy. Biało-czerwoni trafili do grupy A, która rywalizować będzie w Pekinie. Rywalami naszych koszykarzy będą zespoły Wenezueli (zagrają z nim 31 sierpnia, godz. 10:00 czasu polskiego), gospodarze imprezy Chin (2 września, godz. 14:00) oraz ekipa Wybrzeża Kości Słoniowej (4 września, godz. 10:00). Dwie najlepsze drużyny z każdej grupy awansują do rywalizacji w kolejnej fazie o miejsca 1-16. Pozostałe 16 zespołów będzie bić się o miejsca 17-32.

Jakie szanse ma w tych mistrzostwach nasz zespół? Na spektakularne osiągnięcia nie powinniśmy raczej liczyć. W meczach kontrolnych przed turniejem w Chinach biało-czerwoni wygrali tylko trzy z dziesięciu spotkań kontrolnych. Taylor jest jednak optymistą. „Mam zaufanie do tych 12 zawodników, oni będą najlepsi, gdy najbardziej będzie się to liczyło. To wielkie dni dla polskiej koszykówki i jestem szczęśliwy, że mogę w nich uczestniczyć” – podsumował selekcjoner naszej reprezentacji.

Kadra Polski na MŚ w Chinach:
Rozgrywający: Łukasz Koszarek (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Kamil Łączyński (Śląsk Wrocław), AJ Slaughter (Real Betis Sewilla, Hiszpania); rzucający: Karol Gruszecki (Polski Cukier Toruń), Mateusz Ponitka (Zenit Petersburg, Rosja); niscy skrzydłowi: Michał Sokołowski (Anwil Włocławek), Adam Waczyński (Unicaja Malaga, Hiszpania); silni skrzydłowi: Aleksander Balcerowski (Herbalife Gran Canaria, Hiszpania), Aaron Cel (Polski Cukier Toruń); środkowi: Adam Hrycaniuk (Asseco Arka Gdynia), Damian Kulig (Polski Cukier Toruń), Dominik Olejniczak (Florida State, USA).

 

W Chinach już czekają

Reprezentacja Polski koszykarzy kończy przygotowania do występu w mistrzostwach świata. Biało-czerwoni ostatnie dni przed wylotem do Chin spędzali w Lublinie, gdzie w środę rozegrają mecz kontrolny z Holandią.

Następnego dnia po meczu z Holendrami reprezentacja Polski wyruszy w podróż do Chin. Już na miejscu selekcjoner biało-czerwonych Mike Taylor w okresie aklimatyzacji zaplanował jeszcze spotkania sparingowe. Pierwszy mecz o punkty Polacy rozegrają 31 sierpnia z Wenezuelą (początek godz. 10:00 czasu polskiego). Potem zmierzą się z Chinami (2 września, godz. 14:00), oraz 4 września z Wybrzeżem Kości Słoniowej (początek godz. 10:00). Dwie najlepsze drużyny z grupy awansują do następnej fazy turnieju, w której pozostanie 16 zespołów.

Nasi koszykarze zagrają w mistrzostwach świata po 52 latach przerwy. Prawdę mówiąc już sam awans jest ich sukcesem i na jakieś spektakularne wyczyny na chińskich parkietach nie mamy się co nastawiać. Wyniki spotkań sparingowych rozegranych ostatnio przez ekipę Taylora nie nastrajają optymistycznie, bo w dwóch turniejach, w Czechach i Niemczech, biało-czerwoni wygrali tylko jeden mecz, z Jordanią. Trener Taylor co prawda traktował te potyczki wybitnie szkoleniowo i mocno rotował składem, ale przez to tak naprawdę nie wiadomo, w jakiej formie jest nasz zespół. Sparing z Holendrami powinien dać w tej kwestii jakąś odpowiedź.

