Russell dostaje mocniejszy silnik?

Wielu ekspertów nurtuje pytanie, dlaczego Robert Kubica tak wyraźnie przegrywa rywalizację również z drugim z kierowców Williamsa, Brytyjczykiem George’m Russellem. Ostatnio we włoskich mediach pojawiło się w tej sprawie zaskakujące, ale dość wiarygodne wyjaśnienie.

Podczas Grand Prix Francji Kubica była jak zwykle najwolniejszy już na treningach, ale po sobotnich kwalifikacji do wyścigu wystartował z 18. miejsca. Stało się tak jednak tylko dlatego, że kary za dodatkowe naprawy bolidów otrzymali Daniił Kwiat (Toro Rosso) i drugi z kierowców Williamsa George Russell. Po znakomitym starcie Polak na pierwszych okrążeniach wyprzedził jeszcze Grosjeana i jego fani mieli nadzieje, że tym razem nie minie mety jako ostatni. Niestety, rzeczywistość znów okazała się dla Kubicy brutalna i im bliżej było końca wyścigu, tym bardziej było widoczne, jakim beznadziejnym autem musi się ścigać. Najpierw na prostej wyprzedzili go Grosjean i Kwiat, którym wystarczyło po prostu wcisnąć gaz do dechy, a później ten sam manewr zastosował Russell. Kubica odpierał jego ataki, ale było wyraźnie widać, że jego partner ma znacznie szybszy bolid i po 20. okrążeniu zdołał go wyprzedzić. To, co działo się później, tylko pokazało dysproporcje między samochodami Williamsa. Brytyjczyk zaczął budować nad Polakiem taką przewagę, że trudno uwierzyć, że to jedynie kwestia umiejętności. Po jednym okrążeniu były to dwie sekundy, po trzech kolejnych już dziesięć.

Ostatecznie Russell przegrał rywalizację z Kubicą, po raz pierwszy w tym sezonie, ale tylko dlatego, że uszkodził swój bolid i musiał zjechać na dodatkowy pit-stop żeby wymienić uszkodzone przednie skrzydło. Dzięki temu Kubica odzyskał 19. miejsce, które utrzymał już do końca wyścigu.

Po tym wyścigu redakcja „Motorsportu” podała informację, że słabsze osiągi Kubicy nie są wcale spowodowane gorszym zawieszeniem czy częściami zamiennymi w jego bolidzie, ani nawet złym doborem opon, lecz po prostu dlatego, że dysponuje silnikiem o mniejszej mocy. Russell może liczyć na uprzywilejowane traktowanie w Williamsie, bo jest kierowcą z programu juniorskiego Mercedesa, a to właśnie niemiecki producent zaopatruje ekipę z Grove w silniki. Brytyjczyk prawdopodobnie korzysta z silnika w specyfikacji Casa, takiego samego jak używają etatowi kierowcy ekipy Mercedesa Lewis Hamilton i Valtteri Bottas, natomiast Kubica dostaje jednostkę napędową produkowaną przez Mercedesa dla zespołów klienckich.

Przypuszczenia „Motorsportu” potwierdzają osiągi w ostatnich wyścigach. W Kanadzie Williams zamontował w samochodach Russella i Kubicy silniki Mercedesa w specyfikacji 2.0, poprawione względem tych stosowanych od początku roku. Brytyjczyk uzyskał w wyścigu prędkość maksymalną na poziomie 331,1 km/h, Polak – 326,6 km/h. We Francji różnica była jeszcze większa – wynik Russella to 334,6 km/h przy 315,9 km/h Kubicy. „Różnica jest oczywista. W jakim stopniu wynika ona z problemów Kubicy i umiejętności Russella, a na ile odpowiedzialne za nią są różnice techniczne między samochodami? Udzielenie odpowiedzi na to pytanie jest trudne, bo szef Mercedesa Toto Wolff bardzo dyskretnie wspiera karierę Russella. Niestety, kosztem Kubicy, bo młody Brytyjczyk mimo lepszego silnika jest w stanie w tak niekonkurencyjnym samochodzie, jaki stworzył Williams, konkurować tylko ze swoim zespołowym kolegą.

Sprawca tej niekomfortowej sytuacji, dyrektor techniczny Williamsa Paddy Lowe, oficjalnie zakończył pracę w tym zespole. Nie uczestniczył w życiu zespołu co prawda już od kilku miesięcy, bo odesłano go na urlop po przedsezonowych testach w Barcelonie, ale teraz przynajmniej zespół z Grove może na nowo poukładać hierarchię w ekipie konstruktorów. Pod jego wodzą Williams z zespołu środka stawki stał się najgorszy. Obowiązku Lowe’a przejmie teraz Doug McKiernan.