MŚ 2018: Urugwajczycy skarcili Rosjan

Rosjanie mistrzostwa świata we własnym kraju rozpoczęli od wygranej 5:0 z Arabią Saudyjską, a awans zapewnili sobie pokonując Egipt 3:1. W starciu z najgroźniejszym rywalem w grupie, Urugwajem, nie mieli jednak wiele do powiedzenia i przegrali 0:3. W 1/8 finału gospodarze mundialu zmierzą się z Hiszpanią.

 

Mecz od początku nie układał się podopiecznym Stanislawa Czerczesowa, którzy już po 10 minutach stracili pierwszego gola. Tuż przed polem karnym rzut wolny wykonywał Luis Suarez i posłał piekielnie silną „bombę” w dolny róg bramki Igora Akinfiejewa. Gospodarze zaatakowali, ale Denis Czeryszew i Artjom Dziuba nie mieli tego dnia dobrze ustawionych celowników. Urugwajczycy skontrowali i podwyższyli prowadzenie. Strzał z dystansu Diego Laxalta odbił się od dwóch przeciwników i wpadł do bramki obok zdezorientowanego bramkarza. Gol został zapisany jako samobójcze trafienie Czeryszewa. Sytuacja Rosjan skomplikowała się jeszcze bardziej, gdy w 36. minucie Igor Smolnikow został usunięty z boiska po dwóch żółtych kartkach. Prawy obrońca Rosjan zaatakował przeciwnika brutalnym wślizgiem i słusznie został za to ukarany. Czerczesow zmuszony był przebudować swój zespół i na drugą połowę jego reprezentacja wyszła z dwoma zmianami. Urugwajczycy po przerwie nie forsowali już tempa, a w 90. minucie Edinson Cavani wpakował piłkę do bramki strzeżonej przez Akinfiejewa.

Zwycięstwo zapewniło Urugwajczykom pierwsze miejsce w grupie A, ale zarazem skazało na potyczkę w 1/8 finału z aktualnymi mistrzami Europy Portugalczykami, którzy z niemałym trudem wyszarpali remis w spotkaniu z Iranem. Tym razem jednak to nie Cristiano Ronaldo zapewnił drużynie Portugalii awans, wręcz przeciwnie – gwiazdor Realu Madryt najpierw spudłował z karnego przy stanie 1:0, a w końcówce tylko dzięki nadzwyczajnej łaskawości sędziów z VAR-u nie wyleciał z boiska z czerwona kartką za uderzenie rywala.

Nie mógł mu tego darować jego rodak Carlos Queiroz, który jako trener reprezentacji Iranu był jednak po drugiej stronie barykady. „VAR nie działa dobrze. Trenerzy nie wiedzą, co się dzieje, co arbiter ogląda. Pięciu facetów ogląda sobie zapis wideo, a potem nie wiadomo dlaczego podjęli taką, a nie inną decyzję. Mamy prawo to wiedzieć. Nie boję się podpaść moim rodakom. Za uderzenie łokciem należy się czerwona kartka. Arbiter skorzystał z VAR, oglądali jak Cristiano Ronaldo uderza łokciem, a mimo to on dostał tylko żółtą. Nie powinno mieć znaczenia czy takie przewinienie popełnia Ronaldo, Messi, czy piłkarz, który gwiazdą nie jest” – podsumował kontrowersyjną sytuację portugalski trener Irańczyków.

Cristiano Ronaldo marnując rzut karny nie powiększył swojego bramkowego dorobku i nie jest już liderem klasyfikacji strzelców. Na pierwsze miejsce dzięki hat-trickowi w spotkaniu z Panamą (6:1) wysforował się napastnik reprezentacji Anglii Harry Kane, który po dwóch meczach ma na koncie pięć trafień, o jedno więcej od portugalskiego gwiazdora.