Z Holandią Polacy grali ostatnio w decydującej fazie kwalifikacji do mistrzostw świata. Na wyjeździe wygrali 105:78, a ostatnim, wieńczącym sukces meczu przed własną publicznością 85:76. Ostatnio nowym szkoleniowcem „Pomarańczowych” został Włoch Maurizio Buscaglia. W składzie rywali powinni pojawić się m.in. znani na europejskich parkietach Charlon Kloof (ostatnio UCAM Murcia) czy Nicolas de Jong (od nowego sezonu w Pau-Lacq-Orthez). „To oczywiste, że nie jesteśmy zadowoleni z dotychczasowych wyników, bo w przygotowaniach wygraliśmy tylko jeden mecz. Chciałbym jednak podkreślić, że najważniejsze są dobre wyniki w Chinach. Mamy być w najwyższej formie w odpowiednim czasie” – uspokaja Taylor. Ale zaraz dodaje: „W Lublinie chciałbym zobaczyć występ, który jeszcze bardziej scali zespół. Zwycięstwo może zbudować większą pewność siebie” – nie kryje właściwego celu sparingu z Holandią selekcjoner biało-czerwonych.

Po meczu w Lublinie reprezentacja uda się autokarem do Warszawy, gdzie spędzi noc poprzedzającą wyjazd do Chin. W czwartek o godz. 13 poleci przez Helsinki do Nankinu. Ostatnim etapem przygotowań będą towarzyskie mecze rozegrane już na miejscu, w Chinach – z Nigerią (24 sierpnia), Iranem (25 sierpnia) i Czarnogórą (27 sierpnia).

 

Szeroka kadra Polski koszykarzy

Trener reprezentacji Polski koszykarzy Mike Taylor ogłosił skład szerokiej kadry na mistrzostwa świata w Chinach. Biało-czerwoni wystąpią w światowym czempionacie po 52 latach przerwy.

Wśród powołanych graczy znaleźli się niespodziewanie Macieja Lampe i Damian Kulig. Obaj wcześniej zapowiedzieli, że nie zamierzają już występować w drużynie narodowej, ale amerykański selekcjoner biało-czerwonych wierzy, że zdoła ich jednak namówić na wyprawę do Chin. „Jestem pewny, że z tych 24 graczy wybierzemy zespół, który powalczy o jak najlepszy wynik” –- przekonuje Taylor.

Przygotowania do turnieju kadrowicze rozpoczną 29 lipca od zgrupowania w Wałbrzychu. Następnie reprezentacja rozegra dwa turnieje towarzyskie w Europie. Najpierw w dniach 9-11 sierpnia Pradze zmierzy się z Jordanią, Czechami i Tunezją, a potem w dniach 16-18 sierpnia w Hamburgu z Czechami, Niemcami i Węgrami. Tuż przed wylotem do Chin (21 sierpnia) Polacy rozegrają jeszcze towarzyską potyczkę w Lublinie z Holandią. Ostatnim etapem przygotowań będzie udział w turnieju już poi przyjedzie w Chin (24-27 sierpnia) z udziałem zespołów Iranu, Nigerii i Czarnogóry.

Mistrzostwa świata rozpoczną się 31 sierpnia. Nasza reprezentacja w fazie grupowej zagra w Pekinie z Wenezuelą (31 sierpnia), Chinami (2 września) i Wybrzeżem Kości Słoniowej (5 września).

Szeroka kadra Polski na MŚ 2019:
Łukasz Kolenda, Łukasz Koszarek, Kamil Łączyński, Jakub Schenk, A.J. Slaughter, Karol Gruszecki, Michał Michalak, Mateusz Ponitka, Przemysław Zamojski, Michał Sokołowski, Adam Waczyński, Mathieu Wojciechowski, Jarosław Zyskowski, Aleksander Balcerowski, Aaron Cel, Tomasz Gielo, Michał Nowakowski, Dariusz Wyka, Adrian Bogucki, Adam Hrycaniuk, Damian Kulig, Maciej Lampe, Dominik Olejniczak, Krzysztof Sulima.

 

PZKosz czekał na to 52 lata

Reprezentacja Polski koszykarzy pokonała w Varażdinie Chorwację 77:69 i wywalczyła awans do tegorocznych mistrzostw świata, które w dniach 31 sierpnia – 15 września odbędą się w Chinach. Po raz ostatni biało-czerwoni zakwalifikowali się do światowego czempionatu w 1967 roku, czyli 52 lata temu. To wielki sukces ekipy prowadzonej przez Mike’a Taylora.

Nasz zespół przystępował do meczu z Chorwacją z bilansem sześciu zwycięstw i czterech porażek. Sytuacja w grupie J była w miarę wykrystalizowana. Zwycięstwo dawało Polakom niemal pewny awans do finałowego turnieju mistrzostw świata, ale sporo jeszcze zależało od wyniku spotkania Włochów z Węgrami. Komplikacji jednak nie było, bo koszykarze z Półwyspu Apenińskiego pewnie ograli Madziarów 75:41 i z dorobkiem 19 punktów utrzymali drugą lokatę w tabeli, za najlepszą w grupie Litwą (wygrana z Holandią 78:69 i 21 punktów na koncie). Do tegorocznego czempionatu w Chinach a grupy J kwalifikowały się trzy najlepsze zespoły, a wygrana biało-czerwonych przy jednoczesnej porażce drużyny Węgier przesądzała obsadę trzeciego miejsca na korzyść Polaków, którzy zgromadzili na koncie 18 punktów. Przed ostatnią serią spotkań, która odbędzie się w poniedziałek 25 lutego, czwarte miejsca zajmowali Węgrzy (16 pkt), piąte Chorwaci (15 pkt, a ostatnie szóste Holendrzy (14 pkt), z którymi biało-czerwoni zagrają na pożegnanie eliminacji w Ergo Arenie w Gdańsku.

Początek spotkania w Varażdinie nie zwiastował takiego korzystnego rozwoju wydarzeń, nasi koszykarze zaczęli bowiem fatalnie i przez siedem pierwszych minut żaden z nich nie potrafił zdobyć punktu, przez co przegrywali już 0:14. Nie pomógł czas wzięty przez trenera Taylora ani wymiana całej piątki. Wreszcie jednak polscy koszykarze przełamali impas i na trzy minuty przed końcem pierwszej kwarty zdobyli pierwsze punkty, ale na pierwszą przerwę schodzili przy wyniku 8:16. W drugiej kwarcie było już znacznie lepiej. Przewaga Chorwatów błyskawicznie topniała i gdy w 13. minucie z dystansu trafił Mateusz Ponitka, było już tylko 18:20. Ale Chorwaci znów przejęli inicjatywę i odskoczyli na 10 „oczek” (35:25). To była już jednak ich ostatnia szarża w tym meczu. Jeszcze w 37. minucie zdołali doprowadzić do remisu (67:67), ale od tego momentu rządzili na parkiecie Polacy, którzy konsekwentnie powiększali przewagę i wygrali 77:69. Polski zespół zagrał w składzie: Mateusz Ponitka (20 pkt), A.J. Slaughter (15), Adam Waczyński (10), Maciej Lampe (9), Aaron Cel, Michał Sokołowski (12), Łukasz Koszarek (9), Adam Hrycaniuk (2), Karol Gruszecki, Krzysztof Sulima i Dariusz Wojciech Wyka.

Polski Związek Koszykówki poinformował, że za pierwszy po ponad pół wieku awans do finałów mistrzostwa świata drużyna otrzyma do podziału pół miliona złotych, a ponadto każdy z zawodników dostanie samochód oraz pamiątkowy zegarek. Nasz zespół czeka jeszcze ostatnie spotkanie w eliminacjach mistrzostw świata. W poniedziałek zmierzy się z Holandią w Ergo Arenie. Wynik nie będzie miał już wpływu na układ tabeli, ale wygrać z outsiderem grupy wypada. Choćby po to, żeby sprawić frajdę kibicom i nie psuć fety z okazji historycznego awansu.

 

Lampe ojcem zwycięstwa

Reprezentacja Polski koszykarzy pokonała w Włochy 94:78 i potrzebuje już tylko jednego zwycięstwa w dwóch ostatnich spotkaniach eliminacji, żeby awansować do przyszłorocznych mistrzostw świata w Chinach.