MŚ 2018: Gwiazda CR7 błyszczy w Rosji

Z największych gwiazd futbolu obecnych na mundialu w Rosji w pierwszym tygodniu turnieju nie zawiódł chyba tylko Cristiano Ronaldo. Portugalski napastnik w dwóch meczach strzelił cztery gole i prowadzi w klasyfikacji strzelców. Ale jego zespół czeka jeszcze mecz z Iranem o wyjście z grupy.

 

Po meczu z Hiszpanią, w którym Cristiano Ronaldo strzelił trzy gole, nie było w Portugalii kibica, który o gwiazdorze Realu Madryt dałby powiedzieć choćby jedno złe słowo. Ale w meczu z Marokiem słynny CR7 nie czuł wsparcia ze strony trybun, bo jego rodacy nie zajmowali miejsca w zwartej grupie, tylko byli rozsiani po trybunach mogącego pomieścić 80 tysięcy widzów stadionu na Łużnikach. Takiego problemu nie mieli natomiast Marokańczycy, których licząca kilkanaście tysięcy gardeł falanga prowadziła świetnie zorganizowany doping.

 

Marokański sposób na CR7

Niestety, gdy Cristiano Ronaldo już w czwartej minucie strzelił gola, od tego momentu cała uwaga fanów marokańskiej drużyny skupiła się na nim. Wygwizdywali gwiazdora portugalskiego zespołu niemiłosiernie, a gdy tylko dochodził do piłki albo szykował się do wykonania rzutu wolnego, Marokańczycy chóralnie zaczynali skandować „Messi, Messi”. Nie chodziło im rzecz jasna o wykazanie uwielbienia dla genialnego Argentyńczyka, tylko o zdeprymowanie jego największego konkurenta do piłkarskiej sławy. I tak było już do końca meczu, który skończył się zwycięstwem Portugalii 1:0. Ta porażka oznaczała dla zespołu Maroka pożegnanie z rosyjskim mundialem.

Portugalczycy w tym meczu niczym nie zachwycili, to samo można powiedzieć o Cristiano Ronaldo, który po kilku bolesnych dla niego starciach z marokańskimi obrońcami przez większą część meczu nie angażował się w walkę, zostawiając tę niewdzięczna pracę swoim kolegom. Mimo to i tak został wybrany na najlepszego piłkarza meczu. A marokańskich kibiców, którzy smutni opuszczali trybuny, pożegnał ironicznym uśmiechem.

Gol strzelony przez Cristiano Ronaldo drużynie Maroka była jego 85. trafieniem w barwach reprezentacji Portugalii. Dzięki temu trafieniu kapitan i największy gwiazdor aktualnych mistrzów Europy poprawił rekord Ferenca Puskasa i teraz to on jest najskuteczniejszym europejskim strzelcem wszech czasów w zespołach narodowych. Legendarny węgierski napastnik pracował na swój reprezentacyjny dorobek w latach 1945-1956. W 85 występach dla Węgier zdobył 84 bramki i jego rekord pozostawał niepobity przez ponad sześć dekad. W latach 1961-1962 Puskas rozegrał jeszcze cztery mecze w reprezentacji Hiszpanii, bo ówczesne przepisy dopuszczały zmianę barwa narodowych, ale strzeleckiego dorobku w nich już nie poprawił.

 

Lepszy jest tylko Irańczyk

Cristiano Ronaldo wyrównał osiągnięcie Puskasa 15 czerwca w meczu z Hiszpanią (3:3), w którym skompletował hat-tricka, po spotkaniu z Marokiem został samodzielnym liderem w Europie. Do zdobycia 85 bramek potrzebował 152 występów w portugalskiej reprezentacji. Numerem jeden na świecie w liczbie goli w drużynie narodowej jest Irańczyk Ali Daei, który w 149 występach zdobył 109 bramek. Dwie kolejne lokaty zajmują Cristiano Ronaldo i Puskas, czwarty w tym zestawieniu jest Japończyk Kunishige Kamamoto (80 goli w 84 występach), a piąty Zambijczyk Godfrey Chitalu (79 goli w 108 występach).