 

Wielki wkład w wygraną nad włoską drużyną miał Maciej Lampe. Występujący na co dzień w chińskim klubie Qingdao Eagles koszykarz jest osobiście zainteresowany awansem polskiej drużyny do światowego czempionatu. Dla 33-letniego gracza udział w mistrzostwach świata byłby pięknym zwieńczeniem reprezentacyjnej kariery, tym bardziej, że mistrzostwa świata odbędą się w Chinach, gdzie na co dzień przecież występuje. Lampe świetnie wypadł w meczach z Holandią i Włochami, nic więc dziwnego, że w opiniach ekspertów po meczu z Włochami przewijał się żal, że tego zawodnika nie było w pierwszym meczu z ekipą Italii, przegranym przez biało-czerwonych na wyjeździe aż 82:101.

Trener naszej kadry Mike Taylor tym razem na obecność Lampego się uparł, a on nie stawiał żadnych warunków, tylko wsiadł w samolot i przyleciał na zgrupowanie. W klubie nie robiono mu z tego powodu żadnych przeszkód. „Jeszcze przed podpisaniem kontraktu mówiłem im, że chcę grać w polskiej kadrze i będę musiał co jakiś czas jeździć na jej mecze” – wyjaśnił Lampe, który w spotkaniu z Holandią zdobył 17, z Włochami 22 punkty. W obu spotkaniach z łatwością ogrywał rywali, którzy nie potrafili na jego grę znaleźli recepty. Koledzy z drużyny nie mogą się go nachwalić i twierdzą wprost, że Lampe ze swoimi umiejętnościami otwiera im nowe pola do popisu w ofensywie. Polacy są już o krok od awansu do MŚ 2019 w Chinach. Do szczęścia brakuje im jeszcze jednego zwycięstwa. Najpierw zagrają na wyjeździe z Chorwacją (22 lutego 2019), a trzy dni później podejmą Holendrów.

 

 

Kadra koszykarzy na mecze z Holandią i Włochami

Trener kadry Polski koszykarzy Mike Taylor wybrał 12 zawodników na mecze kwalifikacji MŚ 2019 z Holandią (29 listopada w Den Bosch) i Włochami (2 grudnia w Gdańsku).

 

W porównaniu z ostatnimi spotkaniami biało-czerwonych na najbliższe mecze kwalifikacyjne wracają do drużyny najbardziej doświadczeni zawodnicy – rozgrywający Łukasz Koszarek oraz znakomicie spisujący się w lidze chińskiej Maciej Lampe. Nie ma natomiast kontuzjowanego rozgrywającego Kamila Łączyńskiego i skrzydłowego Tomasza Gielo. „Trzon zespołu został zachowany, ale powołałem też kilku nowych graczy, a kilku wraca do kadry po przerwie. To najlepszy możliwy zespół w tym momencie” – powiedział trener Taylor w wypowiedzi zamieszczonej na stronie internetowej Polskiego Związku Koszykówki.
Przygotowania do meczów eliminacyjnych w najbliższej kolejce Polacy rozpoczną w Warszawie w poniedziałek 26 listopada, dwa dni później odlecą do Holandii, skąd po czwartkowym meczu przeniosą się do Gdańska i tam w Ergo Arenie rozegrają w niedzielę mecz w Włochami (początek godz. 20:00).

Biało-czerwoni z bilansem 4-4 zajmują trzecie miejsce w grupie J, za Litwą (8-0) i Włochami (6-2), a przed Węgrami (4-4), Holandią (3-5) i Chorwacją (3-3). Do MŚ zakwalifikują się po trzy czołowe drużyny. Turniej finałowy odbędzie się w 2019 roku w Chinach.

 

Kadra Polski koszykarzy:

Rozgrywający: Łukasz Kolenda (Trefl Sopot), Łukasz Koszarek (Stelmet BC Zielona Góra), A.J. Slaughter (Asvel Lyon-Villeurbanne, Francja); rzucający: Karol Gruszecki (Polski Cukier Toruń), Mateusz Ponitka (Iberostar Teneryfa, Hiszpania); skrzydłowi: Michał Sokołowski (Rosa Radom), Adam Waczyński (Unicaja Malaga, Hiszpania), Aaron Cel (Polski Cukier Toruń), Dariusz Wyka (Arka Gdynia); środkowi: Adam Hrycaniuk (Stelmet BC Zielona Góra), Maciej Lampe (Jilin Notheast Tigers, Chiny), Krzysztof Sulima (Polski Cukier Toruń).