Cristiano Ronaldo do czwartku z czterema trafieniami na koncie prowadził też w klasyfikacji najskuteczniejszych graczy tegorocznego mundialu. Przed nim i reprezentacją Portugalii jest jednak jeszcze mecz z Iranem, który pokonał 1:0 Maroko i przegrał 0:1 z Hiszpanią, ale w obu meczach pokazał futbol na zaskakująco wysokim poziomie. Hiszpanie mieli dużo szczęścia, że zdołali z Irańczykami wygrać. Przed ostatnią kolejką spotkań sytuacja w grupie B jest skomplikowana,. bo szanse na awans do rundy pucharowej mają trzy zespoły – Hiszpanie i Portugalczycy maja po cztery punkty, a Iran trzy. Cristiano Ronaldo po raz kolejny będzie musiał pokazać światu, że nie bez powodu jest uważany za najlepszego piłkarza na świecie.

 

Złość niedocenianego

Gwiazdor Realu Madryt na razie nie przeżył jeszcze w Rosji trudnego momentu, jak choćby Leo Messi po niestrzelonym karnym w spotkaniu z Islandią czy choćby nasz Robert Lewandowski w przegranym meczu z Senegalem czy Neymar w zremisowanej 1:1 potyczce ze Szwajcarią. Nie tryska jednak humorem, bo wciąż nie może się doczekać wieści z madryckiego klubu, że w nowym kontrakcie wpisano nową kwotę jego rocznych zarobków na poziomie gaży pobieranej przez Messiego w Barcelonie. Okazuje się, że Argentyńczyk zarabia po ostatniej podwyżce niema dwa razy więcej, co jest sytuacją dla portugalskiego gwiazdora nie do przyjęcia. Ostatnio zezłościła go wiadomość, że lokalny rywal „Królewskich”, Atletico, zatrzymało u siebie Francuza Antoine Griezmanna podwyżką zarobków netto do poziomu 21 mln euro rocznie. A tyle za samą grę pobiera w Realu Madryt właśnie Cristiano, którego wkład w sukcesy „Królewskich” jest trudny do przecenienia, a samych ważnych goli ma na koncie więcej niż Griezmann w ogóle.

Dlatego portugalski futbolowy geniusz chce w Rosji doprowadzić reprezentację Portugalii na sam szczyt, zdobyć przy okazji koronę króla strzelców i przeciąć już w połowie roku dyskusję o tym, komu w 2018 roku należy się „Złota Piłka” dla najlepszego piłkarza na świecie. Równie dobrze jednak w przypadku całkiem możliwej przecież porażki z Iranem świecąca teraz w Rosji pełnym blaskiem gwiazda CR7 może wpaść w czarną dziurę.

MŚ 2018: Juventus kusi Gołowina

Rosyjscy piłkarze w ostatnich latach niechętnie wyjeżdżali kraju, bo w rodzimej lidze mogą zarobić nie mniej niż w zachodnich klubach. Wschodząca gwiazda „Sbornej” Aleksandr Gołowin jest jednak chętny do przeprowadzki.

 

Jak donosi włoski dziennik „La Gazzetta dello Sport” Juventus Turyn już porozumiał się z rosyjskim piłkarzem w sprawie warunków indywidualnych transferu, a teraz działacze mistrza Włoch prowadza rozmowy z macierzystym klubem Gołowina CSKA Moskwa. Juventus jest gotów zapłacić za transfer 22-letniego środkowego pomocnika 20 milionów euro, ale CSKA chce za niego 25 milionów. I raczej nie spuści z ceny, bo reprezentantem Rosji zainteresowana jest też londyńska Chelsea, której właścicielem jest rosyjski oligarcha Roman Aabramowicz. Gołowin po dwóch meczach wybił się jest jedną z gwiazd rosyjskiego mundialu. W spotkaniu z Arabią Saudyjską (5:0) strzelił pięknego gola z rzutu wolnego i zaliczył dwie asysty, świetnie zagrał też w meczu z Egiptem (3:1).