 

Kadra koszykarzy na Włochów i Holendrów

Selekcjoner reprezentacji Polski koszykarzy Mike Taylor ogłosił nazwiska 24 zawodników, których powołał do szerokiej kadry na najbliższe mecze kwalifikacyjne do MŚ 2019. Na liście powołanych jest kilku debiutantów.

 

Po ostatni serii gier sytuacja naszej reprezentacji w grupie J nie wygląda najgorzej. Podopieczni Mike’a Taylora przegrali wprawdzie wyjazdowe spotkanie z Włochami (82:101), ale zdołali przed własną publicznością pokonać silną ekipę Chorwacji 79:74, która miała w składzie grających na co dzień w lidze NBA Bojana Bogdanovicia i Dario Saricia. Ta wygrana sprawiła, że biało-czerwoni plasują się na trzecim miejscu, dającym awans do przyszłorocznych mistrzostw globu. Ale przed naszymi koszykarzami jeszcze daleka droga do zapewnienia sobie prawa gry w światowym czempionacie w grupie 12 zespołów z Europy.
W listopadzie i grudniu czekają ich mecze z Holandią i Włochami. Z ekipą „Oranje” zagrają 29 listopada na wyjeździe w Den Bosch, natomiast z reprezentacja Italii zmierzą się w gdańskiej Ergo Arenie 2 grudnia. Będzie to okazja do rewanżu za wysoką wrześniowa porażkę w pierwszym 82:101.

Do kadry po przerwie wracają przede wszystkim nieobecni w niej ostatnio Łukasz Koszarek oraz Przemysław Karnowski. Taylor pominął natomiast tym razem Damiana Kuliga. Brakuje też kontuzjowanego Tomasza Gielo, uznania selekcjonera nie zdobył także po raz kolejny wicelider klasyfikacji strzelców polskiej ligi Paweł Kikowski. Co do nowych graczy w kadrze, na pierwszy plan wysuwają się podkoszowi Dariusz Wyka i Michał Nowakowski. Wśród 24 koszykarzy znalazł się także awaryjnie powołany ostatnio Krzysztof Sulima.

„Mamy nadzieję na zbudowanie mocnego zespołu na kolejne mecze kwalifikacyjne do mistrzostw świata w Chinach. Po rewelacyjnym zwycięstwie nad Chorwacją jeszcze bardziej cenimy zawodników, którzy pokazali, że chcą być częścią drużyny narodowej” – podkreślił trener Taylor komunikacie opublikowanym na stronie internetowej PZKosz.

 

Kadra na mecze z Holandią i Włochami:

Przemysław Karnowski (Polski Cukier Toruń), Aaron Cel (Polski Cukier Toruń), Jakub Garbacz (Asseco Arka Gdynia), Karol Gruszecki (Polski Cukier Toruń), Adam Hrycaniuk (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Łukasz Kolenda (Trefl Sopot), Mateusz Kostrzewski (Anwil Włocławek), Łukasz Koszarek (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Maciej Lampe (Jilin Notheast Tigers, Chiny), Adam Łapeta (Asseco Arka Gdynia), Kamil Łączyński (Anwil Włocławek), Michał Michalak (Anwil Włocławek), Michał Nowakowski (BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski), Marcel Ponitka (Asseco Arka Gdynia), Mateusz Ponitka (Lokomotiw Kubań Krasnodar, Rosja), Jakub Schenk (King Szczecin), AJ Slaughter (ASVEL Lyon-Villeurbanne, Francja), Michał Sokołowski (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Krzysztof Sulima (Polski Cukier Toruń), Adam Waczyński (Unicaja Malaga, Hiszpania), Mikołaj Witliński (Asseco Arka Gdynia), Dariusz Wyka (Asseco Arka Gdynia), Przemysław Zamojski (Stelmet Enea BC Zielona Góra), Jarosław Zyskowski (Anwil Włocławek).