MŚ 2018: Puścił babola, ale i tak dostanie podwyżkę

Hiszpański bramkarz David De Gea, który popełnił błąd w meczu z Portugalią, nic przez to nie stracił. Jego klub, Manchester United, chce mu dać nawet podwyżkę.

 

De Gea od dawna znajduje się na liście życzeń Realu Madryt, ale raczej tego lata nie odejdzie z Manchesteru United. Angielski potentat zaproponował mu nowy kontrakt, na mocy którego 27-letni bramkarz ma zarabiać brutto 21 milionów euro za sezon. A to jest tylko kwota gwarantowanych zarobków, bo do tego dochodzą jeszcze bonusy za wyniki i indywidualne osiągnięcia. Tak czy owak trener „Czerwonych Diabłów” Jose Mourinho mocno tą ofertą utrudni zadanie działaczom Realu Madryt, bo oni takich gigantycznych zarobków dla bramkarza w swoim budżecie nie uwzględniają.

Hiszpański golkiper przeprowadził się do potentata z Old Trafford z Atletico Madryt w lipcu 2011 roku. Od początku był podstawowym zawodnikiem „Czerwonych Diabłów”. Trzy lata temu przedłużył umowę, która wygaśnie 30 czerwca 2019 roku, ale Mourinho chce go zatrzymać za wszelką cenę. Stąd ta oferta hojnego kontraktu, ale portugalski szkoleniowiec miał już dość ciągłych podchodów Realu Madryt pod tego piłkarza, dlatego zaoferował mu suty kontrakt, ale obowiązujący do 2024 roku. „Królewscy” byli bliscy pozyskania De Gei w dwóch ostatnich letnich okienkach transferowych i wciąż jest on na ich liście życzeń bramkarzem numer jeden. Wygląda jednak na to, że Hiszpan ostatecznie zostanie jednak na Old Trafford i obojętnie jak wypadnie na mundialu w Rosji i tak zostanie najlepiej opłacanym bramkarzem na świecie. Wyprzedzi w tej klasyfikacji dotychczasowego lidera Manuela Neuera, któremu Bayern Monachium płaci rocznie około 15 milionów euro. Ale Manchester United jest najbogatszym klubem na świecie i nie musi oszczędzać na najlepszych piłkarzach.

Cristiano Ronaldo zaczął mundial od hat-tricka

Reprezentacja Portugalii w pierwszym meczu na mundialu w Rosji zagrała z Hiszpanią. Wszystkie gole dla aktualnym mistrzów Europy strzelił Cristiano Ronaldo.

 

Niemal w przededniu spotkania w świat poszła wiadomość, że przed hiszpańskim sądem zakończył się proces dotyczący oszustw podatkowych Cristiano Ronaldo. Dowiedziono w nim, że portugalski gwiazdor Realu Madryt dopuścił się czterech przestępstw podatkowych, za które sąd skazał go na dwa lata więzienia w zawieszeniu oraz nałożył na niego obowiązek zwrotu niezapłaconego podatku wraz z odsetkami, co łącznie uszczupli stan jego konta o kwotę 18,8 mln euro.

Cristiano Ronaldo zdaniem hiszpańskich mediów przyjął wyrok, poprosił tylko o zamianę kary więzienia na dodatkową grzywnę. Trudno jednak powiedzieć, czy po mundialu portugalski gwiazdor wróci do Hiszpanii. W spotkaniu z reprezentacją tego kraju, naszpikowaną przecież jego kolegami z Realu Madryt, robił wszystko, żeby Portugalia wygrała. Jego trzy gole to 51. hat-tricka w historii mistrzostw świata. Autorem pierwszego był Amerykanin Bert Patenaude w 1930 roku, a na liście zdobywców jest też trzech reprezentantów Polski – Ernest Wilimowski (1938), Andrzej Szarmach (1974) i Zbigniew Boniek (1982).